Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

nomadka

Wspomnienia jeszcze świeże, więc najwyższy czas, żeby się nimi podzielić

25.04.15 Pierwszy nocleg po 1014km. Niezły wynik, choć niezamierzony. Po prostu zamiast zatrzymać się „za widoku” postanowiliśmy jechać dalej. A dalej były parkingi w remoncie, albo zapchane do nieprzytomności. W końcu gdzieś się wciskamy między tiry i od razu zasypiamy. Nic dziwnego po 16h na nogach, a właściwie na pupie.

26 04.15 Na niemieckich autostradach mnóstwo przyczep. Sezon rozpoczęty? Myślałam, że to my wyjeżdżamy bardzo wcześnie. Jest niedziela, a na polach szparagowych wre praca. Nie miałam pojęcia, że zbiory szparagów tak wyglądają. Kopczyki są wyższe od tych ziemniaczanych, nic z nich zielonego nie wystaje a pędy wycina się z ziemi. 8€ za godzinę? Czemu nie. Niestety zarobek szybko umyka razem z kilometrami drogi. I już jesteśmy we Francji. Zjeżdżamy z autostrady, więc będzie wolniej. Wieczorem dopada nas burza i wielki deszcz. Zatrzymujemy się na Aire de Nouhant na N145 46°17'0.25" N  2°24'0.02"E.  Dla samochodów osobowych i tych z przyczepami wydzielony jest specjalny parking z bramką na 3,5m. Ale.. Niestety jest jakieś ale. Toalety są brudne. Damska zamknięta. Nie to co w Polsce, gdzie przy S8 pani kiblowa rezydująca w N126 sprzątała bez przerwy.

27 .04.15. Pada i nie zapowiada się na zmianę pogody. Zjeżdżamy z bezpłatnej na tym odcinku A20 do Rocamadour. Stajemy na parkingu pod zamkiem  44°47'59.62"N  1°36'57.60"E. Jest tu już kilka kamperów, razem zawsze raźniej. Pada. Jemy obiad, pijemy kawę. Nie przestaje. Chyba nie uda się przeczekać deszczu. Ubieramy się deszczoodpornie i schodzimy do starego miasta. Na poziomie parkingu nic nie zapowiada skalnego urwiska, wystarczy jednak podejść do zamku i ziemia się urywa.

post-12190-0-95999300-1436965640_thumb.jpgpost-12190-0-69126600-1436965658_thumb.jpg

Schodzimy w dół ukrytą w gęstym lesie, krętą drogą krzyżową wspinającą się po zboczu urwiska. Droga krzyżowa kończy się (właściwie zaczyna) przy kościele z posążkiem czarnej madonny. 

post-12190-0-77991100-1436966203_thumb.jpg

post-12190-0-18879600-1436965670_thumb.jpgpost-12190-0-29420200-1436965682_thumb.jpgpost-12190-0-59880100-1436965691_thumb.jpgpost-12190-0-16040300-1436965700_thumb.jpg

Sanktuarium przyklejone do skały znajduje się wprost pod zamkiem, w skale tkwi Durandal, legendarny miecz Rolanda (tego od pieśni),  poniżej ciągnie się jedyna uliczka zabudowana kamiennymi domami pamiętającymi chyba średniowiecze, jeszcze niżej jest dolina rzeki Alzou, sprawcy tego całego cudu. Urokliwie, przyjemnie, pełno turystów, jak to we Francji. Tylko deszcz, całkiem zbędny, nie przestaje padać. No i zimno, jest tylko 12oC. Uliczką podchodzimy do górnego miasta i na „nasz” parking. Tu spokojnie. Nikt nie szykuje się do wyjazdu. No to super, my tez nigdzie się na razie nie wybieramy, może jutro będzie lepsza pogoda? Pogoda poprawia się już wieczorem, więc można udać się na jeszcze jeden spacer po starym mieście. Rocamadour było popularnym miejscem na pielgrzymkowym szlaku jakubowym do Santiago de Compostela. Teraz odwiedzają go głównie turyści, widać Francuzi są aktualnie narodem mniejszej wiary. Te schody pielgrzymi pokonywali na kolanach. post-12190-0-83044000-1436965715_thumb.jpg

A zamiast ochów i achów kilka zdjęć. Szkoda, że przy tak marnej pogodzie.

post-12190-0-33966000-1436965626_thumb.jpgpost-12190-0-13817300-1436965751_thumb.jpgpost-12190-0-55903700-1436966166_thumb.jpgpost-12190-0-70655900-1436966188_thumb.jpgpost-12190-0-40736000-1436965734_thumb.jpg

 

28.04.15. Poszliśmy spać z kurami, to i wstajemy z kurami. A więc poranna toaleta, kawa i w drogę. Do Albi jedziemy żółtymi drogami. Na takich drogach drogowskazy informują o najbliższej miejscowości oddalonej o np. 10km Za Villefranche robi się ciekawie, droga zmarniała, wciąż pokonujemy jakieś przełęcze. Zakręt w miasteczku o 180o z podjazdem jakieś 30%, dlaczego nie. Jedziemy trochę na nosa, bo o Albi drogowskazy nie wspominają. Wreszcie jest. I widać katedrę. Znajdujemy parking z wydzielonym miejscem dla kamperów  43°55'38.07"N   2° 8'27.71"E, free 48h. Uff. A Catedrale Sainte Cecile w Albi jest przewspaniała. Potężna surowa bryła, praktycznie bez ozdób przypomina warowny zamek,

post-12190-0-87106700-1436966631_thumb.jpgpost-12190-0-09245500-1436966567_thumb.jpgpost-12190-0-99145000-1436966610_thumb.jpg

a w środku kolorowo, całe ściany pokryte malowidłami.

post-12190-0-43075900-1436966143_thumb.jpgpost-12190-0-86885100-1436966223_thumb.jpgpost-12190-0-45710000-1436966244_thumb.jpgpost-12190-0-90579700-1436966265_thumb.jpg

Freski na potężnych półkolistych kolumnach za  ołtarzem przedstawiają sąd ostateczny. Są przerażające, bo takie było ich zadanie –straszyć potencjalnych grzeszników.

post-12190-0-10947400-1436966280_thumb.jpgpost-12190-0-51351700-1436966291_thumb.jpgpost-12190-0-09818800-1436966305_thumb.jpg

W Albi urodził się Toulosue-Lautrec, w dawnej rezydencji arcybiskupów jest jego muzeum.

post-12190-0-36584900-1436966589_thumb.jpg

Spacer po starówce jest jednak krótki. Jest zimno (około 10o) i wieje wiatr. Jedziemy dalej do klasztoru w Moisac. 6,5E za wejście to trochę dużo, klasztorny jest jednak wirydarz godny uwagi. Głowice kolumienek są piękne zdobione i nie ma dwóch takich samych. post-12190-0-99926000-1436966871_thumb.jpgpost-12190-0-73385000-1436966903_thumb.jpg

post-12190-0-51074500-1436966552_thumb.jpgpost-12190-0-18085000-1436966736_thumb.jpgpost-12190-0-81362500-1436966845_thumb.jpgpost-12190-0-92703000-1436966885_thumb.jpgpost-12190-0-90800500-1436966920_thumb.jpg

post-12190-0-30045400-1436966653_thumb.jpgpost-12190-0-78774900-1436966662_thumb.jpgpost-12190-0-95526200-1436966715_thumb.jpgpost-12190-0-46362000-1436966940_thumb.jpgpost-12190-0-17044700-1436966691_thumb.jpg

Najładniejszy jest portal gotyckiego kościoła, ale ten był za darmo, jak wszystkie kościoły we Francji. Choć i on, podobnie jak rzeźby w wirydarzu, jest bardzo zniszczony.

Katedra w Auch największe wrażenie robi z daleka. Potężny gmach góruje nad miastem. Znad rzeki wchodzi się do niej po całkiem współczesnych schodach. I cóż z tego, że się wdrapujmy skoro drzwi już zamknięte.

post-12190-0-28807800-1436966832_thumb.jpgpost-12190-0-90371800-1436966953_thumb.jpgpost-12190-0-44808600-1436966970_thumb.jpg

Jakoś jednak nie żałuję, bo nie podzielam zachwytu Napoleona nad tą budowlą.  Dzisiaj nie dojedziemy do Lourdes. Śpimy w jakiejś wsi na zacisznym parkingu pod kościołem. W nocy towarzyszy nam dźwięk kościelnych dzwonów. Kościoły są dwa, a dzwony biją co godzinę z niewielkim przesunięciem. Któremu należy uwierzyć?

 

Edytowane przez nomadka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

29.04.15. W Lourdes zatrzymujemy się na kempingu La Foret, nie najtańszym, ale w odległości pieszo od sanktuarium. Dojazd na kemping tego nie zapowiada, bo prowadzi okrężną drogą przez pola i las. Jest zimno, tylko 9o, w dali widać ośnieżone szczyty Pirenejów.

post-12190-0-06847400-1437116795_thumb.jpgpost-12190-0-80538500-1437116817_thumb.jpg

Na szczęście przestało padać, więc po śniadaniu wybieramy się  do Lourdes. Faktycznie, nie jest daleko: najpierw ścieżką, potem drogą dochodzimy do furtki prowadzącej na teren należący do sanktuarium.

post-12190-0-67376200-1437116837_thumb.jpg

To 52 hektary zieleni, w której ukryte są miejsca kultu.  Mimo wiosennej pory odwiedzających jest naprawdę dużo. Sporo ludzi chorych, na wózkach, pod opieką pielęgniarek. Widać, że przyjechali tu z wiarą w cudowne uzdrowienie, może to dla nich już ta „ostatnia deska”? Przy wejściu na baseny niewielka kolejka oczekujących. Basenów jest 17, kąpiel jest chyba bezpłatna, ale trzeba postarać się o wejściówkę w centrum pielgrzyma. My nie korzystamy, nie będziemy zabierać miejsca potrzebującym i wierzącym w cud.

post-12190-0-80429100-1437116847_thumb.jpgpost-12190-0-42630100-1437116857_thumb.jpgpost-12190-0-20760600-1437117577_thumb.jpg

Stojaki pełne są palących się świec, według różnojęzycznych napisów paląca się świeca kontynuuje naszą modlitwę. Przed Grotą Massabielską, w której tryska źródło cudownej wody modlą się ludzie.

post-12190-0-91128300-1437116869_thumb.jpgpost-12190-0-22410100-1437116887_thumb.jpg

Cudowna woda płynie też z kranów. Można ją nabrać do butelki po coca coli, albo kupić specjalny kanister z stosownym malunkiem, albo napełnić wodą plastikową figurkę Matki Boskiej. 

post-12190-0-58315000-1437117260_thumb.jpgpost-12190-0-11591800-1437117481_thumb.jpg

W końcu docieramy do trzypiętrowego kościoła, a właściwie trzech kościołów zbudowanych jeden nad drugim, najniżej znajduje się bazylika Matki Bożej Różańcowej  z kolorowymi mozaikami i naj............ (wstawić właściwe określenie) podobizną Matki Boskiej jaką udało mi się zobaczyć. Jej kopułę wieńczy złota korona.

post-12190-0-31215600-1437116789_thumb.jpgpost-12190-0-99869900-1437117213_thumb.jpgpost-12190-0-71686500-1437117234_thumb.jpgpost-12190-0-05281000-1437117344_thumb.jpgpost-12190-0-40253900-1437117465_thumb.jpg

Potężne, półkoliste arkadowe schody prowadzą na drugie piętro – tu jest kaplica, katakumby, jeszcze wyżej  jest najstarsza z bazylik, zbudowana bezpośrednio nad grotą Bazylika Niepokalanego Poczęcia.

post-12190-0-51533900-1437117246_thumb.jpgpost-12190-0-41810800-1437117283_thumb.jpgpost-12190-0-70987500-1437117300_thumb.jpgpost-12190-0-48829600-1437117322_thumb.jpg

Po tej stronie rzeki jest jeszcze jeden kościół schowany pod trawnikiem. Bazylika św. Piusa X to  podziemna hala, która może pomieścić 25000 wiernych. Jej wnętrze, właściwie pozbawione ozdób, przypomina odwróconą łódź z betonowymi żebrami i choć niektórzy porównują ją z podziemnym parkingiem, na mnie zrobił wrażenie. W środku szykuje się do występu jakiś zespól, skład raczej rockowy. Może załapiemy się na koncert?

post-12190-0-70067100-1437117524_thumb.jpgpost-12190-0-78096900-1437117538_thumb.jpgpost-12190-0-85447300-1437117550_thumb.jpg

W mieście pełno sklepików z prawdziwie odpustowymi pamiątkami, świecami, kanistrami i różnymi gadżetami, według sprzedawców, niezbędnymi pielgrzymom.

post-12190-0-79072800-1437117190_thumb.jpgpost-12190-0-12489700-1437117364_thumb.jpg

Droga Krzyżowa - tu też modlą się ludzie

post-12190-0-27153000-1437117507_thumb.jpgpost-12190-0-33633800-1437117564_thumb.jpg

Razem z tłumem przechodzimy przez rzekę Gave de Pau. Tu w wielkiej sali kościoła Świętej Bernadetty koncertują i bawią się wszyscy, profesjonaliści z amatorami.

post-12190-0-08455300-1437117456_thumb.jpgpost-12190-0-80894900-1437117594_thumb.jpg

Wieczorem na Placu Różańcowym zbierają się pielgrzymi ze świecami. Długi pochód migocący światełkami powoli wędruje skwerem wzdłuż rzeki, żeby powrócić na plac przed bazylikami. Trzech księży odmawia różaniec razem ze zgromadzonym tłumem. Każdy modli się w swoim języku, tylko rytm modlitwy jest wspólny  

post-12190-0-66967900-1437117890_thumb.jpgpost-12190-0-44214000-1437117905_thumb.jpgpost-12190-0-04765800-1437117918_thumb.jpgpost-12190-0-62335600-1437117931_thumb.jpg

Późnym wieczorem wracamy na kemping. Przed Grotą Objawień wciąż modlą się ludzie.

30.04.15. Widok górskich szczytów pokrytych śniegiem w pełnym słońcu jest bardzo prowokujący. Jedziemy do Gavarnie obejrzeć Cirque.  Chciałoby się w Pireneje, ale tam jest śnieg. post-12190-0-87248200-1437116800_thumb.jpg

Musi wystarczyć plan minimum.  Cirque de Gavarnie to imponujący kocioł polodowcowy o średnicy 6,5 km otoczony  trzytysięcznikami. Dojście do niego z wioski Gavarnie  jest bardzo proste i dostępne dla również dla nieprzygotowanych, a widoki imponujące.  Około 5-o kilometrowa,  wygodna ścieżka prowadzi do schroniska znajdującego się przy wejściu do kotła.

post-12190-0-30808000-1437117943_thumb.jpgpost-12190-0-71773100-1437117960_thumb.jpgpost-12190-0-20360500-1437117977_thumb.jpgpost-12190-0-25315900-1437117989_thumb.jpgpost-12190-0-82860900-1437118005_thumb.jpgpost-12190-0-18177800-1437117876_thumb.jpg

W wiosce na halach kwitną żółte narcyzy, a nieco wyżej natrafiamy na płaty śniegu. Droga jest przegrodzona taśmą. Hmm, iść dalej czy nie? Moja połówka nie ma problemu z odpowiedzią na to pytanie – idzie, ja zostaję, ale kiedy mija mnie kolejna grupka autochtonów nie wytrzymuję i też ruszam dalej. I dobrze, do schroniska i cyrku jest całkiem blisko.  Schronisko – hotel zamknięte, jeszcze nie sezon, wodospady ledwo ciurczą, ale turystów trochę jest. Siedzimy na zielonej murawie, odpoczywamy i podziwiamy widoki. Z błogiego spokoju wyrywa nas nagły huk. Co się dzieje? Daleko z któregoś ze szczytów  zeszła lawina, widać tylko unoszącą się nad górami chmurę białego pyłu. A tu spokój, nikt nie ucieka..... Wycieczka w góry i słoneczne popołudnie nieco nas rozleniwiły. Nie wybieramy się wieczorem do sanktuarium. Spędzamy mile czas na kempingu na lekturze i porządkach.

1.05.15.  Rankiem znowu chmury i kropi deszcz. Dobra pogoda na podróż. Dokąd dojedziemy? Na pewno do Hiszpanii. A na razie Francja i  maleńkie bukieciki wiosennych kwiatów zamiast pierwszomajowych manifestacji, to najczęściej konwalie i tulipany.   Sprzedają je dzieciaki i starzy. Na każdym rogu, w każdej wiosce, w deszczu.

post-12190-0-63451900-1437116807_thumb.jpg

Za San Sebastian wjeżdżamy kawałek na autostradę, potem czerwonymi drogami do Bilbao. Za Bilbao A8 jest już bezpłatna. Te bezpłatne autostrady w Hiszpanii mają jedną wadę: stacji benzynowych i parkingów przy nich jak na lekarstwo. Słońce już zaszło, zjeżdżamy na stację benzynową przed jakimś miasteczkiem.

Oczywiście o tej porze jest już zamknięta. Trudno, nie zamierzamy jechać dalej. Podkręcamy nóżki i idziemy spać.

Edytowane przez nomadka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

2.05.15. Jak zwykle taka noc do przespanych nie należy. Kilka razy podjeżdżają jakieś samochody, zatrzymują się obok nas, chociaż mają do dyspozycji cały pusty parking i odjeżdżają. Sen ucieka i ma problem, żeby wrócić. Za Ribadeo zjeżdżamy z A8 na drogowskaz Praia de As Catedrais. Zatrzymujemy się na pustym jeszcze parkingu i szykujemy śniadanie 43°33'10.75"N  7° 9'25.42"W.  A za oknem maszerują coraz większe tłumy. Nie odstrasza ich deszcz ani wicher. Parking się zapełnił, obok na dużym placu stoi kilka autobusów. To aż taka atrakcja? No, właśnie tak. I trzeba się spieszyć, bo kiedy my schodzimy na plażę zaczyna się przypływ. 

post-12190-0-38598600-1437382418_thumb.jpgpost-12190-0-97000000-1437382446_thumb.jpgpost-12190-0-84666300-1437382428_thumb.jpgpost-12190-0-39357000-1437382411_thumb.jpg

Ciemne skały, kontrastujące z białym piaskiem plaży, tworzą niesamowity świat pełen jaskiń, tajemnych przesmyków, wysokich kominów w których gra woda. Mimo fatalnej pogody i tłumów tu jest pięknie. Nawet jeszcze piękniej, kiedy woda zalewa plażę i świeci słońce. Ocean przyjmuje niesamowitą intensywnie szmaragdową barwę i stanowi wspaniałe tło dla zatopionych w nim skał i zielonej łąki pokrytej żółtymi kwiatami.

post-12190-0-78947900-1437382475_thumb.jpgpost-12190-0-88153100-1437382489_thumb.jpgpost-12190-0-97026500-1437382511_thumb.jpgpost-12190-0-47030500-1437382537_thumb.jpgpost-12190-0-01667600-1437382555_thumb.jpgpost-12190-0-49245600-1437382576_thumb.jpgpost-12190-0-46276500-1437382694_thumb.jpgpost-12190-0-76039800-1437383218_thumb.jpg

post-12190-0-35069500-1437382955_thumb.jpgpost-12190-0-87659600-1437383135_thumb.jpg

post-12190-0-65817000-1437383104_thumb.jpgpost-12190-0-66944300-1437383116_thumb.jpg

post-12190-0-25316400-1437383197_thumb.jpgpost-12190-0-10281500-1437383321_thumb.jpg

post-12190-0-23409700-1437383238_thumb.jpgpost-12190-0-00185100-1437383262_thumb.jpgpost-12190-0-39806300-1437383284_thumb.jpgpost-12190-0-39806300-1437383284_thumb.jpgpost-12190-0-12382900-1437383298_thumb.jpgpost-12190-0-23897900-1437383276_thumb.jpg

Spacer górą klifu dostarcza również mnóstwo wrażeń, no i okazuje się, dokąd nie dotarliśmy, bo uniemożliwił nam to przypływ. Kolejny odpływ zaczyna się późnym wieczorem. Za późno i za ciemno na spacer plażą. W nocy wicher jest tak silny, że zastanawiamy się, czy da sobie radę z przyczepą. W końcu przysypiamy.

3 .05.15 O 7-ej budzi nas jakiś telefon. Co za licho? Kierunkowy 78? to na pewno pomyłka. Na szczęście ranek zastaje przyczepę w tym samym miejscu. Za to kampery z piaszczystego parkingu poniżej gdzieś zniknęły.  Drogą powoli przejeżdża samochód Guardii Cyvil. Nas się jakoś nikt nie czepiał, z wyjątkiem wiatru, ale na kolejny odpływ raczej nie będziemy czekać. Czas ruszać dalej. Szczyty  ukryte w ciemnych chmurach, pada. Pogoda zniechęca do wycieczki w góry. Wieje tak, że da się przekroczyć 70km/godz . Dopiero kiedy A8 odjeżdża od oceanu wiatr się trochę uspakaja. W Santiago największym problemem jest znalezienie miejsca do zaparkowania samochodu z przyczepą. Co prawda parkingi są bezpłatne, ale zapchane. Nie ryzykujemy wjazdu do centrum i kiedy widzimy grupy pielgrzymów i wolne miejsce przy krawężniku stajemy. Dalej wędrujemy już pieszo razem z pielgrzymami, kierując się symbolem muszelki umieszczonym na chodniku i przydrożnych tablicach.

post-12190-0-52744100-1437382708_thumb.jpgpost-12190-0-74661300-1437382714_thumb.jpg

Pielgrzymi są zmęczeni, przybrudzeni, my tylko niedospani. Udziela nam się ich nastrój, radości i podniecenia, w końcu oni dotarli do celu długiej podróży. W katedrze nastrój znika. Trwa msza, a przez kościół przewalają się tłumy, turyści, pielgrzymi, ich bagaże i strażnicy, którzy próbują nad tym wszystkim zapanować.

post-12190-0-42604500-1437382733_thumb.jpgpost-12190-0-98235600-1437382754_thumb.jpgpost-12190-0-52175900-1437382786_thumb.jpgpost-12190-0-87396500-1437382853_thumb.jpg

Po skończonej mszy można robić zdjęcia przez 5 minut, ale nie wolno podejść do ołtarza. Oczywiście kadzielnica Botafumeiro dzisiaj nie zapłonie, teraz jest uruchamiana tylko przy wyjątkowych okazjach. Kolejka do figury świętego Jakuba przekracza granice mojej cierpliwości. Na zewnątrz również jest nieciekawie.

post-12190-0-12691900-1437382802_thumb.jpgpost-12190-0-67966400-1437382834_thumb.jpgpost-12190-0-53491600-1437382679_thumb.jpg

Na placu głośny tłum, ktoś coś skanduje i raczej nie jest to pielgrzymkowicz. Fasada katedry za rusztowaniami, renowacja jest jej faktycznie niezbędna, bo to co widać jest w opłakanym stanie. Zdegustowani wracamy do samochodu.  Podjeżdżamy na parking przy stadionie (widzieliśmy go po drodze  42°53'1.89"N   8°30'55.83"W), żeby coś przygotować do jedzenia. Nie tylko my wpadliśmy na taki pomysł. Stanęło na nim kilkanaście autokarów, ludzie wysypali się na trawniki odpoczywają i biesiadują. Trwa wielki piknik, a nastroje lepsze niż na placu przed katedrą. 

post-12190-0-53651000-1437382976_thumb.jpg

W tej części Hiszpanii ujścia rzek tworzą riasy. W Googlach wygląda to interesująco, w rzeczywistości trochę mniej, bo ujścia są bardzo szerokie. Zaglądamy do Combarro wioski przy ujściu Ria de Pontevedra, nie po to żeby oglądać rias, ale spichlerze. Jest ich kilkadziesiąt. Stoją na kamiennych nogach wzdłuż brzegu rzeki, z dachami pokrytymi czerwoną dachówką, obowiązkowym krzyżem na szczycie, kolorowe, w kwiatach. Teraz nie przechowuje się w nich zboża, ale służą np. za .... suszarnie. 

post-12190-0-18255600-1437382993_thumb.jpgpost-12190-0-71607700-1437383019_thumb.jpgpost-12190-0-00609600-1437383048_thumb.jpgpost-12190-0-41516500-1437383061_thumb.jpgpost-12190-0-77059700-1437383089_thumb.jpg

Niepostrzeżenie wjeżdżamy do Portugalii i lądujemy na kempingu Parque de Campismo do Paço w Vila Praia de Âncora. Kemping tani, tylko 10E za komplet, w eukaliptusowym lesie (to tak wyglądają eukaliptusy?) nad rzeką, kilometr od plaży. Czyste sanitariaty, spokój, pusto – oprócz nas stoją tu tylko dwa kampery. Planowaliśmy, że odpoczniemy parę dni po podróży na plaży. Nic z tego, znowu pada. Robimy pierwsze zakupy w supermarkecie, nie jest drogo, choć pomidory i owoce mogłyby być tańsze. Solony dorsz leży sobie na stosie i pachnie, do tego zapachu trzeba się przyzwyczaić. Bez problemu płacimy kartą. Będzie dobrze

Edytowane przez nomadka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

4.05.15. Leje. Nie ma co siedzieć nad oceanem. Jedziemy do Bragi. W Portugalii jest dużo autostrad, jak się patrzy na mapę to można odnieść nawet wrażenie,  że za dużo.  Na dodatek są dwa systemy poboru opłat. Jeden bardziej tradycyjny (bramki, gotówka), drugi elektroniczny. Ten elektroniczny podobno wygląda tak: jak podjeżdżasz  po raz pierwszy logujesz się do systemu przy pomocy karty kredytowej, potem automatycznie twoje konto jest obciążane zapłatą za każdy przejazd. Nie zamierzamy z tego korzystać, co oznacza, że będziemy zdani na drogi lokalne, a one nie wyglądają tak prosto. Na szczęście jest lepiej niż się spodziewaliśmy, drogi są dobre, dobrze oznakowane i bez problemu dojeżdżamy do celu.  Przejeżdżamy przez eukaliptusowe lasy, tu też drzewa tracą całe płaty kory. Myślałam, ze te na kempingu są chore, a to taka uroda eukaliptusów. U stóp wzgórza Monte Espinho, na którym wybudowano sanktuarium Bom Jezus do Monte (po polsku nazwa jest jeszcze ładniejsza: Dobry Jezus z Góry) znajdujemy bezpłatny  parking 41°33'11.11"N   8°22'52.34"W. Stoi tu już kilka kamperów, jest nawet kran z wodą i kiosk. Na samą górę można podjechać  asfaltową drogą, można też skorzystać z elewadora. My wchodzimy pieszo przez barokową bramę i dalej brukowaną, mozaikową drogą prowadzącą zakosami przez gęsty las. Na każdym zakręcie drogi jest kapliczka  i fontanna. Szaleje wichura, razem z nią szaleją na wietrze drzewa. Nikt nie próbuje uprzątnąć połamanych gałęzi i strąconych liści.

post-12190-0-99160400-1437746448_thumb.jpgpost-12190-0-44991900-1437746468_thumb.jpgpost-12190-0-92276100-1437746496_thumb.jpgpost-12190-0-32908700-1437746517_thumb.jpg

Droga wychodzi na owalny taras, z którego rozpościera się widok na położone u stóp wzgórza miasto i na prowadzące na szczyt wzgórza niezwykłe schody. Co tam wiatr, deszcz i chłód. Jesteśmy tu i jest pięknie. Białe, dwubiegowe schody w równym rytmie wspinają się na wzgórze, na którym stoi bazylika. Pielgrzymi pokonują je podobno na klęczkach. Liczne rzeźby symbolizują pięć zmysłów i trzy cnoty. Próba odgadnięcia symboli kończy się fiaskiem.  Sama bazylika nie dorównuje schodom, choć pięknie się z nimi komponuje. Schody i kaplice przy nich są  oczywiście remontowane. Na szczęście rusztowania aż tak nie przeszkadzają, jak w Santiago.

post-12190-0-67769800-1437746533_thumb.jpgpost-12190-0-32418900-1437746552_thumb.jpgpost-12190-0-15483100-1437746572_thumb.jpg

W Bradze planowaliśmy odwiedzić tylko sanktuarium Bom Jezus. Pora jeszcze wczesna,  zastanawiamy się co robić. Zostawić tutaj nasz zestaw i podjechać autobusem do miasta? A może jechać dalej, do Guimaraes? Oczywiście odjeżdżamy. Do Guimaraes nie jest daleko, jakieś 25km. 

post-12190-0-94480100-1437746601_thumb.jpgpost-12190-0-04895400-1437746591_thumb.jpg

Zatrzymujemy się na pustym parkingu 41°26'56.64"N   8°17'20.04"W pod średniowiecznym zamkiem. Przy wjeździe na parking jest znak – zakaz ruchu po 21:30. Czy po oznacza, ze w nocy nie można z niego wyjechać? Zamek wygląda doskonale.  Ciemne, potężne mury zwieńczone blankami, baszty, mieszkalna wieża w środku ładnie prezentują się na niewielkim zielonym wzgórzu pośrodku zadbanego parku. Oczywiście wejście jest już zamknięte.  Możemy się tylko przespacerować wokół murów i zajrzeć do stareńkiego Capela de Sao Miguel do Castelo obok – ten jest otwarty i do pałacu. Kolejny cel naszej podróży, kemping Marisol koło Porto też nie jest daleko, około 60km.  Tylko po drodze jest Porto, jest już ciemno, a my dojeżdżamy lokalną drogą. Starając się omijać autostrady nieźle się w Porto pogubiliśmy, w końcu z pomocą autochtonów przejeżdżamy na drugą stronę Douro do Madaleny. A tak naprawdę w miastach, wokół miast autostrady są bezpłatne, poza miastami też się to zdarza. Po prostu, jeżeli na wjeździe nie ma znaku informacyjnego o opłatach można wjeżdżać. Oznaczenia są dwa, wyraz „portagem” pod kierunkiem, albo taki znaczek.

post-12190-0-19590500-1437748229_thumb.jpg

Ten ostatni oznacza autostradę z elektronicznym systemem poboru opłat. Zawsze jadąc autostradą byliśmy na czas ostrzegani przed zbliżającą się bramką poboru opłat. Zresztą bezpłatne drogi IP i IC też często były czteropasmowe, albo przynajmniej pojawiało się naprzemiennie na obu kierunkach drugie pasmo, żeby ułatwić wyprzedzanie. Ale tego musieliśmy się dopiero nauczyć. Kemping Marisol ma dwie podstawowe zalety: jest tani (płaciliśmy 12,5€ za dobę) i do Porto można z niego dojechać autobusem. Poza tym standard taki sobie. Trzecia zaleta, że plaża jest przez drogę, przy tej pogodzie nie miała znaczenia.

5.05.15. Porto „załatwiamy” przez jeden dzień, łącznie z wizytą w piwnicy. Dlaczego u licha tak się spieszymy, nie wiem. Do miasta jedziemy autobusem 906 za 1,85€. Trasa jest długa i zawiła, bo autobus zbiera chętnych z lewobrzeżnych osiedli. Zabytki starego miasta skupione są na niewielkim obszarze, więc po opuszczeniu autobusu odhaczamy je po kolei. Porto nam się podoba. Kamienice ozdobione azulejos, wąskie, strome uliczki Riberii, czerwone dachówki, kościoły pełne złota i azulejos

post-12190-0-66235900-1437746435_thumb.jpgpost-12190-0-83723700-1437746720_thumb.jpgpost-12190-0-13559700-1437746739_thumb.jpgpost-12190-0-47471600-1437746800_thumb.jpgpost-12190-0-96869500-1437746813_thumb.jpgpost-12190-0-40521400-1437746824_thumb.jpgpost-12190-0-67131200-1437747166_thumb.jpgpost-12190-0-30986200-1437747204_thumb.jpgpost-12190-0-25542900-1437747184_thumb.jpg

Stara Se, a przed nią piękny pręgierz

post-12190-0-06551200-1437747215_thumb.jpgpost-12190-0-74950600-1437747225_thumb.jpgpost-12190-0-54609000-1437747249_thumb.jpgpost-12190-0-34162700-1437747264_thumb.jpgpost-12190-0-93370600-1437747272_thumb.jpg

Na dworcu i przed dworcem

post-12190-0-84431600-1437746840_thumb.jpgpost-12190-0-31117200-1437746701_thumb.jpg

Najbardziej spodobała nam się księgarnia i Igreja de Sao Francisco. Livraria Lello e Irmao wciąż jest pełna książek i ludzi. Choć większość odwiedzających przyszło tu po to, żeby podziwiać piękne wnętrze i drewniane, kręcone schody, to książki też się tu kupuje.

