Skocz do zawartości

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    Nie pokazuj więcej tej informacji

Zdjęcie

UFO -" kosmiczne patenty"


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
220 odpowiedzi w tym temacie

#196 adamkwiatek

adamkwiatek

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 909 postów
  • Telefon:komórkowy
  • SkądWołomin
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:nieznany
  • Holownik:z hakiem

Napisano 13 październik 2016 - 09:28

Wiadomo, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Jadąc nad morze, usłyszałem szum podczas hamowania i po dojechaniu na ostatni bezpłatny, nadmorski parking, zabrałem się za wymianę zdartego klocka hamulcowego.

Niestety okazało się, że pękła też gumowa osłona przegubu od skrzyni biegów ( tego, co się mniej wygina).

Z wymianą klocka poradziłem sobie szybko, bo wożę ściskacz do tłoczków hamulcowych, kupiony na ukraińskim bazarze piętnaście lat temu.

Na zdjęciu widać zdarty do blachy klocek hamulcowy.

Większy problem miałem z gumową osłoną, ponieważ wykonałem kilka wersji jej naprawy i wszystkie się rozlatywały po krótkim przebiegu.

Owo rozpadanie się moich patentów, miało dobry wpływ na sam przegub, ponieważ dało nadzieją, że po wielokrotnym pompowaniu smaru, który następnie wylatywał poprzez pęknięcia, nastąpiło oczyszczenie z piachu.

Docelowo okazało się, że najlepszym sposobem naprawy jest owinięcie folią z rolki - do żywności i założenie na jednym końcu opasek plastikowych, by się nic nie rozwiązało.

Folię nawinąłem tak, by na gumowej osłonie nie było opaski, oraz tak, by obroty osi nie rozwijały samoczynnie folii, gdyby opaska puściła.

Warto wozić z sobą małą 2 cm3 strzykawkę z najgrubszą z możliwych igieł, by móc wstrzyknąć smar do przegubu.

Tak spreparowana osłona wytrzymała już 1500 km.


Ostatnim wakacyjnym patentem, który mogę zdradzić, było naklejenie odblasku na zabezpieczenie antykradzieżowe, jakby jakiś szurnięty amator, zechciałby odjechać z UFO .

Odblask daje nadzieję, że trudniej będzie wyrżnąć w tak zabezpieczony zaczep i uszkodzić samochód, bo całość widać teraz dobrze nawet nocą.

 

Załączone miniatury

  • IMG_20160722_131934.jpg
  • IMG_20160722_121126.jpg
  • IMG_20160722_124806.jpg
  • IMG_20160818_174651.jpg
  • Zdjęcie2248.jpg

Użytkownik adamkwiatek edytował ten post 13 październik 2016 - 09:28


#197 kit

kit

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 6897 postów
  • Telefon:888192516
  • SkądPOZNAŃ
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:BIOD 400TD
  • Holownik:Opel Astra

Napisano 13 październik 2016 - 15:43

...

Na zdjęciu widać zdarty do blachy klocek hamulcowy.

...

 

a czujników zużycia klocków ten pojazd nie posiada? :look:


... przygoda zaczyna się od wyjścia z domu ... bo droga jest równie ważna jak sam cel ...
 


#198 Gewehr

Gewehr

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 1042 postów
  • SkądWarszawa
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Od Królowej Angielskiej;)
  • Holownik:Dla kapelusznika:)

Napisano 13 październik 2016 - 15:53

a czujników zużycia klocków ten pojazd nie posiada? :look:

Czujników "elektrycznych" pewnie nie ma, ale za to posiada blaszki które piszczą przy końcu klocków. Pewnie ktoś źle zamontował wcześniej klocki, to i blaszki nie piszczały :]



#199 tomekk

tomekk

    -------------------------------

  • Moderatorzy
  • 3797 postów
  • Telefon:PW
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Knaus

Napisano 13 październik 2016 - 16:35

Witam !

 

Zdarł się jeden, czy oba równomiernie ?

