Jump to content

Czy wasze dorosłe dzieci to carawaningowcy?


elaola
 Share

Recommended Posts

Jak w temacie.

1 pytanie do "dojrzałych" carawaningowców.

Bo np nasza córka jeżdziła z nami od "zawsze".Najpierw był to namiot,a potem przyczepa.Wydawało się ,że złapała bakcyla i też tak będzie spędzała wakacje.

Niestety gdy wyszła za mąż jej pogląd na wypoczynek zmienił się diametralnie.

Jeżdżą jedynie do **** hoteli. Czym bardziej luksusowy tym lepiej.Fakt ,że w ostatnie wakacje była np.w Tajlandii a tam trudno z przyczepą,ale nie chce nawet słyszeć o tym ,że można inaczej.

Inna sprawa,że jej mąż nigdy nie próbował wyjazdu na łono przyrody,ale ona nawet nie próbuje go do tego przekonać.

A 2 pytanie do młodzieży-czy Wy jeżdziliście z rodzicami i tak Wam zostało,czy to Wasz wybór?

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 42
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • jacek l

    5

  • elaola

    4

  • Fle-r

    4

  • Jule

    3

Top Posters In This Topic

Posted Images

No ja załapałem po rodzicach :ok: Oni kiedyś sporo biwakowali (stąd zostawili mi sporo sprzętu typy namiot, kuchenki, śpiwory, itp.) i tak mi zostało. Początkowo wykorzystywałem ich sprzęt, niektóre rzeczy do tej pory używam (aluminiowe miski i menażki, plastikowe talerze, kubki...). Więc bakcyl pozostał :ok: U nich odkąd kupili działkę przepadł :ok: Niemniej czają sie w tym roku by podpindolić mi budkę i gdzieś pojechać :)

Link to comment
Share on other sites

ja nie mam karawaningowych korzeni, ale moja żona odziedziczyła bakcyla po rodzicach :ok:

szwagier lubi wyprawy na łono przyrody, z karawaningiem dużo wspólnego już niestety nie ma- mimo, że dorastał w tym samym domu...

 

teść już nie żyje, ale teściowa nadal z nami jeździ. doczekała się wnuczek w swojej przyczepie, ale 4 pokolenia pewnie już nie doczeka :ok:

Link to comment
Share on other sites

A u mnie było odwrotnie.

Rodzice rzadko gdziekolwiek jeździli, życie kempingowe jest im całkowicie obce. Ja złapałam bakcyla turystycznego będąc w liceum zrzeszonym w UNESCO - w ciągu roku szkolnego jeździliśmy bardzo dużo po Europie (wymiany, wycieczki), wakacje spędzałam na obozach wędrownych. Potem doszło żeglarstwo, włóczęgi z namiotem, a po urodzeniu córeczki nastąpiła zamiana namiotu na przyczepę.

Moje dziecko także wykazuje "objawy chorobowe" :ok: - jeździ od małego, w samochodzie nie marudzi, nawet na długich trasach, a na kempingach jest w swoim żywiole.

Link to comment
Share on other sites

Rodzice jeżdzili na wczasy, choć czasem też pod namiot.

Ale to bardziej ja zaszczepiłem im karawaning niż Oni mi.

Zawsze jeżdziłem z paczką znajomych na Mazury, często pod namiot i tak mi zostało...

 

A Karol..., na razie odgraża się, że kiedyś kupi od razu kampera, bo nie lubi rozkładać przedsionka, no cóż, może jest w tym trochę mojej winy...

 

Jacek.

Link to comment
Share on other sites

Moja przeszlosc to wczasy i kolonie zakladowe, pola namiotowo-kampingowe byly dla mnie czarna magia :ok: moje dzieciaki tez wychowane na hotelach i domach wczasowych, bo to za male, bo to wygodniej, bo to za zimno, bo to za cieplo ... a to czlowiek chcial zeby mu pod nos podali, posprzatali po nim, cos zaproponowali itp

Tylko ze z czasem wyszlo z nas nasze "wedrownictwo" i usiedzenie w jednym miejscu stalo sie dla nas ograniczeniem w spedzaniu przyjemnych urlopow, bo jak pierwszy tydzien byl interesujacy tak juz w nastepnym nastepowala stagnacja :ok:

 

Jakies 10-11 lat temu kiedy Junior pojechal pierwszy raz na kolonie a my zostalismy z miesiecznym urlopem w kieszeni, zostalam namowiona przez Osobistego - ktory ma przeszlosc kampingowo-europejska do zakupu namiotu i tych wszystkich bzdetow przydajacych sie do biwakowania :) No i po tym miesiecznym wyjezdzie, tydzien Costa Brava, tydzien Barcelona, tydzien Peniscola, troche Toledo itp, stwierdzilam ze to jest wlasnie to co tygrysy lubia najbardziej :ok: Od tego czasu Juniora na oboz a my pakowalismy namiot i w droge gdzie oczy poniosa. Junior bardzo lubi biwakowanie, ale ze swoimi kumplami i kumpelkami, ze staruszkami nie za bardzo ... wcale mu sie nie dziwie hihi

 

A Columbus jest tylko dlatego ze zaczelismy jezdzic blizej tz po pierwszym pobycie na Toskanie pod namiotem stwierdzilam ze jednak jest mi zimno nocami, a ze Italia spodobala nam sie bardzo i mielismy jeszcze zamiar pare razy tam wrocic, to tak dorobilismy sie przyczepy.

Link to comment
Share on other sites

Czy wasze dorosłe dzieci to carawaningowcy?
A 2 pytanie do młodzieży-czy Wy jeżdziliście z rodzicami i tak Wam zostało,czy to Wasz wybór?

No i teraz jestem w kropce. Dzieci mam za małe, żeby powiedzieć czy będą jeździły z przyczepą, ale sądę, że córka tak, syn nie jestem pewien bo on taki bardziej wygodnicki, a do młodzieży też się nie zaliczam, ale od 4 klasy podstawówki jeździłem z rodzicami pod namiot i zostało mi do dzisiaj, tyle, że od kilku lat z przyczepą. Myślę, że jest to raczej nie uleczalne, bo moi rodzice jeździli mniej więcej do 60 roku życia pod namiot, to ja chyba też co najmniej tyle, a może i dłużej bo cycepka lepszy komfort zapewnia.

Link to comment
Share on other sites

Witaj. Mam dorosłe dzieci, córka mężatka od 1,5 roku, ale z mężem była z przyczepą, syn jeszcze kawaler ale ze swoją sympatią jeździ z nami. trampujemy od 1980 roku i dzieci jeździły zawsze z nami. Jeżeli ktoś połknie bakcyla karawaningu, to raczej przejdzie to na następne pokolenia. Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Moi rodzice nie teściowie również do traperów sie niezaliczają.To raczej mój niecierpliwy duch ,namioty ,jachty a gdy przyszło dziecko i jest w miarę ok samochód to i pora na przyczepę przyszła żona ma podobne gusty toteż razem jeździmy :ok:

Link to comment
Share on other sites

Elaola, ale fajny temat wymyśliłaś. :ok:

 

Troll.

Link to comment
Share on other sites

.... jak sięgam pamięcią to zawsze były jakieś wczasy, kolonie zakladowe, ferie a potem w szkole średniej sie zaczeło :ok: namiot, pola namiotowe i wspólne wypady z paczką przyjaciól, i tak było do czasu pierwszych wyjazdów z niezapomnianą n-ka126,

gdy pojawił się Junior a potem drugi Junior :ok: wyjazdy ograniczyłem turystykę, by jakieś siedem lat temu znow zaczac jezdzic z nabyta wtedy wieksza cycepa i ..... tak zostało do dzisiaj :ok:

zreszta wszyscy mi mowia, ze jestem wiatrem podszyty i lubie podrózować i ciagle gdzies cos odkrywac :) ......

Link to comment
Share on other sites

Ostatni raz byłem na wczasach w ośrodku czy inszym hotelu ... no trudno, nie pamiętam (w tym wieku normalka :ok: ), ale za to moja żona i nasz syn - nigdy :ok:

 

Trudno opisywać wszystkie sprzęty, przez które przeszliśmy, ale w poprzednich postach historie z namiotami i przyczepkami bagażowymi sa podobne.

 

Od kiedy kupiliśmy Hobby to stara e-kę zawłaszczył syn (już z narzeczoną) i (jak to mówi) nie ma bata aby inaczej zasadniczą część urlopu spedzali :ok:

Link to comment
Share on other sites

Od najmłodszych lat jeździłem z rodzicami i namiotem. Biwakowaliśmy często na dziko nad Bugiem z pożyczoną od wujasa N126e. Często rodzice tez jeździli do Bułgarii na "handel" maluszkiem i jako mały szkrab jeździłem z nimi - sypialiśmy po kempingach.

Tata kiedyś nawet planował przerabianie Tarpana na kampera :ok:.

 

Potem w LO mając już prawo jazdy odłączyłem się od rodziców i z kumplami zaczęliśmy jeździć pod namiot na mazury. Zaraz po maturze mieliśmy wyjazd z przyczepką - jeden z kumpli pożyczył od ojca. Mijały lata i grupa jakoś nam się rozpadła, jeden wygodny się zrobił, drugi ma dziewczynę która pod namiot nie chciała jeździć, a jeszcze inny wyjechał za granicę. Mi zostało to jeżdżenie po kempingach, a że dość miałem wilgoci i spania na ziemi to się uparłem i kupiłem se przyczepkę :ok:.

Link to comment
Share on other sites

U mnie to długa historia , wieczne delegacje a to długie opowiadanie . Za gówniarza dwie kolonie i potem 9 obozów ZHP . Potem ,,stopy,, z zespołem muzycznym . Po ślubie namiot . potem znów wyjazdy zagraniczne . Od 1999 poniewieraliśmy sie po Polsce w hotelach . Od 2004 fotografujemy najpiękniejsze miejsca w Polsce . Teraz w Niewiadce będziemy błądzić za Wami Mnie to wystarcza , ale z pewnych innych przyczyn będę musiał w ciągu dwóch - trzech lat przejść na kampera !

To czym będę jeździł nie ma znaczenia ważnym jest z kim się spotykasz ! :ok::ok::ok:

 

Dzieci nie maja tradycji ! Szkoda ! Niestety !

Link to comment
Share on other sites

Cześć. Pierwsze wyjazdy samodzielne w szkole średniej pod namiot Mazury ,Bałtyk żadziej góry. Na studiach obowiazkowe wędrówki zaliczenie turystyki (tydzień rower, tydzień kajak szlak Czarnej Hańczy),i tak się zaczęło. Potem z maluchami (2latka i roczek )pod namiot do Szwaderek i tak przez kilka ładnych lat pod namiocik. W 2006 Wrzesień zakup Detlefsika i już tylko z przyczepką.Muluchy mają po dwadzieścia kilka lat ale chętnie dotrzymują mi towarzystwa na wyjazdach. Podoba im się ta forma spędzania urlopów, lecz preferują namiot twierdzą że jest bardziej dyskretny przy powratach nad ranem (ponoć z ryb,ale wędek nigdy nie widziałem :ok:). Uważam że z czasem zmienią zdanie, bo ogonek bardzo się im podoba.

 

Pozdro be-ja

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share


×
×
  • Create New...