Skocz do zawartości
Kajetan

Ostrzeżenie - tak się kończy wężykowanie przyczepy i wymarzony urlop :(

Rekomendowane odpowiedzi

BOGDANKRAKOW

Szczerze wspolczuje i ubolewam z Wami nad strata ale mysle ze ....i znajac ciebie to nie koniec z karawaningiem głowa do góry !! Ważne ze Wam sie nic nie stalo

Edytowane przez BOGDANKRAKOW (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mot

Teraz, po czasie, jak się na trochę chłodniej zanalizuje, to tych kilka zadrapań od szkła, jakie ma Kuba na nodze i jeden odłamek, który mu ciocia Jagoda wyjęła z oka to rzeczywiście opędziliśmy sie małym kosztem.....  gdybyśmy teraz gdzieś w szpitalu leżeli.....

 

- dokładnie. Sądząc z opisu, to Szan. Kolega i tak wykazał się mistrzostwem. To była ekstremalna sytuacja. Głowa do góry!  Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

Bardzo Wam współczujemy :( Możemy sobie tylko wyobrazić jak się teraz czujecie :( Ściskamy Was mocno z nadzieją, że uda się Wam pokonać trudności i wrócić do ukochanego hobby. Jesteście cali fizycznie i to wielkie szczęście ale psychicznie zapewne zmartretowani. To minie z czasem a wtedy pokaże się światełko w tunelu a wraz z nim racjonalne pomysły na to co dalej.

Pamiętajcie, że po nocy przychodzi dzień a po burzy słońce...

Trzymamy kciukasy

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
BOGDANKRAKOW

Teraz, po czasie, jak się na trochę chłodniej zanalizuje, to tych kilka zadrapań od szkła, jakie ma Kuba na nodze i jeden odłamek, który mu ciocia Jagoda wyjęła z oka to rzeczywiście opędziliśmy sie małym kosztem.....  gdybyśmy teraz gdzieś w szpitalu leżeli.....

 

 

 

I co ja Ci mam chłopie na to pytanie odpowiedzieć... słów brak..... a jeśli są to więzną w gardle.... sam nie tak dawno dokładałem się do zrzutki "huraganowej" ...... z nadzieją, że mnie to nigdy nie spotka..... 

 

Pewnie, w tej sytuacja każdy grosz się liczy. Nie wiem ile mnie to wyniesie, a jak pisałem, chęć odbudowy jest duża.

 

Pewnie zaraz sie odezwą głosy, że napisał wątek, że zrzutkę wyłudzić.... :oslabiony:

kiedys ja potrzebowalem pomocy i nie odmowiles mi wrecz przeciwnie wiec ja osobiscie chetnie sie doloze do zrzutki tylko prosze zeby ktos(wojtewa) ogarnal temat sorki z ot ale skoro wyszedles z tematem ktory popieram to moze kontynuuj.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

Czyli ściepa :ok:    :ok:     :ok:     :ok:     :ok:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
BOGDANKRAKOW

takie jest moje zdanie TRZEBA SOBIE POMAGAC

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

takie jest moje zdanie TRZEBA SOBIE POMAGAC

:ok:    :ok:     :ok:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cathay

Kajetan, my w przeciwieństwie do Was szczęśliwie dojechaliśmy na wakacje i szczęśliwie z nich wróciliśmy. Tyle że zamiast po 10 dniach, to po pięciu. A w szósty dzień wakacji, zamiast oglądać spalone na beż, mahoń lub brąz piękne ciała na plaży, to będąc już z powrotem w domu wybierałem kolor..... trumny dla mojego taty :( Jeszcze czeka mnie ciężki dzień pochówku.

 

Tak więc spójrz jakie życie jest ulotne, i ciesz się że jesteście cali i zdrowi i nawet jak nie dacie rady naprawić budy, nie dacie rady uzbierać na nową, to zawsze możecie wziąć szmaciaka i razem wspólnie brać z życia pełną piersią. 

Głowa do góry!!!

 

A jak będzie forumowa ściepa to chętnie grosik dołożę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
andrewa1

witam 

 

na początku   napiszę  tak     najwazniejsze ze   nikomu nic  się nie stało    a reszta   ....

auto  to nie moje   klimaty    ale wiem    ze   i w gorszym   stanie  da rade naprawić  

 

co do przyczepy    to juz  mogę się wypowiedzieć       z tych kilku fotek   widać sporo uszkodzeń      myslę  ze   wbrew    pozorom    nie jest tak zle   jak wyglada 

 

w tym wszystkim  to rama jest  najmniejszym   klopotem     bo jako ( profile ) jest elementem  dośc łatwo  wymienialnym    kwestja doboru własciwych wymiarow 

bardziej mnie martwią ściany  

 

zakres prac  spory    ale  do  zrobienia    

 

nie chcę  tu   robić    ot     wiec  resztę  info  napiszę na pv    dośc by   pokazać   ze   gorsze  projekty   się   robi    jednak  nalezy  sobie  postawić   dwa pytania 

1  czy naprawa nie przekroczy  wartości przyczepy ?

2  czy   warto    naprawiać ?

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Gawel79

Autostrady i równe drogi nie są nam przyjazne. Mimo braku dużej prędkości, ciągłe jechanie, monotonnie po równej powierzchni, wprowadziło w rezonans. Stąd problem.

Jesteście cali i zdrowi-najważniejsze.

Głowy do góry, ja też straciłem przyczepę w środku sezonu, ale trzeba twardym być.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
powolniak
(...).

 

I jeszcze raz napiszę to: Głupota przepisów powoduje, że ludzie "odchudzają" holowniki, żeby zmieścić się w magicznym 3,5t. Sam też tak robię. :-(

Napiszę przewrotnie, że to głupota ludzi i niczym nieuzasadnione sknerstwo powoduje odchudzanie holowników, żeby zmieścić się zestawem w magicznych 3,5 tonach.

Naprawdę, viaTol nie rujnuje podczas wyjazdów (napiszę odważniej, że więcej ludzie wydadzą na zlocie na piwo niżby wydali jadąc na spocik z viaTolem).

Ale to ich wybór, kto nie ryzykuje ten nie doświadcza przygód.

 

Kajetanowi i Jego bliskim współczuję.

Horror jaki był ich udziałem na długo zostanie w pamięci (oby nie spowodował lęku przed jazdą autem) i powinien być ostrzeżeniem dla podróżujących z przyczepą.

 

W ub. roku wracajac z Fatimy wjechaliśmy zestawem w potworną wichurę. Lękałem się, że przewróci nam przyczepę. Ale na autostradzie nie było gdzie się zatrzymać, więc zwolniłem i jakoś się przejechało. Co prawda przyczepa nie wężykowała (stabilizator dobrze działał), ale czułem na kierownicy oraz widziałem oczyma, jak przy podmuchu znosiło mnie na boki.

 

Każde takie nieprzyjemne doświadczenie uczy pokory.

Edytowane przez powolniak (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kajetan

wybierałem kolor..... trumny dla mojego taty :( Jeszcze czeka mnie ciężki dzień pochówku.

 

Współczuję. I dziękuję za wsparcie, pomimo, że sam go raczej potrzebujesz.... 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tsport

Kajetan,

Głowa do góry, mogło się skończyć duuuuuużo gorzej. Naprawdę mieliście dużo szczęścia, że nikomu nic nie jest. Co by było gdyby za Wami leciał rozpędzony TIR.

 

W te wakacje sam doświadczyłem "wężykowania" przyczepy podczas wyprzedzania "Tira" na A1, prędkość licznikowa jakieś 95km/h. U mnie było trochę inaczej bo DMC cepki 1000kg a DMC holownika 1940kg więc teoretycznie miałem większe szanse. Na początku delikatnie przyhamowałem ale sytuacja zaczęła się pogarszać więc gaz do dechy i udało się. Po tym wszystkim tylko spojrzałem przez ramię na śpiącą z tyłu córkę i w prawo na żonę, która przez kilka następnych minut nic nie mówiła. Strach pomyśleć co by było gdyby nas poskładało na drodze a za nami rozpędzony "Tir".

 

Trzymamy kciuki za szybki powrót z budką na drogę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kajetan

 

zakres prac  spory    ale  do  zrobienia    

 

Miód na moje skołatane serce. A uwierzcie mi, że nocka była ciężka.....  :oslabiony:

 

 

2  czy   warto    naprawiać ?

 

Jest tego warta  :ok: Ona ma duszę i na pewno się odwdzięczy wieloma pięknymi wyjazdami  :ok:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adamkwiatek

Nie zawsze tak kończy się wężykowanie. W ubiegłym roku mając zestaw Nissa X trail i Hobby 440 wpadłem w to samo na autostradzie w Niemiaszkach przed Beckum. Szybkość była zapewne około 120 km/k-przysnołem.  Żona podniosłw alarm, dodałem ful gazu, poderwałem zestaw i przy 140 opanowałem duże wężykowanie. Pomału zwalniałem, ale musiałem hamować mocniej, bo jakieś 100-200m przed nosem zaczą się korek. Nie widzę powodu końcyć karawaningowanie. Aktualnie ponownie jestem 2300 km od Polski. Pozdrawiam. E.T.

Kolega NINED ma rację - nie zwasze tak kończy sie wężykowanie :miga:

Prawdopodobnie “poderwanie” X-Trial z prędkości 120 km/h do 140 km/h trwa około 10 sekund bez obciążenia budą. Podobny manewr podczas ciągnięcia przyczepy ważącej tonę trwałby pewnie minimum 30 sekund, zakładając, że kierowca redukuje bieg i działa błyskawicznie. Zastanówmy się, jakie opóźnienie trzeba dodać w sytuacji, kiedy przyczepa już wężykuje, a kierowca budzi się z “przyśnięcia”, a to pewnie następne 10 sekund, jeśli nie więcej. Podsumowując,  zestaw NINED wężykował sobie po drodze ponad 40 sekund z hakiem , rozpędzając się do 140 km/h, by  wyhamować przed korkiem na autostradzie na dystansie 100 - 200 m. :look:  Takie rzeczy to tylko w Ciechamowie , gdzie w czasach komuny największym zakładem pracy był tam … :blagac: Urząd Wojewódzki - jedyny budynek we wsi ze szkła i z windą. Z innych nieprawdopodobnych historii, to jeszcze wiocha słynie z piosenkarki odpustowej Dody i jestem w rozterce, jak w tym towarzystwie uplasować kolegę NINED z jego snami, by nie uchybić godności, choć teraz, już tylko niesprawiedliwie :lol2: powiatowej ?

Przeżyłem wężykowanie zestawu na obwodnicy Trójmiasta, jadąc z górki. Ratowałem się puszczeniem gazu i nie wykonywałem gwałtownych ruchów kierownicą. Po zatrzymaniu, okazało się, że rozpadł się zaczep, czyli ten element z rączką, a gruba trójkątna blacha była zmięta i częściowo rozerwana.

Przyspieszanie ratuje czasem w sytuacji, kiedy zimą, na zakręcie, buda usiłuje wyprzedzić holownik.

Podczas wężykowania mamy bardzo mało czasu na naukę, jak konkretny zestaw zareaguje na nasze próby ratowania się z opresji.

Myślę Kajetanie, że z Twoim doświadczeniem, wybrałeś odruchowo, optymalny sposób wychodzenia z wężykowania, czego dowodzi fakt, że na drodze pozostawiłeś po sobie tylko trochę opiłków, a nie marmoladę z galerią wyposażenia budy - nie czyń więc sobie zarzutów, że nie jesteś NINED .

Podejrzewam, że Twój zestaw dostał jakiś boczny podmuch , co przy wiotkości ramy przyczepy i nieznanych innych okolicznościach, spowodowało lawinę zdarzeń, które opanowałeś.

Zniszczenia ramy, są najłatwiejsze do naprawy, co do reszty, to o ile zechciałbyś się upodobnić do UFO, odrzucając wysiłki nad perfekcyjnym wyglądem - to jesienią nadrobisz stracone wakacje. :winner:

Edytowane przez adamkwiatek (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×