Jump to content

Nie dajmy się wkręcać,


and123
 Share

Recommended Posts

Od kilku tygodni przeglądam archiwalne posty działu "kącik turystyczny" i z przerażeniem czytam co pewien czas wypowiedzi w rodzaju: przejechałem szczęśliwie Słowację, musiałem dać na granicy, w tym kraju trzeba dawać policji, w Czechach biorą itp. Do tego zdarzają się posty, że ktoś to widział, ktoś to robił itd itd.

Podziele się więc swoim doświadczeniem i zasadami jakie stosuje w przypadku kontaktu z różnymi "władzami", różnych krajów. Opieram to na swoim ponad 10 letnimi wojażami zagranicznymi, średnio 4-5 razy do roku, na kierunku": od Litwy, Ukrainy, Mołdawii, Republiki Zadniestrzańskiej (tak, tak - jest taki kraj w Europie, choć nieuznawany przez inne państwa), Słowacji, Czech, Węgier, Austrii, Słowenii, Chorwacji i Włoch.

Warunek jest tylko jeden - SAMI JESTEŚMY W PORZĄDKU - nie popełniliśmy wykroczenia, nie jesteśmy po kielichu, przed wyjazdem sprawdziliśmy np. na stronie naszego MSZ jakie potrzebujemy dokumenty w podróży (np. ubezpieczenie). I to wsio.

 

1. Wbijamy sobie do głowy, że wszelaka policja, celnicy, straż graniczna - TO TYLKO URZĘDNICY, którzy w każdym kraju mają między innymi obowiązek udzielania nam pomocy.

 

2. Jeśli złapali nas na radar i jeszcze potem sprawdzają nam żarówki, opony itp, to d... zbita. Ale jeśli zatrzymują bez widocznego powodu i zaczynają szukać dziury w całym, czyli przygotowują nas do dania w łapę, to dość szybko przerywam taką interwencję pytaniem "jaki jest problem?" Robię to grzecznie ale stanowczo i wtedy następuję albo próba wmówienia mi jakiegoś braku albo ....... widząc moje podejście, jakaś krótka kurtuazyjna rozmowa i życzenie dalszej jazdy.

 

3. Wszelkie próby wmówienia, np braku jakiegoś dodatkowego ubezpieczenia, dokumentu itp, kwituję bez zbędnej rozmowy słowami (oczywiście w danym języku) : Polskiego konsula i tłumacza proszę !! Potem rozsiadam się wygodnie w fotelu i zaprzestaje dyskusji.

W 100% następuje zwrot dokumentów i dalsza wolna jazda.

 

4. Na granicy polsko-ukraińskiej celnicy podchodzą bez padronu do samochodów, ze słowami: "taksu dasz" lub tp. Ponieważ 90 % przekraczających tę granicę to polskie tankowce paliwa albo ukraińska dostawa papierosów i wódki, więc 90 % przekraczających daje w łapę. Ja wychylam się tylko przez okno i głośno pytam: co chciał i ..... nie ma śladu po celniku.

 

5. Wieloletnie oko policjanta widzi, kto jest łatwą ofiarą i jeśli trzęsiemy się ze strachu i płaszczymy przed nim - to zapewne rozstaniemy się odchudzeni o kwotę xxx waluty.

 

6. Przygotujmy się więc dobrze do podróży, przestrzegajmy przepisów kraju, który nas gości i nie dajmy sie wkręcać w dawanie. Każdy kraj wie, że jedziemy tam zostawić sporo swoich pieniędzy ale niekoniecznie to muszą być jakieś haracze.

 

 

PS. Przy okazji, to żadna łaska, że żądamy przybycia polskiego konsula, który jest zobowiązany do udzielania pomocy Polakom w tym kraju. On też jest tylko urzędnikim. :ok:

Link to comment
Share on other sites

and123, madrze prawisz :ok: . Tylko nawet oczyma wyobrazni nie widze tego konsula, ktory jedzie 200km aby spotkac sie na drodze z Polakiem, ktory potrzebuje pomocy.

Link to comment
Share on other sites

Ale to problem np. policmajstra ! ! !

Jak on sobie pomyśli, że musi szefa o tym powiadomić, Ten swojego szefa, ten komendanta ichniejszego wojewódzkiego, ten do jakiejś komendy głównej itd itd itd. więc odpuszczają. Choć takie przypadki to miałem najwyżej jakieś 3 w swoim życiu. :ok:

A jeden posterunkowy w Mołdawii, to chciał się nawet zaprzyjaźnić po takiej rozmowie :ok:

Link to comment
Share on other sites

and123, a ty w areszcie lub na komendzie gnijesz???? policja polska to banda z ktorymi ciezko wygrac bo zachowuja cie czasami (oczywiscie nie wszyscy) jak Chuck Norris ..... rozumiem nie poddawac sie i byc stanowczy ale hardziaka strugac... no coz ja taki odwazny nie jestem .. na granicy wszystko ci do samochodu moga wzucic.. woreczek z maka ci podlozy a zanim wyjasni sie ze to nie to co wszyscy mysla minie sporo czasow i nerwow... oczywiscnie nie mowie ze od razu w lape dawac ...

Link to comment
Share on other sites

and123 wszystko to brzmi rozsądnie. Niestety w życiu różnie wychodzi. Potwierdzi to każdy kto miał jakieś nieprzyjemne przejścia z policją nawet i w Polsce.

Kiedyś zostałem zatrzymany, dostałem dość solidnego kopniaka po nogach, następnie przeszukany i było na prawdę nie miło. Po tym wszystkim okazało się, że oni się pomylili. Ledwo do domu wlazłem tak mnie noga nachrzaniała :ok:.

Udowodnisz coś komu? Nie było sensu - jedynym świadkiem był drugi Policjant, a wiadomo jest przecież, że ręka rękę myje :ok:

Nigdy nie dałem Policjantowi w łapę i nigdy nie dam. Staram się jednak załatwiać wszystko prośbą nie groźbą bo tak po prostu jest bezpiecznie. Może to jest kwestia wieku osoby kontrolowanej przez policję, ale jako młody człowiek nie odważył bym się powiedzieć, że bez konsula nie gadam. To by się mogło skończyć mało przyjemni...

Link to comment
Share on other sites

Ja też dorzucę coś ze swojego skromnego doświadczenia.

Kilka lat temu jechałem z żoną do Włoch (jeszcze osobówką). Na granicy słowacko-austriackiej w Bratysławie celnik(?) przyczepił się o brak winietki. Odpowiedziałem stanowczo, zresztą zgodnie z prawdą, że nie jeżdżę ich autostradami (wtedy było ich na mojej trasie ledwie kilkadziesiąt kilometrów); dał nam spokój, kiedy wymieniłem parę miast leżących po drodze. Po przekroczeniu granicy (sobota, koło północy) bezskutecznie poszukiwaliśmy czynnej stacji benzynowej żeby kupić austriacką winietę; wjechaliśmy za nią aż do Wiednia, potem lokalną drogą do Wiener Neustadt, gdzie czekaliśmy do rana na otwarcie jakiejś stacji (w niedzielę? :ok:). Rano wjechałem na autostradę z myślą, że kupię ją na najbliższym rasthofie (ok. 30 km dalej). Zjeżdżając zauważyłem, że ktoś mnie śledzi. Zaparkowałem i jak gdyby nigdy nic, poszedłem do baru kupić winietę i wypić kawę. Po powrocie czekali na mnie panowie mundurowi, którzy po krótkim wyjaśnieniu sytuacji (po angielsku) kazali mi przykleić naklejkę i... życzyli szerokiej drogi! :ok: A tyle się nasłuchałem o wyjątkowej nieuprzejmości austriackich policmajstrów do Polaków (a może po prostu wyglądałem na turystę, a nie gastarbeitera?)

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Loading...
 Share

×
×
  • Create New...