Skocz do zawartości
adje

[Relacja] Jesienne Izery i Karkonosze

Rekomendowane odpowiedzi

adje

A wszystko zaczęło się na kilka dni przed nadejściem niszczycielskiej siły orkanu Xawery… :thank: 

Na jesienny, tygodniowy wypad Grace & Adje zostały wybrane Góry Izerskie i Karkonosze.

Izery? Bo jadać w tym kierunku zawsze jechaliśmy w Karkonosze.

Karkonosze? Bo chcieliśmy popatrzeć na nie przy porannej kawie z Campingu 66

Start w piątek 29 września po pracy czyli po południu.

Odległość prawie 330 km została pokonana sprawnie i bezproblemowo, w przeważającej większości autostradą A4 a ostatni odcinek drogami wojewódzkimi.

Kilka minut po 22 nawigacja prowadząc nas jak po sznurku oznajmiła: cel znajduje się po prawej stronie.

Cel czyli Kemping Pod Opaleńcem w Świeradowie Zdroju.

Wg informacji które znalazłem w internecie kemping jest czynny do końca września ale okazało się, że właściciele mieszkają tuż obok i nie ma problemu, żeby w późniejszym terminie korzystać z pola. Podczas rozmowy telefonicznej ustaliliśmy również, że 22 z jakimś niewielkim hakiem nie jest jeszcze zbyt późną porą żeby wjechać na kemping i możemy  śmiało o takiej porze przybyć.

No dobra, skoro navi powiedziała, że na miejscu to trzeba zobaczyć własnoocznie czy się nie pomyliła. Silnik stop, światło gaś. Wychodzimy z auta i...wokół ciemność i szum wiatru.

Nie pamiętam czy prognozy pogodowe już ostrzegały przed Xawerym czy jeszcze nie, nawet jeśli tak to miał dmuchać prawie tydzień później a tymczasem tu pojawił się jakiś orkan No name. :hmm:  

Z lewej strony las z prawej za drzewami polana ale jej nachylenie nie przypominało pola kempingowego

Po zaopatrzeniu się w czołówki idziemy na rekonesans. Pierwsze co zauważamy to stromy zjazd szutrową drogą. Po 30 metrach stromizna się wypłaszcza dochodzimy do terenu pola.

Dwa tarasy na zboczu góry, na pierwszym, wyższym zadaszony stół z ławeczkami, piętro niżej budynek z sanitariatami, miejsce do mycia naczyń.

No, czyli trafiliśmy dobrze.

Kontaktuję się telefonicznie z szefostfem pola, zaraz podejdą. My w tym czasie postanowiliśmy dotrzeć zestawem na pole.

Zjeżdżałem drogą którą schodziliśmy. Najgorszy był początek,wjazd z asfaltu na drogę dojazdową. Droga wąska, stromy zjazd, maska wysoka, światła świecą w nicość bo droga gdzieś w dole…

Jak się później okazało do terenu pola są jeszcze dwie inne drogi dojazdowe.

My wybraliśmy najgorszą . Cóż, nie wiedzieliśmy, zjechaliśmy tym przy którym się zatrzymaliśmy. Wszystkie inne wyjazdy i wjazdy zarówno bez przyczepy jak i z przyczepą odbywały się pozostałymi dróżkami dojazdowymi.

Jak się dowiedzieliśmy od szefostwa kempingu dolna półka ze względu na kiepski dojazd jest raczej namiotowa, górna przyczepowa i że najlepszy widok jest z samego końca półki.

No to do dzieła!

Problem nr 1:zawrócić zestaw na półce.

Doradzono nam by zrobić to rano gdy będzie jasno ale z samego rana chcielismy ruszyć w Izery więc rozpoczęła się wieczorna gimnastyka. Ile się dało tyle roboty wykonał samochód. Potem rozpięcie zestawu, trochę prac ręcznych, ponowne spięcie i ostateczne ustawienie.

Problem nr 2 można było pominąć( i tak trzeba było zrobić) -rozłożenie przedsionka.

Nieczęsto to robimy ale stwierdziliśmy, że na jesiennych wyjazdach bardzo się przydaje.

Problem z jego rozłożeniem był spowodowany wspomnianym wcześniej orkanem No name.

Do dziś nie mogę wyjść z zachwytu, jak szybko i sprawnie nam to poszło mimo, że cholerne wietrzysko bardzo utrudniało zadanie.

Jeszcze tylko wyposarzenie przedsionka: podłoga, stolik, krzesełka, spojrzenie na nasze gospodarstwo i zarysy gór  w świetle księżyca (wspaniały widok) i można iść spać.

c.d.n.
 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

Pięknie się zaczyna. Jutro rano również z chęcią siorbnę kawę i popatrzę na Karkonosze z Waszego przedsionka :)

Liczę więc, że jakiś widoczek się pojawi do tej pory :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adje

Pięknie się zaczyna. Jutro rano również z chęcią siorbnę kawę i popatrzę na Karkonosze z Waszego przedsionka :)

Liczę więc, że jakiś widoczek się pojawi do tej pory :)

Gusiu, powoli !!! Na razie musisz się zadowolić widokiem na Izery i to nie z przedsionka bo z niego chyba się już nic nie zobaczy,  :? przynajmniej narazie... ale nie będę uprzedzał faktów.

Ale mówisz-masz fotki kempingu-pola namiotowego w różnych ujęciach.  :ok:

Przy okazji krótkie info o tutejszym polu.

Pole namiotowe “Pod Opaleńcem”  - Od centrum Świeradowa oddalone jest około 2 km. Do kolejki na Stóg Izerski jest o kilometr bliżej, podobnie jak do wejscia na szlaki na Stóg i Smrek.

Pole znajduje się na sporej polanie na której zrobiono dwa tarasy. Ich szerokośc jest wystarczająca by się swobodnie rozstawić przyczepą i przedsionkiem ale zawrócić zestawem się nie da.

Na dolnym tarasie budynek w którym mieszczą się sanitariaty. Z tym może być problem przy większej ilości gości na polu-jest jedno pomieszczenie z WC umywalką i prysznicem.

Na zewnątrz miejsce do zmywania naczyń.

Na tarasach nie ma przyłącza prądu. Podłączenie odbywa się poprzez dłuuugi przedłużacz od budynku z sanitariatami.

Na tarasach znajdują się ławeczki i niewielka wiata.

Serdecznie polecam!!!

post-1061-0-20064000-1508020092_thumb.jpg

post-1061-0-94948200-1508020106_thumb.jpg

post-1061-0-63660600-1508020120_thumb.jpg

post-1061-0-58276600-1508020137_thumb.jpg

post-1061-0-40387700-1508020148_thumb.jpg

post-1061-0-54664700-1508020156_thumb.jpg

post-1061-0-62304600-1508020174_thumb.jpg

post-1061-0-90908600-1508020184_thumb.jpg

post-1061-0-70156400-1508020191_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
tomekk

Witam !

 

No piknie tam. Eee tam, na ręcznym byś obrócił na raz.  :]  Czekamy na dalej ...

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adje

Rano nadal wieje ale nad nami czyściutkie niebo.

W planie mieliśmy wjechać kolejką z rowerkami na Stóg Izerski i na rowerach przemieszczać się dalej.

Tylko ten wiatr, czy kolejka będzie czynna? Sprawdzam to jadąc rankiem po bułki.

Jedyną osobą którą można było zapytać był ochroniarz, jednak  nie był za bardzo zorientowany ale akurat z garażu zaczęły wyjeżdżać gondolki co wskazywało na to, że mimo wiatru zostaniemy wwiezieni na górę.

Szybkie śniadanko, krótkie przygotowanie i kilka chwil później już byliśmy na Stogu Izerskim. post-1061-0-62733900-1508244062_thumb.jpg

Z góry rozglądamy się po okolicy, schronisko oglądamy tylko z zewnątrz post-1061-0-82245100-1508244071_thumb.jpgsiadamy na rowery.

Na początek ponad 3 km zjazdu asfaltową dróżką.post-1061-0-68609100-1508244154_thumb.jpg Zjeżdżamy krótkimi odcinkami bo przecież trzeba było przystawać i spoglądać na Świeradów leżący w dole i okolice.post-1061-0-76009200-1508244144_thumb.jpg

Dojeżdżamy do rozwidlenia dróg i mamy pecha. Taśma rozwinięta w poprzek drogi - brak przejazdu/przejścia z powodu odbywającego się wyścigu rowerowego.

Jednak ratownik medyczny obstawiający to miejsce po pouczeniu by podchchodzić/ podjeżdżać bokiem, jedną stroną. Ten odcinek delikatnie mówiąc był niezbyt ciekawy: to, że dwukilometrowy podjazd to nie przeszkoda, przecież jesteśmy w górach więc równo być nie może , ale cały odcinek w lesie więc zero widoków no i co chwilę nadjeżdzający z góry uczestnicy wyścigu. Tylko szum opon było słychać i świst przecinanego powietrza a już bardziej na bok już zejść nie się nie dało.

Dojeżdżamy do Polany Izerskiej. post-1061-0-31657400-1508244164_thumb.jpgTak sobie właśnie wyobrażałem Izery.

A już całkiem przyjemnie się zrobiło kawałek dalej, przy “Zielonej Budce”post-1061-0-53979800-1508244177_thumb.jpg uwolniliśmy się od trasy wyścigu kierując się niebieskim szlakiem w stronę Hali Izerskiej.post-1061-0-41112500-1508244192_thumb.jpg

Na Halę Izerską dojeżdżamy asfaltem.post-1061-0-80458900-1508244202_thumb.jpgpost-1061-0-96829000-1508244212_thumb.jpg post-1061-0-52481400-1508244233_thumb.jpgFajna droga na rower ale wędrując wolałbym pod nogami mieć coś innego niż asfalt.

post-1061-0-68089200-1508244223_thumb.jpg

Będąc na Hali Izerskiej nie można ominąć Chatki Górzystów post-1061-0-52362100-1508244264_thumb.jpga o jej kulinarnej specjalności - naleśnikach z jagodami trąbią  chyba wszyscy którzy tam byli.

Kolejka w schronisku dość spora, prawie pół godziny oczekiwania ale warto było. :jesc: post-1061-0-73947800-1508244274_thumb.jpg

 

c.d.n.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
wkargul

Już w najbliższy weekend będą rowerki w Izerach i naleśniki w Chatce Górzystów a baza w Jakuszycach

Ale bez przyczepy tym razem


Bardzo ładnie wygląda Twój wypad. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adje

Po smakołykach i odpoczynku ruszamy dalej w kierunku schroniska Orle.

Tuż za Halą Izerską przejeżdżamy na drugi brzeg Jagnięcego potoku

post-1061-0-77658700-1508268388_thumb.jpgpost-1061-0-55242700-1508268410_thumb.jpg

a po kilku kilometrach dojeżdżamy do brzegu Izery post-1061-0-00170000-1508268434_thumb.jpgpost-1061-0-72838000-1508268444_thumb.jpg odcinek szlaku biegnie brzegiem rzeki po czym znowu się oddala.post-1061-0-30625800-1508268422_thumb.jpg

Zanim dotarliśmy do Orle skręcamy “obejscie szlaku zielonego” który ze względu na korzenie jest raczej kiepski do rowerkowania.  .

Po przejechaniu na drugą stronę Izerypost-1061-0-23222500-1508268457_thumb.jpg

i krótkim pedałowaniupost-1061-0-44503100-1508268469_thumb.jpg

ukazuje nam się  Jizerka -  najwyżej położona w Czechach  osada (około 860 m.n.p.m.)

Osada jest “żywym skansenem” i jedyną ocalałą izerską osadą wysokogórską.

post-1061-0-77764200-1508268499_thumb.jpgpost-1061-0-99143700-1508268529_thumb.jpgpost-1061-0-88759100-1508268701_thumb.jpgpost-1061-0-73746800-1508268715_thumb.jpgpost-1061-0-95594800-1508268726_thumb.jpg

Pętelka po Jizerkach i wracamy do Polski.

Przy schronisku Orle krótka przerwa post-1061-0-00498500-1508268742_thumb.jpg po czym wjeżdżąmy na Starą Drogę Celną zwaną również Szklarską drogą . Jadąc lekko pod górkę najpierw szutrem potem asfaltem dojeżdżąmy  do Kopalni kwarcu “Stanisław”. post-1061-0-45275100-1508268768_thumb.jpg

Stąd wspaniale zachodnią część Karkonoszy.post-1061-0-19023300-1508268755_thumb.jpg

Tu musieliśmy skorygować nasze plany. Chcieliśmy zjechac wprost do Rozdroża Izerskiego ale zaznaczona na mapie ścieżka nie istniała, lub jej nie znaleźliśmy. Musieliśmy jeszcza kawałek pojechac szlakiem czerwono-niebiesko zielonym do Rozdrożą Pod Zwaliskiem post-1061-0-03761700-1508268782_thumb.jpg, tam zielony szlak skręcał prowadząc nas w kierunku Rozdroża Izerskiego.

Niestety, jest to szlak typowo pieszy i zamiast wspaniałego zjazdu mieliśmy długie sprowadzanie rowerów-korzenie i kamienie nie pozwalały na zjazd.post-1061-0-12964300-1508268797_thumb.jpg

Za to od Rozdroża do Świeradowa mieliśmy prawie 10km zjazd drogą 358.

Na zakończenie rowerkowej przejażdżki został deser :] trzeba było dojechać do przyczepy.

Pod Opaleńcem jest tak usytuowane, że wracając zawsze jest pod górkę. :pad:

 

Wprawdzie u góry przez cały dzień wiało ale przy przyczepie stwierdziliśmy, że orkan  No Name chyba się dopiero rozkręca.

Cudem udało się przygotować grillowy posiłek. Grill gazowy wstawiony do przedsionka a i tak temperaturę zwiewało.

Wewnątrz przyczepy wyraźnie wyczuwalne były szarpnięcia spowodowane podmuchami wiatru, a siedząc w przedsionku pilnując grilla obserwowałem jak przedsionek wdzięcznie pracuje na wietrze… Mimo opływowego kształtu elastyczne rurki poddawały się podmuchom wiatru by po chwili powrócić do swojego pierwotnego kształtu.

Jednak późnym wieczorkiem siedząc wewnątrz przyczepy usłyszeliśmy z zewnątrz jakiś niepokojący łomot, stuki, jednym słowem hałas.

Zaledwie ułamek sekundy dzielił otwarcie drzwi od oznajmującego, wszystkiego tłumaczącego wręcz krzyku: przedsionek!!!

Złączony poprzez kedrę z przyczepą fruwał nad, za i obok przyczepy…

Niemałym wyzwaniem było pozwijać to co zostało. Wykorzystywaliśmy krókie przerwy w podmuchach wiatru by odłączyć przedsionek od przyczepy. O przyzwoitym pozwijaniu nie było mowy.Nawet część rurek musieliśmy pozostawić byle tylko  zwinąć wszystko w wielką kulę i umieścić w samochodzie.

Jak się później okazało część aluminiowych rurek się powyginałą, dwie elastyczne rurki się rozszczepiłu i złamały powodujac spore rozdarcia przedsionka, a mocowanie z podłożem:część śledzi powyrywało z ziemi (kątownik 30mm dł 200mm) a część wyrwało mocowania linek od przedsionka… :'(

Noc… Wrażenia niezapomniane. Jeszcze nigdy warunki atmosferyczne nie obudziły mnie tyle razy w ciągu nocy. Przyczepą huśtał wiatr. W głowie już pojawiały się różne pomysły: śledzie + pasy=zakotwić przyczepę  a może chociaż przypiąć do auta?

Jednak 1,3 tony ruszyć to jednak nie hop siup.

Jakoś przetrwaliśmy. :thank:

c.d.n.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
gusia-s

Super widoczki i trasa jak widać nie taka łatwa :)

Narozrabiał ten wietrzysko :oslabiony: , dobrze jednak że budy nie przestawił. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
nomadka

 

Ech, w tym roku jesienne góry jakoś nam nie wyszły. Pozostaje się nacieszyć cudzymi wspomnieniami.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech
adje

 Czech, tak to wyglądało. W załączniku nasza trasa z odbiciem na Czechy 

post-1061-0-01444400-1508360393_thumb.jpg

Edytowane przez adje

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adje

Godzina szósta tararam…. Minut trzydzieści tararam…

No zejdźmy na ziemię, wszak urlop mamy więc kawę :kawa:  dopiero po siódmej serwują. :jump:

Ale niewiele później czas na wymarsz.

Po wczorajszym rowerkowanieu czas na trochę spaceru. :tuptup:

Jednak postanowiliśmy do szlaku podjechać autem :drive: , zrobić pieszo pętelkę, na kempingu wsiąść na rowery i wrócić po auto.

Właściwie to pierwotny plan był taki by podjechać autem do miejscowości Bily Potok w Czechach, i wędrówkowo zaliczyc Palićnik, Smrk, Stóg Izerski,  zejść do przyczepy i do Bily Potok (celowo nie odmieniam bo nie wiem jak) porowerkować po auto, jednak te plany jak i kilka innych zniweczyło zamknięcie najkrótszej drogi do Czech-DW 361 a dokładniej jej czeskiej kontynuacji w postaci drogi 291.

Tak więc autem dojeżdżamy do Centrum Rehabilitacji Czerniawa Zdrój skąd ścieżkami zaznaczonymi na mapie dochodzimy do zielonego szlaku prowadzącego na Smrek.post-1061-0-92792500-1508609031_thumb.jpg

Po drodze, przy samym szlaku  zbieramy grzybki. W sam raz na śniadaniową jajecznicę.post-1061-0-51081600-1508609753_thumb.jpg

Dochodzimy do grzbietu i łączymy się z innymi szlakami  okolicy Smreka i Smrka.

Smrk i Smrek jest szczytem o dwóch wierzchołkach ( 1123 i 1124 m

n.p.m.) oddzielonych ledwo zauważalną przełęczą. NIższy wierzchołek leży na granocy polsko - czeskiej, wyższy jest najwyższym szczytem Izerów po stronie czeskiej.

Przechodzimy przez przejście graniczne PL-CZ post-1061-0-21597500-1508609075_thumb.jpg post-1061-0-58181200-1508609037_thumb.jpgi kierujemy się  w kierunku wyższego wierzchołka post-1061-0-74403100-1508609162_thumb.jpgw pobliżu którego wznosi się 20 metrowa wieża( wstęp gratis)post-1061-0-00849900-1508609045_thumb.jpg

Widoczki wspaniałe. Nawet wieje nieco słabiej. :] post-1061-0-40172400-1508609052_thumb.jpgpost-1061-0-49334600-1508609062_thumb.jpg

Cieszymy oczy wspaniałymi widokami na okolicę, potem szybki turystyczny posiłek post-1061-0-87248600-1508609152_thumb.jpg

i tuptamy na Stóg Izerski.post-1061-0-72971300-1508609098_thumb.jpgpost-1061-0-83040900-1508609105_thumb.jpg post-1061-0-49863600-1508609114_thumb.jpg

Tu kolejna pauza, tym razem schroniska nie omijamy. post-1061-0-99096400-1508609124_thumb.jpg post-1061-0-90397400-1508610056_thumb.jpg

Pozostaje powrót do przyczepy. Schodzimy szlakiem/ścieżką rowerową która nosi nazwę “katorga”. Nic dodać nić ująć to właśnie chyba odczuwają wszyscy rowerzyści wjeżdżąjący tą drogą na Stóg Izerski. Dobrze, że poprzedniego dnia wybraliśmy wjazd kolejką. :yay: 

Po drodze Adje nagle dostał ośnienia.

-wiesz, do auta chyba trzeba podejść pieszo

-Dlaczego? :hmm:

-bo klucze od zamknięcia rowerów są w przyczepie :oslabiony:

-? :look:

-a klucze z przyczepy w aucie :bzik:  :pad:


Jak się okazało od  przyczepy do auta było bliżej niż się spodziewaliśmy, wystarczyło dobrze pokombinować i skrócić drogę idąc, albo później jadąc szlakiem. :thank:

Po drodze telefon do naszego forumowego Fingerka

-no… jesteśmy rzut beretem od Was, może się spotkamy?

Fingierki gotowi na wszystko ale wiadomo, nie każdy jest na urlopie…. :'(

Umawiamy się, że za dwie klepsydry będą u nas a tu jeszcze trza obejście wysprzątać na nadejście gosci!!! I coś przygotować!!!

Szybkie zakupki, odkurzacze, mopy w ruch :-] ,  inne przygotowania, suknie, krawaty, garnitury :hehe:

Okazuje się też , że No Name się uspokoił. Więc wpadamy na pomysł, żeby jednak daszek rozłożyć, zawsze to jakoś tak bardziej swojsko jak goście przybędą.

Jak pomyśleli tak zrobili.

I stał przez kilka klepsydr....

Bo spokojnie było. I nawet dało się smakołyki ugrillować. :biwak:   :jesc:

I tak sobie siedzimy. post-1061-0-62406900-1508609143_thumb.jpg

Raz przyczepą zatrzęslo. Spokój.

Znowu zatrzęsło. Spokój nagle łomot

I co? Mamy latający daszek złaczony z przyczepą poprzez kedrę… :pad:

Na szczęscie tym razem obyło się bez szkód. :ok:

Tak rozpoczął swoje dmuchanie No Name II

I chyba nawet ciut mocniej dmuchał niż poprzedni. :wacko:

Znowu noc w bujającej się przyczepie.

 

c.d.n.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
FINGERiA

Po drodze telefon do naszego forumowego Fingerka

-no… jesteśmy rzut beretem od Was, może się spotkamy?

Fingierki gotowi na wszystko ale wiadomo, nie każdy jest na urlopie…. :'(

Witajcie Grażko i Adasiu. To prawda, zupełnie inaczej by było gdyby nie nasza praca w dniu następnym. :pad:

Fajnie było się z Wami zobaczyć.

Do szybkiego spotkania na szlaku. :ok:

 

PS-Faktycznie dmuchało. Mamy nadzieję,  z forumowym fingerem, że dalsza część urlopu była bardziej łaskawa, co pewnie przeczytamy w dalszej relacji.

Edytowane przez FINGERiA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
adje

Po nocy w bujanej przez wiatr przyczepie poranek był równie wietrzny. I to chyba bardziej od poprzednich. :oslabiony:

Zachciało nam się jeszcze raz pojeździć po Izerach rowerkami,tym razem jednak celem miała być tylko Chatka Górzystów z naleśnikami i powrót.

Niestety, potwierdziły się nasze odczucia odnośnie wiatru. W przeciwieństwie do poprzednich wietrznych dni kolejka była nieczynna z powodu silnego wiatru. Na podjazd “Katorgą” nie mieliśmy ochoty więc po spojrzeniu na mapę jako cel rowerkowania zostało wyznaczone Nove Mesto i Bily Potok

( dowiedzieliśmy się, że remontowana czeska droga 291 dla rowerów jest przejezdna)

Jak widać plany są po to żeby je zmieniać. Tuż za Świeradowem zauważyliśmy drogowskaz do Zamku Czocha i plany zostały ponownie skorygowane.

Na ulicy przy Polu, jest oznaczony punkt antygrawitacyjny. W tym miejscu na skutek anomalii grawitacyjnej lub jak twierdzą inni złudzenia optycznego zatrzymany samochód wtacza się pod górę. W tym miejscu zatrzymaliśmy zestaw w dniu przyjazdu i po drodze zatrzymaliśmy rowery.post-1061-0-41979700-1508851416_thumb.jpg Nic szczególnego nie zauważyliśmy. :hmm:

W drodze do Zamku Czocha trafiamy na ruiny kościoła na cmentarzu w Pobiednej post-1061-0-35012600-1508851424_thumb.jpg

 i zamku warownego w Świeciu.post-1061-0-79938800-1508851431_thumb.jpgpost-1061-0-38571100-1508851438_thumb.jpg

Jedziemy na zaporę Jeziora Leśniańskiego.post-1061-0-45224800-1508851446_thumb.jpgpost-1061-0-28542500-1508851455_thumb.jpgpost-1061-0-84661600-1508851461_thumb.jpg

Potem już docieramy do Zamku Czocha. post-1061-0-95267800-1508851468_thumb.jpg

Niestety, zonk.

Przez dwa dni zamek był całkowicie zamknięty a w dniu naszego pobytu miał być otwarty dopiero po południu, ponad 2 godz. czekania więc oglądamy go tylko z zewnątrz.post-1061-0-99185600-1508851490_thumb.jpg post-1061-0-13674400-1508851502_thumb.jpg

Wracamy więc do Świeradowa,Spoglądając na panoramę Izerów post-1061-0-42414000-1508851510_thumb.jpg

Zahaczamy o Mirsk.post-1061-0-40663900-1508851579_thumb.jpgpost-1061-0-74416400-1508851587_thumb.jpg

Od Mirska wiatr daje nam się we znaki. Jedziemy wprost pod wiatr, wieje znowu z taką siłą, że czujemy jakbyśmy wjeżdżali pod ogromną górę, a gdy zdarzają się podmuchy z boku to po prostu nas spycha a nawet i zdarza się stracić równowagę. Ciekawe czy w ciągu dnia nie wiało czy też te cholerne wietrzysko wieje tylko we Świeradowie i jego najbliższych okolicach?

Po powrocie do przyczepy okazało się, że nie ma stolika. :pad:

Przed wyjazdem przezornie położyliśmy go “na plecach” czyli blatem do dołu. Okazało się, że to nie pomogło. To cholerne wietrzysko go zdmuchnęło. :krzykacz: Znaleźliśmy go w częściach półkę niżej, na szczęście uszkodzenia były niewielkie, nadaje się do dalszego użytku. :ok:

Późnym popołudniem do wiatru dołącza się deszcz. I następnego dnia też ma padać. :foch:

Decydujemy, że to będzie dobry dzień na przeprowadzkę.

 

Rano zaopatrzeni w parasol idziemy pospacerować po Świeradowie. post-1061-0-28795600-1508851595_thumb.jpg post-1061-0-39890800-1508851603_thumb.jpgpost-1061-0-19441100-1508851613_thumb.jpgpost-1061-0-85663600-1508851621_thumb.jpg

W Domu Zdrojowym pustki.post-1061-0-07693300-1508851630_thumb.jpg nie wiem czy jest to spowodowane okresem posezonowym czy tym, że  w poniedziałki i wtorki kurki z wodą mineralną są zakręcone.

Jeszcze kilka spojrzeń na Świeradów post-1061-0-61423000-1508851643_thumb.jpgpost-1061-0-30846500-1508851662_thumb.jpgpost-1061-0-37160100-1508851674_thumb.jpg

na zasnute chmurami okolice Pola “Pod Opaleńcem”post-1061-0-93076900-1508851691_thumb.jpgSpięcie zestawu

i w godzinę później spoglądamy na Śnieżkę z Kempingu 66 post-1061-0-06298300-1508851741_thumb.jpgpost-1061-0-93658900-1508851748_thumb.jpgpost-1061-0-96452700-1508851757_thumb.jpg

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
FINGERiA

Wielka szkoda, że tym razem się nie zdzwoniliśmy. Oprócz Zamku Czocha jest w pobliżu mały, klimatyczny Zamek Rajsko. Mało kto o nim wie i go odwiedza.

Chętnie byśmy wam wytłumaczyli jak tam dojechać. Nasz znajomy po tym zamku oprowadza. Trudno, będzie na następny raz. :ok:

 

https://www.google.pl/search?q=zamek+rajsko&client=firefox-b-ab&dcr=0&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwjG2LfTxonXAhWBZ1AKHfC4D90QsAQIUw&biw=1366&bih=659

Edytowane przez FINGERiA

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×