Skocz do zawartości

Pierwsza przygoda z przyczepką


sopel39

Rekomendowane odpowiedzi

Witam,

Postanowiliśmy (2 + 2, dzieci 5 lat i 2 lata) spróbować alternatywnego sposobu spędzania wakacji. Zarezerwowaliśmy przyczepkę na 2 tygodnie (pierwszy raz) i zastanawiamy się gdzie się wybrać. Pierwotny plan zakłada wyjazd do Szwajcarii (1330 km z Warszawy do Zurichu), przy czym ja dojechałbym zestawem rozkładając to na dwa dni a żona poleciałaby z dziećmi samolotem. Wydaje mi się, że gdyby dzieci miały jechać ten dystans, to trwałoby to ze 3 dni i wszyscy by się mocno umęczyli (400-500km dziennie).

Pytanie do Was. Czy uważacie, że taka wyprawa na pierwszy raz ma sens czy lepiej spróbować czegoś bliżej albo w innej formule? Robiłem już duże dystanse samochodem, ale nigdy z przyczepką więc nie wiem jak to wpływa na faktyczne czasy przejazdu. Zakładam, że powrót byłby już całą rodziną, więc wtedy należałoby to już rozłożyć na kilka dni.

Ewentualnie czy polecacie jakieś inne kierunki na pierwszy dłuższy wyjazd? Wołałbym uniknąć polskiego morza ze względu na pogodę. Może coś w kierunku Węgier (campinglipot.hu) z przystankiem w górach i jakiś ciekawy powrót? A może jeszcze coś innego?

Pozdrawiam,

K.

Edytowane przez sopel39 (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W zależnosci od tego conlubia Wasze dzieci:).Skoro myslales o Polskim morzu to podejrzewam ze, jak wiekszosc latorosli w tym wieku, atrakcja beda woda i piasek. Ja na pierwszy wykazd - z pozyczona przyczepa-pojechalem do Mariny di Venezi. 

Piekna, piaszczysta plaza i kemping z pierwszej polki, a do tego fajne baseny. Oczywiscie to moloch, ale masz oewnosc czystosci i tego ze sie zona nie zrazi:). 

W okolicy masz sporo podobnych kempingow, ja osobiscie polecam Mediterraneo, zwlaszcza ze od zeszlego roku ma nowe baseny. 

Do tego jest blizej, zrobisz to z jednym noclegiem... 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

8 godzin temu, sopel39 napisał:

Witam,

Postanowiliśmy (2 + 2, dzieci 5 lat i 2 lata) spróbować alternatywnego sposobu spędzania wakacji. Zarezerwowaliśmy przyczepkę na 2 tygodnie (pierwszy raz) i zastanawiamy się gdzie się wybrać. Pierwotny plan zakłada wyjazd do Szwajcarii (1330 km z Warszawy do Zurichu), przy czym ja dojechałbym zestawem rozkładając to na dwa dni a żona poleciałaby z dziećmi samolotem. Wydaje mi się, że gdyby dzieci miały jechać ten dystans, to trwałoby to ze 3 dni i wszyscy by się mocno umęczyli (400-500km dziennie).

Jaki jest sens tarabanić się 1300 km z budą, po to aby do Ciebie doleciała żona z dzieciakami? To już nie lepiej sobie jakiś domek na kempingu wynająć i polecieć wspólnie tym samolotem? IMO przyczepa to przygoda już od momentu zapięcia jej na hak. Podróż z przyczepą nie polega na tym, aby przelecieć 1300 km w jakieś miejsce i tam siedzieć a potem wrócić (chociaż niektórzy tak właśnie robią). Przyczepa to nie kwatery, które na was czekają i do których musicie w określonym czasie dojechać. Przyczepa to w pewnym sensie wolność i brak ograniczeń. Przecież nie musicie jechać 1300 km. Możecie pojechać 300 km, jak Wam się w danym miejscu znudzi, albo nie spodoba to pojedziecie sobie dalej. 

Cytat

Pytanie do Was. Czy uważacie, że taka wyprawa na pierwszy raz ma sens czy lepiej spróbować czegoś bliżej albo w innej formule? Robiłem już duże dystanse samochodem, ale nigdy z przyczepką więc nie wiem jak to wpływa na faktyczne czasy przejazdu. Zakładam, że powrót byłby już całą rodziną, więc wtedy należałoby to już rozłożyć na kilka dni.

Wpływa i to znacznie. Z przyczepą średnią prędkość będziesz mieć w okolicach 75-80 km i to na autostradzie czy drodze ekspresowej. Auto więcej pali, więc i częściej musisz zjeżdżać na tankowania. Podróż się wydłuża i to znacznie. Ja bym nawet powiedział, że jeśli autem jesteś w stanie zrobić na raz 1000 km, to z przyczepą maks to będzie 600 km. Oczywiście w wielkim skrócie, bo to zależy od wielu czynników. Dla mnie czasem 300 km to męczarnia i dalej mi się już nie chce jechać i wolę się zatrzymać, ale to właśnie jest zaleta posiadania przyczepy (kampera), że nie jesteś do niczego uwiązany. Masz ochotę to się zatrzymujesz i zostajesz. 

Cytat

Ewentualnie czy polecacie jakieś inne kierunki na pierwszy dłuższy wyjazd? Wołałbym uniknąć polskiego morza ze względu na pogodę. Może coś w kierunku Węgier (campinglipot.hu) z przystankiem w górach i jakiś ciekawy powrót? A może jeszcze coś innego?

Węgry na chwilę obecną są zamknięte dla ruchu turystycznego. Sam Lipot i same Węgry nie są złym wyborem. Ale jakbyś miał siedzieć bite 2 tygodnie w Lipocie to IMO się zanudzisz na śmierć ;) No ale Węgry mają ten plus, że wszędzie jest blisko, jest masa kempingów z basenami termalnymi. Z takiego Lipotu do Papy masz około 80 km, a jesteś już w zupełnie innym miejscu, na zupełnie innym kempingu i w zupełnie innym miasteczku. Po drodze do Węgier polecam też Kemp Merkur, na kilka dni, ogromny kemping ze świetnym czeskim klimatem, z występami na żywo itp - ale to akurat trzeba lubić. Ale z drugiej strony jeśli dla Ciebie kierunkiem wakacyjnym jest Zurych a nie Chorwacja czy inne plaże, chcesz unikać polskiego morza to może takie nietypowe miejsca są dla Ciebie? Dla mnie osobiście milion razy wolę taki Kemp Merkur ;) niż np plaże w Chorwacji :P Ale to jest właśnie urok karawaningu, że każdy może jechać tam gdzie ma ochotę. 

Edytowane przez jacek00 (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Popieram zdanie W79.

Na pierwszy raz to idealne rozwiązanie. Na extremę jeszcze będzie czas .  A w tym przypadku /debiutu/ zawsze liczy się "syndrom pierwszego razu".

To w sumie najważniejszy wyjazd w życiu !

Dlatego warto zapewnić sobie gwarancję sukcesu a nie porażki i zrażenia.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, w79 napisał:

W zależnosci od tego conlubia Wasze dzieci:).Skoro myslales o Polskim morzu to podejrzewam ze, jak wiekszosc latorosli w tym wieku, atrakcja beda woda i piasek. Ja na pierwszy wykazd - z pozyczona przyczepa-pojechalem do Mariny di Venezi. 

Jest tylko jedno ale. Jak ktoś zobaczy kemping premium ze wszystkimi luksusami, to potem może doznać szoku jak dojedzie na jakiś "kurnik" ;) na którym, swoją drogą też może być fajnie :D

Edytowane przez jacek00 (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Trasa do Szwajcarii jest spokojnie do zrobienia na dwa dni. Wszystko zalezy od tego, czy dzieci lubia jezdzic, i czy Ty dasz rade. Jesli holownik jest mocny i komfortowy to nie powinno byc zadnych problemow. Opcja z przelotem moim zdaniem zabija idee jazdy z przyczepa, podczas ktorej jako rodzina mozecie przezyc cos zupelnie odmiennego i ciekawego. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witam!  Zupełnie rozumiem Twoje obawy i żony także. Karawaning to zupełnie dla Was nowa rzecz i należy podejść do tego z dużą rezerwą.  Musicie zmienić podejście do takiej formy wakacji. To leży w głowie. Wszystko jest dla Was obce. Uwierzcie mi na słowo. Mam bardzo duże doświadczenie w karawaningu, ponad 35 lat i 5 przyczep przeszło przez nasze ręce. Dlaczego wybraliście Szwajcarię. Jest bardzo ciekawa, ale czy koniecznie tam? Ja poleciłabym Wam kierunek AUSTRIA. Dlaczego? Jest b.dużo jezior z czystymi wodami. Super kempingi z wygodami. Krótkie odległości od kempingów do ciekawych m-sc. A widoki? zapierają dech w piersiach. Przede wszystkim to klimat /Karyntia/ to idealne m-sca dla dzieci.   Jazda z przyczepą:  w momencie jak wyjedziecie z domu, to już zaczynają się dla Was wakacje. Przy autostradach są fantastyczne parkingi z zapleczem /np. można zrobić sobie prysznic/. Ważny jest samochód, musicie być pewni jego stanu technicznego.  Przerwy w jazdach są konieczne nie tylko dlatego, że są dzieci. Odpoczywać jak najczęściej np. 150-200 km. Trasę NALEŻY podzielić na odcinki, max. dziennie ok.500 km. To trzeba mieć w głowie a nie gnać na wariata. Zobaczysz ile przyjemności dają takie postoje. Nie uwierzysz, myśmy kiedyś wyjechali z domu tak umordowani, że na pierwszym parkingu przy Stacji Paliw staliśmy dwa dni. Powiesz, że to głupota. Nic podobnego. Tyle potrzebne nam był aby zmęczenie z nas zeszło. Nie wysyłaj żony i dzieci samolotem. To nie ma sensu. Zobaczycie ile radości da Wam ta podróż. Myśmy jechali z psem półrocznym, to tak jak dziecko a może i gorzej. Haftowała, nie mogła znależć sobie m-sca w samochodzie. Przerwy robiliśmy dużo częściej. Radziłabym Wam zrobić sobie tzw. chek listę. W takich wyjazdach potrzebne jest wiele rzeczy a nie wszystko człowiek zapamięta co ma zabrać. Bardzo chętnie służę swoimi doświadczeniami, mogę się z Tobą  nimi podzielić. Serdecznie pozdrawiam.

Bardzo dobrze pisze Węgrzyn, właściwie mamy to samo zdanie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2 godziny temu, Piotrekm13 napisał:

Trochę tak nie bardzo żonę z dzieciakami zostawiać.

Ja bym zawiózł przyczepę i wrócił solo, aby z żoną i dziećmi polecieć samolotem. No i powrót tak samo. :mlot:

Napisałem powyżej trochę drwiąco, ale ogólne tego przesłanie jest takie jak innych, że nie po to się jedzie z przyczepą, aby do niej dolecieć samolotem.

Też nie mam wielkiego doświadczenia, bo dopiero ot tego roku zacząłem, i przyznam się że nie miałem jeszcze ani jednej dłuższej trasy (maks. 200km), oraz same wypady jedno- dwudniowe. Dopiero na sierpień planowany jest trochę dłuższy wyjazd, a wcześniej jak się uda. 

Z mojego punktu widzenia powinieneś zredukować swoje plany i na pierwszy raz znaleźć jakieś miejsce trochę bliżej domu. Ewentualnie zanim wyskoczysz na głęboką wodę, to spróbować wypożyczyć przyczepę wcześniej i wyskoczyć gdzieś blisko na jedną - dwie noce. Choćby po to, aby się nauczyć to obsługiwać. Przyczepa wbrew pozorom to skomplikowane urządzenie, jeśli nie miało się wcześniej styczności. Sam się przekonałem, że tego wszystkiego trzeba się uczyć, i nie wystarczy pobieżne przeczytanie instrukcji. Głupia obsługa lodówki, piecyka, zbiorników z wodą, pompek czy kibelka wymaga trochę zapoznania się z tematem. Poczytaj trochę wątków na tum forum, a szczególnie tematy FAQ. Ja czytałem praktycznie przez rok wcześniej, a nadal potrafią mnie zaskakiwać niektóre rzeczy.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

17 godzin temu, sopel39 napisał:

Witam,

Postanowiliśmy (2 + 2, dzieci 5 lat i 2 lata) spróbować alternatywnego sposobu spędzania wakacji. Zarezerwowaliśmy przyczepkę na 2 tygodnie (pierwszy raz) i zastanawiamy się gdzie się wybrać. Pierwotny plan zakłada wyjazd do Szwajcarii (1330 km z Warszawy do Zurichu), przy czym ja dojechałbym zestawem rozkładając to na dwa dni a żona poleciałaby z dziećmi samolotem. Wydaje mi się, że gdyby dzieci miały jechać ten dystans, to trwałoby to ze 3 dni i wszyscy by się mocno umęczyli (400-500km dziennie).

Pytanie do Was. Czy uważacie, że taka wyprawa na pierwszy raz ma sens czy lepiej spróbować czegoś bliżej albo w innej formule? Robiłem już duże dystanse samochodem, ale nigdy z przyczepką więc nie wiem jak to wpływa na faktyczne czasy przejazdu. Zakładam, że powrót byłby już całą rodziną, więc wtedy należałoby to już rozłożyć na kilka dni.

Ewentualnie czy polecacie jakieś inne kierunki na pierwszy dłuższy wyjazd? Wołałbym uniknąć polskiego morza ze względu na pogodę. Może coś w kierunku Węgier (campinglipot.hu) z przystankiem w górach i jakiś ciekawy powrót? A może jeszcze coś innego?

Pozdrawiam,

K.

 

Różnie może być... Napewno trzymałbym rodzinę w komplecie. Zjechałbym się przyczepķą na weekend przed wyjazdem wakacyjnym.  Taki wyjazd pozwoliłby ocenić czego Wam brakuje ( a co można wziąść na wakacje). Byłby to też czas w którym móglbyś trochę się oswoić z holowaniem ogona . Zapoznanie się z zagadniemiem- w miare z prawidłowym rozkladem masy a prowadzeniem zestawu. Zobaczyłbyś jak się czujesz z wyprzedzającym Cię tirem ( czy mocno buja )a może sam byś coś wyprzedził... Osobiście skoczyłem na głeboką wodę ,bo od razu zacząłem przygodę z przyczepą szeroką (250) i pierwsze weekendy byłem prawie zesr... podczas jazdy.  Myślę że taki wypad w stylu "pierwsze koty za płoty" rozjaśniłby Ci w głowie dużo bardziej niż wszystkie nasze sugestie razem wzięte. Tak czy siak "trza jechać":)

Edytowane przez Dioblik (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

11 godzin temu, jacek00 napisał:

Robiłem już duże dystanse samochodem, ale nigdy z przyczepką więc nie wiem jak to wpływa na faktyczne czasy przejazdu.

U mnie, wyłącznie na ekspresówkach i autostradach, czas przejazdu z cepą = czas przejazdu bez cepy razy 1.5, na pozostałych drogach razy 2. Na drogach krętych, górzystych czy z dużą ilością rozjazdów, skrzyżowań jeszcze wolniej

2 godziny temu, Dioblik napisał:

Zjechałbym się przyczepķą na weekend przed wyjazdem wakacyjnym. 

Zdecydowanie popieram!  Najpierw na 3-5 dni  gdzieś w pobliże.  Wiele się Wam wyjaśni i będziecie wiedzieć jak się przygotować do dłuższego wyjazdu. A to naprawdę trzeba zrobić odpowiednio. 

Pozdro!

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, PanSamochodzik napisał:

U mnie, wyłącznie na ekspresówkach i autostradach, czas przejazdu z cepą = czas przejazdu bez cepy razy 1.5, na pozostałych drogach razy 2.

Ekspresówki i autostrady się zgadzam.

Na tych pozostałych drogach to u mnie z cepą wychodzi prawie tak samo jak solo. I tak się jedzie z prędkością 70-80km/h w sznurku samochodów. Solówką tylko taka różnica, że czasami się uda wyprzedzić kilka samochodów i przez kilka minut jedzie się trochę szybciej, ale zaraz doganiasz następny "konwój" i znowu jest 70-80km/h.

Po górkach nie sprawdzałem jeszcze z cepą, ale tam nawet solo wychodzą czasem komiczne średnie prędkości. 

Edytowane przez Piotrekm13 (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Z karawaningiem jest jak ze świętami - to jest magia i ten magiczny klimat trzeba czuć.

Ty w tej chwili dążysz za modą - jest pandemia, ludzie z obawy przed nią przesiadają się na kampery i przyczepy to Ty też tak chcesz. Tylko że traktujesz to jako przenośny domek letniskowy, przerzucony z punktu A do B. Nie spojrzałeś na mapę czy nie ma czegoś ciekawego po drodze, nie przedyskutowałeś tego ze starszą latoroślą (a dziecko powinno czuć się ważne i doceniane). Poza tym są minusy: zestaw jest długi i ciężko go zaparkować, w środku jest ciasno, trzeba gotować a potem zmywać naczynia.

Odpuść. Wrócicie zmęczeni i zdegustowani.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

7 godzin temu, piotrowin napisał:

Z karawaningiem jest jak ze świętami - to jest magia i ten magiczny klimat trzeba czuć.

Ty w tej chwili dążysz za modą - jest pandemia, ludzie z obawy przed nią przesiadają się na kampery i przyczepy to Ty też tak chcesz. Tylko że traktujesz to jako przenośny domek letniskowy, przerzucony z punktu A do B. Nie spojrzałeś na mapę czy nie ma czegoś ciekawego po drodze, nie przedyskutowałeś tego ze starszą latoroślą (a dziecko powinno czuć się ważne i doceniane). Poza tym są minusy: zestaw jest długi i ciężko go zaparkować, w środku jest ciasno, trzeba gotować a potem zmywać naczynia.

No trochę w tym racji. Karawaning stał się modniejszy i każdy teraz kojarzy przyczepę z wygodą taką czy inną. Nie mniej jednak, trzeba się zangażować całym sobą (całą rodziną) żeby było fajnie. Jak jest fajnie to mówimy o klimacie i wszystkie niedogodności czy trudy są akceptowalne. Stają się cześcią zabawy. Autorowi postu polecam weekend z przyczepą, jeśli się okaże że to nie jest to po weekendzie to wakacje uratowane !

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W przyczepie to jest przynieś wodę, wynieś wodę, wynieś kibelek, mycie naczyń 200m dalej (trzeba zanieść), ugotować tez trzeba, ciasno, sąsiada słychać obok, po drodze spalanie samochodu większe, bardziej buja. Jak przyjedziesz, to trzeba sobie wybrać miejsce, ustawić to, wypoziomować, później szarpanie z kablami.  Jak tak można spędzać urlop.:mlot:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Witamy

    Witamy na największym polskim forum karawaningowym. Zaloguj się by wziąć udział w dyskusji.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.