Skocz do zawartości

Strona używa cookies (ciasteczek). Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.    Nie pokazuj więcej tej informacji

Zdjęcie

[Relacja] Szwajcaria minikamperowo


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
53 odpowiedzi w tym temacie

#1 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 957 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 02 październik 2016 - 18:42

Etap 1: Dom => Freiburg [D], http://www.openroute...lse,false,false

Wyjechaliśmy w piątek wieczorem. Po północy zjechaliśmy z autostrady w Zgorzelcu, żeby zatankować na stacji citronexu. (prawie 60 groszy na litrze taniej niż na stacjach przy autostradzie!). Rano jesteśmy już w pierwszym celu naszej objazdówki, niemieckim mieście Freiburg. Zostajemy tu 3 dni u rodziny zwiedzając conieco. Miasto kompletnie opanowane przez imigrantów, kiełbasy nie można zjeść, na grillowych straganach wiszą kartki że ramadan i kiełbasa nie jest serwowana. Przegięcie. Przeżyłem lekki szok, ponieważ ostatni raz byłem w Niemczech w 2010 roku i ten kraj jawił mi się jako uporządkowany i zadbany i raczej podporządkowany niemieckiej racji stanu a nie mniejszościom. Tym razem Freiburg wyglądał bardziej jak jakaś azja: wszędzie śmieci, ulice zaniedbane, strach przejść przez ulicę wieczór żeby nie dostać w ryja za to że mam biały kolor skóry. Po 6 latach kontrast olbrzymi. Ciotka mówi, że jakąś bazę wojskową czy koszary przekształcono w ośrodek dla imigrantów i że Hitler im się chyba w grobie przewraca, tak wyczyścili rasę ;) przez cały czas pobytu obawialiśmy się o rowery, bo auto z rowerami na haku stało na ulicy, ale nic nie zniknęło. 

W mieście jest mnóstwo ścieżek rowerowych, wiodących również do sąsiednich miejscowości.

 

Zwiedziliśmy starówkę, winnicę, park rozrywki i szpital, bo w parku córeczka złapała jakiegoś wirusa.

 

006 D freiburg.jpg

 

023 D freiburg.jpg

 

026 D freiburg.jpg

 

037 D Freiburg.jpg

 

002 D freiburg.jpg

 

003 D freiburg.jpg

 

cdn.

 

 

 


Użytkownik Miodzio edytował ten post 08 październik 2016 - 20:02
Na prośbę użytkownika


#2 Commander

Commander

    Ekspert karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPipPip
  • 4275 postów
  • Telefon:Dla wybranych
  • SkądKraków/Tarnów
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Balbina
  • Holownik:Piękna albo Bestia

Napisano 03 październik 2016 - 10:08

Hej.

Wręcz niebywałe co piszesz o tej zmianie w tak krótkim czasie (6 lat :oslabiony: ).



#3 Mandrol

Mandrol

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 226 postów
  • SkądCzernica k/Rybnika, śląskie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Hobby Classic 420TM & 460UFe La Vita Veneto
  • Holownik:Chevrolet Orlando 2.0 D & Mitsubishi L200

Napisano 03 październik 2016 - 13:01

Obawiam się, że moja ulubiona Skandynawia też za chwilę taka będzie :oslabiony: Kolega mieszka i pracuje gdzieś w Niemczech i już nigdzie nocą nie wychodzi żeby nie dostać wpie#dol. Zastanawia się czy wracać czy zostać...

Czekam na relację ze Szwajcarii bo podobno tam pięknie jest...



#4 Helmut

Helmut

    Karawaning user

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPip
  • 640 postów
  • SkądKarlsruhe
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:LMC
  • Holownik:Honda CRV

Napisano 03 październik 2016 - 21:02

Miasto kompletnie opanowane przez imigrantów, kiełbasy nie można zjeść, na grillowych straganach wiszą kartki że ramadan i kiełbasa nie jest serwowana. 

 

Chyba aż tak źle nie jest.  Prawdą jest , że jest ich dużo!! Ale ich "z...ny" ramadan nie stoi na przeszkodzie aby kupić kiełbaskę i zjeść.