 

Pozdrawiam



#200 adamkwiatek

adamkwiatek

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 909 postów
  • Telefon:komórkowy
  • SkądWołomin
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:nieznany
  • Holownik:z hakiem

Napisano 14 październik 2016 - 18:53

Witam !

 

Zdarł się jeden, czy oba równomiernie ?

 

Pozdrawiam

 

a czujników zużycia klocków ten pojazd nie posiada? :look:

Zdarł się jeden, ten od strony skrzyni biegów, ale za to dokładnie :krzykacz:

Koledzy, Nissan Navara nie ma :lol2: czujników, ponieważ nie są potrzebne !

Korozja prędzej zeżre ramę samochodu, niż zedrą się klocki :pad:



#201 tomekk

tomekk

    -------------------------------

  • Moderatorzy
  • 3797 postów
  • Telefon:PW
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Knaus

Napisano 14 październik 2016 - 20:38

Witam !

Nie zatarł się czasem trzpień prowadnicy uchwytu szczęk ?

Pozdrawiam

#202 Krzysztof57

Krzysztof57

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 725 postów
  • Skądświętokrzyskie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Wilk 540 de Luxe 1993
  • Holownik:MB 290TD 1996

Napisano 15 październik 2016 - 16:33

Mając samochód z Nipponu - Kraju Wschodzącego Słońca, nie należy oczekiwać, że ma dobre reflektory, bo tam jest ciągle widno.

Co dobre w Japonii, niekoniecznie sprawdza się w Polsce, ale homologację toto dostało, bo okrągłe koła miało :)

Tak więc stałem się posiadaczem fury z oświetleniem drogi, nieco tylko lepszym, od tradycyjnych lamp naftowych.

Reflektory wielgaśne, żarówy H4 – większych nie ma, a światła na drodze też w zasadzie nie ma – tak to se Żółci wykombinowali na ichnich komputerach w sterylnych warunkach, ubrani w białe fartuchy i walący sake.

Ostatnie porządne reflektory, to ja pamiętam z Fiata 125 P, a z komputerami wtedy było cienko i z białymi fartuchami też się chyba tak nie wygłupiano.

Czasy ówczesnego deficytu zaowocowały paradoksalnie porządnymi światłami.

Taki socjalistyczny w tamtych czasach reflektor, miał blaszany odbłyśnik i okrągły szklany klosz.

Dzięki temu zacofaniu technologicznemu, w stosunku do dzisiejszego badziewia, taki metalowy odbłyśnik nie topił i nie deformował się od gorących żarówek, a szklany klosz nie pękał i nie rysował się , jak dzisiejsze jego odpowiedniki .

Nikt się nie wysilał , nad udziwnionym kształtem, bo lampa miała zadanie, by oświetlać drogę w stopniu wystarczającym, więc były okrągłe, jak oczy patrzącego na obowiązującą rzeczywistość.

Mało tego – komuna dała w tym modelu aż cztery reflektory, a czasy pono były siermiężne !

O ile dobrze pamiętam, to podczas jazdy na „krótkich”, drogę oświetlały chyba cztery reflektory z żarówkami H4, a teraz w moim „Japończyku” świecą mi tylko dwie świeczki, też H4, za to widzę dwa razy mniej na drodze !

Jadąc moim obciachowym Fiatem (Kredensem) 125 P, mowy nie było, by nie zauważyć nieoświetlonego rowerzysty, czy innej niespodzianki na drodze.

Ówczesne żarówki H4, były równie złe i nienowoczesne, jak cały ten samochód, a na dodatek produkował je , jakiś  polski Polam , a nie wiodący, przepraszam, za wyrażenie - Osram.

Fatalne były te żarówki, zwłaszcza dla producenta, bo się cholery nie przepalały, i to całymi latami !

Ludziska kupowały samochód i odsprzedawały po latach, nadal z fabrycznymi żarówkami !

