Skocz do zawartości

Komunia


PATI73

Rekomendowane odpowiedzi

Podzielcie się wiedzą ,  czy to normalne żeby 4 tygodnie przed były spotkania rodziców i dzieci 2 x w tygodniu, też tak mieliście, czy tylko u nas tak wymyslają. Ja rozumien że przed samą uroczystością 3 dni to dla mnie normalne, ale tak jak u nas proponują to chyba przesada.   

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie jest to "normalne" ale niestety często spotykane ;-)

W mojej okolicy mocno rzecz zależy od konkretnego kościoła. Paradoksalnie najlepiej wygląda sprawa przygotowań w szkołach katolickich, bo tam szkoła załatwia przygotowania bez nadmiernego angażowania rodziców. W zwykłych szkołach tak nie jest i wówczas proboszcz ma zbyt dużo do powiedzenia więc wykorzystuje sytuację do robienia bezsensownej pompy. Między innymi dlatego nie chodzę do swojego kościoła parafialnego, a do sąsiedniej parafii kilka wsi dalej, bo tam proboszcz jest naprawdę rozsądnym człowiekiem z powołaniem do tego co robi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chodzi pewnie o to że nareszcie ma słuchaczy i nikt sie nie wychyli za bardzo, tylko że w naszym małym grajdołku gdzie kosciołów jest 8 (na 25tys mieszkańców)  są parafie gdzie maja 3 dni przez uroczystoscia spotkania i tyle. Nikt sie nie liczy z tym że dzieci maja zajęcia popołudniu i że my też chcemy troche wytchnienia i tak mam tyle zajęc że latam na wysokich obrotach przez cały tydzIeń. Wczoraj wspaniałomyslnie podarowali sobie spotkania w przerwie majowej -no bo gdybysmy musieli jescze z wyjazdu na Węgry zrezygnować to nie byłoby wesoło.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

PATI73 głowa do góry.Najważniejsze(tak jak w naszym wypadku)jest to że wekend majowy bez spotkań i co ważne na kempingu.Pozdrawiam

 

Powoli mi złość przechodzi, najwazniejsze że majówka wolna i to na kempingu.  

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Podzielcie się wiedzą ,  czy to normalne żeby 4 tygodnie przed były spotkania rodziców i dzieci 2 x w tygodniu, też tak mieliście, czy tylko u nas tak wymyslają. Ja rozumien że przed samą uroczystością 3 dni to dla mnie normalne, ale tak jak u nas proponują to chyba przesada.   

 

Nie narzekaj :]  My chodzimy z dzieckiem od października :blagac:   Do tego jeszcze dochodzą spotkania tylko dla rodziców, raz w miesiącu :yay:  Do tego jeszcze dochodzą ziarenka z niedzielnej mszy. Musimy się tłumaczyć za każdym razem jak gdzieś jedziemy. W innych parafiach niema żadnych "ziarenek" i musimy słownie udowadniać że byliśmy na mszy niedzielnej. 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie narzekaj :]  My chodzimy z dzieckiem od października :blagac:   Do tego jeszcze dochodzą spotkania tylko dla rodziców, raz w miesiącu :yay:  Do tego jeszcze dochodzą ziarenka z niedzielnej mszy. Musimy się tłumaczyć za każdym razem jak gdzieś jedziemy. W innych parafiach niema żadnych "ziarenek" i musimy słownie udowadniać że byliśmy na mszy niedzielnej

 

 

No to nie jest w takim razie najgorzej - dzięki za informację.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

nie masz aż tak źle, my chodziliśmy conajmniej pół roku co tydzień, w czasie Mszy Św a dokładnie tuż przed dzieci szły do salki obok kościoła i tam trwały nauki z księdzem, a później w czasie Mszy przychodziły do kościoła

ale przerażające było to że ksiądz zamykał drzwi na klucz i nie wpuszczał dzieci które się ciutkę spóźniły, np. na parkingu nie było miejsca i trzeba było podjechać dalej, wyobraź sobie zatrzymujesz się na ulicy i dzieciaki pędzą między samochodami  bo ksiądz drzwi na klucz zamyka, to było przerażające a na słowa że to Bóg drzwi przed wiernymi nie zamyka a ksiądz to robi to panie o nazwę to nie dokońca rozsądnie myślące mało Cię nie pobiły, 

fakt można wyjechać wcześniej ale ile wcześniej raz 10 min a raz 30 min.

Głowa do góry

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

To ja dodam coś od siebie...

Od września - raz w tygodniu na godzinną katechezę - dla dzieci, ale rodzice też współuczestniczą.

Raz w miesiącu (w ramach tych wcześniej wspomnianych katechez) katecheza tylko dla rodziców.

Msza w I czwartek miesiąca.
O niedzielnej Mszy nikt nawet nie wspomina - to oczywistość.

Dwa razy - w sobotę - dni skupienia dla rodziców (to ok. 6 godzin - dzieciom pozostałym w domu trzeba zapewnić opiekę).

Oczywiście jakieś dodatkowe próby czysto techniczne przed samą uroczystością pewnie będą ze trzy...

Sama uroczystość Komunii św. zawsze przypada 3. maja. (długi weekend zarezerwowany ;) )

 

Dużo tego, prawda?

To jeszcze dodam pielgrzymkę po Komunii, oraz to, że zobowiązaliśmy się do uczestniczenia w  katechezie przez kolejny rok (po komunii św).

 

I wiecie co..? Same plusy... Po pierwsze - dorosły człowiek (dojrzały..?) łapie się, że jego religijność i jego postrzeganie Boga przez te 'parę' lat trochę się zmieniło; można - jest czas i okazja - zastanowić się czy aby w dobrym kierunku. Można po raz kolejny odkryć dziecięcą prostotę wiary w Boga, zachwycić się i samemu tę relację próbować odbudować. Można przypomnieć sobie (albo odkryć) czemu, po co, dlaczego wierzymy; czemu i po co przystępujemy do Komunii św.... Jednym słowem - dorośli też przygotowują się do sakramentu, współuczestniczą, i przez to wszystko mogą pomóc i wspomóc dziecko w razie jakichkolwiek wątpliwości.

I wydaje mi się, że jeśli Komunia święta jest dla nas czymś bardzo ważnym (a jeśli nie jest - to po co wysyłamy dziecko do Komunii..?), to wszystkie te wyrzeczenia przyjmujemy z nadzieją, że wysiłki nasze nie idą na marne i dajemy dziecku właśnie coś najbardziej wartościowego.

Myślę, że warto spróbować przewartościować sobie pewne rzeczy i spojrzeć z innej trochę perspektywy. Wtedy te wysiłki włożone w dobre przygotowanie duchowe do Komunii nabierają sensu ;)

 

Acha - żeby nikogo nie straszyć: my uczestniczymy w przygotowaniach do wczesnej Komunii św. Dzieci mogą mieć od 5 lat w górę (są oczywiście dodatkowe obostrzenia - rodziny praktykujące etc); Więc z jednej strony to oczywiste, że rodzice współuczestniczyć muszą, żeby z dzieckiem rozmawiać, a z drugiej strony - tym większa praca i zaangażowanie w domu...

 

 

Pozdrawiam wszystkich zabieganych ;) nie zapominajcie o tym najważniejszym :)

Edytowane przez szadok (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

zapominajcie o tym najważniejszym :)

i tu się z Tobą zgadzam w 100% tylko te nasze spotkania nic nie maja wspólnego z katachezą, nauką (te mielismy wczesniej i to naprawde pomaga i nie mam nic przeciwko, faktycznie niektóre rzeczy pozwala usystematyzować) te maja byc próbami  do samej uroczystości w sumie będzie ich 11 -tu pojawia sie pytanie o sens takiego działania, rozumiem że mogły by to byc 3 dni przed uroczystością a nie 11.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam sie z bardzo wieloma tezami - właściwie z wszystkimi tezami posta. Ale w praktycznej realizacji brakuje mi w niektórych parafiach (np. w mojej) absolutnie kluczowej kwestii - dobrowolności. Miło gdy parafia organizuje nauki dla rodziców, miło gdy na nie zaprasza. Ale jest zupełnie nie do przyjęcia gdy nakazuje komukomlwiek uczestnictwo. To jest właśnie klucz. Jezus też mówił "...jeżeli chcesz... to idź za mną...". Ale proboszcz mówi jeżeli chcesz aby twoj dziecko mogło otrzymać sakramet to ty musisz...! Tu jest dla mnie pies pogrzebany.

 

No i z innej beczki podejście niektórych proboszczy (np. "mojego") do uroczystości, gdzie w sumie najmniej ważna jest treść a najistotniejsza forma - to burzy mi krew. Jestem zdecydowany posłać dziecko do komunii w innej parafii, ale proboszcz odgraża się, że on nie udzieli zgody (ciekawe, że on uważa, iż ma prawo zgodzić sie lub nie na sakrament ustanowiony przez jego najwyższego szefa). W poprzednich latach udzielał zgody jak grupka (nieliczna) rodziców zainteresowanych posłaniem dziecka do komunii w innej parafii dała pokaźną ofiarę przebłagalną w postaci np. drogiego ornatu. Wtedy już nie widział przeszkód w udzieleniu owej "zgody".

 

P.S. Wierzący - módlmy się za rozum proboszczów, bo ci potrafią większą rzeszę zniechęcić do instytucji kościoła niż najgorsze pokusy tego świata.

 

 

Same plusy... Po pierwsze - dorosły człowiek (dojrzały..?) łapie się, że jego religijność i jego postrzeganie Boga przez te 'parę' lat trochę się zmieniło

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

pamiętacie jak religie mieliśmy w kościele a teraz jest w szkole, kto chciał szedł do kościoła a teraz, zrobią na środkowej lekcji i albo jesteś na religi albo siedzisz pod klasą, pamiętam jak w liceum ( już religia była w szkole ) do wyboru religia czy etyka, religia na środkowej lekcji a na etykę trzeba było 2 godz czekać po lekcjach,

przecież ludzie nie odwracają się od Boga tylko mają dosyć zmuszania, kościól tak boi się stałego podatku, czemu ???? bo trzeba będzie zabiegać o parafianina a nie mu kazać. Trzeba będzie parafianina traktować jak parafianina a nie tylko daj i daj i daj i musisz i musisz i musisz  

 

na pielgrzymkę karawaningową nikt nie musiał i było 600 osób

Edytowane przez Marc_Mari (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Witamy

    Witamy na największym polskim forum karawaningowym. Zaloguj się by wziąć udział w dyskusji.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.