Jump to content
nomadka

Wiosna 2018 Sardynia? Tak!

Recommended Posts

nomadka
6 godzin temu, cichy napisał:

Bardzo fajna, szczegółowa i ciekawa relacja. 

Dzięki, staram się 😳

Share this post


Link to post
Share on other sites
Łza Włóczynutka

Te stateczki kursują jak autobusy w/g rozkładu,  że można sobie wsiadać i wysiadać w określonych miejscach?

Share this post


Link to post
Share on other sites
nomadka

Nasz rejs to była całodniowa wycieczka z określonym programem – trzy przystanki na wybranych plażach i dwie groty dla chętnych. Stateczki z Cala Gonone na Cala Luna pływały dosyć często, zupełnie jak busiki w Bieszczadach – są klienci jest kurs. Na pewno można też wynająć łódź, ale czegoś takiego jak tramwaje wodne w Wenecji to raczej nie ma.

Share this post


Link to post
Share on other sites
smoczaki

Super relacja, świetnie się czyta, moje klimaty może kiedyś dotrę :przyczepa:

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Dzięki za relację, już jesteśmy zapisani na wyprawę tygodniową w październiku/ listopadzie - zależy od pogody.😉

Share this post


Link to post
Share on other sites
nomadka
21 godzin temu, smoczaki napisał:

Super relacja, świetnie się czyta, moje klimaty może kiedyś dotrę :przyczepa:

Polecam

13 godzin temu, jagodek napisał:

Dzięki za relację, już jesteśmy zapisani na wyprawę tygodniową w październiku/ listopadzie - zależy od pogody.😉

Przy planowaniu wizyty na Sardynii pogoda jest bardzo ważna, bo Sardynia to przede wszystkim natura, a ją najlepiej podziwia się w słońcu. W maju niestety było sporo deszczu, jak będzie jesienią? Musisz to sprawdzić.

Wracając do zatoki Orosei, to jej urok polega również na tym, że jest niedostępna i dzika. Więc chyba dobrze, że nie ma tam regularnej komunikacji, płatnych parasoli, restauracji. Mam nadzieję, że władze Sardynii ochronią zatokę przed komercjalizacją, a potrafią.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest

Napisałem do Cagliari i Muravera w kwestii wielkości opadów i celowości wizyty, okazuje się, że koniec października i listopad to najbardziej deszczowe dni w roku. Zwiedzanie wyspy przy pomocy kutra/statku wycieczkowego z uwagi na zmienne w tych miesiącach warunki morskie może nie być możliwe. Promy kursują cały czas bez względu na pogodę. Osobiście lubię deszcz 😊 inni niezbyt, więc zobaczymy.

Share this post


Link to post
Share on other sites
nomadka
W dniu ‎23‎.‎09‎.‎2018 o 06:29, jagodek napisał:

Napisałem do Cagliari i Muravera w kwestii wielkości opadów i celowości wizyty, okazuje się, że koniec października i listopad to najbardziej deszczowe dni w roku. Zwiedzanie wyspy przy pomocy kutra/statku wycieczkowego z uwagi na zmienne w tych miesiącach warunki morskie może nie być możliwe. Promy kursują cały czas bez względu na pogodę. Osobiście lubię deszcz 😊 inni niezbyt, więc zobaczymy.

Ja również twierdzę, że deszcz to też pogoda. Niestety drugiego dnia już tęsknię za słońcem.

14 maja 2018. Odjeżdżamy z Cingo Bianko. Planujemy się zatrzymać na jakieś dwa dni na kempingu Tore Salinas za Murawerą przy kilometrowej, piaszczystej plaży. Przejeżdżamy przez pożar przydrożnych zarośli na kemping. Oglądamy stanowiska. Tak naprawdę kemping nie jest przygotowany na przyjęcie wędrowników. Musielibyśmy się wcisnąć między bungalowy i stacjonarne przyczepy. Plaża jest gdzieś tam. Saliny widać, torę też. Nie podoba nam się tu. Odjeżdżamy, przez jeszcze nieopanowany pożar. No, cóż pozostała nam Pula. Po drodze odwiedzamy plażę Spiaggia di Porto Giunco koło Villasimius. Tu też wszystko się sprawdza, jest nawet olbrzymi, bezpłatny parking w drzewach 39.112825, 9.516379.

1465577046_101_7514PPortoGiunco.thumb.png.bf6aaf1349a11503ed7eaa07270df0ad.png

Dlaczego nie ma na nim żadnego kampera? Widocznie wiedzą o czymś, o czym my nie wiemy. Zatrzymujemy się tu jednak na długie popołudnie. Plaża faktycznie ładna.

101_7513.thumb.JPG.ed1992817b725ea6a7f8128e54a77a56.JPG

To właściwie szeroka, biała mierzeja między saliną i morzem. Wzdłuż saliny z parkingu prowadzi drewniany pomost.

WP_20180514_14_29_10_Pro.thumb.jpg.d01f7c47951540ca83ca8829645d641b.jpgWP_20180514_14_36_07_Pro.thumb.jpg.8b9cd116259ef5e091b6bebf8f15411c.jpg

101_7510.thumb.JPG.cc3ee5a88d34edb1b20f0e5a254cfa59.JPG101_7511.thumb.JPG.15bd947f5fafc3fcdfbdf366939aec92.JPG

Na salinie flamingi, w morzu niewiele ludzi. Nie ma słońca i trochę wieje. Na plaży jest przyjemna kawiarenka. Ma swoje leżaki. Zaglądamy również na pobliską plażę riso. Niewiele z niej zostało. Jakieś reszki w małych zatoczkach. Faktycznie można się dopatrzyć podobieństwa do ziarenek ryżu. Nad plażą jest kemping o tej samej nazwie. Jednak tu nie zostajemy, ani tu ani na parkingu przy Porto Giunco. Coś jest na rzeczy, że nie ma tu kamperów. Po drodze mignęła mi jakaś wielka tablica, wyglądała na informację, że nie wolno. Niczego nie wolno. Kolejny przystanek to miała być Pula i kemping Flumendosa. I tu zaskoczenie. Po raz pierwszy w czasie naszych wiosennych wypraw okazuje się, że na kempingu nie ma miejsca. Fakt, że kemping nie największy, ale żeby jakaś big grupa całym zawładnęła? Na upartego znaleźlibyśmy na nim miejsce. Ale jak tu się upierać. Kiedy big grupa wyjeżdża? Może jutro, może pojutrze. To my poczekamy. Ustawiamy się nad morzem pod pięknym drzewem i idziemy na spacer. Plaża wygląda całkiem nieźle. Wzdłuż plaży jest jednokierunkowa droga z miejscami do parkowania i znowu wielka tablica z jakimiś zakazami, po włosku.

WP_20180516_18_45_39_Pro.thumb.jpg.2208559bba8a3f8e0ae9659796778390.jpg

Za drogą oczywiście salina i oczywiście flamingi. Trochę dalej, w sosnowym lesie stoi mnóstwo przyczep. Nie ma ludzi, bramy zamknięte. Nieco dalej kolejny (ten sam?) kemping. Cala d'Ostia. Otwarty. Kosztuje 21€, niewiele drożej niż pobliska Flumendosa. Tylko plaża gorsza, zanieczyszczona stosami szarych wstążek wodorostów. Jak nie będzie wyjścia to tu się zatrzymamy.

101_7566.thumb.JPG.2b4f036b2ce63a26e1fb9f1257177513.JPG101_7567.thumb.JPG.809054766bf2f04c9a9b4ed719c32ec5.JPG

Na razie, razem ze słońcem, idziemy spać.

15 maja 2018. No proszę, z kempingu wyjeżdżają kampery. A więc zwolniło się miejsce! Idziemy do recepcji. Nic z tego miejsc wolnych brak. A te kampery? One tylko na wycieczkę. Trudno nie będziemy dłużej czekać, jedziemy na Ostię.

WP_20180515_09_12_45_Pro.thumb.jpg.1b1ccdcb75305946d5359800ed4bc3d2.jpg

Do podstawowej opłaty dochodzi jeszcze 0,70€ za 3 minuty ciepłego prysznica. 1 żeton to za mało, żeby umyć głowę. Tym bardziej, że nie można zrobić przerwy. A poza tym nie najgorzej. Realizujemy plan zwiedzania: dzisiaj wizyta w założonej przez Fenicjan Norze.

101_7528.thumb.JPG.d15324b0918e1dd20714f5dd4362e4a9.JPG101_7534.thumb.JPG.80f91f730de6f6aeff387f3cdf8f539d.JPG

101_7545.thumb.png.9859c65c11b73169eabf175404a5b1c9.png

101_7537.thumb.JPG.b2bf045e2256a7aecf4cf3cd1c417b06.JPG

To jedyne ruiny z czasów starożytnych, które chcemy odwiedzić na Sardynii. I faktycznie, po tym co już widzieliśmy, nie robią wrażenia. To co wystaje z ziemi z reguły nie sięga pasa. Jest kilka mozaik, niewielki teatr i dużo kamieni. Zwiedzanie z przewodnikiem po francusku. Na angielską grupę nie chciało nam się czekać, a samemu zwiedzać nie można dla bezpieczeństwa?!? Bilet obejmuje również hiszpańską wieżę (sporo ich pozostało na Sardynii).

101_7543.thumb.JPG.a3b7749647ccd331a231ddeed26b4ec8.JPG

Wizyta na wieży zapewnia przepyszne widoki.

101_7560.thumb.JPG.fd879e52a05356b4bd7599027462e32e.JPG

101_7557.thumb.JPG.33b2c9183f22fdb02c8a972ba6905a8b.JPG101_7558.thumb.JPG.3c960ff33dc0718b371f12a8d54353fb.JPG

Mamy mewy z maluchami.

101_7563.thumb.JPG.43dbe163f9308813c99405bd2b2953c0.JPG1377059217_101_7564CaladOstia.thumb.JPG.dd24f24dedebdea68a1276baceeff67b.JPG

101_7552.thumb.JPG.dc608e6112cb641183a6ab69f7df69ee.JPG101_7556.thumb.JPG.1d69ccaaf8ed70588eafba862600d28f.JPG

Parking przy ruinach (i plaży miejskiej) jest płatny 38.989154, 9.012293. Przy parkingu jest kościółek Chiesa di Sant'Efisio di Nora do którego każdego roku na początku maja zmierza procesja z Cagliari. Z zewnątrz nic ciekawego, do środka nie można zajrzeć, bo zamknięty. Można za to obejrzeć wielkie zdjęcia z tegorocznej procesji.

101_7523.thumb.JPG.3d4ba66df66b62f986065d85471194b5.JPG101_7521.thumb.JPG.dcb1cb2937f2560c8457e04ca29cbdbe.JPG101_7520.thumb.JPG.5e8dcf04fa6b50b94ecc88af7d14c102.JPG

Zresztą Pula wciąż pamięta, przystrojona kolorowymi flagami.

WP_20180515_12_36_58_Pro.thumb.jpg.a6408dbb22804fb0732c2b714a069e9a.jpg

Oczywiście jest tu laguna. Na mierzeję można wejść za pieniądze.

16 maja 2018 Jedziemy do Chia na plażę. Co prawda poranek pochmurny, ale tutaj pogoda jest zmienna. Liczymy na słońce. Zajeżdżamy na najdalszy parking (końcówka szutrową drogą 38.881703, 8.856020), jest już obsługa, a więc parking jest już płatny 4€ za dzień. Niewiele. Parkingowy nas zaprasza: first is free. Jeszcze lepiej. Plaża jest cudowna.

101_7576.thumb.JPG.2775808f74a78bf7252dbf5937e61ffb.JPG101_7577.thumb.JPG.26f1aeb90f0c29ac4a281c3f398f989b.JPG101_7579.thumb.JPG.ebd1334a54ee809582ca2098bcf8ac71.JPG101_7581.thumb.JPG.6386a8e82fc39186747ddd0d3babc38b.JPG

Biały piasek, błękitne morze, krystalicznie czysta woda, skały. Oczywiście jest też laguna i flamingi. Czynna jest już pierwsza kawiarenka – kawa 1€. Pogoda się poprawiła. Słońce mocno przygrzewa, zalegamy więc na piasku.

WP_20180516_13_35_47_Pro.thumb.jpg.fd9d94a0f7982d1223876bb0b9969354.jpg

WP_20180516_13_37_06_Pro.thumb.jpg.45761497cf59dc9a83bdcd9a2d6f1ac2.jpg

Niektórych pogoda zaskoczyła, więc opalają się w czym mogą. W bieliźnie, albo bez. Bardzo przyjemny dzień na jednej z piękniejszych plaży. W Chia plaży jest kilka, my odwiedziliśmy tą największą. Jest też kemping. I skalisty przylądek Capo Spartivento z latarnią morską.

17 maja 2018 Big grupa wyjechała. Nie będziemy jednak zmieniać kempingu. Dzisiaj Cagliari, a jutro wyjeżdżamy. Cagliari nas nie zauroczyło, za to bardzo zmęczyło.

101_7641.thumb.JPG.e21ab536286f9d2ae7707215d6224753.JPG101_7611.thumb.JPG.977421fda80a68ad57465a69e490f06f.JPG

101_7628.thumb.JPG.e159899ac1e682ee6bdddae8e582775c.JPG101_7630.thumb.JPG.bd15bcb7b9b603731dfab006b03d4ebf.JPG

101_7604.thumb.JPG.5fc03b445f6468568c4a7879050b4570.JPG101_7610.thumb.JPG.64e2edbaf353551ededc1af4f48cc9e8.JPG

101_7587.thumb.JPG.693c26827157e243e57c658c5592ca90.JPG

Jest stare miasto za potężnymi murami, mnóstwo kościołów, w tym ten najstarszy (pierwsze wzmianki to V-y wiek), którego nie widać. Kościół nie ma frontowej ściany, a zamiast niej jest lustrzana, szklana tafla. Chroni wnętrze przed słońcem i zabija urok budowli.

2007049091_101_7595(2).thumb.JPG.7b8ac08736742a4c61fb4ab7b38201f9.JPG101_7596.thumb.JPG.8e0870bca923aa7b9b9d57c7fb35232a.JPG101_7597.thumb.png.8f96aa7324707dc275dfb768e2bf86ea.png

Cattedrale di Santa Maria Assunta e Santa Cecilia. Z XIII-o wiecznej zostało niewiele, a fasada nie ma nawet 100 lat.

101_7640.thumb.JPG.661ab1eba8cbd3b912d5024dd3420830.JPG

Dwie ambony z jednej. Dwie święte: królowa Obojga Sycylii i albańska zakonnica.

101_7616.thumb.JPG.4e0ff035990af0c211a625d25c27fd3a.JPG101_7618.thumb.JPG.126f32f45d8bd73a4a28ef7cf8b1118b.JPG101_7619.thumb.JPG.1d80d0bfb8249491204200605300b0d2.JPG

Barokowa krypta męczenników. Droga z Puli do Cagliari prowadzi przez laguny, prawdziwe królestwo flamingów. Trudno je jednak podziwiać z jadącego auta, bo parkingów brak.

101_7607.thumb.JPG.14d16b638e95c1c9b8f05d521284de2f.JPG

 

101_7537.JPG

101_7624.JPG

WP_20180516_13_35_47_Pro.jpg

WP_20180516_13_37_06_Pro.jpg

Edited by nomadka (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
nomadka

 

 

Edited by nomadka (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
nomadka

18 maja 2018 Su Nuraxi w Barumini. Imponujące, tajemnicze i bardzo stare – XV wiek p.n.e. 39.705850, 8.991029.

101_7643gm.thumb.png.debea207e686b22bd661e5a82f5b46ee.png101_7644.thumb.JPG.3bf33d79ab3fb9aaef27e0009ef35c8a.JPG

Oczywiście zwiedzanie z przewodnikiem. Tym razem po angielsku, więc nieco rozumiem.

101_7648.thumb.JPG.bc7556abcb2b26f87ba2158f890e49d0.JPG101_7649.thumb.JPG.71d035f476ea00f1ce016302543aea5b.JPG101_7651.thumb.JPG.f61bcc978fb6b516ebd1e9da2a6ec416.JPG101_7654.thumb.JPG.110d368b583602338e682e3f809430a4.JPG101_7663.thumb.JPG.5087f348cb91e376689627dd079a7b31.JPG

Bazaltową twierdzę z czterema wieżami otaczało osiedle 200 okrągłych, kamiennych domów z drewnianymi dachami. Największy dom służył za miejsce spotkań mieszkańców.

101_7667.thumb.JPG.84df31ddf2fb225e08d94c52964fa5dd.JPG101_7674.thumb.JPG.cae50df4505fee69a1d6e3e0fbbe8c9e.JPG101_7679.thumb.JPG.0f767e8c03b0c07273a2d5af023ec471.JPG101_7686.thumb.JPG.1c5c3f08f03873253b3ec4792321ae2d.JPG101_7691.thumb.JPG.703b1adaece3d28d827ea63e8d3293af.JPG101_7692.thumb.JPG.c255d0d58f5eec14232a89eb26ceb48a.JPG101_7694.thumb.JPG.403e9f0062de3e339f0e5e69e7639b32.JPG

Wewnątrz twierdzy można by się zagubić w ciemnych korytarzach, gdyby nie prawdziwe tłumy zwiedzających. Bilet obejmuje również muzeum w Baurmini.

101_7697.thumb.JPG.00ab78232757d61fa66cd62fa0e2385a.JPG101_7700.thumb.JPG.d656a19d07d61dd668a505de0a250851.JPG101_7701.thumb.JPG.923d0cd30a41136f5fd30ed0c0507160.JPG101_7704.thumb.JPG.9ee607d04ca75bd108a4a12d7f037c09.JPG101_7698.thumb.JPG.098d9102590ff9e84c288cf101bae9c8.JPG101_7710.thumb.JPG.fe327ad8424214ee8d6d64f6d4285288.JPG

Muzeum mieści się w hiszpańskim pałacu Casa Zapata. Pałac zbudowano na kolejnym nuragu! Oraz wizytę w centrum kultury Giovanni Lillu, gdzie dzieci uczą się lepić nuragi z gliny.

101_7711.thumb.JPG.45f80f08e1c14e28c262674a53497a96.JPG

Replika twierdzy Su Nuraxi.

101_7713.thumb.JPG.507a642fa6063a4ef3acc761d656337d.JPG101_7715.thumb.JPG.9c13adb4e39d7003358fafedf24153c9.JPG101_7716.thumb.JPG.7b06ccf52be603aecd61ab799be0109d.JPG

Kotyliony – pamiątka po wyścigach konnych La Sartiglia. Śpimy na parkingu przy centrum kultury. 39.705746, 8.995680 Ten przy Su Nuraxi jest krzywy. W nocy dołączają do nas dwa kampery.

19 maja 2018. Noc chłodna, tylko 11o, ale spokojna. Nie bez problemu trafiamy na kemping Is Aruttas. Najpierw wysadzaną palmami SP59, na koniec polną drogą.

WP_20180520_14_29_43_Pro.thumb.jpg.a33d85e6982334220e69fcafc88a2098.jpg

Kemping może nie luksusowy, ale jest wszystko. Nawet załapujemy się na internet na placu. Nie ma natomiast zasięgu sieci telefonicznych. Czasem coś się zgłasza, ale najczęściej głucho. Kąpiel jest gorąca, ale woda lekko słonawa. W praniu też. Trudno, będziemy mieli słone majtki. Kran ze słodką wodą mamy na placu i mały ogródek z sukulentami też. Ogólnie jest nie najgorzej. Do szczęścia brakuje nam pogody. Wieczorem idziemy na długi spacer wzdłuż brzegu morza. Kemping od morza oddziela łąka. W maju łąka kwitnie na żółto i czerwono.

101_7736.thumb.JPG.a004dc1686dfb6fa47291251b43b2a31.JPG

Co za widok. A plaża? Kolejne cudo. Kwarcowa kasza zamiast piasku, przebłękitne morze, skały, bujna zieleń na brzegu.

WP_20180520_11_43_51_Pro.thumb.jpg.e07144e1c0240360bbcfc9d671c22145.jpg101_7738.thumb.JPG.797a11e789a1a7e73b8a564c535c3763.JPG101_7724.thumb.JPG.781ff22dfdac14a5b58706907a9f53dc.JPG101_7723.thumb.JPG.b39166ffabaec6b736aab66ff9f6a71a.JPG101_7725.thumb.JPG.0bb7a8e73e5f8739beb59c33b6ccf8a1.JPG

101_7781.thumb.JPG.003c8ef5049e1f867fc1ae82daf74185.JPG

WP_20180520_17_10_07_Pro.thumb.jpg.d8a21167559c2c7cc55a448fbfac9d8f.jpg

Dwie knajpy i parkingi. Na razie darmowe. Na nich nocują kampery. Są i minusy. Pierwszy to pogoda, jest chłodno. Drugi to szare wstążki wodorostów. Nie jest ich zbyt dużo, ale są. Leżą na białej plaży i nie zdobią. W internecie jest wszystko: za ziarenka na plaży odpowiada pobliska wyspa Mal di Ventre. Kwarcowy piasek powstał miliony lat temu na skutek erozji jej skał. Kryształy kwarcu długo były polerowane przez morze, aż trafiły na jego brzeg. Za szare paski odpowiada posidonia oceanica. Jej podmorskie łąki to obszar chroniony, znajdują w niej schronienie różne morskie stwory, produkuje tlen i chroni brzeg przed erozją. Odpowiada też za granatowy kolor morza i rośnie tylko w czystej wodzie. Jak się to wszystko wie, można spojrzeć na nią z większą sympatią. W knajpach pełno. To chyba taka moda na niedzielny wyjazdowy obiad. Do plaży dojeżdża asfaltowa SP59. Na wydmy można wjechać polnymi drogami. Dalej plaża nie jest już taka ładna, ale można ją mieć tylko dla siebie. Trafiamy na wielkie pole kempingowe Tanca is Muras. Stoi na nim kilka przyczep trochę potarganych przez wiatr. Parę kamperów przy morzu. Wjazd jest otwarty, woda w kranach też jest. Toalety, prysznice na monety. To działa to czy nie? Nie ma kogo spytać. Zresztą nie wygląda to zachęcająco, nawet za małe pieniądze. Sprawdzamy pogodę w internecie: jutro jeszcze jako tako, za to pojutrze będzie lało. I później też.

20 maja 2018. No i nie jest źle. Przez kwiecistą łąkę idziemy na plażę. W pełnym słońcu wygląda jeszcze piękniej. Nawet wodorosty nie przeszkadzają. Niestety długo nie poleżeliśmy. Przychodzą chmurki i robi się chłodno. Jedziemy zobaczyć kościółek San Giovanni di Sinis. Kościółek patrzy na nas z powagą, uważnie.

1260535535_101_7745SanGiovannidiSinis.thumb.JPG.5af87a6653a41fcbcba1cafb00fde25a.JPG101_7750.thumb.JPG.26d81580ffcb7277eed00eb4af15772c.JPG101_7753.thumb.JPG.8a19db66d869a66bd432b2f826dbba1b.JPG101_7754.thumb.JPG.1a72aea958cdf17c105fe59f71f33441.JPG101_7757.thumb.JPG.0bcecccd4a983cd95f997404b167950f.JPG101_7758.thumb.JPG.32dc26ae3277a1076af98bb5b2ada72c.JPG

Surowy i w tej surowości piękny 39.882280, 8.438514. Ile ma lat, nie wiadomo. Rywalizuje z Chiesa di San Saturnino z Cagliari o miano najstarszego na Sardynii. W Sinis sporo ludzi. Przedmiotem zainteresowania są knajpy, bo ruiny starożytnego Tharros odwiedzają jednostki. My też nie wchodzimy. Oglądamy je przez siatkę w drodze na półwysep.

101_7762.thumb.JPG.adbed49b6c669ed71c8212057001d13b.JPG101_7760.thumb.JPG.d98f4caecef1e6f0fdffd1afd0844520.JPG101_7767.thumb.JPG.7b6ee000eb9688f01be6e514be686344.JPG101_7769.thumb.JPG.71124acf8238a2a6e2f8b30b299d51e0.JPG101_7770.thumb.JPG.4740010e795cae159ecd405bc21f6eb9.JPG101_7774.thumb.JPG.b4c11349fe23988d5d67b77e15cc02b5.JPG101_7775.thumb.JPG.48ab956117f7a67f133ab1154045a652.JPG

Te rzeźby przy drodze całkiem współczesne.

21.05.2018 W nocy l3o i leje, rano też. Czytamy, planujemy, przeglądamy internet, jak jest. Całkiem lany poniedziałek. Pada i pada.

WP_20180521_15_23_25_Pro.thumb.jpg.85b6855f8ac5c9aa96f2c10e346e7cd2.jpg

Dopiero pod wieczór przestaje.

101_7784.thumb.JPG.f0556646c9274decdd11805e62bf4306.JPG

101_7783.thumb.JPG.d2027c9430eab0e51231b3dcca7c4d33.JPGNa Idziemy na spacer. Na parkingu tylko kampery, pod wieczór jest ich więcej. Bar zamknięty. Wszak to poniedziałek. Mieszkańcy kamperów wylegają na plażę. My też.

WP_20180521_17_09_37_Pro.thumb.jpg.974c46d5c0d98fc047b2863dc2e08b82.jpgWP_20180521_17_43_50_Pro.thumb.jpg.f0eb07b6e1c9258115e265143ffd441c.jpgWP_20180521_17_28_20_Pro.thumb.jpg.a64eca65e07542ea590e9697addc0e34.jpgWP_20180521_17_14_55_Pro.thumb.jpg.943425eba955adbbfd397000a3ad501c.jpgWP_20180521_17_15_07_Pro.thumb.jpg.acdbb4141541d2fc9c519a22a18b7f50.jpg

 

WP_20180520_17_10_07_Pro.jpg

Edited by nomadka (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
nomadka

22 maja 2018 W nocy znowu leje. Rano też. Składamy mokrą wiatkę. Przenosimy się kilkadziesiąt kilometrów dalej na kemping Bela Sardynia. Oj, nie wygląda to najlepiej. Kemping jak po potopie. Wszędzie stoją głębokie kałuże. Kempingowe place znajdują się w starym sosnowym lesie. Drogi są nieutwardzone i po ulewie wygląda to dosyć ekstremalnie. Nic to, stajemy na małej górce , żeby nas nie zalało (nie ma tu wyznaczonych stanowisk). Wszystko ustawione.

WP_20180523_09_44_37_Pro.thumb.jpg.c09b163675de09fa13a950a4a7b1ae82.jpg

Wyszło słońce, prześwituje między drzewami. Idziemy pozwiedzać kemping. Kemping jest duży. Jest restauracja, bar, sklep, wypożyczalnia sprzętu i nawet kaplica.

101_7855.thumb.JPG.b860795c4a48f4f54e27d6e80cad4ded.JPG

Dużo domków i namiotów vacansolei i nie tylko, porządne toalety (chociaż blok sanitarny przy polu dla przyczep i kamperów jest zdecydowanie za mały, nawet teraz trzeba czasem czekać), wifi tylko przy barze, za to w telefonie jest zasięg. Jest basen, już czynny. Do plaży spacerkiem przez wydmę.

101_7833.thumb.JPG.1c027f02795a7cb3c3f2c557599f5107.JPG

Plaża wielka, szeroka, piaszczysta.

WP_20180523_10_43_24_Pro.thumb.jpg.f56b24b4fb0281d778c6b542d8487d63.jpg

Można by się nią pozwachwycać, gdyby nie to co w wodzie. Bo w wodzie aż czarno od posidonii. Z plaży ją uprzątnięto, z morza się nie da. Gdybym mogła wybierać, zostałabym na Is Aruttas, ale już za późno. Wieczorem przybywa nam sąsiadów. Głównie kampery z Nieniec, ale zdarzają się przyczepy i namioty.

23 maja2018. Z naszej szerokiej plaży widać hiszpańską wieżę i białe skały. To może być Arco Archittu. Wygląda na to, że będziemy mogli tam dojść brzegiem morza.

WP_20180523_10_43_33_Pro.thumb.jpg.0365e4be9a039f5914b8794ed383d621.jpg

Po obiedzie ruszamy więc na północ. Piaszczysta plaża ciągnie się aż do Torre del Pozzo. Niestety wygląda coraz gorzej – tutaj nikt nie sprząta wodorostów, zalegają wzdłuż brzegu tworząc metrowe zwały.

101_7851.thumb.JPG.abd086f94f0d60afc244452b2f64f951.JPG101_7852.thumb.JPG.ac93c160d939c9553de627284866b0f0.JPG

101_7793.thumb.JPG.14fe510fd8996ec6b89a80cfc319c669.JPG

Inną atrakcją są brązowe lekkie kulki - owoce posidonii i białe blaszki. Trzeba się przełamać i przyzwyczaić do tego towarzystwa?

101_7829.thumb.JPG.81fe3aa0e880365a7e9a41cfe9770e8a.JPG101_7831.thumb.JPG.b1b1b14228f1bec1abda83097aed3436.JPG101_7828.thumb.JPG.2050f545c7f5dfd2249547ed06706f00.JPG

W zagłębianiach piasek nabiera barwy różowej. A to od muszli.

1148714041_101_7792TorredelPozzo.thumb.JPG.b1dbc93adc0b7aff0752adb9e362fe05.JPG101_7798.thumb.JPG.440ce19fda4e0985d8cabb103185030d.JPG101_7801.thumb.JPG.cf36dd3ea1f25784253458ca801d19db.JPG

Zrujnowana torre wygląda bardzo romantycznie. Stoi sobie na wysokim klifie i już nie czuwa, tylko zdobi.

101_7827.thumb.JPG.7dd19813dce9b3df662d2c635ce3cc2f.JPG

101_7805.thumb.JPG.4901315312fea9194e128729cb852398.JPG

Sama miejscowość to letnisko w stylu portugalsko-hiszpańskim. Niestety tutaj kończy się plaża. Jest wysoki klif i musimy wejść na drogę, żeby dojść do S'Archittu. W S'Archittu wszystko kręci się wokół głównej atrakcji - Arco.

101_7804.thumb.JPG.cc0a2c5b88593744b5b6e6fe7d8a2259.JPG

1219143346_101_7806SArchittu.thumb.JPG.e93784a947a999ceb3cc17b17fd4cd9a.JPG101_7808.thumb.JPG.6ed3697541941707e27b30c3790eaa1b.JPG101_7809.thumb.JPG.b94956b07d3f1316e4dea2a882ed1e3d.JPG101_7811.thumb.JPG.a780213fb600554919340c8bb0666ca3.JPG

Parkingi są bezpłatne, a do mostu prowadzi brukowana ścieżka. Z ławeczkami i punktami widokowymi. Na sam most to raczej wejść nie wolno. Ale Włosi mają sposób na zakazy – po prostu likwidują znaki. Nie ma znaku, więc wchodzimy i my.

101_7812.thumb.JPG.4f6827cd95dcdf26804097fa77491e78.JPG101_7818.thumb.JPG.c678316829f8299eab4954bb756734fe.JPG101_7819.thumb.JPG.e1b1e0f992190b6a8d500365ceeee736.JPG101_7821.thumb.JPG.e0692155be26618cf179749127faacd3.JPG101_7824.thumb.JPG.a317933061ddebfe2face5a84b1e39d4.JPG

WP_20180523_17_04_57_Pro.thumb.jpg.0bcdfd56986301c8a26f38214d940d04.jpg

Woda przedziera się przez skały kanałem. U stóp mostu granatowa głębina. Skały są białe. Porośnięte makią. W zatoce niewielka plaża z krystalicznie czystą wodą. Żadnych wodorostów. Jutro to będzie nasza plaża! 40.094855, 8.487850

101_7832.thumb.JPG.724ad3c072c0eba6b4c1208c528fc799.JPG

24,25 maja. Dwa dni na plaży przy Arco.

101_7835.thumb.JPG.64ffc06a798723b2a4aecc4826d4b3ac.JPG

WP_20180524_12_15_45_Pro.thumb.jpg.2fee78c9b2d33beb7ce8209b748f97ae.jpgWP_20180524_12_21_16_Pro.thumb.jpg.21b852fd8cd327f52b0e7a07f21af29d.jpg

Woda jest ciepła i czysta. Plażowicze to głównie Włosi. Znają się. Głośnio ze sobą rozmawiają. Starsza Włoszka ostrzega nas przed rozłożeniem kocyka tuż pod ściną klifu. Faktycznie niedawno osunął się. Chyba po deszczach.

101_7840.thumb.JPG.220c98e85773aa1ae51a0f48f2725717.JPG101_7841.thumb.JPG.5ca50ad30aac053f43542ffdfe5eaec5.JPG101_7842.thumb.JPG.8df8cef1cad1f2491a029254d5fe6373.JPG

Oprócz kąpieli i plażowania tu się nurkuje, skacze z mostu i przepływa przez skalny tunel na desce z wiosłem. Odwiedzamy też kolejną torrę samochodem.

638409365_101_7844TorreCostiera.thumb.JPG.ea032b8b7a8c5babef8958713fd818da.JPG101_7845.thumb.JPG.0fc2c2a31caf4b2edb9c9a0a7c686ca4.JPG101_7847.thumb.JPG.914afbf0a15e9c021a673feef3b92c94.JPG101_7848.thumb.JPG.732546b391321d14402e388a665bd66d.JPG

Wieża w Santa Caterina di Pittinuri nie jest już taka romantyczna, ale widoki z klifu oszałamiające: błękitna przestrzeń w nieskończoność. Nareszcie trafiamy na całkiem zwyczajny sklepik z całkiem tanimi owocami. Morele są soczyste, wielkie i smaczne. Pomidory też. Na kempingu przed nami zainstalowało się młode niemieckie małżeństwo z dwójką dzieci. Mama jest z pochodzenia Polką, a 3-y letnia córeczka z dumą odśpiewuje dla nas Panie Janie. Często nas odwiedza i pyta, pyta. Po niemiecku. Jak na trzylatkę słownictwo ma bogate, więc nie wszystko rozumiem. Na szczęście czasem pomaga mama. Odwiedza nas też obsługa kempingu z grzeczną uwagą: samochód powinien stać na parkingu, a do drzew nie można wiązać żadnych sznurków. Oczywiście jest to napisane w regulaminie, którego, jak zwykle, nie przeczytaliśmy.

26 maja. Zgodnie decydujemy: odjeżdżamy. Drogą 292 przez Bosę do Alghero.

101_7908.thumb.JPG.c13b107f9b5d7404f4f20aabce730e3f.JPG

Po drodze zdążają się nuragi. Zatrzymują nas murale we Flussio i Tinnura.

101_7857.thumb.JPG.bd9b3347449ea0d5d80412b3f7868683.JPG101_7858.thumb.JPG.7cc9604e1ca53a15d0f7749b40d0360b.JPG101_7859Tinnura.thumb.JPG.e53f0fea8dbd68825608b1d62554dd6a.JPG101_7862.thumb.JPG.343ed5bd125406c3ecaf0b95d1748b31.JPG101_7863.thumb.JPG.c6edd25f1c421f4dd40f88e8401813a3.JPG101_7864.thumb.JPG.3909d6db4b5e790b76a09789a8152bbb.JPG101_7868.thumb.JPG.bb5bade695c7856d3df962183d579ac6.JPG101_7870.thumb.JPG.4c433dbd1c02182a961240b6c9a569dc.JPG

Są bardzo realistyczne. I na domach wygląda to całkiem fajnie.

101_7875.thumb.JPG.1bc089cc3ef11d40efdd44e85ee42bc1.JPG

Bosa najpiękniej wygląda z zamku.

WP_20180526_12_19_13_Pro.thumb.jpg.1d555241da990266f4322534d9a386c1.jpg

101_7892.thumb.JPG.d3082e0bebf24ef2ba6c348333da2da2.JPG101_7891.thumb.JPG.590dbf52548b5ea30420b4ae631cde34.JPG101_7897.thumb.JPG.2662bd28d5c35206dd1f408bab9e7294.JPG101_7906.thumb.JPG.7e1e372f1bf9133fdbd825e0a07cd671.JPG101_7901.thumb.JPG.599373129574051e97497460d3bb9693.JPG

Z zamku zostały tylko mury i kościołek z pięknymi freskami. W Villanova Monteleone zaskakuje nas znak zakazu wjazdu dla kamperów i samochodów z przyczepami. Umieszczony jest jakoś dziwnie. Czego dotyczy, drogi głównej czy tej wąziutkiej w dół? Zatrzymujemy się na placu i pytamy jakiś umundurowanych panów, czy my możemy jechać tą drogą do Alghero. Oczywiście. Przecież to main road. Nie mamy ochoty nigdzie wracać. Zdajemy się na opinię panów. A droga dosyć emocjonująca. Pierwszy raz oglądamy napisy tornante (serpentyny) pod znakiem ostrzegawczym „uwaga zakręt”. Oznacza to zakręt o 180o. Może faktycznie samochody z przyczepą nie są tu mile widziane. Na szczęście droga pusta, my się nie spieszymy i dojeżdżamy bezpiecznie.  101_7909.thumb.JPG.7173101bdf6db63023240989bf360302.JPG                                                                                                                                                                                                                                                                                                      Kemping La Mariposa w Alghero ma tylko kilka wolnych miejsc – pod płotem przy drodze lub nad plażą. Nie nadają się, małe, krzywe i głośne. Jedziemy dalej na kemping Village Laguna Blu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czech

Śledzę cięgle - zdjęcia coraz piękniejsze świetnie oddają klimat Waszej wędrówki.  Widzę duże możliwości dla rowerkowców i kajakowców a Wy tylko siedzicie na plaży ? Leniuchy... 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
nomadka
1 godzinę temu, Czech napisał:

Śledzę cięgle - zdjęcia coraz piękniejsze świetnie oddają klimat Waszej wędrówki.  Widzę duże możliwości dla rowerkowców i kajakowców a Wy tylko siedzicie na plaży ? Leniuchy... 

 

To nie do końca prawda, my chodzimy 🚶‍♂️🚶‍♀️. I najczęściej nie są to spacerki. Po prostu do naszego małego zestawu trudno dodać dodatkowe wyposażenie (choć dla chcącego...…....). Wypożyczenie kosztuje, latek przybywa.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Czech

No co Ty ...sam bym chętnie poleżał na tych pięknych plażach, ciekawe czy lepiej tam pojechać w maju/czerwcu czy we wrześniu/październiku ?

Nie jestem co prawda fanatykiem południowych stron, ale moja druga połowa załogi to kocha, więc może kiedyś się uda - szkoda tylko, że tak daleko.

Share this post


Link to post
Share on other sites
polo63

Tyż czytam i podziwiam zdjęcia z wpisu na wpis coraz mocniej "się wkręcam".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...