Chyba, że byłeś na ich straganach, gdzie tylko "europejczycy" o innej karnacji tam przesiadują. Freiburg jest pięknym miastem i jak na razie całe to "ustrojstwo" jest juz pod zaskakująco ścisłą kontrolą i najmniejsze odstępstwa od zasad powodują przyspieszony "lot" do upragnionego domu (czytaj: Afganistanu, Syrii, Turcji, Iraku itp.). Po woli poprawność polityczna ma mniejsze znaczenie a kwestia przestrzegania prawa stoi po nad wszystkim. Pobłażanie się skończyło.

Więcej atrakcji jest po za miastem. W drodze powrotnej możesz zahaczyć z dzieckiem przykładowo o Schwaben freizeitparks : http://www.schwabenpark.de - atrakcje podobne jak w Europa Park ale za jedyne 40 € - rodzinny wstęp. Freiburg i okolice na rower to fantastyczny pomysł. Polecam "zielone miasto"

 

W Szwajcarii zaś są organizowane istne "polowania" na osoby o innej karnacji skóry celem sprawdzenia czy legalnie przebywają w ich kraju. 

 

Ps.

Nie jest prawdą , że dostają worek z pieniędzmi po przybyciu do Niemiec, tylko "schweinefutter" wyglądające na "baraninę" tzn. posiłki darmowe i 164 € kieszonkowego. Obowiązkowa nauka niemieckiego i zawodu. Jeżeli w ciągu roku nie nastąpi nawet najmniejsza poprawa to "kali chcieć pić i kali chcieć jeść" wraca lotem płaskim przyspieszonym do Islamabadu. Nieuczęszczanie na zajęcia niemieckiego są wystarczającym powodem powodem do wydalenia. Nie wolno również im się oddalić dalej jak 50 km od miejsca zakwaterowania. Najmniejsze przestępstwo popełnione przez "przybysza" zagrożone karą wiezienia powyżej jednego roku - odsiadka i deportacja po odsiadce. Coraz szybciej ich wydalają. Trzeba pamiętać tez o tym, że nie wszyscy są źli.



#5 Mandrol

Mandrol

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 226 postów
  • SkądCzernica k/Rybnika, śląskie
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Hobby Classic 420TM & 460UFe La Vita Veneto
  • Holownik:Chevrolet Orlando 2.0 D & Mitsubishi L200

Napisano 04 październik 2016 - 03:29

Ps.

Nie jest prawdą , że dostają worek z pieniędzmi po przybyciu do Niemiec, tylko "schweinefutter" wyglądające na "baraninę" tzn. posiłki darmowe i 164 € kieszonkowego. Obowiązkowa nauka niemieckiego i zawodu. Jeżeli w ciągu roku nie nastąpi nawet najmniejsza poprawa to "kali chcieć pić i kali chcieć jeść" wraca lotem płaskim przyspieszonym do Islamabadu. Nieuczęszczanie na zajęcia niemieckiego są wystarczającym powodem powodem do wydalenia. Nie wolno również im się oddalić dalej jak 50 km od miejsca zakwaterowania. Najmniejsze przestępstwo popełnione przez "przybysza" zagrożone karą wiezienia powyżej jednego roku - odsiadka i deportacja po odsiadce. Coraz szybciej ich wydalają. Trzeba pamiętać tez o tym, że nie wszyscy są źli.

 

Sam tam jesteś to wiesz jak jest- ja tylko powtórzyłem to co napisał kolega. Podoba mi się, że Niemcy w końcu przejrzeli na oczy w tej kwestii i poprawność polityczna ma znaczenie drugorzędne i to przestrzeganie prawa jest najważniejsze- tak ma być i tak 3mać!!!



#6 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 957 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 04 październik 2016 - 09:10

Żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia. To było na takim pawilonie gastronomicznym w parku, skąd startuje kolejka szynowa przez park w górę. I tam własnie wisiała owa kartka. Wiadomo, że 3-dniowy pobyt nieco zawęża sposób w jakim postrzegamy miejsce, zatem moje opinie są subiektywne i na pewno nie odzwierciedlają całokształtu, a jedynie wycinek czasu i przestrzeni, w którym i gdzie akurat się znaleźliśmy.



#7 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 957 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 04 październik 2016 - 15:42

Etap 2: Freiburg [D] - Bern [CH] http://bit.ly/2dY5f2N

 

 

Granica D/CH, którą przekroczyliśmy leży w śmiesznym mieście Basel, które leży w 3 różnych państwach i w każdym się inaczej nazywa. nie zwiedzaliśmy - wzięliśmy ostatni zjazd z autostrady przed granicą by po 500 metrach stanęliśmy na stacji żeby zatankować i kupić winietkę. (w Niemczech jest sporo taniej, a przy autostradach wszędzie jest dużo drożej, więc najbardziej się opłaca zjechać kilkaset metrów z autostrady - ten nawyk został  mi z truckerskich czasów, ale nawet w przypadku osobówki w ten sposób na każdym tankowaniu można zaoszczędzić kilkadziesiąt zł). Po powrocie na autostradę nastąpiła chwila niepewności - przez cały czas się zastanawialiśmy czy na granicy zapłacimy cło i jak wysokie będzie. Szwajcaria jest poza Unią i przy wwozie różnych rzeczy trzeba to zgłaszać celnikowi. My mieliśmy sporo zabranej z kraju suchej żywności, ale kontrola na granicy polegała tylko na kontroli winietki, więc po kilkunastu sekundach byliśmy już na Szwajcarskiej autostradzie A3. (przejście graniczne jest na autostradzie, więc od budki celników trzeba mieć już ważną winietkę). Po około 100km zdecydowaliśmy się na zwiedzenie i zanocowanie w Bern. Od razu podeschliśmy na kemping i przesiedlismy się na rowery. CRP (ciąg rowerowo-pieszy) biegnie wzdłóż rzeki Aare, z kempingu aż do centrum. Aare ma bystry nurt i seledynowy kolor, jak to górskie rzeki. Starówka położona jest w meandrze rzeki i jest niemal całkowicie wyłączona z ruchu samochodów. (tylko autobusy). Zaparkowliśmy rowery na jednym z wielu wydzielonych i oznakowanych parkingów rowerowych i starówkę zwiedziliśmy pieszo.

 

038 CH Bern.jpg

Nasz minikamper po przyjeździe na kemping, przed rozłożeniem "łóżka" Na czas jazdy wszystko się chowa do bagażnika i dysponujemy normalnym, przestronnym 5-osobowym samochodem bez żadnych klamotów w środku. Po zaprkowaniu i złożeniu tylej kanapy skrzynki, w których mamy wszystko co potrzebne w podróży - rozkładamy na całej podłodze. Ich pokrywy, na które kładziemy materace tworzą "łóżko".  (będzie widoczne na późniejszych zdjęciach).
Na tym zdjęciu widać mini-grzejnik elektryczny o który kiedyś pytałem na tym forum ;) Auto ma od spodu pod tylnym zderzakiem przyłącze elektryczne. Dzięki temu można taki grzejnik w środku podpiąć. Później w górach, gdzie temperatury nocą spadały do okolic zera, a nawet poniżej - grzejnik bardzo się przydał.

 

039 CH Bern.jpg

 

040 CH Bern.jpg

 

043 CH Bern.jpg

 

046 CH Bern.jpg

To nie samochód - to rower... znaczy pojazd posiadający pedały i napędzany nogami ;)

 

055 CH Bern.jpg

 

056 CH Bern.jpg

 

057 CH Bern.jpg

 

061 CH Bern.jpg

 

062 CH Bern.jpg - pelikany w mini zoo nad rzeką


Użytkownik Lza edytował ten post 04 październik 2016 - 15:53


#8 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 957 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 06 październik 2016 - 18:54

Etap 3 Bern => Montreux, http://bit.ly/2e60fJA

 

Kolejne miejsce które postanowiliśmy zwiedzić to Montreux nad Lac Leman. W najbliższym Kempingu nie było miejsc, ale na następnym kilka km dalej się znalazło.

