Skocz do zawartości
inforek

Jakie jedzenie zabieracie ze sobą w podróż

Rekomendowane odpowiedzi

inforek

Oczywiście oprócz konserw ? :) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Andrzejo19

Piwo.wodeczka i fanta reszta na miejscu no i chipsy oczywiscie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
witus

Konserwy są niezdrowe :) ... Normalnie to co w domu, jajka, warzywa, trochę serów, mleko, bakalie, orzechy, banany, płatki owsiane i kasze ... Tak żeby przez pierwsze 3-4 dni nie martwić się o jedzenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00

Konserwy są niezdrowe :) ... Normalnie to co w domu, jajka, warzywa, trochę serów, mleko, bakalie, orzechy, banany, płatki owsiane i kasze ... Tak żeby przez pierwsze 3-4 dni nie martwić się o jedzenie.

My tak samo. Do tego lokalnie kupujemy. Po to lodówkę mamy aby właśnie konserw itp nie wozić

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Andrzejo19

Piwo.wodeczka i fanta reszta na miejscu no i chipsy oczywiscie

Tak serio to zabieramy wszystko co się da a co by mogło się popsuć w lodówce . domowej  w  czasie naszej nieobecności ,wiadomo sery,jogurty wędliny itd .Dodatkowo trochę ryżu ,kaszy ,makaron aby nie biegać po sklepach jak dzieciakom odechce się wakacyjnego jedzenia no i oczywiście trochę oleju ,mąki i przyprawy do smażenia rybek wieczorem z tym co pisałem w pierwszym poście.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Zależy gdzie jedziemy: kierunki tańsze lub o zbliżonych cenach jak w PL - nic nie bierzemy bo nie ma sensu.

Kierunki gdzie jest znacząco drożej: bierzemy zapasy słoikowe i konserwowe. Dobre konserwy nie mają konserwantów i na pewno są zdrowsze niż fastfudy. 

Kupujemy gotowe zasłoikowane lub stalowych w puszkach dania "mokre" (pulpety, kociołki, zupy, flaki, leczo, golonka, sosy do makaronu). Kupujemy markowe. (Stoczek, Pudliszki, Łowicz) Są czasem nawet 2 razy droższe ale zawierają mięso a nie odpady mięsne.

Kupujemy też dania instant np ziemniaki pure które się zalewa wrzątkiem i po 5 minutach są gotowe, ryż makaron.

Dobrze się też spisują suche kiełbasy. (Żywiecka, Krakowska, Salami).

Bierzemy też skrzynkę (zgrzewkę) soków w kartonach.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ewa0208

Ja sama robię słoiki :)

Mięso (wieprzowe, wołowe, pierś drobiowa, mielone) podsmażam na patelni z odrobiną wegety (bez cebuli, bo się lubi psuć) i do wyparzonych słoików.

Gotuję po 40 minut przez trzy kolejne dni. Mam 100 % mięsa, wiem co jem ;) Do tego kasza, makaron lub ryż i obiad na kempingu w 15 minut gotowy :)

To samo robię z kiełbasą czy boczkiem, o niebo lepsze i zdrowsze (a na pewno nie droższe) niż konserwy :)

Zabieramy też awaryjne śniadania, czyli mleko i płatki (typu musli) oraz dania SYS Babci Zosi (zupy z suszonych warzyw).

Resztę kupujemy na miejscu (ciężkie zwłaszcza czyli woda, soki, piwo...) oraz jemy lokalne przysmaki :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maarec

Jadąc nad Bałtyk brałbym to co w lodówce bo 90% obiadów to będzie ryba że smazalni.

 

Jadąc do Chorwacji braliśmy 5 słoików z wieprzowiną i z nich robi się leczo, sos czy np zapiekankę ziemniaczaną. Do tego w zamrażarce małe porcje zup głównie dla dzieci, sosy, mięso na grilla. Zależy gdzie się jedzie.

 

Nie lubię płacić nawet w markecie po 35zl za pierś z kurczaka, więc jedzie mrożona. Warzywa bierzemy tylko te z lodówki.

 

Jajka, szynka własnej roboty (5kg na 3 tyg), dobre pieczywo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
witus

Jadąc nad Bałtyk brałbym to co w lodówce bo 90% obiadów to będzie ryba że smazalni.

 

Jadąc do Chorwacji braliśmy 5 słoików z wieprzowiną i z nich robi się leczo, sos czy np zapiekankę ziemniaczaną. Do tego w zamrażarce małe porcje zup głównie dla dzieci, sosy, mięso na grilla. Zależy gdzie się jedzie.

 

Nie lubię płacić nawet w markecie po 35zl za pierś z kurczaka, więc jedzie mrożona. Warzywa bierzemy tylko te z lodówki.

 

Jajka, szynka własnej roboty (5kg na 3 tyg), dobre pieczywo.

Marek ty jeszcze żyjesz? ;) 5kg szynki w 3 tyg :) ja chyba tyle rocznie zjadam ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
effka69

Unikam chemicznego jedzenia i pakuję ile się zmieści. Jeśli wyjazd jest weekendowy to właściwie na miejscu nie kupuję nic. Jak na dłużej to różnie bywa. Mięso w słoikach i zamrażarce. Staram się tuż przed wyjazdem zrobić białą kiełbasę, krakowską, szynkę, schab, mielonki robię w szybkowarze i jak już zajadę na miejsce to większość upycham do zamrażarki. Do tego worek ziemniaków i wszelkich warzyw - wyrywam z działki dzień przed wyjazdem. W bagażniku jest raczej chłodno więc jakiś czas przetrwa w dobrym stanie. Część warzyw suszę, mielę na bieżąco i mam swoją vegetę bez glutaminianu i tony soli.  Biorę jeszcze ryż, makaron, mąkę, kasze, wszelkie ziarna, z których piekę chleb na bieżąco. No i jajka, dużo jajek. 2 tygodnie spokojnie przetrwają nawet w wyższej temperaturze. Na trasie kupuję w Lidlu kilka jogurtów greckich. Są świetnym zamiennikiem śmietany: do zup, placków. I można z nich w jedną noc  zrobić kremowy serek. Za niecałe 2 złote mam pudełko pysznego serka do chleba zamiast masła. Co drugi dzień w innym smaku. Zaznaczam, że jadę na tydzień lub dwa w jedno miejsce i mam czas i ochotę na gotowanie zupy co drugi dzień, obieranie kartofli, tarcie, gotowanie, pieczenie itd. Do smażenia biorę smalec gęsi i olej ryżowy. Nie psują się tak szybko jak inne tłuszcze

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maarec

Bo nie jesz mojej szynki ;) z tego zostało ok 0,5 kg. Zapakowane prożniowo wytrzymało miesiąc od wédzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
witus

Bo nie jesz mojej szynki ;) z tego zostało ok 0,5 kg. Zapakowane prożniowo wytrzymało miesiąc od wédzenia.

To fakt. Kupuję w biedronce z 5 plasterków wyrzucam 3. Tyle jedzą u mnie dziewczyny. Zresztą coraz częściej ostatnio jak mam sobie zrobić mięso jest mi niedobrze, najczęściej jem w knajpkach.

Unikam chemicznego jedzenia i pakuję ile się zmieści. Jeśli wyjazd jest weekendowy to właściwie na miejscu nie kupuję nic. Jak na dłużej to różnie bywa. Mięso w słoikach i zamrażarce. Staram się tuż przed wyjazdem zrobić białą kiełbasę, krakowską, szynkę, schab, mielonki robię w szybkowarze i jak już zajadę na miejsce to większość upycham do zamrażarki. Do tego worek ziemniaków i wszelkich warzyw - wyrywam z działki dzień przed wyjazdem. W bagażniku jest raczej chłodno więc jakiś czas przetrwa w dobrym stanie. Część warzyw suszę, mielę na bieżąco i mam swoją vegetę bez glutaminianu i tony soli. Biorę jeszcze ryż, makaron, mąkę, kasze, wszelkie ziarna, z których piekę chleb na bieżąco. No i jajka, dużo jajek. 2 tygodnie spokojnie przetrwają nawet w wyższej temperaturze. Na trasie kupuję w Lidlu kilka jogurtów greckich. Są świetnym zamiennikiem śmietany: do zup, placków. I można z nich w jedną noc zrobić kremowy serek. Za niecałe 2 złote mam pudełko pysznego serka do chleba zamiast masła. Co drugi dzień w innym smaku. Zaznaczam, że jadę na tydzień lub dwa w jedno miejsce i mam czas i ochotę na gotowanie zupy co drugi dzień, obieranie kartofli, tarcie, gotowanie, pieczenie itd. Do smażenia biorę smalec gęsi i olej ryżowy. Nie psują się tak szybko jak inne tłuszcze

O tak ! To lubię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maarec

Produktów z Biedry nie można nazywać szynką. Faktycznie, nie jedz tego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
witus

Produktów z Biedry nie można nazywać szynką. Faktycznie, nie jedz tego.

Innych nie ma w dużym mieście :( biedra słynie z wysokiej jakości, a mi szkoda czasu na bieganie po targowiskach więc wsuwam płatki owsiane z owocami :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacekzoo

biedra słynie z wysokiej jakości,

Dobre żarty!!! W biedrze jest najgorszy syf, wędliny to mają aż kolorowy nalot, jak plama oleju na kałuży. Mam kokeża która pracuje w jednym z większych producentów lodów. Dostali oferte z biedry, jak zrobicie lody które nas będą kosztować przykładowo 2zł/L to będziemy brać ogromne ilości. Ich nie interesowało co będzie w środku, miało być tanie.

 

Ostatnio znajomy przyszedł na grilla i przyniósł biedrowy karczek. To koło karczku nawet nie leżało, klejona chemicznie jakaś mortadela.

 

Ja w biedrze w ogólennie kupuje, nic. Jak córka bardzi chciał świerzaka z promocji to na alledrogo jej zamówiliśmy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×