Skocz do zawartości
TomekKnaus

O obecnej motoryzacji - wydzielone z Rynku karawaningowego

Rekomendowane odpowiedzi

maarec

nie ma się co unosić. Przy zakupie samochodu, który nie musi być holownikiem - dla mnie do miasta wystarczyłby yaris z ratą ok 700zł... ale niestety wpadliśmy po uszy z przyczepą i takie auta niestety trzeba odpuścić. Zakup konkretnego nowego holownika, raczej moim zdaniem nie może się opłacać. 3-4 lata od wyjazdu z salonu straci połowę wartości i aby był sens to najlepiej jeździć nim do końca.... tylko nie wiem czy bym dał radę patrzeć na to samo auto w garażu 15lat..

 

za kilka lat, jak wejdą przepisy o cofaniu liczników, jak się okaże, że to działa a nasz rynek jest normalny... to chętnie pomyślę o czymś używanym, tylko miejcie świadomość jaki to będzie miało wpływ na ceny samochodów...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chris_66

A ja chciałbym żeby na wzór Singapuru wprowadzono możliwość używania samochodów do dziesiątego roku, a wzorem Turcji zakaz wywozu używanego (niestety u nich to obowiązuje na maszyny)

 

Wysłane z mojego Tapatalka

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

nie ma się co unosić. Przy zakupie samochodu, który nie musi być holownikiem - dla mnie do miasta wystarczyłby yaris z ratą ok 700zł... ale niestety wpadliśmy po uszy z przyczepą i takie auta niestety trzeba odpuścić. Zakup konkretnego nowego holownika, raczej moim zdaniem nie może się opłacać. 3-4 lata od wyjazdu z salonu straci połowę wartości i aby był sens to najlepiej jeździć nim do końca.... tylko nie wiem czy bym dał radę patrzeć na to samo auto w garażu 15lat..

 

za kilka lat, jak wejdą przepisy o cofaniu liczników, jak się okaże, że to działa a nasz rynek jest normalny... to chętnie pomyślę o czymś używanym, tylko miejcie świadomość jaki to będzie miało wpływ na ceny samochodów...

Dla mnie auto to narzędzie, nie jest po to żeby na nie patrzeć, tylko po to żeby nim jeździć. ;) Technika mocno zmienia styl życia: Jeśli coś ma być używane raz czy dwa razy w roku - lepiej wypożyczyć, nie ma ekonomicznego sensu utrzymywać takiego pojazdu. W niektórych miastach są już rowery i auta na minuty, co w połączeniu z dobrze funkcjonującą komunikacją miejską mocno podważa sens posiadania własnego roweru i samochodu. (wszędzie można dojechać rowerem miejskim lub komunikacją, a zakupy z marketu przywieźć autkiem zabranym z supermarketowego parkingu na 15 minut za kilkanaście zł i można je zostawić pod domem.). Obecny styl życia w tzw "miastach lokomotywach" (czyli miastach, które wdrażają najnowsze technologie - mamy w PL kilka takich) jest kompletnie inny od znanego nam modelu.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

Lza strasznie wszystko przeliczasz a to też nie jest zbyt zdrowe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chris_66

 

 

Dla mnie auto to narzędzie.......

Czyli służbowym autem ogarniasz prywatne wyjazdy.

 

Wysłane z mojego Tapatalka

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Lza strasznie wszystko przeliczasz a to też nie jest zbyt zdrowe.

 

Potwierdzam, tak jestem z Krakusem, tylko wyemigrowałem do jednej z sypialni. Czy nie słyszałeś, że krakusy to potomkowie szkotów, którzy zostali wygnani ze Szkocji za skąpstwo? ;)

 

 

Czyli służbowym autem ogarniasz prywatne wyjazdy.

 

Wysłane z mojego Tapatalka

 

 Nie nadążam za Tobą: nie mam służbowego auta.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

Potwierdzam, tak jestem z Krakusem, tylko wyemigrowałem do jednej z sypialni. Czy nie słyszałeś, że krakusy to potomkowie szkotów, którzy zostali wygnani ze Szkocji za skąpstwo? ;)

To fajnie, bo ja lubię kupić rzecz nieopłacalną dla innych, pojechać tam gdzie to nie ma sensu, zrobić coś

czego może i będę  żałował, Życie jest za krótkie aby siedzieć cały czas z kalkulatorem .i wiecznie liczyć, no to

po prostu nie ma sensu i to żadnego. Oczywiście bez przesady bo jednak jakiś "Ordnung" musi być ale ja w życiu

nie miałem żadnego kredytu i wole aby tak pozostało, a jeżeli będę go musiał  mieć to na pewno nie będzie

to kredyt na samochód. ;) 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Helmut

To fajnie, bo ja lubię kupić rzecz nieopłacalną dla innych, pojechać tam gdzie to nie ma sensu, zrobić coś

czego może i będę  żałował, Życie jest za krótkie aby siedzieć cały czas z kalkulatorem .i wiecznie liczyć, no to

po prostu nie ma sensu i to żadnego. Oczywiście bez przesady bo jednak jakiś "Ordnung" musi być ale ja w życiu

nie miałem żadnego kredytu i wole aby tak pozostało, a jeżeli będę go musiał  mieć to na pewno nie będzie

to kredyt na samochód. ;)

 

I z takim podejściem do życia będziesz żył 100 lat  :]  czego tobie serdecznie życzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maarec

To fajnie, bo ja lubię kupić rzecz nieopłacalną dla innych, pojechać tam gdzie to nie ma sensu, zrobić coś

czego może i będę  żałował, Życie jest za krótkie aby siedzieć cały czas z kalkulatorem .i wiecznie liczyć, no to

po prostu nie ma sensu i to żadnego. Oczywiście bez przesady bo jednak jakiś "Ordnung" musi być ale ja w życiu

nie miałem żadnego kredytu i wole aby tak pozostało, a jeżeli będę go musiał  mieć to na pewno nie będzie

to kredyt na samochód. ;)

 

Też tak myślałem do września 2014. Wtedy braliśmy pierwszy kredyt. Teraz żałujemy, że tyle lat wystrzegalismy się kredytów. Wiadomo, że rozsądnie ale brać można. Nigdy bym tych pieniędzy, nawet połowy nie odłożył, a tak kredyt spłacić trzeba. Pierwszy, drugi, trzeci, czwarty.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
dudek_t

To fajnie, bo ja lubię kupić rzecz nieopłacalną dla innych, pojechać tam gdzie to nie ma sensu, zrobić coś

czego może i będę  żałował, Życie jest za krótkie aby siedzieć cały czas z kalkulatorem .i wiecznie liczyć, no to

po prostu nie ma sensu i to żadnego. Oczywiście bez przesady bo jednak jakiś "Ordnung" musi być ale ja w życiu

nie miałem żadnego kredytu i wole aby tak pozostało, a jeżeli będę go musiał  mieć to na pewno nie będzie

to kredyt na samochód. ;)

 

I o to właśnie w życiu chodzi  :yes:  :yes:  :yes:  :yes:  :yes:  :yes:  :yes:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
czyś

Zawsze punkt siedzenia zależy od punktu widzenia, czy jakoś tak na odwrót.

Jeden kupi dla czystej satysfakcji nowy, za astronomiczną kwotę, i jest to zbytek, luksus i fanaberia, i wiadomo, że to się nie opłaca.

Inny wyłoży xxxkPLN na nowy, albo będzie płacił ten leasing co miesiąc, bo dzięki temu zarabia, tzn. służy mu to jako narzędzie do pracy, i pozwala osiągać "górkę" po opłaceniu kosztów leasingu, utrzymania, ubezpieczenia i utraty wartości. Takiemu się to opłaca.

Trzeciego ani nie stać na luksusy, ani jakikolwiek samochód mu się w gruncie rzeczy nie opłaca, bo i tak będzie dokładał, i nie będzie dzięki niemu zarabiał, i wie, że i tak nawet w najskromniejszym wariancie koszty będą go dobijać, ale jest mu po prostu potrzebny (ot, bo np. musi dowozić regularnie chore dziecko x km do lekarza lub zabiegi, a na PKS/PKP nie może liczyć).

Czwarty chce mieć samochód, w granicach tego na co go stać, też na tym nie zarabia, ale jeśli już wydaje jakąś kasę, ma jakieś-tam oczekiwania - bo np korzysta na tyle często, że jakieś współdzielenie itp. nie będzie dawało mu swobody.

Piąty korzysta z samochodu na zasadzie wynajmu "na minuty", bo akceptuje taki sposób korzystania z samochodu, i np. nie ma gdzie parkować własnego, nie chce ponosić opłat.

Szósty ogarnia wszystko najlepszym samochodem pod słońcem (służbowym) i uważa, że samochodu nie potrzebuje.

Siódmy jest zagorzałym cyklistą albo ekologiem-ultrasem i na widok samochodu dostaje febry i spazmów, jakby zobaczył wcielenie Lucyfera.

Można mnożyć.

 

Każdego z nich trzeba zrozumieć, i nie przekabaci się na swój punkt widzenia. Tymczasem dyskusja przypomina tę o wyższości świąt [...] i zaczęły się wzajemne osądy, albo na zasadzie "moje na wierzchu", albo zalatujące jakimiś wzajemnymi porównaniami na co kogoś stać.

Wprawdzie modem tutaj nie jestem, ale żeby to zakończyć, bo np. opłacalność czy celowość jest mocno subiektywna, pamiętajmy, że los bywa przewrotny, i każdy może się znaleźć w każdej z w/w sytuacji, choćby zaczynał od pierwszej, nagle znaleźć się w trzeciej, i osądzanie tego z własnej perspektywy nie ma sensu. Sam z siedmiu opisanych przypadków zaliczyłem przez 20 lat co najmniej 3. A czytając niektóre wpisy czuje się ten ton "a ja to..." - tymczasem nic nie jest nam dane ani zapisane raz na zawsze...

 

Więc może coś "o obecnej motoryzacji"?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chris_66

 

 

I z takim podejściem do życia będziesz żył 100 lat :] czego tobie serdecznie życzę.

 

 

Nie nadążam za Tobą: nie mam służbowego auta.

Zrozumiałem "narzędzie" jako coś do pracy

 

Wysłane z mojego Tapatalka

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×