Skocz do zawartości

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    Nie pokazuj więcej tej informacji

Zdjęcie

[Relacja] Szwajcaria minikamperowo


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
51 odpowiedzi w tym temacie

#16 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 806 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 08 listopad 2016 - 22:36

Parking znajduje się u stóp zapory. na górę można się dostać kolejką lub pieszo. jest też serpentynowata droga szutrowa, którą można by podjechać rowerem, ale są zakazy dla rowerów :-(

Z racji tego że córeczka miała 2,5 roku, kupiliśmy bilet w dwie strony na kolejkę. Zapora, a w zasadzie ilość (miliony ton) użytego cementu robi ogromne wrażenie. Aby dostarczyć cement i piach zbudowano kilkudziesięcio-kilometrową towarową kolejkę linową. (po ukończeniu budowy została rozebrana).

 

Po zakończeniu zwiedzania spotkała nas przykra niespodzianka. kolejka została zamknięta, Powinna jeździć rozkładowo co pół godziny. Czekaliśmy wraz z kilkoma innymi turystami półtorej godziny do godziny ostatniego kursu jednak wagonik nie przyjechał. Musieliśmy znieść małą do samochodu co proste nie było :-( Na dole już wszystko było pozamykane.

 

Był już wieczór gdy dotarliśmy na kolejny wysoko położony camping (około 1900m.n.p.m.) w wiosce Arolla.

 

186 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

188 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

190 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

191 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

192 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

Camping Arolla: były problemy z zasilaniem. Na Zamiast znormalizowanych gniazd były jakieś chore chude 3-dziurkowe. Musieliśmy pożyczać przejściówkę.

 

194 CH Arolla.jpg

 

195 CH Arolla.jpg

 

196 CH Arolla.jpg

 

199 CH Arolla.jpg

 

 

 

 



#17 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 806 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 14 listopad 2016 - 22:20

kemping (wklejam linka, bo na ich stronie jest galeria pięknych alpejskich zdjęć) położony jest na wysokości 1950 m.n.p.m, więc tak wysoko jak Kasprowy Wierch ;)

 

219 CH Arolla.jpg

 

218 CH Arolla.jpg

 

Arolla okazała się miasteczkiem które jest w 70% nieczynne latem. restauracje, hotele.. większość pozamykana. Spora ilość wyciągów to tłumaczy, z pewnością zimową porą wszystko kwitnie. tymczasem wyjątkowo kwitnął tylko jeden z nielicznych otwartych hoteli:

 

201 CH Arolla.jpg

 

202 CH Arolla.jpg

 

203 CH Arolla.jpg

 

204 CH Arolla.jpg

 

Zrobiliśmy króciutkie wycieczki dostosowane do niewielkich możliwości 2,5-latki.

 

206 CH Arolla.jpg

 

210 CH Arolla.jpg

 

211 CH Arolla.jpg

 

212 CH Arolla.jpg

 

217 CH Arolla.jpg

 

 

 



#18 GraKo

GraKo

    Sympatyk karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPip
  • 101 postów
  • SkądTarnów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Hobby Excellent 470
  • Holownik:Nissan Qashqai

Napisano 15 listopad 2016 - 07:43

Wspaniała trasa i piękne widoki.Na pewno przeżyliście códowne wakacje.Super że razem z córeczką,niech się mała wprawia do włóczęgi.Czekam na dalszy ciąg relacji

#19 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 806 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 20 listopad 2016 - 17:08

Dzięki Grako. Z małą włóczymy się od kiedy się urodziła, Miała kilka miesięcy jak dotarła w Bieszczady, a później na Suwalszczyznę.. Teraz choć ma dopiero 3 latka, już przejechała PL wzdłuż i wszerz - od Sudetów po Bieszczady i Od Pomorza po Tatry, no i parę krajów też już odwiedziła: RO, SK, H, D, CH, I, A. Wszystko wyjazdy minikamperowe lub z namiotem, rzadziej kwatery. Tak przywykła do wekendowych i wakacyjnych wypadów, że jak wiozę ją rano do przedszkola prawie co dzień dopytuje się, kiedy jedziemy na wycieczkę.. ;)

 

Wracając do Szwajcarii, pora opisać kolejny Etap podróży.

