Jump to content
Magda Pawłowicz

[Relacja] Włochy z przyczepą namiotową

Recommended Posts

Magda Pawłowicz

Następnego dnia jedziemy do Ravenny. Ola zostaje na campingu – nie czuje potrzeby zwiedzania zabytków i czekania aż Asia je narysuje i ma do tego prawo. Wkrótce po wyjechaniu z campingu zaczyna padać intensywny deszcz. Zastanawiamy się przez moment, czy nie wrócić, aby zabezpieczyć przyczepkę i sprzęt przed deszczem -  zostawiliśmy wszystkie okienka otwarte, przedsionki itp., ale stwierdzamy, że „Ola da radę” i jedziemy dalej. Ulewa nie trwała długo, dostaliśmy telefon od Oli, że sytuacja na campingu pod kontrolą, więc spokojnie jedziemy dalej. Zobaczyliśmy drogowskaz na Classe, więc od tej miejscowości zaczynamy, bowiem tu gdzieś ma być jedno z miejsc polecanych nam do odwiedzenia. Basilica Sant' Apollinare In Classe jest widoczna, więc podjeżdżamy bliżej. Jesteśmy zaskoczeni, bo nikogo nie widać. Miejsce wygląda na zamknięte. Asia sobie siada i zaczyna rysować z zewnątrz, ja spaceruję wokół i szukam wejścia. Okazuje się, że jest otwarte, tylko niemal nie ma ludzi. Tabliczka na zewnątrz Bazyliki informuje, że zbudowano ją  w VI  wieku,  natomiast dzwonnica jest z  X  wieku.  To robi na mnie ogromne wrażenie. Tyle wieków temu… Taki kawał historii… Ile wydarzeń rozegrało się w tym czasie, ile żyło istnień, ile pokoleń przeminęło … Tego typu zamyślenia towarzyszą mi gdy mam do czynienia ze starym drzewem. Jestem pełna podziwu dla jego trwania i tego czego jest świadkiem od początku swojego istnienia. Tutaj mam do czynienia z wytworem ludzkich rąk ale myśli podobne. Wchodzimy do środka i oglądamy wnętrze bazyliki. Po raz pierwszy zobaczę słynne mozaiki. Oglądamy niespiesznie wnętrze, ludzi jest bardzo mało, więc można spokojnie zrobić zdjęcia. Potem jedziemy do samej Ravenny. Nie bardzo wiemy, gdzie zostawić samochód. Parkujemy i zaczynamy spacer. Szukam Duomo di Ravenna zakładając, że może być dobrym punktem do rozpoczęcia wędrówki po zabytkach tego miasta. Jest bardzo gorąco. Asia znów siada do rysowania - tuż przed Duomo jest niewielka kawiarnia – i – podczas, gdy rysuje Katedrę z zewnątrz, ja wchodzę do środka. Nie zwiedzę jednak jej wnętrza, bowiem po niedługiej chwili mam potrzebę opuszczenia tego miejsca. Nie potrafiłam docenić tego miejsca, Nie odpowiadał mi zapach i „wewnętrzny klimat” i nawet nie wiem o co chodziło, ale szybko stamtąd wyszłam. To co zobaczyłam obok , zrobiło na mnie dużo większe wrażenie. Po pierwsze bok Katedry dużo bardziej mi się spodobał niż elewacja frontowa, ponadto „przypadkiem” odkryłam ciekawą niewielką budowlę obok. To Baptysterium Ortodoksów, tzw.  Neonanium. Wewnątrz mogliśmy z bliska podziwiać mozaiki i chrzcielnicę w postaci basenu chrzcielnego. To najstarszy zabytek Ravenny – pochodzący z V wieku!.

 Bilety, które kupiliśmy do Baptysterium uprawniały nas do wstępu do następnych miejsc, które chcieliśmy tego dnia odwiedzić. Tak więc spacerowaliśmy w poszukiwaniu dalszych skarbów Ravenny. Teraz naszym celem była Basilica San Vitale. Na nią  i znajdujące się obok Mausoleo Galii Placidy zwracał szczególną uwagę wczoraj spotkany Włoch. Tak więc wchodzimy do San Vitale i …. czas się dla mnie zatrzymuje. Zwalniam, rozglądam się, podnoszę głowę i doświadczam czegoś przepięknego. Nawet nie mam dużo zdjęć tego miejsca, bowiem moje serce w tym miejscu otworzyło się jeszcze szerzej i poczułam jedność z całym światem J Kochani – poczułam magię tego miejsca. Pozostało we mnie do dziś niesamowite wrażenie i wspaniałe wspomnienie. Jeśli chodzi o Asię, miała później na jakimś zaliczeniu na architekturze między innymi tę budowlę i nie miała najmniejszych problemów ze zdaniem, bo miała możliwość zobaczenia z bliska, jak ją zbudowano. Tuż obok w niewielkim i niepozornym budyneczku bez okien – jak mi się wydawało – znaleźliśmy Mauzoleum di Galla Placida. Wewnątrz zaskakujące wnętrze. Przepiękne mozaiki w niebieskim kolorze, prześwitujące przez kamienne „okienka” światło zewnątrz i umiejętne doświetlenie tego miejsca światłem sztucznym zrobiło na mnie duże wrażenie. Zdjęcia z naszych spacerów w Ravennie znajdziecie tutaj : https://campingowo.wordpress.com/2015/10/10/ravenna/

P.S. Właśnie przypaliłam obiad :) Co to forum robi z ludźmi  :) Na razie!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda Pawłowicz

Ciąg dalszy :)

26 lipca 2016. Rano spędzamy na campingu, który opisuję tutaj   https://campingowo.wordpress.com/2015/08/08/camping-cesenatico/

Po południu jedziemy do San Leo i San Marino. Miałam wrażenie, że mamy na tyle blisko, że możemy sobie pozwolić na to, aby upał nieco zelżał i w rezultacie pojechaliśmy dość późno. Nawigacja nieco nas zwodzi, ale w końcu trafiamy do mikroskopijnego miasteczka, jakim jest San Leo. Spacerujemy uliczkami, na których – zgodnie z tym co nam powiedziano nie ma tłumu turystów. Doceniamy spokój tego miejsca i pięknie zachowane domy, kościoły i twierdzę. Opisałam je dokładniej już wcześniej na blogu https://campingowo.wordpress.com/2015/11/25/san-leo/

Asia sobie rysuje, my trochę spacerujemy, oglądamy widoki,  potem siedzimy i odpoczywamy. W końcu zaczynam się niecierpliwić, bo coraz później, a jeszcze chciałbym zobaczyć San Marino….

Edited by Magda Pawłowicz (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kajetan

Ciąg dalszy :)

26 lipca 2016. Rano spędzamy na campingu, który opisuję tutaj   https://campingowo.wordpress.com/2015/08/08/camping-cesenatico/

Po południu jedziemy do San Leo i San Marino. Miałam wrażenie, że mamy na tyle blisko, że możemy sobie pozwolić na to, aby upał nieco zelżał i w rezultacie pojechaliśmy dość późno. Nawigacja nieco nas zwodzi, ale w końcu trafiamy do mikroskopijnego miasteczka, jakim jest San Leo. Spacerujemy uliczkami, na których – zgodnie z tym co nam powiedziano nie ma tłumu turystów. Doceniamy spokój tego miejsca i pięknie zachowane domy, kościoły i twierdzę. Opisałam je dokładniej już wcześniej na blogu https://campingowo.wordpress.com/2015/11/25/san-leo/

Asia sobie rysuje, my trochę spacerujemy, oglądamy widoki,  potem siedzimy i odpoczywamy. W końcu zaczynam się niecierpliwić, bo coraz później, a jeszcze chciałbym zobaczyć San Marino….

 

A mówiłem, żeby do San Leo wieczorem pojechać  :krzykacz:  :-]

 

post-9355-0-53033300-1475167182_thumb.jpgpost-9355-0-82345700-1475167190_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda Pawłowicz

Rozumiem doskonale Kajetan :) Za dnia nie mogliśmy zrobić dobrego zdjęcia tej skale, którą tak pięknie uwieczniłeś :)

Wieczorem zawitaliśmy do San Marino, ale o tym wkrótce :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda Pawłowicz

Mam jeszcze kilka zdjęć z San Leo, w tym widoki na piękne okoliczne pagórki. Uświadomiłam sobie, że byliśmy jednak w San Leo wieczorem, bo wyjeżdżaliśmy z niego po godzinie 20.00 :)

 

post-20370-0-15811800-1475265471_thumb.jpgpost-20370-0-00763100-1475265365_thumb.jpg post-20370-0-59379400-1475265385_thumb.jpgpost-20370-0-29998000-1475265374_thumb.jpg post-20370-0-55124900-1475265395_thumb.jpg  post-20370-0-72298800-1475265389_thumb.jpgpost-20370-0-51863000-1475266621_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda Pawłowicz

Do San Marino dojeżdżamy tuż przed godziną 21.00.  post-20370-0-08654700-1475271378_thumb.jpg

 

Parkujemy samochód i idziemy pod górę , aby zobaczyć to ciekawe miejsce. Słońce zaszło i  korzystam z ostatnich chwil, aby uwiecznić okoliczne wzgórza.

post-20370-0-03545700-1475271353_thumb.jpgpost-20370-0-27690500-1475271411_thumb.jpg

 

 

Robi się coraz ciemniej, jednak  ta pora również ma swoją dobrą stronę -  możemy teraz spokojnie pospacerować kamiennymi, niezmiernie urokliwymi uliczkami San Marino. Nie ma tłumów turystów, rozłożonych kramów i upału.

post-20370-0-02879800-1475271677_thumb.jpgpost-20370-0-73728500-1475271483_thumb.jpg

 

 Światło latarń dodaje uroku ulicom i budowlom. post-20370-0-10889300-1475272900_thumb.jpgpost-20370-0-44916200-1475272816_thumb.jpgpost-20370-0-02565100-1475272473_thumb.jpg

 

Pięknie tu :)post-20370-0-86514300-1475272014_thumb.jpg  post-20370-0-70386400-1475271455_thumb.jpgpost-20370-0-24627400-1475271388_thumb.jpgpost-20370-0-41751400-1475272801_thumb.jpg

 

 

Spacerując spotykamy kolorowy „korowód historyczny” składający się z przepięknie przebranych w stroje z epoki ludzi, którzy fantastycznie dodają „klimatu” temu miejscu. Jesteśmy zachwyceni. W jednym momencie można się przenieść do XVI wieku :)

Podziwiamy piękne stroje, słuchamy muzyki dawnej - udziela nam się nastrój zabawy.

 

post-20370-0-48500900-1475272489_thumb.jpgpost-20370-0-32233900-1475271463_thumb.jpgpost-20370-0-69241100-1475271442_thumb.jpgpost-20370-0-53797400-1475272442_thumb.jpgpost-20370-0-23501600-1475272533_thumb.jpgpost-20370-0-53797400-1475272442_thumb.jpgpost-20370-0-23501600-1475272533_thumb.jpgpost-20370-0-51452300-1475271477_thumb.jpg

 

Później oglądamy jeszcze  zawody łucznicze post-20370-0-99504100-1475272822_thumb.jpg

i niespiesznie wracamy do Cesenatico na nasz camping. Kolejny świetny dzień za nami.

 

 

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda Pawłowicz

27 lipca 2015 to ostatni nasz dzień na campingu Cesenatico, jutro stąd wyjeżdżamy, więc dziś jeszcze korzystamy z morza, basenu, spacerujemy po campingu i najbliższej okolicy. post-20370-0-97974000-1475345769_thumb.jpgpost-20370-0-79209500-1475345763_thumb.jpgpost-20370-0-91071300-1475345838_thumb.jpg

post-20370-0-82830600-1475345816_thumb.jpgpost-20370-0-82458300-1475345777_thumb.jpg

 

Wychodzimy z campingu i kierujemy się w prawo. Chcę odwiedzić Camping Cesenatico 2. Tuż za rzeczką, która okazuje się być jednak  kanałem spotykamy camping Zadina. Jesteśmy go bardzo ciekawi, więc prosimy na recepcji o pozwolenie obejrzenia campingu.

Camping jest niewielki, ulokowany na wąskim i dość długim pasie ziemi pomiędzy kanałem a drugą częścią Campingu Cesenatico- Pineta Mare. Tak więc oglądamy Camping Zadina. Widzimy namioty, przyczepy campingowe, „stacjonarne” przyczepy  Włochów. Od razu widać, że spędzają tu wiele czasu, bo wyglądają, jakby całe domostwa tu ze sobą przytargali :) . Najbliżej wyjścia nad morze ulokowały się campery. Camping jest dobrze zadrzewiony i ocieniony, poza otwartą częścią najbliżej morza i plaży.

post-20370-0-40512900-1475342885_thumb.jpg post-20370-0-14248300-1475342856_thumb.jpg post-20370-0-22907600-1475342838_thumb.jpg

Pierwsze wrażenie – mało przestrzeni na campingu, ale po zastanowieniu, jak ktoś potrzebuje po prostu przenocować blisko plaży, to czemu nie? Na terenie campingu Zadina jest bankomat, niewielki sklep, jest też bar, pizzeria- wszystko proste i niewyszukane, ale czyste, jedzenia nie próbowaliśmy.

post-20370-0-02318900-1475342823_thumb.jpgpost-20370-0-46320900-1475342851_thumb.jpgpost-20370-0-77488200-1475342830_thumb.jpgpost-20370-0-93657200-1475342814_thumb.jpgpost-20370-0-98182400-1475342843_thumb.jpgpost-20370-0-42090800-1475342863_thumb.jpgpost-20370-0-65798500-1475342880_thumb.jpg

 

Zobaczcie cennik

 http://www.campingenatura.it/campeggi/camping-zadina/

Nam ceny wydały się wysokie, mam wrażenie, że zbliżone do cen na campingach 4 gwiazdkowych. Zadina ma trzy *.

Idziemy dalej do położonego obok Campingu Cesenatico 2 lub Mare Pieta, bo obie nazwy widnieją na tablicach informacyjnych przed wjazdem na camping. Wiemy, że to stąd na Camping Cesenatico specjalną ciuchcią przywożeni są goście, chcący skorzystać z basenu, czy innych atrakcji znajdujących się na Cesenatico. Oglądamy camping, który opisuję później na swoim blogu https://campingowo.wordpress.com/2015/12/06/camping-pineta-sul-mare/

 

Camping jest niezwykle spokojny, parcele nieco jeszcze mało zacienione, przynajmniej te, które widzieliśmy, jednak to może być dobre miejsce dla tych, którzy nie potrzebują szumu i gwaru towarzyszącego dużym campingom z wieloma atrakcjami.

Idziemy nad morze by w ten sposób wrócić na nasz camping. Mijamy ponownie Camping Zadina ale od strony morza- widzimy kilka camperów.

post-20370-0-90008100-1475343758_thumb.jpg

Mijamy kanał, który oddziela Zadinę od Cesenatico. post-20370-0-82165500-1475343737_thumb.jpg post-20370-0-83827700-1475343761_thumb.jpg

Już wieczór, trzeba zacząć pakowanie, by jutro o rozsądnej porze ruszyć w drogę.  C.d.n.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda Pawłowicz

27 lipca 2015.  To już dziewiąty dzień naszych włoskich wczasów. Dziś wyjeżdżamy z Cesenatico i jedziemy do Asyżu. Zamierzamy tam spędzić tylko jedna noc, potem mamy już zaplanowaną Toskanię. Camping w Toskanii zarezerwowany, 1 nocleg na Elbie również. Na razie jednak najmniej lubiana przez nas część PAKOWANIE. O ile sama przyczepka składa i rozkłada się błyskawicznie, to już przedsionki, wymagają więcej czasu. Do tego szafki, które ułatwiają przechowywanie w czasie przebywania dłużej w jednym miejscu same też się nie składają. Jako, że nasza ekipa składa się z 4 osób w tym 3 kobiety- tak więc zawsze zabieramy więcej niż potrzebujemy. Tak po prostu mamy , może z tego „wyrośniemy”, na razie składanie tego wszystkiego trochę trwa. W końcu jedziemy :)  Do pokonania mamy taką oto niedługą trasę:

https://www.google.pl/maps/dir/Cesenatico+Camping+Village,+Viale+Giuseppe+Mazzini,+182,+47042+Cesenatico+FC,+W%C5%82ochy/Camping+Village+Assisi,+Via+Campiglione,+Asy%C5%BC,+Prowincja+Perugia,+W%C5%82ochy/@43.3488536,12.5827008,12.25z/data=!4m14!4m13!1m5!1m1!1s0x132cb6e2a3c0def3:0xe5766ab2b6f6c43a!2m2!1d12.3818311!2d44.2157127!1m5!1m1!1s0x132e9d0cca8a43e1:0x6a857799b8aa94cb!2m2!1d12.574289!2d43.075939!5i1

Na Camping Village Asissi przyjeżdżamy po południu, nie mamy żadnych problemów z miejscem, bowiem camping jest niemal pusty. Jestem zaskoczona, że w tak atrakcyjnym miejscu jest tak mało ludzi na campingu, uświadamiam sobie, że w okolicy są inne campingi i stąd może taki spokój na „naszym” :) Bardzo mnie to cieszy, bo to świetna baza wypadowa do Asyżu a zarazem spokojna miejscówka na nocleg.

Zdjęcia z campingu i relację znajdziecie tutaj :

https://campingowo.wordpress.com/2015/08/23/camping-village-assisi/

Umbria rzeczywiście nie jest jeszcze tak oblegana przez turystów jak  Toskania. 

Asyż to zupełnie inna sprawa, miejsce znane na całym świecie przyciąga wielu turystów, jednak większość chyba wybiera hotele.  Osobiście żałuję, że tylko jeden nocleg tu zaplanowałam, bowiem z tego miejsca można by odbyć świetne wycieczki po Umbrii i pobliskiej Toskanii.

Ola ma tu na campingu nawet basen, więc gdy idzie popływać, my rozstawiamy przyczepkę i szykujemy posiłek, a potem ruszamy do Asyżu.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda Pawłowicz

W Asyżu  po raz pierwszy byłam w 1996 roku, a więc rok przed trzęsieniem ziemi, które narobiło wiele szkód w tym miejscu jak i okolicy. Pamiętam, że wówczas było to dla mnie ważne wydarzenie w wymiarze duchowym. Byłam pod ogromnym wrażeniem. Dużo czytałam, chodziłam z zakupionym przewodnikiem i miałam mnóstwo czasu na kontemplację miejsc związanych z osobą św, Franciszka. Poza tym także samo miasteczko bardzo mi się spodobało i widoki na okolicę również. Minęło wiele lat i gdy powstała możliwość zobaczenia Asyżu rodzinnie - (na wyraźne życzenie Artura ) - w drodze do Toskanii  - po zainstalowaniu się na przyjemnym campingu o którym pisałam wcześniej jedziemy w stronę miasteczka. Parkujemy samochód niedaleko od Bazyliki św. Franciszka i rozpoczynamy nasz spacer po Asyżu.

 

post-20370-0-51701400-1475431568_thumb.jpg

Przechodzimy przez bramę i od razu naszym oczom ukazuje się widok charakterystycznych uliczek i budowli w Asyżu.

Asia od razu wie, że tu będzie rysowała, na razie idziemy wszyscy w stronę Bazyliki.

post-20370-0-48545000-1475431586_thumb.jpg

Do samej Bazyliki św. Franciszka dziewczyny nie wejdą -  Ola w krótkich spodenkach i z odkrytymi ramionami zostaje zatrzymana na zewnątrz. W takim razie robimy  zdjęcia z zewnątrz i wędrujemy dalej. Podziwiamy widok z placu przy górnej świątyni

post-20370-0-56758200-1475431717_thumb.jpg  a potem przechadzamy się uliczkami Asyżu. Zdjęcia z tego dnia zamieściłam tutaj https://campingowo.wordpress.com/2015/09/05/assisi/

Uzupełnieniem tamtego wpisu niech będą jeszcze te zdjęcia:

 

post-20370-0-33574400-1475431588_thumb.jpgpost-20370-0-58413900-1475431646_thumb.jpgpost-20370-0-20655300-1475431681_thumb.jpgpost-20370-0-33400500-1475431697_thumb.jpgpost-20370-0-36937500-1475431709_thumb.jpgpost-20370-0-29515900-1475431726_thumb.jpgpost-20370-0-90389500-1475431610_thumb.jpgpost-20370-0-73299800-1475431629_thumb.jpgpost-20370-0-81455000-1475431731_thumb.jpgpost-20370-0-13784800-1475431576_thumb.jpgpost-20370-0-25208300-1475431637_thumb.jpg

post-20370-0-54660100-1475432980_thumb.jpgpost-20370-0-57941400-1475433041_thumb.jpg

post-20370-0-60117800-1475431738_thumb.jpg Wracamy na camping po zachodzie słońca i spotykamy tam Arka z Gdyni (Pozdrawiam :), który odbywa swoją niezwykle ciekawą wyprawę (bardzo jestem ciekawa czy jest tu na forum i może ją opisze? :) Niestety kontakt zagubiony a szkoda, bo bardzo przyjemnie się rozmawiało, a na blogu nawet dodałam zdjęcia Arka pojazdu :) Chłopaki piją chłodne piwko i jeszcze trochę siedzą razem i tak kolejny,ciekawy dzień dobiega końca.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Kajetan

Rozumiem doskonale Kajetan :) Za dnia nie mogliśmy zrobić dobrego zdjęcia tej skale, którą tak pięknie uwieczniłeś :)

 

To akurat nie moje, żeby nie było że się podszywam :nono:  Kiedy byliśmy w San Leo - jakieś 11 lat temu - waliłem jeszcze foty w technice analogowej. Więc z tego wyjazdu mam wielki album zdjęciowy  :bzik:

 

A Ty dawaj dalej. Asyż kojarzy mi się wyłącznie ze świętym Franciszkiem  :]

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda Pawłowicz

OK. Ciąg dalszy :)

29 lipca 2015 wyjeżdżamy z campingu w Asyżu. Zatrzymujemy się na chwilę przy Bazylice di Santa Maria degli Angeli, aby zobaczyć wewnątrz Porziuncolę - "Cząsteczkę" - kapliczkę, którą podobno zbudowano wcześniej niż narodził się św. Franciszek, a która była ulubionym miejscem modlitwy Franciszka. Do tego miejsca - Bazyliki - przyjeżdżają pielgrzymi aby podczas odpustu uzyskać "przebaczenie Św. Franciszka".

 post-20370-0-30757300-1475524745_thumb.jpg    post-20370-0-82297300-1475524414_thumb.jpg

Szanujemy prośbę o nie wykonywanie zdjęć wewnątrz, ja w tym miejscu ponownie się jakoś "rozklejam" Czuje jakieś szczególne wzruszenie, ale dopiero w maleńkiej kapliczce wewnątrz tego potężnego gmachu jakim jest Bazylika Świętej Marii od Aniołów. Niedługo potem ruszamy dalej w drogę.

 

 Mijamy Perugię i kierujemy się na Lago Trasimeno, wzdłuż brzegów którego jedziemy przez pewien czas.

post-20370-0-93731700-1475524470_thumb.jpgpost-20370-0-46848900-1475524514_thumb.jpg

Mam ochotę się zatrzymać na chwilę, aby z bliska zobaczyć jezioro, ale nie bardzo jest miejsce na samochód z przyczepką nawet tak małą jak nasza, a nie chce nam się kluczyć, by szukać miejsca do parkowania, więc jedziemy dalej. Chwile później widzimy już tablicę: post-20370-0-50743500-1475524437_thumb.jpg

 

 

a potem widoczki :)

post-20370-0-74528900-1475524493_thumb.jpg

post-20370-0-10587400-1475524542_thumb.jpgpost-20370-0-47314700-1475525383_thumb.jpgpost-20370-0-11568000-1475525388_thumb.jpgpost-20370-0-53372500-1475525399_thumb.jpg

Witaj Toskanio !!!  :)

 

 

Edited by Magda Pawłowicz (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda Pawłowicz

Zatrzymujemy się, po drodze przejeżdżając przez Toskanię, aby zajrzeć do Pienzy.

Pienza to niewielkie miasteczko we włoskiej  Toskanii w prowincji Siena. Ze względu na zabytkowe centrum miasteczka oraz lokalizację w pięknej krajobrazowo dolinie rzeki  Orcia ( Val d’Orcia) zostało wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO.

Swój wygląd zawdzięcza papieżowi Piusowi II. Enea Silvio Piccolomini w 1458 roku wkrótce po tym jak został papieżem postanowił przebudować rodzinną miejscowość i zmienić jej nazwę z Corsignano na Pienzę. Pius II chciał z Pienzy uczynić miasto doskonałe. Zatrudniony przez niego architekt Bernardo Rosselino zaprojektował  plac będący centralną częścią Pienzy, z tego okresu pochodzą też budowle znajdujące się na Piazza Pio II: Palazzo Picolomini, iL Dumo di Santa Maria Assunta, Palazzo Pubblico oraz Palazzo Vescovile (Pałac Biskupi).

Po przekroczeniu bramy miasta w krótkim czasie można dość do jego najbardziej znanej części. post-20370-0-76238100-1475616804_thumb.jpg

post-20370-0-42323800-1475616052_thumb.jpg post-20370-0-73977700-1475616796_thumb.jpg post-20370-0-80957800-1475616088_thumb.jpg

 

 Nasz spacer po Pienzy opisałam już wcześniej, podaję Wam link:  https://campingowo.wordpress.com/2015/08/21/pienza/

 

post-20370-0-27403000-1475616078_thumb.jpg

post-20370-0-34392600-1475616101_thumb.jpg

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda Pawłowicz
GraKo

Witaj Magda,miło się czyta Twoją relację,ciekawa,budzi we mnie wspomnienia naszej również zeszłorocznej wędrówki po Włoszech.Szkoda że nie byliście w Asyżu w Bazylice.Dla mnie duże przeżycie:ogrom i prostota,nie można tam robić zdjęć więc tylko to co w pamięci.Kemping ten sam zaliczyliśmy i choć to był początek maja też nie było na nim zagęszczenia.Mam nadzieję na jeszcze nie jeden powrót do Włoch,zwłaszcza do Toskanii.Czekam na ciąg dalszy Twojej relacji.Pozdrawiam  Grażyna

Share this post


Link to post
Share on other sites
Magda Pawłowicz

Witaj Grażyna :)

Ja również chętnie wrócę do Toskanii a także Umbrii - tak wiele miejsc wartych zobaczenia jeszcze czeka....    Zobaczymy, kiedy to będzie możliwe. 

Na razie cieszę się z tego co do tej pory udało się zobaczyć. Relację  "pociągnę" niebawem, jak tylko czas pozwoli. Pozdrawiam :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...