Skocz do zawartości
zanka

[Relacja] Przejażdżka Gonzem nie tylko po Istrii :-)))

Rekomendowane odpowiedzi

zanka

Gusiu to prawda. Miasteczko jest bardzo urokliwe.  Kiedyś jeszcze w te rejony  wrócimy.. i wtedy obejrzymy je dokładniej. Może kiedy dzieciary podrosną i bardziej docenia i bedą w stanie zapamiętać... albo kiedy już nie będą chciały z nami jeździć.... - wtedy nie będę słuchać marudzenia :miga:

 

 

 

Maarec- żebyś wiedział. Emocje siedzą cały czas w głowie i je łatwo przywołać  :]   Ale szczegóły  ,ze tak powiem techniczne  jakoś mi umykają. Dlatego pełna podziwu jestem dla Tych co skrupulatnie  wiedzą ile i za co zapłacili>. a juz Mandrol to normalnie pojechał max :blagac:  :blagac:  :blagac:

 Jedyne co żałuję , to tego ,że nie przymusiłam dzieci do pisania dziennika. Taki był plan, jak zresztą w każde wakacje, ale tak mnie rozleniwiła przejażdżka  Gonzem i przez cały rok mam dość bycia złym policjantem, że zapisali chyba ze trzy strony...Szkoda, bo to fajna pamiątka by była... Ale już im zapowiedziałam , ze na kolejnym wyjeździe im nie odpuszczę :miga:  :miga:  :miga: Taka wredna będę matka.

 

KIAn- No wiesz ??? To nie byle jaka wiertara- to młot udarowy :yay:  :yay:  :yay:  Skubaniec ciężki był, ale  ... wylewkę kułam w poszukiwaniu pionu k. :]  :]  :] Znalazłam, choć powinien być w innym miejscu :]  :]

 

Pozdrófki Żania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

Zanka to Ty taka? liczysz na gotowca każąc dzieciom na wakacjach dzienniki pisać a sama na leniwca Gonzem się chcesz rozbijać. Po za tym jakieś zwiedzania uskuteczniasz w pocie czoła zamiast zwyczajnie dać się pomoczyć w Jadranie ... matka terrorystka normalnie ;):D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
KlAn

 ... matka terrorystka normalnie ;):D

W dodatku, granatem od młota oderwana  :laugh:  :laugh:  ;)

pozytywnie zakręcona dziewczyna

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zanka

:hej:

Taaaa.

Nie, no rewelacja. Pół roku minęło. Gdyby ktoś z Was  poszukiwał organizatora zarządzania czasem ,piszcie do mnie jak w dym:hej::lol::lol::lol:

A teraz na poważnie. Przeczytałam dziś te moje wypociny, i uśmiałam się jak norka. :-)  Wróciły sytuacje opisane i nie tylko :D Taka relacja  jest chyba największą pamiątką dla relacjonującego:lol: Więc wydaje  mi się , że warto spisywać  swoje przeżycia  ... choćby dla siebie... Tym samym , skoro wielkimi krokami zbliża  się kolejna wyprawa nie pozostaje mi nic innego jak tylko dokończyć tę rozwleczoną w czasie opowieść-bo potem to już na bank wszystko pokręcę :lol:

A więc. Dociągnąwszy Dzieciarnię do Gonzalesa-( i tu nie żartuję wcale- córkę   dosłownie wlokłam trzymając za rękę. ) i zabezpieczywszy je we wszystkie napoje i inne gadżety udaliśmy się na uzupełnienie zapasów, a następnie dalej w drogę...

Ciemnawo już było, kiedy poszukiwaliśmy  naszej następnej miejscowki. I tutaj nastąpiła jedyna sytuacja , kiedy nawigacja w telefonie- mimo iż online -uparcie prowadziła nas w jakies kretyńskie pole...   Zirytowana absurdalnymi pomysłami wujka Google, jakoby wybrany kemping  leżał pośrodku  ... niczego, a nie sorry, dróżki były coraz węższe , obsadzone  rozkarzaczonymi drzewskami, który jeszcze  może , by mi Gonzusia porysowały... Zrezygnowaliśmy ze złośliwego urządzenia i kierując się oznaczeniami lokalnymi dotarlismy już nocą ciemną pod kemping:-)

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6ac7.thumb.jpg.6d7ca3e5e8b8c069728f682936bcaa03.jpg

( Wow  pierwszy raz wrzucam zdjęcia po zmianie. Super!!! mega wygodnie)

 

Rankiem po zasłużonym odpoczynku( hehe juz nie 6 :30 -o dziwo telefonicznie sprawdziliśmy dostępność-a pani nas zapewniła o szalonym wyborze:Dwięc skoro tak... Wzięlismy mapkę w dłoń i ruszyliśmy na zwiady... I dopiero wtedy się zaczęło... Weź tu człowiekowi dogodź . Na poprzednich wyboru było---brak , więc nie marudziliśmy. A tutaj ... Jak dzieci we mgle:lol: Kto przy zdrowych zmysłach snuje się przez dwie godziny po polu ,żeby znależć te jedne idealne, po czym po podjeciu decyzji okazuje się ,że na wybrane pole przenosi się akurat para , która się przed chwilą obok rozbiła :D To już normalnie złośliwość losu!!!  I cala polka od początku Te spojrzenia ludzi , kiedy mijaliśmy ich po raz 5 z mapka w łapie i skupieniem na twarzy... :lol: Ale  ...udało się:DUNADJUSTEDNONRAW_thumb_6acd.thumb.jpg.29344f2d6d7f6effced340d33c73d6fa.jpg

I teraz mam zgryza.  Generalnie przygotowując sie (hmm o ile to można nazwać przygotowaniem) do wyjazdu czytałam oczywiście Wasze relacje, opisy campingów- część weryfikowałam sobie na stronach - natomiast i tak  zawsze patrzę z przymróżeniem oka na czyjeś odczucia, bo zdaję sobie sprawę ,że to co innym odpowiada nie zawsze będzie odpowiadało  nam.

Hee i na tym campingu to się sprawdziło max:lol: Camping Bi Village , bo nim mowa, kompletnie nam nie podszedł. Zachęceni prześliczną alejka po środku + opisami  na forum planowaliśmy tu zostać na jakieś 4 dni, a po kilku godzinach podczas, których zwiedziliśmy  camping, baseny , plażę stwierdziliśmy ,że spadamy, co w świetle szalonych poszukiwań miejsca idealnego zakrawało na jakiś obłęd :lol:Nie spodobało się nam kompletnie. Jedynie wrodzone lenistwo skłoniło nas do pozostania na dwie noce, oraz to, że  obiecaliśmy dzieckom park linowy, który znajduje się na owym campingu:D

ale jako ,ze ogólnie na wakacjach mi wszystko dynda:

 jeden z niewielu razy kiedy wysunęliśmy markizę( bo nie było potrzeby) miejsca :D w sam raz bez upałów- nawiasem mówiąc klimatyzację  w postaci klamota tarasującego przejście między kabiną , a częścią sypialną też włączyliśmy tylko raz- hehe w sumie z ciekawości- i co?       Oczywiście natychmiast stałam się tak pociągająca jak  nigdy w życiu:lol:Gile do pasa:lol: Więcej jej nie zabierzemy:P

 

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d3b.thumb.jpg.7acef4b830b61fec9dd0d2059ab7a303.jpg

Animacje raczej wolimy we własnym zakresie. Wredne istoty w postaci wyrodnych dzieci zawiązały sojusz, żeby matka przegrała .. To już szczyt wszystkiego. Hehehe i przegrałam sromotnie. Ale podobno , kto nie ma szczęścia w kartach... trochę naciągana teoria do chińczyka, ale zawsze się można czymś pocieszyć:D

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_708f.thumb.jpg.5618d7644b0003397165b2d96e133e6c.jpg

Camping:

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d2a.thumb.jpg.da54869e2c54352c9752720590f9d878.jpg

 

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d2e.thumb.jpg.801ae74e888557a691f6e3dc321903ce.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d25.thumb.jpg.2059e94afae8dc0042fd3eac3730a127.jpgZakupione w Rovinij kuleczki :-)

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d35.thumb.jpg.8c9287b8fdedb11a6d0d3a9500af9a72.jpg

No i ... 

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6ada.thumb.jpg.5c832d9b016f31156cd7076f7f1f7a4b.jpgUNADJUSTEDNONRAW_thumb_6afd.thumb.jpg.c583177a08b89225618f01c85e859cb1.jpgUNADJUSTEDNONRAW_thumb_6aff.thumb.jpg.ab437de71d4c8e1fac1601f57aee3590.jpgUNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b00.thumb.jpg.ba702f5634b71d22263e5c7518672215.jpgUNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b0c.thumb.jpg.7e4bc80bf30b6487bc0149b008d7e745.jpgUNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b0e.thumb.jpg.1533ca5fac39ae2d86f1456f0b17665b.jpgUNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b12.thumb.jpg.b154c5f37d2fa7be5b317243aed80009.jpgUNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b23.thumb.jpg.ea0ac3d43604a942c66eb4cb5748b5b8.jpgUNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b27.thumb.jpg.c13603220591a074d20642cd6817ba39.jpg

 

Nie wiem , kto wpadł na taką genialną rozrywkę, ale najchętniej wydrapałabym mu oko- hehe albo dwa:lol: Co przeżyłam to moje, a stałam na dole!!!:D  Poszliśmy we czwórkę. Jarosław Troskliwy porzucił nas ,żeby zająć miejsce nad basenikiem i rozumiecie zaginąłw akcji, a bo Mu się przypomniało,że jeszcze pójdzie po wodę, po tamto ,śmamto i owamto ___ przysięgam  będąc kultralną okreslilabym to: jedni z Wenus inni z Marsa, a nie będąc .... hehehe nie napiszę:lol: Bo rozumiecie w tym czasie ja miotałam się między  jedną sztuką ,a drugą  , a mały teren to nie jest przy czym ruszając jednocześnie  z punktu start to dziecię , które na wieżę w Rovinij nie wlazło bo się bało - tutaj jakoś nagle ozdrowiało z lęku wysokości !               Normalnie Cud Bi Village i przeleciało trzy trasy z jakąś małpią zręcznością przyprawiając mnie o zawał na miejscu, drugie na przemian wrzeszczało i jęczało i  wrzeszczało o pomoc, pierwsze darło się o zdjęcie będąc na drugm końcu, drugie utknęło, Słuchajcie mnożyły mi się te dzieci w oczach!!! Niby dwie sztuki wypracowane, a tu nagle jakby ich było przynajmniej ze 20 i każde za 5 sekund spadnie na moich oczach i rozmaże się na ziemi!!! W mordę!!! Jakby ktoś narzekał na brak wyobraźni, chętnie się podzielę :-) Miotając się między tą setką dzieciarów jedyną przyjemność sprawiałam sobie wizją Jarosława Męża i Ojca Wyrodnego , kiedy mu  to powyrywam wszystkie członki:lol: I  wtedy wchodzi On , cały na biało. Dumny jak Paw, bo z szalonym poświęceniem , prawie walcząc jak lew zajął 2 leżaki na basenie:lol:

cdn. szybciej:lol::hej:

Pozdrawiam Żania

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mandrol

Żanka, Ty to masz talent do pisania!!! Dajesz dalej bo za chwilę będziesz pisała kolejną relację, tym razem z tegorocznych wakacji!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
witus

O .. jeden z ulubionych campingów mojego dziecka Wam się nie spodobał ... właśnie negocjuję z młodą żeby minąć go w tym roku. Coś konkretnie było źle? On jest taki duży i ma tak różnorodne miejsca do zamieszkania od patelni przy morzu do lasu, że właściwie powinien być ok dla wszyskich.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
polo63

Pięknie 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zanka

 Mandrol  zaprzysięgłam sobie ,ze w najbliższym czasie  dokończę :-) słowo harcerza :-)

Witus. hmm  Wiesz - każdy lubi coś innego. I czasami   wydaje mi się   odczucia  są  bez konkretów.  Bi Village to kamping naprawdę mega zadbany, alejka po środku -przecudny widok nocą, sanitariaty - bardzo czyste i eleganckie. Miejscówki - fakt wybór szalony  :-) A mimo to nie spodobał się nam :-) Tez nie ukrywam miała tutaj znaczenie cena- zapłaciliśmy niewiele mniej niż na Lanternie , która spodobała nam sie znacznie bardziej . Ale to tylko i wyłącznie subietywne  odczucia  zaspokojenia potrzeb :-)  Animacji na Bi Village - ogrom. naprawdę, ale ,że jakoś nikt z mojej rodziny nie przepada za taką rozrywką, więc nie korzystaliśmy. :-) Ślizgawki- hmm no tutaj odczucia miałam dosyć konkretne - byś może zboczenie zawodowe :-) ślizgawki  z płytek??? Nie odważyłam się skorzystać.   No i trzeci dla nas minus jak również dodatkowa wiedza :-) Pierwszy raz byliśmy na plaży z otoczaków. Hehe i raczej ostatni :-)  Uciekliśmy w popłochu i na każdym kolejnym miejscu pierwszym pytaniem było , czy aby przypadkiem   taka nie jest :-)))  Także nigdy bym nie powiedziała,ze go nie polecam- zresztą raczej staram się opisywać niż  zachwalać lub negować , bo jak wyżej  to co dla innych będzie  mega atrakcją , to dla  nas utrapieniem  i odwrotnie.  A jak mi się majaczy Twoja córa  tam była zachwycowna właśnie animacjami- to jedź. Co bedziesz dziecku żałował :-)

Nawiasem mówiąc z czterech campingów, które odwiedziliśmy, dla dzieciarni wygrała Lanterna, a dla nas ostatni  camping  w którym w sumie nie było nic  :-) o którym w kolejnym odcinku :-)   

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mandrol

Hmmm, obyśmy tylko nie musieli na ten odcinek czekać kolejne pół roku:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zanka

Skoro słowo się rzekło....:D

Odc.9 

Koniec śmichów chichów! Powieje grozą!!!

I teraz nie pamiętam... Kłopoty z Gonzalesem zaczęły się już wcześniej, ale... dramatu nie było... miejsce pierwszego apogeum pamietam... ale.. po kolei.

Ochłonąwszy po emocjach  na parku linowym rano spakowaliśmy dobytek i skierowaliśmy sie na camping Stoja wybrany jako bazę wypadową do Puli, którą chcielismy zwiedzić bardziej, kilkukrotnie ,więc Stoja z aftabusem spod bramy wydała się najbardziej racjonalnym wyborem. 

 Przejeżdżając przez Pulę zachęcający fragment...

 

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b2f.thumb.jpg.1ae47b492a1301e83d4d01aaa5cb9a49.jpg

urokliwa trasa 

881706735_Zrzutekranu2018-06-23o11_23_33.thumb.png.f31854f7c30b190819c79132e9f113c6.png

 Dojechaliśmy pod Stoję i... nie było nawet skrawka miejsca coby Gonzalesa zaparkować i zapytać się o miejsca... I jak bozie dydy nie pamiętam, czy tylko tym spowodowana była nasza ucieczka, czy już nam było wszystko jedno, ale... pojechaliśmy dalej.  I się zaczęło...

Nagle Gonzo odmówił współpracy. Moc spadła. Stojąc po środku ...niczego ... pochylając się nad otwartą maską  mina nam lekko zrzedła.. Nic nie wymyśleliśmy ,więc na trzech garach ruszyliśmy dalej... spenetrowaliśmy jakiś kamping- ee nie pamietam jaki , ale otoczakowa plaża nas skutecznie zniechęciła, w końcu zdesperowani dotarliśmy do campingu Indije. Tym razem decyzja o wyborze miejscówki zapadła szybko i sprawnie. Potrzebowaliśmy dwie obok siebie, ponieważ mieli dojechać do nas znajomi.  Jedynym kłopotem - ee takim drobnym i w ogóle nie problematycznym był fakt, że do wybranych miejscówek prowadziła droga stromo skierowana  ku górze.. I my z trzema garami... Za pierwsza próbą Gonzo zatrzymał się w połowie i  ni diabła nie chciał pojechać dalej... Pociekło po nas... Cofnąwszy się ,żeby nabrać rozpędu  Galoria depnął wyciskając max z Gonzalesa.... Emocje sięgnęły zenitu .Jednocześnie rozległ mój jęk rozpaczy, ryk Gonza na granicy wytrzymałości, wrzask dzieciarni, ponieważ podczas zrywu runęła klimatyzacja niedokładnie przywiązana do fotela przejeżdżając młodemu po nodze... Słowa, jakie wtedy padły... nie nadają się do publikacji ... Jarosław Zdesperowany  nie zważając na nic parł przed siebie... Jakimś cudem osiągnęliśmy wzgórze, Gonzalesa zaparkowaliśmy i jedynym o czym marzyliśmy to zimny browarek... :D

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b33.thumb.jpg.a6d43ef78d62fe711c156fc3f9ecd37e.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d7d.thumb.jpg.8dc100d88e4cc5d39f9187f6531a9c65.jpg

Lekko złamani wizją powrotu do domu Gonzem w takim stanie, olaliśmy temat  do następnego dnia , bo w końcu Scarlett nie mogła się mylić powtarzając ,że jutro się nad tym zastanowię :lol:i ruszyliśmy zwiedzić camping. I tu proszę. Sytuacja odwrotna, camping , który właściwie  miał same minusy z naszego punktu widzenia  nie wiedzieć czemu podobał się nam najbardziej. Gdzie sens i logika!:D Położenie- hmm nawet kaskadowym bym tego nie zawała- to zbocza, gdzie większość miejsc oprócz pierwszej lini stawiały wyzwanie przez osobą próbującą sie tam rozstawić, Toalet mało , daleko i nie na najwyższym poziomie( ale fakt faktem sprzątane bardzo często , a tym samym i czyste) brak jakiejkolwiek plaży ( to fragmenty skał wystające z wody) No naprawdę , gdyby nie dramatyczna sytuacja z Gonzalesem pewnie byśmy tam się nie zatrzymali...

Nasze ulubione miejsce do plażowania w postaci syreniego ogona

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d3d.thumb.jpg.048e79564540b60a0b7a762d0ea7540d.jpg

 

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d5d.thumb.jpg.0cc264d6e9a6bec9179fc6c0312ea144.jpg

Syrenka wieczorową porą

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d6f.thumb.jpg.7f7c870494750ba9adb2948f4ad34834.jpg

 

Plaża :lol:

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_70a0.thumb.jpg.b5f7e6a6e1e4a6b4711b57d83c081133.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_709a.thumb.jpg.ff49c508b32b78361fe7cef2013eea05.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_709b.thumb.jpg.fc80dc0cc8390e5358bacecb7ad0de5f.jpg

Oraz miejsce oczekujące na  przybycie znajomych- to były miejscówki opisane jako Lux - fakt faktem spore -spokojnie ze dwie przyczepy by się zmieściły

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_7091.thumb.jpg.ac0735cb535fba545b86f911af5b9c8e.jpg

Cdn.:hej:

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zanka

 

:hej:

Jeee. Właśnie rozpoczeły się długo wyczekiwane  , jedyne 10 dni w roku bez Dzieci!!!:bevil:  Kolonia -cóż za genialny wynalazek!  Łopatą przetałam szlak komunikacyjny w domu, drzwi do pokojów dzieci -hehhe po prostu zamknęłam:lol: i tym sposobem z czystym sumieniem mogę przystąpić do kolejnego odcinka.

Eee który to?- 10.

Wczesnym popołudniem w oczekiwaniu na przyjazd znajomych rozpoczęłam smażenie schabowych.:sciana: Stojąc nad dwoma patelniami ,  waląc tłuczkiem,plując sobie w brodę i usiłując zgasić mord czający się w oczach rozważałam, dlaczego fakt posiadania jajników popycha mnie do wykonywania znienawidzonych czynności.  Niby siedzą cicho - te jajniki rzecz jasna, ale jakimś cudem  w głowie rozlega się upierdliwy szept:

- No weź! Zrób , bo przyjadą- będą głodni , zmęczeni... Nie bądź taka. Zrób! 

Jasny Gwint! Szepczą tak wredne i szepczą- nie ! One się drą i wiercą dziurę  brzuchu tak , że nic nie pozostaje jak... Matka Polka i Teresa w jednym... Obłąkany pomysł !! I to na wakacjach! Litościwie powstrzymałam się od  jednoczesnego czytania w tym czasie książki , dzięki czemu kotleciory uniknęły  przypalenia i mogły wystąpić w roli wymarzonego posiłku:D

Znajomki przyjechały, z głębokim poświęceniem przygotowane żarełko zostało pożarte , więc chłopcy przystąpili do  wywlekania wnętrzności Gonzalesa mojego biednego...O dziwo nic się samo nie naprawiło , ale okazało się że filtr powietrza, nie wiedzieć czemu jest przecięty na pół co spowodowało  ,że --- kompletnie nie spełniał  swojej funkcji.... Wizja padniętej turbiny  turbiny zdecydowanie nie wpłynęła optymistycznie na plan powrotu .  Filtr zszyłam nitką -( jedyne co mi przyszło do głowy), przywieziony przez znajomych filtr paliwa  został wymieniony, całość złożona do kupy i przystąpiliśmy do rozrywek  ogólnie przyjętych w społeczeństwie jako rozrywkowe:D Bo cóż pozostało!:D

Zbliżała się zaplanowana na następny dzień wycieczka do Puli ....

Woda, plaża, dzieciary szczęśliwe... Czegóż więcej chcieć? Wracając z Gonzalesa z książką pod pachą( której oczywiście zapomniałam, bo przecież najpierw całą rodzinę trzeba ogarnąć- to znowu te głupie jajniki) Doszłam do naszej syrenki i oko moje padło na tyłek Jagody leżącej na kocu. Zbladłam. 

- Ja pitolę! Co Ci się stało?!

W odpowiedzi usłyszałam tylko jęk...

- Wrzasnęłam na tych tam z Marsa czy Wenus( nigdy nie pamiętam, którzy to którzy) taplających się w wodzie, do których oczywiście z lekkim opóźnieniem dotarło,że jaj sobie nie robię....

Widok- straszny . Naprawdę.  Mniej więcej jak poparzenie trzeciego stopnia. Cała pupa.

Podejrzenie padło na meduzę.

Chłopcy biegiem ruszyli do recepcji wracając z maścią i zaleceniami. Jak się na nastepny dzień okazało błędnymi....

Biedulka nacierpiała się strasznie. Zamiast coraz lepiej było coraz gorzej. 

Dopiero wizyta w aptece, gdzie osoba znająca się na rzeczy  obejrzała rany + zeznania Jagody pozwoliły na analizę sytuacji...

Feralnego dnia Jagoda popłynęła sobie na drugi brzeg. Po wyjściu, w celu odpoczynku klapnęła sobie na kusząco obmywanych przez wodę skałkach... Nięszczęściem  "rosło" ( hmm to zwierzątko , więc nie wiem czy określenie odpowiednie )sobie tam takie ono coś....

 

1959722913_Zrzutekranu2018-06-24o13_54_52.png.668d5287d34508ea0b131384c03ac48f.png

I faktycznie  wszystko się zaczęło zgadzać. Oparzenia  dokładnie przypominały   nitki  z tym, że z chwili na chwilę powiększając swoje rozmiary  widok prezentowały straszliwy nie wspominając juz o  bólu.

Generalnie mam w sobie dużo szacunku  (hmm i nie ukrywam  obaw)dla rzeczy  nieznanych jakie często mogą nas spotkać... 

 Z tego też powodu ( i tutaj lekka dygresja ) staram się zniechęcić znajomych do pomysłu robienia uprawnień nurkowych w Egipcie. Tam  nie tylko widoki są genialne- nieporównawalne do wielu innych miejsc...

Tam warunki nurkowe są naprawdę dużo , dużo lepsze niż w Polsce.  Osobiście przechodząc  z Mężem moim przydziałowym Jarosławem szkolenie w Polsce, gdzie często widoczność jest na wyciagnięcie ręki,  przeżycie sytuacji, gdy na egzaminie , na 27 metrach pod wodą "zamarzł" mi automat i  powietrze z prędkością szaleńczą spitalało mi z butli sprawiając ,że wskazówka na manometrze opadała szybko w dół- jednocześnie wizja, że wyglada to dosyć słabo i  jak tak dalej pójdzie to na setę do wypłynięcia  nie wystarczy,  pomimo świadomości ,że  instruktor obok , ma zapasowy automat ( chociaż jak się później okazało, nie zdawał sobie sprawy z sytuacji- myslał, że to z emocji i zdenerwowania, tak oddycham ,że automat  mi wali non stop powietrzem w twarz;-) to wiem ,że z cięższych warunków przenieść się w lepsze jest znacznie łatwiej i  przyjemniej, ale odwrotnie nie bardzo --- i to jeszcze,  sorry bardzo , ale takie mam zdanie- Bez jaj -nie ma możliwości w ciągu kilku godzin kursu ( a tak mniej więcej wyglądają kursy turystyczne)wyćwiczyć   pewnych zachowań. A naprawdę  zarówno w wodzie jak i  pod wodą jest wiele sytuacji , które  mogą nas zaskoczyć- nie tylko podczas nurkowania, ale jak tutaj podczas zwykłego pływania... zwłaszcza w innym kraju, gdzie fora i fauna jednak jest nieco odmienna...

 Sama  tutaj wpłynęłam w stado meduz- albo one we mnie :-)  Było ich tyle ,że nie widać było miedzy nimi przerw!!! I mimo , że niby  nie parzące, to bez  ochrony w postaci pianki  spanikowałam tak, że aparat mi z ręki wypadł.... To uczucie  ich ocierających się  o mnie  obślizgłych  ciał... Bezcenne :-)

 

To tylko rybki- widoku stada meduz niestety nie mam :-)  Dno było dosyć muliste, a wiec i foty słabawe...

 

 

635560859_Zrzutekranu2018-06-23o20_54_54.thumb.png.9ef080a69064d993015dcc17751a2113.png1792271077_Zrzutekranu2018-06-23o20_52_25.thumb.png.c2c5ee06092623c19aa653cab129750d.png776852475_Zrzutekranu2018-06-23o20_52_02.thumb.png.f7c20f74219264a747adc7b919056eea.png1477169717_Zrzutekranu2018-06-23o20_50_15.thumb.png.c742585d7d39c2d882ed216ae2f99c95.png585952307_Zrzutekranu2018-06-23o20_49_19.thumb.png.fa803985111ac9207883db10bf23b2a8.png1510801524_Zrzutekranu2018-06-23o20_46_39.thumb.png.ac3ec1e351b6e9615fbff8dac13ded10.png451452778_Zrzutekranu2018-06-23o20_45_14.thumb.png.78e2eedbd59b90f916c7e14a7ffabc9f.png1273167280_Zrzutekranu2018-06-23o20_41_34.thumb.png.c67631fde9c75abf7cbd5ceafdb99614.png

Cdn ...

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zanka
Napisano (edytowane)

Odc. 11

 W końcu udało się nam dojechać do Puli . Ze względu na stan Gonzalesa postanowiliśmy zwiedzić jedynie amfiteatr i kierować się w stronę domu:(

Stado Kapeluszników :D

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d7f.thumb.jpg.8119fd39938d04773995d5e58268066b.jpg

Po drodze mijany fajowy ceramiczny szyld:

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d7e.thumb.jpg.ff2152db58f61e6d7d3588af3b2337ec.jpg

Małe czerwone cacuszko

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6ba5.thumb.jpg.5ca6e8f9ea762bef03767773333dc698.jpg

 Hmm  niektóre budowle , starzeją się pięknie , a inne nieco mniej...

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6ba1.thumb.jpg.1c21ae1cb91b6c2355f2167e5b932cee.jpg

A tu już w całej okazałości.... Cieżko mi się było odkleić :-) Zewnątrz, wewnątrz, oraz w podziemiach muzeum  produkcji oliwy :-)

 

 Ty , który wchodzisz żegnaj się z nadzieją ... ciary mnie przeszły :-)

 UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b57.thumb.jpg.2c0791fa2649a9a88dcc3f0b5372e320.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b50.thumb.jpg.cea850c12b86e15c5ce6217ce37ad0c1.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b49.thumb.jpg.e321ec879305045d45e8f5aba684b29c.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b43.thumb.jpg.47551184f5c73131695057ed6f557f55.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b40.thumb.jpg.cdfeb9048b0fa4a05bb1a8b11fa1ce7b.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b5c.thumb.jpg.31d02ff32c3025c2e7bb8635149c6ae2.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b3a.thumb.jpg.56195ea4414e41b625ff36a9197e4bd3.jpg

rsQmVtA1SSKZx8hQuS5ziQ_thumb_6b4d.thumb.jpg.16dda9e4df9c4f110f53b570dac4b527.jpg

J4m1fjbvTrux1fl9obGsDQ_thumb_6b52.thumb.jpg.efbbb21a1c453ef821c24b196c027d67.jpg

1138621256_GYhULeyFRQDYwRS3ZYlw_thumb_6b6e.thumb.jpg.e99f74b83271b43b47a99be8c9b1b2fd.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b67.thumb.jpg.6248b3c0f633d3746c57b1c7b1784254.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b8c.thumb.jpg.ab397722a5fc4e906a93962445d148f1.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b93.thumb.jpg.5dcf2e090200cfffb9d7c9ff60ed4eb8.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b97.thumb.jpg.9ca369595352d587f3eda6bf6f786c18.jpg

 

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6d9c.thumb.jpg.5e50f97796ed1ee94ac43baf0b00d7db.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6da3.thumb.jpg.76b7756e3bbf2fb67d1798f6a038af6f.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6da6.thumb.jpg.cabfca07f3d01396732b084f9884598c.jpg

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_70df.thumb.jpg.cb64c6d4481b6b320ef54e4e76d1332d.jpg

Oraz moja ulubiona plakatowa fota :-)

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6b79.thumb.jpg.243fb6ccde1c413557c81c6e34b602d6.jpg

 Ciąg dalszy jeszcze nastąpi :-):hej:

Edytowane przez zanka (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
polo63

Pani książkę pisz:)

Pięknie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
zanka

:D heheh , tutaj to juz mi prawie epopeja wyszła:lol:

Ale spokojnie, spokojnie proszę Państwa to już prawie przedostatni odcinek:D

 Odc. 12

Zważywszy na sytuację odkleiłam się od amfiteatru i jak przykładna żona siedziałam cichutko, na miejscu pasażera podczas , gdy Jarosław Dzielny walczył z przeciwnościami losu  w postaci fanaberii Gonzalesa usiłując dowieźć nas do domu... gdybym to ja wiedziała,że wschodnie wybrzeże nie jest  płaskie..

Z górki i pod górkę i tak w kółko...

Siedziałam jak mysz pod miotłą, zawracać się już nie opłacało, więc twardo brnęliśmy przed siebie.

Jarosław jako jedyny w miarę panował nad Gonzem, który podczas każdego wzniesienia twardo stawiał opór... 

- Zaraz się  zatrzyma i mi wpierdziel spuści  !!! -to mniej więcej słowa Jrosława mojego Ulubionego  o kierowcy tira, którego mijaliśmy z górki. On natychmiast pod górkę nas łykał i pewnie sobie myślał, że sobie jaja z niego robimy! A to była dramatyczna walka o przetrwanie! 

Dla pocieszenia widoczki wokół były zacne, więc by nie narażać się Mężowi przydziałowemu skrupulatnie i z głębokim zainteresowaniem wyglądałam przez okno:lol:

459125944_Zrzutekranu2018-06-25o19_20_16.thumb.png.818cddf1259b5737456c9eebb8e2825b.png

 

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6daa.thumb.jpg.4526e00a9e3ad047da9eb4683801aa19.jpg

2005577262_Zrzutekranu2018-06-25o19_20_59.thumb.png.c8cb7f37414554746e3341cf47937df2.png

228291211_Zrzutekranu2018-06-25o19_13_25.thumb.png.5a62611365e99371016a5bcfb9ebebca.png935093554_Zrzutekranu2018-06-25o19_21_29.thumb.png.a3d4057a47ab8cebc85d09d4bbcf128c.png

 

2026297485_Zrzutekranu2018-06-25o19_19_51.thumb.png.b1b5abbc82e4a9af6cd54a1c5565aa82.png

Jęknęłam tylko ciuchutko mijając zjazd na Hum... Tam chciałam pojechać , ale patrząc na drogę, wiedziałam, że  o własnych siłach to już  nie wyjedziemy.... Następnym razem się uda... :-)

I tak się klepaliśmy przed siebie,... Zapadła noc kiedy przejeżdżaliśmy moją ulubioną granicę...( w sensie budowlanym- niezwykła jest- za każdym razem podziwiam jej ażurową konstrukcję :-)

UNADJUSTEDNONRAW_thumb_6dc4.thumb.jpg.7b986d6735a84ab4ccd8b1f03291afee.jpg

....

Nagle obudziło mnie , gwałtowne szarpnięcie ...

Gonzo krztusił się i parskał jakby miał wypluć trzewia... Co chwilę zwalniając do zera.. na aftastradzie... 

Ciemno mi się również w oczach zrobiło...

- Ja pitolę!! Zjeżdżaj na najbliższy parking, bo jak tu staniemy , to mamy przesrane...

cdn. :bevil:

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

Chyba największy koszmar wakacji ... zepsute auto :(

Szkoda, że Hum przez Gonza niedomagającego musieliście odpuści bo to śliczny zakątek ale w tej sytuacji rzeczywiście wyjścia nie było, podjazd do Humu jest wymagający i kręty.

ciekawe jak zakończy się historia Gonza ;) chyba świnią nie będzie i jakoś Was dowiezie do domu ;) 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×