Skocz do zawartości
WojtEwa

Oszukać przeznaczenie, czyli co zrobić gdy...

Rekomendowane odpowiedzi

WojtEwa

Vitaycie.

Nie mam pojęcia czy temat pasuje tutaj, czy w Motoryzacji, ale zakładam że zdarzenia dzieją się nie tylko na drodze, więc zdecydowałem się napisać go tutaj.

Chyba wszyscy doskonale znacie temat Kajetana o wężykowaniu przyczepy, tam dyskusja nadal trwa, jednoczenie przyszła mi myśl by założyć temat typu "antidotum" zdarzeń.

.

Tyle wstępu, teraz do rzeczy o co mi chodzi.

 

Chciałbym żebyście napisali co zrobić gdy zauważymy jakąś niepewną sytuację np "wężykowanie przyczepy i brak reakcji kierowcy" czy jakąkolwiek której skutek może być niemiły, czyli w jaki sposób zapobiegamy i gasimy pożar w zalążku.

Jak zareagować i co zrobić by uchronić innych ludzi przed złym zdarzeniem gdy widzimy jakiekolwiek zagrożenie?

Nie tylko o wężykowaniu, ale o wszelkich Waszych reakcjach, które uchroniły lub mogą uchronić przed szkodą innych ludzi.

Zależałoby mi również na wpisach o próbach nie udanych, by ktoś inny instynktownie błędu nie powtórzył.

Odwagi, nikt nikogo za nieudane działanie nie skrytykuje, raczej doceniane będą szczere chęci a nie skutki.

Zacznę od siebie.

 

Ostatni urlop, rodacy po sąsiedzku, wspólny zapoznawczy wieczór. Gatki szmatki, jadło i napitek, przy tym oddaję całą swoją karawaningową wiedzę ludziom którzy debiutują całkiem nowiutkim Hymer'em za 350kzł.

Przewidując, zalecam im zwinąć na noc dosyć dużą markizę bo idzie burza/ulewa, ale w odpowiedzi usłyszałem że mają założone pasy.

Ok.

W nocy burza obudziła mnie i resztką zdolności prawidłowej oceny tego co się dzieje, pomyślałem że Czarka-sąsiada markiza może odfrunąć. Moja była zwinięta do 40-50cm.

Wyskoczyłem z kampera, stukam/pukam, Czarek śpi twardo ale drzwi otworzył syn, bo nieletni i był na trzeźwo. Bez zbędnych dyskusji powiedziałem mu co zrobimy, potem omówimy.

Na 3-4 "dźwignęliśmy" centralnie markizę w górę, bokami wylała się masa wody.

Na drugi dzień uznanie i dziękowanie. A mówiliśmy o tym wcześniej.

Miłe to było dla mnie że mogłem komuś uchronić kosztowne mienie no i dumny z tego byłem.

 

PS.Zdaję sobie sprawę że czasami zakładam trudne tematy, dlatego ten mam nadzieję będzie lekki łatwy i przyjemny.

:)

.

PS2 Opiszę też moje prewencyjne działanie które jest niezgodne z Prawem ale w 100% skuteczne.

To dopiero na drugiej stronie tego tematu.

Edytowane przez WojtEwa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Ir & Ed

@WojtEwa > Jak zareagować i co zrobić by uchronić innych ludzi przed złym zdarzeniem gdy widzimy jakiekolwiek zagrożenie?

Nasze spostrzeżenia z ostatniej wyprawy...
Maksymalne skupienie i koncentracja w czasie jazdy.... być wyspanym i wypoczętym fizycznie i psychicznie.
Przykład: chwilowe zaśnięcie    obrazek 1   bardzo groźne !
Jeździmy bardzo szybko     obrazek 2   robimy częste przerwy na odpoczynek na  trasie...
Pozdrawiamy,
Ir & Ed
PS
Zmęczenia psychicznego nie oszukasz.

Edytowane przez Ir & Ed

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
WojtEwa

No tak, podajesz receptę na świeżość umysłu ale nie do końca o to mi chodziło Ired.

Bardziej oczekuję opisów co komu swoim zadziałaniem udało się komuś przed złem uchronić itp.

Opisy małych bohaterskich czynów.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Helmut

Nikt nie jest nie omylny ale często charakter człowieka sprawia , że stajemy się odporni na różnego rodzaju pomocne sugestie.

Kilka lat wcześniej na kempingu w Austrii Zell am See w przed dzień powrotu do domu dyskutowaliśmy w szerokim gronie , że często bez "głowy" ładujemy nasze przyczepy do drogi a rutyna jest niebezpieczna. Jak zawsze wszyscy przyznajemy sobie racje.

Na drugi dzień podczas powrotu na drodze z Kitzbuhel do St. Johann moim zestawem kilka razy na długim zjeździe szarpnęło (pchnęło) do przodu a poruszałem się około 70-80 km/h i nagle przyczepa zaczęła uciekać na boki. Miałem dużo szczęścia bo zestaw zatrzymałem ale cała szerokość drogi oraz pas przeciwny należał do mnie.Serce biło , że nie do opisania. Ale najbardziej trafne było to, że moja żona raptem 15 minut wcześniej powiedziała takie słowa: czy ty nie czujesz , że przyczepa od samego początku trochę dziwnie się prowadzi          ale ja na to jak dojedziemy do zjazdu na 45 to stanę.

Po całym zdarzeniu zjechałem w bezpieczne miejsce (akurat na parking przed rewirem policyjnym) i chciałem cały ładunek poprawić. 

Wstyd mi o tym pisać ale w środku przyczepy wszystko fruwało i cały ładunek był kompletnie porozrzucany. Od tamtej pory pomocowałem haki mocujące i wszystko siatkami napinającymi mocuje do podłogi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ed

@WojtEwa > Jak zareagować i co zrobić by uchronić innych ludzi przed złym zdarzeniem gdy widzimy jakiekolwiek zagrożenie?

 

Nasze spostrzeżenia z ostatniej wyprawy...

Maksymalne skupienie i koncentracja w czasie jazdy.... być wyspanym i wypoczętym fizycznie i psychicznie.

Przykład: chwilowe zaśnięcie    obrazek 1   bardzo groźne !

Jeździmy bardzo szybko     obrazek 2   robimy częste przerwy na odpoczynek na  trasie...

Pozdrawiamy,

Ir & Ed

PS

Zmęczenia psychicznego nie oszukasz.

Idąc śladem propozycji WojEwa proponuję zdjąć nogę z gazu

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

Idąc śladem propozycji WojEwa proponuję zdjąć nogę z gazu

Jazda z przyczepą 80km/h jest dla słabych  :] 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chris_66

Idąc śladem propozycji WojEwa proponuję zdjąć nogę z gazu

 

hamulce są dla tchórzy !!

 

proponuję zamiast za kerownicą spędzić wolny czas przed TV - ryzyko wypadku spada praktycznie do zera 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ed

Jazda z przyczepą 80km/h jest dla słabych  :] 

 

hamulce są dla tchórzy !!

 

proponuję zamiast za kerownicą spędzić wolny czas przed TV - ryzyko wypadku spada praktycznie do zera 

No cóż można by wiele odpisywać na te posty - skomentuję to tak  - jeden lubi czekoladę a drugi jak mu nogi śmierdzą.

Edytowane przez ed

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

ed ale chyba mnie nie zrozumiałeś, a może złą buźkę  wkleiłem  :] 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
ed

ed ale chyba mnie nie zrozumiałeś, a może złą buźkę  wkleiłem  :] 

Zazwyczaj czytam tekst, a buźki jak buźki ........ Ta w/g mnie warczy na mnie. Przepraszam ale tak ją odebrałem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Cezarr

 Ta w/g mnie warczy na mnie. Przepraszam ale tak ją odebrałem.

Nie warczy na pewno, mój wpis miał być takim sarkazmem :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
kuba

Maciek... nie masz stopu. Napraw to zanim pojedziesz. Tak mniej więcej mowilem do swojego kolegi w zeszlym roku, kiedy zbierał sie do domu. Maciek nie naprawił. 20 minut po wyjeździe telefon. Ktoś mu z przyczepy zrobił przysłowiową jesień średniowiecza. Brak stopu czasem wlasnie tak się kończy.

 

poszło z niewybuchającego szajsunga

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maarec

Maciek... nie masz stopu. Napraw to zanim pojedziesz. Tak mniej więcej mowilem do swojego kolegi w zeszlym roku, kiedy zbierał sie do domu. Maciek nie naprawił. 20 minut po wyjeździe telefon. Ktoś mu z przyczepy zrobił przysłowiową jesień średniowiecza. Brak stopu czasem wlasnie tak się kończy.

 

poszło z niewybuchającego szajsunga

i to jest ciekawa historia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
chris_66

 

Jak zareagować i co zrobić by uchronić innych ludzi przed złym zdarzeniem gdy widzimy jakiekolwiek zagrożenie?

 

 

normalnym zachowaniem jest jakoś przestrzec często nieświadomych ludzi co może sie wydarzyć , ewentualnie pomóc 

 

i tylko z naszego podwórka - sam wielokt=rotnie pomagałem z daszkami czy markizami, pasami sztormowymi i innymi latającymi akcesoriami, mi tez pomagano parę razy, sam składałem pranie czy krzesła i zabezpieczałem dobytek przed burzą bo sąsiadów nie było cały dzień, swoje obozowisko tez zastałem po powrocie złożone i prowizorycznie zabezpieczone przed wiatrem - zawsze była okazja do pogadania i nawiązania jakichś kontaktów 

 

ale jak ktoś został uświadomiony i zlał to ciepłym moczem to na tym moje zainteresowanie sie kończy  :nono: , kiedyś obserwowałem jak markiza sie calutka połamała bo niemcom się wydawało, że wiedzą lepiej , ja nie ruszyłem się na cm do ratowania ich dobytku  :fuck: , podobnie jak we dwóch uświadamialiśmy nowym sąsiadom , że wybrany przez nich kierunek ustawienia przyczepy jest jak najbardziej romantyczny w kierunku zachodzącego słońca, ale totalnie niepraktyczny od strony wiejącego nocą wiatru i zacinającego deszczu . Wybrali sami i potem bardzo byli zdziwieni, że my mówiliśmy prawdę  :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
maarec

normalnym zachowaniem jest jakoś przestrzec często nieświadomych ludzi co może sie wydarzyć , ewentualnie pomóc

 

i tylko z naszego podwórka - sam wielokt=rotnie pomagałem z daszkami czy markizami, pasami sztormowymi i innymi latającymi akcesoriami, mi tez pomagano parę razy, sam składałem pranie czy krzesła i zabezpieczałem dobytek przed burzą bo sąsiadów nie było cały dzień, swoje obozowisko tez zastałem po powrocie złożone i prowizorycznie zabezpieczone przed wiatrem - zawsze była okazja do pogadania i nawiązania jakichś kontaktów

 

ale jak ktoś został uświadomiony i zlał to ciepłym moczem to na tym moje zainteresowanie sie kończy :nono: , kiedyś obserwowałem jak markiza sie calutka połamała bo niemcom się wydawało, że wiedzą lepiej , ja nie ruszyłem się na cm do ratowania ich dobytku :fuck: , podobnie jak we dwóch uświadamialiśmy nowym sąsiadom , że wybrany przez nich kierunek ustawienia przyczepy jest jak najbardziej romantyczny w kierunku zachodzącego słońca, ale totalnie niepraktyczny od strony wiejącego nocą wiatru i zacinającego deszczu . Wybrali sami i potem bardzo byli zdziwieni, że my mówiliśmy prawdę :]

A ja w 90% trzymam swoje rady w kieszeni. Czasem jak coś doradzę to wychodzi, że się młody gówno zna a będzie starego wyge uczył. Dopiero po dłuższym kontakcie, rozmowie na Campingu informuje co się stanie jak....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się

×