Niedowiarkom przypomnę, że zawsze jeździłem na włączonych światłach i w zapiętych pasach, więc owe żarówki pracowały w podobnych do dzisiejszych warunkach.

Drogi były kiepskie, benzyna tania, więc jeździło się sporo i wibracje na wertepach i dziurach, jakoś nie skracały męki polamowskich żarówek.

Teraz już wiecie, czemu zlikwidowano polski przemysł ?

W imię zdrowo pojętej konkurencji w europejskiej rodzinie :)

Tak więc posiadłem nowoczesność z plastiku i strach, że rozjadę kogoś po zmroku.

Zacząłem kombinować, zwłaszcza po tym, jak moje japońskie reflektory zaczęły pękać na linii wiązki światła :)

Początkowo na plastikowym kloszu, pojawiły się jakby poziome „przecinki”, które następnie połączyły się w linie równoległe, a w reflektorach pojawił się kurz i woda.

Ile kosztuje firmowy reflektorek do „Navarki” ?

No właśnie – radość z jazdy, jak cholera!

Postanowiłem  przerobić świeżo zakupione reflektory na xenony .

Kierowałem się ideą, że, co prawda są nielegalne, ale dają więcej światła, więc nie rozjadę staruszki na pasach, i nie grzeją klosza tak, jak zwykłe żarówki, więc może nie będą pękały ?

Żeby nie było, że chodzi, o wiejski tuning, wybrałem żarówki bixenon, o barwie nie niebieskiej, tylko najbardziej zbliżonej, do światła dziennego, czyli o temperaturze 4300 K.

Wszystko kupiłem w sklepie, ale nie internetowym i znajomy elektryk, złożył mi wszystko do kupy :)

Było cudnie !

Ludzie !, ja wreszcie widziałem, gdzie jadę, a jazda nocą, stała się przyjemnością.

Mało tego, bo xenony, podobnie, jak diody, rozjarzają każdy odblask, znak drogowy, czy napis na tablicy kierunkowej – koniec z problemami w dojrzeniu przechodnia w adidasach, czy zawracaniem, by sprawdzić miniętą tablicę z nazwami miast.

Klosze lamp, były ledwie ciepłe, a nie gorące, jak przy żarówkach tradycyjnych – było super.

Niestety „padło” mi CB radio :(

Okazało się, że szumi i niewiele słyszę :(

Olśnienie przyszło, kiedy wyłączyłem moje xenony – to one zakłócały moje CB !

Jeździłem tak jakiś czas, średnio co pół roku padała któraś z żarówek, lub przetwornic.

No właśnie – zgaśnięcie xenonu , nie oznacza przepalenia żarówki, bo szlag mógł trafić przetwornicę.

Woziłem więc obie w zapasie :)

Pamiętam, jak podczas wyprawy w Bieszczady, padła mi przetwornica i miałem tylko jedno „oko” :(

Zatrzymała mnie „Drogówka” i pewnikiem chłopaki wiedziały, że mam nielegalne światła, ale też pewnie wiedzieli, że Navara, bez „lewych” świateł jest ślepa i niebezpieczna, więc udawali, że nie widzą :)

Wolałem dostać ewentualny mandat i utracić dowód rejestracyjny, ale mieć większe poczucie bezpieczeństwa na drodze w sensie lepszej widoczności, tego, co na poboczu, w deszczu i mgle.

Owo „bezpieczeństwo” okazało się jednak relatywne, ponieważ mając trefne lampy, mógłbym zostać pomówionym, o spowodowanie wypadku, choćby mojej winy w tym nie było.

Po prostu ktoś wali we mnie, po czym chytrze twierdzi, że go oślepiłem w biały dzień, i mam problem.

Postanowiłem się zresocjalizować i wywaliłem moje ukochane xenony :(

Zyskałem spokój, na widok „Drogówki”, znowu mniej widzę, ale za to lepiej słyszę w CB – coś, za coś :)

Podsumowując, to xenony i zapewne diody, to genialna sprawa, warta każdych pieniędzy, przy zakupie auta, jeżeli ma się wybór.

Swoją drogą, szkoda, że nie można legalnie, w uprawnionych warsztatach, dokonać adaptacji reflektorów, na skuteczniejsze – taki PF 125P, wyglądałby odlotowo , no, tylko, że jego światła były prawie tak skuteczne, jak dzisiejsze xenony :(

FSO też musiało więc upaść :(

Ktoś pewnie cieszy się do dzisiaj garścią szklanych paciorków, z ową słuszną decyzję :(

Cieszą się też tamtejsi robole, że stać ich na wczasy na Majorce  :wpysk:  .

Fiat125P na początku był wyposażony w żarówki R2 . Halogenowe H4 pojawiły się najpierw w wersjach eksportowych , w tym w sprzedawanych w PEWEX-ie w ramach tzw eksportu wewnętrzego . W tej sytuacji odnaleźli sie tzw "prywaciarze" i w sprzedaży pojawiły się H4 z mocowaniem jak do R2 i zaczęła się zabawa taka jak dzisiaj z ksenonami. Milicjanci z drogówki polowali na takie samochody karząc kierowców wedle uznania : mandat, zatrzymanie DR itp.


"Umysł jest jak parasol. Działa kiedy jest otwarty" - Frank Zappa.

#203 chris_66

chris_66

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2025 postów
  • Skądwarszawa
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:knaus
  • Holownik:807

Napisano 15 październik 2016 - 17:00

W tej sytuacji odnaleźli sie tzw "prywaciarze" i w sprzedaży pojawiły się H4 z mocowaniem jak do R2

 

 

 o ile pamiętam to nie były żadne wynalazki tylko normalne markowe żarówki , zarówno w maluchy, trabancie czy kwadracie miałem takie coś, kupowane w RFN  


Yossarian ani razu nie przyszedł pomóc przy budowie, za to później, gdy klub już ukończono, przychodził bardzo często......................................... i Yossariana przepełniało uczucie niekłamanej dumy, ilekroć spojrzał na nią i pomyślał, że nawet nie kiwnął palcem przy jej wznoszeniu.

 


#204 adamkwiatek

adamkwiatek

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 909 postów
  • Telefon:komórkowy
  • SkądWołomin
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:nieznany
  • Holownik:z hakiem

Napisano 10 luty 2017 - 05:20

Przedstawiam kompendium ciekawostek „dzikiego zimowego karawaningu”, z okazji rekordowego zimna – 29 *, z jakim spotkałem się na początku tego roku.
Mróz trzymał dwa tygodnie, bez opamiętania, a jak się ociepliło do -15*, to można było już dłużej na stoku pojeździć.
Zakładałem, że temperatura nie spadnie poniżej -10 * i zrobiłem adekwatny roztwór solanki do spłukiwania zlewu – oczywiście zamarzło wszystko.
Widziałem paru Kozaków w kamperach w Białce Tatrzańskiej pod Banią, a nawet buda na Gdańskich blachach , dzielnie ratowała honor karawaningowców również w Jurgowie pod wyciągami.
Niestety chyba mróz na poziomie -29* wykurzył całe to towarzystwo, a ja zostałem, zwłaszcza, że zamarzło mi paliwo .
Miałem alibi, by posiedzieć jeszcze tydzień.
Przede wszystkim trzeba wiedzieć, że zamarznie cała instalacja wodna, chyba, że napełnimy ją solanką, o odpowiednim stężeniu, ale przy -29 *, to i tak chyba nie pomoże.
Taka solanka służyć może do spłukiwania zlewu, natomiast wodę trzeba mieć w baniaku z kranem w budzie, co widać na zdjęciu.
Celem udrożnienia odpływu, mam zamiar zastosować podczas następnej wyprawy , denaturat, oraz cienką spiralę hydrauliczną, która przynajmniej zamiesza wodę, a może i coś wypchnie.
Do tej pory sypałem sól do odpływu i dodawałem „domestos”, co chyba ułatwiało topienie się lodowego korka.
Zapewne problemu by nie było, gdyby rura odpływowa miała średnicę większą, niż palec, jak to sobie wymyśliły niemoty inżyniery, od lepienia budy.
Bardzo przydatny jest opryskiwacz ciśnieniowy, spełniający rolę np. prysznica, po dolaniu ciepłej wody.
Warto podczas mycia się nad zlewem, położyć na podłodze dywanik łazienkowy, by nie zrobić bagna.
Taki dywanik schnie błyskawicznie, w moim przypadku podwieszony pod sufitem, gdzie temperatura oscyluje w okolicy + 25*.
Suszenie, gotowanie i przebywanie w budzie, wytwarza sporo pary wodnej, która skrapla się między innymi w przewodach wentylacyjnych i bez odpowiedniego zabezpieczenia zaleje nam łóżko, lub stół.
Zastosowałem dwie duże tace do łapania wody z wentylacji, które co parę dni trzeba było zdejmować i wylewać .
Otwory zewnętrzne wentylacji zamarzają na całym obwodzie, jak temperatura spadnie poniżej - 20* i nie wygląda to dobrze – szczęśliwie takie mrozy nie trwają zwykle wiele dni.
Pomijając ocieplenie szafek, za pomocą budowlanej ,samoprzylepnej taśmy poliuretanowej, należy pamiętać, o zamknięciu wszystkich zewnętrznych kratek wentylacyjnych, bo można zamarznąć zwłaszcza podczas wiatru.
Mało tego – trzeba koniecznie zrobić kotarę z koca na drzwi wejściowe i lodówkę, skąd wieje najbardziej.
Zastosowałem szary koc, który przystrzeliłem zszywaczem nad drzwiami wejściowymi, a w okolicach lodówki, zawiesiłem go na śrubach za pośrednictwem łapek wziętych z szelek do spodni.
Lodówka nie musi być wcale włączona, bo przy dużych mrozach panuje w niej temperatura bliska 0*, a w szufladzie pod lodówką, zamarzły mi cytryny i ogórki na kość – trzeba uważać, by nie utracić zapasów !
Podczas takich mrozów, butla 11 kg wystarczała na ok. 5 dni, ale trzeba mieć zapasową, bo nie ma żartów, ani zbyt wiele czasu na myślenie, jak na zewnątrz jest poniżej – 20*.
To, że wcale lekko nie jest, ilustrują zdjęcia zamarzniętych elementów zamka drzwi wejściowych.
Warto sobie przebudować i wzmocnić szafę, by służyła jako suszarnia ubrań i butów – wspaniałe jest uczucie ciepłego kombinezonu i ciepłych butów narciarskich w momencie wyjścia na zewnątrz.
Rzeczy w pawlaczach/półkach najlepiej trzymać w workach foliowych, bo mogą zamoknąć, od kondensującej się na ściankach pary wodnej.
Solar nie jest w stanie w pochmurne dni i przysypany śniegiem, zapewnić wystarczająco dużo prądu, więc trzeba mieć generator spalinowy i ładowarkę do akumulatorów, która zadziała w takiej konfiguracji.
W moim przypadku, jako tako działa zwykła, bardziej mechaniczna, niż elektroniczna ładowarka do akumulatorów, ale jak kto ma agregat wysokiej klasy, to mu pewnie i inne również zadziałają.
Należy zwrócić uwagę na lód, tworzący się na progu drzwi wejściowych, co może utrudniać ich zamykanie – trzeba go odkuwać.
W mojej budzie mam zainstalowane aż dwa czujniki czadu, z nadzieją, że nie będą potrzebne, bo ogrzewanie i gotowanie może okazać się niebezpieczne w tak małej objętości.
Wentylacja, choć otwarta, może również zamarznąć i zmniejszyć swoją wydajność, więc lepiej nie liczyć na szczęście, tylko na czujniki.
Moja buda nie ma obiegu ciepła, bo nie wystarczyłoby mi prądu, więc pod dachem jest +25*, na wysokości łóżka + 18*, na podłodze przy drzwiach wejściowych śnieg się w zasadzie nie topi, ale generalnie nie ma uczucia zimna, nawet stając bosa stopą na wykładzinie dywanowej.
Zakres regulacji temperatury umożliwia mi osiągnięcie i +25* na wysokości łóżka, wiec nie muszę spać w goglach i kombinezonie narciarskim.
Właściwą dietę zapewniam sobie słoikami ze spasteryzowanym jedzeniem, od pasztetów, zup typu krupnik, do gulaszu, pulpetów , kotletów , kurczaków i co tam tylko wyobraźnia podpowie.
Pasteryzacja odbywa się w piekarniku elektrycznym, a słoiki ustawiam nawet piętrowo.
Należy pamiętać, by nie przesadzać z temperaturą, bo można wytopić uszczelki i zamiast lepiej, będzie gorzej.
Istotną sprawa jest fakt, że sól na drogach niszczy poszycie z blachy nawet aluminiowej, a podwozie w miejscach, gdzie nie ma ocynku, niszczeje w oczach.
Para wodna wnika w każdą szczelinę pomiędzy warstwy poszycia mojej budy, co daje podobny efekt, jak dziura w dachu.
Tak więc kto decyduje się na zimowy karawaning, powinien nie przyzwyczajać się zbytnio, do swojej budy.
W ramach ciekawostki, to ciągnik ma opony zimowe, a buda letnie, a na wszelki wypadek wożę łańcuchy na koła, w tym na koła budy i użyłem ich w Zieleńcu może ze dwa razy, bez pewności, czy miało to sens.
Zaczynają się ferie dla Mazowsza więc do zobaczenia pod wyciągami :)
Ilu Was ?
Raz ! :)

Załączone miniatury

  • Zestaw niezamarzający.JPG
  • Duża butla 11 kg daje szasę na przeżycie 5 dni mrozu.jpg
  • Słoiki z pulpetami by przeżyć w dziczy.jpg
  • Dobrze, że mam termometr, bo bym nie wiedział że to rekord zimna  w budzie.jpg
  • Zestaw do przeżycia.jpg
  • Agregat wspomaga solar.jpg
  • Czemu tylko 1 godz pracy i tankowanie.jpg
  • Solar trzeba odśnieżać, dzięki zdejmowanemu szyberdachowi.jpg
  • Dym z komina.jpg
  • Kanalizacja zamarza przy -20.jpg
  • Sól + chlor w walce z zamarzniętym odpływem zlewu.jpg
  • Kapie z wentylacji, na skutek kondensacji.jpg
  • Zamarza nawet wentylacja.JPG
  • Taca do lapania wody kapiącej z wentylacji.jpg
  • Aby nie wiało zimnem z kratek lodówki.jpg
  • Kotara na drzwi, by nie wiało chłodem.jpg
  • Dywanik na czas mycia zamiast mokrej podłogi.jpg
  • Gej do włączania solankim spukującej zlew, niestety zamarzła przy - 10.jpg
  • Lód na metalowych elementach zamka drzwi.jpg
  • Lód częściowo zeskrobany dla ilustracji problemu mostkó termicznych.jpg
  • Ruszt adaptowany z kuchni domowej.jpg
  • Obiad ze słoika - pycha.jpg
  • Ratunek, kiedy instalacja wodna zamarza.jpg
  • Podgrzewane buty narciarskie w zmodyfikowanej szafie.jpg
  • Poziomica okrągła.jpg
  • Suszarnia na drzwiach szafy.jpg
  • Ten preparat smaruje skuteczniej.jpg
  • Armatki pylą śniegiem, księżyc świeci, jaja pękają z zimna.jpg
  • Armatki dymią śniegiem w nocy.jpg
  • Wszyscy wymiękli, tylko miśki i wilki pozostały ze mną.jpg
  • A na dole ciepła buda - na tym polega ta zabawa.jpg
  • Gość z okolic Gdańska trzymał się dzielnie, aż do - 29 i przytomnie odpuścił.jpg
  • Górale robią śnieg.jpg
  • Tera panie, to nawet śnig łosukany, bo śtucny, hej.jpg
  • Nie uciekłem, jak inni, bo zamarzło mi paliwo.jpg
  • Najdroższe paliwo od Warszawy licząc.jpg
  • Smog nad Białką Tatrzańską, nacieka w kierunku Jurgowa.jpg
  • Przydał by się wiatr tym gazowanym bidakom w Białce Tatrzańskiej.jpg
  • Po słowackiej stronie ekologicznie,ale bliżej po flaszkę.jpg
  • Kto podskoczy takim widokom.JPG
  • Buda częściowo oblazła z farby na mrozie.JPG
  • araz tam wracam - żyje się ponoć ino roz.JPG


#205 szary11

szary11

    Ekspert karawaningu

  • Moderatorzy
  • 8850 postów
  • Skądpodlaskie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:LMC
  • Holownik:Ford

Napisano 10 luty 2017 - 07:41

Podziwiam :piwo:

#206 dudek_t

dudek_t

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 571 postów
  • Telefon:510602905
  • SkądBielsk Podlaski
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Fendt Opal 560 SRF <prossimamente>
  • Holownik:Seat Alhambra 2.0 TDI 184PS 4drive DSG

Napisano 10 luty 2017 - 08:58

Zajawka niezła, ekstremalna rzekłbym  :miga:



#207 maarec

maarec

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3481 postów
  • SkądCzęstochowa
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Adria Altea
  • Holownik:Smax 2.0 TDCI

Napisano 10 luty 2017 - 08:59

Pięknie. Odpływy rozumiem masz tylko w pionie i porozpinane pod przyczepą czy próbujesz przetrwać z oryginałem, z zakrętami i odcinkami poziomymi ?

 

ciekaw jestem jak sprawiają się oryginalne budki i kampery bez tych wszystkich patentów przy takiej pogodzie. W Austrii campingi w okolicach wyciągów pełne. Niekiedy miejsc brakuje.

 

podziwiam.

 

P.S. myślałem, że piekarnik to już w budce na stałe :)


Zapraszam na naszego bloga http://www.nacamping.pl/ Dołączona grafika

#208 dudek_t

dudek_t

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 571 postów
  • Telefon:510602905
  • SkądBielsk Podlaski
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Fendt Opal 560 SRF <prossimamente>
  • Holownik:Seat Alhambra 2.0 TDI 184PS 4drive DSG

Napisano 10 luty 2017 - 12:18

Właśnie też się zastanawiam jak ma się nowa, sprawna buda. I mam jakieś dziwne wrażenie (potwierdzone też niejako przez niektórych forumowiczów) że chyba nie gorzej niż UFO. Może nie przy -30 ale tak do -15 mam wrażenie że będzie nawet znacznie lepiej. W przyszłym roku sprawdzę organoleptycznie :)



#209 Commander

Commander

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4169 postów
  • Telefon:Dla wybranych
  • SkądKraków/Tarnów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Balbina
  • Holownik:Piękna albo Bestia

Napisano 10 luty 2017 - 19:05

Adam...nie wiedzę, ,,pierdziałeś,, agregatem na parkingu? Oj oj oj, przypomina mi się jeden wątek...

#210 WojtEwa

WojtEwa

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4850 postów
  • Telefon:zniewala wolnych
  • SkądGubin
  • Sprzęt:Kamper
  • Model:Trend A5887
  • Holownik:ma wolne

Napisano 10 luty 2017 - 19:35

Ale nie komuś pod nosem Commadorze.

.

Po tym krótkim instruktażu sztuki przetrwania na karawaningowym stoku, Chuck Norris powiedziałby PAS.

I tyle.


aea06f1a108fd.jpg





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych