Skocz do zawartości
Wirek

Na co zwracać uwagę przy kupnie przyczepy.

Rekomendowane odpowiedzi

Dako

Karliku przyjdzie przyjdzie wiosenka jak apsztyfikanty do dziołch nie martw się :niewiem::ok:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacekwwa

Koledzy Admini i Moderatorzy - może podwiesić ten wątek?

 

Zbliża się sezon, a wraz z nim sporo osób zaczyna pytać o porady związane z wyborem przyczepy. Myślę, że po przeczytaniu niektórych postów z tego wątku będzie łatwiej osobom poszukującym podjąc decyzje.

 

Pozdrawiam

Jacek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Nomolos

Witam Serdecznie

post jest konkretny, sam mam zamiar dokonać zakupu w najbliższym czasie i zwracam się z prośbą o opinie może ktoś zna sprzedawce bądź oglądał przyczepę. Czy cena jest nieprzesadzona i.t.d.

 

Będę wdzieczny za informacje...

 

 

 

 

http://allegro.pl/item1096033111_przyczepa_kempingowa_swift_archway_5_osobowa.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Maras

Z tymi sprzedawcami (czyt.handlarzami) co już oferują zarejestrowanie przyczepy na kupującego to też byłbym ostrożny. Wiadomo jest ,że przyczepa która ma DMC większe niż 750KG podlega corocznym przeglądom .I po roku użytkowania musimy zrobić przegląd i okazuje się ,że masy wpisane w DR nijak się mają z rzeczywistością ,dziwnym trafem ma słabe hamulce itp. usterki. Moim zdaniem to dla świetego spokoju kupujacy powinien osobiscie uczestniczyć przy przeglądzie i rejestracji przyczepy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacekwwa

polecam: http://www.auto-swia...kupuj-na-niemca

http://gospodarka.ga...81,6089108.html

 

tematy bezpośrednio związane z samochodami, ale problem umów "na niemca" dotyczy też pośredników w sprzedaży przyczep. Warto przeczytać zanim podpiszemy umowę "z holendrem".

 

istostne IMO elemetny to:

 

"Pośrednik wychodzi na tym najlepiej - unika opłat związanych z rejestracją, inkasuje cenę za samochód, a na umowie próżno szukać jego nazwiska czy adresu. W razie kłopotów za wszystko odpowiadamy, oczywiście zupełnie nieświadomi przekrętu, my."

Żródło: http://gospodarka.ga...81,6089108.html

oraz:

"- A jeśli go wykryjemy, za wszystko odpowiada kupujący - dodaje Anna Lewandowska z biura prasowego płockiej komendy. Czyli ciąży na nas odpowiedzialność karno-skarbowa za zaniżoną wartość samochodu, kara za sfałszowanie podpisu, urzędy skarbowy i celny naliczą różnice między prawdziwą wartością samochodu, a do tego przysolą srogie kary finansowe. - W dodatku, jeśli okaże się, że auto pochodzi z kradzieży, kupujący odpowie za paserstwo, a samochód zostanie mu odebrany - zaznacza Lewandowska."

Żródło: http://gospodarka.ga...81,6089108.html

 

i na dokładkę:

"Fałszowanie umowy coraz częściej wychodzi na jaw. Płoccy policjanci twierdzą, że wykrywają je przy okazji całkiem innych spraw, np. zwykłej kolizji. I wtedy zaczynają się kolejne kłopoty: możemy nie dostać odszkodowania. - To prawda - potwierdza Janusz Sowiński, dyrektor płockiej delegatury Towarzystwa Ubezpieczeń Społecznych. - Bo zasada jest taka: odszkodowanie wypłacamy tylko prawowitemu właścicielowi auta. Jeśli umowa kupna-sprzedaży, której na pewno zażądamy, budzi nasze wątpliwości, dochodzimy, kto tak naprawdę ją zawarł. "

Żródło: http://gospodarka.ga...81,6089108.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Tomiy

No nie wiem czy tak ok jest kupowanie od "cudzoziemca". W ten sposob calkowicie sprzedawca pozbywa sie odpowiedzialnosci za swoj towar. Jak jest OK to jest OK, ale jesliby sie cokolwiek zlego stalo, to nie tylko nie masz prawa dochodzic roszczen od polaka posrednika, a wrecz mozna byc oskarzonym o pomoc w unikaniu placenia podatkow. Moze to jaskrawy przyklada, ale bus w Nowym Miescie dzialal na zasadzie jest Ok to jezdzimy ale jak juz przestalo byc ok to byla tragedia. Osobiscie bym nie chcial kupowac tak, a czy w holandi sa umowy ksczy nie to juz problem polskiego posrednika - w koncu zarabia na tym

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
GTA

Ja też tak uważam, więc jeśli nie muszę ponosić niepotrzebnego ryzyka, to podejmuję takie decyzje, które niepotrzebnie nie wpędzą mnie w kłopoty.

 

Natomiast jak ktoś lubi ryzyko, to niech kupuje przyczepę na Holendra, tym bardziej, że dochodzi mnóstwo formalności, tłumaczenia, chodzenie po urzędach itp. Moim zdaniem lepiej parę groszy dopłacić dostać polski dowód rejestracyjny, a dla handlarza te wszystkie formalności to drobiazg. Sam kiedyś kupowałem samochód sprowadzony z Niemiec i wszelkie sprawy urzędowe na miejscu, poza akcyzą załatwiliśmy w 3 godziny łącznie z opinią rzeczoznawcy, która była potrzebna.. Wszędzie w urzędach to były znajome tego handlarza i załatwiały wszystko od ręki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gfizyk

Akurat formalności przy zakupie przyczepy z Zachodu są minimalne - tylko przegląd, tłumaczenia + Wydz. Kom. Ja sprowadziłem przyczepkę samodzielnie. Ale samochód dwukrotnie kupowałem podpisując umowę. Tzn w moim przypadku było inaczej. Sprowadzał mi auta znajomy. Widziałem zdjęcia, miałem do człowieka zaufanie (nadal mam). Można powiedzieć, że podpisał umowę "w moim imieniu". ale w gruncie rzeczy - to trochę inna sytuacja. Macie trochę racji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ewa0208

Ile tu przydatnych informacji :blagac:

Suuuper temat :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gru_sid

Hej. Niedawno wraz z kolegą zakupiliśmy dwie przyczepki rodem z Anglii. Kupowaliśmy coś takiego pierwszy raz i powiem że udało nam się w 101% :)

Jeśli mam doradzić to zaskoczyć sprzedającego i przyjechać tak by przyczepa była zamknięta a nie wietrzona od samego rana , wtedy wyniuchamy czy nie śmierdzi. Ze sobą najlepiej zabrać agregat oraz próbnik żeby sprawdzić czy jest i w jakim stanie elektryka. Mieliśmy też samochodową pompkę do kół i też się przydała. Co do gazu to nie sprawdzaliśmy nic ale wszystko było ok. Przejrzeliśmy na polu około 30 przyczep. Trzeba zaglądać wszędzie , dosłownie wszędzie. Każdy zakamarek , podnieść spanie, zajrzeć w każdą szafkę , od dołu stan podłogi i ramy i szukać ewentualnych zacieków czy przegnić. Poruszać szafkami bo i zdarzyło się że przyczepka była super ale szafka ze zlewem była wyrwana ze ściany i prowizorycznie dokręcona oraz zamaskowana. W innej pod wykładziną zgnilizna brała podłogę i szła w ściankę. W kolejnej podłoga dziwnie się uginała. To najważniejsze by była sucha bo potem naprawa może być kosztowna.

Po zakupie z tego co wyszło to zamek w drzwiach jest zużyty i niestety muszę kupić chyba nowy bo coś kluczyka nie mogę dorobić angielskiego.

No i pierwszy ruch to zakonserwowałem całą podłogę od dołu mazidłem.

Mam nadzieje ze choć troszkę pomogę.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Axel

A tak mnie zastanawia jeśli się kupuje nową Angielkę która urzędowo nie ma nic i jak ja przywieść do nas?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
n97p52

Witam.Z osobistego doświadczenia a jest niewielkie bo kupiłem tylko 2 przyczepy to są dwie rzeczy, które trzeba koniecznie wykonać tzn. należy obstukiwać wszystkie narożniki przyczepy szukając zbutwiałej ramy oraz szukać zacieków w środku. Wilgoć to zabójca dla cepki. Sprawdzanie według tak rozbudowanej listy jak pisali wcześniej koledzy może się odnosić do nowej przyczepy bo inaczej zawsze znajdziemy jakieś wady. Kupowanie używki to pewien kompromis.Takie jest moje zdanie. Pozdrawiam, Tomek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gfizyk

Tomek - warunek "zawsze sucho - zawsze pewnie" musi być spełniony nawet w używanej przyczepce. Ona może być naprawiana, zniszczona. Ale musi być sucha. I to jest element, w którym nie ma kompromisów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
skrool

To właśnie Tomek n97p52 pomógł mi w zeszłym roku zakupić naszą pierwsza przyczepę, oczywiście suchą. Choć zakusy były na większe, ale do mniejszej lub większej naprawy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
mazowszanka

Grzegorzu :brawo: . Jestem z Ciebie dumna.

Tomek - warunek "zawsze sucho - zawsze pewnie" musi być spełniony nawet w używanej przyczepce. Ona może być naprawiana, zniszczona. Ale musi być sucha. I to jest element, w którym nie ma kompromisów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×