Jump to content
DamianL777

Lodówka

Recommended Posts

peja76
8 minut temu, tomekk napisał:

Ale wiesz, że rurka musi być skierowana prostopadle do kierunku jazdy, lub lekko zgodnie z nim... Bo jak będzie wlotem powietrza to zawartość lodówki wydmucha na podłogę. Zupełnie teraz poważnie to nie mam pojęcia czy taka rurka i wiuwanie wiatru ma wpływ na skropliny. U mnie rurka jest tak jakby prostopadle do jazdy i nic się nie działo. Kurcze, doktorat chyba mi wyszedł.

Tak wiem, ja i tak zrobię z zbiorniczka rurkę, dzięki.

Share this post


Link to post
Share on other sites
pawel1966
7 godzin temu, peja76 napisał:

Mam pytanie czy trzeba często sprawdzać ile jest w nim wody i opróżniać???, czemu nie ma spustu na zewnątrz???, czy ta woda może służy do chłodzenie dolnej rurki co przez niego przechodzi???, czy w waszych lodówkach też jest taki zbiorniczek???

tak mam taki są zbiorniczek. Ja już się dobrałem do tej dolnej kratki gdy lodówka chodziła na gaz. No trzeba będzie to co jakiś czas wylewać niestety.

Share this post


Link to post
Share on other sites
czyś
Posted (edited)

Niestety dali zbiorniczek, teoretycznie nie powinien się nigdy wypełnić, a tam gdzie jest, powinno być ciepło i zawartość nie powinna zamarznąć, nawet gdy korzysta się z lodówki w zimie (zwłaszcza zakładając na kratki osłony zimowe). Rurka, zwłaszcza z poziomą końcówką pod podłogę (prostopadle do kierunku jazdy) teoretycznie mogłaby zamarznąć na końcu (nieogrzewany koniec pod podłogą, lub zaraz nad podłogą, gdzie jeszcze nie jest ciepło od lodówki), i gdyby zamarzła i pękła, kondensat mógłby się sączyć w podłogę przez lata, przez cały czas pracy lodówki, niezauważony, z wiadomym skutkiem dla podłogi i zabudowy. Ze zbiorniczka jeśli nawet spłynie nadmiar, to spłynie i wyschnie (wiadomo, z lodówki nie korzysta się ciągle). Tylko tym mógł się kierować producent, robiąc zbiorniczek a nie odpływ. Zresztą ten zbiorniczek jest sporo nad poziomem podłogi, a nie jak najniżej, co tylko potwierdzałoby te przypuszczenia. 

Teraz było bardzo wilgotno (duża wilgotność powietrza), i jednocześnie gorąco, więc tej skrplonej pary wodnej w lodówkach było sporo. Jak z cepy korzysta kilka osób i regularni się lodówkę otwiera, kondensat mógł się zbierać w dużych ilościach, po 3-4 gramy wody za każdym otwarciem lodówki. 20 razy dziennie nawet po 2-3 g, i już jest ponad pół litra wody na dobę. Wilgotność między 80 a 100%, jak w tropikach, i to przez kilka tygodni z rzędu, temperatury wysokie (b. dużo pary wodnej), i duża objętość lodówki - w  instrukcjach od tych lodówek nie ma nic o opróżnianiu pojemnika, producent nie przewidział chyba takiej możliwości, że pojemnik może się w krótkim czasie wypełnić.  

Gdybym miał dawać rurkę zamiast zbiorniczka, to przewidując wyjazdy zimowe (zdaje się że jeździsz, [nie zaglądając do innych tematów] tłucze mi się po głowie Zieleniec w grudniu w zimowej scenerii...) przynajmniej od poziomu dna zbiorniczka/ końcówki igielitu wychodzącej z lodówki, pomyślałbym nad przedłużeniem tego jakąś grubościenną rurką gumową - np. wąż paliwowy - jej mróz raczej nie rozsadzi, nawet gdyby w środku zamarzła (w przeciwieństwie do igielitu). Zagięcie na końcu zrobiłbym płynnym łukiem, z końcem tylko przegiętym do tyłu przyczepy, ale nie poziomym (prostopadłym ), albo po prostu koniec prostej rurki przyciąłbym ze skosa (skos 2-3x fi węża), tak, żeby wylot był od przodu zasłonięty przed pędem powietrza pod czas jazdy, ale żeby nie mogła się tam gromadzić woda, która mogłaby zamarznąć i zablokować swobodny odpływ dalszych porcji skroplin.  

 

 

Edited by czyś (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
peja76
7 godzin temu, czyś napisał:

Niestety dali zbiorniczek, teoretycznie nie powinien się nigdy wypełnić, a tam gdzie jest, powinno być ciepło i zawartość nie powinna zamarznąć, nawet gdy korzysta się z lodówki w zimie (zwłaszcza zakładając na kratki osłony zimowe). Rurka, zwłaszcza z poziomą końcówką pod podłogę (prostopadle do kierunku jazdy) teoretycznie mogłaby zamarznąć na końcu (nieogrzewany koniec pod podłogą, lub zaraz nad podłogą, gdzie jeszcze nie jest ciepło od lodówki), i gdyby zamarzła i pękła, kondensat mógłby się sączyć w podłogę przez lata, przez cały czas pracy lodówki, niezauważony, z wiadomym skutkiem dla podłogi i zabudowy. Ze zbiorniczka jeśli nawet spłynie nadmiar, to spłynie i wyschnie (wiadomo, z lodówki nie korzysta się ciągle). Tylko tym mógł się kierować producent, robiąc zbiorniczek a nie odpływ. Zresztą ten zbiorniczek jest sporo nad poziomem podłogi, a nie jak najniżej, co tylko potwierdzałoby te przypuszczenia. 

Teraz było bardzo wilgotno (duża wilgotność powietrza), i jednocześnie gorąco, więc tej skrplonej pary wodnej w lodówkach było sporo. Jak z cepy korzysta kilka osób i regularni się lodówkę otwiera, kondensat mógł się zbierać w dużych ilościach, po 3-4 gramy wody za każdym otwarciem lodówki. 20 razy dziennie nawet po 2-3 g, i już jest ponad pół litra wody na dobę. Wilgotność między 80 a 100%, jak w tropikach, i to przez kilka tygodni z rzędu, temperatury wysokie (b. dużo pary wodnej), i duża objętość lodówki - w  instrukcjach od tych lodówek nie ma nic o opróżnianiu pojemnika, producent nie przewidział chyba takiej możliwości, że pojemnik może się w krótkim czasie wypełnić.  

Gdybym miał dawać rurkę zamiast zbiorniczka, to przewidując wyjazdy zimowe (zdaje się że jeździsz, [nie zaglądając do innych tematów] tłucze mi się po głowie Zieleniec w grudniu w zimowej scenerii...) przynajmniej od poziomu dna zbiorniczka/ końcówki igielitu wychodzącej z lodówki, pomyślałbym nad przedłużeniem tego jakąś grubościenną rurką gumową - np. wąż paliwowy - jej mróz raczej nie rozsadzi, nawet gdyby w środku zamarzła (w przeciwieństwie do igielitu). Zagięcie na końcu zrobiłbym płynnym łukiem, z końcem tylko przegiętym do tyłu przyczepy, ale nie poziomym (prostopadłym ), albo po prostu koniec prostej rurki przyciąłbym ze skosa (skos 2-3x fi węża), tak, żeby wylot był od przodu zasłonięty przed pędem powietrza pod czas jazdy, ale żeby nie mogła się tam gromadzić woda, która mogłaby zamarznąć i zablokować swobodny odpływ dalszych porcji skroplin.  

 

 

Mądrego to warto posłuchać, masz rację może wyzywałem producenta ale po tym co napisałeś to chyba ten zbiorniczek nie jest złym rozwiązaniem, jak się jedzie zimą to faktycznie najlepsze rozwiązanie, nie pomyślałem o tym , na razie będę obserwował co się dzieje, dzięki za tak wyczerpujący post :ok:.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Piotrekm13

To może kompromis:

Rurka przelewowa, wypuszczona pod przyczepę, podłączona powyżej połowy zbiorniczka. Normalnie zostaje po staremu, a jak zapomnimy, to się przeleje pod przyczepę, a nie na podłogę.

Share this post


Link to post
Share on other sites
adaml61

A w domowych lodówkach też opróżniacie skropliny . Miska na skropliny jest na agregacie gdzie ma ciepło i odparowuje . Tu też ma odparować od ciepła agregatu .

Share this post


Link to post
Share on other sites
Piotrekm13
Posted (edited)
8 minut temu, adaml61 napisał:

A w domowych lodówkach też opróżniacie skropliny . Miska na skropliny jest na agregacie gdzie ma ciepło i odparowuje . Tu też ma odparować od ciepła agregatu .

Nie, bo w domowej taki zbiorniczek stoi na nagrzewanym elemencie, lub jest do niego przytulony. Tutaj tak trochę słabo z podgrzewaniem i odparowywaniem tej wody. Zresztą widać po jej poziomie. Podczas jazdy już by się pewnie rozchlapywało.

Edited by Piotrekm13 (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
jacek00
A w domowych lodówkach też opróżniacie skropliny . Miska na skropliny jest na agregacie gdzie ma ciepło i odparowuje . Tu też ma odparować od ciepła agregatu .
Dokładnie. W Thetfordzie jest miseczka na skropliny, ale ta miseczka jest podgrzewana aby skorpiony właśnie mogły odparować. Nie ma nawet możliwości aby pojemniczek wyjąć

Share this post


Link to post
Share on other sites
czyś
4 godziny temu, Piotrekm13 napisał:

To może kompromis:

Rurka przelewowa, wypuszczona pod przyczepę, podłączona powyżej połowy zbiorniczka. Normalnie zostaje po staremu, a jak zapomnimy, to się przeleje pod przyczepę, a nie na podłogę.

Też mnie dzisiaj olśniło, i miałem o tym napisać, tak w 1/2-2/3 wysokości zbiornika, żeby trochę mogło się zbierać, a nadmiar mógł spłynąć. Zimą nie powinno na postoju nic iść przez przelew - po założeniu osłon, z metra robi się tam ciepło, a powietrze w niskich temeperaturach (zwłaszcza gdy mróz) jest suche [nie jest wysycone parą wodną], więc będzie b. szybko odparowywało, a i do lodówki rzadziej się zagląda. Latem czy przy jeździe, czy na postoju, nadmiar spłynie. 

Zimą przynajmniej raz czy dwa po pobycie, a przed wyjazdem, zajrzałbym kontrolnie czy w ogóle i ile tam faktycznie zbiera się wody, tzn. czy podczas jazdy woda mogłaby pójść w przelew - czy nie ma ryzyka zamarznięcia przelewu, ale zimą będą tam się zbierać raczej śladowe ilości wody, w ogóle nie sięgające do przelewu.   

Share this post


Link to post
Share on other sites
danielpoz

W starej lodówce był mały podgrzewany zbiorniczek. W nowej jest wężyk i to jest doskonałe rozwiązanie.👍 Zimą sprawdza się znakomicie bo niby czemu by miało coś nie działać😎 

Jak się teoretyzuje to później tworzą się przedziwne mity. Polecam doświadczyć a najlepiej przekonać się jak to jest w ogóle wszystko zamontowane😏

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...