Jump to content
Tomii

Relacja - Węgry w swięto Niepodległości

Recommended Posts

Tomii

Dawno nic nie pisałem, a ostatnio naszła mnie ochota żeby coś opisać. Zmieniły się czasy, mamy sporo vlogów na YT, zdjęć na fb i instagramie a mimo wszystko fajnie czasem usiąść wieczorem i coś przeczytać i obejrzeć na forum. No ale żeby było co czytać to trzeba te treści na forum wnieść. To w najbliższych dniach postaram się zrobić...

Plan wyjazdu i przygotowania. 
Węgry w ostatnich latach zajmowały niewielką część naszych letnich wyjazdów. Rok w rok gdzieś tam zajechaliśmy przy okazji wyjazdu na południe, ale po jednej lub dwóch nocach, ze względu na ograniczoną ilość urlopu musieliśmy gnać dalej. W tym roku w lipcu wracając z Grecji zatrzymaliśmy się w Budapeszcie i poza zabytkami i kuchnią spodobała nam się "normalność". Nikt nikogo nie zmusza do noszenia masek, jedzenia posiłków na wynos, pokazywania zaświadczeń o szczepieniach itp. Tak oto w lipcu, nieśmiało rodził się w naszych głowach pomysł, że jeśli tylko nie zamkną nas jak bydło w domach to trzeba będzie na Węgry jeszcze w tym roku wrócić. Nie wiedzieć jakim cudem, mamy listopad, granice otwarte, mamy możliwości i długi weekend. Gdzieś ostatnio na jakimś bilbordzie siłowni widziałem hasło "Marzenia od celu różni określenie celu realizacji". Spodobało mi się. Nie, nie kupiłem karnetu na siłownie, nie mam też karty Mulitisport. Po prostu przegadaliśmy temat z żoną i za cel uznaliśmy Hajduszoboszlo, a  termin ustaliliśmy na 11.11. 

W Hajduszoboszlo byliśmy ostatnio osiem lat temu ( jak by ktoś chciał powspominać to tu to opisałem ). Nie zdecydowaliśmy się wtedy na odwiedzenie Aqau Palacu, więc można powiedzieć że były tu pewne sprawy do pozamykania. W googlach sprawdziłem że kemping otwarty, restauracje na mieście też pootwierane.  Prognozy pogody trochę lepsze niż u nas w kraju, no i przeczucie że na pewno będzie tu mniejszy tłok niż u nas w kraju. 

Co przygotowaliśmy? Standardowo - trochę jedzenia, kąpielówki, szlafroki i ręczniki. Obowiązkowo dwie niebieskie torby z ikei, bo przy naszej gromadce ciężko by to było wszystko zanieść. Do przyczepy zapakowałem stalówkę z poprzedniej zimy (było w niej 6 kg propanu). Sprawdziłem w Dom Lighcie po ostatnich wyjazdach było jeszcze 3 kg propanu, co łącznie dało mi  9 kg gazu. Dodatkowa, druga suszarka do ręczników. Paszporty, ekuzy wszystko jeszcze ważne po wakacjach. Wreszcie udało mi się zmoblizować do ogarnięcia zapasu do auta (we wrześniu zmieniliśmy holownik) i dosłownie w dniu wyjazdu przerzuciłem opony z letnich na zimowe.

Jako że we wtorek chcieliśmy jeszcze popracować, trasę (dla nas jakieś 750 km) postanowiliśmy rozbić na dwa dni. Pierwsze 400 km zrobić we wtorek, przenocować po drodze i w środę rano ruszyć dalej do określonego wcześniej "celu" . Tak często podróżujemy w okresie wakacyjnym, jednak jest listopad i temperatury w nocy spadają do 0 stopni. Dobrze by było podpiąć się gdzieś do prądu, co by przynajmniej ten nawiew od piecyka działał. Na P4N stwierdziłem że CamperPark w Krośnie jest po naszej trasie przejazdu. Zadzwoniłem, spytałem się czy można i tu muszę na prawdę pochwalić pracowników tego ośrodka. Udzielono mi informacji że woda na parcelach będzie zakręcona ale jest prąd i dostęp do toalet. Spytałem czy nie będzie problemu z wjazdem o 24, poproszono tylko żebym dzwonił 10 minut przed dojazdem i ochrona otworzy mi bramę. No i najlepsze że tak jak było dogadane, to tak było :yes:.

