Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Cezarr

Gdzie tam rowery :P

O jakie fajne, ciekawe czy jest to traktowane jako przyczepka :hmm:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MonikaPL

O jakie fajne, ciekawe czy jest to traktowane jako przyczepka :hmm:

Ja kiedyś smarta widziałam na minilawecie :D

Fajne ma DMC... widać że ktoś mocno się z tym nagłowił...

A poza fajną wagą, jakieś za lub przeciw

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Voku

W tych angielkach z tym DMC nigdy nie wiadomo może być ok a może być wzięte z kosmosu, wyjdzie na wadze.

Edytowane przez Voku

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MonikaPL

Ale jak to zaważyć?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kvasir

Mój Lmc ma tylko 226 szerokości, czyli jest wąski. Dmc 1500, MW 1240 (coś koło).

 

Wysłane z mojego WAS-LX1 przy użyciu Tapatalka

 

 

Ale jak to zaważyć?

Skład węgla, lub złom

 

Wysłane z mojego WAS-LX1 przy użyciu Tapatalka

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MonikaPL

To co molestować gościa przed zakupem, żeby tam z cepką pojechał?Juz widzę jego minę

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Kristofer

A jak już zostac przy duzych, to co z "angielską" propozycją takiej:

https://www.olx.pl/oferta/major-sprite-major-2005-5-osobowa-promocja-CID5-IDpw3Bt.html

 

Witam!

W zasadzie, kupując przyczepę, pieniądze łatwo utopić w każdym zakresie cenowym przyczepy, więc czy będzie to przyczepa za 6, 26, czy 60 tys., to czujność powinna być taka sama. Oczywiście wyższe kwoty, to jedynie minimalnie większe szanse na znalezienie czegoś wartego uwagi, ale nic poza tym.

Sam nigdy bym się nie zainteresował "angielką" i to z wielu powodów. Najważniejszy, to chyba taki, że z uwagi na technologię produkcji, rodzaj materiałów, klimat i sposoby eksploatacji, znalezienie sensownej i w nienagannym stanie przyczepy, graniczy z cudem. Wyjątki są tak rzadkie, że tylko potwierdzają regułę. Nawet, jeśli zdarzy się pozornie sucha, to i tak w ciągu zaledwie kilku sezonów, jeśli nie wcześniej, zaczyna generować problemy. Nie są to bynajmniej drobiazgi, tylko rzeczy wymagające gruntownych remontów, gdzie często się okazuje, że koszty znacznie przekraczają wartość przyczepy. Piszę to wyłącznie na podstawie tego, co już widziałem, a widziałem raczej sporo.

Na początku swojej przygody w poszukiwaniu tej "wymarzonej", mimo wszystko warto pojeździć samemu w niezbyt odległe miejsca, aby przekonać się osobiście, jak wyglądają przyczepy z ofert, zwłaszcza te angielskie. Aby jednak mieć lepsze "spojrzenie", niezbędna jest lektura forum (wątki o kupowaniu, sprawdzaniu, typowych wadach oraz "jako osobny temat" - te mówiące wyłącznie o angielkach.

Co do przyczepy z odnośnika, to osobiście bym do niej nie jechał, ale z drugiej strony, jeśli jednak chcielibyście się nią zainteresować, to bez spojrzenia i weryfikacji w realu się nie obejdzie. Ciekawe, dlaczego zdjęcia są takie kiepskie i brak jest fotek prawej ściany. W zasadzie, to nic z tych zdjęć nie wynika. Może warto dopytać się wcześniej sprzedającego o różne szczegóły i poprosić o konkretne foty w dobrej rozdzielczości.

IMHO

Zwróćcie uwagę choćby na ten narożnik :hmm:

 

post-8228-0-69269700-1510709105_thumb.jpg

 

 

PS

Jeszcze gwoli wyjaśnienia, ponieważ z wcześniejszych postów wyczytałem (być może błędnie), że chyba nieprawidłowo rozumiesz  określenie "salonka": pod literką "P" - "Podkowa" i dalej, pod "S" - "Salonka"

http://forum.karawaning.pl/topic/16821-słownik-nie-tylko-karawaningowy/?p=373287

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacekzoo

To co molestować gościa przed zakupem, żeby tam z cepką pojechał?Juz widzę jego minę

A co się przejmujesz, w końcu jemu zależy żeby sprzedać. Tylko wcześniej wygugluj jakąś wagę w pbliżu. Ja tak zrobiłem i moja przed zaupem była ważona, ito nie angielka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MonikaPL

Witam!

W zasadzie, kupując przyczepę, pieniądze łatwo utopić w każdym zakresie cenowym przyczepy, więc czy będzie to przyczepa za 6, 26, czy 60 tys., to czujność powinna być taka sama. Oczywiście wyższe kwoty, to jedynie minimalnie większe szanse na znalezienie czegoś wartego uwagi, ale nic poza tym.

 

No właśnie to jeden z dylematów. Kurcze, gdybym miała kasę na nową to bym kupiła nową.

Ale co w takim razie dzieje się z przyczepami "lepszej" jakości - użytkowane są do śmierci? Mój szef sprzedawał kiedyś samochód (potrzebował gotówki, więc zrobił to właściwie po kosztach), jeździł stosunkowo mało (do 15tys km/rok), garażował, zero kolizji. I co?  I jak zgłaszali się kupcy to od razu węszyli jakiś podstęp. Czy z kupnem przyczepy naprawdę trzeba mieć oczy do okoła głowy? (nie mówię tu o widocznych gołym okiem ubytkach). Dlaczego ludzie sprzedają chłam? Dlaczego nas oszukują?

Kurcze, przecież ja tej przyczepy nie chcę za darmo. Płacę moje ciężko zarobione pieniądze i dokładnie w tym samym momencie powinnam srać w gacie, że kupuję g..o.

Chyba powoli zaczyna mi się to wszystko coraz mniej podobać :(

Edytowane przez MonikaPL

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
vrs

Ale co w takim razie dzieje się z przyczepami "lepszej" jakości - użytkowane są do śmierci?

Też ludzie je sprzedają ale nie są tanie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

Chyba powoli zaczyna mi się to wszystko coraz mniej podobać :(

Niby dlaczego :niewiem:  masz do wydania około 25 tyś, już z naszych ogłoszeń forumowych możesz coś kupić,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
jacek00

No właśnie to jeden z dylematów. Kurcze, gdybym miała kasę na nową to bym kupiła nową.

Ale co w takim razie dzieje się z przyczepami "lepszej" jakości - użytkowane są do śmierci? Mój szef sprzedawał kiedyś samochód (potrzebował gotówki, więc zrobił to właściwie po kosztach), jeździł stosunkowo mało (do 15tys km/rok), garażował, zero kolizji. I co?  I jak zgłaszali się kupcy to od razu węszyli jakiś podstęp. Czy z kupnem przyczepy naprawdę trzeba mieć oczy do okoła głowy? (nie mówię tu o widocznych gołym okiem ubytkach). Dlaczego ludzie sprzedają chłam? Dlaczego nas oszukują?

Kurcze, przecież ja tej przyczepy nie chcę za darmo. Płacę moje ciężko zarobione pieniądze i dokładnie w tym samym momencie powinnam srać w gacie, że kupuję g..o.

Chyba powoli zaczyna mi się to wszystko coraz mniej podobać :(

 

Odpowiedź na Twoje pytanie jest stosunkowo prosta. W Polsce rocznie sprzedaje się może kilkaset nowych przyczep no może ciut ponad tysiąć. W takich Niemczech to jest kilkadziesiąt tysięcy rocznie. Tak więc masz już rząd wielkości. Tak wiec przyczepy u nas z drugiej ręki pochodzą w 99% z importu - Niemcy, Dania, Holandia, Francja i oczywiście Angllia. No ale w tych krajach nikt nie sprzedaje przyczep za bezcen. Tam często ceny są wyższe niż u nas na allegro czy otomoto. Anglia jest tutaj specyficznym krajem, bo tam podobno ciężko kupić przyczepę suchą i zadbaną, nawet za sensowne pieniądze. 

 

No to teraz odpowiedz sobie na pytanie na czym sprowadzający handlarz ma zarobić? Ano musi kupić przyczepę taniej, poniżej średniej rynkowej. Musi ją sprowadzić itp - czyli ponosi koszta. No i chce sprzedać z zyskiem. Więc musi kupić przyczepę tanio. Dlatego jest w Polsce tyle angielek właśnie, bo często te angielki kosztują po kilkaset funtów, bo to są najzwyczajniej w świecie zgniłki. W Polsce się pudruje trupa, kładzie nową podłogę, maskuje różne rzeczy i sprzedaje z ogromnym zyskiem. Myślę, że handlarz na angielkach ma największą przebitkę. Starą przyczepę potrafią sprzedawać w okolicach 10k. 

 

A przyczepy z dobrych rąk? Schodzą na pniu. Ja swoją poprzednią sprzedałem forumowiczowi. Nawet ogłoszenia nie dawałem na forum. Na PW sami zainteresowani mnie pytali o przyczepę i w taki sposób się właśnie sprzedała.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MonikaPL

No dobrze, a te inne podane jako "godne zainteresowania" są takimi (oczywiście oprócz ostatniej - samoróbki)???? Czy za te roczniki to cena za niska i są to jakieś zgniłki. Ale kierując się tylko ceną, to można chyba też nieźle przepłacić :/

Wiem, ze na zachodzie przyczepy nie są tanie, ani sprzedawane za bezcen - wiadoma sprawa. Więc skoro u nas kosztują powiedzmy 1000 zł więcej, to musi się już zapalić czerwona lampka, tak?

 

Jeden ze sprzedawców twierdził, że on kupuje głównie od ubezpieczycieli - i  miał na placu chyba z 5 takich samych przyczep (różniących się detalami). To co? Jemu tez nie sprzedali tego "taniej" żeby pozbyć się balastu? Czy to w ogóle jedna wielka bajka.

Edytowane przez MonikaPL

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
vrs

A ubezpieczyciele nie sprzedają czasem przyczep po szkodach całkowitych z AC? Bo w jakim innym przypadku ubezpieczyciel mógłby sprzedawać przyczepę?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MonikaPL

Szkoda całkowita .... rany julek. Toz to katastrofa na starcie. A to można tak tą przyczepę "odpicować", że nie będzie widać?


Znalazłam takie ogłoszenie

https://www.dba.dk/burstner-flipper-435-ts-2005/id-103173218/

 

Identyczna przyczepa jak z pierwszego posta.

 

Czerwona lampka powinna się zapalić?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×