post-12190-0-33910300-1437746754_thumb.jpgpost-12190-0-39065700-1437746773_thumb.jpgpost-12190-0-31070200-1437746791_thumb.jpg

Kościół świętego Franciszka to już tylko muzeum.  Zbudowano go w XIII wieku i po wielu przebudowach trudno się doszukać pierwotnego kształtu. Za to we wnętrzu króluje rokoko. Barok i rokoko nie należą do moich ulubionych stylów w architekturze, ale tu w Portugalii musiałam zmienić zdanie. Kąpiące złotem, przebogate wnętrze Igreji de Sao Francisco jest zachwycające.

post-12190-0-33644600-1437747792_thumb.jpgpost-12190-0-91502700-1437747808_thumb.jpgpost-12190-0-95388300-1437747840_thumb.jpgpost-12190-0-22028300-1437747868_thumb.jpgpost-12190-0-01474000-1437747880_thumb.jpg

Most i widoki z mostu

post-12190-0-26858700-1437747888_thumb.jpgpost-12190-0-11686400-1437747766_thumb.jpgpost-12190-0-63814200-1437747296_thumb.jpgpost-12190-0-06229900-1437747737_thumb.jpgpost-12190-0-78562400-1437747759_thumb.jpgpost-12190-0-98795300-1437747900_thumb.jpgpost-12190-0-81236500-1437748038_thumb.jpg

Zaprojektowanym przez ucznia Eiffela mostem Ponte de Dom Luis I przechodzimy na drogą stronę rzeki do Vila Nova de Gaia na wizytę w jednej z najstarszych piwnic winnych (działa od 1692 roku, wejście 5€ od osoby) do piwnicy Taylor.  Słuchamy opowieści o winnicach, tradycji i winie porto. Najlepsze jest to deptane, najstarsze porto na kolor złocisto-brązowy i smakuje przewybornie, piwnica wcale nie jest piwnicą tylko długim budynkiem z czerwonym dachem, bez okien.

post-12190-0-22300600-1437748091_thumb.jpgpost-12190-0-53706400-1437748061_thumb.jpgpost-12190-0-41955900-1437748075_thumb.jpgpost-12190-0-82661300-1437748111_thumb.jpg

Po wizycie w chłodnej, pełnej beczek piwnicy odpoczywamy w ogrodzie popijając porto Taylor’s i podziwiając widoki. Udane zakończenie pobytu w Porto. Wieczorem idziemy na spacer nad ocean. Nareszcie się wypogodziło, choć powietrze rześkie i wieje wiatr. Na długi spacer nadmorską drewnianą estakadą.

 

post-12190-0-35643900-1437748017_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Miodzio

Brawo nomadka!!!

Super relacja z kapitalnego wyjazdu. Czekam z niecierpliwością na ciąg dalszy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

Miodzo, dzięki za wsparcie. Dobrze jest wiedzieć, że ktoś się interesuje tym co piszę. Staram się wstawiać dużo zdjęć, więc z konieczności relacja jest w kawałkach.

 

A więc ciąg dalszy.

6 .05.15. Budzi nas słoneczko, szybko jednak przybywa chmur. Z plażowania nici, na Porto też straciliśmy ochotę. Ruszamy dalej. Przed nami kilka intensywnych dni, środek Portugalii  to mnóstwo ciekawych miejsc niezbyt od siebie oddalonych i brak sensownej bazy wypadowej. Będziemy zwiedzać w drodze. Pierwsza na trasie jest Coimbra. Mamy problem ze znalezieniem parkingu, w końcu zatrzymujemy się przy Lidlu, kawałek od centrum.

post-12190-0-37330100-1437904668_thumb.jpgpost-12190-0-93979600-1437904968_thumb.jpg

post-12190-0-07215500-1437904681_thumb.jpg

To nie nastraja dobrze i już nie wiem, czy mam ochotę na oglądanie jakiegoś tam uniwersytetu. Faktycznie uniwersyteckie miasteczko na wzgórzu wygląda nieciekawie. Ponure, monumentalne gmachy i takież rzeźby przypominają  wczesny socjalizm i takie jego osiągnięcia jak MDM. Żeby się nie zniechęcić trzeba jak najszybciej wejść na teren Velha Universidade przez Porta Ferrea (w remoncie).

post-12190-0-77179300-1437904563_thumb.jpgpost-12190-0-26842400-1437904709_thumb.jpgpost-12190-0-18887100-1437904943_thumb.jpg

Rozległy, wysypany białym żwirem dziedziniec otoczony jest z trzech stron przez gmachy, które na szczęście w niczym nie przypominają tych z czasów Salazara.  Zaczynamy od Biblioteki. Jej ściany aż po  sufit zapełnione są książkami.  Wszystko jest piękne: drewniane regały, kolorowe grzbiety starych ksiąg i barwne freski na sufitach.

post-12190-0-28369800-1437904876_thumb.jpgpost-12190-0-71399300-1437904894_thumb.jpgpost-12190-0-23214900-1437904913_thumb.jpg

Niewielka biała Capela de Sao Miguel obok na miodowy manueliński portal i barokowe wnętrze z pięknymi organami (nie udało się ich uwiecznić – zakaz fotografowania).

W uniwersyteckich wnętrzach pusto, chociaż w jednej z sal trwa egzamin.

post-12190-0-93493100-1437904693_thumb.jpgpost-12190-0-73829600-1437904929_thumb.jpgpost-12190-0-61645000-1437904995_thumb.jpgpost-12190-0-06469700-1437905008_thumb.jpg

Dzisiaj koniec roku akademickiego, tutaj to szczególny dzień. U się tego tak nie przeżywa. Studenci wyszli na miasto, w obowiązkowej czerni, robią sobie pamiątkowe zdjęcia i  zapraszają na wspólną zabawę. Od jutra zaczynają świętowanie. Zaglądamy jeszcze do nowej i starej Se. Nowa jest nieciekawa,  początki starej (Se Velha) sięgają XII wieku. Potem coś dobudowano, np. renesansowy portal do romańskiej budowli, w środku też wiele się działo, każdy wiek pozostawił po sobie pamiątkę.

post-12190-0-50393700-1437904860_thumb.jpgpost-12190-0-36079300-1437905024_thumb.jpgpost-12190-0-65988700-1437905477_thumb.jpgpost-12190-0-38082000-1437905495_thumb.jpgpost-12190-0-83209300-1437905520_thumb.jpgpost-12190-0-42534500-1437905545_thumb.jpgpost-12190-0-18374700-1437905562_thumb.jpgpost-12190-0-09427400-1437905615_thumb.jpgpost-12190-0-93441000-1437905637_thumb.jpgpost-12190-0-33526100-1437905581_thumb.jpg

Podobnie było z Igreją de Santa Cruz.

post-12190-0-84788700-1437904579_thumb.jpgpost-12190-0-73015200-1437904601_thumb.jpgpost-12190-0-40208600-1437904623_thumb.jpgpost-12190-0-55668700-1437904648_thumb.jpg

Zapowiadało się nieciekawie, a spędziliśmy w Coimbrze całe popołudnie. Zrobiło się późno. Już wieczorem dojeżdżamy do Conimbrigi. Muzeum już zamknięte, ale na parkingu pozostało kilka kamperów.  To my też zostajemy. Śpimy w sąsiedztwie ruin starożytnego rzymskiego miasta. 40° 5'55.97"N   8°29'23.09"W.

7.05.15. Conimbriga. Noc spokojna. Rano budzi nas śpiew ptaków. Po śniadaniu idziemy do muzeum.  To co zostało w większości mnie nie przerasta i nie zasługiwałby na uwagę, gdyby nie mozaiki . Pokrywały podłogi starożytnych pałaców i przetrwały do dzisiaj w dobrym stanie. 

post-12190-0-98422400-1437905455_thumb.jpgpost-12190-0-34877600-1437905665_thumb.jpgpost-12190-0-31528500-1437905730_thumb.jpgpost-12190-0-67794000-1437905753_thumb.jpgpost-12190-0-10323400-1437905778_thumb.jpg

Najlepiej prezentuje się dom fontann ukryty pod ochronnym dachem. Na patio przed muzeum drzewka pomarańczowe a na nich jednocześnie kwiaty i pomarańcze.  Parking się zapełnił, przyjechały autokary pełne młodzieży. Drogą idą pielgrzymi. My tez ruszamy w kierunku Fatimy.

post-12190-0-18750600-1437904567_thumb.jpg

Taki sposób na zwiedzanie nie należy do moich ulubionych, ale cóż tu inaczej nie wychodzi.  28km i jesteśmy w Pombal.  Na zielonym wzgórzu jest zamek, tzn ciemne mury najeżone blankami z wieżą mieszkalną w środku. Parkingu brak. Przy drodze  na górę zamkową stoją czarownice.

post-12190-0-29620200-1437905904_thumb.jpgpost-12190-0-10847100-1437905808_thumb.jpgpost-12190-0-13504200-1437905839_thumb.jpgpost-12190-0-59288600-1437905875_thumb.jpg

27km i trafiamy do Leirii, żeby obejrzeć kolejny zamki na wzgórzu stary i nowy. Stary to tylko mury, w nowym można obejrzeć wnętrza i widok na miasto z balkonu z kolumienkami.

post-12190-0-16540400-1437906013_thumb.jpgpost-12190-0-61557100-1437906042_thumb.jpgpost-12190-0-54943300-1437905921_thumb.jpgpost-12190-0-91564600-1437905931_thumb.jpgpost-12190-0-21822100-1437905941_thumb.jpg

 

Edytowane przez nomadka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
witus

Przepiękne zdjęcia ! Zatęskniłem za włóczęgą :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

7 maja to był na prawdę długi dzień. Więc będzie ciąg dalszy i dużo zdjęć.  Kolejne kilkanaście kilometrów i  dojeżdżamy do Batalha. Tego nie da się nie zauważyć i w żadnym wypadku nie można pominąć. Już z drogi IC2 widać z daleka kompleks klasztorny Monasteiro de Santa Maria da Vitoria. 

post-12190-0-29945800-1438091343_thumb.jpg

Klasztor swoje powstanie zawdzięcza zwycięskiej bitwie o sukcesję w roku 1385, a surowość kościelnych naw to wynik przegranej Francuzów, którzy podczas odwrotu w 1810 spalili jego wyposażenie.

post-12190-0-69705700-1438091427_thumb.jpgpost-12190-0-47578100-1438091443_thumb.jpgpost-12190-0-35589000-1438091701_thumb.jpgpost-12190-0-59931900-1438091722_thumb.jpgpost-12190-0-72106800-1438091740_thumb.jpg

Wnętrze przyklasztornego kościoła zachwyca prostotą. Jedyną jego ozdobą są barwne witraże i dwa rzędy potężnych kolumn podtrzymujących sklepienie. Ten ogrom (kościół ma 80m długości i 32m wysokości) o dziwo nie przytłacza, zapewne dzięki światłu wpadającemu przez witraże i niestety żadne ze zdjęć nie oddaje urody i nastroju tego miejsca. 

