Jump to content
gusia-s

[Relacja] Kraina wina i tysiąca zakrętów – czyli wężykiem przez Peljesac

Recommended Posts

gusia-s

Gusia, fantastyczna relacja:-) mam poczucie jakbym tam był osobiście. I z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy. :-)

 

Dzięki :) czas nie pozwala na codzienne odcinki ale będę się starała w miarę często je zamieszczać  :banan:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Commander

Więc ustalamy - co drugi dzień ! :] :] :]

Share this post


Link to post
Share on other sites
gusia-s

Więc ustalamy - co drugi dzień ! :] :] :]

Pod presją czasu to mogę zapomnieć napisać o różnych rzeczach :D

Oo - tak jak zapomniałam napisać odnośnie kempingu dość istotną informację .... mianowicie chodzi o wifirifi :)

No niby jest na całym obszarze - jest kilka punktów dostępowych oznaczonych strefami np. od 1a, 1b na niższych piętrach kemp. do 4a i 4b na najwyższych ale działa to wszystko dziwnie.

Np. na budynku sanit. który mieliśmy za plecami były anteny więc zasięg powinniśmy mieć idealny a mieliśmy tak max 50%, nawet jak udało się połączyć to często połączenie było zrywane. W porze nocnej jak wszystkie małe pijawki korzystające z netu spały już to było lepiej choć zasięg ten sam ale mniejsze obciążenie.  

Natomiast w strefie przy recepcji, basenie oraz restauracji tej na zewnątrz z ładnym widoczkiem na morze internet śmigał bez zarzutu. Można było sobie tam usiąść i spokojnie poklikać. Restauracja przez większość dnia służyła jako taras i można było sobie tam siedzieć - jedynie w porze obiado/kolacji stoliki były nakrywane i oczekiwały gości. 

Login i hasło dostawało się na recepcji - po uruchomieniu przeglądarki internetowej trzeba było wpisać adres hotspota kempu i dopiero pojawiały się okienka do logowania. Tak trochę nietypowo.

 

Acha i jeszcze co do kemp. - alejki nadawały się spokojnie do jazdy rowerkami, hulajnogami, rolkami także dzieciaki często korzystały z tej możliwości. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
gusia-s

Dzień 3 - 21.07.2014 

 

Nareszcie porządnie wyspani wstajemy gotowi na wakacyjne podboje :hop1: 

No dobra, może nie aż tak ;) – nie mamy zamiaru w tym roku tak intensywnie zaglądać w każdy zakątek półwyspu jak to było w roku ubiegłym. Wiadomo, że tu nie znajdziemy tylu bezludnych lub mało uczęszczanych plaż i zatoczek co na Pagu bo wybrzeże na to po prostu nie pozwala. Prawie wszędzie gdzie da się dotrzeć z lądu i gdzie są jakieś plażyczki ludzi na nich też jest wystarczająco dużo i bez nas bo zazwyczaj wokół nich  jakieś osady z apartmanami. Zabytków czy jakiś super budowli też na półwyspie niewiele. Mamy kilka sztampowych punktów do zrealizowania i co się uda będzie ok a tak leżing i pierdzing i nicnieobchodzing ma być 61wakacje.gif.

 

Wysadzam nos jako pierwsza z przyczepy i :look: wracam jeszcze raz się obudzić a-kuku.gif , ponownie przecieram oczy, jeszcze raz wyglądam na zewnątrz iiii – zonk :wacko: ,  nie ma słońca, no nieźle się zaczyna a niebo wczorajszego wieczoru było takie gwieździste, ani jednej chmurki :niewiem: .

Młodzież się również wychyla i mają miny jak karpie po wyjęciu z wody. Tom zadowolony, on i tak się nie opala więc mu to lotto, wystarczy że jest cieplutko - no faktycznie jest i to bardzo.

Leniwie zjadamy śniadanko, popijamy kawką i zastanawiamy się co robić, czy czekać aż słońce się obudzi czy raczej, że lunie deszcz :hmm: . Niebo nieciekawe i nie wiadomo co nam zgotuje. Parasoli oczywiście nie mamy, bo po co parasole w Cro, przecież tam nie pada a jeśli już to w nocy no a jeśli już koniecznie w dzień to ze 2h a po takim deszczu to zaraz radosne-sloneczko.gif - takie mamy doświadczenia z ubiegłych lat   :D Parasola plażowego też zresztą nie mamy, gdzieś zaginął co się okazało dzień przed wyjazdem no ale dziś i tak raczej by się nie przydał.

post-7016-0-86024800-1409771189_thumb.jpg post-7016-0-70221200-1409771206_thumb.jpg

 

Koło południa dochodzimy do wniosku, że w tej oto sytuacji, kiedy sunca nie ma i kiszy też nie ma czas na pierwszy spacer do Orebica, przynajmniej się zorientujemy co gdzie jest, zjemy jakieś kugle itd.  

Wychodzimy zatem z kempingu do głównej drogi i dalej w stronę miasteczka ok. 2 km.

post-7016-0-04900600-1409771225_thumb.jpg post-7016-0-36991300-1409771240_thumb.jpg

 

Pierwsze co po drodze napotykamy i co zasługuje na chwilę uwagi to oczywiście winnica, niewielka może ale owoce ma piękne, dorodne aż ślinianki zaczynają pracować :)

post-7016-0-65075800-1409771283_thumb.jpg post-7016-0-73223800-1409777596_thumb.jpg 

 

Należy do winiarni Korta Katarina.

post-7016-0-76558600-1409777587_thumb.jpg

 

Jest to kompleks pięknie położony pomiędzy górami a brzegiem morza, składający się z winiarni z przyległą imponującą willą odrestaurowaną po byłym hotelu „Rivjera Orebic”. Należą do niego również winnice rozciągające się na południowych zboczach półwyspu w miejscowościach Postup i Dingac.

Zanim posiadłość przeszła w ręce obecnych właścicieli, amerykańskiego małżeństwa biznesmenów i pasjonatów wina zakochanych w Chorwacji Lee i Penny Anderson (całkiem ciekawe postacie), stanowiła luksusowe centrum rodzinnych spotkań dla kapitanów i marynarzy. Pasja i zauroczenie Chorwacją oraz niewątpliwie posiadane środki finansowe zainspirowało właścicieli do stworzenia przedsiębiorstw "Rivijera Orebic" i Korta Katarina. Odkupili więc posiadłość plus działki z winnicami aby stworzyć miejsce do odkrywania kultury i tradycji winiarskich. Wiadomo, pieniądz robi pieniądz ale przynajmniej się dzielą na szczytne cele swoją kasą więc chwała im tez za to :)

post-7016-0-92988100-1409771291_thumb.jpg post-7016-0-90103100-1409771175_thumb.jpgpost-7016-0-01607600-1409771300_thumb.jpg post-7016-0-50860000-1409771274_thumb.jpg

 

Chorwacja posiada system klasyfikacji win, którym oznacza ich jakości. Tylko ok. 5% win produkowanych w HR kwalifikuje się do oznaczenia "Vrhunsko Vino" (Premium Quality Wine), Większy odsetek stanowią wina klasyfikowane jako "Kvalitetno Vino" (Quality Wine) natomiast pozostałe wina oznaczane są jako "Stolno Vino" (Table Wino), popularne wina stołowe których koneserzy radzą po prostu unikać :D.

Winiarnia KK może poszczycić się winami, które zdobyły wiele nagród a są kwalifikowane właśnie jako "Vrhunsko Vino" czyli to najlepsze, do którego należą: Plavac Mali o ciemnym rubinowym kolorze, mocnym aromacie bardzo dobrze komponuje się z daniami mięsnymi i serami; Posip o zielonkawym kolorze, intensywnym cytrusowo - kwiatowym zapachu, oraz delikatnej goryczce polecany jest do dań z owoców morza; Reubena Private Reserve Plavac Mali  charakteryzuje się długim okresem leżakowania najpierw w beczkach a potem w butelkach. Najlepiej nadaje się do dań z dziczyzny, grillowanych mięs, serów dojrzewających a także gorzkiej czekolady. Wino Rose Plavac Mali i Zinfandel  o przyjemnym owocowym posmaku ​​idealnie komponujący się z różnymi potrawami kwalifikowane jest jako "Kvalitetno Vino"  

Ja winko lubię :pub: ale aż takim koneserem nie jestem więc powyższą wiedzę musiałam zasięgnąć z folderu reklamowego :)

Zastanawiał mnie jednak charakter willi – ilekroć tamtędy przechodziliśmy było tam zupełnie pusto więc nie wiem do końca czy znajduje się w niej hotel czy to tylko prywatna rezydencja. Nawet się zastanawialiśmy czy oby dopiero nie rozpoczyna swej działalności bo wszystko było tak wypieszczone jakby wyszło prosto z magla :) ale jak później sprawdziłam to winiarnia już jakiś czas działa.

 

No nic, sunca jak nie było tak nie ma :( szkoda bo w promieniach słonecznych to wszystko nabiera innej barwy a tak fotki z dzisiejszego dnia będą szaro bure i brzydkie no ale idziemy dalej.

Po drodze mijamy kolejne dwa mini kempingi, na których jest prawie pusto - Mario i Dalmacja, ten drugi od morza dzieli ulica więc lokalizacja nie bardzo. Mario już lepiej, schodzi się w dół i jest słynna plaża Trstenica, tyle że w pobliżu jest coś jakby kanał ściekowy. Na kempingu nie widzę żadnego zaplecza sanitarnego, być może  takowe mieści się w budynku z apartmanami, który stoi tuż obok. 

 

Schodzimy z ulicy i dalszą drogę do miasteczka pokonujemy deptakiem wzdłuż pustej i wietrznej w dniu dzisiejszym plaży Trstenica. W oddali widać nasz kemping.

post-7016-0-37972200-1409780581_thumb.jpg post-7016-0-97356500-1409780613_thumb.jpg

post-7016-0-60848900-1409780598_thumb.jpg post-7016-0-03266800-1409780568_thumb.jpg

 

Miasteczko Orebic – to największa na półwyspie Peljesac miejscowość turystyczna, choć mimo to sama w sobie duża nie jest.

Nie posiada też typowych dla innych chorwackich miasteczek zabytkowych pięknych budowli. Ot takie sobie miasteczko portowe, w sezonie tętniące jednak życiem. Główna ulica przebiega środkiem miasta i od niej odchodzą mniejsze uliczki w górę i w dół w kierunku morza. Nad samym morzem biegnie coś w rodzaju promenady przy, której gęsto stoją wille oferujące apartamenty, restauracje i różnego rodzaju kramiki.

Początkowo promenada wiedzie poniżej zabudowań wzdłuż plaży Trstenica, która nie dociera do samego centrum miasteczka - kończy się właśnie na wysokości kempingu Glavna Plaża. Na tym odcinku nie ma ruchu samochodowego ponieważ żadne auto by tam nie zjechało i się nie zmieściło. Natomiast wózkiem, rowerkiem i pieszo można spacerować.

Następnie wspina się ponownie w górę gdzie już można przez pewien odcinek dojechać autem do pobliskich apartamentów.

Dalej mijamy wille kapitańskie, niektóre bardzo stare, ukryte za furtkami i kamiennymi ogrodzeniami, zatopione wśród tajemniczych ogrodów z śródziemnomorską roślinnością. 

post-7016-0-78452200-1409781645_thumb.jpg post-7016-0-84680100-1409781629_thumb.jpg 

post-7016-0-99270500-1409781706_thumb.jpg post-7016-0-94471900-1409781664_thumb.jpg

post-7016-0-39244800-1409781690_thumb.jpg post-7016-0-62847200-1409781699_thumb.jpg 

post-7016-0-06367200-1409781715_thumb.jpg post-7016-0-26562400-1409781724_thumb.jpg

post-7016-0-62476100-1409781731_thumb.jpg post-7016-0-43657700-1409782081_thumb.jpg

 

 

Na tym odcinku plaży w zasadzie nie ma, tylko betonowy deptak a w wodzie skałki nie nadające się na plażing. Miejscami trafiają się jakieś maleńkie poletka wysypane kamyczkami.

post-7016-0-79170500-1409782072_thumb.jpg

 

Nie dziwne więc, że całe towarzystwo mieszkające w apartmanach w tej części Orebica tłumnie zasiedla plażę Trstenica.

 

Hotel Adriatic - do nich należy również kemping w Mokalo oraz baza nurkowa.

post-7016-0-64503500-1409782097_thumb.jpg

 

Docieramy do słynnej lodziarni Oaza na pierwsze w tym roku kugle :) Wybór smaków obfity a obsługa bardzo miła. Lodziarnię prowadzą bracia, którzy bardzo dobrze władają naszym językiem. Przygotowując porcje lodów robią różne sztuczki żonglując gałkami co czasem nieźle podnosi emocje :D

Zajadając lody kierujemy się dalej w stronę portu.

 

Po drodze mijamy min. informacje turystyczną, bank i pocztę gdzie można wymienić walutę. Przy kompleksie tych budynków znajduje się również kilka bankomatów.

Trafiamy na mapę gminy Orebic. 

post-7016-0-72504400-1409782898_thumb.jpg post-7016-0-65628900-1409782908_thumb.jpg

 

Plan miasta dostaliśmy na kempingu, mapkę półwyspu również ale tylko do granic gminy Orebic.

 

Docieramy do portu i poszukujemy miejsca gdzie cumują taxi pływające na Korcule. Na początku portu jest przystań promowa, dopiero dalej przystanek taxówek wodnych. W okolicach portu ogromny parking oczywiście płatny. Jakiś rodak nerwowo biega w poszukiwaniu parkingowego ponieważ ustawił auto a już za chwilę odpływa jego statek na Korcule. Pomyłkowo bierze Maćka za parkingowego :D i pyta o cenę w języku polsko-migowym. W sumie się nie dziwię, Maciek taki trochę Chorwat z urody a jeszcze spacerował z sakwą na brzuchu.

post-7016-0-15893900-1409782873_thumb.jpg post-7016-0-26899900-1409782846_thumb.jpg

post-7016-0-71027300-1409782858_thumb.jpg post-7016-0-70024700-1409782890_thumb.jpg 

 

W okolicach portu ładne widoczki ale niebo nadal ponure.  Brakuje nam tych żywych kolorów. Mimo to cały czas bardzo ciepło.

post-7016-0-32200600-1409782916_thumb.jpg post-7016-0-86991600-1409782925_thumb.jpgpost-7016-0-14960800-1409782933_thumb.jpgpost-7016-0-22062600-1409782940_thumb.jpg

post-7016-0-45095800-1409784035_thumb.jpg post-7016-0-44926000-1409784053_thumb.jpg

 

Postanawiamy iść dalej aż dochodzimy do końca uliczki, która odbija nieco od wybrzeża i prowadzi do głównej drogi. No i gdzie dalej??? O to jest pytanie :)

post-7016-0-33085900-1409784011_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
witus

No ładnie, chciałaś mnie wsadzić na minę przekonując żebym jechał do CRO ;) ja tym razem wybrałem tropikalną Polskę :) zabieram się za czytanie nareszcie zwiedzacie :) !

