Skocz do zawartości
adamkwiatek

UFO -" kosmiczne patenty"

Rekomendowane odpowiedzi

dudek_t

Nie wiem czy chodzi o przedluzanie czy moze o to zeby pokazac konkretnie ze "mam wyjebunne". Co daja Ci te pokrowce? Serio tak czesto jezdzisz uwalony tak ze fabryczna tapicerka tego nie wytrzyma? Jak tak to spoko.

Co do hamowania silnikiem, i tych pewnie mega sliskich pedalow. Nie lepiej schodzic z biegami po jednym juz bez miedzygazu? Pominam juz ze redukcja z V na III nic zlego z silnikiem czy skrzynia nie zrobi. Chyba ze na tej V lecisz pod vmax to co innego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00

Za taką rurę z przodu, czyli niehomologowane orurowanie i element poza obrys pojazdu możesz stracić DR przy najbliższej kontroli. O niebezpieczeńśtwie czegoś takiego w przypadku nawet lekkiego potrącenia pieszego już nawet nie wspominam.

Edytowane przez jacek00 (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamkwiatek

Masz rację - jest to problem :oslabiony:

W rzeczywistości rura jest przyklejona do zderzaka i nie wzmacnia niczego, stanowi jedynie akcent "terenowy".

Mocowanie jest za pośrednictwem gumowych obejm, brak też ostrych krawędzi, a jej długość jest symboliczna.

W przypadku zderzenia, rura leci tam, gdzie zderzak, podobnie, jak tablica rejestracyjna.

Asekuracyjnie można ją stosunkowo łatwo wyjąć, gdyby komuś na drodze bardzo się to nie spodobało.

Drogówka nie jest głupia, więc nie sądzę, bym musiał powyższe ćwiczyć.

"Prawdziwe" rury rzeczywiście są "twarde" i za pomocą wsporników przenoszą siłę nie na zderzak, ale na konstrukcję samochodu - taka rura nie cofnie się wraz ze zderzakiem.

Obserwując drogi, widzę wiele takich nieciekawych konstrukcji, niektóre z homologacją, ale wolałbym mieć do czynienia z "moją" niehomologowaną, niż z tamtymi legalnymi.

Tak więc sprawa jest nietypowa i gdyby rzeczywiście ktoś się uparł, to zastosuję "rurę" z silikonowego przewodu do chłodnicy, wzmacnianego tkaniną, który pomaluję na srebrno, ewentualnie zastosuję jakąś cienkościenną, aluminiowa rurę, typu "puszka po piwie".


Nie wiem czy chodzi o przedluzanie czy moze o to zeby pokazac konkretnie ze "mam wyjebunne". Co daja Ci te pokrowce? Serio tak czesto jezdzisz uwalony tak ze fabryczna tapicerka tego nie wytrzyma? Jak tak to spoko.
Co do hamowania silnikiem, i tych pewnie mega sliskich pedalow. Nie lepiej schodzic z biegami po jednym juz bez miedzygazu? Pominam juz ze redukcja z V na III nic zlego z silnikiem czy skrzynia nie zrobi. Chyba ze na tej V lecisz pod vmax to co innego.

Pokrowce są mi potrzebne, ponieważ drapię, lub zaciągam tapicerkę metalowymi elementami szelek do spodni :smirk:

Śliskie pedały mi bardzo pasują, ale wiem, o co Ci chodzi - wszystko pod kontrolą, stopa nie spada.

Zejście o jeden bieg, nie daje tak dobrego efektu hamowania silnikiem, ponadto hamując hamulcami, zwalniam czasem tak szybko, że nie zdążyłbym zmienić biegu o jeden i osiągnąć efektu wspomagania hamowania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamkwiatek

Po ostatnich mrozach w Jurgowie, kiedy temperatura w nocy spadła do -29 *C, z mojego Helmuta zaczęły odrywać się paty farby, już następnego dnia.

Wygląda na to, że moje malunki wytrzymują dobrze temperatury z piekła rodem, ale mrozy, to już nie bardzo.

Pomalowałem więc Helmuta, by nie straszył egzemą, ale zastosowałem inny system, mianowicie malowanie poprzez naklejanie szmat, co daje nadzieję, że nic się nie oderwie, a jeżeli już, to całość w postaci wylinki.

Kupiłem zwykłą emalie ftalową białą, choć blachy są aluminiowe, oraz cienką podszewkę stylonową białą.

Absolutnie nijak nie przygotowywałem podłoża, poza zmieceniem i pobieżnym oskrobaniem w miejscach odłażenia starej powłoki.

Pozostawiłem spękania, miejsca klejenia, ptasie kupy, słowem zrobiłem to tak olewacko, jak tylko mogłem.

Technika malowania polega na nałożeniu farby na podłoże, następnie kładziemy na to łatę z podszewki, i malujemy jej zewnętrzną powierzchnię.

Postępowałem tak raz , za razem, tworząc zakładki, by powierzchnia była możliwie szczelna.

Malowałem również tym systemem szyberdach i pas łączenia blach w połowie budy.

Na zdjęciach widać wszystko dość dokładnie, a efekt optyczny malowania jest znośny, po oddaleniu się od budy na przynajmniej 3 m :)

Zbliża się zima, więc będzie okazja przetestować malunki na mrozie, bo na deszczu testowana jest cały czas.

Metoda powyższa nadaje się do bardzo zaniedbanych powierzchni, gdzie estetyka nie gra głównej roli.

Inną zaletą takiego malowania jest stworzenie powłoki elastycznej bardzo mocnej i hermetycznej, a więc możliwej do zadedykowania wszystkim z dziurawym dachem.

Kolejnym plusem jest działanie takiej świeżej powłoki , jak "lep na muchy", a nawet pasikoniki i komary. :look:

Jeżeli szmaty się sprawdzą, to kolejnym etapem będzie pomalowanie tym systemem całej budy .

post-3287-0-21507900-1505601637_thumb.jpg

post-3287-0-18713500-1505601660_thumb.jpg

post-3287-0-46648300-1505601685_thumb.jpg

post-3287-0-10674500-1505601722_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
vrs

Adam, a jesteś pewien że jest to kwestia farby a nie podłoża albo obu tych elementów? Z mojej przyczepy nic po zimie nie odpadło. A najniższa temperatura jaką pamietam to było coś około 29.8.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamkwiatek

W moim przypadku, świadomie wybrałem niewłaściwą farbę i brak przygotowania podłoża, by udowodnić teorię, że da się to oszukać stosując technologię malowania szmatami moczonymi w farbie. Moje eksperymenty na Helmucie, to odwet za jego ziomala, dr J. Mengele - niech ma za swoje :czacha:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Suzu4x4

czas pokaże, ale moim zdaniem w miejscach gdzie powierzchnia malowana nie ma przyczepności (np wspomniane ptasie kupy) farba będzie odchodzić. tzn nie będzie odpadać bo tkanina będzie trzymać ale z czasem utworzą się napuchnięcia i bąble , zależy jaki ma być okres użytkowy powłoki,  kilku lat to raczej nie wytrzyma

 

 osobiście jak już bym jechał z emalią to pojechał bym srebrzanką taką jak do malowania felg cena ok 35 zł/litr więc nie powala

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamkwiatek

czas pokaże, ale moim zdaniem w miejscach gdzie powierzchnia malowana nie ma przyczepności (np wspomniane ptasie kupy) farba będzie odchodzić. tzn nie będzie odpadać bo tkanina będzie trzymać ale z czasem utworzą się napuchnięcia i bąble , zależy jaki ma być okres użytkowy powłoki,  kilku lat to raczej nie wytrzyma

 

 osobiście jak już bym jechał z emalią to pojechał bym srebrzanką taką jak do malowania felg cena ok 35 zł/litr więc nie powala

Bardzo możliwe, że tak będzie, ale przewidziałem ten ruch Brunner :laugh:  i będę nacinał purchle, kitował farbę, przyklejał ponownie i ubezpieczał łatą ze szmaty w farbie od zewnątrz. Myślę, że mój Helmut wiele już nie wytrzyma, a raczej ja z nim, więc dostał farbę o połowę tańszą od owej srebrzanki, a jak będzie cokolwiek wybrzydzał, to może dostać kopa :bzik:

Nawiasem absolutnie nie radzę Ci malować budy srebrną powłoką, ponieważ będzie się bardziej nagrzewać, niż w bieli - sprawdziłem to doświadczalnie, po wykładzie gościa, co robi izotermy.

Miałem "srebrną" budę i pomijając wszystko, zbytnio zwracała na siebie uwagę, a ja człowiek skromny jestem niesłychanie, więc teraz mam tak, jak wszyscy, przynajmniej kolorystycznie :-]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Suzu4x4

 z nagrzewaniem to racja, ze srebrną chodziło mi o wytrzymałość farby ale w sumie jak nie będziesz tym jeździł wieki to bez znaczenia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Socale

Tak czy siak, ta buda nadal żyje choć już dawno powinna zdechnąć. No nie jest tak?

I tu uznanie dla talentu wskrzeszania do życia jedynego na świecie monstrum a'la Frankenstein.

Nikt tak nie ma.

Nikt!

Adamie*, ratuj budę ile się da, ona już jest legendą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamkwiatek

Moje "malowanie szmatami" zdało egzamin zimowy w temperaturach dochodzących do - 20 *C - można wiec uznać, że "patent" działa, bo nic nie odpadło, ani się nie odkleiło.

Niedawno testowałem budę stojąc na "patelni" w wysokich temperaturach, i max. nasłonecznieniu - też wszystkie szmaty, jak to mają w zwyczaju, pozostały na stanowiskach :)

Swego czasu kupiłem w markecie "opaskę z magnesem", która niby miała służyć do przytrzymywania narzędzi, ale okazała się za słaba.

Postanowiłem za jej pomocą rozwiązać problem z blokadą otwartej górnej połowy drzwi.

Przykleiłem klejem FixAll magnes z opaski do ściany budy, a do drzwi kawałek blachy, i mam możliwość zablokowania górnej połowy drzwi, w pozycji całkowitego otwarcia.

Zamknięcie wymaga nieco siły, by przełamać działanie magnesu, ale nie muszę juz uwiązywać drzwi, za pomocą linki, by się nie zamykały, kiedy chcę wietrzyć.

 

IMG_20180502_185232.jpg

Odkryłem zaletę swojego "patentowego" mocowania pokrywy kominka, kiedy na wybojach zapadło się pokrętło regulacji :(

Odkręciłem cztery śruby, widoczne na kątownikach aluminiowych, pokrywę zdjąłem, pokrętło poprawiłem, całość skręciłem i spokój :)

IMG_20180518_080725.jpg

IMG_20180518_080750.jpg

Przetestowałem garnek szklany z marketu, za całe 9 zł, i da się w nim gotować , bezpośrednio na gazie :)

IMG_20180518_073153.jpg

Pękła mi osłona gumowa zaczepu, ale myślę, że podobnie mógłbym potraktować osłonę przegubu napędowego - zakleiłem toto, bez wiary, jakąś taśmą "samowulkanizującą", i działa już przez parę tysięcy kilometrów zimą i latem :)

IMG_20180412_185537.jpg

IMG_20180522_100730.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamkwiatek

Rozwiązałem odwieczne problemy z antenami tv - kupiłem, za całe 28 zł antenę z zasilaniem 12 V, z regulacją wzmocnienia, w wersji "wewnętrznej".

Całość zafiksowałem opaskami, by się jakoś trzymała zdejmowanego "masztu", a po zapakowaniu w folię do żywności, powstała antena "zewnętrzna".

Odbiera nawet szwedzkie kanały, i przeżyła opady śniegu i deszczu, w różnych temperaturach.

Opakowanie umożliwia ustawienie horyzontalne, i pionowe części odbiorczej.

IMG_20180412_191437.jpg

IMG_20180412_191504.jpg

P1000420.JPG

Aby nocą w budzie, nie było całkiem ciemno, zastosowałem kilka lat temu diodową lampkę "komputerową" na USB - rozprasza mrok, i pobiera bodajże 1 W mocy .

IMG_20171228_210332.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

Adam...piękna robota.

Teraz masz komplet. Biała fura i biała buda.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamkwiatek
7 godzin temu, Commander napisał:

Adam...piękna robota.

Teraz masz komplet. Biała fura i biała buda.

Dziękuję :)  Z tej odległości, to i ja dobrze wyglądam :)  Inne rzeczy też :)

P1000424.JPG

P1000444.JPG

P1000445.JPG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×