Skocz do zawartości
BeataZ

Kupiony kamper okazał się popsuty - prośba o wsparcie radami

Rekomendowane odpowiedzi

jacekzoo
34 minuty temu, BeataZ napisał:

Przedsiębiorca i kwoty zaniżone :(

 

Nie chciało się płacić podatku to ma się problem :)

35 minut temu, BeataZ napisał:

Ale przeczytam jeszcze raz umowę (czy nie ma jakiegoś zapisu, że znamy stan techniczny i się z nim zgadzamy) 

Nawet jak jest taki zapis to nie ma znaczenia, nie ma mocy prawnej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00
Godzinę temu, BeataZ napisał:

Przedsiębiorca i kwoty zaniżone :(

I komu zrobiłaś dobrze? Jemu. Bo kupując od przedsiębiorcy przecież PCC nie płacisz. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

Cześć.

Widzę że na oszustwo dostałaś oszustwem. Handlarz wiedział co sprzedaje i się zabezpieczył.

Moim zdaniem cieknie od narożnika alkowy aż do podłogi. Transity tak mają...stąd są najtańszymi kamperamj na rynku.

Kwestie remontu należy mocno przemyśleć, bo się okaże,  że trzeba pół auta odbudować.

Współczuję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
BeataZ

Myśmy swój podatek zapłacili  :) 

Wtedy nie robiła nam różnicy cena na umowie, facet poprosił, czemu nie mielibyśmy iść mu na rękę....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Koczaj

Bo teraz jakbyś chciała się wycofać z umowy, albo poszła do sądu w tej sprawie to kwotę jaką możesz uzyskać to ta z faktury, a nie rzeczywista zapłacona. Mogłabyś powalczyć o rzeczywistą kwotę, ale musisz to udowadniać przez świadków lub wyciągiem z konta jeśli było płacone przelewem. Nie mniej jednak na zaniżanie kwoty na umowie również jest paragraf. 
Jeśli chodzi o pieniądze to nie ma czegoś takiego jak pójście komuś na rękę bo można na tym tylko stracić. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

Skoro cena zakupu była inna od rzeczywistej...to trzeba było zapłacić mniej... Może też nie było by dla kogoś różnicy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Koczaj

Chyba nie ma co nadal ciągnąć tematu różnicy cen, bo tego się już nie zmieni. Należy zastanowić się nad problemem Kampera. 
Tak jak pisałem wyżej, proponuję kontakt z prawnikiem. W formularzu, który wypełnia się na stronie jest opcja inna cena na fakturze niż rzeczywiście zapłacona. 
Co do opłacalności naprawy ja się nie wypowiem, gdyż się na tym nie znam. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zulos

Niezależnie od kłopotów z zaniżoną wartością (ile wynosi różnica?) dla ewentualnych roszczeń od sprzedawcy (np. żądanie obniżenia wynagrodzenia z uwagi na wady ukryte, nie mówiąc o odstąpieniu od umowy) niestety kłopotliwe jest to, że trochę zawaliłaś kolejność działań.

Właściwe postępowanie powinno być takie, że przy pierwszych symptomach wystąpienia wad:

- robisz dokładną dokumentację fotograficzną nie tylko wady, ale też całego samochodu,

- informujesz sprzedającego o wystąpieniu wady i pytasz, jaką ma propozycję,

- jeśli sprzedawca się uchyla, zlecasz opinię biegłemu (wiem, wiem - koszty...), najlepiej biegłemu z listy biegłych sądu okręgowego - wtedy masz duuużą szansę, że przy ewentualnym procesie, biegły powołany przez sąd nie zakwestionuje opinii kolegi (no, chyba że się nie lubią:-), ale najważniejsze w tym jest to, żeby jak najszybciej taki biegły dokonał oględzin i udokumentował je, bo później nikt nie podważy stanu pojazdu z tamtej chwili,

- zgodnie z wnioskami opinii wzywasz sprzedającego do bądź obniżenia ceny, bądź usunięcia wady, ale to już w konsultacji z papugą, który sprawę poprowadzi od początku w dobrym kierunku,

- jak kolejność będzie dobra to wychodzisz z tego obronną ręką i bez kosztów.

Co ważne - nie jest tak, że zapis w umowie, że "zapoznałaś się ze stanem technicznym i nie wnosisz zastrzeżeń", czy też podobny nie ma mocy prawnej. Jeśli wada była łatwa do rozpoznania wizualnego przy zwykłych oględzinach, to na podstawie takiego zapisu sprzedający może uchylić się od odpowiedzialności. Jeśli zaś wada była ukryta i trudna do rozpoznania w "normalnych" okolicznościach, to rzeczywiście taki zapis nie będzie chronił sprzedającego.

Niedawna zmiana przepisów wzięła w jeszcze większą ochronę kupujących, więc nie jest tak źle...

Na tą chwilę rozebranie alkowy i podjęcie działań samodzielnie, bez informowania sprzedającego utrudnia znacznie możliwość udowodnienia, czy np. zawilgocenia nie powstały na skutek tego, że już po zakupie rozprułaś jakąś ostrą krawędzią jakiś narożnik, czy cóś i stąd przecieki... Oczywiście jeśli masz wszystkie rozebrane elementy i nie noszą one śladu uszkodzenia to spokojnie biegły (rzeczoznawca) może wydać orzeczenie o przyczynach wynikłych z wady istniejącej przed zakupem.

 

Dla roszczeń z tytułu rękojmi kluczowe też jest to, czy przedmiot umowy nadaje się do wykorzystania zgodnie z jego przeznaczeniem i czy wady zmniejszają jego użyteczność. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00
40 minut temu, BeataZ napisał:

Myśmy swój podatek zapłacili  :) 

Od zaniżonej wartości na umowie

Cytat

Wtedy nie robiła nam różnicy cena na umowie, facet poprosił, czemu nie mielibyśmy iść mu na rękę....

To nie jest pójście na rękę, a niestety uczestnictwo w zwykłym procederze polegającym na oszustwie podatkowym. Handlarz chciał zaoszczędzić, wy chcieliście zaoszczędzić. Tak się kończą dziadowskie oszczędności. I ja bym się publicznie czymś takim jednak nie chwalił. 

Edytowane przez jacek00 (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Koczaj

@Zulos przerabiałem ten temat i ja to widzę trochę inaczej.
@BeataZ jeśli chcesz sprawę ciągnąć to bez konsultacji z prawnikiem jedynie co możesz zrobić to udokumentować wszystkie wady foto. Napisać oświadczenie o wykryciu wad do sprzedającego, najlepiej w formie listu poleconego z potwierdzeniem odbioru z zamieszczonymi zdjęciami i wyszczególnieniem wad.  
Od daty dostarczenia oświadczenia masz rok na określenie co chcesz. Nie pisz w oświadczeniu jakie są twoje roszczenia. Poczekaj jak zareaguje sprzedawca i czy sam będzie chciał rozwiązać sprawę polubownie. Jeśli będzie stawiał się okoniem to wówczas sprawa do prawnika i dopiero wtedy prawnik - przynajmniej ten podany w poście powyżej współpracuje z rzeczoznawcą biegłym sądowym i da ci namiary. 
Pchanie się od razu w rzeczoznawcę podnosi koszty, które mogą być ciężkie do odzyskania. 

Dlaczego ważne jest żeby w oświadczeniu nie pisać jeszcze roszczeń? Bo jak mi powiedział prawnik, później ciężko się zmienia to roszczenie. Dlatego najpierw oświadczenie o wykryciu wad, a później zastanowić się na chłodno może z pomocą prawnika co będzie najlepsze (jakie roszczenie).

Trzeba się również przygotować na to, że jeśli koszty będą wysokie (jeśli naprawa będzie nieopłacalna ) to sprzedający ma możliwość wycofania się z umowy (prawo daje mu taką możliwość), ale będzie chciał zwrócić kasę z umowy, a nie rzeczywistą.     

Jeszcze jedna sprawa: Inne są paragrafy na wykrytą wadę nienaprawioną, a inne w przypadku kiedy chcemy odzyskać kasę za wykonaną naprawę. 

p.s prawo rękojmi obowiązuje zawsze i nie można się jej zrzec. Mowa tutaj o relacji Przedsiębiorca (sprzedający) - konsument (kupujący) 
Sprawa wygląda trochę inaczej w relacji konsument - konsument (tam dopuszczalne jest zrzeczenie się rękojmi)
 

 
 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Zulos
2 minuty temu, Koczaj napisał:

@Zulos przerabiałem ten temat i ja to widzę trochę inaczej.
@BeataZ jeśli chcesz sprawę ciągnąć to bez konsultacji z prawnikiem jedynie co możesz zrobić to udokumentować wszystkie wady foto. Napisać oświadczenie o wykryciu wad do sprzedającego, najlepiej w formie listu poleconego z potwierdzeniem odbioru z zamieszczonymi zdjęciami i wyszczególnieniem wad.  
Od daty dostarczenia oświadczenia masz rok na określenie co chcesz. Nie pisz w oświadczeniu jakie są twoje roszczenia. Poczekaj jak zareaguje sprzedawca i czy sam będzie chciał rozwiązać sprawę polubownie. Jeśli będzie stawiał się okoniem to wówczas sprawa do prawnika i dopiero wtedy prawnik - przynajmniej ten podany w poście powyżej współpracuje z rzeczoznawcą biegłym sądowym i da ci namiary. 
Pchanie się od razu w rzeczoznawcę podnosi koszty, które mogą być ciężkie do odzyskania. 

Dlaczego ważne jest żeby w oświadczeniu nie pisać jeszcze roszczeń? Bo jak mi powiedział prawnik, później ciężko się zmienia to roszczenie. Dlatego najpierw oświadczenie o wykryciu wad, a później zastanowić się na chłodno może z pomocą prawnika co będzie najlepsze (jakie roszczenie).

Przeczytaj uważnie - przecież dokładnie tak napisałem, że najpierw zawiadomienie o wadzie i zapytanie sprzedawcy o jego propozycje, a następnie kontakt z prawnikiem...

Co do tego czy najpierw biegły czy prawnik to po co tu dywagować. Najlepiej oczywiście od razu skonsultować to z prawnikiem. Koszt opinii biegłego wcale nie musi być taki duży (dzwonisz po wszystkich z listy i wybierasz), a najważniejsze jest potwierdzenie jak najszybciej przez osobę trzecią i fachowca stanu technicznego na chwilę jak najbardziej zbliżoną do chwili wykrycia wady. Można więc zlecić po prostu przeprowadzenie oględzin z jakąś "wstępną" opinią, bez dogłębnej, kosztownej analizy, a później możesz zlecić uzupełnienie (rozszerzenie) opinii.

Coś mi się wydaje, że chyba jednak naganiasz tej firmie...;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Koczaj

@Zulos sorki ale jakiś ubzdurało mi się ze widziałem tam oświadczenie o wadzie razem z określeniem roszczenia, a roszczenie to już mogłoby być problematyczne  w późniejszej sprawie sądowej.

Sprawa jeszcze jest o tyle ciężka, że najpierw trzeba byłoby udowodnić ile rzeczywiście się zapłaciło. Jeśli cena przedmiotu jest rażąco niższa od ceny rynkowej to sugeruje to iż produkt nie jest pełnowartościowy i sprzedawca może się na tym opierać. Mowa tutaj o cenie na fakturze. 
W prostej kalkulacji : cena przedmiotu pełnowartościowego 30 000zl, cena przedmiotu z wykrytą wada 20 000 (10 000 koszt wad ) cena z faktury zaniżona do 20 000 a to == cenie produktu z wadą   hmmm   Choć w prawie coś pisze o stosunku ceny ... należałoby przestudiować prawo .. . Sprawa nie jest oczywista, ale warto próbować coś ugrać.

p.s nie namawiam na usługi tej firmy. Mam podobną sprawę i w kontakcie z tę firmą dostałem analizę na maila wraz z dokładnym cennikiem dla tej sprawy, później zadzwoniłem i w ciągu 40 min rozmowy odpowiedzieli na moje pytania, wątpliwości i sugestie. Nic mnie to nie kosztowało. Nie znam skuteczności firmy, ale piszę tylko o darmowych konsultacjach (to tak jakbym polecił Rzecznika do spraw konsumenta).   :) 

 

Edytowane przez Koczaj (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chris_66

kwesita jest jeszcze kiedy doszliście do wniosku, że z kamperem jest coś nie tak - bo jeszcze jest kwestia czy sprzedający zataił jego stan, czy może wykręcić się że nic o tym nie wiedział 

bo co innego jak coś popsuje się 20km od wyjazdu z placu bo było zrobione na sztukę żeby sprzedać , a co innego jak wada wyjdzie po trzech miesiącach z powodów całkiem naturalnych

skoro zniszczenia są spore to czy przy zakupie nie było nic widać ani czuć, czy napaleni na zakup nie zauważyliście tego, czy uszkodzenie było zamaskowane/naprawiane

w każdym razie łatwo wyrwać kasę nie będzie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Koczaj

w tym przypadku mowa tu raczej o poważnej wadzie, która nie mogła mieć miejsca po zakupie. (przeciek + zepsuta ściana to efekt długiego czasu). Wykrycie tej wad nie było oczywiste. I tak nie ma to większego znaczenia. Uznaje się że kupujący jest laikiem i nie musi znać się na wykrywaniu wad.
W przypadku wad ukrytych/zamaskowanych ma to znaczenie, że wówczas nie obowiązuje termin rękojmi tylko jest ona nieograniczona. 
Tak samo nie ma znaczenia czy sprzedawca wiedział o wadze czy nie. Jako sprzedający ponosi wszelkie obowiązki leżące na nim bez względu czy o tym wiedział czy nie. 
Prawo rękojmi mówi jeszcze o tym, że jeśli wada została wykryta przed upływem roku od zakupu to uznaje się, że wada była w czasie zakupu. Udowodnienie że było inaczej leży po stronie sprzedającego. Sprawa się ma inaczej jeśli wada został wykryta w 2 roku obowiązywania rękojmi. Wówczas to na kupującym leży obowiązek udowodnienia że wada była już przy zakupie towaru. 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00
56 minut temu, chris_66 napisał:

kwesita jest jeszcze kiedy doszliście do wniosku, że z kamperem jest coś nie tak - bo jeszcze jest kwestia czy sprzedający zataił jego stan, czy może wykręcić się że nic o tym nie wiedział 


Handlarz cwaniak powie, że wystawił za kwotę "X", ale że w związku z wadami obniżył kwotę do 1/2X i tyle też wpisali w umowie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×