Skocz do zawartości
Mandrol

Leasing, kredyt, vat, PIT- finansowanie

Rekomendowane odpowiedzi

Mandrol
9 godzin temu, inhalt napisał:

No to cena 400 tys. zł faktycznie robi wrażenie. Dobrze, że są w Pl ludzie, którzy kupują takie samochody. Znaczy kraj się rozwija gospodarczo.

Zastanawiam się jednak nad tą ceną sprzedaży. Ogólnie rzecz biorąc jest rzeczą ogólnie znaną, że czym samochód tańszy (rozsądnej marki nie Tata) tym mniej traci na wartości. Jeśli nowy można kupić za 50 tys. to ten sam model za kilka lat jest jeszcze w niezłym stanie i cena nie spada aż tak mocno. Odwrotnie w przypadku samochodów drogich. Jeśli Tiguan Allspace 2.0 bitdi kosztuje około 200 tys. zł, a jest to w sumie zwykły samochód (choć bardzo fajny) to trudno raczej liczyć, że za 5 lat da się go sprzedać za 100 tys. zł. Powód jest prosty - za te same 100 tys. będzie można kupić samochód nowy bądź 2-letni niewiele gorszy. To jest raczej pewna granica psychologiczna, że gdy ktoś ma na auto 30 tys. zł to oczywiście szuka używanego. Ale jeśli może wydać 100 tys. zł to pewnie niewielu będzie chciało tę kwotę wydać na 5-letnie auto i to nie marki premium tylko zwykły VW konkurujący z Oplem, Fiatem i Renault.

Kol. dudek_t napisał jak to czuje:

W takim razie ktoś dysponujący kwotą 100 tys. za 5 lat będzie chciał poczuć "zapach nowego". Tak mi się wydaje.

Ale życzę powodzenia w wyborze najlepszego rozwiązania. Ja osobiście prędzej bym wydał setki tysięcy na jacht albo wiele ciekawych podróży niż na auto. Wolę jeździć tym co mam, ale za to zjeździłem północno-wschodnie wybrzeże Australii włączając w to żeglowanie na Morzu Koralowym i off-road na Fraser Island. To mi daje więcej zadowolenia niż jazda do pracy 300-konnym nowym samochodem.

Fajnie, że ludzie się różnią, by by smutno było na świecie i na Fraser kolejki na prom.

P.S. O jakich zmianach przepisów mówiłeś. Nic nie wiem, aby były zmiany powodujące podniesienie wartości używanych samochodów.

Kolego @inhalt, ja to może przedstawię z perspektywy moich 4 samochodów, którymi właścicielami byłem dotychczas. Zaznaczę od razu, że od zawsze byłem przeciwnikiem kupowania nowych samochodów pomimo tego, że moi rodzice kupili 2 nowe Maluchy i Seicento jeszcze w czasach XX wieku;)

1. Renault Kangoo, 2001, 1.9tDi- kupiłem jako pięciolatka z Niemiec z przebiegiem coś koło 78 tyś. km (myślę, że tyle rzeczywiście mógł mieć) i dopiero niedawno w listopadzie sprzedałem go za 4,5 tyś. zł przy cenie zakupu 25 tyś. zł w 2006 roku. Przez ten czas auto dojechało do 210 tyś. km i tylko raz musiałem go ściągać lawetą spod Torunia. Oczywiście na początku rozrząd, łożyska w kołach ale potem tylko paliwo, oleje i klocki hamulcowe. Ostatnio staruszek zaczął niedomagać, ruda zaczęła go brać i z racji zakupu holownika 4x4 musiałem się go pozbyć ale to z wielkim bólem i żalem:(

2. VW Touran, 2006, 2.0 TDI, DSG- kupiłem jako 3-latka też z Niemiec, z salonu gdzie tylko poleasingowe auta sprzedają. Przebieg 116 tyś. km (realnie po naprawach jakie musiałem poczynić myślę, że 200 tyś. km albo i więcej), cena jakieś 50 tyś. zł. Oczywiście ta sama procedura po zakupie- rozrząd, oleje, klocki na dzień dobry 3 tyś. zł. Potem doszła dwumasa i wałek rozrządu z hydropopychaczami za jakieś 5 tyś. zł, skrzynią zaczęło szarpać, DPF i turbina wariować więc decyzja o sprzedaży. Dostałem za niego chyba 30 tyś. zł po 3 latach użytkowania (udało mi się przejechać 33 tyś. km w tym czasie) i pożegnałem się z nim z wielką radością:winner:

3. Chevrolet Orlando 2.0D, 2012, AT- 7-osobowa nówka z salonu za 88 tyś. zł. "Ale z Ciebie ci#la, kupujesz jakieś koreańsko-amerykańskie wozidło? Dołóż se 40 tyś. zł i będziesz miał z@jebistego Tourana"- mówili kumple. "Noł, fenk ju wery macz much za niemiecką myśl techniczną!". Po 5,5 roku użytkowania i poza normalnymi wymianami oleju, wymianą klocków i niespodziewaną wymianą uszkodzonej chłodnicy (na forum Cruze i Orlando piszą, że TTTM) nie robiłem nic. Chyba 2 razy byłem na kampanii serwisowej a tak poza tym tylko lać paliwo i cieszyć się radością z pokonywanych kilometrów. Na dzień dzisiejszy nakulane 85 tyś. km z czego jakieś 18 tyś. z cepką i te 190KM oraz 435Nm robią super robotę podczas holowania. Nawet koledzy zmienili zdanie na temat Chevroleta a najbardziej już zdziwił mnie mój teść, który był pod wielkim wrażeniem "wozidła" bo u niego tylko i wyłącznie przez całe życie BMW. Jednym minusem tego auta to 1500kg w pozycji O.1 przy DMC auta 2291kg a drugim brak 4x4. Żal będzie mi go sprzedawać; moje roczniki w tym momencie lecą po 40 tyś. zł czyli te przytoczone przez Ciebie 50% ceny zakupu.

4. Mitsubishi L200 2,5DID, 2008- od początku w rodzinie, u mnie od września 2016 z przebiegiem 70 tyś. km! (trudno uwierzyć ale tak jest- teraz już 83 tyś. km:lol:). Jak zwykle po zakupie rozrząd, oleje, amory, aku, nowe opony i cena zakupu wzrosła o jakieś 8 tyś. zł. Do tego chiptuning bo 118KM to zdecydowanie za mało jak na 2-tonowe auto ale powoli zaczynam lubić ten samochód, szczególnie jak trzeba holować cepkę na takie wyjazdy jak Sylwester w Niedzicy i zwozić klej i płytki podczas budowy domu;) Jedynym minusem to brak automatu ale w tym aspekcie rozważam zakup nowego samochodu. I tu dochodzę do sedna sprawy (przepraszam, że tak długo prowadzę grę wstępną:D)

Ostatnie 2 lata zakończyłem na dobrym plusie, dość powiedzieć, że do fiskusa musiałem oddać za darmo prawie 1/4 tego, za co kolega @maarec chce kupić swojego Tiguana. Ten rok też może być jeszcze gorszy (w sensie haraczu oczywiście)- Korea daje mi zarobić ale jednoosobowa DG nie generuje zbytnio dużych kosztów i postanowiłem wejść w leasing. Wiem, wiem- to kosztuje więcej ale biorąc pod uwagę przykład samochodu Marka to auto kosztować mnie będzie fizycznie 50 tyś. zł mniej po odliczeniu podatku oraz VAT-u a i do fiskusa nie będę musiał za darmo oddać tyle kasy (na dzień dzisiejszy przepraszam za wyrażenie ale gó#no z tego mam, że płacę podatki:czerwona:). Na koniec leasingu samochód można wykupić na siebie i zostawić do dalszej eksploatacji albo sprzedać po zakończeniu gwarancji, co w przypadku mojego ewentualnego wyboru kończy się po 5 latach. U mnie przebiegi nie są za duże (rocznie Orlando i L200 w sumie to jakieś 20-25 tyś. km) więc kupcy na pewno się znajdą na takie samochody, szczególnie jeśli prowadzi się dziennik samochodu typu https://www.spritmonitor.de/en/. Ostatnio coś wspomniałem w gronie znajomych, że być może będę kupował nowe auto i Orlando być może będzie trzeba sprzedać to od razu dwóch chętnych zadeklarowało się do zakupu. A jeden to od razu po zakupie auta w 2012 roku był już chętny na zakup znając mnie jaki pedantyczny jestem w stosunku do aut:D

Reasumując- kiedyś byłem przeciwny zakupom nowego samochodu ale po przeanalizowaniu mojej aktualnej sytuacji zmieniłem zdanie głównie ze względu na wysokie haracze...

Przepraszam za długi OT- na koniec zapytam wprost- czy ktoś ciąga (poza JacekSz) swoją cepkę Pajero IV AT? Proszę o Wasze szczere opinie na temat tego holownika bo na forum Mitsubishi większość holuje lawety albo łodzie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Krzysztof75
4 godziny temu, Mandrol napisał:

Kolego @inhalt, ja to może przedstawię z perspektywy moich 4 samochodów, którymi właścicielami byłem dotychczas. Zaznaczę od razu, że od zawsze byłem przeciwnikiem kupowania nowych samochodów pomimo tego, że moi rodzice kupili 2 nowe Maluchy i Seicento jeszcze w czasach XX wieku;)

1. Renault Kangoo, 2001, 1.9tDi- kupiłem jako pięciolatka z Niemiec z przebiegiem coś koło 78 tyś. km (myślę, że tyle rzeczywiście mógł mieć) i dopiero niedawno w listopadzie sprzedałem go za 4,5 tyś. zł przy cenie zakupu 25 tyś. zł w 2006 roku. Przez ten czas auto dojechało do 210 tyś. km i tylko raz musiałem go ściągać lawetą spod Torunia. Oczywiście na początku rozrząd, łożyska w kołach ale potem tylko paliwo, oleje i klocki hamulcowe. Ostatnio staruszek zaczął niedomagać, ruda zaczęła go brać i z racji zakupu holownika 4x4 musiałem się go pozbyć ale to z wielkim bólem i żalem:(

2. VW Touran, 2006, 2.0 TDI, DSG- kupiłem jako 3-latka też z Niemiec, z salonu gdzie tylko poleasingowe auta sprzedają. Przebieg 116 tyś. km (realnie po naprawach jakie musiałem poczynić myślę, że 200 tyś. km albo i więcej), cena jakieś 50 tyś. zł. Oczywiście ta sama procedura po zakupie- rozrząd, oleje, klocki na dzień dobry 3 tyś. zł. Potem doszła dwumasa i wałek rozrządu z hydropopychaczami za jakieś 5 tyś. zł, skrzynią zaczęło szarpać, DPF i turbina wariować więc decyzja o sprzedaży. Dostałem za niego chyba 30 tyś. zł po 3 latach użytkowania (udało mi się przejechać 33 tyś. km w tym czasie) i pożegnałem się z nim z wielką radością:winner:

3. Chevrolet Orlando 2.0D, 2012, AT- 7-osobowa nówka z salonu za 88 tyś. zł. "Ale z Ciebie ci#la, kupujesz jakieś koreańsko-amerykańskie wozidło? Dołóż se 40 tyś. zł i będziesz miał z@jebistego Tourana"- mówili kumple. "Noł, fenk ju wery macz much za niemiecką myśl techniczną!". Po 5,5 roku użytkowania i poza normalnymi wymianami oleju, wymianą klocków i niespodziewaną wymianą uszkodzonej chłodnicy (na forum Cruze i Orlando piszą, że TTTM) nie robiłem nic. Chyba 2 razy byłem na kampanii serwisowej a tak poza tym tylko lać paliwo i cieszyć się radością z pokonywanych kilometrów. Na dzień dzisiejszy nakulane 85 tyś. km z czego jakieś 18 tyś. z cepką i te 190KM oraz 435Nm robią super robotę podczas holowania. Nawet koledzy zmienili zdanie na temat Chevroleta a najbardziej już zdziwił mnie mój teść, który był pod wielkim wrażeniem "wozidła" bo u niego tylko i wyłącznie przez całe życie BMW. Jednym minusem tego auta to 1500kg w pozycji O.1 przy DMC auta 2291kg a drugim brak 4x4. Żal będzie mi go sprzedawać; moje roczniki w tym momencie lecą po 40 tyś. zł czyli te przytoczone przez Ciebie 50% ceny zakupu.

4. Mitsubishi L200 2,5DID, 2008- od początku w rodzinie, u mnie od września 2016 z przebiegiem 70 tyś. km! (trudno uwierzyć ale tak jest- teraz już 83 tyś. km:lol:). Jak zwykle po zakupie rozrząd, oleje, amory, aku, nowe opony i cena zakupu wzrosła o jakieś 8 tyś. zł. Do tego chiptuning bo 118KM to zdecydowanie za mało jak na 2-tonowe auto ale powoli zaczynam lubić ten samochód, szczególnie jak trzeba holować cepkę na takie wyjazdy jak Sylwester w Niedzicy i zwozić klej i płytki podczas budowy domu;) Jedynym minusem to brak automatu ale w tym aspekcie rozważam zakup nowego samochodu. I tu dochodzę do sedna sprawy (przepraszam, że tak długo prowadzę grę wstępną:D)

Ostatnie 2 lata zakończyłem na dobrym plusie, dość powiedzieć, że do fiskusa musiałem oddać za darmo prawie 1/4 tego, za co kolega @maarec chce kupić swojego Tiguana. Ten rok też może być jeszcze gorszy (w sensie haraczu oczywiście)- Korea daje mi zarobić ale jednoosobowa DG nie generuje zbytnio dużych kosztów i postanowiłem wejść w leasing. Wiem, wiem- to kosztuje więcej ale biorąc pod uwagę przykład samochodu Marka to auto kosztować mnie będzie fizycznie 50 tyś. zł mniej po odliczeniu podatku oraz VAT-u a i do fiskusa nie będę musiał za darmo oddać tyle kasy (na dzień dzisiejszy przepraszam za wyrażenie ale gó#no z tego mam, że płacę podatki:czerwona:). Na koniec leasingu samochód można wykupić na siebie i zostawić do dalszej eksploatacji albo sprzedać po zakończeniu gwarancji, co w przypadku mojego ewentualnego wyboru kończy się po 5 latach. U mnie przebiegi nie są za duże (rocznie Orlando i L200 w sumie to jakieś 20-25 tyś. km) więc kupcy na pewno się znajdą na takie samochody, szczególnie jeśli prowadzi się dziennik samochodu typu https://www.spritmonitor.de/en/. Ostatnio coś wspomniałem w gronie znajomych, że być może będę kupował nowe auto i Orlando być może będzie trzeba sprzedać to od razu dwóch chętnych zadeklarowało się do zakupu. A jeden to od razu po zakupie auta w 2012 roku był już chętny na zakup znając mnie jaki pedantyczny jestem w stosunku do aut:D

Reasumując- kiedyś byłem przeciwny zakupom nowego samochodu ale po przeanalizowaniu mojej aktualnej sytuacji zmieniłem zdanie głównie ze względu na wysokie haracze...

Przepraszam za długi OT- na koniec zapytam wprost- czy ktoś ciąga (poza JacekSz) swoją cepkę Pajero IV AT? Proszę o Wasze szczere opinie na temat tego holownika bo na forum Mitsubishi większość holuje lawety albo łodzie...

Nie będzie Cię kosztować 50 tys zł mniej,bo po sprzedaży tego auta zaniesiesz 42% haraczu od tej sprzedaży.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00
Napisano (edytowane)
Nie będzie Cię kosztować 50 tys zł mniej,bo po sprzedaży tego auta zaniesiesz 42% haraczu od tej sprzedaży.

Nie musi niczego zanosić. Wystarczy pomyśleć odpowiednio wcześniej i zgodnie z przepisami można uniknąć zarówno zapłacenia dochodowego czy VATu od sprzedaży. I żadnych kombinacji alpejskich robić nie trzeba. Mówię oczywiście o przypadku wykupu auta z leasingu w jednoosobowej DG.

 

 

Edytowane przez jacek00 (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Krzysztof75

Obecnie musisz z leasingu wykupić na siebie,nie ma innej opcji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mandrol
29 minut temu, jacek00 napisał:

Nie musi niczego zanosić. Wystarczy pomyśleć odpowiednio wcześniej i zgodnie z przepisami można uniknąć zarówno zapłacenia dochodowego czy VATu od sprzedaży. I żadnych kombinacji alpejskich robić nie trzeba. Mówię oczywiście o przypadku wykupu auta z leasingu w jednoosobowej DG.

Jacku, proszę potwierdź mi tylko czy mój księgowy się nie myli- leasing co najmniej 3-letni, wykup na siebie prywatnie i ewentualna możliwa sprzedaż dopiero po pół roku od wykupu, tak?

10 minut temu, Krzysztof75 napisał:

Obecnie musisz z leasingu wykupić na siebie,nie ma innej opcji

Krzysiek, co to znaczy na siebie? Na DG czy prywatnie na osobę? Bo jeśli na DG to chyba masz nieaktualne dane...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Krzysztof75
1 minutę temu, Mandrol napisał:

Jacku, proszę potwierdź mi tylko czy mój księgowy się nie myli- leasing co najmniej 3-letni, wykup na siebie prywatnie i ewentualna możliwa sprzedaż dopiero po pół roku od wykupu, tak?

Źle sformułowałem zdanie.Nie możesz wykupić na siebie,tylko na firmę na jaką brałeś.Jest możliwość,ale to nie temat na forum (choć dla mnie też"śliska sprawa)

3 minuty temu, Mandrol napisał:

Jacku, proszę potwierdź mi tylko czy mój księgowy się nie myli- leasing co najmniej 3-letni, wykup na siebie prywatnie i ewentualna możliwa sprzedaż dopiero po pół roku od wykupu, tak?

Krzysiek, co to znaczy na siebie? Na DG czy prywatnie na osobę? Bo jeśli na DG to chyba masz nieaktualne dane...

Dane aktualne,wykup 3 m-ce temu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00
Napisano (edytowane)
10 minut temu, Mandrol napisał:

Jacku, proszę potwierdź mi tylko czy mój księgowy się nie myli- leasing co najmniej 3-letni, wykup na siebie prywatnie i ewentualna możliwa sprzedaż dopiero po pół roku od wykupu, tak?

Nie, nie myli się. Od sprzedaży prywatnego pojazdu, od którego nie dokonaliśmy odliczenia VATu nie płacimy potem VATu przy sprzedaży. Analogicznie z dochodowym. Oczywiście pod warunkiem, że pojazd nie był zaliczony do środków trwałych. Czyli jak napisałeś. Zakup na cele prywatne. 

20 minut temu, Krzysztof75 napisał:

Obecnie musisz z leasingu wykupić na siebie,nie ma innej opcji

Oczywiście, że musisz wykupić na siebie. Nikt tego nie kwestionuje. Ale czy w czymś to przeszkadza? Kto Ci każe odliczać VAT od zakupu? Kto Ci każe zakupiony pojazd zaliczać do środków trwałych ? Nie ma takiego obowiązku.

 

7 minut temu, Krzysztof75 napisał:

Źle sformułowałem zdanie.Nie możesz wykupić na siebie,tylko na firmę na jaką brałeś.Jest możliwość,ale to nie temat na forum (choć dla mnie też"śliska sprawa)

Dlatego pisałem o jednoosobowej działalności gospodarczej. W działalności gospodarczej nie ma czegoś takiego jak firma. Firma to my, osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą Jan Kowalski. Auto po wykupieniu staje się prywatną własnością Jana Kowalskiego, nawet jeśli na fakturze widnieje NIP. To czy dany zakup zostanie zaliczony w koszty prowadzonej DG zależy tylko od Jana Kowalskiego. Nawet rejestrując tak zakupiony pojazd rejestrujesz go jako osoba prywatna. W skrócie nie mamy obowiązku po zakupie jakiejkolwiek rzeczy zaliczać jej na poczet prowadzonej DG. 

Są jeszcze inne legalne możliwości pozbycia się takiego auta. Nie musimy go przecież wcale sprzedawać. Możemy używać go dalej prywatnie, albo np darować najbliższej osobie, która tym pojazdem będzie dalej jeździć i w przyszłości sprzeda.

Edytowane przez jacek00 (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mandrol

@Krzysztof75, może ten artykuł Ci to wyjaśni:

https://poradnikprzedsiebiorcy.pl/-wykup-samochodu-z-leasingu-a-jego-pozniejsza-sprzedaz

Jacek pisał w tym samym czasie co ja:)

Dzięki @jacekzoo za rozjaśnienie sprawy i confirmation:dzieki:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacekzoo

@Mandrol miło że o mnie pomyślałeś ale to drugi Jacek wyjaśnił sprawę :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mandrol

Kurcze, żeście se wybrali nicki @jacek00 i @jacekzoo. Dla każdego po :zolta: a dla mnie :czerwona: i do :kosz:

Oczywiście, @jacek00- dzięki wielkie za rozjaśnienie sprawy!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00
Napisano (edytowane)
10 minut temu, Mandrol napisał:

Kurcze, żeście se wybrali nicki @jacek00 i @jacekzoo

 

Ja byłem pierwszy ;) Żeby było śmieszniej, to taki nick wybrał mi brat, jak zakładał mi moje pierwsze konto pocztowe. Chyba w 1997 roku :D I tak już zostało :)

Edytowane przez jacek00 (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Krzysztof75
25 minut temu, jacek00 napisał:

Nie, nie myli się. Od sprzedaży prywatnego pojazdu, od którego nie dokonaliśmy odliczenia VATu nie płacimy potem VATu przy sprzedaży. Analogicznie z dochodowym. Oczywiście pod warunkiem, że pojazd nie był zaliczony do środków trwałych. Czyli jak napisałeś. Zakup na cele prywatne. 

Oczywiście, że musisz wykupić na siebie. Nikt tego nie kwestionuje. Ale czy w czymś to przeszkadza? Kto Ci każe odliczać VAT od zakupu? Kto Ci każe zakupiony pojazd zaliczać do środków trwałych ? Nie ma takiego obowiązku.

 

Dlatego pisałem o jednoosobowej działalności gospodarczej. W działalności gospodarczej nie ma czegoś takiego jak firma. Firma to my, osoba fizyczna prowadząca działalność gospodarczą Jan Kowalski. Auto po wykupieniu staje się prywatną własnością Jana Kowalskiego, nawet jeśli na fakturze widnieje NIP. To czy dany zakup zostanie zaliczony w koszty prowadzonej DG zależy tylko od Jana Kowalskiego. Nawet rejestrując tak zakupiony pojazd rejestrujesz go jako osoba prywatna. W skrócie nie mamy obowiązku po zakupie jakiejkolwiek rzeczy zaliczać jej na poczet prowadzonej DG. 

Są jeszcze inne legalne możliwości pozbycia się takiego auta. Nie musimy go przecież wcale sprzedawać. Możemy używać go dalej prywatnie, albo np darować najbliższej osobie, która tym pojazdem będzie dalej jeździć i w przyszłości sprzeda.

To po co kupować na działalność,jak się go nie amortyzuje.Oczywiście,że jeśli nic od tego auta nie odliczyłeś to i nic nie musisz płacić.Ale jeśli odliczyłeś,raty leasingowe,paliwo,przeglądy - to zanosisz kasę w "zębach".Jak tego nie zrobisz,szczególnie w dzisiejszych czasach - to będzie "bolało"

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00
Napisano (edytowane)
5 minut temu, Krzysztof75 napisał:

To po co kupować na działalność,jak się go nie amortyzuje.

Amortyzować możesz jeśli jest zaliczony do środków trwałych. Pojazdu leasingowego nie amortyzujesz, on nawet nie jest Twoją własnością.

Cytat

Ale jeśli odliczyłeś,raty leasingowe,paliwo,przeglądy - to zanosisz kasę w "zębach".Jak tego nie zrobisz,szczególnie w dzisiejszych czasach - to będzie "bolało"

No nie. Masz nawet na to odpowiednie wyjaśnienia MF. Raty leasingowe czy koszty związane z leasingowanym pojazdem nie mają nic wspólnego z późniejszym ewentualnym wykupem. Leasing to jedno, a wykup to drugie. To się w ogóle z sobą nie łączy. Miałbyś rację gdyby pojazd był zakupiony na kredyt, bo wtedy de facto byłby Twoją właśnością i byłoby tak jak piszesz.

 

Edit. Myślę, że można zakończyć ten OT. Link od Mandrola wyjaśnił przecież wszystko.

Edytowane przez jacek00 (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mandrol
Napisano (edytowane)

@Krzysztof75, podobnie myślałem i bałem się leasingu aż mnie nie uświadomili że tak to działa, jak pisze @jacek00

Poczytaj sobie o tym jeśli nam nie wierzysz, pogadaj z dobrym księgowym...

Pierwszy z brzegu artykuł: https://poradnikprzedsiebiorcy.pl/-leasing-operacyjny-a-leasing-finansowy-podstawowe-roznice

Dla przykładu kalkulator pokazujący różnice korzyści podatkowych przy leasingu operacyjnym, finansowym, kredycie i pożyczce. Operacyjny wychodzi najkorzystniej;)

https://go-leasing.pl/kalkulator-korzysci-podatkowych/

Edytowane przez Mandrol (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Krzysztof75

Na zakończenie jeszcze:DMasz działalność,jesteś Vatowcem,wziąłeś samochód w leasing operacyjny.Odliczasz połowę,lub cały Vat w zależności jak go używasz i rata obniża Ci przychód.Później wykupujesz,dostajesz FV na twój NIP.Zgodnie z tym artykułem,możesz wyprowadzić ten samochód z działalności i sprzedać bez konsekwencji (mam na myśli rozliczenie z Państwem) po upływie 6 lat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×