 

Etap 5: Arolla - Sion - Zinal - (Mission). http://bit.ly/2fug49E

 

Pogoda się, mówiąc żargonem informtaycznym ścipiła, więc zdecydowaliśmy się zrobic dzień zakupowo-muzealny w miasteczku Sion, leżącym w rozległej dolinie odddzielającej dwie potężne grupy alpejskie. Zjeżdżając po drodze napotkaliśmy ciekawostkę geologiczną: Val d'Hérens - Piramides. Miękkie skały były przez miliony lat wypłukiwane przez deszcze. Miejsca w których na skałach leżały głazy z innych, nie rozpuszczalnych skał chroniły te położone pod nimi. W wyniku tekiej nietypowej erozji powstały takie oto niezwykłe formy skalne.

 

220 CH  Val d'Hérens - pyramides.jpg

 

Brzydka pogoda - ciągły deszcz i ledwo kilka stopni powyżej zera - przeszkodziła w dokładniejszej eksploracji. Zjechaliśmy więc na zakupy i zwiedzić malowniczo położony zamek Sion. Miasteczko leży około 500 m.n.p.m. więc jest było kilkanaście stopni cieplej ale ciągle padał deszcz.

 

222 CH Sion.jpg

 

223 CH Sion.jpg

 

224 CH Sion.jpg

 

226 CH Sion.jpg

 

227 CH Sion.jpg

 

228 CH Sion.jpg

 

229 CH Sion.jpg

 

Następnie nasz samochodzik czekała ponowna mozolna wspinaczka na około 1700 m doliną Val d'Anniviers, aż na koniec drogi do miasteczka Zinall. Niestety kemping w tej miejscowości okazał się jedynie trawnikiem koło hostelu, przeznaczonym raczej dla podróżników plecakowych (backpackerów), przemierzających alpejskie trasy długodystansowe. Nie dało się tam wjechać samochodem, nie było prądu, prysznica itp. Właściciele pokierowali nas na nie zaznaczony na mapach kemping na pograniczu oddalonych o kilkanaście km miejscowości Maisson/StJean. keping ten okazał się w 90% zabudowany nowymi, komfortowymi domkami kempingowymi, i zaledwie kiloma placykami dla przyczep/kamperów oraz większą łączką, położoną na wysokim tarasie, dla plecakowych piechurów. Na szczęcie było dla nas miejsce a kemping choć skromny, miał wszystko co było nam potrzebne. (prąd, toaety, prysznice) oraz co nie potrzebne: kury, owce, konie i inny żywy inwentarz. :-) W sumie córeczka była szczęśliwa z tego powodu.

 

230 CH Mission (Val d'Anniviers).jpg

 

231 CH Mission (Val d'Anniviers).jpg

Użytkownik Lza edytował ten post 20 listopad 2016 - 17:16


#20 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 806 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 20 listopad 2016 - 17:38

Gdy logowaliśmy się na kempingu, otrzymaliśmy niespodziankę w postaci "Liberty Pass" na wszystkie dni pobytu, za które zapłaciliśmy z góry. Jest to karta uprawniająca do bezpłatnego korzystania z komunikacji publicznej, kolei linowych, basenów, wycieczek z przewodnikiem i.t.p. Karta umożliwia też zniżki na inne atrakcje na terenie doliny Val d'Anniviers. To nie jest dolina w Polskim rozumieniu, tylko naprawdę duża alpejska dolina, w której położonych jest kilkanaście miejscowości, każda z nich ma kilka lub kilkanaście atrakcji dla turystów. Bardzo nas to miło zaskoczyło, bo w cenie kempingu mogliśmy skorzystać z przejażdżek kolejkami linowymi. Na więcej nie starczyło by nam czasu ;) ale myślę, że gdyby ktoś chciał spędzić cały urlop w tej dolinie, to z taką kartą nie sposób było by się nudzić. http://www.valdanniv...iberte-804.html


Użytkownik Lza edytował ten post 20 listopad 2016 - 17:39


#21 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 806 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 25 listopad 2016 - 21:59

Kolejnego dnia urządziliśmy sobie wycieczkę do kolejnej zapory i utworzonego przez nią sztucznego zbiornika. Zapora leży na wysokości 2249 m.n.p.m. Koło zapory jest parking, a wzdłuż jeziora, aż do jego końca prowadzi kilkukilometrowa asfaltowa droga idealna dla rowerów. Niestety pogoda tego dnia też nas nie rozpieszczała. Temperatura 6 stopni i rześkie, rozrzedzone górskie powietrze. Jeździ tu też autobus, który na tylnej ścianie ma kilka uchwytów na rower. Ciekawą opcją więc byłoby podjechać tym autobusem z campingu i urządzić sobie kilkunastokilometrowy zjazd. 

