Skocz do zawartości

Rower dla ukochanej - Dylemacik


Socale

Rekomendowane odpowiedzi

Witajcie.

 

Moja Sokalicha ma "rower" .

Do cholery, 25 lat w kamieniołomach dla twórcy tego oszołoma !

Nie wiem jakim prawem to się rowerem nazywa, więc umownie, ten stwór to jest... rower.

.

Zrobił go chińczyk na polski rynek. Ładnie się prezentuje, tani był i nawet po markecie jeździł, więc...

I tak w nieświadomości posiadania rowerowego hitu, po roku miałem okazję w trybie awaryjnym raz tylko przejechać się stworem należącym do ukochanej.

Nie wiem dlaczego ją tak skrzywdziłem kupując tą ekstremalną technologicznie maszkarę.

.

Postanowiłem coś z tym zrobić i zrobiłem rozeznanie na kilka wariantów.

1.Na skupie złomu dawali mi 20gr od wagi. Policzyłem... może na Pepsi by wystarczyło.

Odstąpiłem od tego pomysłu.

 

2. Może tuning = doprowadzenie do technicznego standardu i normalności...

Czyli:

Koniecznie nowe manetki na lekko i poprawnie pracujące.

Rączki na takie by swoją rolę spełniały a nie jak trzonek od wideł.

Kierownice dla kobiet, a nie jak wyżej.

Puszkę po pasztecie na dzwonek dzwoniący wymienić.

Kawałek deski zalanej plastikiem zamienić na wygodne siodełko.

Wymienić hamulce na działające.

Nie wiem jeszcze co z felgami i ogumieniem ale podsumowując te zabiegi już mam dreszczyk.

Właściwie to nie wymieniłbym tylko oświetlenia bo to akurat chinolom się udało zrobić tak, by w ogóle działało.

 

3. A może zupełnie nowy.

I tu dylemat, bo ostatnia opcja najbardziej mi odpowiada. Mi, ale to Ona na tym jeździć będzie = miałaby.

Konkrety:

Nasze wycieczki rowerowe, to przebiegi około 100-200tys rocznie.

Metrów oczywiście, bo z racji hardcorowej wersji pojazdu mojej ukochanej więcej się nie da, więc przebiegi mamy niewielkie . Chcielibyśmy więcej, dużo więcej jak będzie czym.

Poruszamy się głównie po ścieżkach rowerowych, trochę po gruntówkach w trybie rekreacyjno-spacerowym.

 

Mój wehikuł natomiast... noooo to jest maszyna...

Prawdziwy Mustang.

Jak ukochana z musu musiała się nim ruszyć (wspominałem wyżej -awaryjnie) to po powrocie zejść z niego nie chciała (zapewniam że siodełko było), a jak spojrzała na swoje monstrum to ją na wymioty wzięło.

Wracając, moja fura to 28" na cienkich laczkach z alufelgami i 3 biegami w torpedzie + zwolnica (taka przekładnia pełniąca rolę reduktora/nadbiegu On-Off)

Klasyczna męska konstrukcja firmy Wheeler 1600 (fajny symbol icon_smile.gif ) i to w wersji WRC, znaczy się po profesjonalnym tuningu w Niemczech.

Jest nawet tabliczka znamionowa tunera z jego numerem!

Jako baza jest starszy chyba od węgla a zachowuje się jak nowa mała rajdówka.

 

I właśnie, mając dwa skrajnie przyjazne człekowi pojazdy, gdzie jeden z nich kocha jeźdźca i dla ów jest uznany za rowerową doskonałość (bo nadwymagań nie mam) to drugi zaś, to jakaś kpina i absurd w jednym.

Uśredniając, rozglądam się dla ukochanej za czymś takim do 800zł.

 

http://allegro.pl/listing.php/search?category=16482&string=damka&view=gtext&order=p&offer_type=1&price_from=&price_to=800&postcode_enabled=0&state=0&distance=1&postcode=&city=&listing_sel=2&listing_interval=7&a_text_f[307][0]=&a_text_f[307][1]=&a_text_i[420][0]=&a_text_i[420][1]=&change_view=Poka%C5%BC%C2%A0%3E

 

Takie cuś bo:

Linia, kształt, powabność, lekkość i okoprzyciągalność jest bardzo kobieca, więc pasuje.

Siodełko zasługuje by na nim siedziała najbardziej ukochana pupa na świecie.

 

I teraz proszę Was o opinię o tych rowerkach.

Sam boję się cudo kupić bo już raz w cudogoowno za 169,99zł wlazłem w samym środku Teżcoś.

Czy Romet, to ten nasz, prawdziwy polski, czy raczej 12 misek ryżu w PL poskładali?

Czy to co "POLSKA" to ta nasza prawdziwa ojczyzna czy ta obca bo ja już nie wiem co jest Polskie icon_sad.gif

A może ktoś cieszy się już, że ma taki rower?

.

Poniżej fotki moich rowerów.

Właściwie jeden rower, to drugie coś to wyrób roweropodobny

 

post-2083-0-95582300-1360350910_thumb.jpg

Edytowane przez WojtEwa (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Odpowiedzi 32
  • Dodano
  • Ostatniej odpowiedzi

Top użytkownicy w tym temacie

Top użytkownicy w tym temacie

Opublikowane grafiki

Rozejrzyj się w Decathlonie. Mają naprawdę mocne i lekkie rowery. Tylko jak byś się na jakiś zdecydował, to zobacz czy nie wyprodukowany w Rosji. Taki sobie odpuść, mają marną jakość montażu. Oni mają jeszcze super gwarancję, 5 lat rama, 2 lata osprzęt. Jeśli trafisz jakąś usterkę, naprawią bez problemu. Co do Rometu, skośni go robią. Każda marketówka jest niegodna zawracania sobie głowy. Masz jeszcze takie marki jak Merida, Wheeler, czy np. Giant.

 

Sam na rowerze robię 5000km rocznie i polecam to wszystkim :bevil:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 lat temu kupiłem rower "UNIBIKE" sprzedawca zapewniał mnie że jest robion w polsce z elementami Shimano. Jestem bardzo zadowolony z tego roweru, Jadąc niedawno rowerkiem marki Keelis z radością przesiadłem się z powrotem na mój : lżej pracują przeżutki, precyzyjniej . Obecnie jest teraz dużo więcej modeli kilka modeli. Synkowi kupiłem Mbike taki dla 10 latka bardzo dobrze się spisuje już drugi rok kilka modeli. Na dobry rower to około 7 stówek. Kuiłem ze sklepu realnego - serwis pod ręką.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Witam !

Znawcą tematu to zbyt wielkim nie jestem ale Whellerem jeżdżę i jestem zadowolony, Meridę taką za coś ciut ponad 1000 zł. oglądałem w sklepie ( też dla piękniejszej połówki) byłem z tak zwanym "znawcą tematu"i twierdził,że jak na takie jazdy jak nasze to w zupełności wystarczy ( przy czym dzieli go wieczność od pseudo rowerków za 500-600 zł). Natomiast córka ma Unibike i powiem ,że raczej gorszy od mojego whellera nie jest, ale jest też mniej eksploatowany.

Roczny przebieg mojego roweru to około3000 km. pozostałych tak myślę do 1000 km.

Moim zdaniem jak kupisz rower tak za około 1000 zł. to małżonka będzie zadowolona :serducha:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem czy mój post się liczy bo ja robię ok 3000000m rocznie :P

Z marek bym proponował jak poprzednicy meridę ale też unibike, trek, gary fisher, scoot czy wheeler. Na pewno odradzam Gianta (no chyba że lubisz na własną rękę spawać alu).

Co do osprzętu to na pewno 3 biegi w piaście są przy takich przebiegach bezobsługowe i bardzo przyjemne, tyle że pewnie kosztują więcej.

Na pewno warto dopłacić za lepsze /lżejsze i mocniejsze/ koła. Ilość biegów nie ma żadnego znaczenia i wcale więcej nie znaczy lepiej.

 

O reszcie się nie wypowiem bo się nie znam... :bzik:

Mam nadzieje że zdjęcie poniżej trochę wyjaśni :mlot:

mount_snow.jpg

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Poruszyłeś temat rzekę:)

Zacznijmy od początku. Rowery kupowane w marketach są składane z najtańszych możliwych części więc siłą rzeczy nie nadają się nawet do jazdy po buki. Trzeba być bardzo bogatym by kupować coś co nie działa.

 

Pierwsze pytanie, które trzeba postawić to gdzie macie zamiar jeździć. Po płaskim, czy tez czasami po górkach. To dużo zmienia.

 

W wypowiedziach kolegów padają marki rowerów. To tak jak z autami. Każda marka ma swoich fanów. My jeździmy na trekingowych Kellysach. To rowery letnie, mój przejechał 10 tys a Eli 11 tys km bezawaryjnie. W zimie Ela jeździ Krosem. Przejechała nim 12 tys km.

 

Teraz co wybrać. Każda firma ma delikatne różnice w kątach nachylenia ramy. To ma kluczowy wpływ na komfort jazdy. Trzeba przejechać kawałek by wiedzieć czy pasuje. Kolejna sprawa to osprzęt rowerów kupowanych w sklepie. Jest taki jaki jest i trzeba za niego zapłacić. Niestety wiele elementów nie będzie pasowało.

 

Prosty przykład. Każda marka ma kilka modeli rowerów. Różnią się osprzętem. Kupując nowego Kellysa zdecydowaliśmy się na górną półkę. Cena roweru przekraczała 2,5 tys zł. Na dzień dobry zostały wymienione siodełka, opony, pedały i klocki hamulcowe bo nie nadawały się do niczego.

Tak będzie z każdą firmą.

 

Teraz na co zwrócić uwagę przy zakupie. Budowa ramy to raz, ale niesłychanie ważny jest jej rozmiar. Musi byc odpowiednio dobrany. Siodełko jest w kazdej marce do wymiany. Nikt nie montuje w damkach siodełek damskich. Fajne siodełko dla kobiet kosztuje około 50 zł. Ważne są gripy czyli rączki. Można je kupić za około 40 zł z podporą na dłonie. Po zakupie rower należy ustawić. Nawet 5 milimetrów w ustawieniu wysokości siodełka czy kierownicy robi kolosalną różnicę. Bardzo istotne jest ustawienie kąta siodełka i przesunięcia wobec ramy. To decyduje po ilu kilometrach będzie bolał tyłek. Można poczuć ból po 150 kilometrach, ale przy złych ustawieniach boli po 20.

 

Co do osprzętu to można długo pisać, ale przerzutki w piaście nie nadają się w góry. W górach wykorzystuję wszystkie przełożenia czyli 3 z przodu i 9 z tyłu. Przy mocniejszych podjazdach w trekkingach brakuje "biegów", dlatego wolę górala. Ma inny układ kaset.

 

Co kupić? Z firm polecam KTM, ale za 800zł można szukać używanego. Można też kazać w serwisach złożyć sobie rower. Tak zrobiłem w przypadku górala składanego na ramie Accenta. Tak wygląda http://www.bikestats.pl/rowery/Accent-El-Ninio_4170_4111.html,

 

Przy bardziej ograniczonych finansach uwagę skupiłbym na Krossie. Taki jeździ w zimie i daje radę co prawda na oponach z kolcami

http://www.bikestats.pl/rowery/Pancernik-Potiomkin_3563_2583.html

Kellysa masz tutaj:- http://www.bikestats.pl/rowery/Kellysek_3563_3319.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Podzielam zdanie Kajmana..w tych pieniądzach szukałbym raczej czegoś z demobilu, znaczy używki z konkretnym rodowodem (marka), którą gdy kupisz zadbaną i nie zjechaną- odwdzięczy się bezawaryjną eksploatacją przez długie lata...dużo dłuższe niż większość rowerków supermarketowych w cenie 8 stów . Niestety w tej cenie większość nowych rowerów będzie ocierała się o technologię rodem z CHRL...

Edytowane przez Pierzasty (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Ja w zasadzie każdy kolejny to Raleigh.

 

Pierwszy - ukradli, drugi kupiony w 1997 lub 98, do dzisiaj daje radę mimo wożenia przez kilka sezonów małolaty na foteliku (teraz druga się szykuje :tuptup:).

Żona ma Raleigh i małolata rzeczona wcześniej też ma Raleigh. Polecam.

 

Całkiem fajny używany rower damski, w razie czego mogę podjechać we wtorek i oglądnąć :hmm:

Edytowane przez MichalKJ (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

Całkiem fajny używany rower damski, w razie czego mogę podjechać we wtorek i oglądnąć :hmm:

 

Wygląda przyzwoicie..

 

 

Z góry sorki za mały OT ale mój szwagier ma korbę na punkcie starych rowerów,( w zeszłym roku w Wołominie odbył się rajd starych rowerów i wyposażył On około 7 osób, dzięki temu wszyscy mogliśmy pojechać :] ) i właśnie wtedy dostrzegłem jaka kiedyś była wysoka jakość Niemieckich, Holenderskich czy Angielskich rowerów.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak, całkiem fajny na wycieczkę do parku :skromny:. Wszystko ma swoje przeznaczenie. Jak pisałem wcześniej by coś podpowiedzieć, trzeba wiedzieć do czego ma służyć.

 

Nie, noo tak...jasne, że w terenie takim nie polatasz w terenie. I to co dla jednego będzie jazdą, dla drugiego nie będzie :-] .

Kajman widzę, że ogółem ogarniasz temat... co sądzisz o tym rowerze? http://testy.bikeboard.pl/artykuly,pokaz,kellys-glock-2012 ?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Świetna sprawa. Widzę, że do Kellysa dotarło, że są ludzie mający więcej niż metr pięćdziesiąt w kapeluszu i stworzył ramę 23". Budując górala miałem do wyboru ramę Accenta w różnych kolorach bo tylko on miał ramę o tym rozmiarze. Osprzęt w pokazanym rowerze jest OK. Bez ryzyka można zjechać z asfaltu. Co do opon to bym wymienił.

 

Kolega pytał o trekkinga, tym po górskich ściezkach nie poszalejesz :oslabiony:

Edytowane przez Kajman (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Kupiłem go pod koniec sezonu, w super okazyjnej cenie...wtedy wszędzie kosztował 3,5 klocka...generalnie za wiele nie polatałem. Ale ogółem naprawdę nie mam czego żałować- osprzętowo nie jest źle, mógłby być trochę lżejszy...

 

A czemu mówisz opony?

Edytowane przez Pierzasty (wyświetl historię edycji)
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie ma wielkich szans zejść z wagą. Koła robią swoje, tarcze też ważą. Gdybyś chciał gubić wagę to każde 10 dkg kosztowało by około 100 zł, Znam takich, którzy to płacą, chociaż sam proponuję im by przed jazdą zrobili porządną kupę, sporo kasy zostałoby im w kieszeni.

 

Nasze trekkingi ważą około 16,5 kg. Jadąc na wycieczkę zabieramy do sakw po ładnych kilka kilogramów. W Eli sakwach to chyba tylko cegły brakuje :oslabiony:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tak... Tarcze, koła... wszystko waży...Ogółem brat ma M Bike'a i waży dziesięć kilo...ale, nie ma tarcz itd...a ramę ma niby cięższą. Ogółem jestem zadowolony... Ale może nie róbmy tu Ot. Może o oponach mi odpisz w wątku ogólnym o rowerach..

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

Ładowanie
  • Witamy

    Witamy na największym polskim forum karawaningowym. Zaloguj się by wziąć udział w dyskusji.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.