Jump to content
andiat

Wypadki

Recommended Posts

smok_wawelski
13 godzin temu, peja76 napisał:

wyprzedzał go tym kamperem on miał na tempomacie 100km/h a ten przeszedł koło niego jak by stał.

13 godzin temu, Commander napisał:

Masakra

 

Też,  ale przede wszystkim skrajna głupota i to głupoty zasługa że jest medialnie rozpierniczona kolejna alkowa - tylko tych dzieci szkoda że miały rodzica za kółkiem z sieczką zamiast rozumu
Kamper - zwłaszcza duża alkowa po prostu powinien mieć kaganiec jak ciężarówka bo sam przepis dot. prędkości dla spec-kemp po prostu nie jest przestrzegany.
Jasne że nie zapobiegłoby to wszystkim wypadkom kamperów ale wielu może by nie było 
Pół biedy jak ktoś jeździ tym cały rok i często - gorzej jak jakiś "madry" człowiek ujeżdżaczy na co dzień kompaktem wypożycza 6 m budy z mocnym motorem i śpieszy się na urlop.

Edited by smok_wawelski (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
jarekvolvo

Wypadek losowy. Ale gdyby to była integra, zniszczenia były by wieksze ??

Share this post


Link to post
Share on other sites
Krzysztof57

Może w dzień mieliby większe szanse uniknąć wypadku, to chyba jedyny wniosek jaki można wysnuć z takiego zdarzenia.

Share this post


Link to post
Share on other sites
mundek28

Jedyny ale jaki?

tzn. dlaczego?

Share this post


Link to post
Share on other sites
lbuster

Za dnia wcześniej by zobaczyli koninę ;)

Dlatego ja wolę jeździć za dnia, choć czasami się nie da :(

Share this post


Link to post
Share on other sites
czyś

Z integrą byłoby prawdpopdobnie jeszcze gorzej, kabina to kabina, tyle że przy zderzeniu ze zwierzęciem, zwłaszcza większym (koń, krowa, jeleń, łoś, nawet sarna), niestety cielsko wali w szybę czołową i razem ze szczątkami szyby na folii prosto do kabiny, i nawet jeśli w pierwszej chwili wydaje się że niby udało się uniknąć najgorszego [np. udało się wyhamować do sporo niższej prędkości], jest ok, to konający zwierzak potrafi w konwulsjach łbem albo porożem  ciężko poranić.  

Udało mi się póki co uniknąć saren, dzika i.... człowieka wyskakujących dosłownie przed maskę.  Dzik z perspektywy zza kierownicy vectry C to był tylko garb widoczny nad przednią krawędzią maski, szczęśliwie zobaczyłem jakiś ruch w krzaczorach jak wypadał na jezdnię z lewej, z ostrożności dałem po heblach, dohamowałem, zdążył przebiec. Łeb sarny wychylajcy się w skoku nad barierę energochłonną i już hamulce, jak już skoczyła i ruszyła, starczyło miejsca między zadem i barierami, do których mocno się przytuliłem, i wdzięczny jestem gościowi z naprzeciwka że nie zatrąbił, bo zwierzę by stanęło jak wryte o jeden sus za blisko...

Po mojemu, po kilku razach ze zwierzem na drodze, jak coś wyskoczy, albo nawet widać z daleka, że jest na drodze, albo może wpaść na drogę i nie jesteśmy na drodze sami, nie polecam np. trąbić, dodatkowo migać długimi, spanikowane zwierzę stanie jak wryte lub nie wiadomo w ogóle co zrobi, na szkodę nasza lub kogoś innego (np. jadącego z naprzeciwka), w którą stronę skoczy, zawróci, czy zaszarżuje. Jeśli stoi na drodze, zatrzymać się, włączyć awaryjne żeby ci z tyłu widzieli że coś się dzieje, ci z przeciwka będą widzieli zwierza z daleka w naszych światłach (dlatego nie włączać a nawet wyłączyć "długie", b tylko oślepią tych z przeciwka), za chwilę ucieknie. Jak przeskakuje drogę, póki biegnie, niech biegnie, dohamować i - o ile się da - spróbować wyminąć to między zadem a poboczem, a w ostateczności jak nie da się inaczej, walić tak, żeby korpus  lub łeb z porożem nie poszedł na maskę/w przednią szybę (gdy zad zostanie uderzony narożnikiem, kiedy reszta cielska jest już poza obrysem samochodu, mniejsza szansa że truchło wpakuje się do środka).

Tak cyrklować żeby łbem nie wpakował się w bok kabiny (jeleń lub łoś z porożem waląc od strony pasażera, potrafi sięgnąć porożem/łopatami kierowcy). Najgorzej gdy zwierz w pełnym pędzie lasu wpakuje w bok kabiny, kiedy nic nie da się zrobić, ale na to już rady nie ma, i nic się nie zrobi, wypadek losowy.

Sorry za takie rady, ale taką ewentualność trzeba mentalnie przetrawić, zwłaszcza na nocne wojaże, większa szansa na skuteczny unik. Ważne, żeby jeżdżąc w nocy w równym stopniu co drogę obserowować pobocze na kilka - kilkanaście metrów, i być wyczulonym na ślepia, je pierwsze widać, to jest sygnał do uwagi i hamowania - ponieważ znam takich, którzy w życiu nie widzieli ślepiów w nocy w świetle ( :) ), wklejam link: https://animalistka.pl/2019/06/27/dlaczego-oczy-zwierzat-swieca-w-nocy/   

Traktowania serio obserwacji pobocza w nocy, na równi z drogą, nauczył mnie jakiś jegomość, który w jakimś widzie biegł wzdłuż szpaleru drzew i krzewów poprzecznego do jezdni, i tak jak biegł, wpadł w krzaczory przy drodze i z nich wypadł na drogę dosłownie, przed maskę - dosłownie, tak to wycyrklował. Ot, jakiś przemieszczający się cień w zaroślach, w stronę jezdni. Gdybym nie dał po heblach zanim wpadł w ostatnie krzaki przy jezdni, to potem z kryminału bym się długo uwalniał, lub wcale, bo na drodze nie było nikogusieńko, żadnych świadków, że nie ja jego, tylko on mi pod koła. Sorry za daleko idące wnioski, ale wyglądało to jak próba samobójcza,  z zamiarem dobrego zabezpieczenia osieroconej rodziny z mojej polisy OC (gość natychmiast spruł, więc raczej nie był to jakiś popity kolo).   

Share this post


Link to post
Share on other sites
smok_wawelski

Dokładnie tak jak piszecie z Integrą byłoby potencjalnie gorzej ale w sumie puszka alkowa czy Integra jeden czort jak fest zwierzę praśnie. Starczy pomyśleć ile waży koń łoś czy jeleń reszta to sama fizyka

Poroże trochę większe spoko sięga do ludzi w kabinie

Istotne są też zagrożenia o których pisze @czyś

Kilka przypadków miałem nie ma na to rady to zwierzak - noga z gazu i wypatrywać ślepia

Dodalbym nie wierzyć jak przemknęło np. stadko saren bo często zaraz leci drugie.

A propos ludzi - odkąd raz z rowu wypełzł mi tropiciel węży nigdy nocą nie daje marginesu.

 

 

Wysłane przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites
czyś
20 minut temu, smok_wawelski napisał:

Dodalbym nie wierzyć jak przemknęło np. stadko saren bo często zaraz leci drugie.

Wg rad leśników, kiedy sarna - to pikuś. Gorzej pojedynczy rozpędzony jeleń - za pojedynczym jeleniem (przewodnikiem) może iść stado. Więc ich rada była: widzisz jednego jelenia, to choćby już przebiegł, zatrzymaj się i poczekaj chwilę - za nim może pędzić stado. 

Można kupić jeszcze odstraszacze - takie gwizdki, które podczas jazdy od pędu powietrza wydają dźwięk dobrze słyszalny dla zwierząt nawet z kilkuset metrów. Montuje się to na klips np. w kratkach zderzaka, wygląda jak małe dysze/trąbki. Nie miałem okazji wypróbować, chociaż kupiłem (może teraz założę, robię porządki w garażu, może znajdę :)

Edited by czyś (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
danielpoz
1 minutę temu, czyś napisał:

 

Można kupić jeszcze odstraszacze - takie gwizdki, które podczas jazdy od pędu powietrza wydają dźwięk dobrze słyszalny dla zwierząt nawet z kilkuset metrów. Montuje się to na klips np. w kratkach zderzaka, wygląda jak małe dysze/trąbki. Nie miałem okazji wypróbować, chociaż kupiłem (może teraz założę, robię porządki w garażu, może znajdę :)

Badałem kiedyś temat i opinie były typu "działa tyle ile to kosztuje" czyli lipa😐

Share this post


Link to post
Share on other sites
smok_wawelski

 

Wg rad leśników, kiedy sarna - to pikuś. Gorzej pojedynczy rozpędzony jeleń - za pojedynczym jeleniem (przewodnikiem) może iść stado. Więc ich rada była: widzisz jednego jelenia, to choćby już przebiegł, zatrzymaj się i poczekaj chwilę - za nim może pędzić stado.  Można kupić jeszcze odstraszacze - takie gwizdki...      

 

Akurat u mnie kilka razy były to same sarny. Jedna trafiona na 7ce między Radomiem a Kielcami właśnie z 2go stadka. Jedno stadko przeszlo za kilkaset metrów drugie. Tyle szczęścia że choć szła na czołówkę to jakoś ominięta i slizgnela się mi po boku auta zrywając lusterko i nieco uszkadzając bok ale trudno mówić że było to świadome uniknięcie po prostu na środku jezdni zmieniła kierunek i to uratowalo.Drugi przypadek był unikniety dzięki ITD default_smile.png to łoś na Crafterze kumpla tu uratowały nas krokodylki zauważone w lustrach i zwolniliśmy. Łoś odbił się od nas robiąc niewiele szkody i przeskoczył barierę rozdzielająca pasy ruchu poszedł na czołówkę z Ducato z przeciwka - tu istna miazga i z łosia i z blaszaka. Wypatrywanie ślepi ok ale tak naprawdę to też w sumie kontrowersyjne - wszystko jest cacy jak leci się samemu całkiem po ciemku gorzej jak oślepiają nas światła pojazdów z przeciwka wtedy szansę na wypatrzenie są mizerne. W sumie fajnie można teoretyzować ale tak naprawdę realnie tylko noga z gazu w nocy to jedyna metoda

 

 

 

 

Wysłane przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites
czyś

To nie jest teoretyzowanie, większa uwaga to raz, wykorzystanie do maksimum tego co może pomóc  - ślepia, światła jadących z naprzeciwka - nie tylko oślepiają, ale też dzięki nim zawczasu zdarza się zauważyć zarys przeszkody kiedy jest jeszcze daleko od nas, np. nieoświetlonego rowerzysty na naszym pasie, niekoniecznie zwierza, jakieś mentalne przygotowanie na to, że coś takiego może jednak się zdarzyć, z czym raczej w dzień  się nie liczymy i pewnie, że noga płycej w gaz (uznałem to za nazbyt oczywiste), jak już masz gada (tzn. ssaka na drodze), bez szaleństw długimi i klaksonem, bo więcej może być szkody niż pożytku... Fakt, to był przypadek 4 koni, które nie wiedzieć czemu znalazły się w nocy na drodze, ale jeśli nie konie, to równie dobrze mógłby być jeleń, łoś, sarna czy dzik, i z taką ewentualnością należy się tym bardziej w nocy liczyć (gatunek zwierzęcia bez znaczenia, że konie, pech chciał). Po prostu noc niesie za sobą dodatkowy czynnik ryzyka, nie tylko ciemność. 

Jak ktoś rzadko jeździ w nocy, to o tym nie myśli. Wystarczy że czasem nawet lis przeleci, żeby mieć tę świadomość, że jednak nie jesteśmy tam o tej porze jedyną formą życia, a noc to było nie było pora żerowania. W dzisiejszych czasach  wielu o tym nie tyle nie pamięta, ale w ogóle nie rozpatruje tego w takich kategoriach, więc jakoś trzeba sobie to zwizualizować, a co poniektórzy myślą że np. dzikie zwierzę będzie zachowywało się na drodze co najmniej jak czwartoklasista po egzaminie na kartę rowerową, i na dźwięk klaksonu poniecha wtarabanienia się na jezdnię, albo ucieknie w pożądanym kierunku. 

Co do jeleni - nie było to teoretyczne, wielokrotnie to obserwowali (popić to i popili, ale zmyślać nie zmyślali). Owszem, i jeleń czasem przebiegnie w pojedynkę, i 2 grupy saren jedna po drugiej, bo np. w  niedalekiej okolicy urządzili polowanie z nagonką, albo rolnicy akurat przeganiają zwierzynę z pól, ale jakaś reguła w tym była - pojedynczy jeleń, przewodnik, przed stadem, za nim w pewnej odległości stado, ale za przewodnikiem lub jeleniami które już przebiegły, reszta stada idzie już na pewniaka,  nie rozkminiając czy jest bezpiecznie czy nie, jak taran. Sarny jeśli jest ich kilka trzymają się w kupie, więc albo pojedyncza sarna, albo całe stado razem w kupie. Jeden z ich kolegów nie zaczekał po pierwszych jeleniach, ruszył, następny wbił się porożem w bok, porożem do kabiny, z opłakanym skutkiem.

Tu widać jak to działa:  

 Reszta pędzi za stadem zupełnie instyktownie. Można było sobie trąbić. A działo się to w dzień, kiedy były w sumie spłoszone.

Edited by czyś (see edit history)

Share this post


Link to post
Share on other sites
smok_wawelski

Sorry może użyłem troszkę złego sformułowania. "Teoretyzowanie" nie było w moim poście wyrzutem czy negatywnym sformułowaniem. Owszem zgadzam się że rozmowa o takich rzeczach pomaga poznać zagrożenia i sposoby minimalizowania ryzyka.

Natomiast realnie uczymy się w praktyce, to tak samo jak z poślizgiem obserwacja warunków atmosferycznych i drogi mówi nam o zagrożeniu ale też nie przewidzimy wszystkiego.

Niby też wiemy jak wyprowadzać z poślizgu ale tak naprawdę to nie umiemy bo na to trzeba sporo godzin ćwiczeń i tu też noga z gazu jest zwykle najlepszym środkiem zapobiegawczym aby do niego po prostu nie doprowadzić - analogicznie jest z nocną jazdą i zwierzakami

 

Wysłane przy użyciu Tapatalka

Share this post


Link to post
Share on other sites
Krzysztof57
Godzinę temu, smok_wawelski napisał:

 

Niby też wiemy jak wyprowadzać z poślizgu ale tak naprawdę to nie umiemy bo na to trzeba sporo godzin ćwiczeń i tu też noga z gazu jest zwykle najlepszym środkiem zapobiegawczym aby do niego po prostu nie doprowadzić - analogicznie jest z nocną jazdą i zwierzakami

 

Wysłane przy użyciu Tapatalka

.............i z wyprowadzaniem z tzw. wężykowania.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Krzysztof57

Nie potrafię wyłuskać filmu ze strony i reklam. Ciekawy przypadek. Udało się w zasadzie wyprostować zestaw ale zabrakło trochę miejsca.

 

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...

×
×
  • Create New...