Skocz do zawartości
Diana 176

Grecja 2017

Rekomendowane odpowiedzi

ufolz

Ja poprosze wykaz odwiedzonych miejsc wraz z wspolrzednymi gdzie szukac i gdzie parkowac. No i oczywiscie zdjecia .... zdjecia...

Edytowane przez ufolz (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
olst

Wybrałem trochę fotek bez naszych fizjonomii i spróbuję coś przy nich napisać.

Zrobię szybki test z próbą wklejenia zmniejszonych wagowo (dla WEB'a). Dużo i tak tych wybranych, a w oryginale wczytują się po kilka minut. Zobaczymy jak wyjdzie i czy jakość do przyjęcia....

 

Więc wyruszyliśmy po pracy w piątek 26 maja 2017r. Przez Barwinek - bo ściana wschodnia.

Parkingi po 22:00 po polskiej stronie zapchane, ale próbowałem nocować.

Zanim się przenieśliśmy do przyczepy podjechała obok słowacka chłodnia, hałasowała tak,że zrezygnowałem i dotarłem na Słowację. Pierwszy poboczny parking przy lesie wzdłuż drogi i było znacznie ciszej, tylko szum przejeżdżających aut. Rano, od 08:00, przez Węgry na południe.

Granica w Szeged załatwiona w 2 minuty, po stronie serbskiej witają i pozdrawiają nas z uśmiechem jacyś ciemniejszej skóry ludzie. I naprawdę nic nie chcą !

 

post-21258-0-20839600-1498050025_thumb.jpg

Dalej w drodze, Serbia. 27 czerwca - sobota. Bardzo fajny parking na noc przy open24h McDonalads i hotelu. Spotkani Słowacy polecali go jako bezpieczny, patrolowany przez policję, zawsze tam nocują. Lokalizacja - przed Jagodiną jakieś 20-30km - jedyny z McDonalds na całej trasie w Serbii. Pobudka o 07:00 w niedzielę 28 czerwca, Słowaków już nie ma. Granica Serbia - Macedonia to 5 minut, żadnych problemów. Podróż przez Macedonię popołudniem w deszczu. Ruch lokalną drogą równolegle do autostrady na dość dużym odcinku, potem też zwykłą drogą przez góry. Granica Macedonia - Grecja zatłoczona :], może 40 aut, czas przejazdu - 10 minut. Ponieważ byłem "duży" to Grecy kazali zjechać obok, nawet paszportów nie chcieli tylko pomachali jedź, jedź....

 

post-21258-0-11560800-1498050026_thumb.jpg

Po drodze Riviera Olimpijska i zjazd do Methoni o 17:00. Późny obiad. Jeszcze pustawo, ale tam nic ciekawego. Niezłe miejsce na nocleg "na dziko" nad samą zatoką lub przed zatoką.

 

post-21258-0-32119800-1498050027_thumb.jpg

I już w Meteorach, 28 czerwca - niedziela, ok. 21:00 na kempingu Vrachos w Kastraki. Trasa od strony Larisy. Moja nawigacja Garmin Camper ma tendencje do skrótów, więc "przeczołgałą" mnie przez centrum Kalambaki, uliczkami pełnymi ludzi w kafejkach, kupujących w sklepikach i siedzących na chodnikach. Typowy o tej porze zapchany spacerniak. Auta zaparkowane wprost na pasie ruchu, chodniku, i inne jadące na wprost. A ja z przyczepą z tyłu. To był mój pierwszy kontakt z greckimi miasteczkami.

Kemping fajny, obsługa (rodzinny) miła, zaczepna. Ruch mają duży, 90% to kampery. Wiadomo niemieckie, holenderskie, szwajcarskie, austriackie, francuskie i nawet włoskie. Miejsc w tym okresie jeszcze dużo, kemping się powiększył o nowy teren. Jest restauracyjka, sklep z pieczywem i regionalnymi produktami, także pamiątki. Dają prowizoryczną mapę z objaśnieniem gdzie i jak jechać, a na pożegnanie symboliczne souveniry. Basen z widokiem na wzniesienia jeszcze, niestety nieczynny.  Noce o tej porze tam jeszcze chłodne, ok. 16 stopni. Polecam ze względu na sanitariaty i usytuowanie.

 

post-21258-0-39155600-1498050029_thumb.jpgpost-21258-0-38483400-1498050028_thumb.jpgpost-21258-0-44253400-1498050030_thumb.jpgpost-21258-0-33465900-1498050031_thumb.jpgpost-21258-0-31721000-1498050032_thumb.jpgpost-21258-0-33289600-1498050033_thumb.jpg

Kilka fotek - tego już było dużo na forum i w sieci. Mieliśmy ładną pogodę, temperatura ok. 23-26 stopni. Dużo już w tym czasie wycieczek autokarowych z Japonii i Chin. Mam trudności w odróżnieniu :puk:.

Rozmawialiśmy też z Polakami, byli gdzieś w hotelu tylko autem. Sprzedawcy dobrze mówią po polsku, w sezonie ponoć dużo nas się tam pojawia.

Na "Vrachos" spaliśmy 2 noce.

 

Zmiana planów bo miało być po drodze Volos, a potem camping "Sikia" i wycieczka przez góry do osławionego "Papa Nero".

Uznaliśmy, że jest tu na północy jeszcze chłodno, może być problem z temperaturą wody i plażowaniem na "Siki". Może kiedy indziej, a teraz po ciepło jak najszybciej na południe...

 

Więc bezpośrednio Ateny (przez Termopile).

 

c.d. nastąpi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

c.d. nastąpi...

Super, czekam na więcej ... będzie jak znalazł gotowiec bo start z tego samego miejsca :)

Jeszcze nie w tym roku niestety, muszę poczekać aż uda się wysępić 3 tyg. urlopu. Może kiedyś to nastąpi. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
olst

- c.d.

Kontynuuję, ja też szukałem jakiegoś podobnego opisu. Wiadomo, że się jakoś "przeżywa" przed każdym takim wyjazdem w nieznane. Może się przyda....

 

  Meteory koniecznie trzeba zobaczyć, zapadają w pamięć. Inaczej odbiera się różnicę poziomów i ogrom iglic niż na filmiku czy fotce. Jest to jedna z dwóch rzeczy, które mnie urzekły w te wakacje. Człowiek ma automatycznie tendencje do uwiecznienia tego odczucia i robi się mnóstwo fotografii. Też mam dużo - więc może jeszcze kilka.

 

post-21258-0-55182400-1498131674_thumb.jpg

post-21258-0-69305600-1498131675_thumb.jpg

post-21258-0-42415000-1498131678_thumb.jpg

 

   Potem, oczywiście, spacer po Kastraki i Kalambace. Obowiązkowa kawa w ogródku w samym centrum Kalambaki. Miła atmosfera, większość tubylców, garstka w tej popołudniowej porze turystów.

   I coś, czego u nas nie ma. Nie narzekajmy na Polaków. Nawet u Chorwatów jest OK. Ruch uliczny w Grecjii jest zadziwiający, uliczki i ronda wąskie, a parkują jak chcą i gdzie popadnie. Aby się minąć jedzie się po prostu po chodniku. Policji nie widziałem.Ooo..  przepraszam, widziałem. Też zaparkowała na pasie ruchu. Ważne jest jedno. Musisz włączyć awaryjne - i z głowy. Policja też włączyła awaryjne i poszła na godzinę. Najlepiej zaparkować - bo jest miejsce - na "zebrze" albo na przedłużeniu elementu rozdzielającego przeciwne pasy ruchu. Nam adrenaliny dostarczał zwłaszcza przejazd dużych wycieczkowych autokarów na maleńkim zastawionym rondzie - fajnie tak posiedzieć w cieniu i popatrzeć - da radę czy nie. Dał. Uffff.... Nie dał, wycofuje i kombinuje. Aha, trąbi się często, ale najczęściej z pozdrowieniami dla kolegów i znajomych w zasięgu wzroku.

 

post-21258-0-60939700-1498131676_thumb.jpg

post-21258-0-47556900-1498131677_thumb.jpg

 

  Cena za pobyt na kempingu "Vrachos" to 18 Euro/dobę.

  Cena za 0,5 l lokalnego wina w śmiesznej butelce, oczywiście wytrawnego to 5 Euro.

  Kawa to 3 lub 4 Euro - za esperesso lub americano, nieraz zamiast wody dają butelkę mineralnej gratis, i lepiej bo przynajmniej nie "kranówa".

  Parkingi pod klasztorami i samo wejście na górę jest bezpłatne.

  Ceny wstępu do wnętrza klasztorów to 3 Euro. Nie do wszystkich trzeba wchodzić tzn. do pomieszczeń z ikonami, ikonostasami, klęcznikami, malowidłami i ołtarzami. Są podobne - my byliśmy w trzech.

  Kupiliśmy tam tylko mosiężny, dość duży dzwonek z napisem "GRECJA" za 20 Euro, ale sprzedawca twierdzi, że taką cenę dał tylko nam, Polakom. Wiadomo lubi nas - a naklejka jest 32 Euro. To pewnie jak w Turcji - można wytargować z połowę.

 

Jedziemy dalej, praktycznie przez Termopile. Więc zbaczamy. Postój w całkowicie sennym, pustym miasteczku, przy kościółku w centrum. Fotografie. Jest tu muzeum, ale sjesta i zamknięte. Zawracamy i do pomnika Leonidasa od "300-stu".

 

post-21258-0-28587500-1498131679_thumb.jpg

 

  Potem na kąpiel do term.

  Termy to bajorko z przepływającym zazielenionym strumykiem.

  Pytam wychodzącego Niemca czy woda jest gorąca - odpowiada, że nie. Normalna. Wiec przebieramy się w przyczepie. Idziemy do źródeł. No i szok. Niemiec był "ciepłolubny". Z ledwością wchodzimy, z ledwością się zanurzamy. Wrzątek. Ale my Polacy. My damy radę, Obok "pławi" i opala się dziewczyna. Widać jest tu dłuższy czas. Można ? Można. To i my też.

  Jest nawet kawałek cienia pod skałą.

Wychodzimy po jakichś 15. min. Starczy.

  W przyczepie bierzemy kąpiel, z własnego prysznica. Woda jest strasznie zmineralizowana. Przebieramy się. Zaliczone - ale frajdy nie było....

  Odwrotnie. Jeśli ktoś, jak Ania, nie jest "sercowo nieodporny", to kąpiel może zburzyć jego samopoczucie. Raczej proponuję ostrożnie, chociaż mnie nic :-).

  Żadnych opłat tam nie pobierają, kilka kamperów. Ale kąpiących się mało - oni raczej na postoju.

 

post-21258-0-13647800-1498131681_thumb.jpg

post-21258-0-28136600-1498131680_thumb.jpg

 

I na kemping "Athina" - tak na dwie noce. Wybrałem go bo jest bliżej centrum i ma lepszy dojazd do Akropolu. Pani na recepcji robi łaskę. Twierdzi, że ma rezerwacje. A pustych miejsc połowa. Ale musi pokrzyczeć, że nie zadzwoniłem i nie pytałem, nie rezerwowałem - bo by problemu nie było. A tak to widocznie jest. Ale idzie prze cały kemping, wokół, aby było dłużej, wyznacza wreszcie miejsce. Kemping nawet fajny. Wysokie drzewa, dużo cienia, duże parcele. Sklepik. Ładne węzły sanitarne - prysznice z ciepłą wodą - oczywiście  - w cenie.

 

post-21258-0-07464100-1498131682_thumb.jpg

  

  Rano pobudka, śniadanie. Połowa kamperów już wyjechała. Ci co są jak my, szykują się do zwiedzania.O 9:00 wyruszamy na autobus MPK, A15 jedzie do stacji Larisa 16 częstych przystanków. Potem na metro i na 5. przystanku "Acropolis" wysiadka. Wychodzi się w samym centrum, tuż przy "Nowym Muzeum Akropolu", które jest "pigułką" wykopalisk i artefaktów. "Pod nosem" też wejście na wzgórze Akropolu.

Na dojazd autobusem i metrem kupiłem bilety całodobowe za 4,5 Euro/osobę - jeden wspólny bilet.

Bilet do muzeum - 5 Euro/osobę. Bilet na Akropol 20 Euro/osobę na podstawowe zwiedzanie - wystarczające na 1. dzień. Silne słońce - cienia mało. Z dużej ilości budek strażnicy pilnują wszystkiego. Nawet soczek dziecinny pity na ławeczce im przeszkadza. Mówi:  "tylko woda". Pewnie boją się śmieci. Akceptujemy. Akropol "tyłka nie urywa" - ale zobaczyć i pochodzić w upale trzeba.

  Potem Plaka. Tu wrażenie jeszcze gorsze. Dzielnica rzeczywiście stara. Ale nic "cudownego". Zwiedzamy, kupujemy jakieś drobiazgi, pamiątki, upominki. Kupujemy lody typu "Magnum" w napotkanym mini-markecie. Cena 3 Euro/ szt. U wzgórza Akropolu, po sąsiedzku przez płot, znajdujemy knajpkę. Trio Greków śpiewa i gra na gitarach. Pięknie.

Siadamy. Obsługuje nas 8. kelnerów i 2. koty. Degustujemy "muossakę" wielkości naszej napoleonki - 7,5 Euro/szt. Bierzemy piwo (5 Euro/0,5l) i sok z wyciskanych pomarańczy (4,5 Euro/szklanka). Siedzimy - muzyka się sączy, wieczór zapada, Akropol oświetlony na pomarańczowo. Fajnie.

  Ok. 22:00 zapada decyzja o powrocie. Przy wejściu do metra Ania zauważ fast-fooda. Serwują też souvlaki w "picie". Bierzemy na kolację - i zaskoczenie. Niesamowicie smaczna i duża porcja. Cena 2,40 Euro/szt. Taki wydatek ma sens i fast-food wart jest ceny.

post-21258-0-59364200-1498131673_thumb.jpg

post-21258-0-93917700-1498131720_thumb.jpg

post-21258-0-88558400-1498131721_thumb.jpg

post-21258-0-93804000-1498131719_thumb.jpg

 

Wracamy na kemping "ATHINA", z metra wprost na autobus, bez czekania. Jest ok. pólnocy jak idziemy spać. Rano wyjazd przez Korynt, Mykeny, Nafplio do kurortu Tolo. I zobaczymy czy nam tam się spodoba na tyle, aby zostać.

 

- c.d. nastąpi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
petek

:ok:  :bravo: Czytam i jadę z Wami na bieżąco. :yes:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

Ja też :) Fajnie opowiadasz i pokazujesz w dodatku dużo praktycznych info, o cenach też.

Z luźnym podejściem do ruchu samochodowego, parkowania gdzie popadnie, trąbienia a i czasem przystawania na środku drogi na pogawędkę ze znajomym jadącym z przeciwka też się spotkałam na Lefkadzie :D

Kierowcy greckich autokarów są mistrzami w przeciskaniu się wąziutkimi uliczkami, zakrętami :)

Jak nas jeden zwoził do plaży Kathsima to 3/4 pasażerów zamarła  :] To samo było gdy przejeżdżaliśmy przez jedną wioskę zaglądając ludziom w okna domów. Przecisnął się jak wąż  :]

 

Dobra, dawaj dalej ... a może by wydzielili moderatorzy czy admini w osobny wątek tę opowieść?

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
petek

 

Dobra, dawaj dalej ... a może by wydzielili moderatorzy czy admini w osobny wątek tę opowieść?

 

Jeśli autor się zgadza poproszę o kontakt na priv. Zrobi się :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
olst

-c.d.

Oczywiście, że nie mam nic przeciwko wyodrębnieniu, ale kilka znajomych osób na bieżąco czyta z linków :yay: - więc, jeśli można, P. Adminie - trochę później :smirk: .

 

Uzupełnienie:

  Namiar na względny nocleg "na dziko", tuż przy autostradzie (może 500m), z dobrym zjazdem i wjazdem w Methoni 40.459190, 22.584290. Przy nas, byliśmy ze 2 godz., ustawił się tam TIR i 2 kampery.

 

  Namiary na tą knajpkę z miłą atmosferą, żywą grecką muzyką i gromadą kelnerów:

37.970816, 23.729064 (knajpka obok Akropolu). Mają duży obiekt, więc pewnie w sezonie są tu tłumy. To niedaleko, jedna poprzeczna ulica od 37.971053, 23.729954 tj. pomnika Lizykratesa (tam piliśmy kawę i jedliśmy lody, ok. 2 godz., a pies jak leżał tak leżał).

 

post-21258-0-68791900-1498221833_thumb.jpg

post-21258-0-59063000-1498221844_thumb.jpg

 

 

  Jest rano 01-06-2017r.  Idę zapłacić do Pani recepcjonistki, nooo... raczej Pani Dyrektorki Kempingu. Pomimo karty CCI wyrobionej w PZM-ocie (i naprawdę honorowanej, bardzo chętnie biorą, zresztą właśnie swojej szukałem na Pani biurku, bo Pani się nie chciało, więc wiem, że było ponad 100 szt. kart załóg zakwaterowanych na karty, a paszportów garstka) - żadnych negocjacji cenowych. Zapłaciłem 33 Euro/dobę - kemping ma duży "ruch w interesie" i "charyzmatyczną" recepcjonistkę, więc mają wszystkich gdzieś..... Ale na pożegnanie wybiegła z recepcji i machała jak nikomu :hej: . Może jednak Polaków polubiła.... :wub:

 

Plan trasy jak na mapce poniżej. Jedziemy głównie na wypoczynek, a tu nie sposób przejechać bez zobaczenia choćby niektórych miejsc. Więc zjeżdżamy najpierw na most Kanału Korynckiego.

 

post-21258-0-47942800-1498222512_thumb.jpg

 

post-21258-0-21804100-1498222964_thumb.jpg

 

  Rzeczywiście, zobaczyć trzeba, czas na obejście wokół i zaglądnięcie do sklepików to ok. 1 godz. Wszystkie ceny jak na Krupówkach, więc pomijamy. Jest mini-market i bar restauracyjny z klimą. Kupuję dwie puszki Coca Coli 0,33l z lodówki, ona oszroniona - a słońce w pełni (godzina prawie 11:00) i przy asfalcie temperatura na tablicy drogowej 40 stopni. Cena 2,0 Euro/szt.

 

  Następny przystanek, niedaleko, na trasie to Mykeny. Nie sposób pominąć. Zjeżdżamy. Zresztą, trochę nas szlag trafia ze względu na opłaty na bramkach autostrady. Na początku biorą nas, ze względu na wysokość przyczepy ponad 2,2 m do kat. III. To jest po 8 lub 5,5 lub 12 Euro za każdy odcinek, Jest fragment, że ręcznie zmieniają na kat. II. Wtedy jest 2,5 lub 1,50 itd. - do przyjęcia.

Ale to tylko na 2 czy 3 bramkach. Więc chętnie zjeżdżamy na Argos i Nafplio.Da się jechać. Te drogi bardziej uczęszczane niż autostrady. Tu prawie wszystkie kampery i dużo TIR-ów. Po prostu nie chcą płacić, zwłaszcza tych podwyższonych stawek.

 

  A więc Mykeny. Zaczynają się sady pomarańczowe i plantacje moreli. Potem jest tego duuuuuużo więcej. Ale zafascynowani przydrożnymi drzewami, oblepionymi pomarańczami i śliwkami, nieogrodzonymi, zwisającymi nad dachem przejeżdżających samochodów, zatrzymujemy się przy kolejnym straganie. Rolnik spracowany, twarz ogorzała od słońca - to nie handlarz. Aż głupio się targować. Rozmawiamy. Towar jest z jego upraw. Kupuję ileś kilo pomarańczy (Pan nie wiedział ile jest w całej wielkiej torbie) - ok. 8 do 10 kg za 4 Euro. Namawia nas jeszcze na 2 kg moreli za 3 Euro. Ponieważ pytam o cytryny, czy też uprawia, Pan dorzuca swoje 2 cytryny gratis. Słuchajcie, zapach z tych cytryn po wzięciu do ręki niesamowity. Tak może pachnieć tylko naprawdę świeży, zerwany rano z drzewa, raczej niepryskany owoc. Całą dalszą drogę mieliśmy cytrynowy zapach w samochodzie - i tylko z 2 cytryn.

  Mykeny... Przy wjeździe do miasteczka kemping, duży zadrzewiony oliwkami. Pusty. Przejeżdżamy przez centrum - maleńkie, raczej wioska. Ok. 2 km za miasteczkiem po lewej "Grób Agamemnona".

 

post-21258-0-20750300-1498226176_thumb.jpg

 

Można się z przyczepą zaparkować przy drodze. Parkują też 2 autokary. Niektóre jadą dalej do ruin zamku / cytadeli / twierdzy, murów cyklopowych, resztek fresków. Warto podjechać, na dużym parkingu wyżej łatwo zawrócić. Płaci się za grób Agamemnona 12 Euro, za ruiny 8 Euro.

 

post-21258-0-66939000-1498226202_thumb.jpg post-21258-0-90775800-1498226201_thumb.jpg

 

  Udało mi się na tych kamieniach (fot. z prawej) posiedzieć w samotności może 7 minut. Czekałem.... Słuchałem czy "przemówią wieki". Kojarzyłem miejsce także z młodości, z matury, z naszym wieszczem Słowackim:

 

Niech fantastycznie lutnia nastrojona,

Wtóruje myśli posępnej i ciemnej —

Bom oto wstąpił w grób Agamemnona.

I siedzę cichy w kopule podziemnej,

Co krwią Atrydów zwalana okrutną.

Serce zasnęło, lecz śni. — Jak mi smutno!

 

No coś takiego.....

Ale nie - nic.

Bo przyszła wycieczka. Potem druga i trzecia. Dzieciaki skaczą po kamieniach, mnie omijają patrząc dziwnie, że im przeszkadzam. Dorośli gadają głośno, panie opiekunki przywołują do porządku podopiecznych, błyskają flesze, ktoś odbiera telefon i głośno rozmawia. Koniec sielanki. Więc wstaję obchodzę po raz drugi wokół.

Jest tu wrażenie, jest atmosfera.

Ruiny nie, nie przemawiają do mojej wyobraźni, może zbyt "normalne".

 

Teraz w drogę do Nafplio. Po drodze, więc trzeba zobaczyć Palamidi. Jedziemy, sady, sady...

W mieście można pojechać do końca - do samej zachodniej bramy. Jest gdzie zaparkować. My wchodzimy wcześniejszym chodnikiem, od północy. Spotykamy schodzących Holendrów, mówią, że szkoda czasu. Tylko panorama z górnego zamku, trochę murów. Odradzają, a bilet kosztuje 8 Euro/osobę. Więc zawracamy z przyjemnością - bo pod górę wiadomo - ciężko. A jest prawie 14:00, słońce praży, jesteśmy już zmęczeni Mykenami. Idziemy dalej wokół wzgórza w cieniu - ok. 0,5 godziny. Też mury cytadeli. W centrum park, fontanna, zapach kwiatów. Kawa. Lody. No i zamiast się zmęczyć trochę odpoczęliśmy. Może szkoda.... :puk:

 

post-21258-0-26784500-1498228049_thumb.jpgpost-21258-0-71429800-1498228054_thumb.jpg

post-21258-0-60060700-1498228061_thumb.jpgpost-21258-0-63241200-1498228210_thumb.jpg

 

 

Następny cel - Tolo.

Mamy plan tu pozostać jeśli jest tak jak na widokówkach i Youtubie. Tam to wygląda to rewelacyjnie. Może nawet 2 noce, cały jeden dzień na osławionej plaży.... Oczekujemy bezpośredniej konfrontacji z wyobrażeniami.....

 

c.d. nastąpi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
olst

  No i kontynuuję po weekendzie. Myślałem, że pójdzie szybciej ale opisywanie i wklejanie fotek z przygotowaniem - sensownie - zabiera jednak czas. Może poświęcę min. tak 1 godz. dziennie i kiedyś skończę.

 

 Tak zaparkowaliśmy w Tolo - wzdłuż szerokiej ulicy wjazdowej na poprzeczną promenadę nadmorską. Przed hotelem z mini-basenem. Mały ruch - raczej pustawo. Przebraliśmy się i na plażę.

 

post-21258-0-68989700-1498471225_thumb.jpg

post-21258-0-56992400-1498471226_thumb.jpg

 

Wejście dość rozległe, znak zakazu "campingowania". Jeszcze o tej porze roku pusto. Na plaży może 20 - 30 osób. Rozglądam się na lewo, na prawo, przed siebie. Patrzę na tłumnie odwiedzany przez wycieczki Kościół Apostołów.

  Jakoś tak zwyczajnie - nie jak na filmie - jesteśmy zawiedzeni.

Chociaż plaża dość fajna, piaszczysta. Woda czysta, ale kolor, jak na Grecję przeciętny, noo... może przeciętny plus. Temperatura akurat, ok. 25 stopni. Ale tak zwyczajnie, ciasnawo. Niewiele tu jest, podobnie jak w Methoni.

 

post-21258-0-96449800-1498471223_thumb.jpg

post-21258-0-74454400-1498471224_thumb.jpg

post-21258-0-20930800-1498471223_thumb.jpg

 

Odpoczywamy po podróży i zwiedzaniu, pływamy, czas okres może 3 godz.

Są na plaży prysznice ze słodką wodą, ale jeszcze nieczynne.

 

Idziemy coś zjeść, na kawę, lody. Jest jeden większy mini-market tuż przy ulicy nadmorskiej "promenadzie", kupujemy pomidory 1,4 Euro/kg, pieczywo (bagietki) 0,8 Euro/szt, piwo "Alfa" w małych 0,33l puszkach (po 2,30 Euro).  I słyszymy "Dzień dobry". To młodzieniec ok. 15 lat - też robi zakupy. Są tu z całą grupą ok. 20 dzieciaków. Zwiedzają Grecję w ramach wymiany młodzieży, teraz na 3 dni do Tolo. Dołączają także dziewczyny w podobnym wieku. Mieli w planie kurort i odpoczywali na plaży, teraz zbierają się na kwatery  i do wyjazdu do Polski. Rozmawiamy. Potem idziemy zwiedzić miasteczko. W zasadzie to nie ma czego. Jedna dłuższa ulica nadmorska, kilka poprzecznych. Miasteczko raczej nastawione na turystów, większość kwater, pensjonatów, hotelików. Naszą uwagę zwraca niewielki kemping "LIDO", położony co prawda po drugiej stronie asfaltowej drogi, ale bardzo blisko do plaży - tylko przez asfalt. Zadrzewiony, zielony, zacieniony - pusty - tylko klika kamperów. Wygląda bardzo atrakcyjnie.

   Ale reasumując w kwestii naszych planów - co tu robić, jeśli zostaniemy ???

Narada - jest 01-06-2017r. godz. 15:20. Odpoczęliśmy, po kąpieli, po prysznicu w przyczepie, przebrani. Damy radę dojechać do docelowego "MELTEMI", może "GITHION BAY", może "MANI" - mamy wybrać po przeglądzie. To z przyczepą ok. 3-4 godzin jazdy, i się wreszcie docelowo "rozbijemy", Uff....

 

post-21258-0-98073900-1498474432_thumb.jpg

 

Wybieramy trasę nadmorską z Tolo, potem na Trypolis i przez Spartę do Githio. Ale "Garmin Camper"  kieruje mnie przez Argos na północ do E65 i potem na E71, wcale nie na E961. Teraz wiem, że powinienem posłuchać. Było by szybciej - chociaż dużo dalej - na pewno drożej (bramki). Od Kalamaty poprzez Trypolis jest piękna nowoczesna, nowa autostrada, pewnie najlepsza w Grecji. Jest odbicie do Sparty - i jedzie się jak po lotnisku, szybko, bezpiecznie, bez zakrętów i zwężek, bez częstych ograniczeń prędkości poniżej 130km/h. O tej porze roku żadnego ruchu (bo płatna). Jechaliśmy nią później.

   Warto - polecam.

   Dlatego głównie, że drogi generalnie Grecy mają dobre, większość skrzyżowań i rozjazdów jest piękna, z tablicami, że z pieniędzy Unii Europejskiej i z flagą Unii, nawet na "pipidówkach". Dlatego kampery i przyczepy nimi podróżują. Ale miasta, miasteczka i wioski to zwężenia czasami na przejazd jednego samochodu. Dużo zakrętów i serpentyn, dużo podjazdów i zjazdów - przecież to generalnie górzysty kraj. Droga do Trypolis z Tolo jest niby szeroka, ładna nawierzchnia, z poboczami  - ale serpentyny - jedziemy w poprzek łańcucha górskiego.  I to trwa....

 

Po drodze urzeka nas Sparta. To nowa Sparta, bo stara została opuszczona. Miasteczko może nie jest nad wyraz piękne, ale ma coś w sobie. Dośc skoncentrowane, zagęszczone. Dwupasmowy ruch w jednym kierunku w mieście, Palmy rosnące po środku i zaczepiające o przyczepę, bo ruch jest głównie lewym pasem, na prawym nagminnie - jak w każdym mieście - stoją zaparkowane auta. Obiecujemy sobie, że tu wrócimy. Poza tym - to SPARTA, ponadczasowy duch i historia....

 

W okolicy Githio znowu nie słucham nawigacji, błąd, pakuję się do GITHIO - że w/g będzie bliżej. Ale jak się okazuje potem: gęsto, ciasno i przez centrum. Można oczywiście i tak, ale po  co.

Po przejechaniu lewym pasem, "na grubość lakieru", drogą wlotową ze Sparty wjeżdżam do centrum. Zatłoczone - a jest czwartek wieczór. Oblegane knajpki, Pełno samochodów parkujących gdzie popadnie. W zasadzie centrum to jest rondo przy porcie i wjeździe na drogę nadmorską w kierunku Mavrovouni i dalej do kempinów i dalej Areopolis. I tam popełniam błąd. Nawigacja mówi mi (sprawdziłem potem) o drugim zjeździe. Biorę jakąś wnękę przy rondzie za pierwszy zjazd z ronda i pakuję się z przyczepą w następny. Ale coś nie tak. Jakś kobieta siedząca przy stoliku na połowie drogi macha do mnie, że nie, że dalej nie, że wracaj...

No to się zatrzymuję, wysiadam. W zasadzie to wjechałem z przyczepą w całości, ruchu nie tamuję.

Podchodzę do Pani i orientuję się - o cholera - ma rację - dobrze że zareagowała.

W głębi ulica wyglądała podobnie jak na poniższej fotce z Monemwazji, ale w Githio na końcu stoi fragmentu przejezdnego kościółek. Potem widziałem, że i ulice prowadzące w górę raczej dla furmanek.

 

post-21258-0-58755200-1498476993_thumb.jpg

 

No to problem. Trzeba by wycofać przyczepą pod kątem 90 stopni, w ruchliwe i zatłoczone rondo. I z głębi uliczki, na czołowo rusza jeszcze zaparkowane dotąd taxi i zaopatrzenie. Czekają na mnie.

Wsiadam do auta - nie wyłączam świateł awaryjnych - tylko ruszam do tyłu. Moja żona Ania się "zacięła" - mówi, że jej tu nie ma. Może to i lepiej. 

I nagle z przydrożnych knajpek wstają "lokalesi". Pięciu z tyłu wstrzymuje ruch, każą wycofać pojazdom za mną. Po kolei auta się cofają. Ja też delikatnie, do tyłu, łukiem, łukiem. Z przodu auta podchodzi dwóch. Machają rękami do mnie, kierując.

 

Noooo.... W końcu robiłem kat. E do kat.B prawa jazdy. Nie na darmo ćwiczyłem cofanie "po łuku" . Nie na darmo ćwiczyłem wjazd tyłem "do garażu".  Jakoś, z dużą pomocą lokalnych kelnerów i zaangażowanych gości, się udało. Przepuszczam jeszcze taxi i busika i OK. Ruszam przed siebie.

Myślę, jak zachowali by się Polacy np. w Krakowie na Rynku. 

Za zakrętem machają autostopowicze - chłopak i dziewczyna. Tył mam wolny, zatrzymuję się. Chcą jechać akurat do kempingu Meltemi. Dobrze im się trafiło. To jest młodzież z Belgii, świetnie mówią po angielsku. Pytam o inne kempingi, i że zamierzam je zobaczyć. Odradzją. Oni byli na wszystkich i wybrali Meltemi. Namawiają nas nas taką samą decyzję - robimy jak radzą - wjeżdżam do Meltemi.

 

post-21258-0-05274200-1498478984_thumb.jpg

 

 

Polecam. Opiszę to następnym poście, dam kilka fotek, a tego dnia mamy jeszcze czas na postawienie przyczepy i spokojny nocleg po przeżyciach..... :bzik:

 

post-21258-0-30168600-1498479037_thumb.jpg

 

 

 c.d. nastąpi....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

No to nieźle się wpakowałeś w tę uliczkę  :] Dobrze, że pilnie ćwiczyłeś manewry na placu ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
dudek_t

Kolejna świetna relacja :) Dobry rok  :yes:

 

Fajne miejsca, nie na ten rok ale może przyszły?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
olst

No to nieźle się wpakowałeś w tę uliczkę  :] Dobrze, że pilnie ćwiczyłeś manewry na placu ;)

 

Nooo.... :nono: Nigdy więcej...., bo "obciach".....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
olst

- ciąg dalszy...

Kemping Meltemi, jest na półwyspie Mani, niedaleko Githio, jeszcze bliżej i w zasadzie w miejscowości Mauvrovouni. Napiszę kilka słów bo może ktoś się po mojej opinii zdecyduje.

Jak wspomniałem, rozpatrywałem jeden z 3. kempingów leżących obok siebie (wspólna potężna plaża, pewnie z 5 km).

Po wjechaniu na Meltemi zacząłem od rekonesansu, w końcu mamy tu być klika lub kilkanaście dni.

Okazuje się, że kemping jest "wszystko mający" prócz kanalizacji i TV-SAT w parcelach.

Parcele zadaszone, tuż przy ogrodzeniu od strony morza (50m-80m od linii brzegowej) sosny, cień.

Cały kemping jest bardzo duży, to kilka hektarów nawadnianego gaju oliwkowego z dorosłymi wysokimi urodzajnymi oliwkami, tylko infrastruktura tj. węzły sanitarne, basen, restauracja, sklep, recepcja, bar, plac zabaw, WiFi, itd jest w części nadmorskiej. Można rozbić się gdzie kto chce. Niektóre przyczepy, namioty i namiociki były 250 m od innych, samotne jak palec, w strasznej ciszy i wyizolowaniu. Tak chcieli.

Ja wybrałem parcelę zadaszoną, wchodzą pod dach nawet najwyższe kampery, z wodą i oczywiście energią el. w odległości trzy metry - ZEUS1.

Plaża 100m - 150m od przyczepy, przejście tylko obok restauracji.

Przy wyjściu na plażę  8. pryszniców, na plaży jeszcze jeden.

Parasole bezpłatne, pusto. Leżaki bezpłatne, mnóstwo.

Woda czysta, błękitnawa. Plaża to drobniutki żwirek i piasek przy wodzie.

Temperatura powietrza w cieniu na początku czerwca 28-30 stopni, temperatura wody 24-26 stopni (mierzyłem później dużym termometrem zaokiennym) :smirk:

Decyzja - zostajemy, skoro jest jak widać, to czego więcej szukać.

Inne kempingi zwiedziliśmy później. Są kilkukrotnie mniejsze, "bez oddechu", mniej cienia, też mają swoją atmosferę - ale wybór był dobry. Na youtube to filmy marketingowo - reklamowe.

Ruch mają duży - po kilkanaście kamperów dziennie, na 2-3 dni.

Zostały jeszcze negocjacje cenowe. Pani recepcjonistka (dwie Panie) to córka właścicielki. Po konsultacji z mamą uzgadnia cenę za dobę (za wszystko) 20 Euro/dobę przy dłuższym pobycie. Ostatecznie wyszło ok. 19 (bo karta CCI) :ok: , a byliśmy tu 14 dni i zapłaciłem 267 Euro.

Jeszcze o cenach. Taniej jest w Lidlach, ale codzienne zakupy robiliśmy na kempingu. Gorący chleb (jak nasza bułka wrocławska) ciemny 1,3 Euro; jasny 1,0 Euro; mleko 3% 1,7 Euro; ser biały w kubeczku 2 lub 3 Euro; masło 4 Euro. Sklep prowadzi także chemię i pamiątki, akcesoria plażowe, itd.

Samym samochodem wyjeżdżaliśmy na wycieczki - w inne zaplanowane miejsca.

Może i dobrze, bo jeśli maiłbym jechać z przyczepą, planowo, tą drogą (z Monemwazji do Punta i Elafonisos), którą przeprowadziła mnie nawigacja, przez góry, to przyczepę trzeba by odczepiać i zawracać już na samym początku. Potem zawrócić nie ma gdzie, a jechać dalej to tylko gorzej.

Owszem osobowym dajesz radę.

W jednym miejscu musiałem wjechać na stok ukośnie, aby zrobić przejście 40cm dla stada owiec - bo by pospadały. Jak one piękne przechodziły szeregiem, i szły, i szły, i szły.....

Radzę uważać z przyczepą lub kamperem.

- TYLKO GŁÓWNYMI DROGAMI :nono: .

Na różnych mapach i nawigacjach te mniejsze drogi są pokazane jako OK, ale to kawałami jest szerokość 2,5 m, urwisko, bez pobocza - i na serpentynach.

Ale więcej o tym może później, przy wycieczkach.

Teraz kilka fotek tylko z kempingu

 

post-21258-0-62339600-1498803553_thumb.jpg - to wykaz objektów, co tu "gadać"

post-21258-0-37597800-1498803862_thumb.jpg - basen z ratownikiem, bo najmniejsza głębokość to 1,60m

post-21258-0-33158700-1498803978_thumb.jpg - droga od asfaltu do morza przez cały kemping

post-21258-0-50122400-1498803981_thumb.jpg - nasza plaża kempingowa

post-21258-0-58807400-1498803984_thumb.jpg - nasze morze :yay:

post-21258-0-90753000-1498803974_thumb.jpg - i tyle wolnych naszych parasoli... :look:

 

-c.d. nastąpi ( o wycieczkach na wschód i zachód Peloponezu)...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maarec

Bardzo tam ładnie a Ty fajnie opisujesz. Tylko czemu tak bardzo bardzo daleko ? 2366km od domu, ehh słownie jeden tysiąc kilometrów dalej niż Peljesac.

 

Jak pogoda w maju i czerwcu  - my równolegle byliśmy od końca maja 3 tygodnie w Cro i pogoda była lepsza niż mają ludzie teraz a w wodzie dochodziło do 26C-28C miejscami. Na 2 dni przed naszym wyjazdem przyszedł wiatr i zamieszał na 21-22C wodę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
olst

Bardzo tam ładnie a Ty fajnie opisujesz. Tylko czemu tak bardzo bardzo daleko ? 2366km od domu, ehh słownie jeden tysiąc kilometrów dalej niż Peljesac.

 

Jak pogoda w maju i czerwcu  - my równolegle byliśmy od końca maja 3 tygodnie w Cro i pogoda była lepsza niż mają ludzie teraz a w wodzie dochodziło do 26C-28C miejscami. Na 2 dni przed naszym wyjazdem przyszedł wiatr i zamieszał na 21-22C wodę.

 

 

Dzięki.

Nooo..., daleko.

Nie byłem w Grecji, więc powiedziałem sobie, jak nie teraz to kiedy ?

W tamtą stronę nie ma problemu. Jechałem "kawałkami" trasy - trzeba trochę zwiedzić, nie odczuwasz.

Z powrotem to było 2470km na liczniku w 3 dni.

Pierwszy dzień od 10:00 do riwiery olimpijskiej (do granicy macedońskiej nie dałem rady) - ok. 650km.

Drugi dzień dojechałem przed Budapeszt - 1050km (prawie cały czas autostrady - dajesz radę).

Trzeci dzień do domu ok.  770km - nooo tu już się "frunie" :drive:

Pogodę 28 maja, na północy mieliśmy taką sobie. W Meteorach w dzień słoneczko, trochę zachmurzenia ale było chłodno w nocy (co prawda góry, raczej górki). Zakładaliśmy kurteczki, swetry.

Dlatego decyzja, żeby zrezygnować z Pelionu (kemping Sikia i Papa Nero) i jechać na południe.

Początek czerwca, na południu, to myślę, dla Polaka wymarzony czas.

Owszem, chcemy ciepła, słońca - ale męczy nas to natychmiast.

Mieliśmy dwie burze + jedna na wycieczce do Voidokilii, ale to jedna godzina i znowu słońce. Nawet w burzę tempertaura nie spadła poniżej 23 stopni.

 

A rok temu od 23 lipca w Chorwacji, ok. Trogiru, mieliśmy to samo.

Pierwszy tydzień woda wspaniała ok. 26-28 stopni. W nocy "bura" i koniec bajkii, tzn. wejść można ale to przypominało temperatury Bałtyku w upały,  ok 21 stopni. Do 15 sierpnia, a potem był jeszcze syn i się tylko trochę ociepliła. Na Tucepi z kolei było OK.

Nie zastanawiałem się, ale widocznie wiatry "burowe" powodują prądy morskie, różnie w różnych miejscach.

 

Pzdr

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×