Skocz do zawartości

Moja przygoda z caravaningiem. Ostromecko.


PingwinLegnica

Rekomendowane odpowiedzi

Miałem imprezę rajdową na początku kwietnia. Żona wraz z synem postanowiła dołączyć do mnie. W sumie 6 dni więc postanowiłem zaszaleć i zamiast zwyczajowo hotelu postanowiliśmy wynająć przyczepę kampingową. Wszedłem do internetu, wpisałem " przyczepy kampingowe" i znalazłem stronę http://www.przyczepycampingowe.com.pl/ . Stanęło zatem na firmie przyczepycampingowe.com.pl Ostrowieczno 29 Dolsk Wielkopolska.

 

Dzwonię i słyszę " wszystkie przyczepy w doskonałym stanie, wszystkie sprawne, czyste, sam pan sobie wybierze na placu, którą Pan sobie zarzyczy"

poprosiłem o :

największą

z wodą (poprosiłem o napełnienie)

z akumulatorem - dlatego, że nasze miejsce docelowe (ok 200 km dalej) nie jest typowym campingiem i nie będzie możliwości ładowania czy donoszenia wody)

z ogrzewaniem gazowym

poprosiłem o napełnioną butlę gazem

 

słyszę - oczywiście, że wszystko będzie na pana czekać na miejscu... a że termin napięty ustaliłem godzinę odbioru za trzy dni rano o ósmej...

 

Dojeżdżam na miejsce , jest ósma. Dzwonię , dzwonię, dzwonię... mijają minuty... minuty... w końcu udało mi się obudzić właścicieli... 40 minut obsuwy, trudno myślę, mały falstart...

 

Wchodzę na plac: przyczepy brudne jak świenie..., błoto na placu... trudno myślę - umyją ją jakoś po drodze, co by wstydu na rajdzie nie było, wybieram najczystrzą.

 

Właścicielka zaczyna wydawać mi przyczepę - a że to mój pierwszy raz proszę o zapalenie piecyka... Okazuje się, że piecyk nie działa... Kolejna obsuwa, mija kolejne 40 minut, zanim ktoś coś brakującego do piecyka przynosi... dalej "tutaj odkręca pan wodę i będzie lecieć..." woda nie leci bo nikt zbiornika nie napełnił... akumulator rozładowany i słyszę "no wie pan, to początek sezonu więc akumulator jest rozładowany...  czemu się pan dziwi ?" wody nie nalaliśmy bo wąż wodny mamy zamarznięty ale damy Panu konewkę i sobie pan na miejscu uzupełni " . Już mi wstyd przed żoną ale co tam... przygoda, przygoda, każdej chwili szkoda, zbliżamy sie do wyjazdu. Pokazują mi jak rozłożyć nogi pod przyczepą, wypisują papiery... zimno jak cholera... w końcu po 3 godzinach mogę jechać...

 

Po drodze załatwiam sobie pełną butlę, u jakiegoś rolnika napełniam wodą zbiornik. Ufff kolejna godzina obsuwy...

 

Na miejscu szybka instalacja, szczęście, że mieliśmy znajomego na placu, który zna się na przyczepach - włącza nam lodówkę, piecyk... Ufff czas campingu rozpoczęty. Spóźniam się oczywiście ze wszystkim w końcu 4 godziny spóźnienia... trudno myślę "trudne początki"...

 

Na miejscu okazuje się, że radio nie działa, dzięki agregatowi, który zabrałem ze sobą i pomocy kolegi udaje nam się naładować akumulator , agregacić śmiga cały dzień i wieczorkiem mamy elektryczność w ciszy :) hura hura...

 

Pobyt mija miło i zapominam o nieszczęsnym wydawaniu przyczepy... Szukam obiecanego przedsionka w przyczepie - okazuje się, że o nim też zapomnieli więc się z żoną moczymy przed przyczepą a zabraliśm,y stolik, krzesełka... w końcu wspomagam się namiotem serisowym, Na dworze jest zimno, napierdziela wciąż deszcz, wszystkie ciuchy przemoczone, nasz junior pokaszluje  więc hajcujemy w piecyku, do tego lodówka i  w ostatnią noc butla się kończy... Agregacik, farelka (w razie "w") i gotowe. Rajd udaje się wygrać i wracamy w kierunku domu, przyczepę posprzataliśmy, umyliśmy, powycieraliśmy nawet z wierzchu nareszcie zaczęła wyglądać przyzwoicie. udajemy się w kierunku wypożyczalni...

 

Dojeżdzamy na miejsce. Moje zdziwienie jest wielkie, kiedy kobieta rozbiera przyczepę na czynniki pierwsze i wszystko dokładnie sprawdza... Mija godzina... Sprawdza czy są wszystkie żarówki w lampach zewnętrznych !!!!! , jedna nie świeci pyta się mnie dlaczego ? dlaczego ku..wa ? a może się spaliła ? dzwoni do męża i okazuje się, że od początku się nie świeciła....

 

już się zagotowałem ale żona mnie uspokaja... każe mi patrzeć na zdobyty pucharek i już gęba mi się cieszy... do czasu...

 

woła mnie kobieta i mówi - wyłamaliście dwa uchwyty w tylnym oknie bo są połamane .

 

co ??????????????????

 

tłumaczę kobiecie, że ŻADNEGO, ANI JEDNEGO OKNA NIE OTWIERAŁEM A TE TYLNIE NAJWIĘKSZE, POD FIRANKĄ  TO CHYBA SOBIE ŻARTY ZE MNIE ROBI ? Skoro na dworze jest zimno, wypaliliśmy całą butlę gazu to jak mieliśmy się wietrzyć. Ona mi, żebym nie kłamał bo jest to nie możliwe, żeby za 6 dni wypalić całą butlę gazu... Co to ukryta kamera czy coś ? Chyba wiem ile poszło mi gazu i co otwierałem a co nie. 

 

Dzwoni przy mnie do swojego męża i mówi bezszczelnie :" no wiesz jak zwykle, połamali a teraz chcą ze mnie zrobić głupka, jak zwykle , wiesz..."

 

nosz k... mać. szlag mnie trafił ....

 

co to znaczy jak zwykle ? Całe życie człowiek idzie uczciwie,  na zawody wydałem ponad 5 tysięcy, straty w moim sprzęcie rajdowym sa na kolejne 3-4 tysiące i jak bym połamał jakiś duperelny fajans to bym sie nie przyznał ?

 

pokazuje kobiecie, że radio tez nie działa a ona na to, że to akurat wie ale okna działały

 

kiedy się jej pytam dlaczego nie zrobiła wydania przyczepy w taki sposób jak teraz odbiera - ona na to, że mogłem sobie sam posprawdzać bo w umowie podpisałem, że wszystko jest sprawne, nawet radio... poza tym się spieszyłem...

 

po DWÓCH KOLEJNYCH GODZINACH i prośbie zmarzniętej żony, ulegając płaczącemu dziecku odpuszczam i płace śmieszne 140 pln za uszkodzenia bo oni chcą do domu. Kobieta potrąca mi z kaucji. KOLEJNĄ GODZINĘ męczę się z nią z rachunkiem bo NIE CHCE MI GO WYSTAWIĆ !!!!

 

Wracam do domu ostro zmęczony psychicznie. Najbardziej boli mnie to, że ktoś mnie oszukał. Ktoś jest na tyle bezczelny... Rozumiem, że mają do czynienia z różnymi klientami ale NIE WSZYSCY SĄ ZŁODZIEJAMI I OSZUSTAMI ! Nie chodzi mi tutaj o owe 140 pln tylko o to, że zapłaciłem za coś co wiem, że nie zrobiłem...

 

Żona mówi mi teraz, że nigdy więcej przyczep ani camperów. Woli jak zwykle Hotele bo przyczepy będą się jej kojarzyć z jakimś horrorem. 

 

Szkoda... Może jeszcze kiedyś spróbujemy ale na razie omijamy szerokim łukiem...

 

Zadałem sobie wiele trudu, żeby to napisać nie dla zamsty a dla tych co zaczynają swoją przygodę z campingiem - żeby byli czujni. Co by było kiedy piecyk gazowy albo lodówka była by niesprawna....

 

morał - poproście osobę Wam wynajmnującą o przeprowadzenia wydania w taki sposób jak odbiór i to co jest nie sprawne lub czego wam nie pokazano czy działa (np. lodówki, wody itp) napiszcie w umowie, że podczas wydania nie zostało to sprawdzone w Waszej obecności.

 

Może na mnie trafiło z tą wypożyczalknią z Ostrowieczno  ... Może w innych wypozyczalkniach jest inaczej? Pewnie tak bo gorzej chyba być nie może... A zapłaciłem za 6 dni 500 pln, nie jest to mało, tym bardziej patrząc na low seazon.

 

Sam żyję z usług i kiedy w taki sposób podchodziłbym do swoich klientów już dawno byłbym na zasiłku...

 

 

 

ps. i jeszcze jedno, podczas przepychanki z rachunkiem dowiedziałem się o ciekawej historii :

 

klient wypożyczył od nich przyczepę i we Włoszech się popsuła. Skorzystał tam z serwisu i wymieniono uszkodzone łożysko. Właściciele wypożyczalni odmówili zwrotu kosztu naprawy (nie wiedziałem, że w ogóle można żądać za to zwrotu) na podstawie braku starego łozyska. Okazuje się, że klient miał fakturę z serwisu a nie miał starego łozyska i na tej podstawie obie strony poszły do sądu.... Ech... dziwne to miejsce... Że im się chce...

Edytowane przez PingwinLegnica (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak to jest w polskich wypożyczalniach, za zdezelowana budą płacisz tyle co za prawie nowa na zachodzie , o niekorzystnych umowach nie wspominając  , na "widzimisie" właścicela przepadnie ci kaucja bo ten stwierdzi ,ze uszkodziłeś 15 letnią przyczepę.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dobrze kolego ze podałes adres tego goscia co wypozycza takie barachło moze chetni na ten rodzaj wypoczynku stwierdzą ze najlepiej miec własną budke i ją piescic az do bolu-ale radzę nie  zniechęcac się :thank:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To zwykłe chamstwo , a nie uczciwie prowadzony interes. Ciekawe co właściciele tej pseudo- wypożyczalni przyczep powiedzieliby ,gdyby Kolega przestał upominać się o fakturę i zgłosił fakt ODMOWY jej wydania do Urzędu Skarbowego. :nono:

Edytowane przez Lucek26 (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Drodzy przedmówcy, przepraszam, ale chyba Was porąbało, oprzytomnijcie. Przeczytajcie relację kolegi Pingwina jeszcze raz, bez emocji.

Kolego Pingwinie

Z należnym Ci szacunkiem przeczytałem Twą wypowiedź rozpoczynającą ten wątek. I naprawdę bardzo się zastanawiam, czy faktycznie dobrym pomysłem było to, aby na ten wyjazd, o którym wspominałeś, jako środek noclegu wykorzystać przyczepę kempingową. Sądzę, że w Twoim przypadku wynajęcie hotelu/pensjonatu miałoby większy sens, nie borykałbyś się z problemami, których nie znasz, bo:

1. Postanowiłeś dla siebie, żony i syna wynająć NAJWIĘKSZĄ z możliwych przyczep. Błąd. Na dwie i pół osoby naprawdę wystarczy przyczepa rzędu 3.5 metra. Poza tym łatwiej jest ją ciągnąć. A Ty jeszcze nie ciągnąłeś żadnej przyczepy.
2. Poprosiłeś o napełnienie przyczepy wodą (tak przynajmniej napisałeś). Świadczy to o tym, że w ogóle nie masz o tym pojęcia. Przyczepy wodą się nie napełnia. Ewentualnie zbiornik na wodę można napełnić wodą. Ale to zagadnie jest akurat wyjątkowo trywialne, i ludzie przy zdrowych zmysłach, i w miarę sprawni manualnie, o to nie proszą, bo sobie sami z tym radzą. Wystarczy z kanisterkiem podejść pod kran. To mniej więcej tak, jakbyś pojechał samochodem na przegląd i poprosił o uzupełnienie powietrza w oponach.
3. Wszystkie przyczepy były brudne jak świnie? A czego się spodziewałaś? Znajdź mi chociaż JEDNĄ instytucję wynajmującą przyczepy przez CAŁY ROK, a nie tylko w sezonie. Czego Ty się spodziewałeś? Że właściciel firmy wynajmującej przyczepy, obudzony z letargu, nagle umyje, wysprząta i wypachni z początkiem kwietnia WSZYSTKIE swoje przyczepy, bo się znalazł jakiś kosmita, co planuje jakiś wypad z początkiem kwietnia? Przepraszam, jeśli przejaskrawiam.

Czytając Twoją lekturę mógłbym mnożyć kwestie. Ale tego nie zrobię z szacunku dla pozostałych uczestników forum.

Drogi Pingwinie

Musisz zrozumieć, że poziom abstrakcji związany z wynajęciem przyczepy przed sezonem jest DALEKO INNY od wynajęcia pokoju w hotelu/pensjonacie w dowolnej porze roku. Wspomniałeś, że chciałeś zaszaleć, w sensie pewnie takim, że chciałeś zapewnić dodatkowe atrakcje. Dobre intencje się liczą i znajdują zwykle poparcie. Aczkolwiek w przypadku karawaningu jakikolwiek element przypadkowy może całkowicie pogrzebać chęć do obcowania z tą formą turystyki. W tym temacie na prawdę trzeba poświęcić troszkę czasu i się do tego solidnie przygotować.

 

Może to zjawisko nie było przypadkowe, i faktycznie chcesz się zmierzyć z karawaningiem? To bardzo zapraszamy. Służymy Ci potężną dawką wiedzy i doświadczenia. Ale zrób to na ludzkich warunkach. I najpierw poczytaj, popytaj, zamiast iść na żywioł a potem wyciągać zupełnie paranoidalne wnioski.

Natomiast jeśli to było dzieło wyłącznie przypadku? To zapewne jesteś już daleko i nie widzisz już mojej odpowiedzi.

 

Tak czy siak pozdrawiam

Maciek
 
 

Edytowane przez maciej68 (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@maciej68
Z całym szacunkiem i estymą dla Ciebie nie przesadzaj. Jeśli uważasz, że "nieziemskim" pomysłem był wyjazd przed sezonem, bo wynajmująca "firma" (?) nie była przygotowana na to, to może powinni poinformować potencjalnego Klienta (a nawet dla swojego długofalowego biznesu delikatnie go spławić)? W kraju nad Wisłą jak zawsze ważniejsze było ogolenie leszcza... Do cna...
Do pozostałych Twych argumentów nie będę się stosunkował pozwól, pisemnie, może kiedyś przy piwku

pozdrawiam

robert

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@maciej68

Z całym szacunkiem i estymą dla Ciebie nie przesadzaj. Jeśli uważasz, że "nieziemskim" pomysłem był wyjazd przed sezonem, bo wynajmująca "firma" (?) nie była przygotowana na to, to może powinni poinformować potencjalnego Klienta (a nawet dla swojego długofalowego biznesu delikatnie go spławić)? W kraju nad Wisłą jak zawsze ważniejsze było ogolenie leszcza... Do cna...

Do pozostałych Twych argumentów nie będę się stosunkował pozwól, pisemnie, może kiedyś przy piwku

pozdrawiam

robert

 

 

@maciej68

Z całym szacunkiem i estymą dla Ciebie nie przesadzaj. Jeśli uważasz, że "nieziemskim" pomysłem był wyjazd przed sezonem, bo wynajmująca "firma" (?) nie była przygotowana na to, to może powinni poinformować potencjalnego Klienta (a nawet dla swojego długofalowego biznesu delikatnie go spławić)? W kraju nad Wisłą jak zawsze ważniejsze było ogolenie leszcza... Do cna...

Do pozostałych Twych argumentów nie będę się stosunkował pozwól, pisemnie, może kiedyś przy piwku

pozdrawiam

robert

No właśnie-poza tym firma miała 3 dni na przygotowanie przyczepy więc nie rozumiem dlaczego maciej ich tak broni?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@maciej68  - tak oczywiście gość miał awizować tydzień wcześniej oraz przeprosić właściciela bo ośmieli się wypożyczyć przyczep przed sezonem.

 

Własnie takie postawy klientów prowadzą do tego, że na każdym kroku firmy traktują nas jak śmieci w/z zasady "masz zapłacić a my mamy cię w d..... "

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Drodzy przedmówcy, przepraszam, ale chyba Was porąbało, oprzytomnijcie.

 

(...)

 

Przyczepy wodą się nie napełnia. Ewentualnie zbiornik na wodę można napełnić wodą. Ale to zagadnie jest akurat wyjątkowo trywialne, i ludzie przy zdrowych zmysłach, i w miarę sprawni manualnie, o to nie proszą, bo sobie sami z tym radzą. Wystarczy z kanisterkiem podejść pod kran.

 

 

Kolego, mam wrażenie, że jesteś niegrzeczny w stosunku do innych forumowiczów i nowego kolegi  :nono:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Drodzy przedmówcy, przepraszam, ale chyba Was porąbało, oprzytomnijcie. Przeczytajcie relację kolegi Pingwina jeszcze raz, bez emocji.

 

No to zabłysnąłeś na maxa tymi słowami thumbdown.gif  :banned:

 

 

No właśnie-poza tym firma miała 3 dni na przygotowanie przyczepy więc nie rozumiem dlaczego maciej ich tak broni?

Znajomy, kolega właściciela firmy :hmm:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@maciej68  - tak oczywiście gość miał awizować tydzień wcześniej oraz przeprosić właściciela bo ośmieli się wypożyczyć przyczep przed sezonem.

 

Własnie takie postawy klientów prowadzą do tego, że na każdym kroku firmy traktują nas jak śmieci w/z zasady "masz zapłacić a my mamy cię w d..... "

 

A może właściciele mieli już takich klientów, którzy dzwonili, zamawiali, a potem "zapominali" przyjechać odebrać przyczepę. 

Przecież kolega Pingwin mógł jechać, wybrać przyczepę, omówić wszystkie kwestie, zostawić zaliczkę i w umówionym terminie odebrać przyczepę. Podejrzewam że obyłoby się bez problemów

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
  • Witamy

    Witamy na największym polskim forum karawaningowym. Zaloguj się by wziąć udział w dyskusji.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.