Skocz do zawartości

Dzikie atrakcje dla dzieci - przygody


Socale

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie. 

Jak wiecie, jestem fanem dzikich pobytów weekendowych. 

Chciałbym, byście w tym temacie podpowiadali o pomysłach i atrakcjach, jakie można wymyśleć dzieciom. 

Ognisko, śpiew to typowe, ale nie wzbudza emocji tak bardzo jak przygoda i poznawanie niecywilizowanego świata.

.

Mam w opracowaniu przygodę pt: "Odszukanie szczęśliwych liczb" . 

Tak w skrócie:

Zablefuję wobec dzieci , że zdobyłem jakąś starą mapę i że w miejscu w którym jesteśmy wiele razy próbowałem ale samemu mi się "nie udało" więc może z pomocą dzieci uda się odnaleźć tajemne miejsce (skrzętnie wcześniej przygotowane) . 

Tam lub gdzieś - zostanie znaleziona w butelce "stara instrukcja" . 

W instrukcji treść pisana starym  trudno rozumianym pismem (by myśleć co znaczy dany wyraz) ze wskazówkami, którą można odczytać za pomocą "płaskich sreber" , niech dzieciaki wpadną że chodzi o lustra :)

W treści kolejne wskazówki, "że po zachodzie słońca , kierunek wyznaczy jakaś gwiazda a odległość w krokach czegoś od czegoś określi suma liczb jakiegoś zjawiska". 

Zjawisko zostanie przeze mnie oczywiście zmyślone, ale "do jego wymyślenia" posłużą mi rysunki każdego dziecka z osobna, każde będzie rysowało np. inną stronę świata tak jak widzi i będzie w przekonaniu ze jego rysunek jest jakimś kluczem. 

Połapanie wszystkiego do kupy "pozwoli ustalić gdzie szukać SZCZĘŚLIWYCH LICZB" ;)

Owe miejsce wskazane przez słońce, księżyc, gwiazdy, rysunki dzieci i kilku innych pomysłów, będzie znajdować się "gdzieś tam".

Oczywiście za pierwszym razem nie trafimy, ale zaraz znajdzie się kolejna wskazówka i... wreszcie znajdziemy to miejsce.

A tam... zakopana będzie skrzyneczka ze "skarbami" czyli medalionami/amuletami (sam coś sklepię i wybiję z eurocentówek - są starobrudnawo metalowe  ;) ) w każdym otworek i rzemyk i na każdym będzie wybita wielokrotność cyfry np 7 która ma przynosić szczęście w przyszłości, np 7, 42, 21 itp. Dla każdego dziecka inna ;)

Wszystko będzie wyglądało, jakby w ziemi leżało 100lat i jest to stara tajemnica...

Może wsadzę do butelki jakieś starodawne zdjęcie - dla podkręcenia emocji :)

Owe cyfry też nie będą z przypadku, będą pasowały do wspomnianego wyżej "jakiegoś zjawiska".

.

Wszystko ma być zagadką na każdym kroku ale poukładam tak, żeby w dziecięcym rozumowaniu i zależnościach tych "odkryć" , wszystko logicznie grało a o pokierowanie przygodą już ja odpowiednio zadbam paleniem głupa, "genialnym pomysłem" aktorstwem itp. 

 

.

Takie coś typu Indiana Jones

.

Zabawa/przygoda trwać będzie np 2 dni wliczając "zjawiska i spostrzeżenia nocne" ,  w ich obecności rzecz jasna :)

.

Wadą tej zabawy jest jej jednorazowość, dlatego oczekuję innych złożonych pomysłów :)

Edytowane przez WojtEwa (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To ja proponuje prostsze rozwiązanie a jednocześnie zajefajne i bynajmniej nie jednorazowe

 

Geocaching to gra terenowa użytkowników GPS polegająca na poszukiwaniu "skarbów" ukrytych przez jej innych uczestników. Poszukiwane skarby, tzw. skrzynki to odpowiednio zabezpieczone, wodoszczelne pojemniki zawierające drobne upominki oraz dziennik, w którym kolejni znalazcy odnotowują swoje odkrycia.

więcej na http://opencaching.pl/

skarby są rożnego rodzaju i różnego stopnia trudności do wyboru do koloru

między innymi multi czyli żeby znaleźć końcową to wcześniej trzeba znaleźć inne w których są wskazówki do tej właściwej

 

 

polecam

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wojtku. wiele razy podpuszczałem tak maluchy na poszukiwanie skarbów , (wcześniej ukrytych przeze mnie). Wyśmienicie się dzieci przy tym bawią. 

Często taką  mega atrakcją  była zwykła ,najzwyklejsza lina zawieszona między drzewami czy zwisająca z konaru a już  full wypas jak można było z niej wpadać do wody.  

Tradycją także było budowanie wszelkiego rodzaju stateczków z kory do spławiania rzeką, a w wersji jeziorowej dochodziła jeszcze opcja bombardowania floty kulami z przybrzeżnego błota. budowane były żaglowce z żaglem z liścia czy w wersji dla zaawansowanych   parostatki napędzane świecą.

Chłopcy chętnie budowali zawsze swe "bazy" - szałasy z patyków a dziewczynki ogródki przystrajane szyszkami czy kwiatami z pola niczym ptak altannik.  

Jednak do dziś  większość moich podopiecznych , (dziś  już z własnymi rodzinami) najlepiej wspominają zaczerpnięte z amerykańskich filmów niestworzone wieczorne opowieści przy ognisku z nutą  grozy i efektami specjalnymi w postaci poruszanych żyłką krzaków .  

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

O to to właśnie chodzi, takie niecodzienne pomysły.

W dzisiejszych czasach, gdzie dominuje internet/interkom/intercoś itp, dzieciaki są właściwie pozbawione takich przygód a jeszcze na dodatek zamula się je jakimiś "uspokajającymi tabletami" za 1zł. 

Gangrena jedna ta cała technika teraz...

.

A to co napisałeś

...

niestworzone wieczorne opowieści przy ognisku z nutą  grozy i efektami specjalnymi w postaci poruszanych żyłką krzaków .  

to będzie prawdziwa eksplozja emocji :) !

Edytowane przez WojtEwa (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

..............

to będzie prawdziwa eksplozja emocji :) !

Tylko nie przeholuj jak ja.

Jednej nocy wkręciłem dziatwę  że w miejscu gdzie aktualnie biwakujemy widziano obcych z kosmosu, a w między czasie jeden z ojców wysmarował sobie twarz fluorestencyjnym zielonym olejkiem ze spławika i wyłonił się  z krzaków nie mówiąc słowa .Mało ogniska nie stratowały uciekając w popłochu. 

Innym razem w czasie podkręcania grozy opowieści przez pobliskie krzaczory z mroku zaczęła przedzierać się  krowa do jeziora . Nasze obozowisko miała na trasie. Wystarczył ten trzask gałęzi z pod kopyt i wleczonego łańcucha po ściółce by mieć  apogeum zbiorowej histerii. Wtedy nawet wtajemniczeni rodzice wymiękli. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No faktycznie , można łatwo przesadzić.

Nie przyszło mi do glowy żeby takie dreszczyki dzieciom serwować, ale coś w tym stylu aby nie przesadzić :)

.

Na wczorajszym zakończeniu weekendu zdarzyła się tragedia :(

Dobrze że żadnych dzieci z nami nie było.

Mieliśmy z ukochaną piesia Yorka, Tofika vel Krokodyl - był tu na forum gdzieś http://forum.karawaning.pl/topic/12777-je%C5%BAdzicie-z-psami-nad-morze/page-2?do=findComment&comment=298532

 

Tuż obok przyjechali wędkarze z psem coś typu Husky .

Obydwa psy były sobą bardzo zainteresowane. Zwijaliśmy się, sprzątaliśmy po sobie, chwila nieuwagi... 2 sekundy to trwało.

Usłyszałem tylko skowyt Tofika i dwa majtnięcia nim. Był cudownie mądrym i grzecznym psiakiem, ale nie znał pojęcia niebezpieczeństwa.

Był z nami zawsze i wszędzie.

Serce boli. :'(

 

post-2083-0-31411300-1370893152_thumb.jpg

Edytowane przez WojtEwa (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Cóż. Psi świat, instynkty działają.

Może to dziwnie zabrzmi, ale... nie wytrzymaliśmy.

Pojechaliśmy dziś do hodowli skąd pochodził Tofik - blisko Nowej Soli po kolejnego, mamy już w domu maleństwo, to jednak fakt ten żalu nie koi. 

Czas.

Będziemy uczyć i wychowywać od nowa.

.

Tymczasem z żalu zrobił się mały OT - a przecież o zabawie temat jest :)

Wdrożę, na bank będą efekty żyłkowe :)

Boję się trochę o tych kosmitach, coby mi dzieciaki w majty nie narobiły ale...

Zaświecić coś odblaskowego na drzewie i poświecić ledem z ukrycia... Hi hi, czemu nie ?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zaczęłąm czytać o zabawach dla dzieci, ale wymiękąm jak doszłam do posta o Waszym piesku, sami mamy takiego. Naprawdę mi przykro, mam nadzieję, że keidyś się spotkamy i będziemy mogli wykorzystać twoje doświadczenie w zabawach z dzieciakami.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

U nas wystarczyło po drodze z Zakopca odwiedzic w Suchej Beskidzkiej karczmę Rzym... opowiedziec legendę o Twardowskim a potem w samochodzie przeczytac cudny skąd inąd tekst Siedzą, piją, lulki palą a przy opisie wyłaniającego sie Mefistofila z kieliszka, jego haczykowatym nosie i krogulczych pazurach młodszy synek miał oczy jak spodki ;)

 

zawsze fajnie jest pobawić się w zwykłe podchody :)

 

 

***

wojtewo...współczuję przeżyć i straty psiaczka... :(

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Witamy

    Witamy na największym polskim forum karawaningowym. Zaloguj się by wziąć udział w dyskusji.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.