Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'Valle Gaia'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Caravaning
    • FAQ
    • Kącik ogólny
    • Kącik zimowy
    • Kącik kupującego
    • Zloty Karawaning.pl
    • Spotkania forumowiczów i inne imprezy
  • Podróże
    • Polska
    • Europa
    • Pozostałe kraje
    • Katalog kempingów
  • Technika
    • Podwozie i układ jezdny
    • Ściany, okna i zabudowa meblowa
    • Elektryka i elektronika
    • Instalacje sanitarne i lodówki
    • Przedsionki i outdoor
    • Inne
  • Motoryzacja
    • Ogólnie o motoryzacji
    • Wybór holownika
    • Przepisy, uprawnienia i ubezpieczenia
    • Akcesoria motoryzacyjne
  • Karawaning.pl
    • Sympatycy marek
  • Inne
    • HydePark
    • Oferty firm
    • Blogi/Vlogi
    • Ogłoszenia
    • Forum in English/Deutsch/pa Russki

Calendars

  • Kalendarz imprez
  • Kalendarz społeczności

Categories

  • Caravaning
  • Technika i eksploatacja
  • Ekwipunek i wyposażenie
  • Kupujemy
  • Inne
  • Zloty
  • News

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Found 1 result

  1. Kiedy z końcem 2014 roku wpadłem na genialny pomysł wyjazdu na wakacje z przyczepą, wszyscy bez wyjątku patrzyli na mnie jak na wariata pukając się w czoło. Kiedy zrobiłem prawo jazdy i kupiłem nową przyczepę nikt nie miał już wątpliwości, że zwariowałem, nie kryjąc się z diagnozą. Kiedy zdecydowaliśmy się na swój pierwszy wyjazd do Toskanii... no cóż, zostali tylko najprawdziwsi przyjaciele :-) Oceniając z perspektywy czasu, posiadanego wtedy doświadczenia (a raczej jego brak), faktu, że nigdy nie ciągnąłem samochodem przyczepy (nie licząc szkoły jazdy), trzeba przyznać, że był to dość zwariowany pomysł. Jednak to właśnie czyni caravaning pięknym, że nie ma sztampowych rozwiązań, a przygoda czai się za każdym zakrętem (tak to sobie wtedy tłumaczyłem. Pierwszy nocleg Swój pierwszy nocleg zaplanowaliśmy na campingu Seehamer See przy A8, tuż za Monachium. Niestety, przez korki nie było szans na bezpieczny dojazd do tego miejsca, dlatego pełni strachu zdecydowaliśmy się zatrzymać na parkingu przy autostradzie. Ku naszemu zdziwieniu, po upływie pół godziny, wokół nas zaparkowały inne przyczepy, co nie ukrywam trochę poprawiło nasze poczucie bezpieczeństwa. Skoro plan wyprawy nam się posypał pierwszego dnia, stwierdziliśmy, że warto pomyśleć nad jego zmianą i tak przy kolacji postanowiliśmy zboczyć lekko z kursu i zobaczyć jezioro Garda. Pierwsze parkowanie przyczepą. Jezioro Garda zobaczyliśmy o zachodzie słońca w miejscowości Nago. Niektórych rzeczy nie da się opisać słowami i żadne zdjęcia nie oddadzą piękna, które mogliśmy podziwiać. Małe miasteczko położone nad jeziorem, wśród bujnej zieleni i majestatycznych gór robiło naprawdę niesamowite wrażenie. Po godzinie jazdy dotarliśmy do miejscowości Garda. Miejsce znaleźliśmy dopiero na trzecim kempingu, ale za to było duże, co ma niebagatelne znaczenie dla naszego, dość długiego zestawu. Po obejrzeniu kwatery, załatwieniu formalności wsiedliśmy w samochód i ruszyliśmy. Pole było ogromne, manewrowanie tak długim zestawem jak nasz, na wąskich alejach z zaparkowanymi po bokach samochodami, okazało się prawdziwym wyzwaniem. Do tego wpakowaliśmy się w ślepą uliczkę i konieczne okazało się cofanie jakieś 200 m. Gdyby nie pomoc bardzo życzliwych Holendrów, byłoby zapewne krucho. Odczepiliśmy przyczepę, zepchnęliśmy do najbliższego skrzyżowania, gdzie z powrotem podpięliśmy do samochodu. Z pomocy tej samej ekipy korzystaliśmy jeszcze dwa razy, gdy kąt 90st. okazał się przeszkodą nie do przejścia. To była dla mnie pierwsza lekcja. Każdą kolejną trasę najpierw pokonywałem na piechotę, analizując "przeciski", dopiero później targałem zestaw. Kiedy obudziliśmy się rano, a w przyczepie było pełno mrówek, pomyślałem, że "moja misja" jest poważnie zagrożona, jednak moja rodzina wykazała się zrozumieniem dla "bliskości natury". Pierwszy wyjazd z kempingu, po wcześniejszym przygotowaniu, poszedł jak z płatka, co nie ukrywam podbudowało moje zrujnowane dnia poprzedniego ego pilota zestawu caravaningowego. Florencja Kolejnym naszym przystankiem była Florencja i kemping Firenze Internazionale, położony w pagórkowatym terenie, porośniętym drzewami. Biorąc pod uwagę fakt, iż w dniu naszego przyjazdu miała miejsce dość intensywna ulewa i teren był dość podmokły, parkowanie (zwłaszcza zjazdy ze stromych górek i cofanie pod górkę) miało ponownie pewien smaczek. Florencję zaplanowaliśmy zwiedzać na rowerach, co okazało się strzałem w dziesiątkę. Nawigacja niejednokrotnie prowadziła nas pod prąd, jednak włoscy stróże prawa nie zawracali sobie specjalnie głowy jednośladami. Po dwóch dniach zwiedzania Florencji, udaliśmy się do miejsca docelowego naszej wakacyjnej wyprawy. Valle Gaia Casale Marittimo jest małą miejscowością leżącą nieopodal wybrzeży Toskanii. Między Casale Marittimo, a Ceciną znajduje się przepięknie położony kemping Valle Gaia. Kwatery premium są dość duże i przepięknie położone, a sanitariaty są nowoczesne i czyste, do tego te cykady... To zdecydowanie najlepsze pole na jakim byliśmy (mimo, że dopiero trzecie ). Z czystym sumieniem mogę polecić każdemu to miejsce, z pewnością nikt się nie rozczaruje. Położenie kempingu stanowiło idealną bazę wypadową do odwiedzenia takich miejsc jak Piza, czy wyspa Elba. Jeśli chodzi o wybrzeże, nam osobiście najbardziej przypadła do gustu plaża w San Vincenzo, która była czysta, świetnie położona i miała fajny klimat. Jedynym minusem było czasami znalezienie miejsca parkingowego, którego kilka razy szukaliśmy z 15 minut. Powrót zajął nam dwa dni, z jednym noclegiem. Jedyne co muszę zrobić przed kolejnym sezonem, to doinwestować przyczepę w moover oraz pomyśleć o zmianie holownika. Superb przy wyższych prędkościach daje się kierować przyczepie, co przy wyprzedzaniu czy mijaniu wielkogabarytowych pojazdów jest dość niebezpieczne. Z perspektywy czasu zdaję sobie sprawę, że był to trochę szalony i ryzykowny pomysł, podobnie jak sama realizacja (to był nasz pierwszy w życiu wyjazd z przyczepą), ale trafiony jak mało który. W 2016 roku, w sierpniu znowu jedziemy w to samo miejsce
×
×
  • Create New...