post-12190-0-82634900-1438091458_thumb.jpgpost-12190-0-48364800-1438091480_thumb.jpgpost-12190-0-99178000-1438091496_thumb.jpgpost-12190-0-04090700-1438091661_thumb.jpgpost-12190-0-50097400-1438091686_thumb.jpg

Do kościoła przylega jasna, bogato zdobiona kaplica fundatorów z grobowcami króla Jana i jego żony oraz ich dzieci. A na zewnątrz zadziwiające bogactwo. Główny portal zdobią  postacie 12 apostołów oraz niezliczonych proroków, świętych, biskupów i władców. Na to wszystko z tympanonu spogląda groźny Jezus Pantokrator. 

post-12190-0-59732600-1438091372_thumb.jpgpost-12190-0-67694600-1438091393_thumb.jpgpost-12190-0-81856400-1438091410_thumb.jpg

Fasadę wieńczą koronkowe balustrady, podpory i pinakle. A gargulce to nie tylko maszkary. Jest piękny kogut, Maur, król w koronie, dostojna niewiasta 

post-12190-0-63308400-1438092085_thumb.jpgpost-12190-0-58064200-1438092730_thumb.jpgpost-12190-0-31477100-1438092931_thumb.jpgpost-12190-0-86469300-1438091355_thumb.jpgpost-12190-0-80020500-1438092660_thumb.jpg

Tak wygląda gotyk w wydaniu portugalskim. Z kościoła wychodzi się  na rozległy, zielony, otoczony krużgankami dziedziniec Claustro Real. To prawdziwy popis gotyku manuelińskiego.  Delikatne kolumienki podpierają ostre łuki arkad. Wypełniają je maswerki, kamienne koronki splecione z okrętowych lin i roślin, ozdobione motywem krzyża. Szczyt budowli wieńczą koronkowe arkady i pinakle.

post-12190-0-65772200-1438091756_thumb.jpgpost-12190-0-66000700-1438091777_thumb.jpgpost-12190-0-03912400-1438091802_thumb.jpgpost-12190-0-52360000-1438091823_thumb.jpgpost-12190-0-21320200-1438091641_thumb.jpgpost-12190-0-49426000-1438092572_thumb.jpg

W przylegającej do klasztornych krużganków Sali Kapituły przy grobie nieznanego żołnierza  stoi warta honorowa. Jej budowniczy miał sporo szczęścia, że sklepienie tej sali nie zawaliło podczas próby nad jego łóżkiem, ale  później 

post-12190-0-48265100-1438091993_thumb.jpgpost-12190-0-05536600-1438092016_thumb.jpg

Kolejny wirydarz Alfonsa V jest zupełnym przeciwieństwem Królewskiego – dwupiętrowy, pozbawiony ozdób, to już świadectwo innych czasów.

post-12190-0-13207600-1438092033_thumb.jpgpost-12190-0-00698700-1438092051_thumb.jpgpost-12190-0-99271500-1438092062_thumb.jpg

Za to dobudowana do tyłów kościoła Capelas Imperfeitas, pomyślana jako panteon królewskiej dynastii Aviz, bogactwem zdobień przerasta chyba pałace Alhambry. Niestety królowi Duarte zabrakło pieniędzy na jej dokończenie i kaplica jest bez... sklepienia.

post-12190-0-59749600-1438092675_thumb.jpgpost-12190-0-40784600-1438092692_thumb.jpgpost-12190-0-10231500-1438092716_thumb.jpgpost-12190-0-66446400-1438092743_thumb.jpgpost-12190-0-14054900-1438092121_thumb.jpgpost-12190-0-40112400-1438092149_thumb.jpgpost-12190-0-21029100-1438092298_thumb.jpgpost-12190-0-03288000-1438091975_thumb.jpgpost-12190-0-49983300-1438092418_thumb.jpgpost-12190-0-03674900-1438092467_thumb.jpgpost-12190-0-70672100-1438092495_thumb.jpgpost-12190-0-29663900-1438092519_thumb.jpgpost-12190-0-17573400-1438092595_thumb.jpgpost-12190-0-35795000-1438092445_thumb.jpg

Ośmioboczna Capelas wysokością miała przerastać kościół, jej boki tworzy 7 kaplic, te są przykryte i zgodnie z przeznaczeniem mieszczą królewskie grobowce. Prawdziwym cudeńkiem jest prowadzący do kaplicy portal.

post-12190-0-74593700-1438092105_thumb.jpgpost-12190-0-37360800-1438092616_thumb.jpgpost-12190-0-75697600-1438092637_thumb.jpg

Bez wątpienia kościół w Batalha to moje nr 1 w Portugalii.

post-12190-0-93517000-1438092906_thumb.jpg

Parking przy klasztorze 39°39'37.53"N 8°49'28.01"W jest sympatyczny ale pusty. Moglibyśmy tu zostać na noc, ale dlaczego tu tak pusto? Lepiej jedźmy do Fatimy, to tylko 20 km, a na forach piszą, że można tam bezpiecznie nocować.

 

Edytowane przez nomadka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

7.05.15 cd. Fatima Zatrzymujemy się na piaszczystym parkingu za kościołem Najświętszej Trójcy 39°37'42.19"N   8°40'42.19"W. O dziwo, tu tez pusto. Jak się później okazało trafiliśmy na inny  parking, niż ten opisywany na forach. Ale co tam, jest miejsce, są nawet drzewa. Lokujemy się i idziemy do sanktuarium. Jest bardzo późno.

post-12190-0-18654400-1438331883_thumb.jpg

W Kaplicy Objawień zbierają się wierni na różaniec, w modlitwie uczestniczy również polski ksiądz. Po mszy rusza procesja z pochodniami. Skromniejsza od tej w Lourdes.
8.05.15. Rano ponownie idziemy do sanktuarium. W Fatimie najważniejsza jest maleńka kapliczka postawiona na miejscu, gdzie Matka Boska objawiła się dzieciom. Przed kaplicą stoi ładna, biała figurka Matki Boskiej Fatimskiej w złotej koronie.

post-12190-0-42291300-1438331896_thumb.jpgpost-12190-0-72173000-1438331907_thumb.jpg

Wieczorem modlili się tu pielgrzymi, rano trwają porządki. Kapliczka przykryta jest częściowo przeszklonym dachem a figurka osłonięta szklaną kapsułą. Basilica do Santuario ukryła się za rusztowaniami i metalowym płotem.

post-12190-0-49311100-1438331958_thumb.jpgpost-12190-0-02036400-1438331971_thumb.jpgpost-12190-0-58460400-1438331994_thumb.jpg

post-12190-0-89855100-1438331924_thumb.jpgpost-12190-0-00405300-1438331944_thumb.jpg

Można wejść tylko do kaplicy, w której pochowani są pastuszkowie, świadkowie objawień. Za kilka dni kolejna rocznica pierwszego objawienia. W Fatimie pojawi się tysiące pielgrzymów, mijaliśmy ich na drogach. I dla nich przed płotem, na pokrytym asfaltem placu Piusa XII budowany jest ołtarz. Plac jest olbrzymi, czarny  i przytłaczający. Może podobno pomieścić  milion osób. Dzisiaj praktycznie jest pusty.  Na tej czerni niewielka plama: pośrodku kwietnego klombu złoty Jezus unosi ręce do góry. Przy klombie jest kran z cudowną wodą.

post-12190-0-75664900-1438331982_thumb.jpgpost-12190-0-14348600-1438332007_thumb.jpgpost-12190-0-39842700-1438332231_thumb.jpg

Na drugim krańcu placu stoi Igreja da Santissima Trindade, a przed nią olbrzymi stalowy krzyż i pomnik najważniejszego pielgrzyma Jana Pawła II. Na szczęście ten pomnik przypomina Papieża, którego znaliśmy. Zaprojektował go Polak Czesław Dźwigaj.

post-12190-0-22090200-1438332164_thumb.jpgpost-12190-0-62497200-1438332192_thumb.jpgpost-12190-0-65486700-1438332216_thumb.jpgpost-12190-0-30408000-1438333088_thumb.jpg

Współczesny, już z XXI wieku,  Kościół Najświętszej Trójcy kształtem przypomina arenę. Jego twórca – Grek zerwał z tradycją, i dobrze, bo nie jest to nie jest to żaden „neo” ale prosta, ascetyczna i czysta w formie budowla. Wnętrze tez zrywa z kanonami, przypomina raczej salę widowiskową  z rzędami siedzeń schodzącymi w dół w stronę ołtarza. Ołtarz to tylko skromny krzyż, a nim Jezus z twarzą współczesnego człowieka (zaprojektowała go Irlandka Catherine Green) i złota mozaika na ścianie.

post-12190-0-34781600-1438332146_thumb.jpgpost-12190-0-79344400-1438332176_thumb.jpg

Jest też część podziemna, kaplice, sale i korytarze ze ścianami pokrytymi białym azulejos w narysowane czarną kreską, oszczędne rysunki, przypominające te z kaplicy Matisse’a  w Vence. Tylko co tam robią koguty? W Fatimie, podobnie jak w Lourdes, podoba mi się współczesny kościół. Jak widać, w  takich miejscach nie chodzi o wrażenia estetyczne, tylko duchowe. A szkoda, można je przecież połączyć. 

Wyjeżdżamy z Fatimy, żeby obejrzeć kolejny z portugalskich cudów architektury Convento de Cristo, zamek i klasztor templariuszy w Tomar. (Fatima ->Tomar 40km). Do templariuszy mam stosunek szczególny, intrygują i budzą sympatię, a to pewnie za sprawą lektury z dzieciństwa J. Co robili w Portugalii? Mieli się całkiem dobrze. Po tym jak król Francji Filip II Piękny zlikwidował zakon w piątek trzynastego, z niskich zresztą pobudek, w Portugalii zakon przetrwał, chociaż pod zmienioną nazwą – Zakonu Rycerzy Chrystusa. Zamek i klasztor znajdują się na wzgórzu ponad miastem. Pani w IT odradza nam wjazd na górę z przyczepą. Mówi, że parking jest mały i płatny (oczywiście miejsce by się znalazło). Szukamy miejsca na dole, co tez nie jest łatwe, bo duży parking nad rzeką w piątek zajmują stragany. Idziemy na wzgórze piechotą.

post-12190-0-69597500-1438332136_thumb.jpgpost-12190-0-51345000-1438332244_thumb.jpgpost-12190-0-30712900-1438332427_thumb.jpg

Zamku się nie zwiedza, zresztą niewiele z niego zostało. W klasztorze jest zadziwiający, zbudowany na planie szesnastoboku kościół z jeszcze oryginalniejszym ołtarzem, bo utworzonym przez sześć połączonych ze sobą, bardzo kolorowych kolumn. Trzeba zamknąć oczy, żeby wyobrazić sobie, jak to wyglądało za Templariuszy, bo kolorowe mozaiki dodano znacznie później.

post-12190-0-48294700-1438332708_thumb.jpgpost-12190-0-26102600-1438332417_thumb.jpgpost-12190-0-09021000-1438332452_thumb.jpgpost-12190-0-96199800-1438332594_thumb.jpgpost-12190-0-87432900-1438332611_thumb.jpgpost-12190-0-76628200-1438332684_thumb.jpg

Do kościoła przybudowano kilka dziedzińców. Błąkamy się po klasztornych krużgankach podziwiając bogato zdobioną bryłę kościoła, gargulce, kolumienki, gotyckie sklepienia. Budowlą próbuje zawładnąć natura. Mury, rzeźby pokryte są rudymi i brunatnymi mchami, to chyba zasługa portugalskiego klimatu 

post-12190-0-87865800-1438332475_thumb.jpgpost-12190-0-85884900-1438332506_thumb.jpgpost-12190-0-30457700-1438332520_thumb.jpgpost-12190-0-35060700-1438332814_thumb.jpgpost-12190-0-63227700-1438332543_thumb.jpgpost-12190-0-85913500-1438332571_thumb.jpgpost-12190-0-57745300-1438332665_thumb.jpgpost-12190-0-76144700-1438332726_thumb.jpgpost-12190-0-13473700-1438332745_thumb.jpgpost-12190-0-63507600-1438332834_thumb.jpgpost-12190-0-45392000-1438332988_thumb.jpgpost-12190-0-23613000-1438333001_thumb.jpgpost-12190-0-47768200-1438333028_thumb.jpgpost-12190-0-38332300-1438333044_thumb.jpgpost-12190-0-94948000-1438332767_thumb.jpgpost-12190-0-68677100-1438332778_thumb.jpgpost-12190-0-87005100-1438332796_thumb.jpg

W końcu trafiamy na okno. To okno. Piszą o nim wszystkie przewodniki, że to najdoskonalszy przykład manuelińskiego gotyku. Jego również nie oszczędziła natura. I tak jest oszałamiające!

post-12190-0-55753100-1438332974_thumb.jpgpost-12190-0-30022600-1438333061_thumb.jpg

Zwiedzanie zajęło nam parę godzin. Odpoczywamy popijając kawę na rynku i zastanawiamy się co dalej.

post-12190-0-69588900-1438332266_thumb.jpgpost-12190-0-68962600-1438332279_thumb.jpg

Planowaliśmy  odwiedzić kolejny zamek Almourol Castle (dwadzieścia parę km), ale jakoś strąciliśmy ochotę na zamki (są do siebie bardzo podobne) i na zmaganie się z niewiadomą, gdzie będziemy nocować. Wracamy do Fatimy, tu przynajmniej będzie bez niespodzianek.  Nasz przykład jest zachęcający, na noc zostało z nami kilka kamperów. Wieczorem, zapalamy świeczki za nasze wnuczki przed sanktuarium.

post-12190-0-46146100-1438332949_thumb.jpg

Edytowane przez nomadka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

...  kompleks klasztorny Monasteiro de Santa Maria da Vitoria...

Te detale ... koronkowa robota  :serducha:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

Te detale ... koronkowa robota  :serducha:

No cóż, nie masz wyjścia. Musisz mi wybaczyć tę słabość do detali :skromny:, bo mam ich jeszcze trochę w tegorocznym archiwum  :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

9.05.15 Dzisiaj jedziemy nad ocean. Należy nam się kilka dni odpoczynku na kempingu i to bez względu na pogodę. Po drodze mijamy zameczek Porto de Mos.

post-12190-0-94482700-1438701474_thumb.jpg

Ten jest inny, ma zielone dachy i zabawne odwrócone przypory. Nie omijamy klasztoru Santa Maria de Alcobaça.

post-12190-0-18383600-1438701487_thumb.jpgpost-12190-0-99217500-1438701534_thumb.jpg

Kompleks klasztorny jest olbrzymi, w porównaniu z poprzednio odwiedzanymi wydaje się surowy i pozbawiony ozdób, choć kilka ładnych detali można znaleźć. Gargulce, kręcone kolumienki, mury są nieprzyzwoicie czyste. Jednak można.

post-12190-0-38014200-1438701598_thumb.jpgpost-12190-0-64568700-1438701772_thumb.jpgpost-12190-0-59895300-1438701781_thumb.jpgpost-12190-0-45699200-1438701794_thumb.jpgpost-12190-0-35565600-1438701828_thumb.jpgpost-12190-0-63783400-1438701836_thumb.jpgpost-12190-0-19944700-1438701851_thumb.jpgpost-12190-0-74228600-1438701863_thumb.jpgpost-12190-0-38014200-1438701598_thumb.jpgpost-12190-0-64854500-1438701819_thumb.jpgpost-12190-0-46520200-1438701578_thumb.jpg

W klasztornych pomieszczeniach gości nowoczesna sztuka. Fajne zestawienie. Tak wygląda Sala Królów,

post-12190-0-13244200-1438701569_thumb.jpg

tak kuchnia, wyłożona biało-niebieskimi kafelkami z olbrzymim kominem.

post-12190-0-04878900-1438701803_thumb.jpgpost-12190-0-93759200-1438701811_thumb.jpg

Za barokową fasadą kościoła kryje się surowe, gotyckie wnętrze, a w środku prawdziwe perełki - przepiękne groby królewskich kochanków. Ich miłosna historia nie miała szczęśliwego zakończenia. Piękna Ines została zamordowana z rozkazu króla Alfonsa IV, który uznał potajemne małżeństwo swojego syna z prostą szlachcianką za mezalians. Przyklasztorny kościół to największa tego typu budowlą w Portugalii – ma aż 106m długości. 

post-12190-0-13012700-1438701501_thumb.jpgpost-12190-0-02868100-1438701511_thumb.jpg

post-12190-0-85425400-1438701520_thumb.jpgpost-12190-0-60930200-1438701552_thumb.jpg

Parking w poblizu klasztoru 39°32'57.36"N  8°58'28.71"W . Obidos to bardzo przyjemne miasteczko otoczone wysokim murem, z zamkiem, w którym aktualnie mieści się posada czyli hotel.  Zadbane, pełne kwiatów, sklepików i knajpek.

post-12190-0-67159700-1438702071_thumb.jpgpost-12190-0-20809300-1438702086_thumb.jpgpost-12190-0-21706100-1438702108_thumb.jpgpost-12190-0-67521800-1438702128_thumb.jpgpost-12190-0-82830600-1438702138_thumb.jpgpost-12190-0-63198400-1438702156_thumb.jpgpost-12190-0-65058200-1438702171_thumb.jpgpost-12190-0-02285200-1438702187_thumb.jpg

Miasto żyje z turystów i to docenia. Aż miło po nim spacerować.

post-12190-0-42812900-1438702211_thumb.jpg

Parking pod akweduktem w Obidos 39°21'26.59"N  9° 9'27.26"W. 20km na zachód jest Peniche, rybackie miasteczko na półwyspie otoczone z trzech stron oceanem. Ze znalezieniem Parque de Campismo Municipal de Peniche  nie ma problemu. Z ronda przed miastem widać kilkadziesiąt przyczep na wydmie. Wygląda to trochę dziwnie, ale oglądałam zdjęcia w internecie i wiedziałam mniej więcej czego się spodziewać.

post-12190-0-05535600-1438702059_thumb.jpg

Zgadza się również cena 6,65€ za dobę. Trochę gorzej jest ze znalezieniem miejsca na postój. Kemping jest na piaszczystej wydmie, stanowiska nie są utwardzone, ani wydzielone, raz nawet udało nam się zakopać. Żadne z rosnących tu drzewek nie jest wyższe ode mnie, nie ma co więc liczyć na cień, no i większość miejsc na kempingu jest zajęta. Nie są to przyczepy do wynajęcia, bo mają właścicieli. Po prostu na kempingu czekają na sezon. W końcu jakoś się instalujemy, choć nie udaje nam się rozłożyć wiatki – za duży wiatr i za krótkie śledzie. Idziemy do miasteczka. Jest dalej niż myśleliśmy. Na parkingu pod murami stoi kilkanaście kamperów, taki wybór (szkoda im 6,65€?), miejscowi strażacy robią imprezę, ford wygląda nieciekawie, miasteczko też. Nastroje minorowe. Znajdujemy jakiś sklep i kupujemy Porto na poprawę humoru.  Jest zimno, zaledwie 16o. Chyba za wcześnie zaczęliśmy naszą wyprawę.  Zamykamy się w przyczepie i wypijamy wino.
10.05.15 Oczywiście ranek przynosi więcej optymizmu. Jest pochmurno i raczej chłodno więc zaczynamy od  zwiedzania kempingu. Okazuje się, że w północnej części nie ma stacjonarnych przyczep, nie wieje i nawet coś tam rośnie. Jest też wyrównany i częściowo utwardzony plac dla kamperów i nowe sanitariaty, i są kampery. Z tej strony do plaży jest blisko wystarczy przejść przez ulicę i pokonać wydmę. Nie chce nam się jednak przenosić, tym bardziej, że nasza wtyczka została zamknięta na kłódkę. Internet pod masztem jest za darmo. Sanitariaty ze śladami zużycia, ale czyste. Ekipa sprzątająca robi porządki codzienne, choć na kempingu ludzi niewiele. Gorąca woda bez ograniczeń. Z kempingiem sąsiaduje aquapark, jeszcze nieczynny, są też korty tenisowe i plac zabaw. Do zachodniej plaży też nie jest daleko, bo jakieś 400m od głównego wejścia. Koło południa chmury znikają, idziemy na spacer na południową plażę.  Trwa odpływ i plaża jest taaaka szeroka.

post-12190-0-66568800-1438702353_thumb.jpgpost-12190-0-30855400-1438702422_thumb.jpgpost-12190-0-27782900-1438702442_thumb.jpgpost-12190-0-11796000-1438702378_thumb.jpgpost-12190-0-81121500-1438702399_thumb.jpg

Kąpią się tylko surferzy i dzieci, chociaż chętnych do opalania też się paru znalazło – chowają się za parawanami, jak nad Bałtykiem. Znajdujemy zaciszne miejsce na wydmie z widokiem i od razu robi się upalnie. Wieczorem sprawdzamy prognozę pogody w internecie: jutro jeszcze chmury, pojutrze zaczynają się upały. Wierzyć, nie wierzyć? Jednak zostaniemy tu na parę dni. Dostajemy sms- a: w pierwszej turze wyborów prezydenckich lepszy był Andrzej Duda.

Edytowane przez nomadka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

13.05.15 Przed nami kolejny cel naszej wyprawy Sintra. Niestety nie znaleźliśmy żadnego kempingu w pobliżu, a w Sintrze jest sporo do obejrzenia. Nie zamierzamy jednak wchodzić do wszystkich pałaców, bo cena jest zaporowa. Nawet ze zniżką dla seniorów, nawet na bilet łączony i nawet w maju to ponad 40€ na osobę. http://www.parquesdesintra.pt/en/plan-your-visit-en/price-simulator/  Ograniczymy się do trzech. Planujemy obejrzeć oczywiście gwiazdę pośród pałaców  Palacio da Pena (12,5€), Palacio Nacional de Sintra (8,5€) i Convent dos Capuchos (4,5€), no i chcemy się trochę powłóczyć. Na stronie internetowej miasta jest informacja o jedynym bezpłatnym parkingu, który znajduje się nieopodal Palacio Nacional. Liczyliśmy na to, że w maju znajdzie się tam wolne miejsce Niestety parking jest pełny, zresztą i tak nie możemy się tu zatrzymać, bo na wjeździe stoi zakaz zatrzymywania się dla przyczep.  Na szczęście  przy Volta Duche jest sporo wolnych miejsc parkingowych. Cena za parkowanie też nie jest wygórowana 0,5€/h.

post-12190-0-66713200-1438963656_thumb.jpgpost-12190-0-60067000-1438963665_thumb.jpgpost-12190-0-82631100-1438963638_thumb.jpg

Zaczynamy od Palacio Nacional. Piękne wnętrza zdobione azulejos (mogą być inspiracją), manuelińskie detale

post-12190-0-95648200-1438963315_thumb.jpgpost-12190-0-65848400-1438963326_thumb.jpgpost-12190-0-72224900-1438963339_thumb.jpgpost-12190-0-45120400-1438963366_thumb.jpgpost-12190-0-50968300-1438963380_thumb.jpgpost-12190-0-82803800-1438963417_thumb.jpgpost-12190-0-76949400-1438963621_thumb.jpgpost-12190-0-15756800-1438963350_thumb.jpg

i zadziwiające kominy.  Kominy zawsze są najwyższe, wystają z dachów, ale tu mają kształt olbrzymich stożków i z daleka to one najbardziej rzucają się w oczy. Od strony kuchni też są imponujące.

post-12190-0-66808300-1438963390_thumb.jpgpost-12190-0-36665400-1438963404_thumb.jpg

W IT dostajemy mapę Sintry i okolic. Pani zapytana o dogodne miejsce do zatrzymania się z przyczepą sięga palcem poza mapę. Sintra nie narzeka na brak turystów, więc widać uznała, że nie musi zadbać o wariatów, którzy udają się tu z przyczepą. Do Peny możemy iść piechotą – tylko 3km pod górę, albo skorzystać z autobusu, tylko 5€ od osoby. Wyboru właściwie nie mamy, przyczepę zostawiamy na parkingu na  Volta Duche, dopłacamy 2€. 4h samochodem musi nam wystarczyć na Palacio da Pena razem z parkiem. 

post-12190-0-78435600-1438963305_thumb.jpg

Stara Sintra leży w niewielkich górach, a to oznacza, że góry są w mieście, a uliczki są wąskie, strome, często brukowane i jednokierunkowe. Tak wygląda droga do Pena, wąsko, stromo i niebezpiecznie. Za to parkingi są bezpłatne. Jednak dobrze, że nie wybraliśmy się tutaj z przyczepą.

post-12190-0-22330600-1438963690_thumb.jpgpost-12190-0-45181900-1438963700_thumb.jpgpost-12190-0-39513500-1438963724_thumb.jpgpost-12190-0-63419000-1438963750_thumb.jpgpost-12190-0-34132700-1438964070_thumb.jpgpost-12190-0-65186000-1438963607_thumb.jpg

Pena bajkowy zamek  na granicy kiczu, kolorowy z mnóstwem pięknych detali, z ciasnymi wręcz klaustrofobicznymi  prywatnymi pokoikami – ciekawe, dlaczego w XIX wieku oszczędzali przestrzeń?

post-12190-0-10479800-1438963984_thumb.jpgpost-12190-0-56333700-1438963999_thumb.jpgpost-12190-0-32408200-1438964011_thumb.jpgpost-12190-0-06454500-1438964029_thumb.jpgpost-12190-0-85209900-1438964043_thumb.jpgpost-12190-0-78249300-1438964057_thumb.jpg

I wielkim dzikiem parkiem dookoła.

post-12190-0-59478300-1438964098_thumb.jpgpost-12190-0-45560100-1438964113_thumb.jpg

Pałac zwiedzamy dokładnie, przez park tylko przechodzimy. 4h to jednak skąpo.

post-12190-0-41815600-1438963769_thumb.jpg

Zamek Maurów fotografujemy z pałacowych tarasów. Jest największy z dotychczas oglądanych, ale wciąż to tylko mury. A przy przyczepie niespodzianka, za rączkę zatknięty jest liścik a w nim wezwanie do zapłaty za parking i straszenie mandatem. Jak to, przecież kwit parkingowy wciąż tkwi za szybą!?  Nie zauważyli? Jesteśmy wściekli i zdezorientowani. Podjeżdżamy do policjanta pilnującego porządku przy  Palacio Nacional. Pokazuję mu kwity, mówi zapłaciliście to wszystko w porządku, nie musicie nic robić. Trochę się uspokajamy. Już z przyczepą jedziemy w kierunku klasztoru Kapucynów. Pierwsze kilometry wyglądają o key , ale kiedy skręcamy pod górę już nam się przestaje podobać. Jest stromo, wąsko, bez pobocza, bo po obu stronach płoty, albo budynki. Czy aby na pewno dobrze jedziemy? Zatrzymujemy się na kawałku pobocza obok hotelu Tivoli Palacio de Seteais. Trzeba zasięgnąć języka.  No i co, okazuje się, że to ta droga. Pan, z którym rozmawiamy rozgadał się, odradza nam tę podróż, mówi, że wąsko i kręto na dodatek samochody z przeciwka, z przyczepą możemy mieć problem. Pytamy o easy drogę do convento. No, nie raczej nie ma. Za to Pan zachwala nam  wybrzeże i przylądek. Tylko głównymi drogami. Zawracamy na hotelowym podjeździe. I tak kończymy wizytę w Sintrze. Trudno. Do Cabo de Roca dojeżdżamy bez problemu i bez problemu parkujemy na bezpłatnym parkingu pod latarnią morską. Znowu wieje i to jak, chmury , piękne widoki i sporo ludzi.

post-12190-0-47552500-1438963967_thumb.jpgpost-12190-0-00516000-1438964268_thumb.jpgpost-12190-0-50828700-1438964289_thumb.jpgpost-12190-0-08551700-1438964316_thumb.jpg

Klif jest bardzo wysoki, brzeg odgrodzony drewnianymi żerdziami. Polka, która tu zginęła musiała za nie przejść. Co się nie robi dla pięknego zdjęcia. Zresztą teraz tez nie brakuje amatorów niebezpiecznych ujęć.

post-12190-0-58401700-1438964330_thumb.jpg

Wieczorem chmury zlewają się z oceanem tworząc zabawna otoczkę na horyzoncie, wygląda to tak, jakby ocean nie był gładki..

post-12190-0-09685100-1438964256_thumb.jpg

Na parking przyjechało na nocleg kilka francuskich kamperów. Zapowiada się wietrzna noc. Liścik z Sintry nie daje mi jednak spokoju.  Chyba wyślę im mailem zdjęcie kwitu parkingowego. Tylko muszę mieć internet.
 

 

Edytowane przez nomadka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

14.05.15. Do zwiedzania Lizbony wybraliśmy kemping Orbitur Costa de Caparica. Będziemy płacić za niego tylko 18€, do Belem mamy prom za jedyne 1,15€, a do plaży 100m. Kemping Lisboa jest co prawda w mieście, ale i tak musielibyśmy korzystać z komunikacji miejskiej, a kemping jest dużo droższy –29€. Przejazd przez Lizbonę na Costa Caparica, mimo tłoku na bezpłatnych autostradach, odbywa się bez problemu. Most na druga stronę Tagu w kierunku południowym też jest bezpłatny. Orbitur to duża firma, ma sieć kempingów w Portugalii, które nie należą do najtańszych. Ten wygląda na  profesjonalny i zorganizowany. Recepcja jest czynna od 9h, czekamy na parkingu na jej otwarcie.  Załatwiają nas niespiesznie.  Dostajemy kluczyk do prądu, kartę magnetyczną do bramy, przywieszki na przyczepę. Wybieramy miejsce – duże zacienione stanowisko, wydzielone żywopłotem. Podłączamy się do prądu, prądu nie ma, ale będzie za godzinę. Na najbliższej toalecie karteczka z informacją: toaleta zamknięta proszę skorzystać z nr 2. W nr 2 zamknięte są prysznice. Trzeba szukać dalej. Coś jest nie tak, a zapowiadało się super. Widocznie kierownictwo kempingu uznało, że przy niewielkiej liczbie gości nie muszą się wysilać i spokojnie przygotowują się do właściwego sezonu. Na pewno będzie gorący, bo na kempingu większość stanowisk zajęta jest przez puste przyczepy, które czekają na odwiedziny właścicieli. Wszędzie fruwa  topolowy puch, który czepia się do ciemnych rzeczy.  Ale nie ma co narzekać, mamy swój pitch, nie wieje i jest ciepło. Nareszcie wyjmujemy stolik,  możemy otworzyć salon na wolnym powietrzu. Jest darmowy internet, co prawda tylko przy sklepie. Wysyłam maila do parkingowych z Sintry i sprawdzam czym poruszać się po Lizbonie. Dzisiaj w planach mamy tylko Belem. Do przystani w Trafaria jedziemy samochodem, to trochę ponad 3km. Na szczęście przy przystani jest niewielki parking, można też zatrzymać się w miasteczku. Do pierwszego biletu doliczają nam koszt karty magnetycznej–0,5€. Kartę doładowujemy przy każdym kolejnym zakupie biletów. Prom płynie do Belem dosyć długo, bo zawija jeszcze do Porto Brandao zabierając kolejnych pasażerów i samochody. Jest słoneczne, wietrzne i niezbyt ciepło. Doskonała pogoda na zwiedzanie. Przed nami Belem. Dzisiaj mapa Lizbony nie jest potrzebna, wszystkie najważniejsze atrakcje Belem są widoczne z promu jak na dłoni.

post-12190-0-85020700-1439276286_thumb.jpgpost-12190-0-21815400-1439276952_thumb.jpg

Zaczynamy od Mosterio dos Jeronimos, najważniejszego na liście portugalskich cudów architektury manuelińskiej. W Lizbonie sporo zwiedzających - widać sezon tutaj nigdy się nie kończy.  Trzeba odstać w kolejce po bilety. Takie tłumy wpływają na nastrój i zmieniają spojrzenie na zabytek, po prostu zamiast zadumy nad cudami przeszłości, obserwujemy niecierpliwą, zachłanną teraźniejszość i nie ma się co na nią boczyć. 

post-12190-0-58546800-1439276474_thumb.jpgpost-12190-0-12917300-1439276506_thumb.jpgpost-12190-0-57761200-1439276524_thumb.jpgpost-12190-0-67589000-1439276543_thumb.jpgpost-12190-0-51051000-1439276564_thumb.jpgpost-12190-0-57132200-1439276609_thumb.jpgpost-12190-0-82050700-1439276726_thumb.jpgpost-12190-0-00918700-1439276740_thumb.jpgpost-12190-0-21560000-1439276820_thumb.jpgpost-12190-0-96062200-1439276837_thumb.jpg

Klasztorny wirydarz jest cudowny w całości i w każdym detalu, a ich bogactwo jest oszałamiające. Każda kolumienka jest inna, każdy kawałek muru pokryty jest reliefami. Rośliny, ptaki, muszle, morskie potwory, liny, przyrządy nawigacyjne to wszystko łączy się w doskonałą całość. Aż można zadać sobie pytanie jak to jest możliwe. Ja też robię się zachłanna, fotografuję, fotografuję, wracam i znowu fotografuję, ale nie sposób zapisać wszystkiego.

post-12190-0-67632100-1439276492_thumb.jpgpost-12190-0-60371300-1439276590_thumb.jpgpost-12190-0-43125900-1439276674_thumb.jpgpost-12190-0-96394900-1439276693_thumb.jpgpost-12190-0-53542800-1439276707_thumb.jpgpost-12190-0-47974300-1439276752_thumb.jpgpost-12190-0-79984200-1439276798_thumb.jpgpost-12190-0-65948800-1439276919_thumb.jpgpost-12190-0-80183500-1439276936_thumb.jpgpost-12190-0-39020800-1439276453_thumb.jpgpost-12190-0-67521400-1439276775_thumb.jpg Na tej tablicy niestety zabrakło Polski

Kościół Matki Bożej jest nie tylko cudownie zdobiony (nawet kolumny pokryte są reliefami), to również przykład sztuki inżynierskiej - był jedną z niewielu budowli, która ocalała po wielkim trzęsieniu ziemi w 1755roku. W wyniku trzęsienia kościół i krużganki, wybudowane pierwotnie na północnym brzegu Tagu, odsunęły się tylko od rzeki. Zdjęcia z chóru dają lepszą perspektywę, szkoda, że nie miałam takiej możliwości w Batalha.

post-12190-0-95495500-1439276304_thumb.jpgpost-12190-0-92750400-1439276345_thumb.jpgpost-12190-0-49117600-1439276974_thumb.jpgpost-12190-0-93574900-1439276462_thumb.jpgpost-12190-0-55039500-1439276180_thumb.jpgpost-12190-0-97941700-1439276328_thumb.jpg

Torre de Belem wygląda jak zameczek na wodzie, koronkowe balustrady, ozdobne pinakle, kręcone kopułki wieżyczek.

post-12190-0-59384600-1439276997_thumb.jpgpost-12190-0-78911000-1439277021_thumb.jpgpost-12190-0-00029600-1439277038_thumb.jpgpost-12190-0-06072800-1439277133_thumb.jpg

A jednak jest  to budowla wojskowa i surowe wnętrze nie pozostawia co do tego wątpliwości. Więziono tu między innymi generała Bema. Na szczyt wieży prowadzą kręte stopnie, na których nie sposób się minąć. Żeby wejść trzeba więc odstać w kolejce, czekając na zielone światło. A potem można już się delektować widokami.  Niezadługo, bo następni czekają.

post-12190-0-67660300-1439276903_thumb.jpgpost-12190-0-11354900-1439277057_thumb.jpgpost-12190-0-19121000-1439277077_thumb.jpgpost-12190-0-31214900-1439277157_thumb.jpgpost-12190-0-13230400-1439277176_thumb.jpg

Idąc z Torre w kierunku przystani mijamy Padrao dos Descobrimentos całkiem współczesną budowlę- pomnik, która przypomina dumne czasy wielkich okryć i podbojów.

post-12190-0-24723000-1439276199_thumb.jpgpost-12190-0-93264500-1439276219_thumb.jpg

Plac u stóp pomnika pokrywa mozaika z różą wiatrów i olbrzymią mapą świata.

post-12190-0-37431300-1439276255_thumb.jpgpost-12190-0-16032200-1439276270_thumb.jpg

Muszę trochę poczekać, żeby spacerowicze zeszli z Polski. Wieczór, a nam się nie chce wracać. Idziemy na babeczki. Bez nich dzisiejszy dzień nie będzie zaliczony. Cukiernię Antiga Confeitaria de Belem znajdujemy bez problemu, można poznać po długiej kolejce, napisach na chodniku i niebieskich markizach.

post-12190-0-01827200-1439277183_thumb.jpgpost-12190-0-62790800-1439277115_thumb.jpg

Do cieplutkich babeczek dostajemy cynamon. Babeczki szybko po wyroku nie doczekały się kawy. Zjadamy je w parku. Na trawie pod zieloną koroną drzewa. To lepsze niż kawiarniany stolik, a ciepłe są najpyszniejsze! Jeszcze sprawdzamy, gdzie jest przystanek tramwaju 15E do centrum (to na jutro, żeby nie tracić czasu na poszukiwania) i wracamy prom. Przy promowej przystani na parkingu stoi sporo kamperów. Oczywiście na parkingu jest znak zakazu dla przyczep. I tak już będzie w Portugalii. Wczoraj Sintra, nocleg na Cabo da Roca (wicher) i popołudnie w Belem. Dosyć wrażeń.  Pora spać.

Edytowane przez nomadka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

15 .05.15 Lizbona. Trochę po bałaganiarsku. (wczoraj miałam poczytać jeszcze raz przewodnik, ale nie miałam siły). Na Tagu fale, trochę buja.

post-12190-0-80384100-1439366698_thumb.jpg

W kiosku kupujemy bilet kombinowany na 1 dzień (6€). Możemy bez ograniczeń korzystać z tramwajów, żółtych autobusów, elevadorów, metra. To dobre wyjście, bo jednorazowy bilet u kierowcy kosztuje nawet 2,85€. Zaczynamy od głównego placu  Lizbony Praca do Comercio.

post-12190-0-10506400-1439366717_thumb.jpg

Kiedyś stał tu królewski pałac, zniszczony, jak cała Baixa, w wyniku trzęsienia ziemi.

post-12190-0-31415400-1439366741_thumb.jpgpost-12190-0-59927300-1439366756_thumb.jpg

Pręgierz na Parca do Muncipio.

post-12190-0-04143300-1439366773_thumb.jpgpost-12190-0-89745600-1439366791_thumb.jpg

Piękny manueliński portal Igreja Nossa Senhora da Conceicao Velha. Casa dos Bios – dom diamentów.

post-12190-0-37174400-1439367018_thumb.jpgpost-12190-0-41549900-1439367139_thumb.jpg

Stara romańska Se została zbudowana na wzgórzach Alfamy dzięki temu przetrwała trzęsienie ziemi. Przez lata traciła nieco ze swojej pierwotnej surowości.

post-12190-0-67590600-1439367039_thumb.jpgpost-12190-0-71542300-1439367077_thumb.jpgpost-12190-0-11307700-1439367105_thumb.jpgpost-12190-0-84247200-1439367126_thumb.jpgpost-12190-0-74676800-1439367089_thumb.jpg

post-12190-0-39179000-1439367062_thumb.jpg W wirydarzu wykopki.

post-12190-0-44928100-1439366999_thumb.jpgpost-12190-0-32536600-1439367148_thumb.jpg

Jazda tramwajem nr 28 może być męcząca.

post-12190-0-58872600-1439367398_thumb.jpgpost-12190-0-36678300-1439367325_thumb.jpgpost-12190-0-88471500-1439367354_thumb.jpgpost-12190-0-64081600-1439367380_thumb.jpgpost-12190-0-04351700-1439367391_thumb.jpgAzulejos w klasztorze Augustionów przedstawiają

ilustracje do bajek La Fontaine’a. Szkoda, że zdjęto je z murów.

post-12190-0-39166900-1439367665_thumb.jpgpost-12190-0-70222100-1439367700_thumb.jpgpost-12190-0-56106200-1439367723_thumb.jpgŚredniowieczny Castelo de Sao Jorge leży na szczycie wzgórza. 

post-12190-0-64525400-1439367473_thumb.jpgpost-12190-0-55182700-1439367641_thumb.jpg

Warto tu zajrzeć dla pięknych widoków z zamkowych murów.

post-12190-0-94745300-1439367941_thumb.jpgpost-12190-0-94194600-1439367615_thumb.jpgpost-12190-0-92801400-1439367801_thumb.jpgpost-12190-0-07740600-1439367818_thumb.jpg

Ruiny gotyckiego kościoła Convento do Cormo, wcale nie takie romantyczne,  bo już uporządkowane mieszczą skromne muzeum. Wracamy pełną turystów Rua Augusta.

post-12190-0-01245000-1439367922_thumb.jpgpost-12190-0-54979500-1439367785_thumb.jpgpost-12190-0-51702900-1439368055_thumb.jpgpost-12190-0-62676200-1439368071_thumb.jpg

Metalowa wieża widokowa Elevador de Santa Justa nie bez kozery przypomina wieżę Eiffela. Do wejścia długa kolejka. Za długa. Nie czekamy, chociaż nasz bilet tu też obowiązuje.

Czy Lizbona może się podobać? Tak.

post-12190-0-61331800-1439366671_thumb.jpgpost-12190-0-51219800-1439367311_thumb.jpgpost-12190-0-88232500-1439367408_thumb.jpgpost-12190-0-93922400-1439367427_thumb.jpgpost-12190-0-35715300-1439367447_thumb.jpgpost-12190-0-78242700-1439367766_thumb.jpgpost-12190-0-08015600-1439367960_thumb.jpgpost-12190-0-86191100-1439368022_thumb.jpgpost-12190-0-12859800-1439368036_thumb.jpgpost-12190-0-87082800-1439367980_thumb.jpgpost-12190-0-61038400-1439368002_thumb.jpgpost-12190-0-82250200-1439367748_thumb.jpg

W każdym miejscu znajdziesz coś interesującego, strome uliczki, kolorowe fasady domów, suszące się pranie, ławeczka przy wąziutkiej ulicy i siedzący na niej  pan z brzuszkiem (istnieje obawa, że brzuszek nie wytrzyma konfrontacji z przejeżdżającymi po ulicy samochodami), czerwone dachy domów, szary Tag, leniwe kawiarnie, gdzie siedzieć leżeć przy stoliku można sobie poleżeć na słońcu, kolejki do klubów fado (??). Już po 20-ej. Ostatni prom odjeżdża o 2130, nie chcemy się na niego spóźnić, wsiadamy do tramwaju w kierunku Belem. A tu 15 kończy bieg w zajezdni. Może i coś o tym mówili, niestety tylko po portugalsku. Dobrze, że mamy rezerwę czasową i dzienny bilet. 

p.s.1 Dostałam odpowiedź od parkingowych z Sintry, po wnikliwej analizie uznali moją reklamację.

p.s.2 Oczywiście już w domu upiekłam polską wersję Pasteis de Belem, smakują całkiem, całkiem, chociaż krem nie jest tak jedwabisty, no i wyglądają trochę inaczej. 

post-12190-0-77885600-1439366676_thumb.jpgpost-12190-0-90861600-1439366684_thumb.jpg

Edytowane przez nomadka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×