 

232 CH Moiry barrage (Val d'Anniviers).jpg

 

234 CH Moiry barrage (Val d'Anniviers).jpg

 

233 CH Moiry barrage (Val d'Anniviers).jpg

 

236 CH Moiry barrage (Val d'Anniviers).jpg

 

237 CH Moiry barrage (Val d'Anniviers).jpg

 

238 CH Moiry barrage (Val d'Anniviers).jpg

 

241 CH Moiry barrage (Val d'Anniviers).jpg

 

244 CH Moiry barrage (Val d'Anniviers).jpg

 



#22 maarec

maarec

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 3249 postów
  • SkądCzęstochowa
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Adria Altea
  • Holownik:Smax 2.0 TDCI

Napisano 25 listopad 2016 - 22:23

Pięknie. Bardzo fajne fotki i opisy zwiedzanych miejsc. Dla mnie trochę niedostępne te campingi na dużej wysokości, holownik pewnie by mi nie darował i chciał tam zostać na zawsze :)

 

widoki super.

 

P.S.

nie myślałeś o zakupieniu jakiegoś bocznego daszku ? aby w gorszą pogodę usiąść pod nim i coś ugotować ? Córa pewnie wieczorem idzie  wcześniej spać, jak pada deszcz chyba nie macie gdzie się schować ?


Zapraszam na naszego bloga http://www.nacamping.pl/ Dołączona grafika

#23 adje

adje

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1669 postów
  • SkądChorzów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Bürstner Premio 450 TS
  • Holownik:Mietek 2.0 DiD

Napisano 25 listopad 2016 - 23:24

Jeździ tu też autobus, który na tylnej ścianie ma kilka uchwytów na rower.

 

Tego nam brakowało w Maltatall żeby się dostać się z rowerami do Kölnbreinsperre i zjechać na dół :slina:

 

. Dla mnie trochę niedostępne te campingi na dużej wysokości, holownik pewnie by mi nie darował

 

maarec,nie taki diabeł straszny,

Naszym zestawem już kilka takich miejsc zaliczyliśmy a holownik chyba słabszy :hmm:

Relacja super! Śledzę na bieżąco :] 


Pozwól,aby co jakiś czas duch przygody zatriumfował w tobie nad zdrowym rozsądkiem

#24 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 806 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 27 listopad 2016 - 00:13

Dziękuję za reakcję, cieszę się że relacja się Wam podoba, choć ze stylistyką u mnie czasami kwadratowo.

 

Dla mnie trochę niedostępne te campingi na dużej wysokości, holownik pewnie by mi nie darował i chciał tam zostać na zawsze :)

 

Wydaje mi się, że nie miałbyś większych problemów. Do wszystkich miejscowości jeżdżą przecież dostawczaki, autobusy i ciężarówki, a w tychj pojazdach przypada coś koło 10-20 koni na tonę... a Twój silnik przecież do najsłabszych nie należy. Na wielu kempingach było mnóstwo ludzi z przyczepami. Aż się dziwiliśmy, że karawaning jest tam tak popularny. Pewnie trzeba by tu i tam powlec się nieco, ale tam i tak ludzie jeżdżą dosyć wolno: max. dozwolona prędkość poza obszarem zabudowanym 80, ale zazwyczaj jeżdżą 70-75. Tam gdzie serpentyny to i tak jedzie się 20-40km/h. 

 

nie myślałeś o zakupieniu jakiegoś bocznego daszku ? aby w gorszą pogodę usiąść pod nim i coś ugotować ? Córa pewnie wieczorem idzie  wcześniej spać, jak pada deszcz chyba nie macie gdzie się schować ?

 

 

Córa na szczęście ma godziny podobne do naszych i chodzi spać między 22 a 23 i rano nie wstaje o pogańskich porach, tylko możana się wyspać :-D Jak pada po prostu można siedzieć w środku. Albo na przednich fotelach, albo na materacu. Wbrew pozorom jest tam sporo miejsca. miedzy oparciami foteli a tylna klapą jest 2,4 metra, więc poza materacem pozostaje jeszcze prawie pół metra przestrzeni do zagospodarowania, gdzie można zaaranżować stolik czy cokolwiek. No i na tyle wysokości że bez problemu można siedzieć. Nawet gdyby wstawić do środka krzesło, można by na nim siedzieć - buda dziedziczona po dostawczaku ma swoje zalety ;) Jeszcze rok temu jeździliśmy astrą G więc tourneo connect to i tak spora dawka przestrzeni i wygoda..
O przedsionku nie myślałem - z pewnością by się przydał, ale bardziej myślę o kupnie przyczepy niż o o przedsionku, hehe.

 

Większość kempingów ma kuchnio-jadalnie, gdzie w razie czego można by uciec, ale w sumie nie było takiej potrzeby. Z całego wyjazdu w zasadzie tylko 4 dni były niezbyt ładne, jakoś przebidowaliśmy, głównie robiąc wycieczki wymagające mniej przeybywania poza budynkami czy pojazdami.

 

Wracając do relacji:

 

Korzystając z liberty pass wjechaliśmy kolejką na szczyt Corne de sorebois nową, nowoczesną koleją linową. Pierwszy raz widzieliśmy tak olbrzymi wagonik - wielkości sporego autobusu, mieszczący kilkadziesiąt osób. Ciekawostką były szyby w podłodze dające rewelacyjny widok, czasem kilkaset metrów w dół.

 

Dla takiego niezapominanego widoku było warto prawda?

245 CH Corne de sorebois (Val d'Anniviers).jpg

 

 

Następnego dnia nadal pogoda bez słońca, ale deszcz tylko do czasu do czasu i raczej niedokuczliwy. Wybraliśmy się samochodowo - spacerową wycieczkę by zażyć nieco geocachingowej przygody. Żwia zawsze cieszy się z odnalezionych w pojemnikach skarbów:

249 CH St Jean (Val d'Anniviers).jpg

 

251 CH St Jean (Val d'Anniviers).jpg

 

przypadkiem natrafiliśmy na ogólnodostępne miejsce piknikowe. Można tu legalnie grillować, palić ognisko, piknikować. Wszystko za darmo. Są toalety, woda, zadaszenie, stoły, ławki, huśtawki dla dzieciaków ..

 

https://www.openstre...6.20533/7.58227

 

252 CH St Jean (Val d'Anniviers).jpg

 

Kolejnego dnia obraliśmy na cel miasteczko Saint-Luc i szczyt ponad nim. Tym razem koleją linowo-szynową. Na górze rewelacyjny szlak zjazdowy dla rowerów, ze skoczniami, pomostami itp, od górnej stacji kolejki aż na sam dół. Rower można by było zabrać kolejką w ramach liberty pass. Poza szlakiem rowerowym oczywiście kilka pieszych, obserwatorium astronomiczne, szlak dydaktyczny z układem słonecznym, z odwzorowaną wielkością planet i odległością od słońca. (Tu też na małą czekał geocachingowy skarb, w okolicy jednej z planet).

 

253 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg

 

wyżej przyprószyło nieco sniegiem tego dnia:

254 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg

 

256 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg

 

Na koniec zwiedziliśmy, położony w pobliżu miasteczka skansen z odrestaurowanymi młynami wodnymi. Wszystkie czynne, obsługa uruchamiała je na kilka minut i demonstrowała mielenie różnych zbóż i kukurydzy. Wstęp darmowy.

