Skocz do zawartości
tpragski

Przyczepa do projektu - jako miejsce pracy i pobytu

Rekomendowane odpowiedzi

tpragski
Napisano (edytowane)

Cześć,
zgodnie z zapowiedzią w temacie powitalnym, piszę do Was w nietypowej sprawie :: )
Przyczepą zainteresowałem się półtora roku temu ze względu na brak jakiejkolwiek infrastruktury na działce rolnej, którą przeznaczyłem pod projekt Odbudowy Wartości Odżywczych w Pożywieniu.

Często pierwszym pytaniem jest: dlaczego nie domek holenderski?
W oryginalnym założeniu, mieliśmy z żoną kupić przyczepę, wykonać założenia projektu, stworzyć publikację zawierającą dokumentację, wyniki i... ruszyć w edukacyjne tournee po Polsce, zbierając chętnych do wprowadzenia protokołu praekologicznego rolników, gospodarzy. Czyli przez 4 lata biuro / laboratorium / dom, później mobilny, pokazowy model edukacyjny. Mini fotowoltaika na nasze potrzeby, wielostopniowa oczyszczalnia wody ze stawu - niemal samowystarczalny model całego gospodarstwa rolnego za niewielkie pieniądze.

Oczywiście, mogliśmy założyć domek holenderski i zostawić go później np. dla gości - ale pole zbyt wielkie nie jest (1,83ha z czego 1,2 ziemi rolnej) a przede wszystkim - nasz budżet był mocno napięty - ostatnie 6 lat skupialiśmy się na studiowaniu zagadnień projektowych. W pewnym momencie pojawiły się nieprzewidziane wydatki i okazało się, że brakuje nam funduszy na znalezienie się na ziemi. Projekt na PolakPotrafi rozbił się o zasięg, a dotacji dla świeżego stowarzyszenia wielu nie ma - szczególnie na tworzenie niezależności żywieniowej na najwyższym poziomie w kraju od zera.

Także jako obeznani w temacie, ze znajomościami - możecie nam bardzo pomóc. Jeżeli znacie kogoś, komu kurzy się przyczepa (to mogą być lata '80, byle szczelne i bez grzyba!) w przyzwoitym stanie z przedsionkiem lub ma ich kilka i byłby zainteresowany wsparciem projektu OWOwP stowarzyszenia PRAEKOLOGIA - bardzo prosimy o kontakt. Możemy zaproponować symboliczne wynagrodzenie, praekologiczne plony (barter), firmom - np. informacje / logo w publikacjach.

Bardzo proszę o kontakt przez wiadomość na forum lub przez formularz, email, telefon podany na stronie https://praekologia.pl/kontakt/ 

Z Waszą pomocą mamy większą szansę na zmianę kierunku, w jakim zmierzają nasze plony i zdrowie. O samym projekcie przeczytacie więcej https://praekologia.pl/projekty/praekologia-na-travniku/

Z serdecznym pozdrowieniem,
Tomasz Pragski
Stowarzyszenie PRAEKOLOGIA

Edytowane przez tpragski

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tpragski

Dziękuję za przeniesienie do odpowiedniego działu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Zapoznałem się z opisem waszej praekologicznej idei. Wydaje mi się to niezłą utopią. od 8 lat mieszkam na swoim i próbowałem uprawiać takie 3 grządki, w zasadzie w/g zasad zbieżnych z waszą utopią: bez chemii, w sposób naturalny. Po 8 latach praktycznie się poddałem - po prostu nidyrydy. Bez chemii nic się nie udaje - albo plony zżerają rozmaite choroby albo zwierzęta. od tych małych paskudztw pełzających, przez latające owady, przez gryzonie ryjące i podgryzające plony spod ziemi po takie większe ssaki: sarny i dziki. Wszystko jest przeciwko uprawiającemu. Fakt, że wszyscy dookoła walą chemię, a ja jeden nie jeszcze bardziej potęguje straty: całe paskudztwo, które żarło by plony u sąsiadów, ale nie może bo plony tam są chronione chemią - przenosi się gdzie? Tam gdzie plony nie są chronione. Czyli zamiast jednego szkodnika, który narobił by strat akceptowalnych, przychodzą ich setki, druzgoczące wszelkie wysiłki. Doszedłem po 8 latach do wniosku, że bez chemii nie da się nic wyhodować w rozsądnych ilościach i cenie. Ciekawe co wam z tego wyjdzie. Myślę, że zanim zaczniecie tracić czas i pieniądze, popytajcie ludzi, którzy próbowali już to przed wami. Na pewno są takich setki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tpragski
16 godzin temu, Łza Włóczynutka napisał:

