Jump to content

All Activity

This stream auto-updates     

  1. Today
  2. Tankowałem na stacji paliw MOL w m. VASVAR Evo Diesel Plusz 46 litrów po 431,91 Ft ,nieco ponad polowe zbiornika ,ale niczego podejrzanego nie zauważyłem.
  3. Commander

    RELACJA Kolejny rajd Commander-ów po Polsce

    Wróciliśmy z powrotem po prawie 3 godzinach. Dla nas to była czysta przejażdżka. Jednak gdyby ktoś chciał to można zrobić inaczej. Wsiąść w Żninie...i wysiąść po drodze w Wenecji...tak Wenecji. Taka znana miejscowość w Polsce. Jest gdzieś druga w Europie bo nazwę podpatrzyli.... Mamy do zwiedzenia muzeum kolejki wąskotorowej oraz ruiny zamku z machinami oblężniczymi w skali 1:1. Potem jedziemy dalej do Biskupina. Tu kolejka zatrzymuje się przed samiutkim wejściem do obiektu. Jak starczy sił to po zwiedzaniu możemy pojechać do końca trasy, czyli do Gąsawy. My niestety nie mieliśmy na to czasu...bo trzeba na to cały dzień. Agroturystyka to cisza i spokój w ładnym otoczeniu. Ale nie dostanie 5 a jedynie słabe 4. Powód ? Jeden kibel na całe pole a przez remont kempingu w Żninie zrobiło się ono bardzo tłoczne. Dwa... wejście do łazienki...2 złote !!! Jak usłyszałem żeby był porządek. Trzy... piękny ogród szpeci całe mnóstwo strzałek informacyjnych i znaków wszelkiej maści. Cztery... cena...90 zł z lekkim rabatem bo staliśmy w kącie. Normalnie byłoby 106 !!!!!!. Pięć... opłata za psa... kiedy pod nogami plącze się z 10 kotów i pies właścicieli. Sześć... właściciel...z kalkulatorem ...i dziwnymi przytykami. Czy warto tam zaglądnąć... tak. Mamy gwarancję ciszy i spokoju oraz dobrego snu. Acha polecam jeszcze i to bardzo chińczyka w Żninie... Mai Maj bar... Lubimy takie rzeczy i powiem szczerze bardzo dawno nie jadłem tam wyśmienitych potraw. Widać że kucharz się stara bo wyszedł do nas się zapytać czy było ok. A było zaj... fantastyczne. Pełni jak lodówka w przyczepie przed urlopem... zapinamy budę i kierujemy się do Swornychgaci na kemping Wodnik. Na drodze pustki...bo przecież wszyscy już grillują... zaczął się długi weekend. Podróż mija spokojnie. Cdn...
  4. Na tym zakończyła się nasza wyprawa po Alto Adige. Jestem zachwycona, wszyscy jesteśmy. Miejsce jest tak piekne, albo nawet bardziej niż opisywane w przewodnikach czy na necie. My osobiście nie spotkaliśmy tam Polaków więc chyba nadal mało doceniane przez naszych rodaków w lecie.... Rejon w którym co drugie auto to kamper lub auto z przyczepą. Gdzie właściwie każdy parking jest przystosowany dla kamperow. Rejon że wspaniała infrastruktura rowerowa otwarty na turystów. Polecamy z czystym sumieniem. My na pewno jeszcze nie raz tam wrócimy. A teraz mamy jeszcze 154 km do domu. Koło 24 tej powinniśmy być na miejscu. Pozdrawiamy. Jak macie jakieś pytania postaramy się na nie odpowiedzieć. Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka Dziękuję. Wy już w drodze? Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka
  5. Masakra przecież tam już pewnie podłogi nad łapą nie ma.... Odkręć listwy dobrze oczyścić i odtłuścić i sprawdzić stan drewna do którego przykręcisz listwy. Klin jest też ważny bo nie tylko pełni rolę ozdobną ale i pozwala wodzie spłynąć bez wnikania przez śruby do środka. Te uszczelniacze to masy butylowe.
  6. Na pożegnanie z Aldo Adige długo debatowalismy czy idziemy w góry czy na rower i koniec końców wygrał rower. Początek trasy był powtórzeniem drogi z pierwszego dnia-dojechaliśmy do Brunico i stamtąd pojechaliśmy do doliny na której końcu znajdowały się 3 wodospady Cascate Di Riva. Dojazd do wodospadów ciągle pod gore niby bez większych podjazdów ale było ciężko szczególnie że wiatr wiał cały czas w twarz. Temperatura wróciła w okolice 34 st. Jakieś 5 km przed punktem docelowym trafiliśmy na knajpe dla rowerzystów z pysznym jedzeniem z ogromnym placem zabaw i w przepięknej scenerii. Niestety nie doczytalismy że aby zwiedzić wodospady trzeba się wspiąć pod dużą górę A rower zostawić na dole. Czas do 1 wynosił 20min. Następny 40 A 3 55 min. Wyżej była kaplica i schronisko. My niestety zasiedzielosmy się w pięknej knajpce i do wodospadów dotarliśmy po 16tej. W związku z tym obejrzeliśmy tylko 2 bo na więcej nie było czasu ani sily- trzeba było jeszcze wrócić rowerem na kemping. Powrót był bardzo przyjemny bo trasa prowadziła cały czas w dół. W planie było iż z dworca północnego w Brunico wsiadzoemy w pociąg i dojedziemy do Valdeora i tu nastąpiła pierwsza niespodzianka- w sierpniu bowiem obowiązuje zakaz wjazdu na ten dworzec rowerem. W związku z tym musieliśmy dostać się na drugi dworzec. Wjechalismy na niego w ostatniej chwili aby wpakować się do naszego pociagu- niestety zostaliśmy z niego wyproszeni ponieważ wg Pani konduktor za dużo było w nim rowerow- nie pomogły prośby że my z dziećmi....musieliśmy poczekać 30 minut na następny który na szczęście był już pusty- o g 19tej wsiedliśmy do pociągu i ok 19.30 wróciliśmy na kemping. W sumie zrobiliśmy 47km plus 1h spacer po wodospadach. Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka
  7. jacek00

    Camping Tumiany

    Owszem, łazienki są brudne i to cały czas. Nie widziałem tam nigdy kogoś kto by sprzątał a jeśli ktoś to robi to robi to zdecydowanie za rzadko. Pisanie, że ktoś w weekendy nie sprząta to nieporozumienie. Do minusów dodać należy jeszcze brak np mydła w dozownikach, czy mega długi czas oczekiwania na realizację zamówienia w restauracji. Ja czekałem 1.5 h kiedy było sporo ludzi, a kiedy nie było nikogo to ma frytki czekałem chyba z 40 minut.A tak wyglądał śmietnik i dostęp do WC chem, który w pewnym momencie w całości był zawalony śmieciami. Jeśli ktoś bierze wcale nie małe pieniądze za kemping to powinien dbać o otoczkę.
  8. Tsport

    Węgry - atrakcje turystyczne

    Tisza Oko - polecam zdecydowanie. Spędziliśmy tam cały dzień. Dużo atrakcji dla dzieci łącznie z pływanie łódkami po jeziorze. Jaskinie Agattelek - również super przeżycie dla dorosłych jak i maluchów. Wybraliśmy najkrótszą około godziną trasę gdzie dystans liczy około kilometra
  9. Tsport

    Termal kemping Lipot

    Udało nam się dojechać. Stara cześć cała oblężona. W nowej kilka wolnych parceli. Jutro się pewnie to znacząco zmieni.
  10. My jutro ruszamy do Grzybowa A później w poniedziałek lub wtorek na zachód i w pewnym momencie ruszyć na Niemcy (Rugia)...
  11. Commander

    Wrocław i Karkonosze na wózku - relacja

    Łałłł... Dziękuję ☺️
  12. Kolejny dzień czyli środa przywitał nas pięknym słonecznym aczkolwiek chłodnym porankiem. W ciągu dnia jednak zrobiło się pięknie i ciepło. Postanowiliśmy że pojedziemy sobie pociągiem do pierwszej miejscowości za granicą wlosko-austryjacka i stamtąd na rowerach wrócimy do nas-w ta stronę jest teoretycznie więcej w dol[emoji12], żeby dzieciaki miały frajdę z przekroczenia granicy na rowerze. Przyjechaliśmy na rowerach na peron 2 gdzie na 3 minuty przed przyjazdem opoznionego pociągu dowiedzieliśmy się że pociąg odjeżdża z peronu 1. W związku z tym w te pędy po schodach znosilismy i wnosilismy rowery aby zdążyć zmienić peron (swoje i dzieci) - po czym po przyjeździe pociągu okazało się iż jest przepełniony i się do niego nie zmiescimy. Pociag odjechał A my zostaliśmy na peronie. Następny pociąg był za 30 minut ale niestety tylko do San Candido. Postanowiliśmy na niego poczekać. Niestety ponownie musieliśmy zmienić peron [emoji12][emoji12][emoji12] więc tym razem oprócz rowerów była też siłownia. Kolejny pociąg był pusty więc bez problemu się do niego dostaliśmy A ze względu na opóźnienia i zamieszanie nie brali kasy za rowery. W San Candido postanowiliśmy pojechać w kierunku Lienz-wiedzie tam ponad 40km trasa właściwie cały czas w dół. Byłaby ona może i piękna i przyjemna dla dzieci gdyby nie fakt ogromnego ruchu rowerowego w tym kierunku który mnoe osobiście nie odpowiadał. W związku z tym dojechaliśmy do granicy i zawrocilismy do San Candido, gdzie zrobiliśmy sobie dłuższą przerwe na obiad. Z San Candido już bez większych postojow wróciliśmy do nas. Trasa bardzo przyjemna głównie w dół. Przed samym Rasun jeden ogromny podjazd dość dlugi i stromy ale do pokonania. Na koniec przystanek w bardzo przyjemnej knajpce z własnym browarem. Tego dnia zrobiliśmy 50 km z czego 1/3 trasy pod gore- byłam i nadal jestem bardzo dumna z naszych dzieci [emoji7]. Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka Dzien piaty czwartek. Dla odmiany postanowiliśmy pójść na spacer w góry. Podczas naszej wycieczki rowerowej zauważyliśmy plakaty reklamujące festyn w Antholtz Mittertal i połączyliśmy wycieczkę górską z udziałem w tyrolskim festynie. Nasza trasa w góry rozpoczynała się bowiem z namiotu festynu i tam też kończyła. 12 km do Antholtz przejechaliśmy autobusem komunikacji miejskiej i takim autobusem wróciliśmy-ostatnim jezdzacym tego dnia. Po górach zrobiliśmy 8 km robiąc 3 glowne przystanki: przy wodospadzie, i w dwóch urokliwych schroniskach. Widoki niezapomniane. Wycieczka super. Na koniec typowe tyrolskie jedzenie przy tamtejszej muzyce. Wprawdzie niewiele ten klimat miał wspólnego z włoskim (Jak i cały Południowy Tyrol-ale im dalej w góry tym więcej Austrii ) ale i tak było wspaniale. Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka
  13. No to nie wiem - ja, jak mi zaczęło wariować spalanie robiłem wszystko, żeby je zmniejszyć i owszem, udało mi się, bo na dwóch bakach, zeszło udało mi się zejść ostatecznie na 13.1 z 13.3-13.6. Zrobiłem dwie trasy w sumie 4,5 tys. w trasie z cepką i spalanie we wszelkich możliwych warunkach wahało się między 10, a 12 ze średnią 11. Wyłącznie te dwa tankowania na MOLu zamknęły się ponad 13 l zużyciem, przy czym jechałem w małym ruchu, po w miarę płaskim, z jednostajną prędkością, praktycznie bez wiatru - no po prostu na jakimkolwiek innym paliwie w tych warunkach spalanie byłoby optymalne.
  14. chris_66

    ZAKUP!!KAMPER NA 2 osiach tylnych POMOCY

    Skuter załatwia wszystko w promieniu 60 km [emoji106]
  15. Dzień trzeci wtorek. Niestety zgodnie z prognozami najgorszy dzień pogodowy Z 32 stopni zrobiło się 12 st które w najcieplejszym momencie w dolinie doszło do 20st. Co jakiś czas niewielkie opady deszczu, a od ok 18tej porządne burze. Dzień wykorzystaliśmy na zwiedzanie tym razem środkiem transportu był samochód. Na początek pojechaliśmy nad jezioro Antholzersee gdzie na ostatnim parkingu zostawiliśmy auto i szlakiem pieszym obeszlismy jezioro dookoła mając szczęście bo akurat pojawiło się słoneczko. Jak zwykle bez pośpiechu z czasem na plac zabaw i kawę. Z nad jeziora pojechaliśmy do Brunico i gondola wyjechaliśmy na Plan de Corones=Kronplatz. U góry byliśmy chwilę przed 15ta i w ostatniej chwili zalapalismy się na pyszne jedzenie w ślicznej knajpce z przepięknym widokiem. Niestety nie zdążyliśmy do muzeum ponieważ zamykali je o 15tej A ostatni zjazd na dół był o g.16.50. Także Kronplatz na pewno do powtórzenia kiedyś i w lecie i w zimie [emoji2957]. Niektórzy mają ochotę na zjazd w dół rowerem... Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka
  16. Nie zauważyłem niczego niepokojącego przy tankowaniu na MOLach. A na Węgrzech tankuję prawie wyłącznie tam. Trzy różne samochody i spalanie nie różni się od normy. W tym roku przepaliłem jakieś 500-700 litrów u nich.
  17. DANETY

    Camping Tumiany

    My jesteśmy stałymi gości tego kempingu z racji że mamy tylko 30 km. Nie zgodzę się z kolegą który pisze że łazienki są brudne, ewidentnie widać żę ktoś wyszedł z prysznica i narobił trzody. Kolega trafi akurat gdzie obsługa nie zdążyła posprzątać . Za każdym razem jak jesteśmy łazienki są codzienne czyste.Wnioskuję że zdjęca zostały wykonane wtedy gdy ludzi było mnóstwo i pewnie dlatego śmieci było dużo, a jak wiadomo firmy sprzątające nie pracują w weekendy. Ja polecam to miejsce jako wypoczynek dla rodziny.
  18. To że jest płasko nie znaczy że spalanie będzie mniejsze [emoji16] Ja przejechałem obecnie około 5500 km. Tankowałem w Polsce, Niemczech, Francji, Austrii, Węgrzech i Czechach. Wszędzie spalanie podobne +- 1-1.5 litra w zależności od warunków, ruchu na drodze. Paradoksalnie to im bardziej górzysty teren i sporo podjazdów i zjazdów to spalanie miałem mniejsze.
  19. Tankowałem w tym roku na Molu w Sarvarze w lipcu i spalanie u mnie było takie samo jak ja innych odcinkach tj. około 9,3 litra. Pamiętam że nawet spora kolejka na stacji była.
  20. Drugiego dnia postanowiliśmy zwiedzić dolinę Antholertal. W nadziejach był dojazd do Antholtersee i obejście jeziorka ale okazało się to zbyt ambitnym planem ze względu na zbyt duze przewyzszenie trasy, odległość i pogode którą niestety się popsuła i zaczęło padać. To co Uwe założył na początku zostało wykonane [emoji6]. Przejechaliśmy 12.5 km w jedną stronę cały czas pod górę. Na końcu trasy trafiliśmy na piękna knajpke położona nad niewielkim stawem gdzie utknelismy na trochę dłużej niż zakładaliśmy że względu na pierwszy deszcz. Chwilę bez opadów wykorzystaliśmy aby dojechać do miasteczka Antholz Mittertal gdzie po drodze niestety drwala nas ulewa i przeliczenie zatrzymaliśmy się na pizze-przy okazji przypominam iż pomimo że Południowy Tyrol to prawie Austria to i tak obowiązują zasady wloskie-zjemy tylko do 15tej A potem od 18tej. Powrót na szczęście już w pełnym słońcu ta sama droga- tym razem z górki. Dojazd do samego miasteczka bardzo wymagajacy- nachylenie 20%- ja osobiście szybciej pchalam rower niż na nim jechałam [emoji2957][emoji12] Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka Łącznie tego drugiego dnia zrobiliśmy 25km. Trasa poniżej....Oprócz ostatniego i pierwszego podjazdu trasa łatwa i przyjemna. Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka
  21. filipert

    Wrocław i Karkonosze na wózku - relacja

    Pozdrowiony Park Szczytnicki jak i pozostałe parki oraz cała zieleń wrocławska robią ogromne wrażenie. I faktycznie pustki...
  22. witus

    Sopot

    liczę na to że za tydzień będzie już po sezonie ... chyba, że zjada się fani Kubicy
  23. Witam.Mamy parcie jak dojrzejemy to damy wpis o przyjezdzie.
  24. W trakcie naszego pobytu udalo nam sie zrobic 4 wycieczki rowerowe, spacer po gorach i wycieczke samochodowo-spacerowa.... Pierwsza trasa rowerowa zaczynała się na kempingu i wiodła w kierunku Fortezzy z nastawieniem jak daleko damy radę to damy a zawsze jest pociąg [emoji2957]. Udalo nam się dojechać do Mulbach 42km w 32 st, w pełnym słońcu z naszą 5 latka i naszym 7 latkiem. Cora ponad połowę trasy zrobiła sama resztę na holu syn całość sam marudzac że mu mało. Trasa przyjemna, w miarę łatwa ale podjazdów i to czasem dużych też było niemało. 80% mijajacych nas rowerów to rowery elektryczne. Z Mulbach wróciliśmy do Valdeora pociągiem A z dworca jakieś 2 km rowerkiem na kemping. Dla nas wycieczka trwała cały dzien-nie spieszylismy sie- był czas na place zabaw, obiad i przerwę regeneracyjna dla rodzicow[emoji6].... poniżej kilka zdjęć z naszej pierwszej wycieczki Wysłane z mojego SM-G960F przy użyciu Tapatalka
  1. Load more activity
×
×
  • Create New...