Skocz do zawartości

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    Nie pokazuj więcej tej informacji

Zdjęcie

Grecja 2017


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
71 odpowiedzi w tym temacie

#61 olst

olst

    Nowy

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 53 postów
  • SkądSiedlce
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:TEC Caravan Tour Live 460TE 50-th 2007r DMC:1300
  • Holownik:BMW X5 DMC:2695

Napisano 06 lipiec 2017 - 10:43

- ciąg dalszy...
GRECJA PELOPONEZ 2017 Z PRZYCZEPĄ

Jesteśmy więc od nocy 01-06-2017r. na kempingu "MELTEMI" k / Githio (półwysep Mani).

Od morza oddzieleni jesteśmy "wyciszającym" pasem kwitnących kaktusów.

 

_dirou6.jpg

Cisza jak w domu, kampery cichutko wyjeżdżają i przyjeżdżają. Przyczep jest tylko kilka, może z 10.
Otwarcie sezonu - także na kempingu. Właściciele polecili wkopanie parasoli na plaży, wystawienie leżaków. Basen już z ratownikiem. Przychodzi na krótki czas grupa miejscowej młodzieży, mają opłacone. Niektórych przywożą i odbierają rodzice.
Poza tym wszystko dla nas - cały basen, cała plaża, wszystkie parasole, wszystkie leżaki.
Dobry czas - ciepło, może gorąco, ale nie upalnie. Woda bajeczna. Pusto. To się nam podoba.
Odpoczywamy, plaża, obiadek, basen, kawa...
Tak powinno być cały rok, a tylko trzy tygodnie do pracy, nie...

03-06-207 (sobota).
Wstajemy, jest pochmurno, ciepło, trochę duszno.
Coś z tego będzie.
Decyzja - jedziemy zwiedzić jaskinie Dirou.
To od nas blisko, może 30 km.
Po drodze zatrzymujemy się w miejscowości Areopolis.
Bo fajne miejsce. Ma swój charakter. Tego w zasadzie oczekiwałem od greckich miast i miasteczek.
Ruch lokalny, życie, gwarno, kolorowo.
Widzimy, że większość mieszkańców idzie w jedną stronę, to i my za nimi.
Targ.
Prawdziwy.
Taki jak być powinien. Trochę jak turecki - ale lokalny, przytulny, mały.
Cen nie ma - wszyscy wiedzą widocznie ile za co .Nikt nie pyta, nie targuje.
Sam nakładasz w reklamówki towar. Co ci się podoba.
Jeden kasjer na duże dwa stoiska. Daje paragony, potem sprawdzamy po ile kupowaliśmy. Wiele nie potrzebujemy, więcej oglądamy. Kupujemy pomidory gruntowe po 0,8 Euro; czereśnie po 1,50; pół arbuza za 0,40; młode ziemniaki po 0,50. Jeden z obsługi targu jest zatrudniony do krzyczenia - ma do tego dar :klnie: , po grecku. Myślę, że to tak jak w supermarketach przez głośniki zachwalają i polecają.

Fajna atmosfera, fajne miasteczko. Nic dziwnego, bo okolice to urodzajne tereny dla wszelkiej maści oliwek i oliwy, aż po Kalamatę. Ale są ogórki, pomidory, melony, arbuzy, czereśnie, miody, sery, ziemniaki, bakładżany, itd. itd. Także ryby. Dalej tekstylia i chemia.
Idziemy w kierunku centrum, pomnik, rynek z magistratem, pamiątki, piekarnie, cukiernie, sklepiki, restauracyjki i kafejki, a w nich trochę "lokalesów" leniwie patrzących na wszystko.
Podoba nam się tu. Robimy fotki. Piszę o tym - bo polecam. To jedno z niewielu miejsc w Grecji ze swoistą, oczekiwaną i odczuwalną atmosferą. Polecam bardziej niż Spartę.
Pijemy kawę i dalej.
O jaskiniach Dirou jest dużo informacji, fotografii i filmików.
Tak, to rzeczywiście warto zobaczyć i warte jest 12 Euro/osobę.
Płyniesz przez jaskinie łodzią (5-6 osó B) ok. 10 km, potem idziesz ok. 1 km.
Bardzo to ucywilizowane i bezpieczne, ale na głowę trzeba uważać - u nas wraz by taki stopień bezpieczeństwa nie przeszedł.
Czas to ok. 1 godziny.
Warto !

 

_dirou2.jpg - to tu

_dirou3.jpg - kasy za wejściem głównym z bramą, za zakrętem

_dirou4.jpg - widoki z łódki

_dirou5.jpg - strop

 

Obok jaskiń jest zatoczka z lazurową wodą. Przypomina się nam Camara de Lobos z Madery, takie same kolorowe łódki rybaków, taka sama błękitna woda. Tu mniej zabudowane, bardziej dziko.
Jest też "dziki" plac kempingowy, stoi tam jedna przyczepa i cztery kampery. Ale dojazd chyba z drugiej, północnej strony. Namiary na plażę i plac do nocowania "na dziko": 36.641387, 22.383298

 

_dirou1.jpg - zatoczka, jak malowana

 

Wracamy tą samą drogą do Githio, choć plan był inny. Słońce, piękna pogoda. Chce nam się plażowania. Na kempingu była burza i wiatr, a w Dirou nic nie padało.

06-06-207 (wtorek).
Wstajemy, jest pochmurno.
Decyzja - jedziemy przez Monemwazję do Elafonisos, ze spaniem na kempingu Simos.
Tam na etapie planowania włóczęgi, nie plażowania, zamierzałem być tydzień.
Droga dobra, na Spartę, potem Monemwazję - główna, nie patrzę na nawigację.
Zachaczamy o wrak "Dimitriosa" na zachód od Githio. Jest tu duży plac po zjeździe z drogi, przy plaży. Nocowało kilka kamperów "na dziko". Z przyczepą też można dojechać i zanocować. Namiary: 36.789061, 22.581856

_awrak1.jpg - obowiązkowe zdjęcie

_awrak2.jpg - wnętrza już nie ma

 

Jedziemy przez sady pomarańczowe, śliwkowe, oliwkowe i  czereśniowe.
Drzewa pomarańczowe rosną tuż przy asfalcie. Pomarańcze spadły i leżą nawet na poboczu.

_simos0.jpg - na wyciągnięcie ręki

 

O Monewazji też dużo jest w sieci. Owszem - trzeba i warto zobaczyć.
Dużo turystów, a w sezonie ponoć trzeba kombinować, być raniutko.
Zaparkować blisko bramy już teraz, na początku czerwca, trudno. Droga dojazdowa przez groblę i wzdłuż wzniesienia to ponad 2km - jedziesz do końca. Pełna po lewej zaparkowanych samochodów. Jedziemy, ale brak miejsc, zawracamy i udaje się.
W przeciwnym razie trzeba by dojść te 2 km.

 

_monemvazja1a.jpg - wjazd przez groblę i na początku jeszcze miejsca

_monemvazja1.jpg - parking tuż przed wejściem głównym na dolne miasto

Na nas wrażenie zrobiło nie górne miasto, z ruinami i fortyfikacjami, ale dolne stare miasto.
Do dziś zamieszkałe, także przez psy i koty. Teraz to sklepiki, kafejki i restauracyjki.
Trochę nam przypomina się bułgarski Sozopol - są zaułki, ulice szerokości może 2 m, jest centralny plac, kościoły, palmy, kwiaty, jest ładnie.
Ale drogo, nie korzystamy.

 

_monemvazja0.jpg

_monemvazja2.jpg - a jakby tak pomalować nasze jabłka lub ziemniaki :-)

_monemvazja3.jpg

_monemvazja4.jpg

To było po drodze, zahaczyliśmy o Monemwazję. Teraz do Elafonisos.
Nawigacja pokazuje trasę przez nadbrzeże, i potem niestety w góry. Alternatywnych tras nie ma za dużo. Słucham się - niech mnie prowadzi.

_monemvazja5.jpg

No i po zjechaniu z nadbrzeża było coraz to gorzej. Jak pisałem, samym autem daję radę. W końcu tylko kawałki szutru i gruntu, w większości jednak asfalt. Mnóstwo serpentyn, wysokie podjazdy, pasterze z rur czerpiący wodę dla kóz i owiec. Jak przed  wiekami. Ale i piękne widoki, na góry na morze, na przepastne urwiska w dole jezdni.

 

_monemvazja6.jpg - fotka drogi w górach, szer. ok. 2,20

_monemvazja7.jpg - fotka "street-view"

Długo się nam zeszło - bo nie pogonisz.

 

Wreszcie pojawiają się odrapane, mało czytelne drogowskazy do Punta (prom).
Akurat prom chce odpływać, ale zobaczyli mnie i krzyczą. Pytam o "tikety", ale krzyczą i każą wjeżdżać. Bilet, u progu sezonu, kupujesz na promie. Cena w jedną stronę to 10 Euro samochód + 1,5 Euro za osobę.

_elafonisos6.jpg - prom czekał, taką drogą się dojeżdża

_elafonisos3.jpg - wolne miejsca jeszcze były, moje auto z boxem

 

Warto było tu przyjechać, bo jak na początku napisałem, Elafonisos to jest to drugie miejsce w Grecji, które zapada w pamięć na całe życie (pierwsze to Meteory).
Może inaczej - ale zapada. Woda to lazur, taki jak na folderach z Hawajów, Zakhyntos, Seszelów, Capri, itd. Już z płynącego promu widać niesamowicie czystą i błękitną płyciznę.

_elafonisos2.jpg - kolor wody piękny, nie ?

 

Nie można się napatrzeć na postrzępione brzegi i wzgórza zestawione z błękitem morza i nieba.

_elafonisos4.jpg

_elafonisos5.jpg

 

Podróż trwa ok. 15 min. Wjazd i wyjazd jak komu pasuje, auta stoją tyłem, przodem.
Potem jeszcze 3 km ładną widokowo drogą na wysepce i kemping Simos. Jedyny na Elafonisos.

_simos_0.jpg - recepcja

_simos2.jpg

Miejsca są - do wyboru, do koloru. Zapełnienie - może 5 %.
Większość niskich zadaszonych wiat, moje auto z boxem na dachu weszło na 1 cm luzu w najwyższą wiatę. Kemping jest duży, mylnie to widać na ich stronie www w sieci. Wszystkich ponad 700 parceli, połowa możliwie położona.
Problem mają z wodą. Ta w węzłach sanitarnych i przy parcelach nie nadaje się do picia. Kupowaliśmy butelkowaną 1,5l za 1,5 Euro do zagotowania w dużej "Shared kitchen". Sklepik maleńki, nawet pieczywa brak.
Także ładne czyste łazienki (2 duże węzły sanitarne).

No i na plażę, po to przyjechaliśmy. Taka woda to marzenie, tafla, najczyściejsza, ciepła, daleko płycizna. Plaża to żółty drobny piasek, bez żwirku, kamieni i muszelek.

_simos4.jpg - woda jak w wannie

_simos5.jpg

_simos6.jpg

 

Po kolacji, wieczorem, idziemy na drugą plażę - tą na południowym-wschodzie za groblą (bardziej miejska).
Puste gąbkowe leżaki plażowe. Puste parasole. Jakaś para z Jeepa na greckich numerach zrobiła sobie wieczorną kolację 1 m od wody.
Jest świeca, wino, kieliszki. Uśmiechamy się do siebie. Fajnie mają.... Nocleg też pewnie na plaży...
Do zatoki wpłynęło na noc kilka "wypasionych" jachtów i katamaranów. Latem zawijają tu, jeden po drugim, wycieczkowce (jak do "zatoki wraku"). Jest co pokazywać turystom. Jest przepięknie...

_simos3a.jpg

E L A F O N I S O S       P O L E C A M      S Z C Z E G Ó L N I E


Śpimy jedną noc w samochodzie, po złożeniu tylnych kanap, jesteśmy na to przygotowani.
Obok w "jedynce" śpi Niemiec, ma "na oko" 60-70 lat. Wypożyczył maleńki samochód i tu dotarł z namiocikiem.
Też chwali, że jest pięknie. Był i w Polsce. Dotarł polskim wybrzeżem aż do Kaliningradu.
Następny dzień też spędzamy na plaży. Po 15:00 zerwał się silny wiatr od lądu, goni piasek z plaży.
Przerywamy plażowanie. Obiad. Potem znów na plażę, wiatr ucichł, ale są fale.
I powrót. Płacę 16 Euro za dwie osoby i samochód.
W porcie znowu to samo. Chciałem zostać w miasteczku, dojść do kościółka.
Ale z promu krzyczą, że odpływają. Następny może być nawet ostatni. Nie ryzykuję - trudno, pakuję się na prom.
Jest nas trzy auta i kilka osób wracających z wyspy po pracy.
Myślę sobie - jeszcze tu i tak kiedyś wrócę.... :hmm:


11-06-207 (wtorek).
Wstajemy, mamy pogodę na wycieczkę.
Ciepło, ale słońce za chmurami. Deszczu nie bądzie.
Jedziemy na zachód: obok Areopolis, przez Stoupa, Kardamili, Kalamatę dol Voidokilii.
Ale to w następnym poście....



#62 dudek_t

dudek_t

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 840 postów
  • Telefon:510602905
  • SkądBielsk Podlaski
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Fendt Opal 560 SRF
  • Holownik:Seat Alhambra 2.0 TDI 184PS 4drive DSG

Napisano 07 lipiec 2017 - 10:10

Elafonisos faktycznie robi wrażenie. Zwłaszcza jak jest tak mało ludzi.



#63 olst

olst

    Nowy

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 53 postów
  • SkądSiedlce
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:TEC Caravan Tour Live 460TE 50-th 2007r DMC:1300
  • Holownik:BMW X5 DMC:2695

Napisano 07 lipiec 2017 - 14:48

- ciąg dalszy...
GRECJA PELOPONEZ 2017 Z PRZYCZEPĄ

Tak wygląda droga na Elafonisos do kempingu "Simos".

_aa_simos_droga.jpg

 

 

 

Oczywiście 11-06-207 (niedziela).
Wstajemy, mamy pogodę na wycieczkę.

No....., 11 czerwca to my chcemy zobaczyć i plażować się na osławionej Voidokili.
Po drodze, nie da się inaczej, trzeba zobaczyć inne znane miejscowości południa Peloponezu.
Może zatrzymamy się na noc na Voidolili (Gialowa k/Pylos).
Taki jest plan. Omijamy Areopolis, ciągnie nas do centrum - ale czasu mało.
Droga jest możliwa, z przyczepą dasz radę - ale dużo podjazdów i zjazdów, czasami wąsko, zwłaszcza wioski to zawsze przewężenia, często przejazd jakoby przez prywatne "podwórko".
W skali autostrada - 6pkt, górska którą jechałem 1pkt, dałbym 3pkt.
Zatrzymujemy się przy straganie w małej wiosce. Staruszek (ok. 80 lat) sprzedaje ze swojego pola oliwki i oliwę w słoikach. Rozmawiamy po grecku :klotnia: Ja ani be ani me.... :wacko:
Muszę kosztować wszystkich wyrobów, muszę.... Wzbraniam się, ale ulegam bo staram się być taktowny :wrrr: . W końcu kupuję miód z "górskich kwiatków"  0,7 litra / 15 Euro. I tak o 2 Euro opuścił cenę. Nie znam się na oliwach i oliwkach - pewnie były "ekologiczne" i "swojskie". Może trzeba było kupić, choć drogo .
 

Pierwsze miasteczko w którym się zatrzymujemy to Stoupa, znane wszystkim jadącym na południowy kraniec kontynentu, np. do Porto Kagio. Jest całkiem po drodze, 1 km z boku. Wjeżdżamy. Wąskie uliczki - jak zwykle, ciężko zaparkować przy plaży. Trzeba było wjechać drugim wjazdem, wtedy tak.
Cofam i idziemy przez miejscowość. Hoteliki i pensjonaty, jakoby chorwackie "apartmani".
Wszystko pod kątem zakwaterowania turystów. Mieszkańców nie widać, kręcą się już osoby  wypoczywające, wszystko czynne. Małe skupione centrum przy małej promenadzie nadmorskiej. Bardzo "lokalna" atmosfera, swoisty klimat. Piasek ma rzadki kolor, taki trochę czerwony... Woda czysta, przeźroczysta... Fajne miejsce...

_stoupa0.jpg - wjazd w kierunku plaży

_stoupa1.jpg - plaża

_stoupa2.jpg - plaża

_stoupa3.jpg - fajny kolor piasku na plaży

_stoupa4.jpg - widok z kafejek przy promenadzie

 

 

Następnie zatrzymujemy się w Karadmili. Przez miejscowość się przejeżdża główną ulicą. Woda czysta, ale plaży kawałeczek.
Miejscowość położona na niskim skalistym urwisku, więc do morza głównie przez skały i beton.

 

_kardamili0.jpg - główna droga, przez miasteczko

_kardamili0a.jpg - na lewo plaża i port

_kardamili1.jpg - kolor wody OK, ale wejście trudne

_kardamili2.jpg - i rośnie tam taka oliwka

Dla mnie w Kardamili, poza oliwką, nie było nic ciekawego...

 

 

Mamy jeszcze kawał drogi, więc przystajemy w Kalamacie. Wjeżdżam nie "w miasto" lecz w lewo, w kierunku promenady nadmorskiej. Mijamy dwa kempingi, ale nie jesteśmy zainteresowani.
Zresztą nad morzem, rzeczywiście, tego dnia skupiło się życie. Potem jechaliśmy przez centrum - były pustki. Kalamata to duże miasto Peloponezu, stolica turystyki i oliwek. Sama promenada ma kilka kilometrów długości, przy niej jest duży pełnomorski port. Kafejki pełne turystów i mieszkańców, plaża może nie oblegana, ale uczęszczana. Dużo osób i dzieci pływa. Pokazało się słońce zza chmur, więc i plażowanie. Atmosfera dużego nadmorskiego kurortu, drogie hotele, chrom, szkło, kwiaty, marmury... Kilka fotek:

 

_kalamata1.jpg

_kalamata2.jpg

_kalamata3.jpg

_kalamata4.jpg

_kalamata5.jpg

 

W sklepiku z pamiątkami Pani mówi "DZIEŃ DOBRY". Oooo... Polka z Podhala mieszka od 10 lat, jest zatrudniona jako sprzedawca, codziennie na 7 godzin przez 7 dni. Duży wybór. Kupujemy w tym sklepie souveniry (no jakby inaczej) tj. ręczniki i ściereczki z napisami "Kalamata", także figi i inne słodycze, jakąś sukieneczkę dla Zosi.
Pani dała nam upust - płacimy 35 Euro. Było miło.
Spacerujemy. Kupujemy ładne, duże (wielkości jak 5zł) czereśnie po 3,5 Euro. Souvlaki 7,50 Euro.
Na kawę idziemy do olbrzymiej, obleganej kafejki w ok. portu, pod filodendronem jak dąb, i potem w trasę.


Trasa wiedzie obok "Navarino beach" - oczywiście zatrzymujemy się.
Kemping "Navarino" fajnie usytuowany, najbliżej morza, faktycznie jakby na wydmach. Niektóre przyczepy i kampery stoją 10 m od wody. Recepcjonista mówi, że są wolne miejsca. Ja miałbym problem aby coś wybrać. Ciasno. Przyczepa na przyczepie, kamper obok kampera, w odległości nawet 1m.

 

_navarino0.jpg - droga dojazdowa, taka sobie i w remoncie

_navarino1.jpg - plaża

_navarino2.jpg - plaża

Opłata to 26 Euro dla załogi 2. osobowej z przyczepą, norma. Ale powyżej 6 dni jest upust.
Strasznie wieje. To miejsce z tego słynie. Wszyscy raczej czynnie wypoczywają, bo pełno tu desek i żagli windsurfingowych.
Atmosfera jak na "Polarisie" na Helu, bo i kemping raczej tego typu. Ciasny, ale nie jak "Solar", "Kaper" czy "Ekolaguna").
Do wypoczynku się raczej nie nadaje, do serfowania - świetny, przez windsurfing i kiting opanowany.
Dużo tu w okolicy rozlewisk słodkowodnych, ale my komarów nie odczuwamy. Pewnie są wieczorem, jak ostrzegają ludzie na forach.


I wreszcie Voidokilia. Dojeżdżam główną asfaltową drogą z dużego skrzyżownia, choć nawigacja prowadzi przez sady oliwkowe. Potem piaskowa droga i piaskowy parking przed plażą. Jedyne miejsce do spania na dziko 36.966516, 21.661814. Kamperem tak, z przyczepą nie.

 

_voido0.jpg

Przechodzimy z leżakami przez wydmy, obok pozieleniałego rozlewiska. Idziemy dalej, prawie na środek plaży w kształcie "wycinka koła". Już na początku jesteśmy rozczarowani.
Kolor piasku, raczej "brudny" odcień żółci. Na plaży pełno suchej, zczerniałej trawy morskiej, pod piaskiem też ktoś odgrzebał całe stosy. Raczej to przypadłość tej zatoczki. Woda zimna, do Elafonisos to jej daaaa...aaaaleko. Można wejść, ale Ania zrezygnowała.
Taki kawał drogi, i zrezygnowała :-(

 

_voido1.jpg

_voido2.jpg

_voido3.jpg

Jest tu może 50 osób, ciekawych jak my tego opisywanego miejsca. Niektórzy, raczej młodzież, decydują się na wejście do jaskini Nestora (ten król z wojny trojańskiej :] ). Nad nią stoją ruiny Jego zamku  - dojazd zupełnie z innej strony.
My podglądamy wszystko przez lornetkę, zdegustowani, nic nam się nie chce. Odpoczywamy przed powrotem - bo nie zostajemy tutaj. Można rzeczywiście "na dziko" spać, ale jest daleko "od cywilizacji". Voidokilia jest całkiem odosobniona, na końcu piaskowej drogi, za sadami, za lasami...
Zależy co się komu podoba, ale dla mnie nic tu nie ma. Nawet WC teraz nie było, wszyscy chodzą na wydmy, w krzaczki.

Zapewne takich miejsc też ludzie szukają, takich całkowicie "dzikich"... Myślę, że w sezonie, tu też zbierają się tłumy - bez zaplecza sanitarnego, bez możliwości bezpiecznego przespania.
Najbliższe kempingi to "Erodios" i właśnie "Navarino"  - ok. 5 kilometrów drogą. Przez sady może bliżej.

Może w szczycie sezonu jest inaczej - ktoś był ?

Dla nas to nieporozumienie. Zobaczyliśmy. Wracamy.

Do Kalamaty tą samą drogą. Przed miastem stoją rolnicy ze swoimi produktami. Omijamy sprzedawcę, u którego nic nie dało się kupić w tamtą stronę. Nie opuścił ceny nawet o 1 Euro.
Czereśnie drobne w Kalamacie po 2,40 Euro - u niego po 4 Euro. Zawsze kogoś naciągnie.
Teraz zatrzymuję się przy dużym straganie, obsługuje go energiczne młode małżeństwo. Prawie pół arbuza Grek wręczył Ani, gratis, do spróbowania. Czereśnie ? Masz garść i zdecyduj czy słodkie, są po 3,50 Euro. Zachwalają dżem ze skórki arbuza. Ciekawe, ale cena to 13 Euro za słoik 0,7 litra. Z przykrością rezygnujemy.
Kupujemy jeszcze gruntowe, piękne, pomidory i ogórki.
Dalej wybieram drogę najszybszą, tzn. nie przez zachodni brzeg półwyspu Mani.
Jadę z Kalamaty nowiutką płatną autostradą w kierunku Aten, potem w prawo na nową autostradę do Sparty.
I dobrze, że tak zdecydowałem. Bezpieczniej, szybciej. A na dodoatek akurat przez góry przechodzi front burzowy, chmury czarne "jak smoła". Raptem zrobiła się noc a jeszcze słońce nie zaszło. Nawet na autostradzie trzeba było zwolnić w deszczu do 40 km/h, i na przeciwmgielnych, i na awaryjnych, widoczność 10 metrów.
Tak jechaliśmy 20-30km. I potem inny świat. Już na autostradzie do Sparty zrobił się znowu dzień, sucho, ciepło. To było tylko w górach.
Docieramy o przyzwoitej godzinie ok. 21:30 do naszego "domu" na kempingu "Meltemi".
Po tułaczce od samego rana i przeżyciach - to jak prawdziwy dom.


Wycieczki inne po kempingach i okolicy sobie daruję.
Kilka wieczorów spędziliśmy w Githio.

 

_githio.jpg - Githio wieczorem

Jest tam mnóstwo sklepików i gastronomii. Polecamy bar serwujący duże, pyszne, świeże i tanie suvlaki po 2,5 do 6 Euro, jeśli podwójne i w zestawie. Warto. Namiary 36.757308, 22.567873 To przed Policją i sklepem "oceanicznym". Mają także inne specjały i potrawy z prawdziwie greckiej kuchni, siedzisz np. przez ulicę na chodniku nadmorkim, a za plecami krzesełek i kanap już morze.


P.S.
1. Zawsze, gdzie można, kupowaliśmy pomidory, i czereśnie, i arbuzy - bo była okazja zjeść takie najprawdziwsze, wymarzone, gruntowe, ze słońca. Cenowo - jak u nas, nieraz nawet taniej, chociaż w Euro.

2. Płatne autostrady mogą wykończyć nerwowo i finansowo. Dlatego teraz, przed sezonem, na autostradach pusto. Na każdej bramce za zestaw z przyczepą pow. 2,2 m wysokości liczą jak za tira (choć nie wsżedzie i w trzech punktach sami, z urzędu, zmieniają kategorię na II). Opłaty (poszczególne wymieniałem wcześniej) za odcinek od Sparty do granicy macedońskiej szacuję łącznie na ok. 100 Euro.

3. Kłopotów nie było, no może poza próbą zatrzymania nas "na koło" w okolicy Nisz - Jagodina w Serbii.

 

Dzięki BartoszK za ostrzeżenia i opinie o serbskich drogach.

4. Koszty dość znaczne :-( W sumie z podróżą 22 dni.
Może zrobię sobie kiedyś zestawienie.
Najwięcej paliwo (2,8 tys. zł), komputer pokładowy wskazał średnie zużycie z przyczepą 10,8 l (starałem się, może tak i wyszło).
Kempingi to kolejne 1,5 tys., najdroższy "Athina".
Dużo wyniosły opłaty za autostrady ok. 600 zł (obiecaliśmy sobie to zamiast restauracji).

5. Aha. Ciekawostka. Na granicy grecko-macedońskiej wszyscy kupowali "takie coś". No to i my też.
Sprzedawane z tekturowych pudełek, jeszcze ciepłe, wielkości pity czy tortilli, na francuskim cieście z farszem mięsnym lub biało-serowym, losowo. Pyyycha...

P O L E C A M

Może ktoś wie jak to się nazywa, bo rano smakuje przepysznie, ciepłe, świeże... Kosztuje 0,5 Euro/szt. Inne, to nasze kajzerki, w kształcie dużych precli z polewą lub sezamem. Też po 0,5 Euro/szt.


* * * KONIEC TEMATU * * *



#64 Diana 176

Diana 176

    Nowy

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 42 postów
  • Skądświętokrzyskie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N126N
  • Holownik:Skoda Fabia

Napisano 11 sierpień 2017 - 21:17

Świetna relacja. My wyruszamy 27 sierpnia z 3 dniowym postojem na Węgrzech. Może kogoś spotkamy , będzie raźniej.



#65 olst

olst

    Nowy

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 53 postów
  • SkądSiedlce
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:TEC Caravan Tour Live 460TE 50-th 2007r DMC:1300
  • Holownik:BMW X5 DMC:2695

Napisano 21 sierpień 2017 - 14:15

Życzę powodzenia, bo pogodę będziecie mieli, no i może będzie mniej turystów.

 

Jaką trasę wybraliście i dokąd ?

 

Pzdr


A tak się podróżowało, godnie, z flagami i logo karawaning.pl

 

flagi_ok.jpg

 

flagi2_ok.jpg



#66 Magda Pawłowicz

Magda Pawłowicz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 301 postów
  • SkądLwówek Śląski
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Przyczepa namiotowa

Napisano 21 sierpień 2017 - 14:37

Fajnie pooglądać zdjęcia z Waszej wyprawy :) podobają mi się te piękne plaże z błękitną wodą. Kamienne miasteczko na tle murów też super wrażenie robi  Dzięki, że mogłam przy kawie w swoim domu pooglądać takie ładne miejsca :)


Zapraszam na naszego bloga: http://www.campingowo.com.pl/


#67 gusia-s

gusia-s

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2296 postów
  • Skąd*̡͌l̡*̡̡̡̡__|̲̲̲͡͡͡▫ ̲͡ ̲̲̲͡͡π̲̲͡͡ ̲̲͡▫̲̲͡͡ ̲|̡̡̡__*̡͌l̡* ̴̡ı Przygody/Siedlce
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Knaus Azur 495 tf
  • Holownik:BMW

Napisano 21 sierpień 2017 - 19:10

...
5. Aha. Ciekawostka. Na granicy grecko-macedońskiej wszyscy kupowali "takie coś". No to i my też.
Sprzedawane z tekturowych pudełek, jeszcze ciepłe, wielkości pity czy tortilli, na francuskim cieście z farszem mięsnym lub biało-serowym, losowo. Pyyycha...
P O L E C A M
Może ktoś wie jak to się nazywa, bo rano smakuje przepysznie, ciepłe, świeże... Kosztuje 0,5 Euro/szt...

Z opisu wygląda mi to na burek ... typowo bałkańskie nie wiem jak nazwać ... ciastko? Ale z mięsem :D
Robią to i z mięsem i z serem i nadzieniem owocowym też. Kupiliście w okazyjnej cenie :D W Chorwacji kosztuje małe 8-9 kun czyli powyżej euro a większe to już tylko dla bogatych :D ok. 2 eu (12-14 kun)

#68 Diana 176

Diana 176

    Nowy

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 42 postów
  • Skądświętokrzyskie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N126N
  • Holownik:Skoda Fabia

Napisano 21 sierpień 2017 - 22:14

Życzę powodzenia, bo pogodę będziecie mieli, no i może będzie mniej turystów.

 

Jaką trasę wybraliście i dokąd ?

 

Pzdr


A tak się podróżowało, godnie, z flagami i logo karawaning.pl

 

attachicon.gifflagi_ok.jpg

 

attachicon.gifflagi2_ok.jpg

To będzie prawdziwa włóczęga, gdzie oczy poniosą.Jedziemy zachodnim wybrzeżem na południe Peloponezu a powrót do domu wschodnim wybrzeżem. :yay:  :przyczepa:  :biwak: Pozdrawiamy.



#69 olst

olst

    Nowy

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 53 postów
  • SkądSiedlce
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:TEC Caravan Tour Live 460TE 50-th 2007r DMC:1300
  • Holownik:BMW X5 DMC:2695

Napisano wczoraj, 08:14

 

gusia-s

Z opisu wygląda mi to na burek ...

 

W Chorwacji o tym słyszałem i widziałem, raczej trójkątne lub naleśnikowe.

Nie próbowałem, więc nie skojarzyłem smaku..

Teraz, po podaniu przez Ciebie nazwy, pogooglowałem i popatrzyłem.

 

Dzięki "gusiu-s" - tak, to mógł być burek.

 

Ten był w postaci naszego wydłużonego "palucha" do hot-doga, taka mała bułka paryska czy wrocławska.

Oczywiście z francuskiego ciasta, no i sera czy mięsa tyle co gogle pokazuje, to tam nie było :nono: .

Raczej wersja oszczędniejsza  :D  .

 

Ale powtórzę - p y y y y y c h a..... :slina:

 

Pewnie dlatego 99% pojazdów się zatrzymywało i wszyscy kupowali.

 

Pzdr



#70 gusia-s

gusia-s

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2296 postów
  • Skąd*̡͌l̡*̡̡̡̡__|̲̲̲͡͡͡▫ ̲͡ ̲̲̲͡͡π̲̲͡͡ ̲̲͡▫̲̲͡͡ ̲|̡̡̡__*̡͌l̡* ̴̡ı Przygody/Siedlce
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Knaus Azur 495 tf
  • Holownik:BMW

Napisano wczoraj, 10:18

No bo to kształty różne różniste robią :)



#71 janowala

janowala

    Nowy

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 12 postów
  • Telefon:609173117
  • SkądKraków Bielsko-Biała
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Buerstner
  • Holownik:T4 2,5 tdi

Napisano wczoraj, 23:26

Wyjazd aktualny? 



#72 Diana 176

Diana 176

    Nowy

  • Użytkownicy
  • PipPip
  • 42 postów
  • Skądświętokrzyskie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N126N
  • Holownik:Skoda Fabia

Napisano dziś, 10:04

Wszystko na to wskazuje że aktualny.






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych