Jump to content

Relacja z Czarnogóry i CRO


Recommended Posts

Relacja bardziej szczegółowa:)

Jechałem przez Węgry, Serbię, Podgoricę. Do granicy Albańskiej dojechałem w 26 godzin jadąc bez przerwy, wybierając autostrady.Trasa w moim odczuciu bez większych wyzwań kondycyjnych dla samochodu, prze,prze...piękne ostatnie ok.300km przez góry z widokiem na śliczny kanion. Kolor wody i widoki rzucają na kolana. Problemy zaczęły się kiedy zobaczyłem znak pola kempingowego i skręciłem w boczną uliczkę. Kemp nazywał się chyba Oliwia ale z wrażenia nie jestem pewien. Dość stromo w dół ale problemem była zatłoczona uliczka na której parkowały samochody zarówno z prawej jak i z lewej strony. Udało się i bez uszczerbku na swojej 4m. przyczepce przecisnąłem się naiwnie myśląc że problemy już za mną. Nic bardziej błędnego. Kemp był zatłoczony i musiałem wyjechać. Bardzo stromo ale przede wszystkim jeszcze bardziej wąsko. Opatrzność pozwoliła mi jednak poradzić sobie i udałem się dalej w kierunku Albanii. Chciałem się zatrzymać na Kampie Neptun ale niestety splajtował. Po drodze zatrzymał nas młody, miły chłopak który zaproponował abyśmy zatrzymali się u niego lecz woleliśmy kamp Toni na tzw. Wielkie Plaży (faktycznie brudno). Tam kilka dni i dalej na północ. Znów wpakowałem się w miasto i wąskie uliczki (słabe oznakowanie dróg), mały stres lecz widząc stojący samochód na poboczu już w ciemnościach za miastem postanawiamy zapytać o drogę. Pan miło nam tłumaczy lecz zastanawia mnie czemu chowa się za swoim autem i klęczy za maską. Moja zagadka rozwiązuje się kiedy po rozmowie prosi abym użyczył mu trochę papieru toaletowego. I tym razem wszystko kończy się OK (dałem całą rolkę i nie czekałem na resztę) i dojeżdżamy do głównej drogi a następnie do Kotoru, tam kilka dni i w stronę Dubrownika. W okolicach Dubrownika wszystkie kempingi zatłoczone i nie ma miejsc więc znajdujemy bardzo fajną plażę za Dubrownikiem z knajpką i swoim parkingiem z ławeczkami i WC. Tam postanawiam zostać na 3 dni. Pierwszy dzień taplania się w wodzie, w drugi wracamy samochodem bez przyczepy do Czarnogóry. Zwiedzamy północną Czarnogórę i w nocy powrót do CRO. Z tego parkingu robimy sobie również wypad do Dubrownika. Trzeciego dnia taplanie i wieczorem (z żoną i 9 letnią córeczką) jedziemy dalej na kemp Jasenowo. Po drodze standardowo małe błądzenie i zatrzymujemy się na małej zatoczce ok 10 km od drogi Adriatyckiej na nocleg. Ok 4 rano podjeżdżają do nas dwaj młodzieńcy, budzą i starają się wszcząć jakąś rozróbę (jeden był pod wpływem czegoś). Udaje mi się jednak spokojnie załagodzić młodych gniewnych, odjeżdżają w swoją stronę a my dosypiamy do rana.

Kolejnego dnia pytamy w Campie Jasenowa o wolne miejsce a tu...... wszystko zajęte. :) Obok znajdujemy bardzo fajny i miły camp Tomas na którym znów spędzamy kilka uroczych dni. Następnie zdzwaniamy się z mamą żony (czytaj TEŚCIOWĄ) która podróżuje ze swoim przyjacielem kamperem po CRO, jedzie od Italii i umawiamy się na kilka wspólnych dni. Spotykamy się za Zadarem na campie lecz już następnego dna pada propozycja wyjazdu na Plitvickie Jeziora i tam kilka nocy również zaliczamy na dużym i spokojnym parkingu przed wjazd na spory i drogi camp o nazwie którą napiszę jak sobie przypomnę. ok 15 km na południe od Plitvic. Prócz nas jeszcze kilka kamperów. Cisza, spokój, nikt się nie czepia. Kupujemy bilety wstępu do parku i dopiero później dowiadujemy się że te bilety nie są do parku lecz jedynie na statek i kolejkę która tam jeździ (biletów nikt nie sprawdzał). Po terenie parku można chodzić za darmo i można wejść od drogi asfaltowej między bramką nr 1 i 2 w każdym miejscu bez mała . Widoki wspaniałe.WARTO. Kolejnych kilka dni znów spędzamy nad morzem. Jedna noc na parkingu koło Rieki, lecz tam pojawia się Policja i wszystkie kampery, przyczepki w sposób wulgarny eksmituje. Mogły zostać tylko te z rejestracją Chorwacką.

W drodze powrotnej zaliczony Budapeszt i jeszcze tylko kapeć ale i tu się szczęście do nas uśmiecha bo złapaliśmy go przy wjeździe do wulkanizatora na Słowacji.

Ogólnie trochę wrażeń, coś się działo widoki piękne i trasa od Albanii do Italii zaliczona. Ok 5000 km. Czarnogóra przepiękna, dolna połowa Cro i Plitvickie również super.

Teraz :bigok zaczynam planować Grecję lub Norwegię.

Pozdrawiam

Paweł :bigok

Link to comment
Share on other sites

Czyli nie nocowaliscie na kempingu zadnym ani razu?

 

Ciekawy jacek.

Link to comment
Share on other sites

Interesująca relacja. Może mógłbyś jeszcze wrzucić jakieś fotki ?

 

dojechałem w 26 godzin jadąc bez przerwy

Nie zwykłem nikogo oceniać ale ja nigdy bym tak nie ryzykował życiem najbliższych.

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Witam

Nigdy nie jeżdżę na siłę i kiedy jestem zmęczony staję na nocleg na pierwszym napotkanym miejscu, moja żona również jest dobrym kierowcą i w razie czego siada za kółko, ale tym razem chyba trzymała mnie adrenalina i piękne widoki. Proszę mi wierzyć że dojechałem zupełnie nie zmęczony i spać poszedłem po 11 godzinach od dojechania do celu. Mała też poprawka - jechałem 29 a nie 26 godz.

Co do spania na campach jak już napisałem spałem na campie Toni w MNE i Tomas w CRO, jedną noc przed Zadarem i koło Rieki też jedną noc

Paweł

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Przyznam szczerze, że nie wiem w jakim okresie byłeś w HR bo nasze "zakochanie się" w campigach nastało po terorocznym wyjeździe w sierpiniu do Chorwacji z namiotem :hehe:

 

Pomimo pełni sezonu na wszystkich campingach bez problemu znajdowaliśmy miejsca postojowe na przyczepkę tez by się znalazło :czerwona:

 

Pozwolę sobie sprostować temat dotyczący biletów do Parku Narodowego Plitvickie Jeziora - bilet wstępu jest wymagany do całego parku! to że nikt nie kontrolował nie znaczy że nie mają do tego prawa, dodatkowo ważny jest 1 dzień na kolejny trzeba go przedłużać ... oczywiście zawsze można iść na gapę ale IMO :krzykacz:

 

A statki i autobusy są za darmo za okazaniem biletu :hehe:

Link to comment
Share on other sites

Będąc w Parku we wrześniu 2008 wykupiliśmy bilety, nikt nie sprawdzał ich w autobusie, dopiero u góry jak wysiedliśmy gość przy wejściu na ścieżkę opieczentował bilet, potem poproszono o bilet przy wsiadaniu na statek. Jeziora zwiedzaliśmy z góry na dół. Tak akurat było przy moim pobycie możliwe że bywa inaczej. Grzegorz

Link to comment
Share on other sites

  • 2 years later...

Lepiej późno niż wcale:)

Mam też prośbę (nie jestem pewien) - może ktoś pozna co to jest za miejsce, które przedstawiają fotki 0026,0037,0038,0056. Moim zdaniem jest to turecka twierdza Kani Kula ale pewien nie jestem.

 

 

Ten post zawierał zdjęcia lub inne załączniki, które zostały utracone w wyniku awarii technicznej.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share

×
×
  • Create New...