Jump to content
adamkwiatek

UFO -" kosmiczne patenty"

Recommended Posts

adamkwiatek

Wizjer w Trumie zawsze mnie wkurzał, bo z pozycji wyra nie widziałem, czy płomień się pali.

Problem o tyle istotny, że nim udoskonaliłem komin i wlot powietrza do pieca, to często podmuchy wiatru gasiły Trumę w środku nocy przy – 20 st. C. :mikolaj:

Ponowne rozgrzewanie budy, to znowu kondensacja pary wodnej z wydychanego powietrza i problem z wilgocią w miejscach słabo wentylowanych.

Przebudzenie z zimnym nosem w wyziębionej budzie o 3.00 nad ranem nie należały do przyjemnych, podobnie, jak unoszenie się na łóżku, by sprawdzić czy się w piecu pali.

Pierwotnie wyciąłem kwadratową dziurę w blasze pieca i po prostu wkleiłem prostokątną szybkę kupioną w markecie w dziale spawalniczym, bo chodziło mi o odporność na wyższą temperaturę.

Od tego momentu bez problemu widziałem z wyra odblask płomienia i zasypiałem zimą z błogim poczuciem bezpieczeństwa, że nie zamarznę.

Ten „patent” funkcjonował jakieś 6 lat ale nie byłem z niego w pełni usatysfakcjonowany, bo wycięcie dziury na szybkę spowodowało wiotkość całego elementu .

W tym roku, po którymś tam przypadkowym naciśnięciu, blacha ugięła się na tyle, że szybka się odkleiła.

Z dużym obrzydzeniem zabrałem się do demontażu całej obudowy, bo mam ją punktowo przyklejoną na silikon wysokotemperaturowy – musiałem więc wycinać.

Nie ma jednak tego złego ….., bo okazało się, że ilość zgromadzonych „kotów” na elementach pieca groził być może samozapłonem ?

Przy okazji ponownie nasmarowałem cięgno rozruchowe i elementy ruchome zaworu , olejem przekładniowym .

Wcześniej stosowałem syntetyczny silnikowy i miedziany – zobaczymy, co będzie się działo.

Nawiasem odczułem poprawę w lekkości pracy sterowania zaworem gazu.

Celem usztywnienia wiotkiego elementu zastosowałem dwa płaskowniki aluminiowe, które przynitowałem do blachy.

Dodatkowo celem usztywnienia całości, przynitowałem taki sam płaskownik pionowo od zewnątrz, czym niewątpliwie ozdobiłem Trumę :unsure: .

Na szybkę, jak poprzednio nakleiłem aluminiową taśmę, maskującą obecność czarnego kleju FiX All.

Po związaniu kleju, całość jest teraz sensownie sztywniejsza, a w naturze wygląda lepiej, niż na zdjęciach, zupełnie jak twórca tegoż „patentu” :-] .

post-3287-0-98671500-1378033841_thumb.jpg

Edited by adamkwiatek (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kristofer

Jedno mogę napisać: z całą pewnością, Twoja przyczepa jest jedyną taką w Polsce, a może nawet i dalej ...
Im więcej czytam o tych wszystkich udoskonaleniach, tym bardziej się zastanawiam, czy Ty jesteś Ziemianinem :hmm:
Może jednak jesteś z Marsa ? :]
Chociaż ..., wczoraj w necie przeczytałem, że wszyscy ponoć pochodzimy z Marsa :look:
Gratuluję Ci pomysłowości i Twojego sposobu bycia sobą, ponieważ większość z nas jest jednak niewolnikami różnych przedmiotów ;)

 

:hej:

Share this post


Link to post
Share on other sites
pasjonat

Można w prosty sposób i za grosze zrobić sobie elektroniczny alarm pilnujący prace pieca. 

 

W sklepie elektronicznym zakupić buzer 1,5v , włącznik - (jakiś pstrykacz ON-OFF) , oraz wyłącznik termiczny o temperaturze pracy np 60*C czy 80*C . Wszystko połączyć ze sobą przewodami , ( plus do buzera przerwać  wyłącznikiem termicznym oraz pstrykiem ON-OFF a zasilanie podpiąć od baterii iskrownika. 

Buzer i włącznik poza piecem , a termowyłącznik na silikon kominkowy przykleić do żeber komory spalania pieca.

 

Po rozgrzaniu pieca załączyć  urządzenie  a kiedy temperatura pieca spadnie poniżej 60*C buzer zacznie piszczeć bo termowłącznik zamknie obwód.

 

Ps.

Odcinek przewodów w okolicy żeber w teflonowej izolacji.  

 

Ustrojstwo dla pieców bez elektroiskrownika można zrobić na buzerze 12v  i zasilanie pobrać  z instalacji cepy.reszta elementów bez zmian.

Edited by pasjonat (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
adamkwiatek

Pasjonat, Ty jestes profesjonalistą, a ja złośliwym amatorem, na dodatek jeżdżę na dziko i stąd muszę oszczędzać prąd. Od dawna mam jednak termometr wewnętrzny z alarmem temperaturowym na baterię paluszek więc działanie jest podobne , choć nie tak wyrafinowane, ja Twoje - pipczy, jak temperatura osiągnie poziom alarmu.

Edited by adamkwiatek (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
pasjonat

Adamie , Z tym profesjonalizmem to zaszalałeś, :)  Ale dzięki. , 

W zasadzie Ty już  problem rozwiązałeś  szybką  (skądinąd nie wpadł bym by od maski spawalniczej :bravo: ) więc propozycja moja bardziej ukierunkowana była do Innych , z podobnym problemem. 

 

Proponowany alarm pobiera tyle co sam buzer - piszczek , a te piszczki biorą  znikomy prąd. Nawet takie z modulatorem dźwięku. Ten zaproponowany w linku jest bez modulatora , piszczy jednostajnie i żre max 20mA więc szybciej człowiek oszaleje od tego 2,5kHz w 75dB niż akumulator cokolwiek odczuje.

 

Pozdrawiam i z niecierpliwością  oczekuje nowych UFOAdamowych wynalazków.

  :brawo: Szacun. 

Edited by pasjonat (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
JOFFA

sprytna suszarka

 

 

T3885141_3.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
adamkwiatek

Suszarka o dużej wydajności - rzeczywiście sprytna, a nocą wspornika, od "Kałacha" nie odróżnisz :ok:

Share this post


Link to post
Share on other sites
pasjonat

Suszarka o dużej wydajności - rzeczywiście sprytna, a nocą wspornika, od "Kałacha" nie odróżnisz :ok:

Oj ...o bardzo dużej wydajności.. Tylko trzeba uważać  na kratki. Tu od lodówki a u mnie od bojlera CC2.

 

post-8248-0-98166600-1378683234_thumb.jpg

 

Ale sama w sobie fajna i funkcjonalna sprawa i łatwa w samodzielnym wykonaniu . (kawałek grubej sklejki i wyrzynarka) no i oczywiście linki do bielizny.

Edited by pasjonat (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
adamkwiatek

W ubiegłym roku, co go szczęśliwie wreszcie szlag trafił, przygotowałem budę do ciężkiej zimy z wiatrem i mrozem.

Pamiętałem ubiegłoroczny pobyt w Zieleńcu, gdzie odkryłem przedmuchy wiatru przez wszelkie kratki i komin lodówki.

Dołożyłem kolejne osłony wszelkich otworów na ścianie od strony lodówki, zamknąłem wyloty komina lodówki, dołożyłem warstwę karimaty w przestrzeni pomiędzy oknem nad kuchnią, a roletą je zasłaniającą, założyłem osłonki z pianki izolacyjnej na wszelkie klamki w drzwiach, by nie kapała z nich skondensowana woda lub nie zrobiły się białe od szronu.

Szczęśliwie dotychczasowa lekka zima nie pozwoliła na przetestowanie owych patentów w warunkach poligonowych i jedynym odniesieniem do skuteczności poczynionych kombinacji, jest zużycie gazu do grzania i gotowania.

Butla 11 kg pracowała 15 dni i jeszcze coś w niej zostało.

Temperatura na zewnątrz wynosiła od -5 do + 6, z przewagą +1 w nocy do +4 w dzień.

W praktyce bywało, że wyłączałem grzanie, jak wychodziłem na dwie godziny dziennie na narty.

Zainstalowałem też nowy czujnik czadu, a lodówka była cały czas wyłączona, bo jej rolę przejęła szuflada pod nią, oraz bagażnik samochodu.

Gotowanie obejmowało herbatę, kawę, żurek, kotlety schabowe, ziemniaki, grzanki, parówki, generalnie wszelkie posiłki były na ciepło.

Miałem jak zwykle zapasową butlę z gazem ale nie musiałem jej użyć.

Co istotne, to fakt, że cały czas były uchylone dwa kominki wentylacyjne , zabezpieczone „łapaczami” skondensowanej w nich pary wodnej, czyli kapiącej z nich wody.

Podczas lekkiego mrozu zamarzł odpływ wody ze zlewu ale wsypanie soli kuchennej udrożniło go w przeciągu paru minut.

Niestety zamarzły mi przewody z wodą i przez kilka dni nie miałem wody w kranie, tylko w wewnętrznych zbiornikach.

Wygląda na to, że bardzo skutecznie spaskudziłem budę w kierunku izolacji termicznej i jest to już chyba kres eksperymentów w tym kierunku.

Zimowy carawaning ma jeszcze jeden aspekt w postaci oddziaływania soli drogowej, co widać na zdjęciach dziur w poszyciu mojego Helmuta, choć nie jestem pewien, czy to nie dawne blizny spod Stalingradu.

Z szacunku do wieku i wysiłków w zaprowadzeniu porządku na świecie, zalepiłem weteranowi Helmutowi owe dziury kawałkami blachy aluminiowej, posmarowanej klejem poliuretanowym – są ładne jak Krzyż Żelazny

Estetyka wykonania jest zamierzona, bo nic tak nie zdobi szlachetnej facjaty kombatanta, jak szrama od szabli wroga – kobiety to ponoć uwielbiają.

post-3287-0-11452300-1389430291_thumb.jpg

post-3287-0-84470800-1389430314_thumb.jpg

post-3287-0-15423300-1389430331_thumb.jpg

post-3287-0-19996800-1389430358_thumb.jpg

post-3287-0-24431000-1389430374_thumb.jpg

post-3287-0-34839000-1389430501_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
TomekKnaus

Odnoszę wrażenie, (po obejrzeniu zdjęć) że jakbym Cię zobaczył na żywo na drodze to bym się wystraszył :)

Twoja przyczepka to niezłe MONSTRUM :)

Pozdrawiam

TomekKnaus

Share this post


Link to post
Share on other sites
adamkwiatek

Wszystko zależy od wyznawanej ideologii :)

Osobiście traktuję cały carawaning z przymrużeniem oka i eksperymentuję wielokierunkowo ale zawsze chodzi mi o prostotę i skuteczność, minimalnym kosztem.

Poruszam się czasem w takich miejscach, że łatwo rozwalić budę więc cackanie się i dbałość o estetykę zeszły na ostatni plan.

Ostatnio, jak wracałem z gór, zaczepił mnie przez CB radio kierowca TIR , dzięki właśnie UFO – pytał, czy muszę mieć Viatolla.

To dość częste zjawisko i oni wyrażają się : „fajna”, „ciekawa” .

Nie zamieniłbym swojej budy na Twoją .

Przy okazji podzielę się moimi eksperymentami nad mokrymi materacami w zimnych sezonach.

Ostatnie moje „badania” skłaniają do wysnucia teorii, że aby materace zbytnio nie zawilgły , należy położyć na nie koc, karimatę, koc, prześcieradło.

Dotychczasowo miałem odwrotnie, bo karimaty były pod materacami i nie pomagało.

Testy mam zamiar przeprowadzić na kolejnej wyprawie na narty, w może niższych temperaturach, co potwierdzi ich wiarygodność.

Share this post


Link to post
Share on other sites
adamkwiatek

Jak oszukać autoryzowany serwis na wymianie krzyżaka na wale napędowym ?

Dawno, dawno temu,  świat nie był tak gejowsko zintegrowany, nie było bankomatów ani innej napastliwej lichwy, produkowano prawdziwe, tylno napędowe samochody np. Fiat 126 P lub 125 P.

Nie o tych jednak klasykach mowa lecz o typowym układzie : silnik z przodu, napędzający koła tylne w zagramanicznych (sic.) konstrunkcjach (sic!).

Nie wydałem milionów dolarów, by odkryć tajemniczą prawidłowość : zawsze padał krzyżak na wale, bliższy tylnemu mostowi, przedni zaś nigdy !

Zrobiłem więc eksperyment : zawinąłem ów padający krzyżak w folię do pakowania kanapek i na to wycięty pas plandeki, a wszystko zafiksowane do wału za pomocą ząbkowanych opasek do przewodów elektrycznych.

Patent ów spowodował nieszczęście dla warsztatów, bo krzyżaki przestały padać, przez setki tysięcy kilometrów , osłonięte od wilgoci i kurzu.

Cześć pamięci frajerom, co na to nie wpadli :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
adamkwiatek

Niby cóż można kombinować z żarówkami, jak marnie nam świecą „stop”, czy „pozycja” w wiekowych budach  ?

Szczęśliwie  można, bo zrobiłem w mojemu Helmutowi instalację do świateł z niezbyt grubych przewodów, a ponadto prąd do świateł cofania idzie u mnie z pozycyjnych, czyli wszystko przygasało, czyniąc światła cofania tylko symbolicznymi.

Podobnie miałem z trzecim światłem „stop”, które chciałem przechytrzyć kupując światło diodowe, co okazało się klapą, bo diody świeciły jeszcze słabiej.

Tymczasem przypomniałem sobie, że kiedyś w motocyklu miałem żarówki 6V i intuicyjnie wydedukowałem, że jak prądu jest za mało, by rozświetlić dobrze żarówkę 12 V, to jak dam 6 V, to będzie git !

Udałem się więc do sklepu z cudnymi motórami (sic!) Japońskimi , by kupić trzy żarówki do „stop” ale zraziła mnie cena ponoć 45 zł za specjalistyczną sztukę do jakiegoś ichniego pierdzikółka !

Znalazłem wreszcie zwykłe żarówki „stop” 6V, z identycznym cokołem, jak moje 12 V ale przy okazji dowiedziałem się, że spalą mi się po paru sekundach, co mnie jakoś nie zraziło, by eksperymentować po 1,5 zł za sztukę.

Efekt zamiany moich 12 V na te 6V był piorunujący !

Mam eleganckie światła cofania i widoczny „stop”, jednocześnie prądu jest na tyle mało, że żarówki się nie przepalają, a zrobiłem na nich już 1350 km !

Edited by adamkwiatek (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Andrzejo19

Witam widziałem pana przyczepę w 2013 roku na parkingu gdzieś w okolicach (Chałup,Jastarni) zrobiłem sobie postój o świcie po cało nocnej jezdzie na Hel i byłem pod bardzo dużym wrażeniem . Przyczepa jest super cały zestaw prezentuje się rewelacyjnie i po prostu wymiata.

post-17516-0-22557200-1408737085_thumb.jpg

post-17516-0-41858200-1408737129_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Paszczak22

A jaka to przyczepa... czy to czasem nie KIP? Układ okien bardzo mi przypomina moją cepkę. Może powinienem sobię moją też tak przerobić ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...