Share this post


Link to post
Share on other sites
tomekk

Witam !

 

Kurcze, nogi mnie bolą, trzeba posiedzieć trochę :laugh:

 

Pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites
gusia-s

No ładnie, chciałaś mnie wsadzić na minę przekonując żebym jechał do CRO ;) ja tym razem wybrałem tropikalną Polskę :) zabieram się za czytanie nareszcie zwiedzacie :) !

Nie przyznaję się do niczego :ee:  to jest moja wersja i jej będę się trzymała  :D

Fakt, pogoda w PL w tym czasie dopisała i to bardzo, po powrocie zastaliśmy chorwackie klimaty w swoim ogródku. Trawa po prostu nam zniknęła :D

Za to w tym roku porosła nawet na Pagu :D kto chce zdążyć na księżycową wyspę musi chyba się spieszyć bo nie wiadomo jak długo jeszcze będzie łysa przy obecnych anomaliach pogodowych w HR.

 

 

Kurcze, nogi mnie bolą, trzeba posiedzieć trochę :laugh:

Już??? dopiero przeszliśmy nieco ponad 3 km :tuptup:  :D no ale skoro tak, to posiedź bo jeszcze powrót nas czeka. 

 

post-7016-0-19836300-1409820635_thumb.jpg

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
gusia-s

cd.

 

Na rozstaju dróg dochodzimy do wniosku, że godzina jeszcze młoda (ok. 14) więc nie ma co wracać na kemping. Możemy połazić jeszcze tu i tam. Decydujemy się iść w lewo do franjevackiego samostanu czyli klasztoru franciszkańskiego pod wezwaniem Matki Boskiej Anielskiej (Gospa od Angela), usytuowanego na pobliskim wzgórzu.  Wniosek ten jednak wysnuliśmy nie jednogłośnie, ponieważ Tom – podobnie jak ...

 

Kurcze, nogi mnie bolą ... 

... bierze odwrót w stronę kempingu, twierdząc że on to właściwie przyjechał wypocząć a nie wyzionąć ducha. Normalnie to jednak chętnie i dużo łazi ale od przyjazdu coś go mięndli  :oslabiony: i jakoś tak nie do końca się dobrze czuje, chyba jeszcze się nie zaaklimatyzował i upał mu dokucza. Słońca nie ma nadal ale gorąc straszny, może przez wilgotność powietrza. No dobra, przecież jest wolnym człowiekiem niech robi co chce :ok: 

 Ruszamy we trójkę na podbój górki jakieś 152 m.n.p.m – niby nic gdyby było jednak kilka stopni mniej ;)

Idziemy kilkaset metrów główną drogą mijając przydomowe ogródki, w których rosną pomarańcze, cytryny, mandarynki, granaty i oczywiście winogrona. Rośnie to wszystko sobie tak zwyczajnie jak u nas jabłka. Większość owoców jeszcze niedojrzała, tylko cytryny żółte – może ubiegłoroczne :D pomarańcze i granaty nabierają już kolorków a mandarynki całkiem zielone.

post-7016-0-03438700-1409854943_thumb.jpg post-7016-0-12519200-1409854969_thumb.jpg

post-7016-0-80248800-1409855018_thumb.jpg post-7016-0-25592100-1409854999_thumb.jpg 

 

Purpurowe bungewille i francja elegancja ;) - bardzo popularne autko w HR

post-7016-0-62373300-1409855101_thumb.jpg post-7016-0-45734100-1409855158_thumb.jpg

 

 Chodnik się kończy, pobocza też ciut przymało, trzeba więc iść uważnie ulicą ale tylko kawałeczek. Mijamy Hotel Bellevue i na wysokości kolejnego hotelu o wdzięcznej nazwie Julija odbijamy w prawo, zgodnie z tablicą informacyjną kierującą do klasztoru.

post-7016-0-22810600-1409855582_thumb.jpg

 

Wiedzie do niego asfaltowa droga i można nią dotrzeć pod sam klasztor a nawet dalej. Wybieramy jednak pieszy szlak, biegnący nieco poniżej drogi asfaltowej, pośród sosen i cyprysów. Od tych ostatnich prawdopodobnie pochodzi nazwa tej formacji leśnej Čempresada „pod Gospu” Kamienista ścieżka wije się to w prawo, to w lewo i ciągle pod górę.

post-7016-0-03926300-1409855790_thumb.jpg post-7016-0-53363900-1409857543_thumb.jpg post-7016-0-79873100-1409855808_thumb.jpg  

 

Trochę nieodpowiednie obuwie mam na taki spacer ale nie spodziewałam się, że tu dojdziemy. Mimo wszystko bez problemów w klapeczkach dotarłam na górę – tylko było mi głupio :]  jak mijaliśmy zaprawionych górskich wędrowców w traperach. Ale oni wracali zapewne z wyższych partii górskich, może np. ze Sv. Ilija ? bo właśnie tędy przebiega jeden ze szlaków na szczyt.

Maszerując pod górę, wdychamy aromatyczne powietrze i podziwiamy co jakiś czas widoki na oddalającą się taflę Jadranu  i malejące budynki. Po ok. 15 min. Wychodzimy z lasu i ostatnie metry idziemy asfaltem. Widoczki na panoramę Orebica i Wyspy Škoji mamy jak na dłoni. W oddali delikatnie rysuje się wyspa Mljet. Po drugiej stronie Peljeskiego kanału Korcula, w kierunku której właśnie zmierza prom z Orebica. Mimo brzydkiego nieba Jadran pokazuje swoje kolorki :serducha:

post-7016-0-53664000-1409856105_thumb.jpg post-7016-0-61142700-1409856094_thumb.jpg post-7016-0-92842000-1409857159_thumb.jpg post-7016-0-18743100-1409857152_thumb.jpg

post-7016-0-41615000-1409857867_thumb.jpg post-7016-0-48199500-1409857878_thumb.jpg

post-7016-0-84746400-1409857886_thumb.jpg post-7016-0-43217700-1409857817_thumb.jpg

post-7016-0-82052700-1409857828_thumb.jpg post-7016-0-14011300-1409857800_thumb.jpg

post-7016-0-36478200-1409857778_thumb.jpg post-7016-0-67500600-1409857839_thumb.jpg

 

Z jednej strony Jadran a z drugiej masywne góry.

post-7016-0-38105000-1409857853_thumb.jpg post-7016-0-13812000-1409859002_thumb.jpg

 

I oczywiście winnice

post-7016-0-54508500-1409859127_thumb.jpg

 

Docieramy do zespołu klasztornego z XV w., który tworzą: Kościół Matki Bożej Anielskiej (Gospe spod Anđela) klasztor franciszkański, dzwonnica oraz stary cmentarz kapitanów żeglugi. Kościół zbudował w stylu gotycko-renesansowym  budowniczy Mihoč Radišić pochodzący z Dubrownika. Jest on wpisany do rejestru zabytków.

Klasztor i kościół zostały zbombardowane w 1944 r. w wyniku czego doznały poważnych uszkodzeń,  Kolejne szkody przyniosło trzęsienie ziemi w styczniu 1960 r. Teraz cieszą się już dobrym stanem.

Kościół przechowuje  cenne obrazy i eksponaty związane z morzem i tradycjami żeglarskimi z przeszłości Orebica kiedyś zwanego Trstenica.

Jak głosi legenda, miejscowi żeglarze wypływając w morze i wracając z niego syrenami pozdrawiali Matkę Bożą Anielską na znak wdzięczności i próśb o opiekę podczas rejsów. Braciszkowie franciszkanie odpowiadali im na to biciem dzwonu kościelnego. 

post-7016-0-29908800-1409857296_thumb.jpg post-7016-0-21887500-1409857303_thumb.jpg

post-7016-0-18171200-1409857310_thumb.jpg post-7016-0-37131700-1409857316_thumb.jpg

 

Obok klasztoru jest jeszcze całkiem przyjemny zadaszony punkt widokowy. W czasie słońca fajnie się tu schronić ale my mamy inny problem, musimy się schronić przed deszczykiem, który zacząl właśnie kapać. Nie jest to bynajmniej ulewa ale schładza nieco powietrze. Przeczekamy.

post-7016-0-94760000-1409859115_thumb.jpg

 

Trwało do dosłownie chwilę, więc ruszyliśmy dalej w kierunku wsi Bijopole, zorientować się gdzie zaczyna się szlak na Sv. Iliję. Mam ochotę tam się wybrać ale muszę jeszcze kogoś zbałamucić. Na razie chętnych brak, więc tylko zobaczymy co i jak.

Tuż za klasztorem znajduje się niewielki ale też i mało oblegany parking. Sporo osób wybierających się na Iliję właśnie tu zostawia swoje auto aby dalej pójść pieszo.

Mijamy kolejne winnice, gaje oliwne i poletka rolne aż docieramy do szlaku.

post-7016-0-09639200-1409859096_thumb.jpg

post-7016-0-36959600-1409859140_thumb.jpgpost-7016-0-24645400-1409859151_thumb.jpg

 

Ponownie zaczyna kapać :zly: nie ma rady, musimy wracać.

W drodze powrotnej wstępujemy jeszcze na cmentarz kapitański, na którym rodziny marynarzy pobudowały piękne grobowce. Faktycznie są imponujących rozmiarów. Na grobowcach napisy, wyrażające żal i tęsknotę za zmarłymi bądź zaginionymi na morzu.

post-7016-0-74933800-1409860683_thumb.jpgpost-7016-0-95858800-1409860692_thumb.jpgpost-7016-0-69565900-1409860702_thumb.jpgpost-7016-0-75888000-1409860712_thumb.jpgpost-7016-0-07475400-1409860726_thumb.jpgpost-7016-0-32612200-1409860736_thumb.jpg

 

W dół schodzimy już drogą asfaltową. Deszcz ponownie odpuścił.

post-7016-0-53820500-1409860745_thumb.jpg

 

Na kemping wracamy przez miasto, główną ulicą. Po drodze kupuje w piekarni burka z mięsem bom głodna jak wilk :slina: po tej wycieczce. Zaopatrujemy się również w białe winko, w jednej z wielu budek - przyda się do obiadu, który ju czeka :yay: Tom dzwonił, że zaczyna grillować.

Na kemping docieramy koło 17ej i rzucamy się na żarełko. Grillowane mięsko przywiezione z PL plus chorwackie pljeskavice, sałatka i lokalne pieczywko.

post-7016-0-50311100-1409861861_thumb.jpg

 

Przeszliśmy w sumie 11 km. trasa

post-7016-0-13823200-1409863005_thumb.jpg

 

Wieczór spędzamy na kempingu. Trochę łazimy po plaży i kempingu.

post-7016-0-06288300-1409862115_thumb.jpg post-7016-0-21785900-1409862105_thumb.jpgpost-7016-0-79951000-1409862123_thumb.jpgpost-7016-0-63711100-1409862133_thumb.jpgpost-7016-0-37250200-1409862142_thumb.jpgpost-7016-0-74209000-1409862150_thumb.jpg

 

Trochę plumkamy w basenie i obserwujemy niebo, może jutro będzie ładnie.

post-7016-0-29942200-1409862257_thumb.jpg post-7016-0-62464800-1409862273_thumb.jpgpost-7016-0-50679100-1409862250_thumb.jpgpost-7016-0-08925200-1409862262_thumb.jpgpost-7016-0-16128000-1409862267_thumb.jpg

 

Wieczorkiem coś dobrego i karmienie kota :)

post-7016-0-28485500-1409862280_thumb.jpgpost-7016-0-34255100-1409862244_thumb.jpg

 

Idziemy spać a do snu śpiewają nam ... szakale, licznie występujące na półwyspie :sleep: 

Share this post


Link to post
Share on other sites
maarec

pięknie :)

 

tęskno nam trochę za tymi szakalami :) ponad 2 lata już nie słyszałem ich wycia wieczorkiem :)

 

P.S.

 

Jaka ta młodzież delikatna :) niby kieliszki a w środku chmiel :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
gusia-s

pięknie :)

 

tęskno nam trochę za tymi szakalami :) ponad 2 lata już nie słyszałem ich wycia wieczorkiem :)

 

P.S.

 

Jaka ta młodzież delikatna :) niby kieliszki a w środku chmiel :)

Szakale śpiewały nam tak co wieczór :)

A kieliszki ... no cóż :piwko: nie mieliśmy, więc kieliszki widziały i to i tamto :bzik:  na co kto miał ochotę  :pub:

Share this post


Link to post
Share on other sites
maarec

taki mały żarcik. W tym roku udało nam się na Istrii trafić do "caravan center" i to był jedyny plus tego półwyspu.... - od tego momentu pijemy piwko w plastikowych identycznych jak te Wasze, kieliszkach markowych... plastikowych ..

Share this post


Link to post
Share on other sites
gusia-s

...W tym roku udało nam się na Istrii trafić do "caravan center" i to był jedyny plus tego półwyspu.... 

 

Czemu tak???  :hmm:

Istria jest mi zupełnie obca, ponoć przygodę z Cro trzeba zaczynać od Istrii - bo jak się spróbuje Dalmacji to Istria wypada blado :(.

My zaczęliśmy od południowej Dalmacji zupełnie przypadkiem, dlatego teraz jakoś mamy obawy co do spędzenia urlopu na Istrii, choć wiem że i tam są piękne miejsca warte zobaczenia. Może kiedyś się przełamiemy i zechcemy sprawdzić osobiście jak to jest z tą kolejnością.  

Share this post


Link to post
Share on other sites
bartosz_b

Istria jest całkiem inna, wysokie klify, lasy piniowe i ma to coś w sobie. Jest to całkiem inna Chorwacja, ale również fajnie się tam wraca. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
gusia-s

Może się kiedyś o tym przekonam :) 

Share this post


Link to post
Share on other sites
gusia-s

Dzień 4 - 22.07.2014 

 

Kolejny ranek. Na urlopie jakoś nigdy nie udaje nam się długo pospać. Po przebudzeniu aż boję się odsłonić rolety w obawie co tam na zewnątrz 2dziura.gif. Nie słyszę jednak deszczu stukającego w dach przyczepy, wichury żadnej też nie słychać, za to cykady ćwierkają jak oszalałe. To chyba dobry znak. Rolety w górę i do przyczepki wdziera się radosne-sloneczko.gif Ufff, czyli dziś mamy szansę na plażowanie. Wprawdzie niebo nie jest zupełnie czyste, trochę białych chmurek się przewraca ale jest znacznie lepiej niż wczoraj no i jeszcze cieplej choć dopiero 8 godz.

Reszta towarzystwa pomału też wstaje. Po wczorajszym pochmurnym dniu jesteśmy spragnieni kąpieli w Jadranie i wygrzewania się na gorących kamykach.

W czasie kiedy jemy śniadanko niestety tych chmurek nadciąga coraz więcej i to z obu stron, zarówno znad morza jak i gór ale nadal widać błękit nieba. Ruszamy jednak na naszą kempingową plażę w wiadomym celu 61wakacje.gif

Niebo straszy!!!

post-7016-0-54718200-1409945146_thumb.jpgpost-7016-0-62909000-1409945166_thumb.jpgpost-7016-0-47658700-1409945179_thumb.jpg

 

Mimo wszystko jest przyjemne i czujemy promienie słońca na skórze. Woda również bardzo ciepła a ludzi naprawdę niewiele.

Cisza i spokój, tylko szum fal - jest przyjemnie :)

 

Udaje nam się tak poplażować ze 3 godzinki, hoho całkiem niezły wynik :D kto by się spodziewał? Niebo nadal straszy i to coraz bardziej :no: . 

post-7016-0-75134200-1409945193_thumb.jpgpost-7016-0-85755100-1409945204_thumb.jpgpost-7016-0-23501900-1409945129_thumb.jpg

 

Nad Korculą  już widać czerń na niebie, oj ... nie jest dobrze. Zwijamy się i wracamy na kemping bo to raczej nie przelewki, słychać pomrukiwania - z daleka zbliża się burza :(

Za godzinę już jest tak!!! Totalna załamka  :sciana:  :'(  :klnie:  :'(:klnie:   :'(  :sciana: Kolejny dzień do  :pupa: Co to ma być? trąby powietrzne??? przecież to nie Hawaje .. my jechaliśmy w stronę słońca a tu :(

 

post-7016-0-36860900-1409947053_thumb.jpgpost-7016-0-13329600-1409947062_thumb.jpgpost-7016-0-74694000-1409947071_thumb.jpgpost-7016-0-28509100-1409947043_thumb.jpg

 

Ale!!! przypominam sobie, że trzeba szukać pozytywnych aspektów w każdej sytuacji :glasce: i już trochę lepiej. Nigdy nie widzieliśmy takiego zjawiska więc to też coś nowego, co na pewno będziemy wspominać. Burza jest bardzo gwałtowna, wali piorunami, grzmi i leje intensywnie. To chyba też dobrze :hmm:  - skoro taka mocna to może szybciej minie :oslabiony: .

Ponieważ nic innego nie da się robić przygotowujemy obiadek, coś na wzór bałkańskiej peki.  

"Peka" - to w przenośni nazwa dania ale tak naprawdę nie jest to danie a naczynie, w którym się danie przygotowuje. W każdym bądź razie w restauracyjnych menu danie to występuje pod nazwą np. "hobotnica iz pod peke", "meso iz pod peke" itp. czyli ośmiornica lub mięso - zależy z czego jest zrobione danie a to już z kolei zależy od fantazji kucharza. Nie będę opisywać szczegółów - po nie odsyłam tutaj. W skrócie tylko napiszę, że danie spod peki polega na sposobie jego przyrządzenia. Do peki czyli naczynia z żeliwną przykrywką wrzuca się ziemniaki, warzywa, mięso lub ryby czy owoce morza, aromatyczne przyprawy po czym naczynie stawia się na rozgrzanym palenisku i zasypuje żarem. Wszystko się pod tym piecze/dusi przechodzi swoim aromatem. Peke w konobach należy zamówić wcześniej - nawet kilka godzin przed planowaną konsumpcją. Jej przygotowanie to nie tylko wrzucenie wszystkiego do gara ale też odpowiednie rozgrzanie paleniska i "wyprodukowanie" żaru. Spotkałam się z informacją w menu, że zamówienie są przyjmowane od 2 osób w górę - im więcej osób do peki tym cena za porcję jest niższa - 170-190kun/osoba, zależy z czego i w jakiej konobie.

Nasze "meso iz pod peki" różni się tylko sposobem wykonania aaaa no i ceną za osobę :D, zamiast paleniska używamy do tego celu kuchenki. W garze lądują ziemniory, cebula, czosnek, papryka, marchew, kabaczek, pomidory i mięso z karkówki - na bogato. Do tego sól, pieprz, liść laurowy zerwany z drzewka na kempingu i świeży rozmaryn.

Zapewniam, że efekt ten sam lub jeszcze lepszy :)  :slina: Polecam! Zapachu narobiliśmy jakby sam Makłowicz do nas zawitał - a ma on swoją winnicę na półwyspie całkiem niedaleko ;)

post-7016-0-75763500-1409947548_thumb.jpg post-7016-0-46642700-1409947555_thumb.jpg

 

Do tego oczywiście kieliszeczek zakupionego wczoraj winka.

post-7016-0-65201800-1409947563_thumb.jpg

Zanim "peka" doszła..., burza sobie poszła i zaczęło się ponownie wypogadzać :yay:Ostatnie krople na figach wysychają w słoneczku.

post-7016-0-55456900-1409947571_thumb.jpg post-7016-0-73688100-1409947580_thumb.jpg

 

Po 2 h po burzy nie został nawet ślad, wiec nastąpiła kontynuacja plażingu.

post-7016-0-30435800-1409947588_thumb.jpgpost-7016-0-38812300-1409947595_thumb.jpgpost-7016-0-54589500-1409947602_thumb.jpgpost-7016-0-80277200-1409950113_thumb.jpg

 

Wieczorkiem idziemy znów do Orebica. Mamy spotkanie w Konobie Peljeski Dvori. Konoba mieści się przy nadmorskiej promenadzie, niedaleko portu, między budynkiem Urzędu Gminy a pocztą i bankiem. Z deptaku trzeba wejść w wąską uliczkę o tu. 

Po drodze zaliczamy kolejne kugle w lodziarni Oaza i trochę kręcimy się po miasteczku "nieco wystrojeni" :] .

post-7016-0-13806900-1409951030_thumb.jpg 

 

To znak rozpoznawczy abyśmy mogli odnaleźć się w tłumie, nie znamy się zupełnie z pozostałymi uczestnikami spotkania. Tzn. znamy tylko Ewę, dla której przywoziłam z PL ładowarkę do tel.

Młodzi się z nas śmieją, że wyglądamy jak naganiacze na Fish Picnik ale co tam :)

Panowie w lodziarni odrazu nas identyfikują z pewnym polskim bardzo popularnym forum zauroczonych Crolandią. W ramach wyrażenia sympatii ładują nam naprawdę potężne kugle i serdecznie pozdrawiają. Zaglądamy jeszcze do portu, dziś prezentuje się dużo lepiej.

post-7016-0-88427900-1409951045_thumb.jpgpost-7016-0-02804800-1409951063_thumb.jpgpost-7016-0-40323800-1409951078_thumb.jpg

 

Na spotkanie przybywa w sumie 14 osób + dzieci. Przedstawiamy się sobie nawzajem i odrazu jest o czym gadać. Wymieniamy się różnymi informacjami i opowiadamy o trasie, o plażach, o tym gdzie co jest fajnego, gdzie kto był i co widział itd..

Kelner zbiera zamówienia. Ponieważ my jesteśmy dziś po wspaniałej "pece" bierzemy tylko :piwko:  :piwko:  :piwko:  :piwko: i przekąski: talerz serów, ośmiornice (hobotnice) na sałacie, i takie malutkie smażone rybki (Girice) do pochrupania, które się zjada w całości jak frytki lub chipsy. Marta nic nie zamawia, zawsze ciężko ją przekonać do "łobcych" smaków aczkolwiek  :piwko: nie odmówiła, a też obce - Karlovacko.

post-7016-0-74965200-1409951013_thumb.jpg

 

Rybek i sera nie mam na foto - zawsze się krępuję w knajpie robić fotki - te zrobiła córuś - hobotnica (palce lizać, była pyszna!) i menu w naszym języku :hehe: , proszę zwrócić uwagę na ostatnią pozycję "przekąski gorące" - Fried wytapia części to właśnie były rybki, nie wiem z jakiego translatora korzystali :D

post-7016-0-28343000-1409951129_thumb.jpg post-7016-0-52707800-1409951106_thumb.jpg

 

Spotkanie było bardzo fajne, super się gadało z ludźmi dopiero co poznanymi ale tak też bywa na naszych zlotach, spędach i innych spotkaniach z karawaning.pl. Ludzie jednoczący się na różnego rodzaju forach internetowych już z tego powodu czują się chyba dobrze w swoim towarzystwie. Wiadomo, że zdarzają się wyjątki niepotwierdzające tej reguły ale to raczej mniejszość.

 

Na koniec spotkania, kelner przyniósł nam jeszcze po kielichu rakiji dla wszystkich, na koszt firmy. Miły gest :) Choć nie wszyscy skorzystali, min. nasza  Młodzież ulotniła się wcześniej - co będą siedzieć ze starymi, poszli sobie na romantyczny spacer  :serducha:

Kilka osób też wcześniej wyszła z uwagi na dzieci i konieczność dotarcia do swojego lokum (nie wszyscy mieszkali w Orebic), a jak wiadomo po Peljesacu łatwo się nie  :drive: w dodatku po nocy. Ich porcje rakiji oraz porcje kierowców nie poszły na zmarnowanie :D obleciało się nimi drugą kolejkę.

Pamiątkowe foto.gif i żegnamy się serdecznie :przytul: .

Myślę, że mogę je tu zamieścić - i tak krąży już w sieci ponieważ zostało za naszą wspólną zgodą umieszczone na forum cropelkowym.

post-7016-0-44810800-1409951138_thumb.jpg

 

Na kemping docieramy po 23 - szakale już zaczęły śpiewać, a więc ... "pora na dobranoc bo już księżyc świeci... :sleep: " znacie to???  

Zasypiam z myślą, co będzie jutro ... sunce czy kisza??? 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...