Jump to content
nomadka

Podsumowanie roku 2019, czyli chwalimy się ... Francja, Hiszpania

Recommended Posts

nomadka

Wrześniowy wyjazd to miał być głównie odpoczynek nad ciepłym morzem, stąd cel -Hiszpania. Po drodze nie da się jednak ominąć Francji i absolutnie na to nie narzekamy, bo Francję lubimy. Cote du Rhone. Tak dojrzewają winogrona na moje ulubione wino.

WP_20190902_13_55_23_Pro.thumb.jpg.bc34d65ad7a429a32607271c4ff4003d.jpg

Zawsze fotografuję platanowe aleje jako kontrargument dla tych, którzy twierdzą, że to Unia nakazuje wycinanie drzew przy drogach.

WP_20190906_11_50_07_Pro.thumb.jpg.dc8c5029e99f2188484b1d612bc4a49b.jpg

Na pierwszy postój zatrzymujemy się w Marseillan Plage. I tu zaskoczenie. Na kempingach tablice: full complet. We wrześniu!? Jednak pytamy. Na Duna&Solei będzie wolne miejsce dla przyczepy, najpóźniej o 12ej. Ustawiamy przyczepę za wydmą przy plaży. A plaża w Marseillan niezmiennie ładna. Woda chłodna, sporo ludzi, ale bez tłoku.

WP_20190903_17_34_01Marseillan.thumb.jpg.5be37fa680715f05b6976a791568ce0c.jpgWP_20190904_20_16_49_Pro.thumb.jpg.32918618cf350acda1264159708a1c04.jpg

W InterMarche. Kupujemy wino, bagietkę, ser, mule i winogrona (tańsze od pomidorów). A po południu wiatr przewraca wiatkę. Nasze śledzie nie trzymają w piachu. Mocujemy ją do pobliskiego drzewa. Stoi, wiatr też ustał. Na jutro prognoza mówi o 40km/h, w porywach więcej. Na plaży nie da się usiedzieć. Przemierzamy uliczki Marseillan. Dawniej knajpki były bardziej klimatyczne. Pamiętam długie drewniane stoły i rodzimy zajadające mule z wielkich mich.

Rustiques, kemping La Commanderie. Francuzi wymyślili taksę klimatyczną. Płaci się ją wszędzie. Nie tylko nad morzem. Tu też wieje. Zrobiło się chłodno. Szukamy miejsca osłoniętego przed wiatrem. Znajdujemy pod wielkim dębem. stanowiska są naprawdę duże, jest basen, nieczynna restauracja i wifi na placu. I wiejski spokój. Po obiedzie jedziemy obejrzeć 4 zamki katarów. Do Lastours prowadzi wąska, górska droga. Droga niezła, a w miasteczku wielki, bezpłatny parking. 43.331833, 2.382039. Wejście na trasę jest płatne, znajduje się w budynku z wielkim kominem.

101_0426.thumb.JPG.9dd8687e435fe3a02ecd0c152d8d736f.JPG101_0431.thumb.JPG.a3955588e836e83a6a556ae9a49479cc.JPG101_0437.thumb.JPG.369a4495f5b38e6014fffd6ad0c347be.JPG101_0443.thumb.JPG.56751dab7612191e4faecfa39df22389.JPG101_0449.thumb.JPG.423cbacd1e771d40b7477dbd6d28b588.JPG101_0451.thumb.JPG.dbbcb2c351e38e6d13f773ab2c115146.JPG101_0454.thumb.JPG.3efce800d6138d5f82b0d506a967d813.JPG101_0455.thumb.JPG.aa1d2c8c1b9a99ea5da56acf27ab0e62.JPG101_0458.thumb.JPG.7e559c3f03a046adbc646b79aa37892c.JPG101_0460.thumb.JPG.db6d2d5b8aa4cfb8b29890874ee9ac93.JPG101_0471.thumb.JPG.7c172d1575aba00e7e0080d2b241f2f1.JPG101_0476.thumb.JPG.23849fa78cce6130d55832c139b2d748.JPG101_0483.thumb.jpg.4de5ab7f2eade567de5c91bddb0753be.jpg101_0486.thumb.JPG.2b171a8aa8d93cdf4864c1a3a179671a.JPG

Fundujemy sobie 2-u godzinny spacer zielonymi szczytami, na których znajdują się urokliwe ruiny. Wychodzimy już po zamknięciu głównego wejścia. Po drodze kupujemy paliwo w Intermarche. 95 po 1,4€, 98 1,43€ więc nie najgorzej.

Carcassonne zachwyca. Ale dzisiaj jakby mniej. Za dużo ludzi, chociaż nie widać tego w restauracjach. Zbyt wcześnie.

101_0490.thumb.JPG.b71004454ff23d5911b0c54c575fbb8c.JPG101_0491.thumb.JPG.9bb12449df39e4d5e69f121ef2ebfc41.JPG101_0499.thumb.JPG.439b494f66fc50ab9f32f344bce93718.JPG

101_0520.thumb.JPG.5c85d9860da301cc6b2cac8972d91072.JPG

Najbardziej imponują podwójne mury,

101_0525.thumb.JPG.8a784063e65196b834a8a06258fade1e.JPG101_0527.thumb.JPG.42575a9b28ab70df62c28b280bafc521.JPG

witraże w katedrze i gargulce.

101_0503.thumb.JPG.bcfbc746746cb7bf8a7c7cb96116b55f.JPG101_0504.thumb.JPG.10039e00484350708cb3a3c8c613a5b2.JPG101_0508.thumb.JPG.a7f6b89504a38b04144138563f237d1d.JPG101_0517.thumb.JPG.3b9cdb512e9f8120733016b6dea67ccd.JPG

Na zamek nie wchodzimy. Bilet 9€ to dużo, dla emerytów nie ma zniżek.

101_0496.thumb.JPG.e392668dc383fe9c8da64152eb5a17d8.JPG

Wracamy pod nasze drzewo. Na kemping zjechały tłumy. Wszystkie stanowiska zajęte. To chyba skutek pogorszenia pogody. Idziemy na spacer do Rustiques. Tu też jest zamek. W prywatnych rękach niedostępny. I XI-o wieczny kościół zamknięty.

WP_20190907_16_43_06_Pro.thumb.jpg.6a6e18b0c4eafb38641623b4838c7f6b.jpgWP_20190907_16_55_43_Pro.thumb.jpg.5496f5c8c1e4a062a7e33e16ce66d3d3.jpg

Pod drzewami leżą migdały, niestety gorzkie.

Wracamy nad morze. Po drodze odwiedzamy klasztor cystersów De Fontfroide. Historia opactwa sięga XI wieku, oczywiście i tu byli katarzy. W 1908 roku opactwo przeszło w prywatne ręce. Jak zwykle styl romański i gotycki tworzą piękne i nastrojowe miejsce.

101_0530.thumb.JPG.ad83a5413bab4e34e076b927fb9d4ba0.JPG101_0533.thumb.JPG.7ad7277f9193060094071737daaede5e.JPG101_0538.thumb.JPG.95deccb959aeed8c70f53ceb42607c9d.JPG101_0539.thumb.JPG.468a4925347f6f03141289d1143310d0.JPG101_0540.thumb.JPG.795df80ad814435eed68460621f6112d.JPG101_0548.thumb.JPG.a3941c3600724ac1b3e17e9944a5b7c9.JPG101_0553.thumb.JPG.06356edb09db4b9cc266ab9413f40ad7.JPG101_0558.thumb.JPG.543a007adf1771f82dae991c3a63d298.JPG101_0560.thumb.JPG.24f46759ac179c5821390270d4db9280.JPG101_0563.thumb.JPG.b80d59e2d8d5d6e93fd1a123d3d6c898.JPG101_0588.thumb.JPG.9cdb4212dfd6e388dd76c509bd123af4.JPG101_0589.thumb.JPG.d5b8c1a13bc66007366941c4daf5bc67.JPG101_0593.thumb.JPG.08367782a98c84da13a8f30348c1e8ed.JPG101_0596.thumb.JPG.66e496aee0b03135f4e646c7ced23cc2.JPG101_0600.thumb.JPG.aae06fc37d83e1cd663841b84950c08d.JPG101_0608.thumb.JPG.9513ec97990ce0046599857f41bca683.JPG101_0611.thumb.JPG.30a43157e43750ec23690938f8ec0562.JPG101_0614.thumb.JPG.c93d7955fb2cf614d06dbcac67ad0af2.JPG

WP_20190908_12_25_02_Pro.thumb.jpg.e9e4d9ea4103705a857e835800d252ff.jpg

Parking z wydzielonym miejscem dla kamperów i nocnym zakazem 43.130151, 2.895980.

Kemping Le Sainte Marie za jedyne 12€ znajduje się w pobliżu drogi D81, co nie znaczy, że łatwo na niego trafić. Zjazd z dwupasmówki jest dopiero w Sainte-Marie i potem trzeba jechać 2km wąską lokalną drogą. My przejeżdżamy pod D81 tunelem w kształcie rury, wyżsi muszą jechać dalej, aż do kanału. Kemping jest olbrzymi. Ma bardzo ładny basen i prawdziwy park wodny dla dzieci, plac zabaw, dmuchany zamek, trampoliny, boisko do siatkówki plażowej i piłki nożnej, tor kartingowy, oczywiście plac do gry w bule i mini golfa.

WP_20190909_16_59_54_Pro.thumb.jpg.55f5c0a79c4f781fab16fe5f8d3b1e8b.jpgWP_20190909_17_00_30_Pro.thumb.jpg.d5be45551fdc830d239de10e60f04368.jpgWP_20190909_17_01_47_Pro.thumb.jpg.afd9df98abd14ce20230199a93dc56b6.jpgWP_20190909_17_00_05_Pro.thumb.jpg.1c97a19566556261009e1e7d3fad8a6e.jpgWP_20190911_12_50_10_Pro.thumb.jpg.99d3259a3991eeb5a5026a019dd55793.jpgWP_20190911_12_54_38_Pro.thumb.jpg.cd9f8535b8d981c269f088889c966106.jpg

Jest też mini zoo, a w nim konie, osły, lama, czarne świnie, kozy, żółwie, kury, kaczki, papugi. Miejsce do wędkowania na rzece Tet.

WP_20190909_17_14_59_Pro.thumb.jpg.4ce7e769355383b973dea2e51ada2a84.jpgWP_20190909_18_01_48_Pro.thumb.jpg.f649ef5c76dc92546e7589e6c454ba83.jpgWP_20190911_12_35_05_Pro.thumb.jpg.31b90244e6cf99280cd576b79236a918.jpgWP_20190911_13_02_17_Pro.thumb.jpg.b66863d2e7ae5fb6dbf71d7671c1c540.jpgWP_20190911_13_03_30_Pro.thumb.jpg.30a445da48abecb871360c8368b8b470.jpgWP_20190911_18_08_06_Pro.thumb.jpg.0485c3c416ae754733c377d7b9b1ecec.jpgWP_20190911_12_55_45_Pro.thumb.jpg.9c6516b00df5b74cd574dbe074ace615.jpg

I to wszystko za 12€ po sezonie. Do pięknej plaży trzeba przejść ponad kilometr przez porośnięte sosnowym lasem wydmy. Plaża szeroka, piaszczysta, pusta. Z wielkim znakiem zakazu kąpieli. Chyba jest tu głęboko. Nie próbujemy. Jest chłodno i wieje.

WP_20190908_17_47_52Sainte-Marie.thumb.jpg.fc5670ee3ecfcbc95eaffe6fc9f094f5.jpgWP_20190908_18_34_46_Pro.thumb.jpg.401e06e0ec0a4a0ac5776844a7e1f72f.jpg

Przy miejskiej plaży w Sainte-Marie jest bezpłatny parking pod dachem z paneli słonecznych. Czy wiedzieliście, że panele mruczą?

WP_20190909_15_11_03_Pro.thumb.jpg.8fadfefcb8be3a3b34df657b03fbbeeb.jpg

Zgodnie z prognozą kolejny dzień ma być deszczowy. Nie żadna tam ulewa, tylko spokojny deszcz. I tak jest cały dzień z przerwą na mżawkę i spacer. Na takie deszczowe dni tani kemping to najlepsze wyjście, przydałby się jeszcze internet, ale tu za dostęp trzeba płacić. Pozostają książki, porządki i muzyka z płyt.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
nomadka

Hiszpania. Zmieniamy miejsce i kraj z nadzieją na lepszą pogodę. Peniscola. Na kempingu Los Pinos są tylko trzy wolne stanowiska. Dwa odpadają – za małe. Lokujemy się na trzecim. Wybrałam ten kemping ze względu na dobre opinie i bezpłatne wifi. Opinie o Los Pinos się potwierdzają, jest tu naprawdę przyjemnie. Oczywiście jakieś wady są: małe stanowiska (kampery stoją na dwóch) i 2km do miasta, a więc i na plażę. Poza tym czyste toalety, ładny basen z jacuzzi i miłe towarzystwo. Nie ma nikogo na polskich numerach, ale jest Polka z francuskim mężem i Holendrzy rozmawiający po polsku. W recepcji oglądamy katastroficzne skutki nocnej ulewy, która dotknęła Walencję. Zalane ulice, zatopione samochody. Całkiem niefajnie, pojedziemy tam? Czy kempingi ucierpiały? W Peniscoli ucierpiała plaża. Cała pokryta jest kupkami wodorostów.

WP_20190912_20_25_27Peniscola.thumb.jpg.fcd930870890edfaba6f90f4263ad093.jpg

Morze jest wzburzone i mętne. Dzień pochmurny. Nie tak sobie wyobrażaliśmy wrześniową pogodę w Hiszpanii. Odkrywamy bezpłatny parking przy Carrer de les Marjals 40.369083, 0.401106, mogą stać na nim nawet małe kampery. Nie będziemy musieli chodzić piechotą na plażę, a to jednak około 2km. Na razie idziemy na stare miasto. Nadmorska ulica ogrodzona jest drewnianymi zaporami. ??? dalej zapory zmieniają się na stalowe. O co chodzi?

WP_20190913_18_13_25_Pro.thumb.jpg.4e2ca6c76b7bd6ca7dc7898dae430563.jpgWP_20190913_18_17_08_Pro.thumb.jpg.58d0d3998ae011d066b5f0548c6bb625.jpgWP_20190913_18_21_24_Pro.thumb.jpg.d651819eb6c7f0270765922385ab73bb.jpgWP_20190913_18_23_58_Pro.thumb.jpg.3f1aec46757aaf2bcc853ad4a82e0cd0.jpgWP_20190913_18_24_33_Pro.thumb.jpg.3e3a7912c865053ef83b72165b834889.jpgWP_20190913_18_27_42_Pro.thumb.jpg.82582f16581d9e51a8a0a81ddcb7cf28.jpgWP_20190913_18_37_59_Pro.thumb.jpg.44f96365ca2d8d401507122d3b62d837.jpg

Na placu de Bous trwa zabawa z bykami. Chętni do konfrontacji ze zwierzakami mogą pobiegać po placu. Jako zabezpieczenie służą drewniane konstrukcje na placu, można też uciec między stalowe pręty ogrodzenia. Mimo wszystko fascynujące igraszki. Mimo wszystko, bo czy byki też dobrze się bawią? Stare miasto puste, wszyscy obserwują walki byków.

WP_20190913_18_41_25_Pro.thumb.jpg.6eb8ae0f55d2512d42e97df45f23813e.jpgWP_20190913_18_50_36_Pro.thumb.jpg.08f6d858985cf8d7703be59878b5f6c2.jpg

Kolejny pochmurny dzień. Jedziemy do Morelli. 75km z kempingu, ale warto. Morella to maleńkie miasteczko ukryte za potężnymi murami z ruinami zamku na czubku skały górującej nad miastem.

101_0621Morella.thumb.JPG.670d4254f20b8707cc19905de416c6a5.JPG101_0622.thumb.JPG.510a708a5ea0b22ac53d268a121b5019.JPG101_0628.thumb.JPG.c187f7cebb92c9d22862406d176d041f.JPG101_0629.thumb.JPG.8806f9f9d35ce5d87ade721b8556bf78.JPG

101_0705.thumb.JPG.0b2c8b7075042c14cf956416a5caea9b.JPG

101_0662.thumb.JPG.adf3cc63f0024202c107113d6db11a0e.JPG101_0665.thumb.JPG.dd55c92747375a68808b4ce6de51587b.JPG101_0675.thumb.JPG.996e89a8111fc0dce2d374e8a51f8c46.JPG101_0676.thumb.JPG.d394ba259818c67ff3526042377f609f.JPG101_0678.thumb.JPG.dfc6f62f14ddb8f34ad835d830276fb1.JPG101_0682.thumb.JPG.e1fd2b07b9c862d73c58e1b9d3feb706.JPG101_0686.thumb.JPG.d020c542fe570420b86e2a93cb16ba22.JPG

Jest piękna gotycka katedra ze złotym barokowym ołtarzem, a w niej koncert (próba przed ślubem),

101_0633.thumb.JPG.82948fc1a99040f9d98a1582a19e920c.JPG101_0637.thumb.JPG.aadb5836151b41ce558b1f973467387f.JPG101_0642.thumb.JPG.3b2a955318380b1b63038f88bd7e4856.JPG101_0644.thumb.JPG.320ef91601c5e98bc5d8536b54e6a303.JPG101_0653.thumb.JPG.a4f09e759d684ff32f9309962565b16b.JPG

101_0699.JPG.thumb.png.776851ad37fc44068b3db82eba078f0d.png

zrujnowany klasztor. W jego kościele szczątki dinozaurów.

101_0691.thumb.JPG.5cd1f76df876c26d3e9170954897e939.JPG101_0695.thumb.JPG.fc2f8aa3abec9cd8f29f4bafe8a234fa.JPG

Z powrotem mamy z górki (Morella jest 1000mppm) średnie spalanie 3,3l/km. Wracamy przez Benicarlo. Trzeba zrobić zakupy, bo jutro niedziela. Na Repsolu kupujemy paliwo po 1,295€/l . Na wszystkich stacjach najtańsza jest benzyna E10 95, zwykłej 95 często nawet nie ma. Sprawdziłam, to benzyna z 10% dodatkiem alkoholu. Nie wszystkie silniki dobrze ją znoszą. Nie ryzykujemy z naszym.

Znowu chmury. Dzień zagospodarujemy na spacer do torre Badum w parku Parc Natural de la Sierra d'Irta. Do wieży właściwie można dojechać i niektórzy tak robią. Tylko po co, spacer jest dużo przyjemniejszy (choć na początku droga jest betonowa) i jakie widoki.

101_0713.thumb.JPG.e6c63642d4d874ab1fcc9c5a4b06ca64.JPG101_0716.thumb.JPG.c5090a8f4dc087b0601c0ea5bda64773.JPG101_0723.thumb.JPG.ba7a00eb50c2f9347c236904ce0c6db4.JPG101_0724.thumb.JPG.fb4632dc2654908b988336d8a64e69f5.JPG101_0727.thumb.JPG.f114c9e489c4cefacffa9fd46071a0af.JPG101_0731.thumb.JPG.c3374653d4b511d94d5af13f2db9138d.JPG101_0732.thumb.JPG.dc7b227b5a60503872ce51e6758f80f9.JPG101_0734.thumb.JPG.a8ca7e6b452db5112f94f1db6af2151d.JPG101_0738.thumb.JPG.9ee4f5f0e9b0248760e51712c1b55f19.JPG101_0743.thumb.JPG.937839211722d3c3048c20800839428a.JPG

Samochód zostawiamy przy drodze 40.335691, 0.373802. Cały czas można podziwiać widok na Peniscolę, piękną przyrodę i wysokie klify. Morze jest zmącone (wciąż pamięta wielki sztorm) a powietrze przymglone. Ale i tak jest pięknie. Niebo się przeciera. Zaglądamy na maleńką plażę w zatoce Cala del Volante.

101_0751.thumb.JPG.1f3dfa53f4c53e1119bdf87d7f72bfbc.JPG101_0753.thumb.jpg.a5bd71e404c31ede5f6434648257d5f5.jpg

Pięknie tu, skały gruby piasek i kampery na klifie. Jak one tu dojechały? Wieczorem jedziemy do miasta, a tu kolejna niespodzianka. Nadmorską promenadą idzie parada. Stroje są bardzo kolorowe, bogate. Pióra, złoto, przysłonięte twarze tancerek. Zdecydowanie kojarzy się to z bliskim wschodem. Choć są też templariusze. Tancerzy jest wielu, reprezentują okoliczne miasta, każdemu miastu towarzyszy liczna orkiestra. Parada trwa długo, w końcu staje się nużąca. Wracamy na kemping nie doczekawszy jej końca. W intrenecie o imprezie nie ma śladu, więc nie dowiem się o co chodziło.

WP_20190915_18_56_37_Pro.thumb.jpg.bda586ce5da9a3e2edb558ea0230c781.jpgWP_20190915_18_57_21_Pro.thumb.jpg.469e12386ef894b357866a6ba61f6ef3.jpgWP_20190915_18_58_43_Pro.thumb.jpg.7b8df2d08138192095b97fbc37a6dffa.jpgWP_20190915_19_11_30_Pro.thumb.jpg.504349a4f9c6d2ad0f33a7ae19c53761.jpgWP_20190915_20_00_11_Pro.thumb.jpg.4ea50fb9fadd8d728776a7f5826c1f8a.jpgWP_20190915_20_00_53_Pro.thumb.jpg.496f4fa461f170575493e1017142603a.jpgWP_20190915_20_01_47_Pro.thumb.jpg.6acf4fc4e7d4d22f03c5be932879f294.jpgWP_20190915_20_02_09_Pro.thumb.jpg.94299aaaf47fe6ad5cf8aed2b8e0ed73.jpgWP_20190915_20_12_25_Pro.thumb.jpg.9af6f21391a691448d8f9d30fe12c6ce.jpgWP_20190915_21_02_21_Pro.thumb.jpg.2ec0d6f57c4d49a56d6d293681227316.jpg

W końcu dzień na plaży. Jest słońce i jest ciepło. Trochę wiatru i wzburzone morze, nie ma mowy o kąpieli. Za to plaża już czyściutka, nie ma śladu po wodorostach.

WP_20190916_11_21_11_Pro.thumb.jpg.854e68fbcdcaead794bc39081ab4be3d.jpgWP_20190918_16_03_42_Pro.thumb.jpg.4f393d876e5d03da5cea02bd16c15fc9.jpgWP_20190919_18_27_01_Pro.thumb.jpg.56e4ea4551f426edaaae6db2d7d3ebce.jpgWP_20190919_18_28_17_Pro.thumb.jpg.21c6e7c533da913e1eae81e3eeeaef26.jpgWP_20190919_18_40_21_Pro.thumb.jpg.1158551d5135de36f869cbcc6086ee1e.jpg

Piszę maile do kempingów koło Walencji. Czy działają, uporały się ze skutkami nawałnicy? Tylko jeden odpowiada. Damy im jeszcze trochę czasu. Moja osobista opinia o braku targów w Hiszpanii zostaje obalona. W toaletach wisi lista. Każdego dnia tygodnia w którymś z pobliskich miast jest mercado. Odwiedzamy targ w Benicarlo. Wygląda jak we Włoszech, czy Francji. Głównie stragany z tandetnymi ciuchami. Tych warzywnych jest niewiele. Ceny jak w marketach. W końcu kupujemy wielkie pomidory, trochę zielone. Takie tu sprzedają. I natkę do krewetek, olbrzymi pęk i winogrona. Pomarańcze będą dopiero w listopadzie. Ale i tak Hiszpanie budzą we mnie mieszane uczucia. Wszystko produkują: warzywa, plaże. Wszystko regulują, nawet na placu zabaw wisi tablica z informacją, w jakim wieku dzieci mogą się na nim bawić. W Carrefourze jest jedna kolejka do wszystkich kas. Kiedy na wyświetlaczu pojawi się numer wolnej kasy pierwsza osoba z kolejki startuje. Nie ma przydrożnych straganów. Młodzi nie znają angielskiego. Jakiego języka obcego uczą się w szkole?

Share this post


Link to post
Share on other sites
nomadka

Zapowiadają się dwa pochmurne dni. Zaryzykujemy, przeniesiemy się na kemping Walencja w Puzol. Jak będzie źle, to wrócimy do Peniscoli. W Puzol ani śladu po powodzi, a przecież w pobliskim Sagunto zamknięto port z powodu 5-o metrowych fal. Na kempingu olbrzymie, wysypane żwirkiem stanowiska, można też wybrać miejsce w głębokim cieniu sosnowego lesu, czynny basen i restauracja, boiska, plac zabaw dla dzieci, czyste toalety i bezpłatne wifi.

WP_20190924_10_44_13_Pro.thumb.jpg.32efb640c161641b938aa2366a1035d9.jpg

Zabudowane, stacjonujące przyczepy znajdują się w wydzielonej części kempingu. I dobrze, nikt w nich aktualnie nie mieszka, a to niefajny widok. Nadmorskie osiedle, w którym znajduje się kemping wygląda jak wymarłe. Nie ma ani jednego sklepu, z kilku restauracji czynna jest jedna. Nawet informacja turystyczna, biblioteka i targowisko czynne są tylko od czerwca do sierpnia włącznie. Puzol chwali się, że ich plaża ma błękitną flagę. Fakt, jest szeroka, piaszczysta z infrastrukturą (krany do mycia nóg, drewniane kładki, place zabaw dla dzieci, deptak z palmami, drewniana plaża dla niepełnosprawnych) i skalnymi pirsami dzielącymi plażę na kwartały.

WP_20190922_18_47_15_Pro.thumb.jpg.b1733f9661793c70720d10f0a27b8a6f.jpg

Jest jednak jedno "ale" widok na port w Sagunto i potężne zbiorniki gazu.

1344182543_WP_20190929_18_02_28MiamiPlatja.thumb.jpg.8a1dbe2a0efdf49935a3d43acbb64824.jpg

To nigdy nie nastraja mnie pozytywnie. Nie polubiłam tej plaży. W sobotę w osiedlu pojawili się Hiszpanie, otwarto nawet kolejne restauracje. Na kempingu też przybyło gości. Rodziny z dziećmi. Wykorzystują ciepły weekend. Choć tutaj raczej nie ostatni. Kemping Walencja ma właściwie pełne "obłożenie". Nawet miejsca w lesie są zajęte. Część ludzi przyjeżdża tu na jedną noc, ale są tacy, którzy stoją dłużej niż my. Może będą tu zimować. Cóż kempingowi nic nie możemy zarzucić, otoczeniu tak.

Królewski klasztor w El Puig. Potężne gmaszysko jest dosyć przytłaczające. Zwiedza się z przewodnikiem, jak się w końcu znajdzie.

101_0762.thumb.JPG.d68e000987bf00d0891e32c892dcecbc.JPG101_0761.thumb.JPG.792617a4be56341031e585346d377c76.JPG101_0764.thumb.JPG.1b2ad1db84d1321ef0f60cf682d51057.JPG101_0765.thumb.JPG.7208e835a39e219fd9e933bcca903b7e.JPG101_0773.thumb.JPG.92d843425a48210b538fa44da85fb289.JPG

101_0781.thumb.JPG.4514f26d0b74cfd224a9764053871b45.JPG101_0791.thumb.JPG.3635a1053741f2434b5fedbff2cadb52.JPG

Długie, puste korytarze, brukowany dziedziniec zamiast zielonego wirydarza. Kościół znajduje się w środku, obudowany klasztornymi budynkami. Trafia się do niego z zaskoczenia. Wisienka na torcie to wizyta w królewskiej poczekalni

101_0793.thumb.JPG.bb8fca593ca5c359580ef8f0c314a250.JPG101_0796.thumb.JPG.9ea91c194ac3547450efc104b6f06a3a.JPG101_0798.thumb.JPG.1570046b54e247fe2abe24c5f60eea81.JPG

i najmniejsza książka świata.

101_0780.thumb.JPG.2dba90842100823c94ff5fd893ccac15.JPG

I to by było na tyle.

Do Walencji jedziemy pociągiem. Na dworzec w Puzol zawozi nas kempingowy busik. Nas i parę Anglików. Kierowca otwiera drzwi, podstawia stopień. Pełna kultura. Dostajemy też dokładną instrukcję jakie bilety mamy kupić (powrotne są tańsze), z którego peronu odjeżdża pociąg i o której mamy wrócić. Emeryci mają zniżki, a jakże, ale najpierw trzeba zainwestować w legitymację. Nie będziemy tu na tyle długo, żeby się opłacało. Bilety kupuje się w automacie, pomaga pani kolejarka. Pociąg zawozi nas na dworzec północny, na granicę starego miasta.

101_0801Walencja.thumb.JPG.0b303a7cd72adfca9bac65e01d1eb0f3.JPG101_0803.thumb.JPG.5904c9dfa0b6411bac8d641db7f8eb63.JPG

101_0838.thumb.JPG.58bbc8027ffc2758ed24c4426a6ddcce.JPG101_0847.thumb.JPG.4e068dd4f6b95fff644028a0e42165e7.JPG

101_0888.thumb.JPG.841ceb66a6e07ec8178d8a8ef2724821.JPG101_0889.thumb.JPG.9e0704b576e4eb0d8a65484d83278f8e.JPG101_0900.thumb.JPG.d46f66aa9e31bf90697a2b60ca2e4899.JPG

Tym razem wdrapujemy się na katedralną wieżę. Oglądamy miasto poprzez kraty ogrodzenia.

101_0827.thumb.JPG.1c60f15c52c3091e31c9d73bf1f77604.JPG101_0820.thumb.JPG.04321fd3d85f9741dc4a656299afb014.JPG

Wchodzimy do do budynku giełdy Lonja de la Selda. To dla mnie prawdziwa gratka, bo to przepiękna gotycka budowla, z mnóstwem intrygujących detali.

101_0857.thumb.JPG.7dac4bbd617f31c45b218782dc4b2d16.JPG101_0855.thumb.JPG.9850eb858301a252867f18557bfbf7e4.JPG101_0856.thumb.JPG.f7496997ecc152dd7a92b6233d5367c9.JPG101_0858.thumb.JPG.1fa94318289abe43be0ede9e0650bf40.JPG101_0865.thumb.JPG.cfc57aa0eec366062607e94f3cdef92e.JPG101_0870.thumb.JPG.3ad8d00535377831123834b2730a3a59.JPG101_0874.thumb.JPG.50dfe8f6031a1cae7e6ebb99bbe9020d.JPG101_0880.thumb.JPG.dbaad9dbdcfc259de42df8be83101a2c.JPG101_0881.thumb.JPG.ea056999ade52c38c4627cc3566aa9aa.JPG101_0883.thumb.JPG.c3a2839508fd0751dfd6189b83691499.JPG

Na koniec zaglądamy do ogrodu botanicznego (wejście płatne).

101_0893.thumb.JPG.917d3b84f1b4190d0bf4f2372ec6fcbb.JPG

101_0896.thumb.JPG.6aa1fe9d3af776373750285c28689a1f.JPG

Taki tu spokój, a obok pod kościelnym murem namiotowe miasteczko.

101_0892.thumb.JPG.9f495d874811879012fd7decae65cba0.JPG

Miasteczko Sztuki i Nauki z polskim akcentem

101_1017.thumb.JPG.e072fa33f5089f48aaad61edbd079f6c.JPG101_1020.thumb.JPG.ba5b699037741fd039d719d597b53172.JPG101_1024.thumb.JPG.c66513ce2524d2dab6fe9014f32ed20b.JPG

Odwiedzamy Calles, żeby powędrować drogą wody. W ayuntamento dostajemy schematyczną mapkę trasy PRV-92. Urzędniczka bardzo się stara, pokazuje nam szlak w googlach (znam) i opowiada po hiszpańsku, co nas czeka po drodze. Niestety zna tylko francuski (a więc Hiszpanie uczą się w szkołach francuskiego!) Pani ostrzega nas, że droga długa, że można podjechać samochodem. Chyba nie bardzo wierzy w nasze możliwości. My zostawiamy samochód w miasteczku (całkiem przyjemnym).

101_0923.thumb.JPG.97395f690df3b099b1b62850e2c1fcfe.JPG

Zmieniamy buty i idziemy piechotą. Według googlemaps to tylko 3,7km i 150m przewyższenia. Co to dla nas. Początkowo szlak PRV92 prowadzi wąską asfaltową drogą, trzy razy w bród przez strumyk, ale da się przejść i przejechać.

101_0925.thumb.JPG.b312d06f6da7fb47fd9824179725f11c.JPG101_0926.thumb.jpg.549817ca74585481e318dfc22a0e233f.jpg

Na końcu asfaltowej dróżki są żwirowe zatoczki. Można na nich zostawić samochód. Potem zaczyna się podejście.

101_0928.thumb.JPG.ef69cd2839b4d9279cd503c202f5d12a.JPG101_0933.thumb.JPG.3a1eed8ea0401e702feca3321056a61b.JPG101_0939.thumb.JPG.e067fca9a243befb050a3e3aa14dac3c.JPG

W końcu docieramy do wykutego w skale wodociągu. To jednak niesamowite przeżycie wędrować drogą wody.

101_0940.thumb.JPG.217218c8d8adfb3d0fda811068babaad.JPG101_0943.thumb.JPG.7a0e4275ac602b9b50607c48c4d71119.JPG101_0946.thumb.JPG.e934cf95bf9375c4a4d85a3d2bd81e55.JPG101_0947.thumb.JPG.967ef2c5e9397838f0be408628ca0016.JPG101_0953.thumb.JPG.d12545be67afd57452028409404ec024.JPG101_0961.thumb.JPG.f073da7e2b1142df7a0b1941d8cfaee0.JPG101_0954.thumb.JPG.f383a2826e8ef2026efbccb6a862db00.JPG

Miejscami galeria jest odkryta, miejscami prowadzi tunelami, w końcu przez wąziutką skalną szczelinę.

101_0965.thumb.JPG.50385c272632cc739cfe1f9d81ff2dd0.JPG

Za szczeliną otwiera się widok na akwedukt zawieszony nad głębokim skalnym wąwozem.

101_0973.thumb.JPG.0dd4db957a9b5c2847e2e8362d7cc4ef.JPG101_0977.thumb.JPG.38984618a7f16cf516de697f0a160c81.JPG

Ma 33m wysokości, 36m długości, trzy kamienne przęsła. Zbudowany z potężnych skalnych bloków. Akwedukt Pena Cortada zbudowali Rzymianie, żeby doprowadzić wodę z rzeki Tuejar do zamku w Sagunto. Wytrzymał 2 tysiące lat, to wytrzyma jeszcze chwilę..... Przeszłam na drugą stronę wąwozu! To trochę dziwne, że nie ma zakazu wejścia na wodny most. Powinno się go chronić. Na przykład zbudować wiszącą kładkę obok. To fakt, że zabytek nie jest popularny. W żadnym IT nic na jego temat nie wiedziano, nie spotkaliśmy nikogo na trasie. Ale... do pierwszego wypadku. Wracamy tą samą drogą.

101_0982.thumb.jpg.241ecde25c144426ab9cbd06acfd060d.jpg101_0983.thumb.JPG.994cb450158e325e72c36244e4d02221.JPG101_0988.thumb.JPG.ac94e0aff8212b4d379caa4347d096e0.JPG101_0993.thumb.JPG.11417dea3da11c4ff77eadbc80a2b37a.JPG101_0994.thumb.JPG.2e84e6a7555653cb009f34cdd2dab773.JPG101_0997.thumb.JPG.b8ef1e48e46406958345c99715c8f13c.JPG

Co prawda najważniejsza atrakcja Bunol – bitwa na pomidory w tym roku już za nami, ale mój przewodnik pisze, że miasteczku jest najlepiej zachowany średniowieczny zamek. Jedziemy. Zamek to kompletna porażka, dwa dziedzińce, fosa, bramy. W środku beton i tynk.

101_1001.thumb.JPG.94e71614863de97e755ca62ee62cdcde.JPG101_1005.thumb.JPG.ff2543130f7e19e7b4b9d4fb26ab47d3.JPG101_1006.thumb.JPG.6c5e14ad26b8daea6605cf5bdb240142.JPG

Po prostu to miejsce było wykorzystywane w czasach już całkiem nowożytnych, wciąż na jednym z dziedzinców mieszkają ludzie. Stare miasto to wąskie, puste białe uliczki. Jednym słowem porażka. Jeśli tam zajrzeć to tylko przy okazji.

Do Sagunto jedziemy w środę. To dzień targowy. Można kupić pomidory, winogrona, cytryny po 1€, a sporo taniej niż w sklepie.

101_0909.thumb.JPG.19f1ee68a7d37a5b807e64ed4461aa71.JPG101_0918.thumb.JPG.e98027916d6e7c7603be56145d0bf023.JPG

Pomarańcze wciąż niedojrzałe

101_0805.thumb.JPG.145e092aed9518c0170ec795dd388b66.JPG

Włazimy też na zamek (wejście bezpłatne), Sklepik z pamiątkami przy zamku zamknięty. Już po sezonie.

101_1035.thumb.JPG.8a15230af9eb247bffe829cfc1f2338d.JPG101_1039.thumb.JPG.9bd0e2abe2ac3196cb2c1b6985b17240.JPG

Ale poleniuchowaliśmy. Czas wracać do domu (chcemy zdąrzyć na wybory). Po drodze zatrzymamy się na kempingu Miramar przed Tarragoną. Tu większość stanowisk zajętych jest przez kempingowe zabudowy. Nad morzem wszystkie stanowiska zajęte przez kampery. Pani w recepcji pokazuje nam 3 wolne stanowiska do wyboru. Wszystkie tuż przy kolejce, chociaż na kempingu jest więcej pustych miejsc. Stajemy na jednym z tych trzech. Może pozostałe są zarezerwowane? Kolejka jeździ po nasypie, parę metrów od naszego stanowiska. Hałas jest okropny, czuję się jakbym stała na peronie. Niestety pociągi jeżdżą również nocą. Rano sprawdzamy. Na kempingu wciąż są wolne miejsca daleko od torowiska. Idziemy do recepcji, jeśli nie zgodzą się na przenosimy, wyjeżdżamy. Pani (inna) nie widzi problemu. Chociaż trochę zdziwiona, że opłacają nam się przenosiny na jedną noc. Toalety kempingowe wykonane są w drewnie. Ciekawe pomysł. Drewno jest na pewno impregnowane, może nie wytrzyna tyle co ceramika, ale to przyjemna odmiana. Jest restauracja, sklep, ładna plaża z pięknymi widokami i w końcu błękitna woda. Na horyzoncie zbierają się chmurki, na razie przyjemnie, białe.

WP_20191005_10_52_54_Pro.thumb.jpg.610a83c692b86171001d27e74c949273.jpgWP_20191005_10_53_02_Pro.thumb.jpg.33e0b6b427554a0ba53d7efd7158e758.jpg

Pod wieczór pojawiają się wielkie fale. Rozbijają się o brzeg tworząc przedziwne pióropusze, porywają piasek i kamienie. Woda ciepła, powietrze też. Wieczorny spacer plażą z pięknymi widokami.

WP_20191005_18_21_31_Pro.thumb.jpg.040fac8501924434b9e4192a28c3388b.jpgWP_20191005_18_22_44_Pro.thumb.jpg.afc88a19d13a917b869d240124d2039a.jpgWP_20191005_18_23_55_Pro.thumb.jpg.3ee3fc92faeed78cf5753f4951c08bbe.jpgWP_20191005_18_26_06_Pro.thumb.jpg.38f84d89f7a088ef7dadf3e43438b160.jpgWP_20191005_18_26_16_Pro.thumb.jpg.a14b55e2fb48914eb62766b8379f4f3f.jpgWP_20191005_18_26_18_Pro.thumb.jpg.58f260d1d684d17758170928993953f2.jpgWP_20191005_18_26_25_Pro.thumb.jpg.75ea041300dbb61111afc152c94f18ea.jpgWP_20191005_18_28_11_Pro.thumb.jpg.f76b5d6668aa227c6cd03672f9048bba.jpgWP_20191005_18_34_34_Pro.thumb.jpg.5fabe85144f7df8e387f14069dccf59e.jpg

To jest to co lubię. Tego brakowało mi w Puzol. Ale tu jest kolej!!!

Ruszmy w drogę powrotną. Dzisiaj niedziela, liczymy na mniejszy ruch ciężarówek. Jedziemy N340 przez Vilafranca i Villirana. W Villirana obwodnica wciąż w budowie. Trudno się dziwić, że nie podoba się to mieszkańcom. 5 lat temu też jechaliśmy przez to miasto w korku. Tym razem jest to korek gigant, bo po przejściu dla pieszych wędrują niezadowoleni.

WP_20191006_12_10_24_Pro.thumb.jpg.049c0ff8951eda7d9c93f1d1a740c0c1.jpgWP_20191006_12_11_01_Pro.thumb.jpg.f5450caeb983678d59fa567d8ef23610.jpg

Dwieście metrów pokonujemy w godzinę, nawet dla turystów nie mają litości. Starsza pani zatrzymuje nas z okrzykiem respekt, dopiero facet lituje się nad nami. Potem już idzie szybko, wjeżdżamy na B24 i rondę wokół Barcelony. Przed granicą kupujemy paliwo. Tak tanie jak nad morzem to już nie jest, ale i tak taniej niż we Francji. Niestety to nie koniec naszych przygód z demonstrantami, bo we Francji na drogi wyjechały traktory.

WP_20191008_10_48_04_Pro.thumb.jpg.3088a06f033698870889245f7958ee50.jpg

Przed La Palne policja wyrzuca nas z drogi D6009. Nawigacja oczywiście znajduje najbliższy wjazd na drogę właśnie przez wąskie uliczki La Palne. A tam znowu policja zawraca samochody. Tego już za wiele. Pytamy co się dzieje. Jest demonstracja. Policjanci nie znają angielskiego, więc niewiele rozumiem z ich tłumaczenia, gdzie możemy ponownie wjechać na D6009. Wracamy przez miasteczku mijając kolejnych naiwnych których skierowała tu usłużna nawigacja. W końcu się udaje. Docieramy na A75. Na trasie sporo kamperów i samochodów z przyczepami, chyba nawet jest ich więcej niż w czerwcu. Ciągną na zimowanie na półwysep Iberyjski? Śpimy na pierwszej aira. Nie dotrzemy dzisiaj na kemping. Bo plan jest taki: zamiast zapłacić 12,9€ (cena zimowa za zestaw w kategorii 2) za przejazd wiaduktem zapłacimy trochę mniej za nocleg na kempingu w Millau, a wiadukt i tak obejrzymy. Tylko z dołu. Do Millau zjeżdża się dosyć wcześnie na D809. Początkowo droga prowadzi spokojnie przez płaskowyż, na koniec trzeba zjechać na łeb na szyję do wąwozu rzeki Tam.

101_1041Millau.thumb.JPG.c73cf4256514d35090b9a5472be81dbf.JPG101_1045.thumb.JPG.765076d106e9c658f969f0f8bd3cccf8.JPG101_1050.thumb.JPG.9af93689a00fcbe53526f0a431841365.JPG101_1051.thumb.JPG.6e43298d459e53ff98ba1c04e6262d07.JPGWP_20191007_08_30_00_Millau.thumb.jpg.c066e40eba84e9ee468a42e7d3180443.jpg

Kempingi (a jest ich sporo) rozmieszczone są nad brzegiem rzeki. Wybieramy taki za 12€. Pogoda nie rozpieszcza. W dzień ma być 15st, w nocy poniżej 10. Nie ma się co dziwić, w końcu jesteśmy na płaskowyżu, w końcu to październik. W nocy włączamy grzanie.

Protesty rolników niestety nie skończyły się. Znowu stoimy godzinę koło Riom, bo rondo okupują traktory.

WP_20191008_12_03_55_Pro.thumb.jpg.e2c76a9e602b692ce9dce51ecbbfa5f4.jpgWP_20191008_12_56_51_Pro.thumb.jpg.b23be2ba3a121f09601a59e94e034cb4.jpgWP_20191008_12_57_15_Pro.thumb.jpg.a215b5dfcacd2bd8998dc4b5ff33242b.jpgWP_20191008_12_57_18_Pro.thumb.jpg.57c9e25fbd80c955f650bd14e216b3ca.jpg

Nie ma mowy, żebyśmy dojechali na niemieckie autostrady. Śpimy na parkingu nad rzeką Le Doubs. Pada deszcz, ale jest ciepło całe 20st.

Niemieckie autostrady są kompletnie zakorkowane przez tiry. Jedna nitka to właściwie tirowski pociąg. Gorzej jak do tego pociągu musimy wsiąść my, bo mamy zakaz wyprzedzania.

WP_20191010_12_45_35_Pro.thumb.jpg.88c2595bd1a75aff15a4d80009404ee4.jpg

Podobnie jest na parkingach. Dokumentnie zapchane. Czeka nas jeszcze jeden nocleg, trzeba gdzieś się upchać.

Na pytanie, kiedy lepiej podróżówać: jesienią czy wiosną? Odpowiedź jest dla mnie oczywista: wiosną. Imformacje o ciepłej wodzie w morzach jesienią są mocno przesadzone, dzień jest za krótki, kempingi pełne i miasteczka wymarłe. A wiosną wszystko budzi sie do życia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...