Skocz do zawartości

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    Nie pokazuj więcej tej informacji

Zdjęcie

Sycylia, Włochy południowe i trochę środka


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
44 odpowiedzi w tym temacie

#1 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 613 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 14 sierpień 2016 - 10:12

Plany, plany, plany. Miało być później, miał być Rzym na start. A jednak wyjeżdżamy 1 maja i zaczynamy od Rawenny. Rzym zakończy naszą eskapadę. Jedziemy pierwszy raz przez Czechy i Wiedeń. Winieta czeska 310 kc. Zakup już na terenie Czech na stacji benzynowej. Na granicy wołają więcej.  Przejazd przez Czechy bez problemów, mino przerw w autostradzie. Pogoda się poprawia, temperatura rośnie. No i dobrze. Jedziemy przecież na wakacje! Winieta austriacka zdrożała o 20 centów – 8,8€. Autostrada do Wiednia dopiero się buduje, ale jak na Austriaków przystało drogi porządne, paliwo tanie, więc nie ma co narzekać. Trochę obawiałam się przejazdu przez Wiedeń, bo tu też nie ma autostrady, tylko droga szybkiego ruchu. Na szczęście są słuszne drogowskazy – na Graz i nie ma korków. Przejeżdżamy przez Dunaj, mijamy Prater, wyjeżdżamy na A2. Niestety za Wiedniem pogoda się psuje, zaczyna padać. Chwilami nawet leje. Na poboczach pojawia się śnieg! No tak, parę dni temu mówili o obfitych opadach śniegu w Karyntii. Ale, że miało nam być z nią po drodze, to nie pomyślałam. 890km od domu, stacja Shella i Rosenberger Völkermarkt 46.679014, 14.600525 Tu śpimy. Wysoko nad autostradą. Na parkingu kwitnący bez i kupki śniegu.

10_1774.JPG

Rano deszcz nie przestaje padać. Jest zimno.

100_7190.JPG

Zjeżdżamy w Willach po paliwo (o 30 centów tańsze niż na autostradzie). Rezygnujemy z włoskiej autostrady i przed granicą zjeżdżamy na Arnoldstein i SS13. 985km – granica włoska. 

100_7194.JPG

We Włoszech też pada. Na szczęście bliżej morza chmury się podnoszą,  pogoda się poprawia. Po południu dojeżdżamy do Rawenny, a właściwie do Casalborsetti na kemping Adria. http://www.villaggiocampingadria.it/ . Na kempingu mnóstwo personelu, wygląda na to, że kręcą się tutaj tylko dla nas, bo wokół pusto. Na plażę idzie się przez piniowy lasek. Plaża w remoncie. Zimowe sztormy narozrabiały. Teraz pracują tu dwa ciągniki – uzupełniają ubytki piaskiem czerpanym z dna morza przez pogłębiarkę. A sporo go brakuje.

101_1840.JPG

Do  Rawenny jedziemy samochodem (zatrzymujemy się na bezpłatnym parkingu przy Mauzoleum Teodoryka Wielkiego 44.424437, 12.209027).

101_1709.JPG 101_1703.JPG

Mauzoleum to okrągła armurowa budowla w zielonym parku. Jej kopuła wykonana jest z jednego bloku marmuru i ma 11m średnicy. Właściwe wystarczy ją obejrzeć tylko z zewnątrz nie wydając 4 € na bilet, bo w środku jest tylko pusta, antyczna wanna, którą zaadoptowano na królewski sarkofag. Zaopatrzeni w mapę w IT wyruszmy do miasta. Stare centrum w Rawennie nie powala na kolana. To co jest cenne kryje się za murami. 

101_1777.JPG

Bilet do pięciu najważniejszych zabytków w maju kosztuje 11,5€ (latem jest tańszy o 2€ ).  http://www.ravennamosaici.it/?lang=en Basillica di San Vitale (VI wiek)  to bizantyjska budowla o surowych, ceglanych murach wspartych na potężnych przyporach. Ale nie dajcie się zwieść pierwszemu wrażeniu, bo w środku zachwyca bogactwo mozaik.

101_1751.JPG 101_1734.JPG 101_1735.JPG 101_1774.JPG 101_1776.JPG

Przedstawiają sceny ze starego testamentu, jest też podobizna fundatora, cesarza Justyniania oraz jego małżonki Teodory. Pan cesarz, a jakże, ze złotą aureolą. Obok bazyliki znajduje się niepozorna budowla z V wieku Mausoleo di Galla Placidia. Stoimy w kolejce, bo mauzoleum jest maleńkie, turyści wpuszczani są grupami na kilka minut.

101_1750.JPG 101_1755.JPG

Córka cesarza Teodozjusza I nigdy nie została tu pochowana. Burzliwe losy zawiodły ją do Rzymu.  Może powinna żałować, bo wnętrze mauzoleum jest oszałamiające. Alabastrowe szybki wpuszczają niewiele światła i przenoszą nas w głęboką noc pod przecudowne rozgwieżdżone niebo.

101_1761.JPG 101_1764.JPG 101_1769.JPG

Niebo rozświetla złoty krzyż symbolizujący zbawienie, jest tu też święty Wawrzyniec, apostołowie i zwierzęta pijące wodę życia. Dla mnie jest tylko to niebo i nie mogę oderwać od niego wzroku, aż wchodzi następna grupa. 

Basillica san Apollinare Nuovo (VI wiek) nie miała tyle szczęścia co poprzednie budowle – bo wielokrotnie ją przebudowywano. A w XVII wieku „niebo” na stropie przerobiono na kasetony. Pozostały na szczęście mozaiki na ścianach.

101_1817.JPG 101_1819.JPG 101_1824.JPG 101_1829.JPG

Najciekawsze są niewielkie, umieszczone w rzędzie pod sufitem przedstawiające sceny z życia Jezusa. Najbardziej imponujące są  wizerunki  świętych i proroków stojących w równym rzędzie powyżej kolumn (to jedyne mozaiki, które zapamiętałam z mojej pierwszej wizyty w Rawennie w 1990 roku).

Baptysterium ariańskie jest równie stare jak mauzoleum Galii. Jest maleńkie i bardzo zniszczone, jednak na suficie przetrwała mozaika przedstawiająca chrzest Chrystusa. Piękna. Zwiedza się je bezpłatnie.

101_1833.JPG 101_1836.JPG

Z biletem natomiast należy się udać do baptysterium neonianum, najstarszej budowli chrześcijańskiej w Rawennie.