 

Do Montreux dojechaliśmy genialnym CRP, pierwsze 4km wąską drogą zamkniętą dla ruchu motorowego dalej piękną promenadą dla pieszych, rowerów, rolek. W Montreux niby miał być festiwal jazzowy, ale nie trafiliśmy na żaden interesujący koncert. Samo miasto w zasadzie nieciekawe, ale wypełnione turystami z całego świata. Jedyne co było godne uwagi to zamek położony malowniczo na Wysepce. 

 

063 CH Montreux.jpg

 

066 CH Montreux.jpg

 

075 CH Montreux.jpg

 

076 CH Montreux.jpg

 

083 CH Montreux.jpg

 

084 CH Montreux.jpg

 

089 CH Montreux.jpg

 

090 CH Montreux.jpg

 

091 CH Montreux.jpg

 

095 CH Montreux.jpg



#9 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 957 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 08 październik 2016 - 08:37

Etap 3: Montreux => Val Ferret. http://bit.ly/2ec3Rti

 

Następnego dnia opuściliśmy na dobre niziny i wjechaliśmy w Alpy. Wybraliśmy położony na wysokości około 1800 m.n.p.m. camping. Gdy tylko tam dojechaliśmy już wiedzieliśmy, że dalszy plan zwiedzania Szwajcarii się posypie. było tam tak pieknie, że żal byłoby zostać tam tylko dobę. Postanowiliśmy posiedzieć 3 dni.

 

Sam kemping był niezwykły sam w sobie. Od recepcji, okolice której jeszcze wyglądają jak na zwykłych kempingach idą 3 wąskie asfaltowe drogi ostro w górę. Od tych dróg odchodzą trawiasto-kamienne drogi, przy których zlokalizowane są płaskie trawiaste tarasy - placyki. To Stomizmy między tarasami oddziela naturalna alpejska wysokogórska roślinność: kosodrzewina i tym podobne. Do recepcji prowadzi też nanskróty piesza ścieżka, która jest jak szlak: wiej się miedzy głazami, kosodrzewiną.. Niesamowite miejsce. Z tarasu rozciąga się widok na okoliczne, ośnieżone szczyty, większość z nich to 3 i 4 tysięczniki.

 

Dolina na uboczu, dzięki czemu nie jest za bardzo zawalona infrastrukturą narciarską, dzięki czemu w miarę naturalna.

 

Przez miejscowość, na obrzeżach której jest camping przewija się sporo piechurów - przebiega tędy szlak TMB - Tour de Mount Blanc. Co ciekawe, część tego szlaku można pokonać rowerem górskim.

 

Można by tu spędzić całe wakacje - mnóstwo szlaków pieszych, rowerowych o różnym stopniu trudności i pięknie położony camping. Zobaczie na zdjęciach jakie obrazki się ma z miejsca zakwaterowania..

 

099 CH Val Ferret.jpg

 

100 CH Val Ferret.jpg

 

102 CH Val Ferret.jpg

 

107 CH Val Ferret.jpg

 

108 CH Val Ferret (1).jpg

 

111 CH Val Ferret.jpg

 

113 CH Val Ferret.jpg

 

115 CH Val Ferret.jpg

 

118 CH Val Ferret.jpg

 

 

 

 



#10 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 957 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 08 październik 2016 - 10:05

124 CH Val Ferret.jpg

126 CH Val Ferret.jpg

127 CH Val Ferret.jpg

128 CH Val Ferret.jpg

129 CH Val Ferret.jpg

130 CH Val Ferret.jpg

131 CH Val Ferret.jpg

132 CH Val Ferret.jpg

134 CH Val Ferret.jpg

135 CH Val Ferret.jpg



#11 chris_66

chris_66

    Maniak karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPipPip
  • 2161 postów
  • Skądwarszawa
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:knaus
  • Holownik:807

Napisano 08 październik 2016 - 12:35

jakaś azja: wszędzie śmieci, ulice zaniedbane, strach przejść przez ulicę wieczór żeby nie dostać w ryja za to że mam biały kolor skóry.

 

kręcę się po niemczech i austrii prawie cały wrzesień, i jeszcze dwa miesiące tak będzie 

 

nie zauważyłem niczego niepokojącego, wszędzie po staremu, tubylcy z którym współpracuję też niczego niepokojącego nie zauważyli

z ciekawości byłem koło kilku obozów - same obozy jak to obozy, ale okolica pilnowana i bezpiecznie można żyć 


Yossarian ani razu nie przyszedł pomóc przy budowie, za to później, gdy klub już ukończono, przychodził bardzo często......................................... i Yossariana przepełniało uczucie niekłamanej dumy, ilekroć spojrzał na nią i pomyślał, że nawet nie kiwnął palcem przy jej wznoszeniu.

 


#12 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 957 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 09 październik 2016 - 18:58

jeszcze kilka fotek z val ferret.

 

136 CH Val Ferret.jpg

 

137 CH Val Ferret.jpg

 

138 CH Val Ferret.jpg

 

140 CH Val Ferret.jpg

 

146 CH Val Ferret.jpg

 

148 CH Val Ferret.jpg

 

149 CH Val Ferret.jpg

 

153 CH Val Ferret.jpg



#13 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 957 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 16 październik 2016 - 15:39

Etap 4. StBernerd - Barrage Dixence - Arolla http://bit.ly/2ej6zcs
 
(Dzień samochodowy połączony z krótkimi spacerami pieszymi)
 
Z samego rana pojechaliśmy na legendarną przełęcz StBernard. Legendarną bo od tysięcy lat rozmaici rzezimieszkowie przemierzali tę przełęcz: i Julek Cezar i Napoleon i pewnie wielu innych. Tu wyhodowano też rasę psów - bernardynów. Wyhodowali je mnisi bernardyni rezydujący w placówce na przełęczy, pełniącej przez stulecia funkcję ratowniczą. Psy były tak szkolone, że same patrolowały szlak i jeśli ktos potrzebował pomocy biegły do placówki alarmując mnichów. Jest tam dziś muzemum poświęcone tym psom.  Do dziś zachowało się też kilkaset metrów drogi zbudowanej przez Rzymian - bardzo fajna ciekawostka jak dla mnie. Spacer tą drogą to jak muśnięcie 2 tysięcy lat, które przetrwała. Jak to bywa w tego typu miejscach - tłoczno. mieliśmy mały problem z zaparkowaniem auta. jedyne wolne miejsce okazało się za krótkie na nasze autko, więc musieliśmy przekroczyć granicę i zjechać pod ristorante po Włoskiej stronie. Ale dzięki temu mogliśmy się napić -moim zdaniem najlepszej we wszechświecie- włoskiej kawy.
 
155 CH Gd St-Bernard Pass.jpg
 
156 CH Gd St-Bernard Pass.jpg
 
158 CH Gd St-Bernard Pass.jpg
 
159 CH Gd St-Bernard Pass.jpg
 
]160 CH Gd St-Bernard Pass.jpg
 
165 CH Gd St-Bernard Pass.jpg
 
167 CH Gd St-Bernard Pass.jpg
 
168 CH Gd St-Bernard Pass.jpg
 
169 CH Gd St-Bernard Pass.jpg
 


#14 Kluchojady

Kluchojady

    Miłośnik karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPip
  • 257 postów
  • SkądWarszawa
  • Sprzęt:Przyczepa
  • Model:Burstner 3803
  • Holownik:Peugeot 308SW 1.6 eHDI

Napisano 16 październik 2016 - 17:22

W Martigny na początku podjazdu mieliście żywe muzeum psów tej rasy.

DSC_9005.JPG

 

A TU reszta naszej relacji ze Szwajcarii w 2008


Użytkownik Kluchojady edytował ten post 16 październik 2016 - 17:23


#15 Lza

Lza

    Weteran karawaningu

  • Użytkownicy
  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 957 postów
  • Skądokolice Krakowa
  • Sprzęt:Namiot
  • Model:minicamper
  • Holownik:Grand Tourneo Connect II

Napisano 30 październik 2016 - 14:42

Barrage de la Grande Dixence - podobno najwyższa zapora na świecie.

 

171 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

173 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

174 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

175 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

176 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

177 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

178 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

179 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

184 CH Barrage de la Grande-Dixence.jpg

 

 

 

 






Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych