Skocz do zawartości

Dogrywka - czyli znów jedziemy na termy.


Tomii
 Udostępnij

Rekomendowane odpowiedzi

Pomysł powrotu na Węgry urodził się w Naszych głowach tuż przed majówką, kiedy to kiepskie prognozy pogody nie zapowiadały udanego weekendu majowego. Dlatego potrzeba dłuższego urlopu na początku wakacji, skierowała Nas ponownie na Węgierskie drogi.

 

Plan był żeby odwiedzić trzy miejsca/kąpieliska. Miało to być Zalakaros, Zalaegerszeg i Sarvar ale wiadomo to był wstępny szkic. Co z tego wyszło postaram się przedstawić w krótkiej relacji. 

 

Z domu wyruszyliśmy w środę 18 czerwca zaraz po skończonej pracy. Tak samo jak rok wcześniej W-wa - Wiskitki - Mszczonów - Czewa - Siewierz - Gliwice - Żory - Skoczów - Cieszyn. Przejazd bez żadnych korków czy komplikacji. Z dwoma dłuższymi postojami do Cieszyna wjechaliśmy kilka minut po 22.

 

Następnie Cieszyn - Cadca - Zilina o tych godzinach to bułka z masłem. Zero stania po drodze, tylko z ta różnica że winietę kupowaliśmy nie na przejściu granicznym (wszystkie budy z winietami były zamknięte) a na stacji OMV po lewej stronie w Cadcy. 

 

Na autostradę docieramy już po zmierzchu. Jako że męczy mnie sen, na nocleg zjeżdżam na pierwszą stację w stronę Bratysławy, czyli opisywany już kilka razy na forum Slofnaft w okolicy Trencina. Stację rok temu opisywałem jako "niebardzo" na nocleg, ale po drodze nie ma wcześniej nic rozsądniejszego.

DSCF6219.JPG

Ostatecznie nie było tragedii  :], spaliśmy jak to na wakacjach dość długo. Rano prysznic na stacji, kawa i śniadanie w przyczepie i ruszamy dalej. Oczywiście jak tata pije kawę to Antek jeździ. W końcu wyjazd mamy na ... trzy zestawy :]  

DSCF6221.JPG

Przez Bratysławę przedzieramy się około 10:30 - bez żadnych korków aż w końcu na Węgry wjeżdżamy jakieś 30 minut później. 

 

Potem to już M15 i jazda droga 86. Tu jak zawsze cała masa TIRów, a to jakiś ciągnik się do wyprzedzenia trafi, a to zatrzymują ruch bo ciężarówki z budowy wyjeżdżają, jakieś dwa wahadła, postój, kawa na stacji itd. Wiadomo po Węgrzech za szybko to nie idzie. Dalej skręcamy na 84 na Sarvar ...

 

cdn. bo muszę już iść  :]

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tomii wybrałeś drogie ośrodki ,szczególnie SARVAR i ZALAKAROS, dlatego bardzo mnie ciekawi jak je ocenisz.

 

Pozdrowienia dla Antosia i małżonki .

 

 Tomii jeszcze ze dwa wyjazdy i będziesz na węgierskie przepiękne baseny termalne powracał każdego roku tak jak my .

A gdzie w planach Cserkeszolo ?.

My za kilka dni ponownie wyjeżdżamy na Węgry tylko dużo dłużej niż w kwietniu.

Tomii,jeżeli możesz to pośpiesz się z tą relacją w odcinkach bo może zdążę poczytać jeszcze przed wyjazdem na Węgry.Szczególnie interesuje mnie Twoja opinia o SARVAR.

Edytowane przez Lucek26 (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Z Sarvaru przek Ikervar do drogi 87, następnie na drogę nr 8 a następnie 74 przez Zalaegerszeg i dalej do ronda w Bak i tu uciekamy na 75. W końcu na lokalną drogę prowadzącą do samego Zalakaros. 

 

Na miejscu czyli na Camping Termál docieramy po 15. Może to i dobrze że tyle nam się zeszło, by oczywiście przyjazd między 13-15 wiąże się z czekaniem na koniec sjesty  :oslabiony:

 

 

Camping Termál - Zalakaros - WWW

 

Kemping ten położony jest jakieś 300 może 400 metrów od wejścia na baseny. Goście kempingu kupują bilety wejściowe na termy na recepcji kempingu. Otrzymują przy tym identyfikatory, które dają im możliwość dwa razy w ciągu dnia wyjść z basenów. W praktyce nigdy nie skorzystaliśmy z tej możliwości - na baseny chodziliśmy z całym "majdanem". Kemping ma swój klimat jednak troszkę odstaje od całej miejscowości. Zdominowany jest głównie przez emerytów niemieckich i austriackich. Trawa nie jest idealnie wystrzyżona, a toalety niedokładnie wysprzątane po zimie. Nie to żeby był syf, ale pajęczyna wisząca na słuchawce prysznica trochę razi  :hmm: . Można powiedzieć ze kemping odstaje na minus od całego miasta - chociaż tak samo jak miasto jest dość zielony. Pełno na nim drzew stojących na granicach parceli. Jest tu jakiś klimat i mi osobiście on odpowiada. Osobiście największym minusem dla mnie tego miejsca okazało się wi-fi  :] - wieczorem na tablicy informacyjnej recepcji wyczytałem iż jest ono free i od obsługi dostanę hasło i login. Rano u obsługi dowiedziałem się że Wi-Fi jest płatne  :oslabiony: no i to na godziny  :sciana: . 

Sporym minusem są również komary które wieczorami są, ale to na Węgrzech chyba nic dziwnego. 

Przy wyjściu z kempingu mamy restaurację, a poza terenem ale dosłownie 30 metrów od bramy sklep samoobsługowy i dobrze zaopatrzony warzywniak. Większe zakupy zrobimy w Nagykanizsa oddalonym około 15km (Tesco 24h, Lidl). 

Jako że byłem pytany o koszty. Za 6 nocy w składzie 2 + 1 bo Antek na campingu był normalnie liczony, z energią elektryczną zapłaciliśmy 404 zł. To jest suma jaką zdjęło z konta, z wszystkimi opłatami klimatycznymi itp.

 

DSCF6229.JPGDSCF6230.JPGDSCF6231.JPGDSCF6232.JPGDSCF6233.JPGDSCF6232.JPG

 

Sama miejscowość odebraliśmy bardzo pozytywnie. Informacja turystyczna, ryneczek z lokalnymi wyrobami (na którym działa wi-fi darmowe z basenów) , telebim na którym pokazywano MŚ 2014, możliwość zakupu wina w okolicznych winnicach, piękny zadbany park z placami zabaw dla dzieci no i spora ilość restauracji. Do miejscowości przyjeżdżają głównie Niemcy/Austriacy i Czesi. 

 

Baseny - Zalakarosi Furdo - WWW

 

Piękny ośrodek basenowy zrobił na nas pozytywne wrażenie. Szczególnie wart polecenia dla rodziców z mniejszymi dzieciakami, choć zjeżdżalnie dla tych większych też się znajdą. 

Ośrodek basenowy podzielony na dwie części. Kupując bilet mamy możliwość wyboru bilety dla dorosłych w cenach 2200 Forint lub 3400 Forint za osobę. To jest  odpowiednie 30 lub 46 zł. Kiedy warto dopłacić do droższego biletu? Moje spostrzeżenia mogą w sezonie okazać się błędne, ale lepiej na pewno kupić droższy bilet niż wypożyczyć leżankę - bo w części droższej leżaki i leżanki są ogólniedostępne. Podczas naszej obecności spora ich ilość była cały czas wolna. Do droższego biletu też warto dopłacić jeśli pogoda jest niepewna. Mamy tu sporo basenów zadaszonych, szczególnie dla dzieciaków - kiedy w bilecie tańszym zadaszone są wyłącznie wody lecznicze. 

 

DSCF6384.JPGDSCF6388.JPGDSCF6389.JPGDSCF6390.JPGDSCF6397.JPGDSCF6405.JPGDSCF6407.JPGDSCF6408.JPGDSCF6435.JPG

 

Dla dzieciaków organizowane są zajęcia w klubach Neckermana. Jakies zumby i minidisco. Mamy dla nich w droższej części też saunę (o niższej temp.), piaskownicę solną. Zarówno w droższej i tańszej części w klubach mamy miejsca gdzie można małego przewinąć, podgrzać mu mleko czy posiłek, czy po prostu uśpić. Na nas zrobiło wrażenie. 

 

cdn...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pogoda niestety nie dopisała w 100%. Z tego tez powodu przeciągnęliśmy wizytę w Zalakaros licząc się z tym że w gorszy dzień pojedziemy zobaczyć jezioro termalne Heviz oraz Balaton nad którym jeszcze nie byliśmy.

 

Heviz to jest jakiś fenomen :] . Historia tego miejsca jest dość ciekawa, przeczytać można sobie w przewodnikach czy w googlach. Coś tam musi być bo mimo kiepskiej pogody ilość turystów (w tym najwięcej z Rosji) była powalająca. Tak samo powalający jest wstęp na teren uzdrowiska 2500 forint za 3 godziny. Drożej niż za całodniowy pobyt na tańszych kąpieliskach w Zalakaros. Jako że pewne było że się rozpada, wróciliśmy do auta i pojechaliśmy do Keszthely czyli jednej z większych miejscowości nad Balatonem.

Spacerek na brzegiem jeziora, karmienie kaczek, przejazd turystyczną kolejką, obiadek itd. Jest ładny zamek - jednak ze względu na Antka nie zdecydowaliśmy się na zwiedzanie i szkoda. Dorwaliśmy na obiedzie ulotkę zamku i okazało się że jest tam spora makieta pociągów ( http://helikonkastely.hu/en/exhibitions/permanent-exhibitions/historical-model-railway-exhibition/ ) - a Antek uwielbia te klimaty... 

 

Wieczorem wracamy do Zalakaros. Zaczyna padać i pada całą noc i nie przestaje. W deszczu zwijamy przedsionek i mimo wszystkich rad niemieckich sąsiadów że pada wszędzie, nawet w Niemczech ruszamy do Sarvaru. Zalaegerszeg musimy zostawić na jakiś inny moment - jest to kąpielisko odkryte a  pogoda płata figle.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

W Heviz masz kemping,a same termy to jedno wielkie źródełko no i ta woda gdzieś musi odpływać

Tak tak płynie przez ten właśnie kemping a za płotem jest dzikie kąpielisko i tam nic nie płacisz (no ewentualnie za kemping jak tam stoisz)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

O Sarvarze szukałem wcześniej informacji na Naszym forum. Było tego niewiele a legenda głosiła "jest zbyt drogo" jednak sam kemping jak i ośrodek na zdjęciach wyglądał zachęcająco. Po sprawdzeniu cen w Internecie stwierdziliśmy że strasznej tragedii nie ma, i na te dwie czy trzy noce możemy sobie pozwolić. Zdziwiło Nas tylko to że za wcześniejszy przyjazd tj. przed godziną 12:00 pobierają dodatkową opłatę. 

 

Z Zalakaros wyjechaliśmy zatem tak żeby na kemping w Sarvarze dotrzeć po 12:00  :] . No i ... i musieliśmy czekać do 14:30 bo sjesta jest, brama zamknięta i nie ma wjazdu. Pojechaliśmy zatem na zakupy do pobliskiego Tesco. Przeszliśmy się również po kempingu w celu wybrania odpowiedniej parceli. Jest czerwiec, środek tygodnia więc 60% może nawet 70% parceli jest wolnych. Chcemy którąś z tych blisko samego wejścia na baseny.  Wreszcie 14, pani z obsługi otwiera drzwi i całą trójką udajemy się do budynku recepcji w celu zameldowania się.

 

Pierwsza niemiła niespodzianka to informacja iż przy wyjeździe kemping musimy opuścić do 11:00, inaczej płacimy za kolejny dzień pobytu  :sciana: . Ok - jakoś się z tym pogodziliśmy. Pani wypisała wszystkie kwity, po czym daje nam regulamin, kartę meldunkową, czipy na baseny i mówi że nasza parcela to 25. Od razu z mojej strony pada pytanie dlaczego 25? Bo tylko ta jest wolna. Tylko? Tak tylko 25 lub ta tutaj przy samej recepcji... Uśmiechnąłem się do żony i już po polsku stwierdziłem, że chyba jutro tu jakiś zlot jest planowany że wszystko zajęte. Nic to - nie będzie kłamczucha z recepcji psuła mi humoru. W końcu na zewnątrz świeci słońce a ja mam bagażnik pełny mokrych rzeczy które trzeba suszyć. Po wyjściu z recepcji żona stwierdziła że dłużej jak dwie noce to tu nie zabalujemy  :] - teraz myślę że trzeba było od razu jechać gdzieś dalej.

 

Nasza parcela jest w ciągu innych zajętych parcel. Mam wrażenie iż polaków i Czechów wrzucano w jeden kąt na kempingu, parcela koło parceli. Moim zdaniem goście z Niemiec i Austrii dostawali lepsze miejsca :oslabiony:  - jednak i tak cały czas jestem zszokowany faktem jak ktoś może wybierać za mnie miejsce postoju na kempingu który świeci pustkami. To zdjęcia ośrodka na których widać obłożenie podczas naszego pobytu:

 

 

DSCF6511.JPG

DSCF6512.JPG

DSCF6513.JPG

DSCF6514.JPG

DSCF6515.JPG

DSCF6516.JPG

DSCF6517.JPG

DSCF6518.JPG

DSCF6519.JPG

DSCF6525.JPG

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Następnie Cieszyn - Cadca - Zilina o tych godzinach to bułka z masłem. Zero stania po drodze, tylko z ta różnica że winietę kupowaliśmy nie na przejściu granicznym (wszystkie budy z winietami były zamknięte) a na stacji OMV po lewej stronie w Cadcy. 

 

 

Stacja OMV w Cadca to pierwsze miejsce gdzie udało mi się kupić winietę na zestaw powyżej 3,5 tony - zdecydowanie polecam to miejsce - wcześniej kręcili nosem.

 

Relacja fajna, miejsca też, ale sposób postępowania w Sarvarze godny napiętnowania...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Super relacja.

Tomii a byliście kiedyś w Lipot? Jak ocenicie opisywane termy na tle wym. miejsca.

 

Marec ma rację w 100%. Od Zwardonia zwiedzłem większość stacji i sklepików z napisem "winiety". Albo nie mieli terminala, albo tylko gotówką za winiety, albo tylko 10 dniowe... Ostatecznie OMV rozwiązało problem.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Super relacja.

Tomii a byliście kiedyś w Lipot? Jak ocenicie opisywane termy na tle wym. miejsca.

 

Tak byliśmy - http://forum.karawaning.pl/topic/14282-węgierskie-baseny-z-małym-15-rocznym-dzieckiem-relacja-2013/?p=331335

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 2 tygodnie później...

No ten Sarvar śmieszny z tymi miejscówkami, myśmy nie zauważyli że pani w recepcji wybrała nam miejsca i ustawiliśmy się tam gdzie nam pasowało... wyszło to na następny dzień i o dziwo się okazało że możemy tam stać - czyli przy samym wejściu na baseny.

Pozytywne wrażenie na nas zrobiły same baseny a w szczególności dobudowana część dla dzieci, szkoda tylko że do niektórych zjeżdżalni tam stoją i wpuszczają z miarką - czyt. bez 120cm do ramion nie podchodź, a zjeżdżalnie takie że nasz młody chociażby w Lipocie z większych sam jeździł.

A apropo dogrywki Węgierskiej to my robimy takową od 14 sierpnia na 10 dni

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A apropo dogrywki Węgierskiej to my robimy takową od 14 sierpnia na 10 dni

 

Mamy urlop zaplanowany na ten sam termin i jeśli w kraju pogoda nie będzie sprzyjała wypoczynkowi, to możliwe że znów na siebie gdzieś wpadniemy  :yes: .

 

Same baseny w Sarvarze też nam odpowiadały, chociaż zieleń nie jest tak zadbana jak np. w Zalakaros czy w Lipocie. Zjeżdżalnie dają radę i ciekawe jak będzie to wszystko wyglądało po rozbudowie zjeżdżalni zewnętrznych. 

 

To może dorzucę parę zdjęć basenów co by ewentualni zainteresowani mogli sobie zerknąć. Zdjęcia przedstawiają tylko niewielką część basenów. Na zdjęciach jest też Antek, który po szaleństwach w wodzie... przycina komara dając rodzicom czas na odpoczynek  :] .

DSCF6601.JPG

DSCF6560.JPG

DSCF6578.JPG

DSCF6580.JPG

DSCF6587.JPG

DSCF6594.JPG

DSCF6596.JPG

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mamy urlop zaplanowany na ten sam termin i jeśli w kraju pogoda nie będzie sprzyjała wypoczynkowi, to możliwe że znów na siebie gdzieś wpadniemy  :yes: .

 

W przeciągu tych dni chcemy odwiedzić Bukfurdo, Lipot i Pape więc może gdzieś się uda wspólne piwko wypić :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mnie sie plany trochę pokrzyżowały i 11 muszę być w Krk, więc start 11 wieczorem, albo 12 z rana.

W planach północno-zach Węgry, potem (16-17) uciekamy do Włoch przez Austrię. 

 

Miejscówki w sumie podobne, tzn Lipot i Pape na pewno brane pod uwagę, Bukfurdo, Zalakaros, Sarvar jakoś mniej po drodze ;)

Chciałbym jeszcze zobaczyć jezioro Heviz 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
 Udostępnij

  • Witamy

    Witamy na największym polskim forum karawaningowym. Zaloguj się by wziąć udział w dyskusji.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...