101_1799.JPG 101_1794.JPG 101_1788.JPG

Wewnątrz na kopule oczywiście mozaika i chrzest Chrystusa, stiuki na ścianach i marmurowy basen służący do chrztu. Bizantyjsko-antyczna mieszanka niespecjalnie do mnie przemawia. Efekt psuje również przesłonięte białym płótnem rusztowanie. Katedra obok to już młodziutka, bo XVIII wieczna budowla. Niezbyt ciekawa. Za to warto wejść do sąsiadującego z nią muzeum (tym bardziej, że mamy przecież bilety), żeby zobaczyć kolejne rozgwieżdżone niebo w  kaplicy San Andrea.

101_1803.JPG

Na pożegnanie słuchamy muzyki dzwonów z X- wiecznej kampanili. I zastanawiamy się nad mistrzostwem bizantyjskich rzemieślników i artystów, którzy z maleńkich kolorowych płytek tworzyli tak  piękne i bogate w detale arcydzieła.

101_1805.JPG

Odwiedzamy grób Dantego, wypijamy espresso na Piazza del Popolo (kawa wyśmienita i tania, jak to we Włoszech) i mamy dosyć. Wracamy na kemping, po drodze robimy pierwsze włoskie zakupy w Familii. Tanio nie jest, no może z wyjątkiem wina. Z cenami trzeba się oswoić. Po drodze małe zaskoczenie. W Marina Romea wzdłuż plaży są bezpłatne, puste parkingi bez zakazu zatrzymywania się dla przyczep i samochodów kempingowych. Takie rzeczy w północnych Włoszech się nie zdarzają. Na kempingu jest jednak trochę gości.

WP_20160503_19_54_03_Pro.jpg 101_1839Casalborseti.JPG

Kampery zajmują stanowiska wzdłuż ostatniej alejki przy basenie, zresztą jeszcze nieczynnym.


Użytkownik nomadka edytował ten post 14 sierpień 2016 - 10:19


#2 Magda Pawłowicz

Magda Pawłowicz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 232 postów
  • SkądLwówek Śląski
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Przyczepa namiotowa

Napisano 14 sierpień 2016 - 10:47

Pisz Nomadko, chętnie poczytam o Waszej podróży :) Rawennę odwiedziliśmy w ubiegłym roku przy okazji wyjazdu do Toskanii, ale do Sycylii nie dotarliśmy jeszcze . Jestem bardzo ciekawa relacji. Pozdrawiam :)



#3 Commander

Commander

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4172 postów
  • Telefon:Dla wybranych
  • SkądKraków/Tarnów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Balbina
  • Holownik:Piękna albo Bestia

Napisano 15 sierpień 2016 - 07:33

Witam.
Jak zwykle czekam na więcej.

#4 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 613 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 15 sierpień 2016 - 08:06

ale do Sycylii nie dotarliśmy jeszcze .

Sycylia oswojona, może będzie inspiracją

Ciąg dalszy wkrótce :)



#5 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 613 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 15 sierpień 2016 - 14:11

Następnego dnia wyjeżdżamy bez pośpiechu w stronę Urbino. Po drodze zbaczamy, żeby zobaczyć ostatni z wielkich raweńskich zabytków – bizantyjską bazylikę Sant Apollinare in Classe (oznakowany zjazd z SS16, bilet 6,5€). 

101_1863.JPG 101_1844.JPG 101_1852.JPG

Najstarsze są mozaiki na sklepieniu absydy. Jest gwiaździste niebo, owieczki symbolizujące 12 apostołów, drzewka, kwiatki i oczywiście Święty Apolinary. Przy bazylice jest duży, płatny parking 44.378622, 12.234781.

101_1906.JPG

W Urbino zatrzymujemy się pod murami starego miasta 43.721036, 12.637156 1,2€/h,  osobno samochód, osobno przyczepa (kawałek dalej jest wygodniejszy parking).

101_1877.JPG 101_1881.JPG 101_1886.JPG 101_1892.JPG 101_1904.JPG 101_1898.JPG 101_1900.JPG 101_1905.JPG

Potężne mury Palazzo Ducale, siedziby księcia Federico III da Montefeltro  i mury otaczające wzgórze robią wrażenie. Federico, nowoczesny władca,  mecenas sztuki, opiekun artystów przekształcił średniowieczny zamek swoich przodków w renesansowy pałac, jedno z największych arcydzieł ówczesnej architektury, chociaż coś ze średniowiecza w tej budowli pozostało.  Urbino na szybko. Drogi parking nie sprzyja dłuższym pobytom.

Za to w Gubbio jest area sosta - 5€ za dobę 43.350941, 12.564742. Wyposażenie skromne: bieżąca woda, kanał do spuszczania nieczystości, prąd za dodatkową opłatą, drewniany płotek i parkometr na wjeździe. Nam to wystarczy. Co prawda parking przed sostą też pusty, ale pod znaczkiem coś pisze, więc może być problem, choć niekoniecznie. Wjeżdżamy, budząc lekkie zdziwienie licznych  kamperowiczów, głównie Włochów. Ostatecznie nikt się nie czepia, spytać też nie ma kogo, więc piątka do parkometru, przyczepa z samochodem ustawiona na stanowisku i można ruszać do miasta.  Mieliśmy być tu 15 maja na La Festa dei Ceri. Mieszkańcy ścigają się wtedy po stromych uliczkach miasta niosąc olbrzymie drewniane świece (około 300kg każda). Aż do bazyliki Św. Ubaldo. Plany się jednak zmieniły. Ceri obejrzymy w muzeum. A 15 maja będziemy oglądali inne świętowanie już na Sycylii.

101_1909.JPG

Gubbio prezentuje się całkiem ładnie. Ruiny rzymskiego amfiteatru na zielonej łące i stare miasto wspinające się na  Monte Ingino.  Wzgórze można pokonywać schodami, można też korzystać z 3 bezpłatnych wind, ale najbardziej zaskakująca jest kolejka linowa do bazyliki – podróżuje się ponad koronami drzew w metalowym koszu.

101_1981.JPG

101_1938.JPG 101_1928.JPG 101_1938.JPG 101_1940.JPG

Centro storico to w całości zachowane średniowieczne miasto . Domy z szarego kamienia zwieńczone kolorowymi dachówkami, wąskie strome uliczki, kamienne mostki przez rzeczkę i przepiękny widok z Piazza Grande.

Noc na sosta spokojna. Pozostało nam jeszcze kilka opłaconych godzin. Możemy je poświęcić na zwiedzanie zabytków Gubbio.

101_1955.JPG 101_1983.JPG

Windami podjeżdżamy do katedry i dalej już piechotą wspinamy się na wzgórze. Do bazyliki (823mppm)  dociera tylko moja połówka.

101_1974.JPG 101_1967.JPG

Mnie się nie chce męczyć. Oczywiście potem troszeczkę żałuję.

WP_20160505_Gubbio.jpg

Ale co tam, na razie siedzę sobie pod krzyżem i kontempluję widoki odpowiadając od czasu do czasu na pozdrowienia mijających mnie turystów.

101_1984.JPG 101_1986.JPG

Ceri znajdują się aktualnie w Palazzo dei Consoli (5€). Najcenniejszym zabytkiem w muzeum jest 7 tablic z brązu Tavole Eugibine pokrytych napisami w alfabecie etruskim (III -I wiek p.n.e.). Jest ściąga jak je czytać, jeszcze z niej nie skorzystałam. 

101_1990.JPG 101_1993.JPG 101_1997.JPG

A najfajniejsze są dzieciaki i widoki z tarasów pałacu. Dzieciaki leżą w kręgu na kamiennej posadzce i zapisujące wrażenia kredkami.

101_2022.JPG 101_2016.JPG 101_2017.JPG

Za te widoki i przyjazne podejście do turystów można Gubbio polubić.

Trochę lokalnych przysmaków na koniec

101_2026.JPG 101_2027.JPG

 

 


Użytkownik nomadka edytował ten post 15 sierpień 2016 - 14:16


#6 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 613 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 18 sierpień 2016 - 14:13

Asyż. Wybraliśmy kemping Fontemaggio http://www.fontemaggio.it/campeggio/ , bo jest najbliżej miasta. Niestety wpisuję błędne współrzędne w nawigację (lubię mapy, ale czasem korzystam z nawigacji w telefonieJ). Trochę niepokoi mnie fakt, że jedziemy w przeciwnym niż pokazują drogowskazy, a kiedy Pani  Nawigacja proponuje nam drogę ze znakiem zakazu wjazdu z przyczepami (Asyż to strasznie górzaste miasto) lekko panikujemy. Wracamy do tradycji i kierując się drogowskazami bezpieczne dojeżdżamy do celu. A wjazd na kemping znajduje się tu 43.067303, 12.629092. Dalej na drodze SP251 jest zakaz wjazdu z przyczepami. Kemping tarasowy, położony na zboczu  z pięknymi widokami na łagodne wzgórza Umbrii. Na kempingu pustawo, a myślałam, że Calendimaggo ściągnie do Asyżu tłumy.  Do Porta Cappuccini idzie się 10 minut ścieżką wzdłuż głównej drogi.

101_2030.JPG

A tu dzieje się! Ulicami miasta wędrują dworzanie, mieszki, kupcy. Nawet dzieciaki ubrane są w historyczne stroje.

101_2048.JPG 101_2034.JPG 101_2035.JPG 101_2047.JPG 101_2051.JPG 101_2053.JPG 101_2106.JPG 101_2036.JPG

To się chyba nazywa sięganie do korzeni. Nieliczni turyści dołączają do mieszczan. Kierunek Piazza del Comune. Dzisiaj są wybory królowej wiosny. Niestety wspólna wędrówka szybko się kończy, żeby wejść na plac trzeba mieć bilet! Jaki bilet? gdzie?! Panowie przy bramkach niewiele mogą nam powiedzieć- oni po włosku, my w paru innych językach. IT jest na placu, a więc niedostępna.  Nie, to nie. Zamiast tego włóczymy się po uroczych uliczkach średniowiecznego miasta. 

W  podziemiach pięknej Basilica di Santa Chiara  można obejrzeć doczesne szczątki pierwszej klaryski.  Z placu przed bazyliką roztacza się wspaniały widok. 

101_2054.JPG 101_2062.JPG

Wędrówkę śladami świętego Franciszka powinno się rozpocząć od Piazza Chiesa Nuova (bo tam znajdował się dom rodzinny Franciszka)

101_2052.JPG

potem udać się do  bazyliki Santa Maria degli Angeli, żeby zobaczyć Porcjunkulę pierwszą kaplicę franciszkanów i róże bez kolców i ponownie wspiąć się na wzgórze do bazyliki Świętego Franciszka, gdzie został pochowany. Tym razem ograniczamy się do tej ostatniej.

101_2064.JPG 101_2066.JPG

Na szczęście nie ma już śladów po katastrofalnym trzęsieniu ziemi w 1997 roku, za to jest  znak czasów współczesnych: wejścia do bazyliki pilnuje wojsko. W dolnym kościele zachwycają freski, górny urzeka kolorytem i prostotą gotyckiej fasady. Gotyk w wersji włoskiej też może się podobać. 

101_2074.JPG 101_2076.JPG 101_2079.JPG 101_2080.JPG 101_2084.JPG 101_2089.JPG

Przed  romańską katedrą  św. Rufina wspomnienia po wczorajszej imprezie.

101_2037.JPG 101_2043.JPG 101_2045.JPG

 A na placu wciąż  się bawią.

101_2101.JPG

Trochę zazdroszczę Włochom tego wspólnego świętowania. Tutaj sąsiedzi na pewno nie są anonimowi. 

 Kto chodzi spać z kurami, z kurami się budzi. Co prawda słońce zagląda kemping późno, ale i tak o 8 jesteśmy po śniadaniu. Idziemy ponownie do miasta. Wszędzie pozostałości po wczorajszym świętowaniu, czasami bardzo sute – pieczone kurczaki, kiełbasy, chleb leżą sobie na wielkiej metalowej misie. Nikt nie jest głodny? 

101_2107.JPG 101_2112.JPG

Na Piazza del Comune możemy usiąść na trybunie. Właściwie trudno się dziwić, że wprowadzono bilety – plac jest niewielki, a chętnych byłoby sporo.

101_2127.JPG 101_2128.JPG 101_2129.JPG 101_2118.JPG

W IT dostajemy mapę i program  Calendimaggo. Bilet dzienny na trybunę kosztuje 6 €. Szkoda, że nie trafiliśmy tu wczoraj, bo niewiele będzie się działo.  Jeszcze spojrzenie na Basilica di San Francesco.  Kościół zbudowano na zachodnim krańcu wzgórza  przy olbrzymim pustym placu. To dobrze, bo nic nie przesłania widoku. No, może pomnik zmęczonego, młodego Franciszka powracającego z niewoli. A widok w porannym słońcu jest cudowny.

101_2123.JPG 101_2124.JPG

Połaziliśmy, napatrzyliśmy się.

101_2049.JPG 101_2125.JPG 101_2132.JPG

Zostajemy na jeszcze jedną noc, czy odjeżdżamy? Jednak odjeżdżamy, bez pośpiechu, po obiedzie. Tu nie ma określonej godziny check out. Nie mamy tu zniżki ACISI i płacimy 23€ za dobę.  Z SS3bis zjeżdżamy na drogowskaz Cascata delle Marmore. To najwyższy wodospad w Europie (165m) stworzony przez człowieka. A zaczęło się w III wpne kiedy to Konsul rzymski M. Curio Dentato postanowił osuszyć dolinę budując kanał Cava Curiana, dzięki któremu nadmiar wody z rzeki  Velino popłynął do rzeki Nera. Przez większość dnia woda ledwo ciurczy,

100_7204.JPG

Po trzykrotnym sygnale otwierana jest tama i możemy podziwiać wodospad w pełnej okazałości za 10 € od osoby.

101_2135.JPG 101_2140.JPG

My włóczymy się bez opłat i zapewne bez tych najlepszych widoków. Ale cena biletu wydaje nam się przesadzona. Za to wielkie parkingi są bezpłatne. Zostajemy na noc wraz z kilkoma kamperami 42.556808, 12.720011.

 

Załączone miniatury

  • 101_2105.JPG
  • 101_2092.JPG

Użytkownik nomadka edytował ten post 18 sierpień 2016 - 14:22


#7 gusia-s

gusia-s

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1907 postów
  • Skąd*̡͌l̡*̡̡̡̡__|̲̲̲͡͡͡▫ ̲͡ ̲̲̲͡͡π̲̲͡͡ ̲̲͡▫̲̲͡͡ ̲|̡̡̡__*̡͌l̡* ̴̡ı Przygody/Siedlce
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Knaus Azur 495 tf
  • Holownik:BMW

Napisano 19 sierpień 2016 - 12:40

Ale tu fajnie :)

W odpowiedzi na Wasz etruski my zaczytywaliśmy się w tym roku głagolicą :D



#8 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 613 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 21 sierpień 2016 - 08:08

Ale tu fajnie :)

W odpowiedzi na Wasz etruski my zaczytywaliśmy się w tym roku głagolicą :D

No, to chyba macie trudniej



#9 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 613 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 22 sierpień 2016 - 14:40

Jedziemy dalej na południowy-wschód przez środek półwyspu. Droga bylejaka, choć trzeba przyznać,  że Włosi tuneli nam nie żałują. Krajobrazy cudowne, zielone wzgórza, na ich wierzchołkach kamienne wioski. Mijamy L'Aquilę. Miasto nie podniosło się jeszcze po trzęsieniu ziemi (oglądaliśmy zdjęcia w internecie) chociaż z obwodnicy tego nie widać.

100_7209.JPG

Za to widać szczyty gór w śniegu. W okolicach Foggia teren się wypłaszcza. Dojeżdżamy nad morze. Za Manfredonią jest całoroczny kemping, bezpośrednio przy plaży Lido di Salpi. http://www.campinglidosalpi.it/en/index.html Kemping spokojny (wokół pola), niewielki, podzielony na dwie części. Bezpośrednio przy plaży, pod piniami jest skromniej wyposażona sosta i parking dla plażowiczów, właściwy kemping od sosty oddziela restauracja. 

101_3768.JPG

Na kempingu większość  stanowisk zajętych, a na sosta tuż przy plaży stoją oczywiście kampery. Idziemy przywitać się z morzem. Plaża jest piaszczysta, zadbana, strzeżona, można pożyczyć parasole, ale większość piachu jest do dyspozycji wszystkich. Wieje chłodny zachodni wiatr. Idziemy pustą, plażą w stronę Manferedonii. W drugą stronę jest dwóch sąsiadów, wciąż pogrążonych w zimowym śnie.

WP_20160613_17_30_13_Pro.jpg

Na półwyspie Gargano odwiedzamy dwa sanktuaria. Pierwsze to San Giovanni Rotondo - miasteczko nierozerwalnie związanie z ojcem Pio. Zakonnik przyjechał tu we wrześniu 1916 roku i pozostał w klasztorze kapucynów Matki Bożej Łaskawej  do końca życia.

101_2147S.GiovanniRotondo.JPG 101_2148.JPG 101_2156.JPG

Teraz można obejrzeć między innymi celę ojca Pio. Mam problem z tymi współczesnymi sanktuariami. Jako turystka, pośród pielgrzymów, czuję się tam nie na miejscu. Parking oczywiście płatny 41.708346, 15.699235.

Do Monte Sant'Angelo jedziemy przez płaskowyż.

100_7215.JPG

Historia tego miejsca jest o wiele starsza. Sanktuarium powstało w miejscu, w którym kilkakrotne ukazywał się Michał Archanioł, pierwszy raz w V wieku.

101_2172.JPG 101_2183.JPG 101_2178.JPG 101_2186.JPG 101_2201.JPG

W miejscu objawień zbudowano kościół, którego najistotniejsza część mieści się pod ziemią, w grocie objawień. 

101_2169.JPG

Parking obok Castello Normanno 1.707289, 15.951391, bezpłatny, może dlatego, że tego dnia mszę celebrował biskup. Miasteczko, które wyrosło wokół sanktuarium najpiękniej wygląda z daleka. Ubogie, trochę zaniedbane, trochę brudne. Za to pięknymi widokami.

101_2209.JPG 101_2213.JPG

Z Monte do Manfredonii zjeżdżamy drogą SP55. Kierowcy podchodzą do niej z nabożeństwem, nikt nie udaje kozaka. Powolutku pokonujemy kolejne zakręty. 13 km i 686m różnicy poziomów.

WP_20160508_13_09_38_Pro.jpg WP_20160508_Monte s.Angelo.jpg

Ale jakie widoki! Wieczorem znowu spacer brzegiem morza. Dla takiego dnia pokonujemy co roku setki kilometrów.Pakujemy się i dalej w drogę.

101_2256.JPG 101_2253.JPG 101_2252.JPG 101_2240.JPG

W Trani oglądamy katedrę  przepięknie położoną na brzegu morza. Kościół ma trzy poziomy. Im niżej schodzimy tym głębiej sięgamy w historię.

101_2228.JPG 101_2232.JPG

Castel del Monte to był obowiązkowy punkt na mapie naszej wyprawy. Zamek widoczny jest z daleka. Zbudowano go na jedynym wzgórzu w okolicy. Dojazd wygląda trochę inaczej niż to widać w google maps. Droga do zamku jest zamknięta już tutaj 41.083475, 16.275880. Na szczęście parkingów nie brakuje. My zatrzymujemy się w zielonym parku 41.079363, 16.275429 z restauracją, parkiem miniatur, wc, wodą, grilami. - 5 € dzień, 15€ doba.

101_2288.JPG 101_2287.JPG

Do zamku możemy podjechać busem za 2€, można też podejść pieszo, bo to tylko kilometr.

101_2258.JPG 101_2259.JPG 101_2261.JPG 101_2278.JPG 101_2280.JPG 101_2274.JPG

Zamek, perfekcyjne cudeńko XIII-wiecznej architektury, chociaż nie chciałabym w nim mieszkać

Osiem baszt, szesnaście ścian, wszystkie  pomieszczenia przechodnie, kominki tylko na piętrze, 

101_2271.JPG 101_2284.JPG

8 pięknych okien z kamiennymi ławeczkami i widokiem. Dzisiaj do obejrzenia za 8€+. Plus za wystawę malarstwa, której mogłoby nie być. A Castel del Monte można znaleźć na eurocencie :) 100_7484.JPG


Użytkownik nomadka edytował ten post 22 sierpień 2016 - 14:44


#10 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 613 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 25 sierpień 2016 - 08:55

Szkoda Włochów, znowu dotknęło ich trzęsienie ziemi. Przejeżdżaliśmy całkiem blisko.

 

c.d. Nie wjeżdżamy do Barii. Moloch nie ma dobrej sławy. Wyobraźnia podpowiada nam czarne scenariusze, a w roli głównej zapchane parkingi, złodzieje buszujący w naszej przyczepie i niezdyscyplinowani kierowcy. Skręcamy na drogowskaz Trulli Alberobello.  Po drodze mijamy zapowiedzi przyszłych atrakcji - kamienne płoty przy drodze i kamienne okrągłe szopy ze stożkowatymi dachami.

100_7223.JPG 100_7224.JPG 100_7226.JPG

Służą jako składzik narzędzi, albo pomieszczenie na pojemniki na śmieci. Przed miastem skręcamy na kemping http://www.campingdeitrulli.it/camping5.htm Kemping dosyć skromny, ale jest basen, wifi na stanowisku, prysznic 0,5€ i 6-o metrowe przyczepy na holenderskich numerach. Hmm. Może są tylko przejazdem, zwiedzają. Właścicielka mieszka w Alberobello w domku truli. Dostajemy od miej mapę, informację o bezpłatnych parkingach i wskazówki, co powinniśmy konieczne zobaczyć– stare osiedle, nie tak komercyjne, bardziej autentyczne.

Widok jest zaskakujący. Nie myślałam, ze jest ich tak dużo i, że tworzą jednolitą zabudowę. A tu całe wzgórze zabudowane jest białymi domkami o szarych stożkowych dachach.

101_2295.JPG 101_2296.JPG WP_20160510_09_32_49_Pro.jpg

W domkach są sklepy, hotele, restauracje, albo po prostu mieszkają w nich ludzie. Jeden dach to jedna izba.

101_2323.JPG 101_2331.JPG 101_2334.JPG 101_2338.JPG 101_2332.JPG

Największą budowlą jest kościół z łupkowym dachem.

101_2324.JPG 101_2326.JPG 101_2329.JPG

W starym osiedlu mniej sklepów, mniej kwiatów, mniej turystów, więcej szarego.

101_2314.JPG 101_2301.JPG 101_2307.JPG 101_2308.JPG 101_2311.JPG 101_2318.JPG

Tak tu było. Po prostu budowano solidne, tanie domy bez zaprawy z łupków, materiału, który był pod ręką.  W samym Alberobello jest sosta 40.782716, 17.233903 14€ za dobę (w sezonie 18€) z prądem i drzewami, ale bez toalet. To chyba już lepiej na kempingu.

Matera ma civita, stare miasto na stromym wzgórzu.

101_2348.JPG

Pierwsze wrażanie jest przygnębiające i to uczucie nie mija. Żeby zrozumieć to miejsce, trzeba sięgnąć do historii. Jeszcze 70 lat temu górę zamieszkiwało kilkanaście tysięcy osób. Nie było bieżącej wody, kanalizacji, często elektryczności, ale była wspólnota. W 1952 roku miasto postanowiło zlikwidować tą enklawę biedy i rozpoczęły się przymusowe przesiedlenia. Przez kolejne 30 lat wzgórze pozostało niezamieszkane. Teraz to się zmienia, chociaż  większość domów wciąż jest pusta i bardzo zniszczona. W przyszłym roku civita już nie będzie taka sama, bo stała się modna.

101_2371.JPG 101_2372.JPG 101_2352.JPG 101_2354.JPG

Odnowiona katedra

101_2357.JPG 101_2360.JPG 101_2369.JPG

Przez to przygnębienie zrobiłam mało zdjęć i nie odnalazłam ulicy via Muro, która zagrała w Pasji Mela Gibsona. Może wam się uda?

Wieczorem meldujemy się na kempingu w Villapiana http://www.pinetadisibari.it/listino.html . Żeby dostać się na kemping trzeba się przedrzeć przez kolejkę. Można nad, można tunelem pod torami. Tunel wąski i niski bo to lokalna dróżka, na szczęście asfaltowa. Kemping olbrzymi w piniowym lesie przy plaży. Czyżby był pusty? Jedziemy, jedziemy i widzimy tylko sosny, wreszcie są.

WP_20160511_Sibari.jpg WP_20160511_15_36_49_Pro.jpg

Tuż nad morzem stoi kilka kamperów i jeden namiot. Stajemy w pobliżu ….. Holendrów, których spotkaliśmy na Lido di Salpi. Oni robią objazdówkę po lądzie, teraz kierunek Neapol.


Użytkownik nomadka edytował ten post 25 sierpień 2016 - 09:05


#11 Magda Pawłowicz

Magda Pawłowicz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 232 postów
  • SkądLwówek Śląski
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Przyczepa namiotowa

Napisano 25 sierpień 2016 - 13:53

Dziękuję i czekam na więcej :) Do Alberobello jeszcze we Włoszech nie dotarłam, cała południowa część jeszcze czeka, więc chętnie oglądam zdjęcia i czytam relacje.



#12 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 613 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 27 sierpień 2016 - 16:07

Rano na plaży jesteśmy sami. Nie ma wiatru, słońce przymglone. Można poczytać. Można też popływać, bo woda ciepła. Po południu wyjeżdżamy w stronę Reggio di Calabria. Nocleg przy A3 na zapchanym parkingu 38.440380, 15.942722 to żaden odpoczynek.  Wieczorem podjeżdża autokar z wycieczką. Pasażerowie przełażą przez nas zestaw w celu konsumpcji kanapek na trawniku. Odjeżdżają, a my wreszcie zasypiamy. Na krótko, bo budzi nas burza. Niewiele tego snu. O 6-ej szybkie espresso w barze i w drogę. W górach wjeżdżamy w czarną chmurę. Widoczność zerowa, jedziemy 20km/h. Na szczęście w tunelach (jest ich tu pełno) widoczność się poprawia, o ile pali się w nich światło. Wreszcie zjeżdżamy pod chmurę do Villa San Giovanni.  Z chmury pada. Sprawdzany ceny promów. Na Bluferries http://www.bluferrie...chiestainfo.php bilet powrotny kosztuje 145€, u sąsiada  http://www.carontetourist.it/v2.6_it/ jest 5€ drożej. Kupujemy bilet na Blue i ustawiamy się w kolejce między tirami. 38.215014, 15.635169

101_2373prom.JPG

Oczekiwanie nie trwa długo. Wkrótce pod mostem pojawiają się samochody wracające z Sycylii. Niestety z widoków nici. Szare niebo zlewa się w jedno z szarym morzem. Aparat nie łapie ostrości, bo nic nie widzi. Wracamy do samochodu. Nie ma sensu moknąć.

101_2375.JPG

Po niespełna gadzinie przybijamy do portu, 5km za Messyną. 

0trinacria.JPG No i jesteśmy na Sycylii. Wyspa wita nas deszczem

100_7235.JPG

i niemiłosiernie  zapchanymi drogami. Nadmorskie miasteczka ciągną się kilometrami. Po obu stronach wąskich dwukierunkowych ulic parkują samochody, z trudem przeciskamy się między nimi, a kiedy  na przeciwnym pasie (jakim pasie!) pojawia się ciężarówka, albo autobus trzeba się zatrzymać, żeby przeciwnik przejechał. Powolutku, na centymetry. Zaczyna lać. To nie na nasze nerwy. Najbliższym wjazdem wjeżdżamy na autostradę. W Katanii płacimy 5€. To ostania bramka na A18, dalej autostrada jest bezpłatna. Pogoda się poprawia. Za Syrakuzami   zjeżdżamy na kemping Paradiso del Mare http://www.paradisodelmare.it/en/price/ Kemping niewielki – 40 stanowisk dla przyczep i kamperów. Jest jeszcze część górna, tam można stanąć tylko z namiotem. Stanowiska dosyć duże, zacienione, czyste sanitariaty, prysznic  na żetony. W kranach woda słonawa?! Pytamy przemiłego gospodarza. No tak, tu po prostu nie ma wodociągów. Pitną wodę dostarczają mu beczkowozami. Jest dostępna przy recepcji.  To trochę dziwne, biorąc pod uwagę fakt, że cała zatoka obudowane jest domkami. Z głównej drogi na kemping dojeżdża się wąską (na jeden samochód) drogą między betonowymi murami letnich posiadłości. Mamy szczęście, że nikt nie jedzie z przeciwka. My byśmy się nie wycofali.

100_7245.JPG

Właściciel kempingu mówi doskonale po angielsku. Jest nie tylko gospodarzem, ale i źródłem informacji na każdy temat: gdzie zrobić zakupy, co warto zobaczyć w okolicy, jak tam dojechać, jakie imprezy są w najbliższym czasie. I tak już jest na Sycylii.

Śpimy 12 godzin. Odsypiamy wczorajszą burzliwą noc na autostradowym parkingu. Po śniadaniu w planie Syrakuzy. Wizytę ograniczamy do Ortigi.  Stare miasto jest pełne kontrastów.

Olbrzymia katedra z piękną fasadą kryje we wnętrzu pozostałości greckiej świątyni,

101_2393.JPG 101_2395.JPG 101_2406.JPG

policyjne samochody przejeżdżają powoli po Piazza del Duomo, najładniejszym placu w mieście, sprzedawcy kapeluszy, uliczny grajek przed kościołem św. Łucji,

101_2390.JPG 101_2414.JPG 101_2415.JPG

ruiny świątyni Apolla

101_2381.JPG

pełno knajpek na wybrzeżu.

101_2420.JPG 101_2421.JPG

A obok zaniedbane, brudne ulice i podobni do nich ludzie.

101_2386.JPG

Na olbrzymim targu kupujemy oliwki po 4€/kg i czerwone sycylijskie pomarańcze po 0,5€/kg

101_2385.JPG 101_2382.JPG 101_2383.JPG

Zatrzymujemy się na dużym, płatnym parkingu 37.064535, 15.285819. Ma fajne rozwiązanie: przed wyjazdem wpisujesz numer rejestracyjny samochodu do parkometru, pokazuje ci się wysokość opłaty, płacisz, a przy wyjeździe szlaban się podnosi. Nie pamiętam ile płaciliśmy, ale niewiele.

W IT dowiadujemy się jak trafić do Necropoli di Pantalica. Mamy jechać do Sortino, a potem według drogowskazów do doliny. Na miejscu jest parking. Jedziemy. Droga wąska, bardzo kręta, ale nawierzchnia znośna. Zresztą samym samochodem to nie problem. Parking jest, zamknięty na kłódkę.  Zjeżdżamy niżej. Tu na końcu drogi, przed wejściem do parku stoi kilka samochodów na poboczu 37.141604, 15.037100. Budynek IT zamknięty na cztery spusty. Na szczęście jest mapka i drogowskazy.  Zmieniamy buty i w drogę. Ależ tu pięknie! Górski płaskowyż przecięty jest głębokim kanionem. Na dnie zielonej doliny przebłyskuje błękit wody.

101_2423Pantalica.JPG 101_2424.JPG 101_2429.JPG 101_2445.JPG

Na pionowych skalnych ścianach wykonane przez człowieka nisze. Najstarsze z  XV w.p.n.e. Jest ich tysiące! Niektóre ściany wyglądają jak plaster miodu. 

101_2433.JPG 101_2434.JPG 101_2435.JPG 101_2436.JPG 101_2438.JPG 101_2442.JPG

Na drugi brzeg wąwozu można dojechać z Ferla. Przejść się raczej nie da. Upał doskwiera.  Wracamy. No i proszę. Widać Etnę.

100_7237.JPG

Dzień Dobry góro, wkrótce poznamy się bliżej. Widać też morze. I .... bunkry

100_7243.JPG

A ci czego od nas chcą? Wychylają się z  otwartych oken samochodu, krzyczą i wymachują rękami. Cieszą się, że widzą Polaków? (to moja wersja), coś się stało (to wersja mojego męża) Sprawdza się czarniejszy scenariusz Za kilka kilometrów zatrzymuje nas policja, proszą, żeby zawrócić. Z powodu incydentu. Ten incydent to pożar. Przed nami pali się pobocze.

100_7242.JPG

Pożary to częsty obraz na Sycylii. Każdego dnia widzimy dymy snujące się na horyzoncie. Zawracamy, chociaż nie wszyscy posłuchali policji. Na kempingu sytuacja płynna. Mamy już nowych sąsiadów. Każdego dnia wymienia się 80% obsady i wieczorem kemping się zapełnia. A my idziemy na spacer na klif. To rezerwat przyrody. Gęsto porośnięty niewielkimi palmami. Klify ciągną się aż po horyzont. Plaż nie widać. Poza naszą schowaną w cieniu.

101_2456.JPG 101_2453.JPG

Plaża ładna, niewielka, ograniczona klifami, woda krystalicznie czysta.


Użytkownik nomadka edytował ten post 27 sierpień 2016 - 16:10


#13 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 613 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 29 sierpień 2016 - 16:37

0trinacria.JPG 100_7267.JPG

Cudowny poranek. Słońce, przezroczysta, ciepła woda, złoty piasek i niewiele ludzi. Plażę mamy właściwie dla siebie.

WP_20160514_10_34_39_Pro.jpg

Na południe zaplanowaliśmy wizytę w Noto. Nasz gospodarz poradził, żeby nie czekać z nią do 15 maja. Oczywiście zapomnieliśmy o południowej ciszy. Wyjeżdżamy po 16-ej, chociaż mogliśmy przecież wyprowadzić samochód wcześniej przed kemping. Chyba dla większości cudzoziemców ten zwyczaj popołudniowej sjesty jest nie całkiem zrozumiały. Dla Włochów to świętość. Po prostu zamykają bramy na kempingach. Nie wjedziesz, ani nie wjedziesz. To jednak całkiem dobra pora na wizytę w Noto. Myślałam, że Infiorata to jedyna atrakcja w tym czasie. Okazuje się, że nie jedyna i może nawet nie najważniejsza. Całe Noto świętuje Festa dei Fiori.

100_7247.JPG 100_7248.JPG

W parku przed starym miastem rozłożyły się stragany.

100_7316.JPG 100_7317.JPG

Można kupić lokalne produkty, jest też targ staroci. Kupuję dwie ramki. Taniej niż na jarmarku spalskim. Są też grające gliniane ptaszki.

100_7489.JPG 100_7314.JPG

Niestety nie powiększą moich zbiorów. Są identyczne jak te kupione w Portugalii. To jakiś absurd. Ktoś je po prostu produkuje. Oryginalne rękodzieła to już chyba tylko w Polsce.

100_7262.JPG

Ulice pełne są ludzi. Nigdzie się nie spieszą, po prostu spacerują. Na Via Corrado Nicolaci kolejka do infiorate.

100_7266.JPG 100_7264.JPG 100_7268.JPG 100_7270.JPG 100_7280.JPG WP_20160514_17_33_04_Pro.jpg

Na szczęście biletów nie sprzedają, nie to co w Asyżu. Każdy z kwietnych obrazów stworzyła inna osoba. Wykorzystują nie tylko płatki kwiatów, ale i całe kwiaty, łodygi, kamyki, ziarna. Mnie najbardziej podobają się konie, kogut i tygrys.

WP_20160514_17_17_13_Pro.jpg WP_20160514_17_21_52_Pro.jpg WP_20160514_17_27_46_Pro.jpg

Przy Via Corrado Nicolaci  znajduje się jeden z piękniejszych budynków w Noto Palazzo Nicolaci Villadorata.

100_7270a.JPG 100_7279.JPG 100_7279a.JPG 100_7279b.JPG

Pałac jak pałac, ale te balkony! 

Z daleka słychać werblistów, towarzyszą niewielkiemu pochodowi mieszczan w historycznych strojach.

100_7300.JPG 100_7302.JPG 100_7304.JPG 100_7306.JPG 100_7309.JPG

Wracamy na schody przed katedrę. Tym razem poświęcając więcej czasu samemu miastu.

100_7251.JPG 100_7253.JPG 100_7255.JPG 100_7256.JPG 100_7294.JPG

W 1693 roku Noto zostało zburzone w wyniku trzęsienia ziemi. Katastrofa dotknęła również 8 innych miast południowo-wschodniej Sycylii: Caltagirone, Militiello Val di Catania, Katania, Modica, Palazzolo, Ragusa i Scicli . Postanowiono je odbudować i tak powstały nowoczesne miasta w stylu późnego baroku, które możemy oglądać dzisiaj. Tylko kilkaset lat starsze. Odwiedziliśmy 4 z nich. Noto bez wątpienia jest najładniejsze.

Siadamy wraz z innymi na schodach przed duomo. Patrzymy na tłum przechadzający się po Corso Vittorio Emaanuele.

100_7258.JPG 100_7297.JPG

Mija 15 minut, pół godziny. Nic ciekawego się nie dzieje. Mamy dosyć. Wracamy do samochodu. Zostawiliśmy go na płatnym parkingu 36.883367, 15.077268(wciąż nie mamy zaufania do Sycylijczyków) Wydawało nam się, że opłata wynosi 0,5€/h, a na parkometrze wyświetla się kwota 5€. Na nic nasze protesty. Obsługa zawozi nas do tablicy informacyjnej. Jest tam również kwota 5€ i to jest kwota minimalna, bez względu na ilość godzin. 0,5€/h dopłaca się do tych 5-u po iluś tam godzinach postoju. No, cóż płacimy frycowe (mogliśmy stanąć po prostu na ulicy).  Wracamy przez Avolę. Robimy zakupy w centrum handlowym na obrzeżu miasta, wcale nie tak małego.

Załączone miniatury

  • 0trinacria.JPG
  • 100_7247.JPG
  • 100_7248.JPG

Użytkownik nomadka edytował ten post 29 sierpień 2016 - 16:41


#14 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 613 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 03 wrzesień 2016 - 09:07

0trinacria.JPG Dobrze, że byliśmy w Noto wczoraj, bo dzisiaj na A18 przed zjazdem do miasta 3km korek. A co się dzieje w mieście? „Nasz” parking na pewno przeżywa oblężenie. Jedziemy do Punta Secca na kemping  http://www.caposcala...ese/listino.htm. Kemping Capo Scalambri jest tańszy, przy plaży i można skorzystać z 7=6.. Jak nam się spodoba postoimy na nim dłużej. Przejechaliśmy tylko 50km dalej i co? Tu jest sztorm. Morze szaleje, nie ma mowy o plażowaniu. Teraz żałujemy, że nie zostaliśmy w Avoli. Nasz nowy kemping nazwaliśmy pomidorowym, ponieważ znajduje się na terenie wielkiej pomidorowej farmy. Po prostu między foliami  znalazł się kawałek piaszczystej plaży i plac porośnięty sosnami. Właściciele, całkiem słusznie, postanowili to wykorzystać. Postawili kontenerowe toalety (prysznice i WC w jednym). Woda słodka i gorąca jest bez ograniczeń, bo grzeją baterie słoneczne. Część stanowisk wydzielonych pod sosnami, można też stanąć bezpośrednio przy plaży. 

101_2462.JPG

Ci z namiotami mogą się ukryć w absolutnym cieniu pod gęstym parasolem niskich sosen. My stajemy pomiędzy. Na wielkim pustym placu (to chyba boisko) razem z olbrzymim niemieckim kamperem. Wieczorem dostajemy od gospodarzy torbę pełną słodkich pomidorów i bakłażana. Jesteśmy najbliżej Afryki, co nie znaczy, że jest tu najcieplej. Musi tu zwykle nieźle wiać. Pinie też muszą zmagać się z wiatrem, wyglądają jak nasza kosodrzewina. Przycupnęły nisko przy ziemi. Rano na kemping przyjeżdża samochód ze świeżym pieczywem i kolejny z mlekiem i pysznymi serami. Tak dobrego, jeszcze ciepłego ricotta nigdy już później nie jedliśmy. Dzisiaj jedziemy do kolejnego miasta z listy UNESCO. Stara Ragusa zbudowana była na wzgórzu, oddzielonym od płaskowyżu głębokimi wąwozami. Po trzęsieniu ziemi w 1693 roku postanowiono ją odbudować na pobliskim płaskowyżu. Nie wszyscy to zaakceptowali i tak powstały dwie Ragusy:  Ibla, zbudowana na ruinach starego miasta i nowoczesna Superiore, z prostym układem ulic. Barokowa Cattedrale di San Giovanni Battista w Superior

101_2463Ragusa.JPG 101_2465.JPG

 Ibla z daleka przypomina Sassi, choć bez wątpienia w lepszej kondycji.

101_2476.JPG 101_2478.JPG 101_2487.JPG

Co oczywiście nie znaczy, że kondycja jest całkiem dobra. Zabytkowe pałace z pięknymi balkonami są po prostu zniszczone i trzeba się do tego przyzwyczaić. Poobijane rzeźby, zardzewiałe balkony, suche badyle zwisające z murów. Tak wygląda jeden z najładniejszych Palazzo Cosentini 

101_2481.JPG 101_2483.JPG 101_2484.JPG 101_2488.JPG 101_2489a.JPG 101_2490.JPG

Trzeba uruchomić wyobraźnię żeby zobaczyć symbole dostatku i obfitości: karmiącą kobietę, panów z rogami obfitości, panie odsłaniajace biusty, grupę muzykantów (niektórzy nie wyglądają na rozgarniętych), mieszczan a poniżej maszkarony od czasu do czasu  pożerające jakieś zwierzęta Jako uzupełnienie święty Frańciszek z Paoli, patron podróżnych. 

101_2491.JPG 101_2492.JPG 101_2493.JPG

Wypijamy kawę na pochyłym placu przy Duomo di San Giorgio.

101_2494.JPG 101_2495.JPG

I kogo spotykamy w Ragusie? Naszych sąsiadów z kempingu.  Przyjechali smartem. Zwiedzają. Tak jak my. Już nie jesteśmy intruzami, którzy zakłócili ich spokój, jesteśmy znajomymi z kempingu z którymi da się porozmawiać po niemiecku.

101_2496.JPG

Wieczorem uciekamy do przyczepy. Jest 21o a nam jest zimno.

Kolejny poranek. Wiatr się nieco uspokoił, a we mnie wstąpiła nowa energia. Robię pranie (w gorącej wodzie) i idziemy na plażę. Przynosimy grabki, usuwamy z piachu to co naniosło morze. Jesteśmy sami. Reszta zażywa słońca na kempingu.

101_2460.JPG

Woda zimna, zresztą w wodzie kamienie, należałoby wyciągnąć buty. Nasi sąsiedzi wyjeżdżają, zapakowali smarta do kampera :) zmieścił się na szerokość, pomachali i odjechali.

Wieczorem odwiedzamy kolejne barokowe miasto Scicli. Jakoś nie miałam ochoty, a zostałam mile zaskoczona.

100_7320.JPG 100_7334.JPG 100_7327.JPG 100_7328.JPG 100_7342.JPG 100_7343.JPG

W porównaniu z innymi, miasteczko zadbane, sporo zieleni i pięknych barokowych budynków. Najstarsze zabudowania powstawały oczywiście na wzgórzach. Teraz wysoko pozostał tylko kościół San Matteo i ruiny zamku. Nie wspinamy się na górę, chociaż mielibyśmy szansę na odnalezienie domów – jaskiń, teraz opuszczonych i zarośniętych.

100_7349.JPG 100_7353.JPG

Barokowa Scicli rozsiadła się u stóp wzgórz.  Sycylijskie kościoły mają piękne fasady, ale w środku ubogo. Widocznie nie było ich stać na złoto. Wyjatek to Chiesa S. Giovanni Evangelista z biało-złotym wnętrzem, które może się podobać.

100_7321.JPG 100_7322.JPG 100_7325.JPG

Chiesa San Michele Arcangelo wkomponowana w rozwidlające się ulice,

100_7326.JPG

Chiesa San Bartolomeo na tle skalnej ściany,

100_7362.JPG 100_7350.JPG

Chiesa Madre di S.Ignazio przy Piazza Italia.

Balkony z kutymi balustradami i maszkary to  najbardziej rozpoznawalne cechy sycylijskiego baroku. Tutaj tez ich nie brakuje. Najciekawsze to Palazzo Beneventano z pięknie ozdobionym narożnikiem, charakterystycznymi balkonami i maszkaronami na zwieńczeniach okien.

100_7338.JPG 100_7336.JPG 100_7337.JPG 100_7340.JPG 100_7341.JPG

W Palazzo Fava balkony wspierają gryfy i skrzydlate konie.

100_7348.JPG 100_7361.JPG 100_7363.JPG 100_7364.JPG

W Scicli filmowcy kręcą kolejne odcinki kryminalnego serialu.

100_7335.JPG

Wśród pamiątek króluje trinacria, symbol Sycylii skrzydlata meduza o głowie kobiety, z wężami i kłosami zbóż zamiast włosów .

100_7332.JPG

Trzy zgięte nogi oznaczają trzy najbardziej wysunięte przylądki wyspy:  Capo Lilibeo – na zachód, blisko Marsala, Capo Pacchino – na południe, blisko Syrakuz oraz Capo Perolo – na północny wschód.

I jeszcze kilka obrazków z Punta Secca. Tu też coś kręcą. Oczywiście filmowcy.

101_2507.JPG 101_2511.JPG 101_2512.JPG 101_2513.JPG 101_2517.JPG

 


Użytkownik nomadka edytował ten post 03 wrzesień 2016 - 09:11


#15 Commander

Commander

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4172 postów
  • Telefon:Dla wybranych
  • SkądKraków/Tarnów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Balbina
  • Holownik:Piękna albo Bestia

Napisano 03 wrzesień 2016 - 18:18

Pięknie...




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych