Skocz do zawartości

Sprowadziłem przyczepke z Belgii


szablasty

Rekomendowane odpowiedzi


 

Witam wszystkich



Jak większość z nas spędziłem jakiś czas na poszukiwaniu "tej
właściwej" przyczepki dla początkującego "karawaniarza" :)
Środki przeznaczone na zakup były oczywiście niewystarczające, zawsze było ich
mniej, niz koszt "tej" właśnie przyczepy którą sobie upatrzyłem. Poza
tym, nie chciałem przyczepy "bardzo starej" z tego względu, że
zamierzam się trochę powłóczyć po świecie ( no dobra-po Europie) a ciąganie
bądź co bądź leciwej budki mogło by jej nie wyjść na zdrowie. Nie bez znaczenia
był tez mój holownik ( Scenic II 1,5 dCI - 105 KM) a raczej jego moc i DMC
(1300). Szukałem, czytałem, pytałem aż w końcu zdecydowałem się na rozkładaną
ESTERELKĘ. No i tu konsternacja. W kraju oferta takich przyczepek praktycznie
nie istnieje. No ale od czego dobrodziejstwa Internetu, dawaj na niemieckie i
holenderskie strony, tam pewnie znajdzie się kilkadziesiąt ofert. Więc . .
.znowu zdziwienie. Oferty jakieś są, ale roczniki pełnoletnie a ceny - hmmm,
start od 4000 Ojro. Trochę mnie to zbiło z tropu, ale się nie poddałem i
uderzyłem dalej na zachód. Następna w kolejności była Belgia. Nie wiem czy mi
tu wolno, ale co tam-napiszę. Znalazłem takie ich "allegro"
(www.2dehands.be), wpisałem w wyszukiwarkę Esterel i ... BINGO, znalazło całe 6
sztuk :) a jedna z nich od razu zwróciła moja uwagę. Esterel Topvolume,
rp.1994, stan perfekcyjny, cena 2500 euro. Jeden gość licytował, dawał 1000
euro. Pomyślałem, że trzeba kuć żelazo póki gorące i dawaj chcę go przebić.
Najpierw jednak musiałem założyc konto w tym serwisie. No to zakładam- nick,
hasło, email, adres. I tu konsternacja- system zezwala na podanie adresu wyłącznie
z terytorium Belgii (dokładnie prowincja). Kurde, przecież ja mieszkam w
Poznaniu ale co mi tam, w Belgii tymczasowo tez mogę zamieszkać. Wybrałem coś
na chybił-trafił i się udało. No to licytuje i od razu cenę która tam
figurowała czyli 2500 euro. Pstryk i juz wygrywam aukcję. No to myślę sobie,
trzeba napisać coś do Belga, ze jestem zainteresowany, że przyjadę itd i że
potrzebuje takie i takie dokumenty. Mail wysłany. Po trzech dniach
niepokojącego oczekiwania jest odpowiedź w spamie o takiej mniej więcej treści:
Guhe muhe drunke coś tam, coll to me i numer telefonu. No ja pierdzielę myślę
sobie. Angielski na poziomie komunikatywnym znam, ale za Chiny się z nim nie
dogadam. Całe szczęście mam znajomego w Holandii więc za telefon i dzwonię z
prośbą o to, żeby się skontaktował z Belgiem i nas jakoś umówił, spytał o
dokładny stan przyczepy i o ostateczną cenę. Znowu niepokojące oczekiwanie i w
końcu dzwoni. Przyczepa w idealnym stanie (Geert mu mówił -hehehe), oczekuje
nas w piątek (była niedziela), cena jest 2500 euro, przyczepa nie ma tablic a
przegląd jest ważny do sierpnia 2014 roku.  On ( czyli mój znajomy
Holender) bierze urlop na piątek i oczekuje nas tego dnia w godzinach rannych
żeby z nami pojechać do Belgii i pomóc w zakupie. Super, tylko teraz nagle i na
szybko stanąłem przed problemem transportowym. Przyciągnięcie przyczepy z
Belgii na kołach odpada, bo Belgijskie przepisy stanowią, że tablice wyjazdowe
kosztują 250 euro i czeka się na nie dwa dni, co mnie kompletnie rozwaliło. Do
lawety mam za małe DMC. Zlecenie przywozu mnie nie interesuje, bo chce towar
najpierw obejrzeć więc dupa, skończyły mi się pomysły. Ale, ale - od czego
Internet- szukam, szukam i znalazłem :) !! Musze wypożyczyć autolawetę. Takich
do 3.5 tony zatrzęsienie, ceny od 250 zł za dobę plus paliwo. Tragedii nie
ma-ryzykuję. Wyszukałem Mercedesa Sprintera 2.9 diesel i w czwartek po południu
razem z kolegą ruszamy aby w piątek nad ranem zawitać do Nieuw Balinge w
Holandii gdzie mieszka "nasz" Holender. Tam śniadanie i kawa. Ja jak
na szpilkach bo przyczepka czeka a przed nami jeszcze niemal 400 km do Belgii.
Gdy już prawie wychodziliśmy z domu nasz Anno cofa się i mówi, że będziemy
jechać przez Antwerpię a tam są korki więc musi sprawdzić jakiś możliwy objazd.
Odpala laptopa, coś tam szuka, notuje, mruczy pod nosem w tym ich języku aż w
końcu po 20 minutach kończy. Ruszamy. Po całym dniu w pracy (czwartek), całej
nocy w drodze byłem już trochę zmęczony, ale co tam skoro cepka czeka. No to
dojeżdżamy da Antwerpii, piękna autostrada ale co z tego, jak się upierdzieliliśmy
w taki korek że końca nie widać. Snujemy się 5 na godzinę w porywach 10 przez półtorej
godziny. Już mi się Holendra pytać nie chciało co z tym jego objazdem ale
kumpel nie wytrzymał i pyta. A ten nam odpowiada, ze na objazd to mieliśmy
zjechać 30 km wcześniej. No to go pytam, dlaczego nie zjechaliśmy a on na to,
że myślał że nie będzie korka. No ja pierdzielę co za logika . .. W końcu
dojechaliśmy. Małe belgijskie miasteczko, adres Engelstrasse czyli ulica
aniołów. Holender mówi że koło kościoła a ja że koło cmentarza. Okazało się że
obaj mieliśmy rację. Najpierw był cmentarz a zaraz za nim kościół. Pomiędzy
nimi stała moja Esterelka. Właściciel i jego żona sympatyczni. Przyczepka stała
w hali pod dachem a jej stan.. no cóż, naprawdę nie miałem się do czego
przyczepić (swoją drogą ciekawie to brzmi- przyczepić się do przyczepy).
Oczywiście jak na 18 letnią budkę ma drobne uszkodzenia(ułamane klameczki od
jednego okna- koszt 23 zł w sklepie internetowym, już dokupiłem, ułamane
wieszaczki w szafie, zerwana siatka w oknie dachowym i nie dokręcona lampa
tylna (okazało się ze jest pęknięta-za mocno ktoś przykręcił śrubki więc albo
skleję albo wydam 250 zł za nową). Poza tym- tak jak w opisie, stan
perfekcyjny. Ceny nie zbijałem. Umowa dwujęzyczna wydrukowana w Polsce,
sprawdzenia dokumentów (dostałem tzw. różowy brief belgijski, zielony przegląd
z datą do 6.8.2014 i żółtą charakterystykę techniczną a poza tym instrukcje,
foldery itp.). Zapłaciłem i mogłem załadować moją już przyczepkę na autolawetę.
 Okazało się to banalnie proste. Ostatnie
pożegnania z Belgiem i ruszamy w drogę powrotną. Jak ochłonąłem to dopiero zarejestrowałem,
ze mój Belg nazywa się Tortelboom, jak jakiś krasnal z bajek J
. Do Nieuw Balinge dojechaliśmy na 22 bo Anno okazał się być po drodze głodnym
i zażyczył sobie obiadu. Cholera, skoro jechał w moim interesie to wypadało mu
ten obiad postawić, a ten wskazał chińską restaurację po drodze. No cóż,
hamulec, parking i po 5 minutach chińczyk kłania nam się w pas. Jak dostałem
menu to niemal z krzesła nie spadłem. Ceny obiadów od 35 euro za twarz a nas
trzech i do tego ja płacę. Zdesperowany przerzucam kartki a na ostatniej
stronie- hip, hip hurra- menu dnia za 9 euro od pyska. I to było to, tanio,
smacznie, dużo i do tego z kawą. Jedyny mankament to taki, ze spędziliśmy w
knajpie ze dwie godziny. Plan był taki, że po odstawieniu Holendra do domu
idziemy spać do taniego hotelu który miał nam wskazać po drodze. No ale od
słowa do słowa i zaproponował nam nocleg u siebie. Super-bez kosztów. Ale jak
to zwykle bywa super bez kosztów miało haczyk-on miał na myśli, ze my się
zdrzemniemy godzinkę i wypad, bo on w sobotę ma trening z chłopcami (trenuje
piłkę nożną) i musi wcześnie wstać. No więc wyszło na to, ze o północy mamy
spadać. Za taki interes to ja podziękowałem i po podziękowaniu za pomoc
ruszyliśmy bezpośrednio do kraju. Po drodze kilka razy zdarzyło nam się pospać na
parkingach po pół godziny, wspomogliśmy koncern Red Bulla i producentów kawy,
zmienialiśmy się co parking za kierownicą no i jakoś udało nam się dojechać do
Poznania. Zdecydowanie na plus wypadło spalanie naszej autolawety (średnie na
całej trasie 2400 km wyszło 8,45 litra na 100 km). Po podliczeniu koszt wyprawy
wyniósł 1860 zł ( paliwo 1200, wypożyczenie autolawety 450, obiad, napoje,
autostrada reszta). W zasadzie powinniśmy się przespać w hotelu i każdemu radzę
takie rozwiązanie w razie wyjazdu. Na dzień dzisiejszy przyczepka jest już
zarejestrowana. Dokumenty okazały się ok., przegląd mi skrócili do 6.8.2013,
koszt rejestracji 121,50zł. Miałem „różowy brief” wystawiony w 2010 roku który
nie musiał być tłumaczony. Trochę się czepiali tego przeglądu ale w końcu też
go przyjęli bez tłumaczenia. W innym urzędzie być może by to nie przeszło. Podsumowując-
wydaje mi się że wyjazd i zakup udany. Koszt przyczepki to 2500 euro plus 1860
zł plus 121,50 zł. Teraz tylko naprawa uszkodzeń, może dołożę ogrzewanie. Mam
nadzieję że odwiedzi mnie Maciej.S który też ma Esterelkę i mieszka w pobliżu.
W końcu dołączyłem do grona miłośników karawaningu- a to zobowiązuje J.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie. W razie jakichkolwiek pytań służę pomocą w
miarę mojej wiedzy. Zainteresowanym mogę wysłać kilka fotek z wyjazdu i samej przyczepy.

Piotr

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Twój referat przypomina mi mój, jak z USA sprowadzałem sobie auto... 

Też to na właściwym forum opisywałem z dozą niepokoju i homoru :)

I mimo problemów, jak wszytko się dobrze kończy, to aż chce się z tym podzielić i pisać prawda?

.

No to gratulacje, już masz. A fotki wrzuć w Nasze Pojazdy 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Z ciekawości zapytam  :]  - nie można było niemieckich tablic zjazdowych zamiast autolawety zakupić? 

Niemieckie tablice zjazdowe można założyć do pojazdu zakupionego w  Niemczech i transportowanego z Niemiec do Polski. Moi koledzy kupowali samochód w Belgii i mieli własnie takie tablice. Zatrzymała ich holenderska policja i spędzili 10 godzin na posterunku, zapłacili 500 euro mandatu i musieli wykupić odpowiedne tablice w Holandii. Ja wiem że ludzie tak robią, bo to najtansze i najwygodniejsze rozwiązanie, ale dzięki za dodatkowe atrakcje :)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Niemieckie tablice zjazdowe można założyć do pojazdu zakupionego w  Niemczech i transportowanego z Niemiec do Polski. Moi koledzy kupowali samochód w Belgii i mieli własnie takie tablice. Zatrzymała ich holenderska policja i spędzili 10 godzin na posterunku, zapłacili 500 euro mandatu i musieli wykupić odpowiedne tablice w Holandii. Ja wiem że ludzie tak robią, bo to najtansze i najwygodniejsze rozwiązanie, ale dzięki za dodatkowe atrakcje :)

Bo kupili z żółtym paskiem. Do wyjazdowych z czerwonym paskiem (zawiera ubezpieczenie na EU) nie mieli się prawa doczepić.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie chcę się wymądrzać w kwestii tablic, ale:

 

W Niemczech bez problemu kupimy tablice krótkoterminowe (Kurzkennzeichen, z żółtym paskiem) lub celne (Zollkennzeichen, z czerwonym paskiem). Te pierwsze są ważne 5 dni i wraz z ubezpieczeniem kosztują około 85-90 euro. Wydawane są na nazwisko kupującego. Pojazd nie musi mieć ważnego przeglądu, ani nie jest konieczne okazanie go w urzędzie.

Z kolei tablice celne wydawane są z reguły na 2 tygodnie i wraz z ubezpieczeniem kosztują minimum 150 euro. Dodatkowo trzeba zapłacić niemiecki podatek rejestracyjny (kilkadziesiąt euro). Ponadto pojazd musi mieć ważny przegląd techniczny oraz podlegać obowiązkowym oględzinom przez urzędnika, który sprawdza numer nadwozia.

 

Jak juz pisałem, wielu rodaków uzywa takich tablic do przywiezienia swojego pojazdu i o ile wiozą go z Niemiec to jest to OK. Jak kupią pojazd w innym państwie, to dopóki nie wjadą na terytorium Niemiec jadą na własną odpowiedzialność. Sprawdziłem to przed wyjazdem i zadecydowałem żeby wynająć autolawetę. Bez problemu i strachu, no tyle że koszt 450 zł dodatkowy. Paliwo i tak by poszło jak bym jechał osobówką (no pewnie ze 40 litrów mniej, ale co tam). W każdym razie zalecam daleko idąca ostrożność przy używaniu żółtych lub czerwonych tablic poza Niemcami.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

w tym przypadku warto było wziąść lawete ale zarówno na żółtych jak i czerwonych można podróżować po całej uni , oczywiście jeśli mają ważną date i ubezpieczenie.Dlaczego na swoją odpowiedzilność , jest to rejestracja zgodna z konwencją i ubezpieczyciel na tej podstawia wystawia zieloną kartę.

Edytowane przez piotrekbb (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A to ja i moja budka na lawecie :)

 

gratulacje :ok:

 

Możesz pokazać fotki jak wygląda rozłożona? :hmm:  zewnątrz, wewnątrz, jakie wyposażenie posiada taka budka, jakie ma wymiary masy itd  itd :hmm:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

gratulacje :ok:

 

Możesz pokazać fotki jak wygląda rozłożona? :hmm:  zewnątrz, wewnątrz, jakie wyposażenie posiada taka budka, jakie ma wymiary masy itd  itd :hmm:

 

No właśnie.

Tak w ogóle, to powiedz nam czy w jakiejś przyszłości możemy z kolegą się wprosić, aby zobaczyć budkę na żywo ? 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Witamy

    Witamy na największym polskim forum karawaningowym. Zaloguj się by wziąć udział w dyskusji.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.