Więc jest wtorek, robota zrobiona, dzieci wróciły ze szkoły/przedszkola, wszystko spakowane. Podpinamy przyczepę, ogarniamy dom i kilka minut po 17 ruszamy. Zdecydowałem się na jazdę drogą Warszawa - > Kielce -> Chęciny -> Chmielnik -> Pacanów -> Pilzno -> Krosno. Dojazd do Warszawy i przejazd przez Warszawę zadziwiająco bezproblemowy. Chwilę postaliśmy na światłach w Magdalence. Dalej do samych Chęcin, jak się można było spodziewać droga super. Jesteśmy zachwyceni widokiem zamku, który odwiedziliśmy w tym roku w czerwcu. 

Na tym wyjeździe testuje swój najnowszy zakup jakim są lusterka Milencco Grand Aero 3. Ustrzeliłem te cuda na allegro za całe 120 zł :rolleyes:.

IMG_20211031_125320 (1).jpg

Jest spoko, choć delikatnie drgają. Na pewno na plus szybkość montażu i wielkość odbłyśników. Muszę jednak spróbować montować je na dolnej krawędzi lusterka - może ona okazać się stabilniejsza i całkowicie wyeliminuje się w ten sposób lekkie drganie. Same lustra duże, porządne więc jak ktoś znajdzie z Was w tej cenie to polecam. Jednak jak patrzę na ceny sklepowe, to 400 zł trochę dużo. 

Za Chęcinami pojawiają się mgły, trzeba jechać wolniej, dodatkowe lustra parują do tego stopnia że nic w nich nie widać. Troszkę zmęczeni punkt 24:00 wjeżdżamy do Krosna. Telefonicznie ustalam z obsługą kamper parku szczegóły. Wjeżdzamy, parkujemy, prąd, podpory i przenosimy dzieciaki do przyczepy. Przyczepę oczywiście ogrzewaliśmy podczas jazdy. Jest w niej 17C ale zaraz odpalona podłogówka zrobi robotę. Mimo późnej godziny idę na recepcję się od razu rozliczyć, żebyśmy wczesnym rankiem mogli ruszyć. Obsługa daje mi rabat  i za całą naszą ekipę wychodzi mi 70 zł.

Noc mija spokojnie i ciepło. Rano herbatka i prysznic w całkiem eleganckich sanitariatach. Kilka minut po 7 ruszamy w kierunku przejścia w Barwinku. Zostawiam jedyne pamiątkowe zdjęcie które udało mi się zrobić w Krośnie o poranku przy wyjeździe. 

IMG_20211110_072230.jpg

Cdn. (i pewnie będzie miał więcej fotek).

Share this post


Link to post
Share on other sites
jacek00





Noc mija spokojnie i ciepło. Rano herbatka i prysznic w całkiem eleganckich sanitariatach. Kilka minut po 7 ruszamy w kierunku przejścia w Barwinku. Zostawiam jedyne pamiątkowe zdjęcie które udało mi się zrobić w Krośnie o poranku przy wyjeździe. 

IMG_20211110_072230.thumb.jpg.06aced4fdc4294c4de80e5a9e9b04faf.jpg

Cdn. (i pewnie będzie miał więcej fotek).


W Krośnie w tym roku byliśmy kilka dni. Super miejsce i warto tam przyjechać. Łazienki są w budynku murowanym i są całoroczne, z ogrzewaniem itp. Więc i wodę można brać stamtąd jakby co.

Share this post


Link to post
Share on other sites
bartek0001

Witajcie,

  My zameldowaliśmy się w Hegyko. Kemping puściutki , jak na razie jeszcze jedna załoga z Polski. Pogoda tak sobie - zachmurzone niebo, trochę wieje i temperatura 5,5 stopnia.  Trasa na miejsce spokojna. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
janus

A jak z przejazdem przez Słowację? Jechałeś  wyznaczonymi trasami tranzytowymi czy załatwiałeś zgodę na przejazd?

Share this post


Link to post
Share on other sites
vrs
12 godzin temu, Tomii napisał:

Muszę jednak spróbować montować je na dolnej krawędzi lusterka - może ona okazać się stabilniejsza i całkowicie wyeliminuje się w ten sposób lekkie drganie

Powodzenia :]
 

zaakceptuj to. 
 

u mnie na drugim samochodzie już drgają tak samo ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Mandrol

@vrs, gdybyś se kupił prawdziwego LR czyli Discovery Sport to by Ci nie drgały nawet XXL 😂 Poszedłeś w Toyotę to teraz płacz 😆

@Tomii, przepraszam za OT...

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomii
41 minut temu, janus napisał:

A jak z przejazdem przez Słowację? Jechałeś  wyznaczonymi trasami tranzytowymi czy załatwiałeś zgodę na przejazd?

Nic nie załatwiałem. Barwinek, Svidnik, Presov, Kosice to akurat trasa tranzytowa 👍

Share this post


Link to post
Share on other sites
vrs
1 godzinę temu, Mandrol napisał:

@vrs, gdybyś se kupił prawdziwego LR czyli Discovery Sport to by Ci nie drgały nawet XXL 😂 Poszedłeś w Toyotę to teraz płacz 😆

 

Mandrol, obaj wiemy że Discovery Sport jest takim samym Discovery jak Freelander. :]
To nie jest prawdziwy Land Rover.

Jak Ci te lusterka nie drgają to super.

Tak, mam teraz Toyotę i po jednym wyjeździe, nie żałuję.

Share this post


Link to post
Share on other sites
G13
W dniu 11.11.2021 o 22:57, vrs napisał:

 

Tak, mam teraz Toyotę i po jednym wyjeździe, nie żałuję.

Potwierdzam, też mam Tośkę i nie zamienię na żadne inne wozidło.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Misio

Też myśleliśmy o wycieczce na Węgry

.. ale wylądowaliśmy w Izerach...😉

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomii

Niezależnie od tego co kto ma :], czy żałuje czy nie - ja miałem i teraz mam VW (ale o autach więcej postaram się napisać później). Auta zazwyczaj mają to do siebie, że za darmo nie jeżdżą i trzeba je zatankować. Dlatego jeszcze przed przejazdem na stronę Słowacką, na Orlenie w Dukli tankujemy bak do pełna i kupujemy kawę. Tankowanie jak tankowanie, jednak fotkę z bilbordem i ceną może warto zostawić. Nie chcę myśleć, ani dyskutować  o polityce bo przecież jadę na urlop i jeszcze mnie stać. Drogo może i jest, ale kto to wie co będzie jak przyjdą wakacje :rolleyes:.

IMG_20211110_075847.jpg

KAWA!!! Ważniejsza w tym wszystkim jest kawa. Generalnie ten rytuał dnia, zmienił się u nas dość mocno. Kiedyś kawa była pierwszą rzeczą o poranku. Piliśmy ją albo jeszcze w przyczepie przed ruszeniem, albo na najbliższej stacji. Zazwyczaj była to Latte. Dziś jest inaczej, dlatego po zatankowaniu przestawiam zestaw (łapiąc jeszcze krótką rozmowę z kierowcą ciężarówki, który podpytuje mnie o model przyczepy i jej wymiary - może to czyta więc "Pozdrawiam") i idę do kasy pomóc żonie z kawą. Kupujemy 2 herbaty i 2 zwykłe czarne kawy. Niesiemy to wszystko do przyczepy, przelewamy kawę do kubków termicznych, dodajemy masło klarowane, cynamon, olej kokosowy i trochę śmietanki 30% - szejkujemy. Tak, przeszliśmy na kawę "kuloodporną". Po co nam tylko ta herbata? Ano kawy tej nie można pić zamiast śniadania, na czczo . Dlatego kawa w kubeczkach termicznych poczeka sobie do drugiego śniadania, a herbatę mamy na teraz. 
IMG_20211110_075458.jpg

Dosłownie kilka minut po 8:00 ruszamy z Dukli w kierunki Barwinka. Pogoda dziś jest dla nas łaskawa. Okolice 0stC, praktycznie brak wiatru i lekkie zachmurzenie. Momentami przebija się słońce i od razu człowiekowi jakoś tak cieplej. Jedziemy standardowo, Svidnik, Preszov, Koszyce. Pamiętam tą drogę z czasów jak byłem dzieckiem i jeździliśmy z rodzicami do tej samej destynacji. Największe wrażenie na mnie i bracie robiły czołgi i armaty upamiętniające wydarzenia historyczne. Nie żeby było to niespotykane w Polsce, bo przez większość mojego życia dość podobny "pomnik" znajdował się u nas pod Wołominem. Dlatego dzieciaki otrzymują zadanie aby bacznie wpatrywać się w okna, znajdować i liczyć wszystkie pomnikowe militaria. Droga mija spokojnie, gdzieś przed Preszovem mamy małe wahadełko, ale idzie szybko. W Koszycach, jak zawsze trzeba uważać, bo oznakowanie dróg przez Słowaków nie bardzo rzuca mi się w oczy, a google też wymyśla dziwne skróty, i cały czas mimo poprawnie zaznaczonych opcji drogi chce wyrzucić nas na bezpłatne odcinki. Na samym wyjeździe ze  Słowacji na drodze R4 zwalniamy bo są kontrole. Z daleka widzę że Panowie w kamizelkach aż się rwą do tego żeby nas zatrzymać. Od razu ściągają mnie na pobocze i kiedy jeden prosi mnie o dokumenty auta i przyczepy, drugi idzie na tył przyczepy. Nie zdążyłem wyciągnąć portfela, ten który poszedł za przyczepę, krzyczy do tego który stoi przy mnie że "MA" więc pozwalają mi jechać dalej i nie oglądają już dokumentów. Początkowo myślałem że będzie to kontrola graniczna, ale było to zwykłe sprawdzenie winietek. Zakupu winiet oczywiście dokonałem dzień wcześniej online. 

Na Węgrzech pogoda jest zupełnie bez chmurna, choć ciepło nie jest. Przyjemnie jechać po świeżym asfalcie autostrady M30, ale zbliża nam się już godzina jedenasta, a my z żoną jeszcze nie otworzyliśmy "okna żywieniowego". Dzieciaki oczywiście jeszcze w Dukli zjadły sobie po hotdogu.  Zatrzymujemy się na pierwszym chyba świeżo oddanym MOPie, którego jeszcze nie ma na mapach google. Żona zabiera się za robienie jajecznicy na boczku. Dorzuca do niej tłustego masdamera i podaje na talerzu wyłożonym rukolą. Zamiast pieczywa mam kilka lekko kiszonych ogóreczków które osobiście przygotowałem dwa dni przed wyjazdem. Oczywiście kiedy my jemy, dzieci testują MOPową infrastrukturę.

IMG_20211110_104958.jpg

IMG_20211110_110738.jpg

IMG_20211110_110448.jpg

Dalsza droga przez Węgry mija prawie zupełnie bezproblemowo. Godzinę po śniadaniu pozwalamy sobie na wcześniej przygotowaną kawę - jest jeszcze ciepła. Google upiera się że droga między Debreczynem a Hajduszoboszlo jest zamknięta. Mimo wszystko jedziemy tak jak kierują znaki a nie nawigacji. Na miejscu okazuje się że nic nie jest zamknięte, ani nie ma żadnego remontu.

O 13:10 podjeżdżamy pod "wąską" bramę Thermal Campingu. Camping zupełnie pusty, od ulicy widać jednego kampera. Trochę to wygląda tak jak by ktoś o tym kamperze zapomniał, może mu się zepsuł. Brama zamknięta, wisi kłódka. Kilka osób grabi liście na terenie campingu, więc próbuję do nich zagadać. Pokazują mi kartkę zawieszoną na bramie. Pierwsza moja myśl "Powinienem jednak przed taką podróżą zadzwonić i się zapytać czy na pewno są otwarci". Na kartce informacja że Recepcja od listopada przeniesiona do pobliskiego Hungarospa Hotelu, więc kamień spada mi z serca :].

Nie ma co do tego hotelu cofać się całym zestawem. Dlatego wyciągam z bagażnika auta elektryczną hulajkę i ścieżką rowerową jadę zameldować naszą rodzinę. 
W Hotelu dostaję pęk kluczy (jest tam klucz do furtki, klucz do kłódki na bramie, oraz klucze do męskiego WC, damskiego WC i do prysznicy), opaski na ręce i podpisuje kartę i podstawowymi informacjami o zasadach na kempingu poza sezonem.  Robię sobie zdjęcie bo przecież nie zapamiętam :rolleyes:.

IMG_20211110_133046.jpg

Mając już wszystko wracam do rodziny, otwieramy bramę i początkowo nieśmiało stajemy za bramą pustego kempingu. Trzeba zająć strategiczne miejsce. Ma być jak najwięcej słońca, ma być blisko pod prysznic no i w sumie warto by było stanąć na tych parcelach co są oświetlone. Cały kemping oczywiście pusty więc gdzie stajemy - praktycznie parcelkę obok kampera na niemieckich blachach :laugh:. Wiem że głupio, ale tu jest dużo słońca i blisko do sanitariatów. 

Poziomujemy, podpinamy prąd, rozkładamy podłogę, stopień. Roletki nie ma sensu rozkładać. Tak o to jesteśmy na miejscu i jesteśmy gotowi. 

IMG_20211110_140438.jpg

IMG_20211110_140243.jpg

Cdn.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Simbus1
Godzinę temu, Tomii napisał:


KAWA!!!  ... dodajemy masło klarowane, cynamon, olej kokosowy i trochę śmietanki 30% - szejkujemy. Tak, przeszliśmy na kawę "kuloodporną". Po co nam tylko ta herbata? Ano kawy tej nie można pić zamiast śniadania, na czczo . Dlatego kawa w kubeczkach termicznych poczeka sobie do drugiego śniadania, a herbatę mamy na teraz. 

 

Tylko ketoza :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
filipert
W dniu 14.11.2021 o 09:15, Tomii napisał:

IMG_20211110_140438.jpg

przeciąg będzie w tym tłumie ;)

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomii

Dojazd, meldunek i rozstawienie się za nami więc co? Idziemy na rundę po kempingu, basenach i okolicy :yes:.

Tak jak wcześniej wspomniałem w dniu przyjazdu (środa 10.11.21) na kempingu jesteśmy tylko my i kamper na niemieckich blachach. Z drzew zaczynają spadać liście, które powoli, lecz sukcesywnie są grabione przez kilku pracowników. Zdecydowanie zauważamy że u nasw kraju liści już na drzewach nie było, tu dopiero spadają.  Kraniki z wodą na parcelach są pozakręcane, wodę trzeba przynosić z budynku toalety. Nie bardzo to pamiętałem, bo będąc ostatnio na tym kempingu korzystałem z zupełnie innego budynku toalet, ale ta zimowa toaleta jest ogrzewana i temperatura w niej spokojnie pozwala na wzięcie prysznica w komfortowych warunkach.  Jako że gości na kempingu nie ma zbyt wielu, po pierwszym basenowaniu, w męskich prysznicach dość bezczelnie instaluję naszą suszarkę :skromny:.  

IMG_20211111_104904.jpg

IMG_20211111_104915.jpg

IMG_20211112_084036.jpg

IMG_20211113_071936.jpg

IMG_20211113_072005.jpg

IMG_20211113_071945.jpg

IMG_20211113_071956.jpg

IMG_20211110_202230.jpg

IMG_20211111_191109.jpg


Baseny zewnętrzne trochę, lecz niewiele się zmieniły. Doszła jakaś "strefa premium" i wydzielono ją w taki sposób że nie idzie już obejść całego "zbiornika" wodnego. Dziwnie się człowiek czuje spacerując w kurtce i czapce w miejscu które zawsze kojarzyło mu się z słońcem i ciepłem. 

IMG_20211111_105159.jpg

IMG_20211111_105237.jpg

IMG_20211111_105243.jpg

IMG_20211111_105346.jpg

IMG_20211111_105456.jpg

IMG_20211111_135843.jpg

W samym miasteczku życie toczy się w miarę normalnie. Ogródki restauracyjne są puste, ale nie zwinięto ich na zimę. Knajpy, cukiernie, sklepy z pamiątkami - wszystko raczej normalnie otwarte - przynajmniej tu w pobliżu głównego deptaku. 

IMG_20211110_151603.jpg 

Jeszcze w środę, po spacerze i szybkim obiedzie w knajpie przy basenach udajemy się odpocząć i wygrzać kosteczki w Aqua Pałacu. Standardowy wózek plażowy zastępujemy dwoma torbami ze sklepu w którym meble sprzedawane są w kartonowych pudełkach :look: (tak to ten sam sklep którego katalog był inspiracją dla projektantów Adrii :hehe: ). Oczywiście nie mam nic do mebli, ani do tej marki przyczep, no ale samo chodzenie z taką torbą przypomina mi lata świetności handlu na stadionie X-lecia.

IMG_20211111_104531.jpg
 

cdn.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Tomii

No a co na basenach - a dokładnie w Aqua Pałacu? Jest środa więc jak się można domyślać, nie ma jeszcze turystów z Polski, a i dla Węgrów środek tygodnia to do pracy trzeba chodzić, a nie tyłki na basenie moczyć więc tłumów nie ma.
Karnet od godziny 17, zupełnie się nam nie opłacał ponieważ nie funkcjonuje on ze zniżką 20% dla gości kempingu. Oj ciężko było się dogadać z Panią w okienku z biletami, która raz że słabo komunikowała się po Angielsku, dwa nie miała za bardzo pojęcia o co nam chodzi ze zniżką. Więc za wejście popołudniowe dla rodziny 2 + 3 (dzieci w wieku 10, 6 i 4) płacimy całe 105 zł (w przeliczeniu na zł). Natomiast wchodząc normalnie, na cały dzień ze zniżką następnego dnia płaciliśmy 125 zł. 

Szatnie znajdujące się w piwnicach są dość dobrze przemyślane. Jest sporo ławek, przebieralni więc ogarnięcie dzieci nie stanowi większego problemu. Tu na prawdę widać że ktoś sprawę przemyślał. Na samych basenach o tej godzinie nie ma praktycznie nikogo. Zresztą w następnych dniach też ludzi jest mało, więc korzystamy do oporu. 

Niestety na basenach za dużo nie fociłem, ale coś tam w telefonie zostało uwiecznione. Poza basenami, zjeżdżalniami są jakieś basenu kulkowe, ścianka wspinaczkowa dla dzieci, plac zabaw. Niestety wejście na "surfing" jest zamknięte i nie ma żadnej informacji. 



Co ciekawe na basenach uzdrowiskowych jest na prawdę sporo kuracjuszy.

IMG_20211110_182146.jpg

IMG_20211110_184825.jpg

IMG_20211111_144717.jpg

IMG_20211112_152748.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...