 

258 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg

 

259 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg

 

260 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg

 

261 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg

 

262 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg

 

263 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg

 

264 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg

 

265 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg

 

266 CH Saint-Luc (Val d'Anniviers).jpg


Użytkownik Lza edytował ten post 27 listopad 2016 - 00:24


#25 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 806 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 02 grudzień 2016 - 23:38

Etap 6: Mission - Rwanda (link do mapy)

 

Wieczorem zmieniamy dolinę. Po drodze mijamy bokiem kusząco wyglądającą na mapie mniejszą dolinę, o której nie ma nic w przewodnikach - więc z pewnością była by dla nas dobrym celem. Jednak zaczyna już brakować czasu, a chcemy chociaż rzucic okiem na to, z czym kojarzy się Szwajcaria ludziom gór. Nie z zegarkami, złotem, bankami i serem, ale z najpiękniejszym ponoć szczytem w Europie. Zmierzamy do doliny Mattertal. Pogoda się poprawia, zza chmur wreszcie wychodzi księżyc i gwiazdy..

 

267 CH Rwanda (camping Attermenzen).jpg

 

268 CH Rwanda (camping Attermenzen).jpg

 

Pozbawiona kożucha chmur wyżyna wypromieniowuje resztki ciepła w kosmos i robi się coraz zimniej. W nocy chyba jednak przeszła jakaś chmurka, bo rano kemping był przyprószony styropianowym śniegiem. Ale był lipiec, więc pierwsze promienie słońca w kilkanaście minut wszystko roztopiły. Podczepiamy do roweru przyczepkę i śmigamy w górę doliny, szutrową drogą do mieściny Tasch, gdzie napotykamy ciekawy cmentarz, i geocache.

 

269 CH Tasch (Mattertal).jpg

 

271 CH Tasch (Mattertal).jpg

 

270 CH Tasch (Mattertal).jpg

 

Jest tu też camping, ale przy samych torach. Tak czy inaczej, Tasch to ostatnie miejsce gdzie można dojechać samochodem - dalej jest zakaz ruchu - tylko rowery, pociągi, taksówki.

 

272 CH Tasch (Mattertal).jpg

 

Wspinamy się więc dalej asfaltową drogą w kierunku kurortu Zermatt. Cóż chyba nie wyobrażacie sobie, że kogoś, kogo stać na hotel za 500 CHF, będzie jechał do nie go pociągiem... Zakaz ruchu okazał się parodią.. Ruch motorowy był olbrzymi i jako że przyzwyczajeni jesteśmy raczej do dróg bezsamochodowych, nie jechało się zbyt przyjemnie.

 

273 CH Zermatt (Mattertal).jpg

 

274 CH Zermatt (Mattertal).jpg

 

Ale wkrótce zza zakrętu wyłonił się On... Matternhorn.

 

276 CH Zermatt (Mattertal).jpg

 

 



#26 Magda Pawłowicz

Magda Pawłowicz

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 217 postów
  • SkądLwówek Śląski
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Przyczepa namiotowa

Napisano 03 grudzień 2016 - 15:41

Piękne tereny, piękni Wy :) gratuluję świetnej, ciekawej dla mnie ze względu na nowe rejony  wyprawy i czekam na c.d :)



#27 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 806 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 04 grudzień 2016 - 17:06

W końcu dojechaliśmy do światowego kurortu Zermatt.

 

277 CH Zermatt (Mattertal).jpg

 

Na ulicach mnogość nacji, języków i kolorów. W miasteczku obowiązuje restrykcyjny zakaz poruszania się pojazdów spalinowych. Wszystko co jeździ jest albo elektryczne albo napędzane siłą mięśni.

 

278 CH Zermatt (Mattertal).jpg

 

Z wielu punków miasteczka widać piękny Matternhorn, który co jakiś czas wyłaniał się z chmur. Robił wrażenie.

 

279 CH Zermatt (Mattertal).jpg

 

280 CH Zermatt (Mattertal).jpg

 

281 CH Zermatt (Mattertal).jpg

 

282 CH Zermatt (Mattertal).jpg

 

Porzucilismy rowery i pieszo zwiedziliśmy kilka deptakowych uliczek, córeczce pozwoliliśmy na znalezienie kilku ukrytych skarbów geocache.

 

283 CH Zermatt (Mattertal).jpg

 

Następnie podjechaliśmy do stacji wyciągu na Kleine Matternhorn, Niestety okazało się, że córeczka jest zbyt mała na podróż na szczyt i grzecznie odmówiono nam sprzedaży biletów ale wskazano inną kolej, którą dzieci mogą podróżować bez ograniczeń - "The Matternhorn Railway" - wyjeżdżającą na 3-tysięcznik Gornergrat. W kasie okazało się, że bilety po godzinie 14 są 40% tańsze. Co prawda dla ludzi, którzy chcieli by zrobić sobie wycieczkę byłyby bezużyteczne, ale dla nas - z dzieciakiem - w sam raz. Kolejka jeździ co 20 minut i można wysiadać i wsiadać na dowolnych stacjach aż do ostatniego kursu. Dzięki temu można przejazd łączyć z wycieczką pieszą, rowerową lub hulajnogową lub po prostu oglądaniem widoków na każdej stacji. 

 

284 CH Gornergrat.jpg

 

285 CH Gornergrat.jpg

 

286 CH Gornergrat.jpg

 

 

 

 



#28 adje

adje

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 1669 postów
  • SkądChorzów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Bürstner Premio 450 TS
  • Holownik:Mietek 2.0 DiD

Napisano 04 grudzień 2016 - 18:11

:krzykacz: ta relacja wyostrza mój apetyt na Szwajcarię  :krzykacz:

A jak pojawił się Mattenhorn to   :pad:

Może kiedyś  :hmm: wszak już jedno podejście było...


Pozwól,aby co jakiś czas duch przygody zatriumfował w tobie nad zdrowym rozsądkiem

#29 dudek_t

dudek_t

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 478 postów
  • Telefon:510602905
  • SkądBielsk Podlaski
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Fendt Opal 560 SRF <prossimamente>
  • Holownik:Seat Alhambra 2.0 TDI 184PS 4drive DSG

Napisano 05 grudzień 2016 - 11:10

Pięknie!

 

PS. Fajny, stary, Author  :yes:



#30 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 806 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 05 grudzień 2016 - 22:59

@dudek_t

 

Tak, ma swoje lata - ale dalej lata ;) Jeździ na niej moja squo. W zasadzie to chyba nawet nic w nim nie było wymieniane, poza chwytami kierownicy, oponami i klockami w hamulcach.

 

:krzykacz: ta relacja wyostrza mój apetyt na Szwajcarię  :krzykacz:

 

hehe, trzeba koniecznie zaspokoić głód ;) Zresztą nam, po tegoroczniej wizycie głód się nie zaspokoił i wszystko wskazuje na ciąg dalszy w lipcu 2017. Jeśli chcielibyście jechać (lub ktokolwiek z forumowiczów) to możemy jakiś konwój zestroić ;) Będziemy się starać kupić jakąś przyczepkę do tego czasu, jeśli będzie możliwość.

 

Wracając do relacji: wklejam fotki z okien pociągu.

 

287 CH Gornergrat.jpg

 

288 CH Gornergrat.jpg

 

Na początki jechaliśmy przez las, ale pociąg wspinając się mozolnie, ale uparcie do góry, powlutku odsłaniał coraz bardziej zapierające pierś w dechach widoki.

 

290 CH Gornergrat.jpg

 

291 CH Gornergrat.jpg

 

W dole Zermatt:

 

292 CH Gornergrat.jpg

 

A Matternhorn się schował pochmurnie:

 

293 CH Gornergrat.jpg

 

294 CH Gornergrat.jpg

 

Temperatura też mozolnie i uparcie spadała (aż do -2 stopni na samej górze.)

 

Na stacjach wiszą pozłacane zegary firmy omega. Niestety dla mnie - cyfrofila - bezużyteczne - nie potrafię odczytać godziny z żadnego, bo wyświetlacz jest średniowieczny. Bez sensu: robić ultra precyzyjne zegary, które klękają na prymitywnym błędzie paralaksy..

 

295 CH Gornergrat.jpg

 

Pozostawiam więc zegary miłośnikom zacofanych technologi, chociaż w środku technologia pewnie jest całkiem na czasie, tylko prezentacja danych.. koślawa ;) Jedziemy dalej, za zegarami są ciekawsze widoki.

 

296 CH Gornergrat.jpg

 

Aż w końcu po mega przyjemnej przejażdżce lądujemy na podobno najwyżej położonej stacji kolejowej w Europie.

 

297 CH Gornergrat.jpg


Użytkownik Lza edytował ten post 05 grudzień 2016 - 23:01





Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych