Skocz do zawartości

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    Nie pokazuj więcej tej informacji

Zdjęcie

[Relacja] 0-3122 cz.II


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
19 odpowiedzi w tym temacie

#1 adje

adje

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1663 postów
  • SkądChorzów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Bürstner Premio 450 TS
  • Holownik:Vikuś 1.9 CDTI

Napisano 06 listopad 2016 - 16:15

Cz. I   Chorwacja

 

Są Włochy pod Warszawą, Stany koło Olesna, Szwajcaria kaszubska i czeska… :bzik:

Jest Malta koło Poznania i jest też w Karyntii w Austrii,60 km od Villach. :thank:   1.JPG

Wprawdzie początkowo planowałem zatrzymać się  kempingu u stóp Lodowca Molltaler w Flattach ale na pytanie o październikowy termin dostałem odpowiedź z kempingu, żeby dowiadywać się tuż przed przyjazdem. :wacko:  Szukałem więc dalej, trochę dalej ale w pobliżu Molltalera.

Gdy znalazłem Terrassencamping Malta ( http://www.camping-maltatal.at/en/#gfgg ) i zobaczyłem zdjęcia

wiedziałem, że to jest to.   :yes: 

Czynny do 10.10  a to nam wystarczało.

Od Słowenii jedziemy cały czas autostradą. :drive:  Dopiero w Gmünd, skąd pozostało zaledwie 7km do celu, zjeżdżamy na boczną drogę która prowadzi nas przez  dolinę Malta.

Tuż za tablicą  Malta skręcamy w prawo i wjeżdżamy na teren Terrassencamping Malta. 7.JPG

W budynku znajduje się recepcja, sklep i restauracja. 2.JPG 3.JPG

W recepcji dostajemy plan kempingu. Mamy spokojnie znaleźć sobie miejsce a sprawy meldunkowe załatwić następnego dnia.

Parcele na kempingu podzielone na trzy  rodzaje w zależności od położenia i wyposażenia.

Część kempingu, polana za strumieniem, jest już zamknięta. Są tam najtańsze parcele,określone jako normalne, z przyłączem prądu. Ta część kempingu jest oddalona od sanitariatów.

Pozostają parcele na części tarasowej SAM_1117.JPG

wokół nieczynnego już basenu 5.JPG 5a.JPG 4.JPG

Część z nich jest tylko z przyłączem prądu, inne z prądem, doprowadzeniem wody i spustem szarej.

Różnice  w cenie nie są wielkie. Szukając bardziej zwracamy na położenie parceli i widoki na góry.

Decydujemy się na niewiele droższą, z przyłączem prądu, wody i spustem szarej wody. SAM_1249.JPG

Zapomniałem, że istnieją takie wygody i nie zabrałem żadnego węża. :sciana:  Tak więc i tak trzeba było opróżniać zbiornik szarej wody tyle, że przy samej przyczepie.

Przy rozstawianiu obozowiska na światło dzienne wyszedł ogromny ZONK.

Przyłącza prądu w skrzynkach na kempingu-euro. A nasza przejściówka....została w skrzynce z gniazdkami przy parceli 86 na kempingu Stupice. :pad:

Na szczęście w recepcji jeszcze ktoś był. Mieli przejściówki do wypożyczenia. Za free, bez kaucji. Tylko prosili, żeby nie zapomnieć oddać.

:gitara: “Góry aż do nieba i zieleni krzyk

Polna droga pośród kwiatów i złamany krzyż

Strumień skryty w mroku….”   ( “ Moje Bieszczady” -   KSU )

I do tego jeszcze sporo jabłoni z dorodnymi jabłkami na terenie kempingu. 6.JPG

Były parcele których nie zajęliśmy ze względu na możliwość spadania jabłek na dach przyczepy.

Teren parceli płaski, poziomy, z ustawieniem przyczepy żadnych kombinacji. 8a.JPG 9b.JPG

Nareszcie poziom jest poziomem za czym trochę tęskniliśmy w Premanturze.

Tym razem przedsionek został od razu rozłożony. :yay:  SAM_1044.JPG SAM_1043.JPG


Użytkownik adje edytował ten post 06 listopad 2016 - 16:25

Pozwól,aby co jakiś czas duch przygody zatriumfował w tobie nad zdrowym rozsądkiem

#2 Magda Pawłowicz

Magda Pawłowicz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 214 postów
  • SkądLwówek Śląski
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Przyczepa namiotowa

Napisano 06 listopad 2016 - 16:35

Zacieram ręce i czekam na c.d :) Oczywiście oboje Was pozdrawiam :)



#3 gusia-s

gusia-s

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1686 postów
  • Skąd*̡͌l̡*̡̡̡̡__|̲̲̲͡͡͡▫ ̲͡ ̲̲̲͡͡π̲̲͡͡ ̲̲͡▫̲̲͡͡ ̲|̡̡̡__*̡͌l̡* ̴̡ı Przygody/Siedlce
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Knaus Azur 495 tf
  • Holownik:BMW

Napisano 06 listopad 2016 - 19:26

Ja też już się przesiadłam :)



#4 JacekSz

JacekSz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 278 postów
  • SkądŁańcut
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Adria Altea 502
  • Holownik:Mitsubishi Pajero

Napisano 08 listopad 2016 - 20:56

Czytam :yay:


Nie ma złej pogody - jest tylko nieodpowiedni strój.

#5 dudek_t

dudek_t

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 399 postów
  • Telefon:510602905
  • SkądBielsk Podlaski
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Fendt Opal 560 SRF <prossimamente>
  • Holownik:Seat Alhambra 2.0 TDI 184PS 4drive DSG <prossimamente>

Napisano 08 listopad 2016 - 21:55

Czyżby i tym razem kąpiele w morzu połączone z szusowaniem na nartach? 

 

PS. Jakiej szerokości jest Wasza przyczepa?



#6 adje

adje

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1663 postów
  • SkądChorzów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Bürstner Premio 450 TS
  • Holownik:Vikuś 1.9 CDTI

Napisano 09 listopad 2016 - 09:13

Już wtorek  :oslabiony:

Pora rozplanować sobie najbliższe dni. Sprawdzamy prognozę pogody. :hmm:

Zarówno w Maltatall jak i na Lodowcu Molltaler w czwartek zapowiada się bezchmurny dzień.   

Wierząc, że prognoza się sprawdzi, punkt kluczowy pobytu w Karyntii - Molltaler zostawiamy na czwartek. :yay:

Zaczynamy od najbliższej okolicy.

Wsiadamy do auta i kierujemy się w górę doliny. :drive:  Po 14 km dojeżdżamy do początku Malta hochalmstrasse. P9274328.JPG

Przejazd tą drogą jest płatny, kosztuje 18,50 Eu za samochód. :pad:

Punkt poboru opłat znajduje się na wysokości 911 m n.p.m. Trasa ma 14,5 km długości i prawie 1000m przewyższenia.

Początek drogi prowadzi przez teren zalesiony więc mamy dość ograniczone pole widzenia P9274321.JPG Nowy film (2).Film_Migawka.jpg Nowy film (4).Film_Migawka.jpg

Przejeżdżamy obok dwóch wodospadów P9274329.JPG SAM_1016.JPG Nowy film.Film_Migawka.jpg

Z za drzew wyłaniają się sięgające nieba góry Nowy film (3).Film_Migawka.jpg  a wstęga asfaltu wije się ciągle pomiędzy nimi. P9274330.JPG Nowy film (11).Film_Migawka.jpg Nowy film (8).Film_Migawka.jpg Nowy film (9).Film_Migawka.jpg

W górnej części droga prowadzi przez 6 tuneli wykutych w skałach,Nowy film (5).Film_Migawka.jpg  Nowy film (12).Film_Migawka.jpg

w kilku z nich jest goła skała bez żadnego obmurowania. Nowy film (6).Film_Migawka.jpg Nowy film (7).Film_Migawka.jpg

Z ostatnim tunelem zatrzymujemy się na parkingu by spojrzeć na Zbiornik wodny Galgenbichl.P9274339.JPG Widać już też zaporę Kölnbreinsperre przy której kończy się tutejsza trasa.P9274331.JPG

Kilka minut później parkujemy na parkingu przy zaporze. P9274358.JPG

Zbudowana w latach 1970-1978 ma wysokość 200m i długość  626m. Lustro wody tutejszego zbiornika znajduje się na wysokosci 1905m n.p.m. co czyni Kölnbreinsperre najwyżej położonym sztucznym zbiornikiem a Austrii.

Najpierw idziemy na koronę zapory.

Jej gabaryty są imponujące. P9274357.JPG

W połowie zapory po przeciwnej stronie lustra wody znajduje się taras widokowy SAM_0964.JPG

jego podłoga wykonana jest ze szkłą i kraty Wema. Możemy więc spojrzeć w znajdującą się pod nami 200 metrową przepaść. P9274345.JPG P9274346.JPG

Tak podają wszystkie źródła, łącznie z tablicą informacyjną znajdującą się przy zaporze.

Zapora jest wysoka, taras jest wysoko… Ale czy to jest 200 metrów? :niewiem:

200 metrów to 1/5  wysokości od punktu poboru opłat do zapory, najniższe szczyty wokół jeziora mają wysokość 2200-2300m n.p.m. więc wznoszą się 400m powyżej jeziora czyli dwie wysokości tamy P9274361.JPG P9274338.JPG P9274348.JPG

Dlatego mam wątpliwości co do tych 200 metrów wysokości tamy. Jednocześnie nie mam powodów by nie wierzyć w to jest napisane. :foch:

 
:gitara: “Kolejny szlak pnie się krętą drogą SAM_0995.JPG

Warkoczem połonin, panien roześmianych

Deptany ciężką, ludzką nogą

Prowadzi nas do schronisk- rajów obiecanych SAM_1007.JPG

A góry się piętrzą i rosną do nieba…” ( “Zapach chleba” -Cisza jak ta  )

Jako cel wędrówki wybieramy Osnabrücker Hütte. Idziemy szlakiem prowadzącym brzegiem jeziora kilkanaście metrów powyżej lustra wody. P9274366.JPG Zmiany wysokości są niewielkie, żałujemy, że nie zabraliśmy rowerów. Na takiej wysokości jeszcze nie pedałowaliśmy. Podczas pobytu w Premanturze o tym, że jest to fajna droga na rower, mówili nam  kempingowi sąsiedzi, Austriacy mieszkający w okolicy Villach, no ale jakoś mi to nie pasowało: wysoko w górach szlak do schroniska wspaniały na rower…

Trzeba było ich posłuchać, nie wiadomo kiedy taka okazja się powtórzy.

Idziemy więc pieszo kilkanaście metrów powyżej lustra wody. P9274378.JPG SAM_0977.JPG

Przechodzimy przez  strumień zasilający zbiornik, SAM_0979.JPG SAM_0981.JPG P9274380.JPG P9274381.JPG

ciągle towarzyszy nam wspaniały krajobraz,P9274371.JPG

widok jeziora leżącego pomiędzy wysokimi szczytami.SAM_0975.JPG

Dochodzimy do początku jeziora.P9274389.JPG P9274391.JPG

Dalej szlak prowadzi wzdłuż strumienia. Tracimy z oczu jezioro za to wyłania się lodowiec Großelendkees. P9274394.JPG

Jeszcze tylko lekkie podejście i jesteśmy  przy Osnabrücker Hütte na wysokości 2040m n.p.m. SAM_0992.JPG P9274402.JPG

 

:gitara: “Złotym kobiercem wymoszczone góry

Jesień w doliny przyszła dziś nad ranem

Buki czerwienią zabarwiły chmury

Z latem się złotym właśnie pożegnałem

We wtorek w schronisku po sezonie SAM_0993.JPG

W doliny wczoraj zszedł ostatni gość

Za oknem plucha kubek parzy w dłonie

I tej herbaty, i tych gór mam dość”  (“Po sezonie” - Wołosatki)

Wprawdzie słoneczko wyglądało zza chmur tylko od czasu do czasu ale wcale to nie znaczy, że za oknem była plucha. Fakt, wiało, było chłodno ale najważniejsze, że nie padało.

Na takie warunki mogę polecić tutejszy schnapps. Schronisko serwuje kilka rodzajów.

Wybraliśmy malinowy z chilli. Wow. Pychotka!!! P9274404.JPG

 

Niestety, za długo zabawiliśmy na tamie, za późno dotarliśmy do schroniska.

Nie możemy sobie pozwolić by zrobić pętelkę i do zapory wracać przez  Zwischenelendscharte. Do tamy wracamy tą samą drogą. SAM_1009.JPG P9274360.JPG P9274362.JPG P9274355.JPG

 

Pozwól,aby co jakiś czas duch przygody zatriumfował w tobie nad zdrowym rozsądkiem

#7 Lza

Lza

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 615 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 09 listopad 2016 - 09:47

Uwielbiam góry, muszę tam kiedyś podskoczyć ;) Oczywiście tylko z rowerem. ;) Ile tam jest km z PL, może by się dało na jakiś długi weekend?



#8 nomadka

nomadka

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 579 postów
  • Skądłódzkie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:N127

Napisano 10 listopad 2016 - 12:03

Jaka rozśpiewana relacja. Piękne, romantyczne piosenki. A ja skończyłam na "sokołach" :oslabiony:



#9 adje

adje

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1663 postów
  • SkądChorzów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Bürstner Premio 450 TS
  • Holownik:Vikuś 1.9 CDTI

Napisano 14 listopad 2016 - 15:37

 Ile tam jest km z PL, może by się dało na jakiś długi weekend?

Od granicy z Cz w Gorzyczkach najkrótszą drogą około 650 km.

Na długi weekend pewnie by się dało ale czy warto   :hmm:   :niewiem:

Byliśmy prawie tydzień i czujemy ogromny niedosyt.


Pozwól,aby co jakiś czas duch przygody zatriumfował w tobie nad zdrowym rozsądkiem

#10 Lza

Lza

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 615 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 14 listopad 2016 - 20:35

Lepiej jechać na weekend niż nie jechać w ogóle..



#11 adje

adje

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1663 postów
  • SkądChorzów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Bürstner Premio 450 TS
  • Holownik:Vikuś 1.9 CDTI

Napisano 16 listopad 2016 - 11:27

W Malta było już motoryzacyjnie, wędrówkowo, pora porowerkować.

:gitara: “Nie oglądaj się za siebie kiedy wstaje świt

ruszaj dalej w świat, nie zatrzymuj się.

Sam wybierasz swoją drogę z wiatrem czy pod wiatr

znasz już każdy szlak, przestrzeń woła cię

Przecież wiesz, że dla ciebie każdy nowy dzień,

przecież wiesz, że dla ciebie chłodny lasów cień…”  ( “Wędrowiec”)

Z wiatrem czy pod wiatr dziś rowerkujemy. :]  

Z kempingu jedziemy kawałek główną drogą w okolice centrum Malty. P9284408.JPG P9284409.JPG

 Główna wcale nie znaczy o dużym natężeniu ruchu. Nawet tą drogą dobrze by się jechało na rowerach ale wzdłuż rzeki poprowadzona jest asfaltowa ścieżka rowerowa dlatego na wysokości centrum skręcamy, dojeżdżamy do rzeki i dalej jedziemy ścieżką rowerową.

Maltatall jest dolina rolniczą. Przez cały czas jedziemy przez pola i pastwiska. P9284431.JPG SAM_1047.JPG P9284429.JPG

Dojeżdżamy do wodospadu Falbach. P9284415.JPG

 Ten ponad dwustumetrowy wodospad jest największym wodospadem w Karyntii. Można wejść na górę, ograniczamy się do oglądania z dołu. P9284428.JPG

Kawałek dalej oglądamy kolejny wodospad -Gössfälle . Całkowity spad rzeki Gößbach u ujścia do Malty to około 120 metrów ale nie jest to jeden duży wodospad lecz kilka małych. Najniższy trochę przypomina nam Wodospad Szklarki w Szklarskiej Porębie. P9284419.JPG

Korzystając  z zadaszonych mostów P9284426.JPG SAM_1057.JPG dojeżdżamy do początku Malta hochalmstrasse.

Chętnie przejechalibyśmy tę trasę na rowerach ale tylko w jednym kierunku: z góry na dół.

A ponieważ nie było sposobu by teleportować się z rowerami na górę, zawracamy i jedziemy przez całą dolinę aż do miasteczka leżącego na jej początku-Gmünd.

Nad miastem wznosi się zamek. P9284432.JPG

Na stare miasto wchodzimy przez jedną z dwóch bram.P9284440.JPG P9284472.JPG P9284463.JPG

Wąskimi uliczkami dochodzimy do rynku. P9284442.JPG P9284460.JPG P9284437.JPG

W jednej z uliczek przechodzimy obok domu rzemiosła i sztuki. Wystrój wychodzi aż na zewnątrz. P9304564.JPG

W Gmund znajduje się muzeum Porsche. P9284475.JPG

Droga rowerowa przeprowadzona przez dolinę Malty jest oznaczona numerem 9.

Na niektórych odcinkach rozdziela się na 9 i 9a by dalej znowu się połączyć.  

Wyjeżdżając z Gmund w drogę powrotną na kemping wybraliśmy 9a. SAM_1072.JPG

Na początek mieliśmy do pokonania niekończący się podjazd, gdy wydawało się, że już już koniec podjazdu droga za zakrętem znowu pięła się  do góry. Gdy wreszcie skończył się podjazd, zjechaliśmy z asfaltu na górską,kamienistą drogę. Najgorsze było to, że zjazd do doliny, również odbył  się kamienistą drogą  :pad:  a przecież po taaakim kręceniu pod górkę należał się zjazd w komfortowych warunkach, odrobina szybkości bez wysiłku… :blagac: 

A można było  spokojnie prawie po równym,doliną, wzdłuż rzeki, asfaltem… :hmm:

Widokowo powrót był wspaniały, cały czas mieliśmy widok na dolinę, tylko po prawie 50 km i tych wszystkich podjazdach to już nawet aparatu nie chciało się wyciągać.

Tak więc gdyby ktoś chciał na rowerze, to polecam przejazd doliną.
 


Pozwól,aby co jakiś czas duch przygody zatriumfował w tobie nad zdrowym rozsądkiem

#12 adje

adje

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1663 postów
  • SkądChorzów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Bürstner Premio 450 TS
  • Holownik:Vikuś 1.9 CDTI

Napisano 19 listopad 2016 - 21:03

:gitara: “Jak na deszczu łza

Cały ten świat nie znaczy nic a nic...

Chwila, która trwa

Może być najlepszą z Twoich chwil…

...Idź własną drogą

Bo w tym cały sens istnienia

Żeby umieć żyć” ( “Do kołyski” - Dżem )

Własna droga tego dnia byłą nieco odmienna od zwykle wydeptywanych ścieżek na letnim urlopie.

Jedziemy na pobliski lodowiec Molltaler.

Wieczorem zrobiłem ostatni przegląd zawartości boxu na dachu-sprzęt w komplecie.P9284494.JPG

Z Malty do Innerfragant mamy około  60km. Kolejka rusza o 8 więc trzeba w porę wyjechać by dotrzeć na czas. :oslabiony:

Pobudka była bardzo wczesna, by po kawie i śniadaniu o 6 wyjechać z kempingu.

Prawie się udało, z lekkim opóźnieniem ale tez wielkiego porannego pośpiechu nie było opuściliśmy nasza parcelę. Jeszcze przed opuszczeniem parkingu Grace podniosła alarm. :krzykacz:

-Moja komórka!!!

-????

-Zostawiłam w przyczepie.

Ze względu na porę nie chciałem powtórnie przejeżdżać przez kemping, wszak cisza była jak makiem zasiał . Grace pozostał truchcik do przyczepy w ramach porannej rozgrzewki. :hop1:

Ciekawe czy teraz już wszystko mamy??? :hmm:  

W Innerfragant przy dolnej stacji Molltaler Gletcher Express byliśmy o 7,15 :pad:  P9294511.JPG

Nie wziąłem pod uwagę, że znaczną cześć naszej drogi dojazdowej to autostrady. :ok:

Na miejscu tylko kilka samochodów obsługi ośrodka ale już po chwili zaczęły się zjeżdżać   inni amatorzy zimowej przygody na początku jesieni.

Jednak widać, że narciarzy indywidualnych jest mało znaczna część do młodzieżowe kluby i szkółki narciarskie.

Pora zaopatrzyć się w skipassy S1100097.JPG

Punktualnie o 8 ruszamy wspomnianym wyżej  Expresem- kolejką szynową która w 8 minut pokonuje 1012m różnicy wysokości w prawie 5 kilometrowym tunelu.

Następny etap to kolejka gondolowa którą o długości 1750 m  i 660m różnicy wysokości.

Tutaj już nawet nie spojrzałem na zegarek. Gdy tylko wagonik opuścił budynek dolnej stacji ukazały nam się zapierające dech w piersiach widoki.

Niestety w tym momencie okazało się, że zapomnieliśmy aparatu. :klnie:  :sciana:  :pad:

Zabraliśmy z przyczepy ale został na dole w aucie a przecież szkoda było czasu by zjeżdżać w dół.

Na aparaty w telefonach nie liczymy, nasze mają taką przypadłość, że przy zrobieniu zdjęcia często wyłącza się endomondo. :krzykacz:

Pozostaje kamera. Jakość zdjęć będzie znacznie gorsza ale i tak najważniejsze to, co zobaczymy i zapamiętamyS1100003.JPG S1100092.JPG

:gitara: “Gdy na dworze plus i leje się żar

ja liczę na mróz…..

...Liczę na minus 25 i kopy śniegu po dach” (“Liczę na minus” Golec U’Orkiestra )

Wysiadamy na wys 2800. Przechodzimy kawałek i ukazuje się nam szczyt Schareck i lodowiec na jego zboczu na którym wytyczono trasy narciarskie. S1100004.JPG

Zjeżdżamy kawałek w dół do dolnej stacji ostatniego odcinka kolejki. S1100065.JPG

6 osobowy Gletcher Jet jest nieczynny, do góry wjeżdżamy równoległym do wspomnianego, 2 osobowym , wyciągiem “3000”

W ten sposób osiągamy wspomnianą w tytule wysokość 3122m.n.p.m.

Teraz spoglądamy w przeciwnym kierunku tam skąd wjeżdżaliśmy do góry S1100005.JPG no i oczywiście spojrzenie na szczyty.

Jesteśmy zachwyceni widokami a pewnie będzie jeszcze lepiej gdy słońce się podniesie ponad szczyty. Jak na razie sporo krajobrazu schowana jest w cieniu.(fotki zrobione nieco później) S1100026.JPG S1100027.JPG

Cieszymy się, ze zaufaliśmy prognozie pogody i własnie ten dzień, 29 września postanowiliśmy spędzić narciarsko.

Przed nami dwie trasy: czerwona “jednynka” i niebieska “trójka”. Obydwie tuż obok siebie tak więc różnice są niewielkie. Na mapie zaznaczone są jeszcze czarna 4a i niebieska “dwójka”.

Teraz nawet nie widać w którym miejscu są poprowadzone.

Rozpoczynamy zabawę. Nie jest wesoło. Na trasie “beton” z pod nart wydobywaja się głośne trzaski krawędzi o zlodowaciały śnieg.

Rok temu na Hintertuxie o tym czasie były zdecydowanie lepsze warunki. Ale wtedy około 20 września posypało śniegiem i temperatura umożliwiała dośnieżanie. Podobnie było tutaj, sprawdziłem na kamerkach.

Teraz musimy się cieszyć tym co mamy.

W dolnej części czerwonej “jedynki” jest sporo lodu i szczeliny którymi spływa woda. S1100014.JPG S1100012.JPG

Na dodatek sporej wielkości grudy śniegowo-lodowe.

Więcej korzystamy z niebieskiej znacznie lepiej ale również bardzo twardo.

Sytuacja poprawia się około 10 kiedy stok zaczyna ogrzewać wznoszące się ponad góry słońce.

S1100023.JPG S1100028.JPG

Beton lekko “puścił” i przez jakiś czas było całkiem nieźle.

Jednocześnie widoczki wokół nas zrobiły się znacznie lepsze, wszystko oświetlone słońcem na tle błękitnego nieba. S1100070.JPG

S1100073.JPG S1100086.JPG S1100047.JPG S1100042.JPG S1100054.JPG S1100068.JPG S1100075.JPG S1100079.JPG

Ostatni, “narciarski” wyciąg jest czynny tylko do 14. Czas bardzo dobrze wyliczony bo czym bliżej tej godziny tym bardziej wszystko spływało.

Cała reszta czyli gondolka i kolej szynowa do 16.30 nie musimy się więc spieszyć. Kilka chwil spędzamy przy górnej stacji gondolki a potem sycimy oczy widokami przy dolnej jej stacji. Temperatura 20 stopni, słonecznie... S1100095.JPG

Teraz żałujemy, że z dołu wybraliśmy się całkowicie narciarsko, mogliśmy zabrać chociaż buty na zmianę i trochę tu pospacerować.

Gdy zjechaliśmy na dół pojawił się pomysł: przebrać się i ponownie wjechać do góry wszak skipassy są ważne do końca dnia.

Jednak gdy policzyliśmy czas, że zdążymy by w promieniach słońca posiedzieć jeszcze przed przyczepą ta opcja zwyciężyła.

Jedynie kawy i fotek nie mogliśmy sobie odmówić...P9294509.JPG P9294506.JPG

 

Pozwól,aby co jakiś czas duch przygody zatriumfował w tobie nad zdrowym rozsądkiem

#13 adje

adje

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1663 postów
  • SkądChorzów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Bürstner Premio 450 TS
  • Holownik:Vikuś 1.9 CDTI

Napisano 27 listopad 2016 - 03:12

:gitara: „Zjechali razem chyba pół świata

Siekły ich mrozy, grzały ich lata….” (Pod Budą  „Ballada o walizce”)

Może nie świata. Jeszcze nie świata??? :hmm:  Kto wie? :niewiem:

Razem zjechali... :bravo:

Mrozy… były ale nie w czasie tej wyprawy, byto tak….

 

Po aktywnie, narciarsko spędzonym dniu na Molltalerze wypadałoby trochę odsapnąć. :hmm:   

Ale nieustannie zbliżający się koniec urlopu powodował,  że szkoda było dnia na siedzenie na kempingu :slina: . 

Pozwoliliśmy sobie na mały poranny luzik, pierwszy spacerek po kempingu (no tak, wcześniej nie było czasu!!! :krzykacz:  ) 

zobaczyliśmy nieczynną już część kempingu oraz zagrodę królików i kóz.SAM_1122.JPG

Żeby nieco odetchnąć po nartkowaniu zdecydowaliśmy się na….rowerkowanie  :pad:

Jako cel wycieczki wybraliśmy Millstätter See, jezioro  leżące koło Spittal. :slina:

Drogę od naszego kempingu do Gmund poznaliśmy  już w poprzednich dniach.  :hmm:

Jak jechać dalej musieliśmy wybrać na podstawie mapy i obserwacji.  :skromny:

W dolinie pomiedzy Gmund a Spittal na mapie widoczne są trzy drogi: autostrada-wiadomo odpada, droga 99, i jakaś inna, na naszej mapie zaznaczona tym samym kolorem co wspomniana 99 ale wyglądała znacznie mniej uczęszczana.

To przekonało nas do jej wyboru.                                                                                                                                                           Na dzień dobry od razu podjazd.P9304522.JPG  P9304545.JPG

Potem krzyżowaliśmy się z autostradą-raz pod, raz nad i potem już pozostaliśmy na długo nad nią P9304520.JPG S1110001.JPG – jechaliśmy wąską drogą, zboczem góry, cały czas widząc w dole autostradę i dolinę z rzeką Lieser.

Przejeżdżamy przez Trebesing.SAM_1145.JPG SAM_1147.JPG

Miejscowość ta zasłynęła jako pierwszy ośrodek w Austrii z zapleczem hotelowym i całą infrastrukturą przygotowaną na przyjęcie rodzin z dziećmi. Poza odpowiednimi  rozwiązaniami architektonicznymi dysponuje także specjalnym wyposażeniem, programami edukacyjno-rozrywkowymi i odpowiednio przeszkolonym personelem. Dziś ideę rodzinnego wypoczynku stworzona w Trebesing chętnie przejmują inne ośrodki. W wielu miejscach Maltatall jest to widzoczne ale w Trebesing szczególnie. Nigdzie dotychczas nie widzieliśmy na tak niewielkim obszarze tylu ośrodków z TAKIMI placami zabaw jak tam. Szkoda, że w ferworze pedałowania i mozolnego połykania kilometrów nie zrobiliśmy zdjęć. :krzykacz:  :

P9304519.JPG P9304523.JPG

Dojeżdżamy do jeziora.P9304542.JPG P9304544.JPG P9304531.JPG P9304538.JPG  Miejscowość Seeboden pewnie w sezonie jest bardzo zatłoczona. Swiadczy o tym ilość hoteli, pensjonatów i kempingów. Teraz oprócz ruchu miejscowego, codziennego w centrum miejscowości jest całkowicie pusto i spokojnie. P9304525.JPG P9304536.JPG

Na powierzchnie jeziora pływają nieliczne jednostki pływające, wszystkie poruszane są siłą mięśni lub silnikami elektrycznymi. :jump:

Cisza, spokój, woda cieplutka. :jump:  Aż nie chce się wierzyć, że jest 30 wrzesień i jesteśmy w Alpach na wysokości prawie 600 metrów n.p.m. i zaledwie  40km od całorocznego ośrodka narciarskiego. Kto by się tego spodziewał? My nie.  :pad:

I nie przygotowaliśmy się do tej wycieczki kąpielowo. Pozostało nam moczenie nóg. Kolejna sytuacja która może się długo nie powtórzyć na takiej wysokości w takiej porze.P9304532.JPG

Naszą uwagę wzbudza altanka przy rzece wypływającej z jeziora. Z krzesłami i przystrojonym stolikiem, nic tylko usiąść i wypić kawę, poczytać albo po prostu posiedzieć…P9304553.JPG P9304556.JPG P9304552.JPG P9304557.JPG

Drogę powrotne nieco zmieniamy. Nie chcemy się piąć w górę co byłoby konieczne gdybyśmy wracali tą samą drogą którą dotarliśmy do jeziora. Decydujemy się na drogę 99. I to był trafny wybór. Jedziemy cały czas wzdłuż rzeki,P9304559.JPG ruch na drodze niewielki, autostrada nad namiSAM_1156.JPG a oznaczone jako niebezpieczeństwo dla rowerzystów są nawet szczeliny dyletacyjne mostów.

Powycieczkowy relaks P9304567.JPG trochę psuje fakt, że chyba pogoda ma w planie jakieś figle…P9304568.JPG

Załączone miniatury

  • SAM_1150.JPG
  • SAM_1117.JPG

Pozwól,aby co jakiś czas duch przygody zatriumfował w tobie nad zdrowym rozsądkiem

#14 Lza

Lza

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 615 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 27 listopad 2016 - 12:29

Coraz bardziej chcę tam jechać ;-)



#15 adje

adje

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1663 postów
  • SkądChorzów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Bürstner Premio 450 TS
  • Holownik:Vikuś 1.9 CDTI

Napisano 28 listopad 2016 - 18:00

Teraz dopiero zauważyłem, że zdjęcia się troszkę rozjechały  :


Pozwól,aby co jakiś czas duch przygody zatriumfował w tobie nad zdrowym rozsądkiem




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych