Skocz do zawartości
nomadka

Wiosna 2018 Sardynia? Tak!

Rekomendowane odpowiedzi

nomadka
4 godziny temu, Czech napisał:

No co Ty ...sam bym chętnie poleżał na tych pięknych plażach, ciekawe czy lepiej tam pojechać w maju/czerwcu czy we wrześniu/październiku ?

Nie jestem co prawda fanatykiem południowych stron, ale moja druga połowa załogi to kocha, więc może kiedyś się uda - szkoda tylko, że tak daleko.

Nasz maj niestety nie był zbyt udany pod względem pogody. Bywało chłodno, często padał deszcz. Gdybym jechała jeszcze raz, zaczęłabym od czerwca. Jak jest jesienią nie wiem.

1 godzinę temu, polo63 napisał:

Tyż czytam i podziwiam zdjęcia z wpisu na wpis coraz mocniej "się wkręcam".

Mnie też Sardynia wkręciła☺️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Jean Michel

Cześć byłem w zeszłym roku na sardyni w czerwcu było cały czas od 25 do 30 stopni, dwa lata temu na sycyli z kolei we wrześniu ta sama temperatura.

Ani kropli deścu, ale we wzreśniu dni są krótkie 18-30 i sie robiło ciemno.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka
17 godzin temu, Jean Michel napisał:

Cześć byłem w zeszłym roku na sardyni w czerwcu było cały czas od 25 do 30 stopni, dwa lata temu na sycyli z kolei we wrześniu ta sama temperatura.

Ani kropli deścu, ale we wzreśniu dni są krótkie 18-30 i sie robiło ciemno.

A gdzie relacja? Myślałam, że nikt z naszego forum Sardynii nie odwiedził.

 

26 maja c.d. Kemping Village Laguna Blu. Tutaj miejsc nie brakuje, kemping jest wielki. Pełno jest na placach nad laguną (nie dla ACISI). Nasz plac też jest fajny. Lagunę widać, jest cień, trawa i nowiutkie sanitariaty. Jak wam się podoba taki pomysł na szafę?

WP_20180526_19_42_51_Pro.thumb.jpg.9a88cc84e4e81ae340eced7a2e03a62d.jpgWP_20180526_20_04_39_Pro.thumb.jpg.2e278b3b753b5787a669ec7d3316a225.jpg

Most rzymski na lagunie.  Kemping jest sympatyczny natomiast plaża (przez drogę) mniej. Znowu obecna posidonia oceanica.

WP_20180527_19_57_29_Pro.thumb.jpg.f4baa714c7e6ed8815b99178fe9eea45.jpg

Widać, że miasto z nią walczy, bo między trzcinami leżą góry tego co zgarnięte. Nie da się tego wykorzystać? Podobno nie wolno. Właściwie nie można się dziwić jej obecności, była tu od zawsze, od wodorostów wzięła się nazwa miasta.

27 maja. Poranek pochmurny. Jedziemy samochodem do „hiszpańskiego” Alghero (autobus 1€). W XIV wieku do spiskującego przeciwko władzy Aragończyków miasta sprowadzono katalońskich osadników, którzy zostali do dzisiaj nadając miastu hiszpański charakter. Przy marinie jest wielki bezpłatny parking 40.563759, 8.316456. Niestety na tablicach informacja, że od jutra będzie remontowany. Na razie korzystamy.

101_7912.thumb.JPG.f844c311df764b7d92098fa3145a9087.JPG

Stare miasto jest bardzo sympatyczne. Dużo kwiatów, dużo sklepów, restauracji. Nad głowami wiszą kolorowe lampiony.

101_7918.thumb.JPG.c47bb0033bc014adce876c52c83761eb.JPG101_7920.thumb.JPG.f0f9f90c661c096fdfe69daa21ac5028.JPG101_7921.thumb.JPG.a0755d578e84a74fce060c19c81f56a1.JPG101_7924.thumb.JPG.fdcc42a091b1eabb5545416c2de8c215.JPG101_7927.thumb.JPG.be76a777d9a3a0662c9ccca327f759a7.JPG101_7940.thumb.JPG.17e6865e57b568295963996f38db2570.JPG101_7941.thumb.JPG.4d3ed78b39acc367bc1d02eea5fc454a.JPG101_7942.thumb.JPG.847e0c72d311e0ef024ecdeee5d52b9c.JPG101_7954.thumb.JPG.e732004e7e559cec4349c103b2263ddb.JPG101_7960.thumb.JPG.3aa41a0fac7bf7a35fa47cb3b33d2e19.JPG101_7967.thumb.JPG.66bed0e45413f503bfccfa43e64cacc4.JPG101_7970.thumb.JPG.cddcb5dbdccd90cfc291c0a62a374627.JPG101_7971.thumb.JPG.847e9fb8d84e196c91a521f8aaffd217.JPG101_7974.thumb.JPG.d35eb094aefd04101085f13a7d4c5e54.JPG

Spacerujemy wąskimi uliczkami i deptakiem wzdłuż murów obronnych. Odwiedzamy kościoły. W końcu wyszło słońce. I od razu skoczyła temperatura. Jest 34o w cieniu. Taki skok nie wpływa najlepiej na samopoczucie. Wracamy na kemping, żeby przetrzymać. Tu jest znacznie przyjemniej, cień drzew i lekki wiaterek od laguny (ptaków brak) to najlepsze w taki wieczór.

28 maja. Jest pochmurno, ale nie pada. Zgodnie z planem jedziemy do Groty Neptuna. Pan z recepcji potwierdza, że dzisiaj można (wejście do groty bywa zamknięte ze względu na złą pogodę). Chmury zatrzymały się na górach. Widoki na poprawę marne, ale plan to plan.

WP_20180528_09_18_22_Pro.thumb.jpg.101b3c2d0b0e88fa2e543e86cc2c64b7.jpg

Droga kończy się na Capo Caccia (jest niewielki parking 40.563428, 8.163212) i zaczynają się schody.

1422286215_101_7975GrotaNeptuno.thumb.JPG.b4145c3734382ad2034840a8547a5fdc.JPG

101_7979.thumb.JPG.51260ab6dd6da1d5e10fb7420589efbc.JPG101_7982.thumb.JPG.ae3555bb0de37c472da888cd519077ab.JPG101_7985.thumb.JPG.303952a352de97ea6c7d7f213f1dbe0e.JPG101_7992.thumb.JPG.4bc8aec1e42403ec659150343b43a9ca.JPG

Schody trzymają się skały i łagodnie prowadzą dalej i niżej. 600 schodów w dół to na szczęście nie sześćset metrów. A widoki oszałamiające. Nie oddałabym ich za podróż łodzią. Zwiedzanie groty z przewodnikiem pół godziny, 13€.

101_7998.thumb.JPG.93b049a99352f779969a361e31d7eab2.JPG101_7999.thumb.JPG.e21344372f2f857f5473dbc701b20c3d.JPG101_8000.thumb.JPG.0767fb589e0108ca5ab618ec96908659.JPG101_8010.thumb.JPG.2de8f817b32ddd5b4785a9d3bb43658e.JPG101_8014.thumb.JPG.8671daefe12bb0e33f437ec5aba49e90.JPG101_8017.thumb.JPG.9d7b9b1524828e6c2fb76a523a7d4bf7.JPG101_8019.thumb.JPG.fddd8c67f83a5da30403313d1f369ace.JPG

Grota ładna, ze słonym jeziorem w środku. Woda jest lustrem dla stalaktytów.

101_8025.thumb.JPG.8ab31c5797e5b319e8744ec1ef523939.JPG101_8028.thumb.JPG.4aaba2d7319c974c7782241a40ead1e7.JPG101_8031.thumb.JPG.8fedb2cf8b4e4e7aca68b924c943499e.JPG101_8033.thumb.JPG.de59e9e6406bce5452cc9c1b6d7cdfd4.JPG101_8041.thumb.JPG.6835c5ff1461b547ffa0332ee8968804.JPG

Gdy wychodzimy podpływa stateczek, mimo fal. Na parkingu spotykamy motocyklistów z Polski. Miło, jacyś polscy turyści jednak tu są. Oprócz nas oczywiście.

101_8039.thumb.JPG.5b05debd396a33b2e07c3d64e6f173da.JPG101_8043.thumb.JPG.dc602feb692b28c8151890cfa54347c4.JPG101_8044.thumb.JPG.0b5bd5d6e06ee4cae88f4d5f7af8fd36.JPG101_8047.thumb.JPG.3516758715192ed712dd474295041fef.JPG101_8049.thumb.JPG.3325cf98806760828882f7cea3781ec2.JPG101_8054.thumb.JPG.5e505640014178c9477112fddedd673d.JPG101_8057.thumb.JPG.9b12d7a6077edd270dedbbd7a5492453.JPG101_8062.thumb.JPG.8db134187b2196917d83a5806f868fe5.JPG

 

Podjeżdżamy na punkt widokowy. Pogoda się poprawiła, przebłyskuje słońce. Wdrapujemy się na skałę, ależ widoki! Niektórzy uprawiają wspinaczkę, ja nie podchodzę do krawędzi. Wystarczy mi to co widzę z bezpiecznej odległości. Skała popękana jak na Pagu. Rośliny wykorzystują każdy jej załamek. Może latem nie jest tu tak zielono. Na razie zieleń aż kipi.

101_8090.thumb.JPG.fcdd0013f639506943d47756fcd19015.JPG101_8068.thumb.JPG.04153fea1c19826405da7458d3ec8962.JPG101_8079.thumb.JPG.5c0e4a2beddb0102d95c168fe00571e4.JPG101_8085.thumb.JPG.0e407f958d8ce57d6e65e0981219ccd6.JPG

Po drodze zaliczamy nurag Palmavera, zdecydowanie skromniejszy od Su Nuraxi. Próbujemy zatankować na Eni. 20€ w maszynie, a paliwo nie leci. Jacyś Włosi bardzo się zaangażowali, ale im też nie ciecze. Znalazł się pan z angielskim. Proponuje wziąć ticket (na nim że zapłaciliśmy 20€, a wlaliśmy „0”l) i zgłosić się jak będzie obsługa. No dobrze. Kemping jest niedaleko. Po obiedzie jedziemy na stację. Mówię: we have problem. Jaki problem. Pan bierze kwitek wydaje nam 20€ i już lejemy paliwo. ON na Sardynii drogi, ale nie droższy niż we Włoszech (<1,5€). Tak samo z żywnością: podobne ceny, te same sklepy. Ciekawostka: za jednorazowe, biodegradowalne torebki, w które pakujemy na przykład pomidory płacimy 1 centa. Staramy się kupować regionalne sery, wina ale najbardziej regionalny jest chleb, niechleb - pane carasau.

101_7477.thumb.JPG.2c2dc47463ad7f389023f2b0fe1058cf.JPG

Przypomina placki z kluskowego ciasta upieczone na blasze w kuchni mojej babci, ma jednak specyficzną strukturę. Fajnie go się chrupie „w między czasie”. Szczególnie ten cieniutki.

101_8098.thumb.JPG.a34f69f47bd4fbaaa6e60eea69a2129b.JPG101_8105.thumb.JPG.5d25a49781167c2cf5cc0bd41adcf119.JPG101_8108.thumb.JPG.7b9a07c17bcdd787efbfd28e7f17394a.JPG101_8116.thumb.JPG.3cc4c9df37ae5145117480d4eed8236c.JPG101_8119.thumb.JPG.7dd18a30252fd86127a048e81956080a.JPG

Wieczorem ponownie jedziemy do Alghero. Podziwiamy zapalone lampiony i zachód słońca. Nad morzem granatowa chmura, błyska się. Zdążyliśmy przed burzą

WP_20180528_20_43_15_Pro.thumb.jpg.166aa9b87a2ce04fb736c16fe6609b2e.jpg

. Na morzu pozostał samotny biały żagiel.

101_7975Grota Neptuno.JPG

Edytowane przez nomadka (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
uwex

Super relacja. Swietnie się czyta aż by się chciało podążyć Waszym śladem... czekamy na cd. Pozdrawiam

Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka
W dniu ‎02‎.‎10‎.‎2018 o 10:45, uwex napisał:

Super relacja. Swietnie się czyta aż by się chciało podążyć Waszym śladem... czekamy na cd. Pozdrawiam

Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka
 

A więc zapraszam na ciąg dalszy☺️

29 maja. Pada. Znowu pogoda decyduje za nas. Wyjeżdżamy na Camping Golfo Dell’Asinara Sorso koło Porto Tores. Nie z ACISI. Drogi nie jest. Tylko 21€. Jest nawet wifi na placu. Dużo przyczep stacjonarnych, domki, niezła plaża, gorzej z sanitariatami.

WP_20180529_13_00_26_Pro.thumb.jpg.8427bf5a04a19eb04b601f2847430951.jpg

Jeszcze pusto, tylko parę kamperów. Chcemy stąd pojechać do Sassari i na słynną plażę La Pelosa. Sassari to przegrana sprawa. Miasto jest rozkopane, zakorkowane, właściwie bez parkingów. Na tych, które są - znaczek, że tylko do wypakowywania. A stare miasto smutne, zaniedbane, bez duszy.

101_8125.thumb.JPG.02c530814f53d21156c9d69f654b89de.JPG

Słynną Fontana del Rosello oglądamy z mostu, bo dojść się do niej nie da. Zresztą jak wszystko brudna, z odłażącym tynkiem. Tylko Cattedrale di San Nicola odnowiona.

101_8128.thumb.JPG.947c409e800682bce8180e0db18a5628.JPG101_8129.thumb.JPG.aab24e001a97d67cb5978362362800cb.JPG101_8133.thumb.JPG.26e048009e3283a05df7fc55b2023c72.JPG

Szkoda, że przewodniki nie piszą prawdy sugerując urokliwe stare miasto z wąskimi uliczkami. Z tego opisu zgadzają się tylko wąskie uliczki.

101_8136.thumb.JPG.982c702f107b5210d9d265a740c35bba.JPG101_8145.thumb.JPG.92aa1fac01cc9669053ba49b75e7a381.JPG

Kupujemy znaczki, ale kartek nie wrzucamy, bo skrzynki pocztowe, które są tu na każdym skrzyżowaniu są zardzewiałe, z dziurami. Planowaliśmy zawitać tu z okazji majowej parady Cavalcada Sarda, ale 17 maja byliśmy daleko. Teraz nie warto tracić czasu na Sassari. Znacznie przyjemniejsze jest Porto Torres z piękną, romańską bazyliką Parrocchia Santi Gavino Proto Gianuario.

101_8178.thumb.JPG.0547c2639b856afaa81b256f515f50dd.JPG101_8176.thumb.JPG.641ad133bc538ddcb86a699815b73b85.JPG101_8166.thumb.JPG.72314216727b266d5240e98e4b46a904.JPG101_8179.thumb.JPG.0b050ee6571e1c1703f104ef1a2fe681.JPG

A najważniejsze, że w Porto Torres kupujemy bilety na prom 40.838218, 8.398276. Na 10 czerwca z Golfo Aranci do Nicei, która okazuje się być Nizzą, za jedyne 105,31€. Dalej i taniej. Jak oni to kalkulują? Pan nie miał problemu ani z wyborem terminu, ani miejsca docelowego. Kompetentny i miły. Przeciwieństwo pani z Livorno. No to już wiemy, kiedy opuścimy Sardynię. I wcale nas to nie cieszy, wolałabym mieć wybór, ale połączenia do Nicei niepokojąco znikały z internetu. Musieliśmy zadecydować, czy wybieramy termin i kupujemy bilety do Nicei, czy ryzykujemy i ewentualnie wracamy do Livorno.

30 maja. Dzisiaj odwiedzamy plażę La Pelosa. I tak całkiem nie blisko, bo z kempingu to 41km. A plaża obłędna. Biały piasek i niesamowita błękitna, niestety zimna woda.

101_8151.thumb.JPG.313c647b979edfbac90bb3215a17007b.JPG101_8149.thumb.JPG.e1446a5df32bc48fbae4c311d903e758.JPG101_8150.thumb.JPG.f46dd7630c8e1f76b800cf995b1ad307.JPG101_8159.thumb.JPG.13be3b8aa13db658c24652e67b38d416.JPG101_8160.thumb.JPG.49710c20b3589af8d4a14d7d23f31f50.JPG101_8161.thumb.JPG.8b6497eaa30291408003c1d73c72fea8.JPG

Długo nie sięga nawet kolan. Pełno ludzi. Oczywiście wszyscy rozkładają się na bezpłatnej plaży. Po plaży przechadzają się umundurowani strażnicy. Pilnują piasku? Nie wolno go wynosić z plaży. Taki sam zakaz obowiązuje na Is Arutas. Za wynoszenie piasku z plaży są wysokie mandaty.

WP_20180530_16_27_43_Pro.thumb.jpg.6440a34daae4a2f8f486dc6921a4ffd6.jpg

Parkuje się wzdłuż jednokierunkowej drogi, chociaż jest jedna zatoczka 40.960652, 8.211669. I kilka parkingów parę kilometrów od plaży. Płatne, choć na razie parkometry osłonięte folią. Można tylko wyobrazić sobie co tu się dzieje latem, skoro już dzisiaj plaża jest pełna. A na kempingu wieczorem nie ma świateł w toaletach. Do ubikacji trzeba chodzić z latarką. Nie będziemy interweniować. Jutro wyjeżdżamy.

31 maja. Oczywiście nie trafia nam się nocleg za free. Miejsce z widokiem, o którym czytaliśmy na forach to płatny kamperpark, 15€ ze wszystkim 40.921980, 8.791372. To już lepiej dopłacić 2€ i zainstalować się na La Foce. Kemping La Foce całkiem niezły. Olbrzymi. Jedna jego część aktualnie nie jest używana. Basen, boiska, restauracja, bungalowy. A w nich nawet Polacy. Nie mamy okazji do rozmowy. Kemping od plaży oddziela rzeka, przez rzekę co godzina płynie prom.

101_8182.thumb.JPG.824cf0c22694dc27c37b97a05a5b19c7.JPG101_8187.thumb.JPG.ad40ae9e3b706b1d3d84fd9d712d55ff.JPG101_8184.thumb.JPG.4fed461ab41677572cf3d4d8e7f84b37.JPG101_8185.thumb.JPG.074b9c4bb1ed9fab989972f07dccba61.JPG

Ta część olbrzymiej, piaszczystej plaży jest praktycznie kempingowa, bo trudno dostępna z lądu. Rzeka płynie dłuższy czas wzdłuż wybrzeża. Jest spokojna i płytka, po deszczach brunatna. Są wyspy i gęste zarośla. Na wyspach wieczorami odpoczywają mewy.

101_8189.thumb.JPG.f9cb6d476b4065b34f9d8f7a52b88692.JPG

101_8240.thumb.JPG.6323e7be97a0c57a7a8b021a90199e1a.JPGWP_20180602_10_21_25_Pro.thumb.jpg.a43a689513fd6d325f46c5ec11b1247c.jpgWP_20180602_10_13_21_Pro.thumb.jpg.b2bf58a08fe98a498b250880de952ab0.jpg

W morzu nurt rzeki walczy z morskimi falami. Blisko market MD całkiem nieźle zaopatrzony i niezbyt drogi, choć oczywiście jest również sklep na kempingu.

1 czerwiec. Chyba trochę tu poleniuchujemy. Chociaż pogoda zapowiada się niepewna: w niedzielę upał, od poniedziałku 3 dni deszczu. Mam nadzieję, że się nie sprawdzi. Wifi przy barze. A z baru widok na zachód słońca nad wydmą. Obłędny.

770059840_WP_20180531_14_52_11_Prokopia.thumb.jpg.edae62db75334ac76da41df0209632c2.jpg306508789_WP_20180531_15_43_58_Pro(2).thumb.jpg.882ea7f3380731d680df82f5f2df8ad1.jpgWP_20180602_10_21_25_Pro.thumb.jpg.a43a689513fd6d325f46c5ec11b1247c.jpgWP_20180531_20_41_07_Pro.thumb.jpg.f7c5b53bc2d5e82d89f5143804b1f030.jpg

2 czerwca. Rano plażowanie, a po obiedzie jedziemy do Castelsardo.

WP_20180602_16_07_59_Pro.thumb.jpg.753c50967e1e94956d12a46d81f04e06.jpgWP_20180602_16_12_06_Pro.thumb.jpg.f94d632125c2fbffb88e9a05b8bfcf72.jpg

Po drodze oglądamy słoniową skałę 40.889643, 8.746153. Faktycznie wygląda jak słoń, trudno ją przeoczyć, jest bardzo reklamowana. Castelsardo to kolejne bardzo przyjemne miasteczko na górze zwieńczonej ruinami zamku.

101_8198.thumb.JPG.ab8e17cd493de4151b948dcbeb0c20d1.JPG101_8204.thumb.JPG.5d3343d6deb1d95b0b03c6a088a9a5b8.JPG101_8205.thumb.JPG.909bb02ae9598e647c8a1cb49f03051c.JPG101_8206.thumb.JPG.e4843c1b691ddb2b5221b9b2497bd919.JPG101_8213.thumb.JPG.a9f853aec03584e62a05a9213fbefd12.JPG101_8217.thumb.JPG.2f2b861611f6ef5dc08bff8ff2009404.JPG101_8219.thumb.JPG.781310c0803dabc7d7c11d33b247235e.JPG101_8221.thumb.JPG.d47ad8b351c720e92cace0563bcbdbaa.JPG101_8231.thumb.JPG.4c70c125aeb380beb72b90431d532660.JPG101_8238.thumb.JPG.51594143ec96b5848ac4a5d0f759f2d6.JPG

Miasteczko barwne, zadbane, pełne kwiatów, sklepów i knajp. Słynie z plecionych koszyków. I właśnie koszyków dotyczy wystawa na terenie zamku. Kupujemy koszykowe prezenty w sklepie bez chińszczyzny. Wielki bezpłatny parking z widokiem 40.911457, 8.721521.

3 czerwca. Miało być bardzo upalnie, a z plaży wygoniła nas wielka granatowa chmura. Na szczęście pranie już wyschło. A deszcz wciąż nie pada.

WP_20180603_18_48_51_Pro.thumb.jpg.cb12c8f244cf7afaf9e1eee3d41bb2d1.jpgWP_20180603_19_15_55_Pro.thumb.jpg.853a32533030b4d4467c3359fec69b22.jpg

Idziemy spacerkiem do San Pietro a Mare na plażę dostępną z lądu. Jest bardzo ładna, z drewnianym deptakiem i schodami prowadzącymi przez wydmę. Na wydmie zasadzono roślinki. Na razie radzą sobie słabo. Za to woda tu błękitna. Więc na pewno kolor morza na naszej plaży zawdzięczamy rzece. Oczywiście są bary na plaży restauracje i hotel. Kościołek i piaszczysty parking. Bezpłatny.

 

101_8243.JPG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Bardzo podoba mi się Twoja relacja i zdjęcia. Doceniam, że nie ruszając się z fotela mogę odwiedzić takie piękne miejsca :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka
W dniu ‎04‎.‎10‎.‎2018 o 21:45, Magda Pawłowicz napisał:

Bardzo podoba mi się Twoja relacja i zdjęcia. Doceniam, że nie ruszając się z fotela mogę odwiedzić takie piękne miejsca :)

Dzięki 😘

4 czerwca. Niestety nie zapowiada się na pogodę. Zaglądamy do San Pietro a Mare – spodobała nam się ta plaża. Wieje i wcale nie jest przyjemnie. Z plażowania nici, ruszamy dalej. Wielkim łukiem omijamy Sassari. I już widać!

WP_20180604_17_21_43_Pro.thumb.jpg.9fc7380cf30d01b383a7796f9bf2adb4.jpg

Pasiasty kościół SS Trinità di Saccargia. Czarne pasy to bazalt, białe wapień. Zbudowano go na początku XI wieku i dosyć szybko o nim zapomniano. I dobrze, bo w niewielkim stopniu dotknęły go przebudowy. Wygląda przepięknie.

101_8256.thumb.JPG.10ff02ac26282e638add52719a3e80b2.JPG101_8262.thumb.JPG.6d2e45d8ac45145ee0d2c216e2779ee6.JPG

Przy kościółku jest kilka parkingów. Stajemy na asfaltowym przy barze 40.670944, 8.689427. Jest już późno. Zostało nam pół godziny na podziwianie wnętrza i fresków.

101_8247.thumb.JPG.45e8319def089239520ad760992bab36.JPG101_8248.thumb.JPG.4703b61768d086a1bd174c0447ba922c.JPG101_8251.thumb.JPG.946185d89266e5b19c832e6cbddbc846.JPG101_8257.thumb.JPG.ab3b120de46b20349a6fadb82360b62a.JPG101_8259.thumb.JPG.b13b6b0b7ceb9d7b3d91b1215bbbbc2d.JPG101_8270.thumb.JPG.9154ebe2c0b079b6d6cd82fbe029cb13.JPG101_8271.thumb.JPG.53dead994bfbf46b284207e7b7d0e80b.JPG101_8272.thumb.JPG.b86cec140536cb804c4f80b496689140.JPG

Nie wolno robić zdjęć. Pan od biletów pilnuje, aczkolwiek bardzo się nie przykłada. Nawet we wnętrzach robię zdjęcia bez lampy, na pewno nie zaszkodzą freskom, więc się buntuję. W ciszy (jesteśmy sami) trzask migawki brzmi jak wystrzał. Zawsze w takiej chwili przypominam sobie, że chyba mogłabym wyciszyć ten dźwięk. Nie jedliśmy obiadu, w barze tylko pasta. Za to w słusznej cenie. To my ugotujemy sami.

101_8265.thumb.JPG.2b07ab0d1983e7547607496ca10d3472.JPG101_8268.thumb.JPG.0108cae3a3232ae3f1040ad3309f257f.JPG

Podjeżdżają dwa autokary z niemieckimi turystami. Pan od biletów niechętnie wraca do kościoła. Autokary odjechały, kościół zamknięty, bar też, zostaliśmy sami. A co tam, będziemy tu spać.

5 czerwca. Budzimy się o szóstej.

101_8273.thumb.JPG.34044e6191356f572b4690c6d05384cf.JPG101_8274.thumb.JPG.3f1e80b538cf828bb498df6e7f80f8aa.JPG

Za wcześnie. Kolejne kościoły są blisko i pewnie będą jeszcze zamknięte. Nie mamy chleba na śniadanie, a tu wokół tylko górki. Najbliższa miejscowość gdzieś na szczycie. Do kościółka Saint Michele of Salvenero udało nam się nie zjechać. Widać go z drogi, ale ścieżynkę, która do niego prowadzi raczej trudno zauważyć. Kościół wygląda dosyć mizernie. Nie ma chyba czego żałować. Basilica Nostra Signora Del Regno jest w Ardarze 40.624083, 8.810505. Ardarę i kościół widać z daleka, bo zajmuje miejsce na jedynym wzgórzu w okolicy. No to się wdrapujemy. We wsi na szczęście można zaparkować wzdłuż ulic. A XI-o wieczny kościół jest potężny i ponury (zbudowany z bloków skały bazaltowej) i zamknięty na dziesięć spustów.

101_8278.thumb.JPG.abb03587382f8d7d1345d7571a0f77f0.JPG101_8280.thumb.JPG.fec0f82bce86f769e3a26921cd048e60.JPG101_8281.thumb.JPG.24fd26088b12674502acc53d26c1af56.JPG

Chcieliśmy koniecznie zobaczyć jego wnętrze i piękny ołtarz, więc poczekamy. Na razie poszukamy chleba. Nawet pachnie, ale piekarni nie znajdujemy, w markecie chleba jeszcze nie ma. Za to znajdujemy murale.

101_8276.thumb.JPG.df9321d6a10dffbead722a57bf17032e.JPG

Więc na śniadanie jest espresso. Pan w barze mówi, że kościół otworzą o 9-ej, może. Nie jest przekonany. O 9-ej muchy się nie gonią. Idziemy do ratusza. Pani się przejęła i pokazuje drzwi, do których mamy zapukać. Drzwi milczą. Pukanie się przedłuża, trochę może to niegrzecznie. Na usprawiedliwienie mamy te parę tysięcy przejechanych kilometrów. Nic z tego, nikt do nas nie wychodzi. Przy kościele nie ma informacji o godzinach otwarcia, ani nawet o mszach. Z nosami na kwintę odjeżdżamy, zero ołtarza, zero chleba. Oj, podpadła nam Ardara. Do kolejnego kościoła chyba nie będziemy już zjeżdżać. Jak tu jednak nie zjechać jak Saint Antioco of Bisarcio widać z SS729. Płasko, żadnych gór. Zjeżdżamy.

WP_20180605_09_28_01_Pro.thumb.jpg.162323a304966007f01c3137832e2ae1.jpg

Mijamy placyk i kilka pustych zabudowań. Jest tu znak piesi turyści w lewo, samochody mają jechać dalej w prawo. Acha. Na pewno będzie parking. Kolejna strzałka kieruje nas w niepokojąco wąską, asfaltową drogę. Droga coraz węższa. W końcu ocieramy się o zarośla. Ciśnienie rośnie. Gdzie my u diabła jedziemy. Jak to gdzie - wprost pod zamkniętą bramę na teren kościoła. Jest niewielki parking. Sprawdzam: do przodu dróżka wiedzie nie wiadomo dokąd. Musimy zawrócić. Miejsca niewiele więc odpinamy przyczepę. I modląc się, żeby nikt nie jechał z przeciwka wracamy na SP67.

2018-10-05.thumb.png.498b83d9d6b69faf71b460ca5c88f868.png

Zatrzymujemy się przy budynkach w dole 40.644055, 8.894629. Nie ma tu żywego ducha. Ale na pewno bywa gwarno. Co to właściwie jest: restauracja, miejsce spotkań pielgrzymów, świetlica wiejska ? Kościół prezentuje się okazale i jest biuro i informacja o godzinach otwarcia. Tym razem zjechaliśmy z drogi nie na darmo.

1692869018_101_8283SaintAntiocoofBisarcio.thumb.JPG.20b6d7423c897ffee05cfcea4d7a5be4.JPG101_8284.thumb.JPG.74521fe0cf44c639cb85370a46f2b7ff.JPG101_8286.thumb.JPG.e8f63876aa6dad01e91faaca23ed53a3.JPG101_8289.thumb.JPG.bb1b0c40c09f21fe3613501ae6a81350.JPG101_8291.thumb.JPG.b9c30ede0b286efffecc514ca969c042.JPG

Po chwili pod zamkniętą bramę podjeżdża samochód z turystami z Włoch. Więc nie tylko my nabraliśmy się na to oznakowanie. O dziesiątej przyjeżdża pani bileterka, też pod bramę.

101_8290.thumb.JPG.a6e9b6b4202011feedb549e558a59c29.JPG

Czekają na nią nie tylko turyści ale i koty. Widziała naszą przyczepę na dole. Jest nią zachwycona. Gdzie takie cudo można kupić. Aktualnie we Włoszech raczej nie. Wchodzimy do kościoła wnętrze surowe i puste. To na tyle z XI-o wiecznymi kościołami. Czas na odpoczynek. Kemping Capo d'Orso jest 7km za Palau. Kosztuje 19€ i ma **** . Nie jest źle, ale nie należy spodziewać się luksusów. Kemping jest olbrzymi, położony na wzgórzu nad morzem. Na wzgórzu pusto. Niżej, na stanowiskach z widokiem na morze tłok.

101_8305.thumb.JPG.9f9850187cee5ca5ab6d23a2cc2868fb.JPG

My wybieramy takie z widokiem na lagunę. W towarzystwie kilkunastu przyczep holenderskich. Wygląda to nawet zabawnie: 11 samochodów z żółtymi tablicami parkujących nad laguną.

1806965084_101_8304CapodeOrso.thumb.JPG.9ad4d05f1a3499d266c6dede1a9baa8e.JPGWP_20180605_17_07_13_Pro.thumb.jpg.f47ab9f2086cca9174654cb6cc50a329.jpg

Plaża jest w zatoce, piaszczysta. Woda przeczysta i ciepła. Z widokiem na Capo Orso. Całkiem przyjemne miejsce na ostatnie dni na Sardynii. Zwiedzamy kemping. Coś tu się buduje.

WP_20180606_19_59_46_Pro.thumb.jpg.43fbb1410b4feb7e292b2d90747f4cdc.jpg

Drogi i tarasy. Chyba jednak nie będą to miejsca dla przyczep tylko bungalowów. Jest sklep (drogi),

WP_20180606_20_14_25_Pro.thumb.jpg.23968d8de6f9da6e94c405555b55fb6e.jpg

restauracja z widokiem na góry i bar – pizza po 18:30,droga i mała. Koniec z zachodami słońca. Wschodów nie uda mi się obejrzeć. Bo o wschodzie jeszcze śpię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

6 czerwca. Miało padać – nie pada. Leniuchujemy.

WP_20180605_17_06_36_Pro.thumb.jpg.87b5bc2874e5d6ef6c3b93091b4827ac.jpgWP_20180605_17_08_51_Pro.thumb.jpg.67e69cb41d1bc09e15ad95cb02fe33bb.jpgWP_20180606_11_40_02_Pro.thumb.jpg.09178684444f2e61e24820447cbb802b.jpg

Na plaży piasek, w wodzie kamyczki. Fal brak. Dzieciaki wypłynęły w morze, uczą się żeglowania. W południe przybywa chmur więc jedziemy do Palau.

101_8307.thumb.JPG.b7325b6cca7e9775f155367cc716a544.JPG101_8308.thumb.JPG.a7e40a2fd93f2aa61764f292071718db.JPG101_8310.thumb.JPG.c3a35a922bee4d5b2f7393b9274c8049.JPG

Miasteczko żyje z turystów, którym proponuje rejsy wycieczkowe po pobliskich wyspach. Od 40€ do 70€ z obiadem. Nie skorzystamy. Objawia się syndrom końca wyprawy i z atrakcji korzystamy z rozmysłem. Archipelag wysp La Maddalena to obszar chroniony, a już najbardziej chroniona jest Spiagga Rosa na wyspie Budelli. Można ją sobie obejrzeć płynąc 300m od brzegu. To zrozumiałe, bo za kolor plaży odpowiadają skorupki maleńkich otwornic żyjących sobie w podmorskich łąkach posidonii. Z takiej odległości widać raczej niewiele.

101_8314.thumb.JPG.38deaddd1401e66b89e849f31941f7d2.JPG

Możemy też popłynąć promem na największą wyspę archipelagu La Maddalenę za 9,5€ w obie strony. Tylko po co? Na zakupy? Po drodze na kemping zjeżdżamy obejrzeć skały na przylądku Capo d'Orso. Wyżłobione przez morze i wiatr wyglądają niesamowicie.

WP_20180606_14_19_15_Pro.thumb.jpg.277fc1c1e627b82524dba1ebef52117a.jpg

101_8318.thumb.JPG.d93604d25b681c0a6c0c6c6087ff286f.JPG101_8324.thumb.JPG.ea78b70bb52c823fa7f2a5a3d7e5e6cb.JPG101_8327.thumb.JPG.f2f11a7f3bdd2c0546af03fe9c989e12.JPG101_8328.thumb.JPG.2e173fbdab31f7ea7ea984e792389334.JPG101_8335.thumb.JPG.6ede7d64c1a8fe426722b69cad6fb3ff.JPG101_8337.thumb.JPG.d5494b51b37f3861ea907bbedc0a46ab.JPG

Oczywiście nic nie jest za darmo. Płacimy za parking 41.172345, 9.416673 i wejście do rezerwatu. Spotykamy rodaków i to z Tomaszowa. Najbardziej okazała jest niedźwiedzia skała. Faktycznie przypomina zwierzę, ale czy niedźwiedzia?

WP_20180606_14_24_27_Pro.thumb.jpg.bf401b8cc87264a4aa3a0847a03324ef.jpg

101_8339.thumb.JPG.2e396f6a7034703cce5e0071e78362a0.JPG

Tu jest pan pilnujący i sznury. Zabezpieczenie całkiem uzasadnione. Ale widoki!

101_8338.thumb.JPG.aa8048068fadf9f6bf3d1d3f4d012573.JPG

Na Palau,

101_8344.thumb.JPG.24b3e72ce9762e7152b4c53e7f4290ff.JPG

Maddalenę

101_8331.thumb.JPG.2c43278509a28dc02821641af9645b57.JPG

i nasz kemping. Po południu rozpadało się.

7 czerwca. Dzisiaj też pada. Z przerwami. Morze spokojne. Do naszej zatoki zawitało kilka jachtów. Przypływają tu na sjestę, na noc.

101_8348.thumb.JPG.01ad03f638d799e553c83a87a96affbc.JPG101_8351.thumb.JPG.6ad5858097cf00f70ff1ed4574623ba0.JPG

W przerwie w deszczu robimy podejście na Capo.

101_8407.thumb.JPG.a5b6a59c441e82aebd977d1f5dc48e8c.JPG

Pan spod niedźwiedzia powiedział, że z kempingu można tam dojść tylko drogą. Próbujemy to zweryfikować. Przerwa była za krótka. Drugie podejście kończy się na szlabanie przy wjeździe na teren hotelu. Jednak idziemy, chociaż opłotkami, po terenie prywatnym, hotelowym. Przy szlabanie dyżuruje pan. Wypuścić to by nas chyba wypuścił. Ale z powrotem to już nie wiadomo. A powrót 4km asfaltem całkiem nam się nie uśmiecha. Szkoda. Można by połazić po tych niesamowitych skałach aż do ruin starego fortu.

8 czerwca. Arzachena oferuje bogactwo nuragów i tomb po 2,5€ sztuka, lub taniej w komplecie. Pani w IT zapytana, które poleca ma wyraźne wątpliwości, po tym jak usłyszała, że jesteśmy już miesiąc na Sardynii. Zaliczamy więc tylko dwa najbliższe Nuraghe Albucciu i tombę Moru.

101_8359.thumb.JPG.b89c50a72879980d69f852e2bfc898d3.JPG101_8361.thumb.JPG.8040895de9a9227f60a85fd7ab3ea410.JPG101_8364.thumb.JPG.65c4a525ffb1601c8ac3444a37a81cf9.JPG101_8357.thumb.JPG.26603e563d46c1080858d2d53451d020.JPG

No tak, nie powalają. Najmilsze jest bezpłatne wifi na terenie zabytku, bo na kempingu tylko za forsę. P i biuro IT 41.068871, 9.409796. Kolejny przystanek Porto Cervo. Zatrzymujemy się na płatnym parkingu 41.128913, 9.536113. Niemieccy emeryci przesiadają się na kolejkę, my idziemy na spacerek. Oczywiście wygląda to inaczej niż człowiek sobie wyobraża.

101_8378.thumb.JPG.5af190acfea4f184deed7660036502ee.JPG279938931_101_8371PortoCervo.thumb.JPG.e15fc93edae7dfd69fb87fb65371bf7f.JPG101_8372.thumb.JPG.c560273eb2ee51cf285bcd087b771f5b.JPG101_8401.thumb.JPG.894ed03471ff6c7f1263672cc9910b15.JPG101_8405.thumb.JPG.7879d9485bb0b5a7fd7c7562ee8c4fa6.JPG

Luksusowe wille? Może gdzieś są. W centrum jest port, sporo zieleni i zabawne butikowo na kilku poziomach, w kolorze specyficznego różu. Cartier, Prada, Valentino, Dolce Cabana i co tam jeszcze. Oczywiście najwięcej jest zwiedzających, co tylko patrzą. To co nas przywiodło do Porto Cervo to jednak nie butiki, a piękna, biała Chiesa di Stella Maris 41.133263, 9.530496 (przy kościele jest mały parking). Współczesny kościół nawiązujący do tradycji ziemi na której stoi.

101_8398.thumb.JPG.cdd44d61903d58800cb2a800eb08cb0d.JPG101_8389.thumb.JPG.1280b6c16999fd24b89382754d7f7a0d.JPG101_8384.thumb.JPG.95b3a912a1e2c3f5dfc7fcb1f7454058.JPG101_8385.thumb.JPG.15df48d05a88dc5d664487ac27dfc722.JPG101_8386.thumb.JPG.170ba959b05da0bba3c80073ceaa39ab.JPG101_8388.thumb.JPG.96cb2956213363b88bf4d7042c9fd30e.JPG101_8390.thumb.JPG.50b0cef3c87c9c425132dddac4d61e2f.JPG101_8393.thumb.JPG.96d22b63a0c26acbc4670cd9fb6a03f9.JPG101_8397.thumb.JPG.a2275cde011a4efa939ae3bf2f5a4e91.JPG101_8399.thumb.JPG.2e05d80c0dade0ab54a795e211a4a8a4.JPG

Wygląda jak ulepiony z gliny, żadnych ostrych krawędzi, z dachówką przypominającą stare greckie klasztory. Jest ganek, jak w sardyńskich kościołach, przykryty jałowcowym drewnem, wsparty na kamiennych monolitach. Piękne metalowe, rzeźbione drzwi i interesująca ambona. Jest też polski akcent: nasz papież Jan Paweł II. I tym razem pomnik autorstwa Pinuccio Scioli jest bez zarzutu. Tylko w Polsce papież nie przypomina siebie.

WP_20180610_10_08_08_Pro.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

9 czerwca. Właściwie ostatni dzień na Sardynii. Bo jutro już na walizkach. Jest upalnie i wietrznie. I pusto.

101_8355.thumb.JPG.5170089ac1b74c8dacf8167d9f7289fb.JPG

WP_20180607_09_02_32_Pro.thumb.jpg.6012882660e8ac9a587a6dc45ee44168.jpgWP_20180608_20_45_20_Pro.thumb.jpg.c27768b68b22b79886fca55a9f8118d8.jpg

Wczoraj wyjechali Holendrzy, dzisiaj Austriacy. Zostaliśmy sami z widokiem na salinę.

10 czerwca. Wyjeżdżamy. Dosyć wcześnie, bo chcemy jeszcze zrobić zakupy i zobaczyć Golfo Aranci. A w Golfo Aranci nie ma parkingu przy porcie. Zatrzymujemy się na jakimś wielkim placu w pobliżu, dopiero wychodząc zauważamy napis prive. Trudno. Byle nas nie zamknęli, bo jest brama. Miasteczko jest niewielkie z ładnym deptakiem.

963036637_101_8411Golfoaranci.thumb.JPG.06014f8e2680c7bfda2c9ab1ff027ef0.JPG101_8412.thumb.JPG.fbab5005dfb267369816edcbc8ed28e3.JPG101_8415.thumb.JPG.e4970d90b0fa1408f46469a0a5961f15.JPG

Jest też plaża, pełna. Głównie mieszkańcy, bo wszyscy się znają. W mieście na krzywym parkingu stoją kampery i jedna przyczepa?! Sklepów mało, otwartych jeszcze mniej. A w nich tandeta. To dosyć zaskakujące, bo na Sardynii spotykałam jej mało. Nie będzie więc zakupów. Zaglądamy do portu. Zdecydowanie brakuje informacji. W biurze tylko ochrona. Gdzie my mamy właściwie podjechać? Pod mostem i przez tory tu 40.994981, 9.625534.

1632232453_2018-10-09(1).thumb.png.41f992043d5159d6ce9f1fb53f60db8a.png

Na razie na placyku pusto. Zresztą niewiele miejsca i bramy zamknięte. Postoimy jeszcze na prive. Po piątej podjeżdżamy na placyk. Same francuskie samochody.

101_8418.thumb.JPG.2e4d0088c9fa8cff6f7f6ac615ec4600.JPG

101_8419.thumb.JPG.9840c23341b392bd4d80fbfcba9bf9e0.JPG

Więc jednak płyniemy do Francji. Wpuszczają nas wcześniej. Załadunek jest sprawny, bo prom jest mniejszy. Załoga francuska i od razu kawa 2x droższa, za to przekąski za darmo. Wszyscy spieszą na sun deck. My też. Ustawiamy leżaki z widokiem na Sardynię. Jest ciepło, słonecznie, będą widoki. Francuzi jedzą i głównie piją.

WP_20180610_17_48_09_Pro.thumb.jpg.3999c7f0b933faa8ef30e4f84ca8405f.jpg

Im więcej piją, tym są głośniejsi. Nie widziałam ich takich. Cieszą się, że wracają? Wszyscy głośnio komentują mijane, znajome miejsca. 

101_8423promem.thumb.JPG.645559a16dfc4dd7abeb898ce1e17c5e.JPG101_8425.thumb.JPG.4ecbbde2c3ed3bcf8c4af3eca9cc1c15.JPG

Jakiś pan w każdej wyspie widzi Maddalenę.  Patrzę w telefon – do Maddaleny kawałek. Podpływamy do Korsyki. Wygląda groźnie, górzysto.

101_8434.thumb.JPG.3498fb541cb7a24ebf64012e4a0f9f0f.JPG101_8438.thumb.JPG.1c08b8043e4e0ea842e277db9c0ed5c0.JPG101_8449.thumb.JPG.31881f74375d87ada8cc070b3b37d608.JPG

Płyniemy bardzo blisko, widać domy i ludzi. Czyżby nasz kapitan wpadł na podobny pomysł jak Francesco Schettino? Coś jest na rzeczy.

WP_20180610_19_46_51_Pro.thumb.jpg.0b062d681b9a6399f2e599ca5e43739f.jpgWP_20180610_20_20_57_Pro.thumb.jpg.c6af737a01a14e0e2d84b6b4c09c9544.jpg

Wpływamy do zatoki. I ….. przybijamy do nabrzeża w Porto-Vecchio. A więc jesteśmy na Korsyce! Ładują się kolejni pasażerowie. Wypływamy już po zachodzie słońca. Gdzieś daleko widzimy grzbiety delfinów. Robi się ciemno, pora spać. W pulmanowych salach ciszej, są bez okien, za to z telewizją. Ktoś gasi światło. Zasypiamy.

11 czerwca. Nie wiem gdzie się budzę. Telefon nie ma zasięgu. Pada deszcz. Świta. Więc chyba dopływamy. W końcu telefon nas odnalazł, informuje, że do Nicei mamy 28km, ale nie może znaleźć drogi. Wyrzucają nas wprost na zalane deszczem, zapchane ulice Nicei.

WP_20180611_07_04_58_Pro.thumb.jpg.1564eade8e4476b54fbbfe3ec4fbb084.jpgWP_20180611_07_05_11_Pro.thumb.jpg.7d94b423bb2b2f509a82c2182c466350.jpg

Ciąg dalszy już z Francji.

 

Na koniec parę informacji praktycznych.

Sardyńskie kempingi są skromniejsze od tych na lądzie. Nie należy się spodziewać 100-u metrowych piazzola i basenów ze zjeżdżalniami. Za to zazwyczaj jest sklep, bar, restauracja, czyste sanitariaty. Nie można mieć większych uwag, no może z wyjątkiem kempingu Golfo Dell’Asinara Sorso: tam sanitariaty do remontu - brakowało np. kranów przy zlewach i światła w nocy.

Kempingi, na których staliśmy:

https://www.camping-tavolara.it/

http://www.campingcignobianco.it/

https://www.campingcaladostia.com/

http://www.campingisaruttas.it/en

http://www.bellasardiniacamping.com/

http://www.campingasinara.it/en/

https://www.campinglagunablu.com/

http://www.foce.it/

http://www.capodorso.it/

Strona o Sardynii

https://www.sardegnaturismo.it/en

Promy. Czy opłaca się wykupić bilety wcześniej? Tak wyglądały ceny w kwietniu. Jeśli dodamy do nich 5,38€ za pulmany na Sardynię i za to samo do Nicei 14,92€ (to chyba za tą telewizję), to ceny okazują się być zbliżona do tych, którą zapłaciliśmy przed przeprawą.

https://www.corsica-ferries.co.uk/

https://www.grimaldi-lines.com/en/porti/livorno

https://www.mobylines.com/routes/ferry-sardinia.html

2018-04-10 (2).png

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Pawel1o

Bardzo fajna relacja. Gdzieś tam Sardynia jest w planach i moich. Myślę że warto ją zobaczyć. Korsyką byłem zachwycony, mam więc nadzieję że i Sardynia mnie nie zawiedzie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka
22 godziny temu, Pawel1o napisał:

Bardzo fajna relacja. Gdzieś tam Sardynia jest w planach i moich. Myślę że warto ją zobaczyć. Korsyką byłem zachwycony, mam więc nadzieję że i Sardynia mnie nie zawiedzie.

Czytałam twoją relację z Korsyki😊 i prawdę mówiąc rozważaliśmy rejs z Sardynii na Korsykę. Kupiliśmy nawet dokładną mapę wyspy. Mapa jest w kolorach jesieni, same góry. To i cena promu Sardynia – Korsyka skutecznie zniechęciły nas do tego pomysłu. Sardynia jest przyjaźniejsza dla wędrowników, chociaż góry wyrastające z morza wydają się wyższe niż Giewont oglądany z Zakopanego. Myślę, że Sardynia ci się spodoba. Nam się spodobała i całkiem możliwe, że jeszcze tam wrócimy. Tylko nie w maju – za dużo deszczu. 🌦️

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×