Skocz do zawartości
AdamH

[Relacja] Albania - nad morze i w góry

Rekomendowane odpowiedzi

AdamH

W czwartek kupiłem winiety elektroniczne ; na Słowację - 2 szt auto + p-pa i Węgry też 2 ( D2 + U ) bo mój holownik to N1G

( ciężarowy 4x4 ). Nie potrafię się zmusić do rannego wstawania wobec czego w piątek po południu ruszyliśmy przez Chyżne, Żilinę i autostradą na południe. Dojechaliśmy do Odpocivadło Zamarovce 129,5 km autostrady. Razem 266 km. Dobre miejsce na przelotowe spanie. Byliśmy na kawie w barze gdy dogonili nas Adam z Grażką. Ruszamy dalej razem. Przy Trnavie skręcamy w lewo i przez NItrę docieramy do Komarna.Droga dobra ,szybka. KIlkanaście km dalej wjeżdżamy na autostradę do Budapesztu. Południowa obwodnica jest niekompletna ale i tak chyba lepiej niż przez miasto. Za Szeged granica z Serbią -

bezproblemowa, może 10 min. Wymieniamy 30 E by płacić na bramkach. Okazuje się, że 20 by starczyło. Na nocleg stajemy na stacji OMV. Bardzo fajne miejsce ( 45*08*57,5**  20*04*57,5** ) Przejechaliśmy 582 km, Adam około 200 więcej.

Na Słowacji jechaliśmy za TIRami, na Węgrzech podobnie w Serbii trochę szybciej 95-98 km/godz.

Rano dalej obwodnicą Bukaresztu do Leskovac. Trochę dalej kończy się autostrada i przez góry jedziemy jednopasmówką - nierówną - oznaczoną jako droga szybkiego ruchu (!!!!). Po kilkunastu km wpadamu na świeżą dwupasmówkę a potem autostradą do granicy z Macedonią. Granica 10 min i dalej. Błąd - trzeba było wymienić trochę E na bramki. Jedziemy dwupasmówką którą oni nazywają autostradą do Gostivar. Co kilkanaście km bramki za 1, 1,5 lub 2E.  Przeliczniki na bramkach wskazują, że 1E to 30, 40, 50 lub 60 ichniejszych pieniążków. Jest to podane na tablicach przed bramkami.

Nie chcą przyjmować bilonu mniejszego niż 0,5E. Dalej przejazd przez góry, dwie przełęcze. Raz 5% nachylenia raz 6%.

Droga kręta i nierówna nie da się szybciej niż 60. Pod górę dwa pasy, jeden w dół. Duży ruch tubylcy wyprzedzają z góry na podwójnej ciągłej. Jest już wieczór gdy zjeżdżany nad jeż. Ochrid. Mijamy Strugę i stajemy przed Campingiem SUNRISE

(41*07*03**  20*48*07,6** ). Syn (chyba) właściciela wychodzi do nas zapraszając do wjazdu, pomaga przy wjeżdzie, pokazuje gdzie co jest i zaprasza na kawę. Kameralny camp, czysty, nad jeziorem, Kajaki, rower wodny do dyspozycji gości.

Rano panienka zaprasza na kawę ( w cenie pobytu). Jest niebieskie niebo, kryształowa woda, góry dookoła. BOSKO!!!

Dzisiaj zwiedzaliśmy Ochryd ale o tym następnym razem.

post-567-0-05486100-1497308924_thumb.jpg

post-567-0-69602300-1497308978_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
szary11

Udanego wypoczynku i wyprawy, pozdrawiamy :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

:brawo:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
petek

Super! Piszcie, fotografujcie. Czekamy na Was i Wasze relacje!

 

Pozdrawiamy!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
krisio

:yes:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
grace

Camping SunRise - cena za dobę 10 EUR za dwie osoby, za wszystko. Łącznie z kawami i piwem powitalnym.

Polecamy! Miejsce cudne, ludzie przesympatyczni.

Ruszamy dalej-kierunek Albania :-)

Pozdrawiamy!

Marta i Adam oraz Grażka i Adam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
BartoszK

Jak będziecie w okolicy Borsh to prosimy fotki nowej plaży przy hotelu Luna Magica ;-)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AdamH

Miasto Ohrid to rzeczywiście rewelacja. Przewodniki opisują w superlatywach i to jest prawda!

Postanowiliśmy jeżdzić jednym autem i padło na Adama bo ma mniejsze i zwinniejsze.  Co okazało się bardzo znaczącym plusem dodatnim.  Po znakomitej kawie ze śmietanką serwowaną przez właściciela campu około południa ruszyliśmy do Ohrydu. Z opisu wiedziałem, że stara zabudowa, wąskie uliczki, stromo itd. Jako pilot zaserwowałem jazdę przez centrum na górę gdzie była twierdza cara Symeona. Adam jechał uśmiechając się do kelnerów którzy przestawiali krzesła, składał lusterka aby przecisnąć się w wąskich uliczkach, czekał aż gruby turysta zrobi mu przejście ( bo obok chudych się zmieścił )

i  na koniec podjechał na sam szczyt. Używał jedynki i pół sprzęgła.

Oczywiście z drugiej strony góry wiodła asfaltowa droga o której - cholera -  nie wiedziałem.

Obeszliśmy mury twierdzy - widoki wręcz niesamowite - i postanowiliśmy jadąc w dół zaliczyć pozostałe zabytki tzn. cyrk rzymski i cerkwie od największej ( wielkości bazyliki ) do najmniejszej 3 x 4 mb.

W zasadzie chodzi się po schodach. Autem też. Ale naprawdę warto to zobaczyć!

Lokalesi traktowali nas przyjażnie bo dla nich to normalka, że auto przeciska się między expresem do kawy a stolikiem.

Zjechaliśmy do portu ( nędznego, ale jestem żeglarzem ) i po wymianie kasy poszliśmy do restauracji. Owszem niedrogo ale bez rewelacji. Potem spacer deptakiem, lody, do meczetu nie doszliśmy i powrót na camp.

Jutro najtrudniejszy odcinek z cepką . Na południe do Lescovik.

post-567-0-22923100-1497395553_thumb.jpg

post-567-0-49816400-1497395660_thumb.jpg

post-567-0-32694300-1497395750_thumb.jpg

post-567-0-06478400-1497395885_thumb.jpg

post-567-0-52134600-1497395981_thumb.jpg

post-567-0-90352600-1497396074_thumb.jpg

post-567-0-51924100-1497396119_thumb.jpg

post-567-0-72081600-1497396240_thumb.jpg

post-567-0-65952800-1497396339_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
konrad_b

:yes:

powodzenia 

będę śledził relację, bo może ...  :skromny:

Edytowane przez konrad_b (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AdamH

Poranna kawa na koszt firmy i po 10tej opuszczamy gościnny camp. SUNRISE.. Jedziemy zachodnią stroną jeziora dobrą drogą choć nierówną - ale to wina przeładowanych TIRów. Przed granicą podjazd 7% - mały pryszcz.

Na granicy jesteśmy sami, wystarczyło 10 min i jesteśmy w Albanii. Oprócz "zielonej karty" nic nie sprawdzają. Zjeżdżamy piękną nową drogą do jeziora i jedziemy wzdłuż brzegu kierując się na Korce. Tam chcemy wymienić walutę bo na granicy jakoś się nam nie podobało. Przy drodze stoją faceci z akwariami gdzie pływają 20-30 cm ryby a także dzieciaki oferując prawie metrowe ryby podobne do karpi ( tylko takie odróżniam ) Równa dobra droga doprowadza nas do Podradec, przez miasteczko już taka równa nie jest. Wypatrujemy banku lecz i tak nie ma się gdzie zatrzymać. Wyjazd z miasta bardzo stromy i kręty a potem jedziemy zgodnie z przepisami ( prędkość ) do Korczy.

I tu dygresja;  dla przeciętnego kierowcy albańskiego podwójna ciągła to abstrakcja, tak jak znak zakazu postoju. Szybkość ograniczają gdy stoi policja - ostrzegają mrugając światłami. Auta zostawiają byle gdzie, najwyżej włączą awaryjne jak już ewidentnie blokują pas ruchu. Cofają się z fantazją, potrafią wjechać pod zestaw i odnoszę wrażenie, że żadnych praw fizyki nie znają.

W Korczy nawigacja kieruje mnie dookoła centrum więc postanawiamy się cofnąć i przez to centrum przejechać a może i stanąć obok jakiegoś banku. Nadzieje okazały się złudne już po 200 m. Nigdzie nie można stanąć między innymi z powodu idiotycznie stojących aut lokalesów. Ci zresztą na nasz widok zatrzymywali auta aby lepiej nas oglądać. Na rondzie z ruchem okrężnym facet z mojej lewej pojechał w lewo na skróty zostawiając wysepkę po swej prawej stronie. Odniosłem wrażenie, ze tubylcy sądzili ,że postąpię identycznie. Reasumując, trzeba jechać bardzo uważnie.

Wydostaliśmy się ponownie na obwodnicę i zatrzymaliśmy się na zakazie a część z nas poszła wymienić kasę i na zakupy.

Po godzinie pojechaliśmy dalej. Zostało do pokonania połowę z całej trasy czyli około 80 km ale gorszą ( z opisów ) drogą.  Początkowo nie było żle, bo jak wydostaliśmy się z miasta  kilka km jechaliśmy nową drogą ale ona się skończyła i wjechaliśmy na krajową SH75. Lokales w starej Toyocie LC zatrzymał nas twierdząc, że nie mamy szans z cepkami, ale nie powiedział nic nowego więc go olałem. Zaczęły się piękne widoki, oszałamiające pejzaże i trudna wolna jazda.  Wolna bo czasem są dziury, agrafki są ciasne, wąsko, strome zjazdy i podjazdy - 10% to raczej norma - a brak barierek nam nie przeszkadzał. Czasami ktoś zwinął asfalt, droga się obsunęła, murek ograniczający zleciał ale przejechać się da. Natężenie ruchu znikome. Zresztą każde auto z przeciwka to problem - ja mam 2,5 m szerokości.

TIR jest za długi aby pokonać agrafkę, auto przednionapędowe na szutrze nie podjedzie z cepką. Spotykane busy dostawczaki to wyłącznie tylnonapędowce na bliżniakach. I takie oprócz 4x4 mają szansę z cepką.

Te 70 km jechaliśmy około 4 godz.  Ja najczęściej na 2 i 3 biegu, Adam na 2. Ale było rewelacyjnie i naprawdę warto!!!

Mijane pseudo- campingi były w opłakanym stanie i trochę obawiałem się co zastaniemy w Leskoviku. Wiedziałem, że 15 km wcześniej jest Farma Sotira z campingiem. Postanowiliśmy tam zajechać na małe co nie co bo było już póżno a my bez obiadu. I to była nasza nagroda za całodzienny trud!!!!!

Pięknie położony, nad rzeczką, zadrzewiony camping ze wszelkimi wygodami - zestaw + śniadanie 10E !    Zostajemy.

Wieczór na dwie gitary i butelki. Jutro jednym autem do kanionu Lengarica.

 

Coś mi zdjęcia nie wchodzą?

post-567-0-65973100-1497507989_thumb.jpg

post-567-0-59792900-1497508248_thumb.jpg

post-567-0-80380300-1497508321_thumb.jpg

post-567-0-78254200-1497508387_thumb.jpg

post-567-0-11769800-1497508450_thumb.jpg

post-567-0-05208100-1497508536_thumb.jpg

post-567-0-33687400-1497508605_thumb.jpg

post-567-0-86221500-1497508685_thumb.jpg

post-567-0-96009100-1497508795_thumb.jpg

post-567-0-38474900-1497508908_thumb.jpg

Edytowane przez AdamH (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

Ale wrażenia! Zdjęcia nigdy nie oddadzą wiernie tej grozy na drodze ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adje

Pora zacząć gonić Adama, zarówno w podróży jak i w relacji.  :]

Ze względu na pracę  wystartowaliśmy  dopiero   w sobotę rano, więc na starcie do Marty i Adama byliśmy około 250 km w plecy.

Rano popłoch, żeby wyruszyć o szóstej. Niestety wyszło jak wyszło, start odbył się z półgodzinnym opóźnieniem.

Do granicy bezproblemowo najpierw DK86, potem DK1 i wreszcie od Bielska S1 do samej granicy z wyłączeniem kilkukilometrowego brakującego odcinka Węgierska Górka-Milówka  :pad:

 

Na granicy w  Zwardoniu byliśmy o 8 godzin za wcześnie. :look:  Musieliśmy jechać jeszcze wąską drogą przez przygraniczne wiochy  a o 16 miała zostać otwarta autostrada od granicy do Czadcy.

Dobrze, że chociaż w drodze powrotnej załapiemy się na ten nowy odcinek drogi.

Spokojniutko, nie przeginając zbytnio z szybkością 

około 10.30 dojeżdżamy w okolice Trenczyna post-1061-0-00293100-1497537928_thumb.jpg

gdzie razem z zestawem Marty i Adam tworzymy małą karawanę. post-1061-0-84235500-1497537917_thumb.jpg 

Resztę drogi wspaniale opisał  Adam.  Nic dodać, nic ująć tylko  małe sprostowanie- kawałek autostradowej obwodnicy brakuje pod Belgradem a nie pod Budapesztem.

post-1061-0-42432000-1497537969_thumb.jpg  W drodze

post-1061-0-60660400-1497537977_thumb.jpg Nocleg w okolicy Bukaresztu

i widok z przyczepy post-1061-0-42946100-1497538066_thumb.jpg

post-1061-0-52134900-1497538075_thumb.jpg "Tankowanie" przed dalszą podróżą

post-1061-0-00295500-1497538049_thumb.jpg Opuszczamy UE

post-1061-0-69484900-1497538086_thumb.jpg Dojeżdżamy do Strugi 

post-1061-0-43078400-1497538002_thumb.jpgpost-1061-0-60551500-1497538010_thumb.jpg post-1061-0-66266300-1497538000_thumb.jpgpost-1061-0-14895900-1497537994_thumb.jpgKemping Sunrise i Jezioro Ochrydzkie

 

 

Edytowane przez adje (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adje

Przypomniały mi się ciekawostki z Macedońskiej autostrady, niestety nie zdążyliśmy tego sfotografować

1-Jadące motorowery, kierujący i pasażerowie bez kasku

2-Stragany z owocami na pasie awaryjnym 

3-Pieszy idący pasem awaryjnym

4-pieszy przechodzący z jednej strony na drugą

:]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Zapowiada się świetna relacja :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
AdamH

Do tego kanionu wyjechaliśmy jakby póżniej. Do Leskovika droga jak dotychczas. W tej dziurze nie znależliśmy campu, więc dobrze,że wczoraj biwakowaliśmy wcześniej. Pojechaliśmy na Carshove i to był najtrudniejszy przejazd. Jechaliśmy solo autem Adama. To że droga dziurawa, wąska, bardzo, bardzo kręta, bez barierek to jeszcze nic. Miała spadki i podjazdy takie, że Adam jechał na jedynce a z góry auto na dwójce się rozpędzało - na oko to było około 15%. Droga wyglądała na mało uczęszczaną. Przewidywałem, że na spadkach hamulce w cepkach będą działały ciągle mimo że obydwoje wymieniliśmy amortyzatory w zaczepach na nowe. A pod górę? - jedynka i pełna lufa. Dobrze, że 4 kółka ciągną. Za Carshowe wróciliśmy do standardu - co za ulga! Te niecałe 50km jechaliśmy ponad 2 godz. Z cepką trzeba na to około 5.

Do kanionu jeszcze kilka km w prawo. Parking płatny, przebieramy się i w drogę. Idzie się po kamieniach lub w mule. Po drodze baseniki z kamieni z rozcieńczonym siarkowodorem. My wybraliśmy z zimnym ale są też ciepłe.

Trudno opisać piękno tego kanionu, trzeba to zobaczyć. To naprawdę śliczne miejsce.

Po przejściu przewężenia Adam z Grażką idą dalej, my wracamy do siarkowodoru. Potem wracamy razem i również razem kiszki nam grają. Przed parkingiem jest bar na kilka stolików i pytam właściciela czy ma cokolwiek do jedzenia. Ten woła żonę, ta zabiera nasze Panienki na zaplecze do kuchni ( syf i malaria) i wspólnie próbują czy zupa jest jadalna. Ja nalegam bo najwyższy czas na małe co nie co. Dostajemy zupę wegetariańską i sałatę. Doznań smakowych nie będę opisywał, głodny człowiek wszystko zje.

W drodze powrotnej postanawiamy objechać najgorszy odcinek więc w Carshove jedziemy na granicę z Grecją - droga standard.- a z granicy do Leskovika NOWĄ DROGĄ.  I to jest powód dla którego stary odcinek SH75 był tak zaniedbany.

Nadkłada się 5-6 km ale co najmniej godzinę krócej. Wracamy prawie po ciemku i zmęczeni - tylko 115 km.

Postanawiamy do  Gjirokaster jechać przez Grecję.

 

Tu internet działa tok wolno, że zdjęcia będą póżniej

post-567-0-85506200-1497569659_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×