Skocz do zawartości

Tomii

Administracja
  • Postów

    11121
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    9

Treść opublikowana przez Tomii

  1. Fajny nick . Zdjęcia pomogły by ocenić sytuację.
  2. Często zmieniasz kemping podczas wakacji? Ile średnio biwakujecie w jednym miejscu? Bo to (+ stopień naszego lenistwa, + poczucie intymności) będzie chyba wyjściową sprawą przy doborze outdooru przyczepowego. Tak jak koleżanka wcześniej wspomina - zalecam ostrożność przy zakupach. Pieniądze wydać łatwo, a później leży coś w garażu i tylko zawadza. Ścianki do markizy czy przedsionki też mają minusy: - w ciepłym klimacie mogą osłaniać od bryzy dającej ukojenie - zabierają widok - są podatne na podmuchy wiatru i mogą osłabiać całą konstrukcję i przyczynić się do uszkodzenia przyczepy - wydłużają czas złożenia i rozłożenia obozowiska No w zestawie jest papier o gradacji 1500 i trochę zwykłej pasty polerskiej . W tej cenie złożysz własny zestaw z dużo większą pastą.
  3. Za bardzo złożone zdanie i wyszedł kogel mogel . Chcieli nas okraść w ITA (okolice Wenecji). Jak wracaliśmy z tego niefartownego wyjazdu to spaliśmy w AT pod basenami.
  4. Spanie na MOPach z pozoru zawsze wydawało się bezpieczne - przynajmniej mojej żonie. No to takie instynktowne "w stadzie bezpieczniej". Trzeba niestety mieć na uwadze, że na parkingu pełnym TIRów, to my w tym stadzie będziemy robić za tą "najwolniejszą antylopę", najłatwiejszą do schwytania i prostą do wytypowania. Urazu do spania w trasie poza campingami nie mamy. Obecnie jednak typujemy miejsca bardziej oddalone od drogi. Ostatnio w drodze na ferie spaliśmy pod Decathlonem. W Danii spaliśmy po krzakach i lasach. Wracając z tamtego wyjazdu gdzie w nocy chcieli nas okraść - spaliśmy na parkingu basenów letnich w Austrii. Tanie camperparki, większe parkinki itp. W sumie co tu pisać - aplikacja Park4Night, poczytać opinię o jakimś miejscu, zobaczyć na googlach na ile problematyczny jest wjazd/dojazd i jeśli tylko coś na miejscu nam się nie podoba to mieć alternatywę w postaci kolejnej zapisanej pinezki. Bo nie chodzi o to żeby spać, a o to żeby się wyspać .
  5. Myślę że za bardzo odbierasz moje posty jako narzekanie . Hobby stylistycznie wewnątrz nie moja bajka, a Adora 573PT dość szybko nam się odwidziała z powodu umywalki, drabinki łóżka piętrowego i ... z powodu braku szafki na ciuchy dzieci między lodówką a prysznicem. Nie rozwiązałem również zagadki, które modele 573PT mają drzwiczki szafy otwierane jak "barek" dzięki czemu rysują i blokują drzwi od kibla (na targach w Nadarzynie był wystawiany właśnie taki model).
  6. Zasada jest prosta. Mniej wiesz lepiej śpisz . Ja bym sobie telewizję darował. Ewentualnie jakieś smartTV, ale nawet i na to nie bardzo mamy czas na urlopie. Głębsze rysy ściągasz papierem ściernym. Tu trzeba podobierać gradację w zależności od tego jak głęboka rysa. Jak to co głębokie już "wytniesz" to polerka, miękki pad, pasta lekko ścierna a później finiszowa. Jest tylko pytanie czym wymywać pastę, bo jednak IPA nie jest zalecane do PMMA. Tu nie wiem czy okien do suchego nie wycierał bym delikatnym APC np. o stężeniu 1:10, lub środkiem do czyszczenia tego typu okien. Następnie zabezpieczenie (np. jakiś środek do reflektorów samochodowych). Temat jeszcze do przemyślenia. Nano ma ten plus że jest niewielkie i lekkie. No ale sama eksploatacja droga i problemy z dostępem. Sam mam 2 stalowe zwykłe i jeden DOM Light. Różnica w cenie z ostatniego miesiąca - DOM Light 120 zł za 10kg propanu, Nano to 109 zł za 8 kg. Na małej rozlewni gazu kupuję 10 kg propanu w stali za 70 zł + zwracają mi kasę za niewykorzystany gaz w butlach. No i na tej małej rozlewni nigdy nie było, żeby nie mieli butli na wymianę, a na tych stacjach z Nano i Dom Lightem potrafili nie mieć pełnych butli na wymianę. To już nawet nie chodzi o tą kasę, ale o pewność jadę, płacę, wymieniają i mogę zaczynać wyjazd. Dla mnie markiza ma dawać szybkość i łatwość. No i niestety markiza ze ściankami już taka szybka nie jest. Na start używał bym samej markizy bez ścianek. Jeśli stwierdzicie że brakuje Wam ścian to wtedy myśleć, ale to jak już będziecie wiedzieć co Was kręci, co potrzebujecie i w jaki sposób odpoczywacie. Zresztą z tym to jest i jak z moverem i akumulatorem. To są bardzo indywidualne sprawy i ciężko żeby na forum ktoś za Was to wiedział.
  7. Neutralna Bela K2 Pro. Dałbyś znać jak ze śniegiem na Loferze było? Wpadłbyś na plotki, wiadro byś potrzymał
  8. Co zrobić - nerwica-natręctw . I tak są postępy bo: - przyczepy nie umyłem przed wyjazdem na narty - przyczepa po powrocie stała tydzień brudna (a była na prawdę, brudna jak nigdy)
  9. IMO to jest felga o identycznych parametrach jak ta w Tabbercie (różnica tylko we wzorze) . Śruby powinny pasować.
  10. No trzeba licznik aktualizować: 18. 5-7.10.2023 - 22 635 km 19. 19-27.01.2024 - 24 735 km Z ciekawostek i fackupów. Okno drzwi cieknie. Na niemieckiej grupie Knausa widziałem, że poszła jakaś seria przyczep z tym problemem i mi niestety trafiło się niefartownie. Generalnie wadę tą idzie wyłapać tylko podczas mycia. Inaczej nad drzwiami mamy lampkę która dość dobrze osłania to miejsce. Sprawę zgłaszam do dilera w Polsce i zobaczymy co z tym będzie dalej. Podejrzenia miałem już wcześniej. We wrześniu byłem u Wadowskich i kazali porobić zdjęcia i przysyłać na mail. Podobno wymieniane są całe drzwi. O dalszym przebiegu sprawy będę pisał.
  11. Podbijam temat. Sporo katalogów Adrii i Knausa: https://www.strechuvzhuru.cz/katalogy-karavanu/
  12. Chwila wolnego w pracy więc śpieszę z wyjaśnieniami. Ogólnie samym pompowańcem jestem mega miło zaskoczony. Nie sądziłem że skurczybyki są tak stabilne. Cała konstrukcja przez pierwsze 3 dni stała przypięta tylko 3 wkrętami. Boczne ściany po pierwszej nocy podwinąłem i złapałem żeby wiatr nimi nie szarpał, bo tak jak wcześniej napisałem mimo szpilek-wkrętów, wkrętarki z udarem, wierteł do betonu nie szło się przyszpilić. W końcu ściany złapałem sznurkami do nóg podporowych (tych po przeciwnej stronie przyczepy niż przedsionek) i to w parze z postawionymi prętami dociskowymi zdało egzamin. Jak mrozy puściły, udało się wkręcić kilka szpilek i było już "po bożemu". Sam przedsionek jak za cenę 1550 zł bardzo spoko. W komplecie fartuchy, podłoga, pręty dociskające, torba do transportowania. Przedsionek dla sprawdzenia rozstawiliśmy z synem na ogrodzie. Po przyjeździe na miejsce przedsionek jak wspomniałem rozkładaliśmy już przy świetle czołówek. Po rozłożeniu Antek dopatrzył się że jedno z okien w ścianie frontowej ma pęknięcie. Pomyślałem trudno, trochę szkoda, ale to rzecz użytkowa, widocznie o coś zahaczyliśmy przy rozkładaniu tu lub pod domem i pękło. Wróci się do domu, to się jakoś to zaklei łatką do naprawy materacy czy basenów ogrodowych. Po jakiś trzech dniach, podczas zakładania butów syn wypatrzył na ścianie obok kolejne pęknięcie: To już jest znacznie większe, i jesteśmy pewni że zaraz po rozłożeniu go nie było. Sam przedsionek też mechanicznie nie miał szansy się o co uszkodzić - no chyba jakaś spora gałąź drzewa musiała by w niego przywalić. Dla zobrazowania miejsc w których powstały pęknięcia: Czerwony kolor to pęknięcie pierwsze. Zielony kolor to pęknięcie numer dwa. Po tym drugim pęknięciu stwierdziłem że po powrocie do domu, odezwę się do Obelinka. No i ... Obelink jak zawsze klasa. Przez stronę zgłosiłem problem i załączyłem zdjęcie. Obelink powiedział żeby się nie przejmować, pakować przedsionek i podać miejsce i adres gdzie kurier ma przyjechać i go odebrać, a sami przyślą mi nowy przedsionek. Tu jakieś zdjęcia odciągów ścian: Więc nie wiem czy to wada materiału, czy brak odporności na niższe temperatury. Z całego zestawu tandetny jest trochę wąż od pompki i tu trzeba pilnować żeby po podpięciu połączenie było szczelne. Szczerze liczę na to że te okna to pojedynczy przypadek i że będzie szansa że na następnym zimowym wyjeździe nie będzie już takiego problemu. Jeszcze kwestia podłogi. Oryginalnej plandeki podłogowej z obelinka nie rozłożyłem. Nie miałem ze sobą również aerotexu. Mieliśmy kratki plastikowe z Juli i kupioną we Włoszech agrotkaninę. Jak dla mnie ta agrotkanina to jedno z większych zaskoczęń na plus. Lekka i mało miejsca zajmuje, tania i w razie jak się zabłoci to nie szkoda wyrzucić. Na tym wyjeździe służyła do tego żeby np. złożyć na niej przedsionek czy ułożyć na niej przedsionek przed wciągnięciem w likszparę. Nie wiem czy nie zrezygnuję z wożenia aerotexu na rzecz właśnie tej tkaniny. Zdawałem sobie sprawę że 6 dni na jednym ośrodku jak dla mnie będzie wiało nudą. W recepcji campingu nie pytałem czy oferują jakiś pakiet w większym karnetem (większym regionem narciarskim). Początkowo myślałem że całą rodziną skoczymy sobie na jeden dzień, gdzieś w okolicy na ale jak przeliczyłem że taki jeden dzień to 250 euro (gdzie tu za 500 mamy 6 dni (w tej ofercie nie można zmniejszyć ilości noclegów i dni jazdy na Loferze)) to jakoś przeszła mi ochota na wycieczki samochodem po okolicy.
  13. Można jechać. Raz na cztery razy, wybieram A6, szczególnie jeśli jedziesz w ciągu dnia i jest ładna pogoda. Nie przypominam sobie żeby były tam duże podjazdy. Widokowo trochę fajniej, no i jeśli komuś się nudzi ganianie autostradą to tu jest trochę więcej rozrywki.
  14. Przecież jasno napisałem że się nie znam. Czytaj ze zrozumieniem .
  15. Możemy się tylko domyślać, a wiemy Tyle na ile sam Kamil i jego duma mu pozwala. Jeśli Kamil zna godzinę o której się to wydarzyło (mówi że dziś o szóstej) to albo był na miejscu, albo był w stanie wywnioskować z jakiegoś nagrania co się stało i kiedy. Mieszka od tego miejsca chyba na tyle daleko, że nie usłyszał by, jak by coś się stało. Na tle reszt influ, Kamil to dobry chłopak i swój rozum ma. A swój rozum to jak swoje buty. Zawsze to wygodniej i dalej zajdziesz.
  16. Z ciekawości napisz jeszcze jak u Was było z gazem? Mieliście możliwość wymiany butli na miejscu/podpięcia gazu z campingu? Jeśli tylko gaz z PL to zdradź ile wam ubyło?
  17. IMO coś ewidentnie nie trzyma geometrii. Jak gdzieś opadło, po drodze było podparcie, to w innym miejscu mogło się podnieść. W skrócie: wszystko wraca na swoje miejsce i jest ponownie przymocowane trochę lepiej niż to zrobiła fabryka . A na poważnie trzeba dokładnie obejrzeć, stwierdzić co trzyma, gdzie wyprzeć lub podnieść i jak to zamocować żeby się solidnie trzymało.
  18. Wszystko się da . Głowa do góry. Jeśli wszystko jest szczelne i nigdzie nic nie podciekło to naprawa IMO będzie raczej z tych miłych i przyjemnych. To w tej przyczepie był ten problem z zasłoną?
  19. Nie znam się więc się pomądraluję: 1. Domyślam się że w tym Dethleffsie nie ma w ścianie listew konstrukcyjnych pionowych. Czemu? Nie wiem, ale przyczepy od lat 90 mają zazwyczaj listwy tylko poziomo (nie wliczam ramek drzwi i okien. 2. Jeśli coś miał bym podejrzewać w tym Dethleffsie to połączenie dołu ściany z podłogą. Dethleffs łączy to miejsce na kołki, które potrafią się ściąć. Możliwe że ściana na dole w tym miejscu straciła podparcie i rozkład sił wypycha ścianę na zewnątrz. Przyjrzyj się dokładnie połączeniu podłogi ze ścianą. Na forach DE dużo osób pokazywało opuszczone ściany i całość trzymającą się tylko na meblach. (poniżej zdjęcie z takiego Dethleffsa)
  20. To nie jest żaden problem - przynajmniej na campingu Grubhoff. Kurtki, kaski, rękawiczki czy spodnie możesz zostawić w narciarni: Są tam również suszarki butów: Ręczniki zostawiasz w łazienkach: Dzięki ogrzewaniu i wentylacji wszystko bardzo szybko wysycha. Na campingu jest to wszystko bardzo optymalnie rozwiązane. Z przyczepy w crocsach lub adidasach lecisz do narciarni. Tam zakładasz buty, kask itp. Bierzesz swoje narty i wychodzisz przed drzwi. Tu już zabiera Cię skibus i wysadza pod samą dolną stacją gondoli. Żonę przekonaj saunami i spa . IMO warto dopłacić te 50 euro i mieć możliwość wejścia choćby na dwa wieczory. Są sauny, jest sporo miejsca żeby się wyciszyć, jest darmowa herbata i woda.
  21. Do słupka podłącza Cię obsługa. Przy meldunku w recepcji zostaliśmy zapytani czy chcemy się podłączyć. Jak podjeżdżaliśmy na nasza parcelę to "serwis techniczny" czekał już na miejscu. Podłączają Cię przy pomocy ich węża. Większość zimowych campingów ma albo gaz z słupkami albo wypożycza/sprzedaje gaz w butlach (trzeba sprawdzać przed wybraniem campingu). Jednak jak zastanowisz się nad zimowym wypoczynkiem rodzinnie w przyczepie, to poza możliwością zakupu gazu na miejscu ważne jest miejsce na suszenie butów, kurtek, kasków i ręczników. Przy 5 osobach w przyczepie to na prawdę sporo gratów.
  22. W rachunku mam wyszczególnienie że karnety narciarskie dla mojej rodziny to było 500 euro.
  23. Narciarstwo Pierwsza noc jest mroźna i wietrzna. Ogólnie mam wrażenie że na tym campingu często wieje wieczorami i w nocy. Spory wiatr i mroźne suche powietrze daje efekt, że w przyczepie na oknach praktycznie nie ma kondensatu. Rano robię tylko szybki serwis przyczepy i zaraz szykujemy się na stok. Początkowo słońce chowa się tu za górami. Wschód był parę minut przed 8:00 i pierwsze promienie słoneczne oświetlają wierzchołki. Kilka minut po 9:00 a campingu jest pełna lampa. Na zdjęciu powyżej widać podwinięte boczne ściany przedsionka. Niestety na tym etapie nie udało mi się ich jeszcze przymocować Dobra żeby zobrazować jak jesteśmy ulokowanie wstawiam zdjęcie: Czerwony okrąg - nasz przyczepa. Żółty prostokąt - wejście do toalet i na świetlicę Zielona strzałka - naciarnia i skibus. Pierwszy skibus przyjeżdża o 8:05 i do 11:00 autobus kursuje co 30 minut. Skibus na stok dojeżdża w 15 minut. Stok zaznaczyłem na foto poniżej (fioletowa kreska): Dzieciaki gotowe i wygonione z przyczepy. W crocsach idziemy do narciarni Tu spokojnie zakładamy buty, bierzemy swoje narty i ... ... czekamy na zieloną linię autobusu. Z autobusu wysiadamy przy dolnej stacji gondoli. W niedzielę czekaliśmy na wjazd na górę około 5 minut. Od poniedziałku do piątku kolejek nie było wcale. Żeby wjechać na samą górę trzeba się przesiąść do drugiej kolejki gondolowej. Na samej górze mamy 2 kanapy 8 osobowe, jedną kanapę 6 osobową, orczyk i dywany dla dzieci. Przy przesiadce z jednej do drugiej gondoli mamy jeszcze dwa wyciągi orczykowe. Sam ośrodek do jazdy z dziećmi jest ok, choć 6 dni jazdy w tym samym miejscu może dorosłemu się znudzić. Moje dzieciaki jednak były mega zadowolone. Z pogodą nie mieliśmy jakoś mega dobrze, ale narzekać nie możemy. Niedziela - lampa i mroźno Poniedziałek - słonecznie i już cieplej Wtorek - wiatr, śnieg i wiało złem strasznie, zmarzłem mimo że miało być ciepło. Środa - w nocy z wtorku na środę na campingu lał deszcz, poranek jednak się rozpogodził i było słonecznie. Niestety nie otworzono wyższej kolejki gondolowej i do dyspozycji mieliśmy tylko dolną gondole i 2 orczyki. Mimo wszystko nie poddaliśmy się i do samego zamknięcia bardzo fajnie pojeździliśmy. Ostatnie zjazdy mocno było czuć ciepły wiatr. Czwartek - bardzo fajny śnieg. Pochmurnie. Piątek - miękko, mokro i ciężko. Jedyny dzień gdzie nie zostaliśmy do zamknięcia na stoku. Wróciliśmy o 14:00 na camping i poszliśmy w deszczu na spacer (też było super)
  24. W 2023 będąc na feriach zimowych powiedziałem do żony, że więcej w czasie ferii na narty nie jadę. Byliśmy w Jańskich Łaźniach, nie było pogody (codziennie padał deszcz a przymrozków niebyło nawet w nocy), kolejki do wyciągów, a do tego nie było tanio (4 kzł 6-dniowe karnety dla rodziny 2+3). We wrześniu 2023 zacząłem tęsknić za nartami i myśleć o tym jak dzieciakom zorganizować czas w ferie, żeby odciągnąć ich od narktozywania się elektroniką. Wybór campingu W październiku powstaje na forum temat : Zimowa Austria i nieśmiało zaczynam czytać, oglądać i analizować. Około 20 października decyduje się odezwać do kempingu Grubhof zaproponowanego przez @Bercik77 . Dostaję ofertę od 20 do 27 stycznia, dla rodziny 2 + 3, za 7 nocy plus 6 dni karnetu narciarskiego, plus wejście do wellness (dla dorosłych) za 1074 euro. W cenie niema tylko opłaty za zużyte kW prądu i ewentualne podpięcie do gazu. Zasady też są proste - zaliczka 150 euro i reszta płatna przy wyjeździe. Decydujemy się i robimy rezerwację. Przygotowania Co wyjątkowego ze sobą zabrałem? Markizę workową na zimę mam zdjęta. Warto by było mieć jednak miejsce gdzie można zostawić chociaż te crocsy. Kupujemy więc małego pompowanca w Obelinku. Przedsionek fajny jednak nie do końca nam się sprawdził, ale o tym pod koniec. Do przymocowania przedsionka w zamarzniętej ziemi kupuję szpilki-wkręty. Na podłogę kratki tarasowe z Juli. Z innych rzeczy których normalnie nie wozimy na camping: - łopata do śniegu duża i mała samochodowa - łańcuchy na koła auta i łańcuchy na koła przyczepy (przyczepa jedzie na letnim kapciu) - drabina teleskopowa alu - szczotka teleskopowa na długim kiju do odśnieżania - miejsce zbiornika na szarą wodę zajmuje wiadro budowlane 20l (zawsze woziłem stare wiadro po farbie) No i to chyba tyle. Grzanie przyczepy rozpoczynam prawie dzień przed samym wyjazdem. Przyczepę rozgrzewam powoli. W chwili gdy ruszamy spod domu w przyczepie mam około 16 stopni i taką temperaturę staram się utrzymać podczas jazdy. Przed samym wyjazdem z podwórka zamieniam butlę na której rozgrzewałem przyczepę na nową. Jadę więc z dwoma butlami czystego propanu ( łącznie 20 kg propanu). Bym zapomniał. Dorobiłem dziurę na przepuszczenie węża gazowego w podłodze. Uszczelka manszetowa i korek kanalizacyjny. Dojazd Piętek miałem zaplanowany że już nie pracuję tylko szykuję wszystko do wyjazdu. Przyczepę trzeba było odśnieżyć (oczywiście w czwartek była odwilż, a w nocy wszystko zamarzło i już nie puściło), zalać trochę wody do zbiornika, spakować cały sprzęt karawaningowy jak i narciarski. Pogoda jest piękna. Słońce, śnieg i wreszcie urlop. Około 14 ja jestem gotowy. Ogarniamy jeszcze dom, szybka drzemka i przed 16 ruszamy. Plan minimum na dziś to Mszana. Ostatecznie udaję się dojechać do Olomuńca kilka minut po 23. Po drodze cały czas mamy przymrozek. Śpimy pod Decathlonem. Co ciekawe nie wiem czy mogę polecić to miejsce . Cicho, spokojnie i wszystko ok. Tyle że na wjeździe do Olomuńca na D46 mamy taki znak: Nie wiem czy tyczy się to prywatnego parkingu Decathlonu. W każdym bądź razie nikt nas w nocy nie niepokoił. W nocy około -4C. Rano zakupy po sąsiedzku w Lidlu i tania ropa również po sąsiedzku z Tesco. Mróz, słonce wstaje trzeba palić propan i jechać dalej. Kilka minut po 8:00 ruszamy zatankowani ze stacji. Jeszcze przed 10:00 jesteśmy w Mikulovie. Oczywiście wszyscy jadą na narty więc się korkuje. Śniadanie jemy w Austrii na pierwszym parkingu Asfinagu Śnieg zauważalny jest dopiero po zjechaniu z autostrady jakieś 40 km przed campingiem. A sama kamera campingu rejestruje nas o 17:00 jak już wracamy z recepcji: Teraz wszystko idzie bardzo szybko. Przejeżdżamy przez bramkę, dojeżdżamy na nasza parcelę. Tu już czeka sympatyczny pan z obsługi swoim busikiem. Pokazuje nam gdzie mamy się ustawić i zaraz jesteśmy podpięci do gazu: Przy świetle czołówek rozkładamy z synem i najmłodszą córką przedsionek. Udaje się go nam przyszpilić tylko 3 szpilkami . Mimo wkrętarki 45Nm z udarem i wierteł widiowych do betonu, utwardzone miejsce pod przedsionek nie chce się poddać. Idziemy na kolację do restauracji campingowej a w przyczepie robi się sauna To co, pisać coś więcej ... ?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.