Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

gusia-s

... Nieco niżej, na jeziorach ludzie uprawiają jakiś rodzaj sportu polegający na pływaniu na desce surfingowej podłączonej do małej paralotni, która napędza ową deskę. Wygląda to bardzo malowniczo, sport ten wygląda na dający dużo frajdy, bo jak mocniej zawieje, to surferzy są podrywani nawet na kila metrów powyżej tafli wody ;)

Pewnie kitesurfing :)

 

Piękne widoczki pokazujesz  :serducha:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Pora jechać dalej ;)trasa.

Tym razem w zwłoszczoną część szwajcari. W lini prostej niedaleko, jednak nie ma takich dróg, bo odgradzają je potężne masywy górskie - trzeba jechać bardzo naokoło, znów pokonując przełęcze.
Na rozgrzewkę wjeżdżamy na przełęcz (2284 m.n.p.m.) , która ma nazwy w trzech językach: pass dal guglia / Julierpass / Passo del Giulia. Na przełęczy stoi drewniana wieża i druga jeszcze większa jest w budowie. Budowle te stawia jakaś fundacja multilinwistyczna "Wieża babel". Być może dlatego tu, że to przełęcz trzech języków. Wstęp na wieżę bezpłatny, ale można dać dowolną kwotę na tacę na budowę drugiej wieży.

 

Ta wieża była otwarta:

170_Passo_del_Giulia.thumb.JPG.642ff57c6f067514958c2eafd43f7a4f.JPG

A ta dopiero w budowie:

 

5a647a0bef402_171PassodelGiulia.thumb.JPG.b4e5a16652db2af2ef6a0cc0a9bdf672.JPG

A takie widoki były z góry:

5a647a62b16c0_172PassodelGiulia.thumb.JPG.241f9a5b56dd6b199045991d0d1e206a.JPG

173_Passo_del_Giulia.thumb.JPG.6451a52d126a45fde843e205a1391ede.JPG

Zrobiliśmy sobie godzinny spcer dookoła stawu i powlekliśmy się dalej, na północ, by póżniej pojechać na zachód, południe pod przełęczą San Bernardino. Ta przełęcz to granica klimatu. Z każdym kilometrem na południe i każdym metrem w dół robiło się coraz cieplej i wilgotniej. Opuściliśmy wieczne śniegi i chłody, zjechaliśmy nisko w palmy, kaktusy, eukaliptusy i typowo włoską, ciasną architekturę. Włoski chaos i bylejakość połączone ze szwajcarską precyzją i uporządkowaniem. Coś niesamowitego, taki styk kultur owocuje skomplikowanym pogmatwaniem.

Mijamy tylko sławne Lago Maggiore, (woda nas nie interesuje) Celem jest Val Maggia i położóny w niej Camping Gordevio.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka
Napisano (edytowane)

5a67b6e840a66_184Gordevio.thumb.JPG.b1c4f8162113d7e931652f2904fa9d62.JPG

 

5a67b722e55bf_185Gordevio.thumb.JPG.53b0a2a54c2b3e75400cb81c4b19b676.JPGZdjęcia z wieczornego spaceru po Gordevio. Jak widać typowo Włoskie klimaty, a do Włoch tylko kilkanaście kilometrów.

 

174_Gordevio.thumb.JPG.d3f1f31a22c98e6aed35a614d6aca2dc.JPG

 

176_Gordevio.thumb.JPG.26a538c4738ddf25e435a6614659d548.JPG

 

177_Gordevio.thumb.JPG.f02819a7ca9aa607ebdf1d9c13a6e08a.JPG

 

178_Gordevio.thumb.JPG.3616e94b1bc23cbda737326abaea606d.JPG

 

5a67b63cc6f66_180Gordevio.thumb.JPG.94cfe8f52ecda44d2e3ec4595b1e00d6.JPG

 

5a67b67870105_181Gordevio.thumb.JPG.3beb3744f38f695306c88f96df411e92.JPG

 

5a67b6af6b57f_183Gordevio.thumb.JPG.b27efc0e9dcbc97695430860025193c1.JPG

Edytowane przez Łza Włóczynutka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Płacąc za keming dostaliśmy dla wszystkich bilet sieciowy na wszystkie na autobusy i pociągi w regionie. Kolejnego dnia więc z przyjemnością zostawiliśmy auto i wsiedliśmy do autobusu jadącego wgłąb doliny do maleńskiej wioseczki Bosco Gurin.

5a6c6033b1a46_188BoscoGurin.thumb.JPG.1b279fae4691ad9de81a55d1d326c164.JPG

Przed wioską jest parking.

5a6c607652dc0_190BoscoGurin.thumb.JPG.d8633f0e0b3c6a4737a96650d9b247c8.JPG

Dalej nie da się wjechać niczym, bo nie dość że zakazy, to miasteczko przecięte jest uliczkami o szerokości może metra, często stromymi tak, że zrobiono z nich schody. Miasteczko pełnei jest zabutkowej architektury, pomieszanym włosko-szwarjcarskim wysokogórko-śródziemnomorkim stylu.

5a6c60abe98a3_191BoscoGurin.thumb.JPG.e3538368a2ded18144f21bc04aad4cc4.JPG

 

5a6c60e1a1668_193BoscoGurin.thumb.JPG.bbada0a4a4d5f4e0d76eb2758cf91de4.JPG

Jest w tym miasteczku wieloetapowy geocache, który jest tak zorganizowany, że chodząc od etapu do etapu poznaliśmy całe miasteczko i jego małe, słodkie tajemnice.

194_Bosco_Gurin.thumb.JPG.2eaef93a66b741405340739bfb19157c.JPG

 

5a6c617f7eca5_195BoscoGurin.thumb.JPG.e6325105bf126219d7285fc1b5afe33e.JPG

 

197_Bosco_Gurin.thumb.JPG.41c5d6bde6396d8007c97ec22633171e.JPG

 

201_Bosco_Gurin.thumb.JPG.db80c349a71d6c87b2fc88bb5f13951f.JPG

 

5a6c6247f0825_203BoscoGurin.thumb.JPG.4ef4cfa3497b6ed8cc17b711dc8fd60c.JPG

 

5a6c628dd1d3a_206BoscoGurin.thumb.JPG.5baa49d2e9fd83e81e19a3ad820e8d38.JPG

 

5a6c62d149c1b_207BoscoGurin.thumb.JPG.91916e99e4a051d9b27fbc6dd9f470cb.JPG

 

5a6c632abf294_209BoscoGurin.thumb.JPG.07f6da7211e4275d4895104928c82569.JPG

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Nie napisałem nic o campingu, bo to przykry camping był. Kołochoz. Tysiące placyków wypełnione po brzegi. Ciasno do tego stopnia, że ludziom z przyczepami było wolno wjechać na teren campingu tylko w celu ustawiania przeczepki lub zabrania jej. W trakcie całego pobytu auta muszą stać na specjalnych parkingach 200, 300 metrów za bramą kempingu. W lepszej sytuacji posiadacze kamperów czy - tak jak my - MiniVanów. Z drugiej strony takie kołchozy mają dobrą infrastrukturę - prąd na każdej działeczce, placyki równe i utwardzone, basen, świetlice z biblioteką, na uboczu wydzielony park z murowanymi grilami, plac zabaw i takie tam. Jednak tłumy powodowały to, że był permanentny brak ciepłej wody. Bojlery hulały ile mogły, ale nie były w stanie ogrzać na bieżąco potrzebnej ilości. Nie lubię kołochozów. Postanawiamy na następny dzień zwinąć się i zwiedzić górne, dzikie partie Val Maggia i uciekać z tego parszywego miejsca. Jeszcze się okazało, że to najdroższy znany mi kemping w galaktyce, chyba nigdy wcześniej nie zapłaciłem aż tyle za dobę, ponad dwukrotnie więcej niż płaciliśmy na innych campach w Szwajcarii. Ale to chyba po prostu tamta włoska część kraju ma takie ceny i na sąsiednich campingach ceny zbliżone.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Pora na wizytę w górnych partiach Val Maggia. Dolina ma około 60km długości. Za ostatnią wioską jest zakaz wjazdu dla kamperów i przyczep, droga robi się wąska i trudna. Pnie się ciasnymi serpentynami na wyskośc 2300m.n.p.m.  Na końcu drogi, który jest początkiem doliny znajduje się zbiornik wodny (zapora z elektrownią), a nieco poniżej mała stacja naukowo-badawcza.

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka
Napisano (edytowane)

Górna Val Maggia okazała się naprawdę magiczna ;) panie zostały na trawce przy aucie, ja wybrałem się pograsować w stylu alpejskim na rowerku.

214.thumb.JPG.eec67e863f01a46603404e35c31d028c.JPG

 

215.thumb.JPG.987b0912d9abb3d14df0805e931c2811.JPG

 

218.thumb.JPG.b23176bd0f561ae3869153da4096eba7.JPG

 

219.thumb.JPG.93138bffd5a28f4b302013314d0f9acd.JPG

Jak widać pomimo zakazu, jakis odważny kamper się tu przyczaił:

226.thumb.JPG.a3aa77a2c3446d23415841541e0015bb.JPG

Widok na całe Lago del Naret:

231.thumb.JPG.12037751db3bebb78bcd781c2e31fce9.JPG

239.thumb.JPG.564026242976ffd64c779744ed6b3815.JPG

 

240.thumb.JPG.8e363c5441fce287ed8178721fefee83.JPG

 

 

Dołączam link do mapy topo rejonyu w którym zrobiłem zdjęcia. klik

Edytowane przez Łza Włóczynutka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Dziś odcinek motoryzacyjny. Wracając z Val Maggia i kierując się ku centralnej Szwajcarii zrobiło sie późno i postanowiliśmy poszukać campingu tranzytowego. Znalazłem jakiś na mapie, nie daleko od autostrady. Po zameldowaniu kazano nam podjechać stromą drogą na górny taras przeznaczony dla kamperowych minibusów. Gdy oczom naszym pokazał się ów taras, zwrócił moją uwagę zadbany, zielony, okrągły minibusik. Uznałem że to słynny, legendarny "WV ogórek", które często są w rękach podróżujących pasjonatów i pewnie wielu z was kojarzy je z kempingów. Właściciel stał obok, jakby czekał na nas i gestem zapraszał, żebyśmy rozłożyli się obok niego.

No i zaczęło się. Okazało się, że to wcale nie {wymoderowano}, tylko pierwsza generacja forda transita, rocznik 1958, a właściciel to pasjonat forda. Dalego do nas machał. Chciał by obok siebie stanęły dwie wersje tego samego auta odległe 57 lat i 9 generacji konstrukcyjnych.

Zabytkowy Ford Transit Taunus, rocznik 1958:

250.thumb.JPG.026b5694a44ea138440872f6814b0ebc.JPG

 

251.thumb.JPG.04666ff23ab7f31612e21010533b901e.JPG

252.thumb.JPG.8d76afa5a58d2ac9a822b65a74e07d06.JPG

 

254.thumb.JPG.8fc5f41ff452f08d7fd3837403716c91.JPG

Piękny prawda? Przeszlibyście obojętnie obok takiego zabytku?

A tu Ford Transit Taunus, rocznik 1958 razem z Fordem Tourneo Connect (Transit VIII generacji)

253.thumb.JPG.cbdf664e023a7e2136174079aee52500.JPG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Następnego dnia wjeżdżamy na Passo San Gotardo, gdzie znajduje się podziemny, czy też raczej wykuty w górze kompleks wojskowy z okresu II WŚ. Wewnątrz tysiące metrów korytarzy


5a9efa67c3a2c_257PassoSanGottardo.thumb.JPG.ead65cf208ee90903fd4b5ce98f3ebbf.JPG

pochylni, którymi jeżdżą kolejki szynowe:

5a9efa96682b4_260PassoSanGottardo.thumb.JPG.c776227ca0bcef5014dee8ddf365a2cb.JPG

Gniazd karabinów i armat. Taki widok mieli operatorzy ukrytych w tunelach armat:

5a9efac799fd0_266PassoSanGottardo.thumb.JPG.a21c4ec5176f557934b2c2516783c187.JPG

Jeszcze więcej tuneli..

5a9efafdf1aa4_274PassoSanGottardo.thumb.JPG.25bbc23f35cef6ddff36b0da188dc6ff.JPG

 

5a9efb2dc64dd_276PassoSanGottardo.thumb.JPG.c67984b114ac510f36567258d5d1be10.JPG

W obiekcie jest też ekspozycja poświęcona kryształom górskim, które są przez szwajcarów wydobywane w rożnych częściach Alp. Największy znaleziony dotąd w Szwajcarii kryształ jest tu teraz eksponowany:

 

5a9efb88f1791_279PassoSanGottardo.thumb.JPG.b1d3ae7731dcca7b2ca45a9e62c38bc5.JPG

5a9efbb68a473_280PassoSanGottardo.thumb.JPG.114d77bfc1b8f5515e9292c6a93d7365.JPG

5a9efbe73b968_282PassoSanGottardo.thumb.JPG.363fff7cb18256b0ff1dc6b6b7645f0f.JPG

5a9efc1496aed_283PassoSanGottardo.thumb.JPG.a9e2488ee6fc0f6e733fc25b9e08d22f.JPG

Po wyjściu z tuneli miło jest stwierdzić, że świat zewnętrzny nadal istnieje.

5a9efc83e7543_284PassoSanGottardo.thumb.JPG.94e222800689bb0752b016daefc96f7c.JPG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Po zjechaniu w dół zwiedziliśmy jeszcze kamienny most Teufelsbrücke zbudowany w  1595 roku. Wówczas z pewnością było to spore wyzwanie techniczne i organizacyjne. Dziś dróg przebiega tędy zatrzęsienie: Oprócz Teufelsbrücke, (który choć otwarty nie jest już używany) jest most drogi krajowej, most kolejowy. Gdzieś dziesiątki metrów niżej [rzebiega tunel autostardowy.

5aa585677512d_285Teufelsbrcke.thumb.JPG.e10bf8cd7674442f46d0811a4836d4dd.JPG

 

5aa585929e9de_286Teufelsbrcke.thumb.JPG.9fd6b1ef0dd028c0528c3a76bf7cfe01.JPG

 

5aa585da1cdeb_289Teufelsbrcke.thumb.JPG.531338565804a616a4bb8069322eb2aa.JPG

Piesza ścieżka, biegnąca dawnym tunelem wojsokowym, fragmentem umocnień z których można było ostrzeliwać mosty.

5aa586091164c_290Teufelsbrcke.thumb.JPG.0361dd1390534d8265abcb52d976dc68.JPG

Prognozy zaczęły się sprawdzać, jak widać na zdjęciach zrobiło się szaroburo. Godzina zrobiła się już podwieczorna, a prognozy zapowiadały że alpejscy bogowie będą się wściekać jeszcz 2 dni. Trzeba było poszukać jakiegoś campu na przeczekanie.

Najpierw pojechaliśmy do doliny Göschenen. Tamtejszy camping wydawał się fajnie położony, w otoczeniu wysokich szczytów. Okazało się, że żeczywiście miejscówka super, cena bardzo przystepna ale nie ma tam prądu. Nie chcieliśmy ryzykować 2 dni w temperaturze ~3 stopni bez ogrzewania (mamy elektryczne). więc pojechaliśmy kilkadziesiąt km dalej, aż wylądowaliśmy na niewielkim ale sympatycznym kempingu Gadmen.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

Kolejne 2 dni, zgodnie z prognozami zamieniły się w lodowe piekło. Całe szczęście mamy ogrzewanie i przedsionek, więc jakoś da się żyć.

5ac095ba22053_tz0Tq1p-Imgur.thumb.jpg.005e77514a5f832f7673487244e371a7.jpg

5ac09538d620f_295Gadmen.thumb.JPG.93e2bcd9988e6c53d0fdb2ec8e02e9a6.JPG

Próbowaliśmy iść na spacer w okienku pogodowym jakie się pojawiło

5ac0956b24d92_297Gadmen.thumb.JPG.087f545691a86bff87d77bf472b2a346.JPG

 ale trwało zaledwie pół godziny i górscy bogowie śniegów i deszczu wygonili nas z powrotem do bazy..

5ac096250964b_298Gadmen.thumb.JPG.668df92498d1e25ba1d7f061e0509ad3.JPG

Trzeba było się pogodzić z takim widokiem:

5ac096476de7f_299Gadmen.thumb.JPG.d351f1dbf8491fcbe4c99572fe900733.JPG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka
Napisano (edytowane)

Ludzie gór nie odpuszczją, więc pomimo z lekka ekstremalnych warunków (jednocyfrowa temperatura, deszcz ze śniegiem) zdecydowaliśmy się na kontynuacje podróży i zwiedzanie przełomu rzeki Aare (Aareschlucht). Szlak wiedzie pomostami zawieszonymi na skalnych półkach nad rwącą rzeką. Robi niezapomniane wrażenie.

300.thumb.JPG.e223bca2ae54b3b817f4f45c10fbadb5.JPG

301.thumb.JPG.ea5fe2fe8a9bafd1e82677e832eb18f0.JPG

 

302.thumb.JPG.4d49276d40c8ace5a337f0b1f2b628d6.JPG

 

303.thumb.JPG.b612c41a84f97c4047ad7069695f1ef7.JPG

304.thumb.JPG.12024c55d7c726049300611c1a95556c.JPG

309.thumb.JPG.e61381d6d3657850d7b71e782d94e7d2.JPG

 

317.thumb.JPG.dc60448cfd9585047aaf5a86e6ac6fad.JPG

322.thumb.JPG.b02f60d4ab8776e56ecbbe6d9b77dd71.JPG

Na końcu szlaku spotykamy autobus w którym coś nie pasuje.. Po kilkunastu sekundach rozkminki: to kamper zrobiony ze starego autobusu miejskiego!

327.thumb.JPG.097b54476793224ae58c68c1fbd26c61.JPG

Cały dzień pada, więc po drodze zakupy, jakieś miasteczko, kawa itp. W końcu dotarliśmy na kemping w rejonie Interlaken, centralnej części Szwajcarii, gdzie dookoła doliny piętrzą się czterotysięczniki. Tego dnia ich nie było widać p wszystko zasnute deszczowymi i śniegowymi chmurami. Wybraliśmy oczywiście niewielki kemping wysunięty jak najgłębiej w dolinę, położony  jak najwyżej metrów nad poziomem morza. Kołchozy zostawiliśmy poniżej. Kolejny mały kemping prowadzony przez pasjonatów. Wychuchany, wydmuchany. Straszliwie padało i  właściciele kempingu pomagali nam przy instalacji, żebyśmy zrobili to szybko i nie musieli długo moknąć - Pomogli zaparkować w równym miejscu, podłączyli nam prąd, pomogli w rozłożeniu przedsionka, więc w kilka minut byliśmy zainstalowani ;) Przekazali też optymistyczne wiadomości: już w nocy czterotyśęczniki powinny się odsłonić oświetlone księżycowym światem przy bezchmurnej pogodzie.

328.thumb.JPG.3c06e8af98d6524514f40ab42bb31699.JPG

 

Edytowane przez Łza Włóczynutka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka
Napisano (edytowane)

 

 

Edytowane przez Łza Włóczynutka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka
Napisano (edytowane)

Następnego dnia zaczęliśmy eksplorację doliny Lauterbrunnental. Wiąże się z nią ciekawa historia. Otoczona jest ona pionowymi urwiskami, z których spadają liczne wodospady zasilane potokami z topniejących lodowców. Wodospady spadają z urwisk o wysokości 240-270 metrów. Przemierzając dolinę zawsze jest ich w zasięgu wzroku kilkanaście, słychać ich szum. Łącznie w dolinie jest 72 wodospady, nie sposób ich policzyć. Jak w Rivendell. Bo Tolkien Rivendell nie wymyślił. Był w tej dolinie i przeniósł ją na karty Władcy Pierścieni.

5ac1e5a45e020_329Lauterbrunnental.thumb.JPG.79dfe8684c28380491cde29e6ee4e3c7.JPG

Pamiętacie tę scenę z Władcy Pierścieni, gdy drużyna po raz pierwszy widzi Rivendell?

371__Lauterbrunnental.thumb.JPG.e2f93a893849ff7f5106e54cd01b9535.JPG

300-metrowy gigant

372__Lauterbrunnental.thumb.JPG.47179aace300fb11b9fac983852645e2.JPG

Na zdjęciu poniżej kolejne dwa olbrzymie wodospady. Na zdjęciach ciężko ukazać ich wielkość - każdy niecałe 300 metrów wysokości. Więcej niż warszawski PKiN.

5ac1e6f50c320_388Lauterbrunnental.thumb.JPG.d1c9168b175040d47777d50c28a810ac.JPG

Widok na dolinę Lauterbrunnental w kierunku Interlaken

5ac1e72e18b85_352Trummelbach.thumb.JPG.50da6eeddcdc42ed6f08ee0ea9980580.JPG

Kolejny gigant - po spłynięciu z 300 metrowego urwiska, kolejne 200 metrów spada po zboczu..

5ac1e763f24b2_377Lauterbrunnental.thumb.JPG.412d411c2b221d1ead076911415e1d01.JPG


Podjechaliśmy na rowerach do ciekawostki przyrodniczej o nazwie Trummelbach. To wodospad o wysokości kilkuset metrów wewnątrz góry, w jaskini. Dzięki specjalnej windzie, schodom i systemowi tuneli można zobaczyć od środka jak to wygląda:

342 Trummelbach.JPG

350 Trummelbach.JPG

Edytowane przez Łza Włóczynutka

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Łza Włóczynutka

5ac1ed860faa4_365Trummelbach.thumb.JPG.e122da296cf30ceafcc1f8a58f6c24ad.JPG5ac1ed43e3e59_364Trummelbach.thumb.JPG.0770b472470599b8ca6a8c23b03dbd18.JPG

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×