Skocz do zawartości

Znajdź zawartość

Wyświetlanie wyników dla tagów 'przygody' .



Więcej opcji wyszukiwania

  • Wyszukaj za pomocą tagów

    Wpisz tagi, oddzielając je przecinkami.
  • Wyszukaj za pomocą nazwy autora

Typ zawartości


Forum

  • Caravaning
    • Forumowy FAQ
    • Kącik ogólny
    • Kącik kupującego
    • Spotkania forumowiczów i inne imprezy
  • Podróże
    • Polska
    • Europa
    • Pozostałe kraje
    • Katalog kempingów
  • Technika
    • Podwozie i układ jezdny
    • Ściany, okna i zabudowa meblowa
    • Elektryka i elektronika
    • Instalacje sanitarne i lodówki
    • Przedsionki i outdoor
    • Motoryzacja
    • Inne
  • Karawaning.pl
    • Zloty Karawaning.pl
    • Sympatycy marek
  • Inne
    • HydePark
    • Oferty firm
    • Blogi/Vlogi
    • Ogłoszenia
    • Forum in English/Deutsch/pa Russki

Znajdź wyniki...

Znajdź wyniki które...


Data utworzenia

  • Rozpoczęcie

    Do tej daty


Ostatnia aktualizacja

  • Rozpoczęcie

    Do tej daty


Filtruj po ilości...

Znaleziono 1 wynik

  1. Opisujcie swoje zaskakujące spotkania z Węgrami oraz przygody. Na początek moje spotkanie z przed kilku laty z Węgrem w Berekfurdo. Przyjechaliśmy na początku lipca na kemping w Berekfurdo i okazało się ,ze nasze miejsce często przez nas zajmowane wcześniej jest wolne .W bezpośrednim sąsiedztwie mieliśmy kilkuosobowa węgierską rodzinę. Gdy ustawiałem przyczepę (bez movera) miedzy drzewami razem z małżonka sąsiad Węgier zaofiarował się z pomocą co nas bardzo ucieszyło. Sprawnie ustawiliśmy za co serdecznie podziękowałem.Przedstawiliśmy się sobie i każdy z nas zajął się swoimi sprawami.Wieczorem poczęstowałem piwem sąsiada i jego szwagra i próbowaliśmy się jakoś dogadać. Na następny dzień przed obiadem wracamy z zona z basenów a na stoliku w przedsionku stoi głęboki talerz pełen węgierskiego gulaszu . Zaskoczony i zdziwiony słyszę od sąsiada Jo etvagyot (smacznego). Odpowiedziałem koszonom szepen (dziekuje bardzo). Specjalnie nie przepadam za tłustym gulaszem ale rozlałem go do dwóch talerzy i kilka łyżek zjadłem. Pozostałą porcje zjadł mój zięć i bardzo mu smakował. Potem jeszcze raz podziękowaliśmy za gulasz na piwnym spotkaniu.Okazało się ,ze nasz węgierski sąsiad jest zawodowym kucharzem i ma duze gospodarstwo na węgierskiej puszcie na terenie Parku Narodowego Hortobagy. Następnego dnia sytuacja z gulaszem powtórzyła się. Czekał na mnie przed obiadem na stoliku gorący .Zona stwierdziła ,ze przeszedłem na wikt węgierskiego sąsiada i ma wolne od przygotowywania obiadu. Najbardziej zadowolony z tego dożywiania był mój zięć. Do czasu wyjazdu mojego przesympatycznego węgierskiego kolegi przez kolejne dwa dni czekał na mnie na stoliku przed obiadem talerz gorącego prawdziwego węgierskiego gulaszu. W dniu wyjazdu mojego kolegi otrzymałem serdeczne zaproszenie do odwiedzin jego gospodarstwa położonego w Parku Narodowym Hortobagy. Pozdrawiam serdecznie węgierskich przyjaciół oraz wszystkich sympatyków i przyjaciół Węgier . Ps.Opisujcie tego typu spotkania i przygody. @ Elaola zapraszam do wspomnień i pozdrawiam Ciebie i Czesia. Lucek26
×