Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Michalc3

??? Znaczy jeżdżąc z przyczepą już... hmmm... z kilkanaście lat... dotąd trafiałem tylko na mniejszościowe kempingi? No dobra, może na 2 tych większościowych byłem... Też korzystałem z klinów... I nie wpychałem przyczepy ręcznie. Ale może jeszcze wszystko przede mną :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

Nie do wykonania na większości  kempingów, rzadko kiedy da się wiecheć z autem i przyczepą na parcelę zazwyczaj trzeba ustawiać przyczepę ręcznie, no chyba że ma się movera to można się bawić. Dlatego lepiej podkopać niż podnosić a tym bardziej wpychać przyczepę na jakieś kliny.

Jak właściciel dobrego pola zobaczy te twoje podkopy to będziesz się zbierał....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Voku

Nie wiem nie znam za bardzo Polskich kempingów, byłem może na 2 na Helu (no może jeszcze gdzieś ale nie pamiętam) gdzie była wolna amerykanka, może u nas jest tyle miejsca że się to sprawdza i sobie możesz manewrować samochodem jak chcesz, ale ogólnie na zachodzie kilny/najazdy do kamperów, przyczepy raczej ludzie podkopują niż podnoszą i rzadko kiedy da się ustawić przyczepę samochodem trzeba ją wpychać i ustawiać ręcznie na parceli . Ale tak jak pisałem jak masz movera to inna bajka

Edytowane przez Voku (wyświetl historię edycji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

Nie mam moovera. Jakoś sobie we czwórkę radzimy. Wiem że muszę kupić pompowane kółko. Z mojego doświadczenia wynika że w Polsce ustawianie autem/ręcznie to tak pół na pół.

Raz podkopałem trawnik i była kopara. Pokazałem ładnie wyciętą darń i powiedziałem że wsadzę ją tam po wyjeździe z dziury. Jakoś to koleś przełknął, a ja zostawiłem porządek.

Tak że wyleczyłem sie z kopania jak ktoś do mnie fika, dzieci słuchają... Itd.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Voku

Co kraj to obyczaj :D albo Co kemping to obyczaj :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Michalc3

Kolego Voku, jeżdżę przede wszystkim po kempingach za granicami Najjaśniejszej. Nie spotkałem się z tym, żeby na tamtych kempingach ktokolwiek pozwalał sobie na kopanie. Najczęściej na ichnich kempingach klinów właściwie raczej nie trzeba. Jeśli jednak już były potrzebne, to też i ustawiałem holownikiem przyczepę bez większych problemów. Bywałem na kempingach z wydzielonymi parcelami (w większości) jak i bez parcel. Gdybym miał szczególne upodobania, co do sposobu ustawiania przyczepy poprzez wpychanie jej pomiędzy drzewa i żywopłoty, to przyznam, że miałbym problem. Ale nie zostawiając przyczepy stacjonarnie, unikam takiej gimnastyki. Więc i poziomowanie jest czystą przyjemnością. Właśnie na klinach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Voku

To chyba mało widziałeś, ja widziałem zarówno kliny jak i podkopki zwłaszcza w Chorwacji, jedno i drugie ma swoje + jedno i drugie warto mieć szpadelek/klina

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czyś

??? Znaczy jeżdżąc z przyczepą już... hmmm... z kilkanaście lat... dotąd trafiałem tylko na mniejszościowe kempingi? No dobra, może na 2 tych większościowych byłem... Też korzystałem z klinów... I nie wpychałem przyczepy ręcznie. Ale może jeszcze wszystko przede mną :)

Na wciąganie na kliny/deseczki też są sposoby. Zwykle potrzeba jeden, więc ustawia się cepę z lekka w skos, klinuje się koło, które nie będzie na razie poziomowane, a na deseczki/klin poziomujący wstawia się drugie koło cepy pchając dyszel w bok (obracając cepę) i prostując kierunek cepy (a nie ciągnąc lub pchając cepę w kierunku na wprost). Nawet jedna osoba da radę, długość dyszla daje fajną dźwignię. W razie potrzeby można zrobić to i z drugim kołem, na klin poziomujący po drugiej stronie. Trzecia ręka tudzież druga osoba jest potrzebna do zaciągnięcia hamulca w odpowiednim momencie. Sam robiłem za podwórzowy mover nie dalej jak na jesieni, a deski okazały się niezbędne, żeby zostawić cepę "na równym" na zimę. Nic na siłę, większym młotkiem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Voku

:yes:

Ja widzę jeszcze jeden problem klinów z którym się spotkałem, przy dużej różnicy jak trzeba najechać od strony drzwi to drzwi lądują niewygodnie wysoko, wtedy jak dla mnie lepiej podkopać przeciwną stronę.

Druga sprawa to to może nam braknąć podpór jak zaczniemy podnosić, ale pod podpory też można zawsze coś podłożyć :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Misio

Mimo wszystko dla mnie podkopanie jest niemal że takie jak niepodstawienie zbiornika na szarą wodę...w końcu ta woda jest prawie czysta i nie skazi ziemi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chris_66

A ja właśnie kupiłem zwykły hydrauliczny podnośnik słupowy 3 tonowy do tego celu. Tak wiem, trochę cięższy niż trapez ale za to nie będę woził desek do podkładania. Jak będzie potrzeba, a była do tej pory nie raz to podstawię pod ramę w okolicach osi, podniosę ile trzeba i po robocie.

 

słupek "z marketu" często bywa za wysoki do tego, chyba, że masz niski słupek 

 

Sorki, Wy tak poważnie? Zamiast położyć sobie klin i wygodnie na niego wjechać, to będziecie podstawiać podnośnik i na tym podnośniku poziomować przyczepę? I co, tak ma pozostać na tym podnośniku? Ktos tu pisał podniesie na podnośniku, a potem wsunie klin? Gdzie? Przecież po podniesieniu, koła nieco opadają. Będzie musiał podnieść przyczepę aż do oderwania koła od podłoża, wsunie klin i co... potem opuści? O ile podniesie, a potem opuści? Zupełnie nie rozumiem. Jadąc z przyczepą, staję w miejscu, które mi odpowiada, wg zachowania przyczepy (samoistne otwieranie/zamykanie drzwi zewn, wewn., lodówki itp. jestem w stanie ocenić o ile mniej więcej podnieść przyczepę). Wyjmuję 1, albo 2 kliny, podkładam pod koła i cofam. Najprostsze z możliwych rozwiązań. Zabawa z podnośnikami, to grzebanina i do tego, moim zdaniem, niebezpieczna.

 

tak, na poważnie - podnoszę oś do poziomu , potem kółkiem podporowym poziomuję w drugiej płaszczyźnie i podporami stabilizuję budę 

na trapezie ośka zostaje przez cały pobyt , bardzo rzadko podkładam coś pod koła (ale kliny mam na wszelki wypadek- własne ze sklejki) 

do tego mam podkładki pod podpory - pamiętać trzeba że pełną wytrzymałość mają pod kątem 45 stopni - wysunięte na maxa są chybotliwe z tendencją do złamania się 

 

do tego mam saperkę do podkopania koła jak będzie potrzeba  :yes:

 

trafione zatopione

a do tego z moverem to poezja

 

szczególnie jak po moverem po piasku albo mokrej trawie szurasz - sama poezja , szczególnie łacińska  :ee:

 

Jak właściciel dobrego pola zobaczy te twoje podkopy to będziesz się zbierał....

 

dobre pola są poziome  :skromny: i nie trzeba nic kopać ani klinów wstawiać 

 

To chyba mało widziałeś, ja widziałem zarówno kliny jak i podkopki zwłaszcza w Chorwacji, jedno i drugie ma swoje + jedno i drugie warto mieć szpadelek/klina

 

i jeszcze jest problem z korzeniami  :]

 

Mimo wszystko dla mnie podkopanie jest niemal że takie jak niepodstawienie zbiornika na szarą wodę...w końcu ta woda jest prawie czysta i nie skazi ziemi...

 

jak właściciel pola nie zadbał o poziom na parceli to niech cierpi teraz wykopki na polu   :fuck:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maciejek34

A przy pomocy czego poziomujecie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacekzoo

To masz zepsuty wynalazek :)

Ale ja tam na oko ustawiam, byleby drzwi same się nie zamykał ani otwierały

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×