Zapoznałem się z opisem waszej praekologicznej idei. Wydaje mi się to niezłą utopią. od 8 lat mieszkam na swoim i próbowałem uprawiać takie 3 grządki, w zasadzie w/g zasad zbieżnych z waszą utopią: bez chemii, w sposób naturalny. Po 8 latach praktycznie się poddałem - po prostu nidyrydy. Bez chemii nic się nie udaje - albo plony zżerają rozmaite choroby albo zwierzęta. od tych małych paskudztw pełzających, przez latające owady, przez gryzonie ryjące i podgryzające plony spod ziemi po takie większe ssaki: sarny i dziki. Wszystko jest przeciwko uprawiającemu. Fakt, że wszyscy dookoła walą chemię, a ja jeden nie jeszcze bardziej potęguje straty: całe paskudztwo, które żarło by plony u sąsiadów, ale nie może bo plony tam są chronione chemią - przenosi się gdzie? Tam gdzie plony nie są chronione. Czyli zamiast jednego szkodnika, który narobił by strat akceptowalnych, przychodzą ich setki, druzgoczące wszelkie wysiłki. Doszedłem po 8 latach do wniosku, że bez chemii nie da się nic wyhodować w rozsądnych ilościach i cenie. Ciekawe co wam z tego wyjdzie. Myślę, że zanim zaczniecie tracić czas i pieniądze, popytajcie ludzi, którzy próbowali już to przed wami. Na pewno są takich setki.

Dzięki za Twój czas na przeczytanie opisu projektu! Wolałbym nie robić zupełnego off-topu i skupić się na poszukiwaniach przyczepy. Tak bardzo jest konieczna, że po raz kolejny się zapożyczymy i ostatnią rezerwę oszczędności władujemy w tej projekt. Czyli w zakup czepki do 1.000kg, której uparcie teraz szukam. Jutro rano jadę montować hak.

Także jeżeli wiecie, gdzie do 5k-6k z przedsionkiem (choć widzę, że i takie są: http://allegro.pl/przyczepa-kempingowa-i7338072121.html#thumb/3) znajdę czepkę w przyzwoitym stanie - dawajcie proszę znać! Jutro po 15 mogę ruszać w trasę - pół Polski przejadę, a znajdę! Decyzję potrzebuję podjąć do pn / wt.

Jednak nie chcę zostawić tego co napisałeś zupełnie bez odpowiedzi. Nakreśliłeś katastroficzny obraz, który wielokrotnie już nam przedstawiano zanim zajęliśmy się wdrażaniem naszych pomysłów - bez chemii nic nie wyjdzie.
Mamy na szczęście inne doświadczenia i opieramy się głównie na dotychczasowych sukcesach. Oraz uprawach ludzi, których albo poznaliśmy, albo czytaliśmy o ich wnioskach. Oczywiście, mogą przydarzyć się różne choroby i szkodniki - w nowym miejscu nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkiego z taką łatwością jak podczas eksperymentów u teściów. Na szczęście, jak do tej pory nic poważnie nie zagroziło naszym uprawom. Największym wyzwaniem będą w nowym miejscu właśnie niewiadome i duża zwierzyna. Dlatego dajemy sobie min. 3 -4 lata. Plus, nasze metody zdają się działać. Poza tym, że bez chemii itd, jedną z najważniejszych rzeczy, jaką trzeba zrobić, to doprowadzić życie w glebie do odpowiedniego stanu - zagęszczenia określonych gatunków i stworzenia środowiska, w którym gleba da odporność roślinom.
Nie wiem, czy miałeś szansę przeczytać "Sekretne życie drzew". Istnieją mechanizmy, o których współczesny świat autorytetów i marketingowców nie słyszał. Jak w wielu dziedzinach - wiemy dużo i nic jednocześnie. Nie staramy się być mądrzejsi od Natury, tylko dawać jej szansę na to, by działała. Może być tak, jak piszesz - wszystko stracimy. Albo tak, jak się tego spodziewamy - wszystko (od)zyskamy i będziemy mogli dopracowanym protokołem praekologicznym podbić serca tych wciąż wierzących w to, że możemy dużym nakładem pracy własnej produkować rewelacyjną, leczniczą żywność na "małą skalę  ale gęsto" (1 gospodarz - maks 4 ha - a takich może być wielu).
Sami jesteśmy ciekawi i nie ukrywamy - jest to projekt badawczy, chcemy sprawdzić, co przez 6 lat mozolnego łączenia informacji możemy osiągnąć na tym polu. Szkoda tylko, że tak strasznie krucho u nas z finansami - byłoby to o wiele prostsze mając od początku podstawowy sprzęt, prąd, wodę, mikroskop. W pierwszym roku może spłacimy dzięki plonom część długów, w drugim może już się doposażymy i któraś z dotacji wypali! Tak, czy inaczej - zaczynamy, choć warunki są trudniejsze od zakładanych :: )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr
21 godzin temu, tpragski napisał:

Decyzję potrzebuję podjąć do pn / wt.

No tylko pozostaje życzyć powodzenia w zakupie przyczepy tak szybko i w tym budżecie :yes:

21 godzin temu, tpragski napisał:

Nakreśliłeś katastroficzny obraz

Eeeee kolega Łza jeszcze chyba nikogo za nic nie pochwalił, zawsze to co wymyślą inni jest do :pupa: we wszystkich dziedzinach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tpragski
16 godzin temu, Cezarr napisał:

No tylko pozostaje życzyć powodzenia w zakupie przyczepy tak szybko i w tym budżecie :yes:

Eeeee kolega Łza jeszcze chyba nikogo za nic nie pochwalił, zawsze to co wymyślą inni jest do :pupa: we wszystkich dziedzinach.

pojechaliśmy po tę:

https://www.otomoto.pl/oferta/abi-sprite-musketeer-490-sprite-musketeer-490-5-osobowa-ID6A3RkM.html

Skończyło się jak poniżej. Teraz widzę (odrobinę emocje opadły), że hak mam nieco za wysoko zamontowany i tył przyczepy trochę wisi. Poszukam niższej końcówki z kulą.

Ogólnie całkiem przyzwoicie sprzęt wygląda. Trochę pracy i posłuży - do projektu, w sam raz!

Z pozdrowieniem!

20180512_211400.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

Czyli pozostaje życzyć powodzenia w realizacji planów :yes:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
szary11
W dniu 10.05.2018 o 21:57, Łza Włóczynutka napisał:

Zapoznałem się z opisem waszej praekologicznej idei. Wydaje mi się to niezłą utopią. od 8 lat mieszkam na swoim i próbowałem uprawiać takie 3 grządki, w zasadzie w/g zasad zbieżnych z waszą utopią: bez chemii, w sposób naturalny. Po 8 latach praktycznie się poddałem - po prostu nidyrydy. Bez chemii nic się nie udaje - albo plony zżerają rozmaite choroby albo zwierzęta. od tych małych paskudztw pełzających, przez latające owady, przez gryzonie ryjące i podgryzające plony spod ziemi po takie większe ssaki: sarny i dziki. Wszystko jest przeciwko uprawiającemu. Fakt, że wszyscy dookoła walą chemię, a ja jeden nie jeszcze bardziej potęguje straty: całe paskudztwo, które żarło by plony u sąsiadów, ale nie może bo plony tam są chronione chemią - przenosi się gdzie? Tam gdzie plony nie są chronione. Czyli zamiast jednego szkodnika, który narobił by strat akceptowalnych, przychodzą ich setki, druzgoczące wszelkie wysiłki. Doszedłem po 8 latach do wniosku, że bez chemii nie da się nic wyhodować w rozsądnych ilościach i cenie. Ciekawe co wam z tego wyjdzie. Myślę, że zanim zaczniecie tracić czas i pieniądze, popytajcie ludzi, którzy próbowali już to przed wami. Na pewno są takich setki.

 

W dniu 12.05.2018 o 13:04, Cezarr napisał:

 

Eeeee kolega Łza jeszcze chyba nikogo za nic nie pochwalił, zawsze to co wymyślą inni jest do :pupa: we wszystkich dziedzinach.

Może i nie chwali, ale nie oznacza to, że nie ma racji.

Podzielam jego zdanie. Uważam, że to nie tyle jest utopią, co próbą stworzenia biznesu bazującego na naciąganej prawdzie. Stwierdzenia typu: lecznicza żywność, tragiczne konsekwencje, utrata pierwotnej mocy odżywiania, wielu lat studiowania (przez kogo?), własne nasiona bez GMO, nawozów, stymulatorów itp. (niby skąd???), tańsza ekologiczna żywność (niby jak?), tabelka o stracie wartości odżywczych wzięta z czapy (bo nie jest to możliwe w rzeczywistości przy obecnym sposobie upraw, sens tego zestawienia z pewnością był inny)... szkoda dalej wymieniać są zwykłymi sloganami, nie mającymi za wiele wspólnego z rzeczywistością. Tak jak altmed robi pod piórem bigpharmie, tak Wy chcecie to zrobić z "uprzemysłowionym rolnictwem". Do mnie to nie przemawia. Gryzie mi się to z wiedzą jaką zdobyłem na studiach (jestem po "rolnictwie"), z praktyką działkowca jak i z zawodową pracą, po części związaną z tematem.

 

Niemniej życzę powodzenia, być może dopracujecie plany i działania, znajdziecie odpowiedni kurs i Wam się powiedzie. Idea z pewnością jest piękna i szczytna, nie warto porzucać marzeń :ok:

PS. Na pewno skorzystacie na przyjemności korzystania z przyczepy kempingowej na łonie natury;)

 

Pozdrawiam

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tpragski
14 godzin temu, szary11 napisał:

Może i nie chwali, ale nie oznacza to, że nie ma racji.

Podzielam jego zdanie. Uważam, że to nie tyle jest utopią, co próbą stworzenia biznesu bazującego na naciąganej prawdzie. Stwierdzenia typu: lecznicza żywność, tragiczne konsekwencje, utrata pierwotnej mocy odżywiania, wielu lat studiowania (przez kogo?), własne nasiona bez GMO, nawozów, stymulatorów itp. (niby skąd???), tańsza ekologiczna żywność (niby jak?), tabelka o stracie wartości odżywczych wzięta z czapy (bo nie jest to możliwe w rzeczywistości przy obecnym sposobie upraw, sens tego zestawienia z pewnością był inny)... szkoda dalej wymieniać są zwykłymi sloganami, nie mającymi za wiele wspólnego z rzeczywistością. Tak jak altmed robi pod piórem bigpharmie, tak Wy chcecie to zrobić z "uprzemysłowionym rolnictwem". Do mnie to nie przemawia. Gryzie mi się to z wiedzą jaką zdobyłem na studiach (jestem po "rolnictwie"), z praktyką działkowca jak i z zawodową pracą, po części związaną z tematem.

 

Niemniej życzę powodzenia, być może dopracujecie plany i działania, znajdziecie odpowiedni kurs i Wam się powiedzie. Idea z pewnością jest piękna i szczytna, nie warto porzucać marzeń :ok:

PS. Na pewno skorzystacie na przyjemności korzystania z przyczepy kempingowej na łonie natury;)

 

Pozdrawiam

 

Przede wszystkim - dziękuję! Rzeczywiście, przyczepa w Kutach pozwoli nam na bliskie spotkanie z Naturą. Żeby akcja na PolakPotrafi wzbudziła tyle merytorycznych wątpliwości! Znów - nie chcę robić off-topu, ponieważ mam kilka pytań dotyczących czepki a ze względu na rychły wyjazd.
- poradźcie proszę wątek o serwisie i konserwacji hamulca najazdowego - przyczepa to Sprite Musketeeer z 1990 roku
- czym macie zabezpieczone podłogi łazienkowe w swoich przyczepach?

Nie zostawię jednak ewidentnych pytań bez odpowiedzi.
Nie ma tutaj z naszej perspektywy naciągania. Na dietetyce w Warszawie, mojej żonie wykładowczyni powiedziała przy całej sali, że na diecie, o którą żona zapytała (i uprawiała od 13 roku życia), człowiek nie przeżyje 6 miesięcy. Poszliśmy z czasem dalej i mamy dwójkę niechorujących dzieci... także to, co na uczelniach mówią, w szczególności tam, gdzie biznes - a medycyna rolnictwo to doskonałe tego przykłady - dzielimy przez 10.

6 lat we dwójkę studiowaliśmy tematy związane z żywieniem i uprawami. Nasiona mamy w dużej  części już swoje. Część np z IHAR'u, jako jedni z nielicznych, przecieramy u nich ślady. Tańsza - owszem, szczególnie, jeżeli ktoś chciałby robić to aby wyżywić siebie. Tu wystarczy przykład permakulturowych gospodarstw, które są turbo - ekonomiczne (nie są nastawione na sprzedaż a wykorzystanie tego, co dostępne na własne potrzeby), a z których również czerpiemy, rozszerzając ich możliwości.

Nasuwają mi się takie pytania - ile lat praktykowałeś rolnictwo min. ekologiczne, nieoparte na wyliczaniu tego, czego nauczyli na uczelni? Czy uczyli o permakulturze, pokazywali filmy i dokumentacje z takich gospodarstw? Pytań w obie strony można zadawać setki, ale fakty pozostaną faktami. Piszecie, że to "utopia" i slogany - a ludzie  w ten sposób żyją pokoleniami. Ba! Gdyby nie takie życie, nas by nie było...

Przez to nie mogę się zgodzić, że to utopia, ponieważ przez ostatnie 4 lata nie zostawiłem u lekarzy nawet jednej złotówki. Do tego czasu min. 3 razy do roku kilkadziesiąt / kilkaset. Odkąd pamiętam, mój dziadek niczym swojego ogródka a wcześniej całkiem pokaźnej działki niczym nie pryskał. Żywiło się tym kilka rodzin. A to, co my chcemy zrobić wykracza poza zwykły "własny, przydomowy ogródek".
Planujemy to potwierdzić badaniami laboratoryjnymi, także pozostaje zaczekać. Wyniki mogą być różne, a dowiemy się więcej za 4 lata.

Edytowane przez tpragski

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
szary11

Przyczepowo:

- Jaki masz najazd? Chodzi o model, lub chociaż foto.

- Podłogi w łazience niczym zwykle się nie zabezpiecza, jeśli wszystko jest ok. Choć można profilaktycznie. Czasem ewentualnie zmienia uszczelnienia. Zależnie jak eksploatowana... jeśli przewidujesz branie prysznica wówczas warto więcej uwagi poświęcić pomieszczeniu. Również swoje oczekiwania warto byś opisał i poparł fotkami - szybko znajdzie się konkretna pomoc :ok:

 

Co do uczelni i dzielenia tego przez 10. Moje doświadczenia życiowe raczej każą mi dzielić to,  co usłyszę od ludzi i wyczytam w necie ;) Oczywiście wiedza podręcznikowa, czy szkolna ma również swoje luki, nauczyciele przekazują własne interpretacje, niemniej na ich naukach mniej się zawiodłem niż na ww.

Rolnictwo ekologiczne (teraz nieco już pseudoekologoczne, bo wspomagamy się chemią w niezbędnym stopniu) praktykujemy z Rodzicami od `86 (czuli dużo przed nauką liceum/studia). Oni nieco dłużej, bo pochodzą ze wsi, gdzie ich rodzice, a moi dziadkowie, do śmierci uprawiali pola. Więc co nieco wiem o hodowli roślinek "pod siebie" przez poprzedzające pokolenia. A takie nie są w obecnych czasach ani wydajne, ani tanie i wymagają dużo więcej nakładu pracy. Mając 0,5 ha działkę i starając się uprawiać żywność stricte ekologiczną, nie było mowy by wystarczało wówczas na naszą 4 osobową rodzinę. Często dane gatunki w danym roku nie wydawały zakładanego plonu, inne rosły lepiej, później na odwrót... Było trzeba się uzupełniać z sąsiadami, czy po prostu kupować. Nie wiem jak duży ogródek miał Twój Dziadek, ale mały z pewnością nie był jeśli żywił kilka rodzin. Ludzie tak żyli, bo musieli, obecnie raczej idą z duchem czasu. Nie znam już takich, a na Polskich wsiach bywam często. Ponoć Amisze jeszcze tak funkcjonują ;) Tylko nie u nas ;)

Dzięki nauce i jej osiągnięciom, obecnie, przy zmniejszeniu areału uprawowego działki, plonami możemy się dzielić ze znajomymi, mając jeszcze świadomość, że roślinki uprawia się jeszcze bez nadmiaru "wspomagaczy" i nie obciążając specjalnie ziemi, stosując płodozmian, dając czas na regenerację. Takie są fakty i moje doświadczenie :) 

Permakultura była wzmianką na studiach. Nie kształcono nas po to, by rekultywować przeszłość. Nie negowano jej też.
Nie potępiam Was, będę kibicował, mimo sceptycznego podejścia. Być może niekoniecznie poprawnie odczytuję Wasze intencje i stąd różnica zdań.

Ciekaw jestem Waszych wyników. Mam nadzieję, że trafię na nie w przyszłości. Powodzenia :ok:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tpragski
W dniu 16.05.2018 o 07:09, szary11 napisał:

Przyczepowo:

- Jaki masz najazd? Chodzi o model, lub chociaż foto.

- Podłogi w łazience niczym zwykle się nie zabezpiecza, jeśli wszystko jest ok. Choć można profilaktycznie. Czasem ewentualnie zmienia uszczelnienia. Zależnie jak eksploatowana... jeśli przewidujesz branie prysznica wówczas warto więcej uwagi poświęcić pomieszczeniu. Również swoje oczekiwania warto byś opisał i poparł fotkami - szybko znajdzie się konkretna pomoc :ok:

Ciekaw jestem Waszych wyników. Mam nadzieję, że trafię na nie w przyszłości. Powodzenia :ok:

Moje pytania:
1. Czy znacie na trasie Jedwabno - Szczytno - Ryn - Giżycko - Pozezdrze - Węgorzewo punk, w którym mogę nabić / serwisować butle z gazem?

SM_butle_640.jpg

2. Łazienka - do tej pory - zerwałem zawilgoconą tapetę i sklejkę - momentami aż do styropianu, wyczyściłem, zagruntowałem, położyłem siatkę i klej (zdj) - wciąż schnie, choć trzeba jechać! :: ) Plan dalszy - druga warstwa kleju aby wyrównać wszystko i poprawić spadek podłogi, szlif, grunt i kilka warstw farby odpornej na wilgoć. Zamierzamy mieć w niej prysznic (bez lania wody - krótkie mycie celując w odpływ).

SM_laz_480.jpg

3. Czy wiecie, gdzie dostanę zaznaczoną płytkę na palnik?

SM_palnik_480.jpg

4. Lodówka to Electrolux 212 B - na gazie słabo chłodzi. Zamrażarka działa przyzwoicie więc zdjąłem z niej drzwiczki i ogólnie działa ale jeśli macie instrukcję, doświadczenia - bardzo chętnie dowiem się o niej więcej.

SM_lodowka.jpg

5. Załączam zdjęcie zaczepu - czy macie jakieś wskazówki serwisowe? Wszystko działa przyzwoicie, choć zastanawiam się, czy hamulec najazdowy mógłby płynniej. Mam wrażenie, że dosyć długo (powoli?) dociska, zanim zacznie hamować - nie muszę używać bardzo mocno hamulca w samochodzie, by poczuć łupnięcie.

SM_zaczep_640.jpg

W sprawach projektowych - chyba na wszystkie wątpliwości, w tym nasze :: ), odpowie czas. Zarówno za sceptycyzm jak i kibicowanie - dziękujemy! Motywacja i pozytywna energia - czego chcieć więcej?

[Tech] Chcąc dodać kod <img>, po zaakceptowaniu go, czyści zawartość napisanej odpowiedzi.

 

 

 

 

 

Edytowane przez tpragski
zrobiłem ładniej :: )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×