Skocz do zawartości
terenowiec

Szwecja 2016 - 2 tygodnie wzdłuż Bałtyku

Rekomendowane odpowiedzi

Do napisania relacji z naszej pierwszej w życiu wyprawy do Skandynawii (nie licząc Danii, w której byliśmy dwa razy) zabieram się już ponad miesiąc. Praca, brak czasu i znój dnia codziennego skutecznie mi odbierała chęć podzielenia się z Wami nasza wyprawą. Być może uda mi się to teraz? Jak już zacząłem, głupio będzie nie dokończyć, choć nie obiecuję, że pójdzie regularnie i gładko.

Zacznę od tego, że o wyprawie karawaningowej do Skandynawii myślałem już od 4 - 5 lat. Na Camper-Teamie już od lat zakładałem tematyczne wątki związane z różnymi aspektami podróżowania po tym zabałtyckim kraju. Rok temu, po raz pierwszy pojechaliśmy na tydzień do Danii (w okresie Bożego Ciała). W tym roku powtórzyliśmy wyjazd i tak nam się spodobało, że po wielu latach wakacyjnych wyjazdów na południe Europy, postanowiliśmy zaryzykować wyjazd do Szwecji.

Termin był określony urlopami w pracy. Wychodziło, że mamy do dyspozycji pierwsze dwa tygodnie lipca. Przygotowań do wyjazdu było dużo, bo nowa przyczepa wymagała kilku adaptacji, stary samochód także musiał być dostosowany do nowych potrzeb (4 rowery, kajak, ponton, silnik itp.).

Zanim zacznę opowiadać o kolejnych dniach, podam kilka danych "statystycznych":

- Przejechany dystans - 4050 km

- Samochód Toyota Land Cruiser 3.0 TD - 125 koni + przyczepa 570 - 590 cm (z zaczepem około 720 cm). Razem blisko 12 m. DMC budki 1500 kg, masa rzeczywista (zważona po wyjeździe z domu) 1720 kg

- Załoga rodzie + dwójka dzieci (8 i 12 lat)

- Trasa do Szwecji: Strzelin, Wrocław, Berlin, Sasnitz na Rugi i promem do Treleborga do Szewcji. 4,15 h płynięcia, koszt 620 zł w jedną stronę.

- Powrót ze Szwecji: Sztokholm, Malme, most do Kopenhagi i dalej drugim mostem do Dani. Później kierunek Hamburg i mijając Berlin na Świecko, Zieloną Górę i dom.

- Płatności głównie kartą i czasami gotówką, której zużyliśmy może na 500 zł.

Resztę opowiem w trakcie relacji.

 

Pakowanie i przygotowanie trwałą długo, aż w końcu, byliśmy gotowi, ale spóźnieni na prom o jakąś dobrą godzinę, a nawet dwie.

post-2788-0-74777400-1471969652_thumb.jpg

post-2788-0-43477900-1471969678_thumb.jpg

Do przejechania mieliśmy 690 km, przejechaliśmy to w 7,5 godzin. Land Cruiser ciągnął jak szalony. W każdym miejscu gdzie się dało jechaliśmy 100 - 110 km/h (wiem, to niebezpieczne i niezgodne z przepisami, ale zbyt wielu opcji nie mieliśmy). Dodam, że zestaw prowadził się rewelacyjnie nie reagując na żadne bujnięcia, podmuchy itp. Masa auta na pewno robi swoje. Minusem takiej jazdy, było między innymi spalanie. Wyszło równo 21 litrów na 100 km i to oleju napędowego.

Na terminalu promowym zameldowaliśmy się 2 minuty przed końcem odprawy. Mała dopłata do biletu (kosztował 525 zł) dopłata ot 25 euro, za wysokość, bo policzyli rowery na dachu, razem przekraczało to 3 metry.  

post-2788-0-87028200-1471970187_thumb.jpg

Wjazd na prom był z przygodami, bo koła budki zsunęły się z pomostów i przez kilkadziesiąt metrów skośnie ciągnąłem ją strącając ustawione z boku pachołki. Trudno, na boku zostały małe ryski, ale nic się nie uszkodziło. 

post-2788-0-97005600-1471971090_thumb.jpg

Kajuty nie mieliśmy, to nocne kilmanie było na krzesłach i przy stoliku. Na pół wyspanie zjechaliśmy po 3 w nocy z promu do deszczowego Treleborga. Było ciemno, padała deszcz i nie za bardzo widziałem jakieś miejsca, w których można byłoby się zatrzymać. Ruszyliśmy więc w kierunku Ystad. Po kilkunastu km wjechaliśmy na jakiś parking i w kimono.

Ranek przywitała nas dżdżystą pogodą. Mżawka nie była jednak dokuczliwa i poszliśmy na pierwszy mały spacer wzdłuż kamienistego brzegu Bałtyku.

post-2788-0-96413400-1471970622_thumb.jpg

Później jakiś posiłek i ruszamy dalej. Jechaliśmy wzdłuż morza wypatrując ciekawych miejsc na postój. Miejsc takich było mało, czyli położonych bezpośrednio przy morzu. Tak sunąc się dojechaliśmy aż pod samo Ystad. Tu byłą fajna miejscówka. 

post-2788-0-87110600-1471970799_thumb.jpg

Był Toy-Toy (z papierem), ławki ze stolikami by piknikować i kilkadziesiąt metrów do morza. Zaczęła się popołudniowa błoga laba.

post-2788-0-75725800-1471970910_thumb.jpg

Dzieci nadrabiały straty związane z nie oglądaniem Euro 2016

post-2788-0-84651200-1471970967_thumb.jpg

post-2788-0-51088900-1471970979_thumb.jpg

A ci co byli zmęczeni, spoglądali przez drzwi przyczepy na to, co na zewnątrz. 

post-2788-0-48771900-1471971050_thumb.jpg

cdn.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zabraliście pokaźny zestaw środków lokomocji :)

Liczę, że na cd. nie każesz zbyt długo czekać choć wiem jak to bywa z pisaniem... sama nie mogę się przybrać do tego ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też po cichu będę kibicował :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam !

 

Andrzeju już mi się podoba.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po południu, pierwszego dnia, postanowiliśmy z synem pojechać rowerami i zobaczyć okoliczne zamki (po szwedzku to Slot). Skorzystaliśmy z lokalnej mapki, którą wyjęliśmy ze specjalnej skrzynki. Tu pochwalę Szwedów, że bardzo fajnie dbają i promują różne regiony swojego kraju. W wielu miejscach, na przydrożnych parkingach, pod daszkami czy wiatami są często specjalne skrzynki, w których są włożone mapy, foldery czy broszurki, z których można się dowiedzieć o różnych atrakcjach w danym regionie.

post-2788-0-38059100-1471983024_thumb.jpg

Po zaznaczeniu miejsc z kilkoma zamkami ruszyliśmy w drogę, która prowadziąła świetnej jakości, specjalną trasą dla rowerów.

post-2788-0-07280500-1471983090_thumb.jpg

Niestety, zmęczenie, ale i odległość jaką trzeba było pokonać (ponad 25 km), sprawiły, że zrezygnowaliśmy z zaplanowanych celów i wróciliśmy do bazy, by pół godziny później pojechać na znacznie krótsza wycieczkę do Ystad. Tam byliśmy w porcie, na placu zabaw i historycznej części miasta.

post-2788-0-45514400-1471983316_thumb.jpg

post-2788-0-99045900-1471983333_thumb.jpg

post-2788-0-60388500-1471983362_thumb.jpg

post-2788-0-12800100-1471983421_thumb.jpg

Tak zakończył się pierwszy dzień w Szwecji. Po porannym deszczy pogoda była fajna, choć chłodna (17 - 19 stopni). W nocy było nie dużo zimniej. Oprócz nas, na parkingu było kilka kamperów z różnych krajów.

Muszę tu dodać, że przez całe 2 tygodnie włóczęgi zatrzymywaliśmy się zawsze na różnych parkingach, polanach czy leśnych zatoczkach. Byliśmy jedynym zestawem samochód + przyczepa. Pozostałe pojazdy to tylko i wyłącznie kampery. Czasami wany przerobione na niby kampery. Krótko mówiąc, nie spotkaliśmy ani jednego zestawu, który uprawiałaby kamperowanie zestawem auto + przyczepa. Co nie znaczy, że na kempingach nie było przyczep. Wręcz przeciwnie, na drogach jest ich masa, ale wszystkie jada na kempingi i tam się rozstawiają. Zestawy  :przyczepa: nie istnieją w karawanijngu na dziko.

Mija pierwszy dzień podróży, więc mówię Wam dobranoc :sleep: . Mam nadzieję, że relacja będzie się Wam podobać. Mile widziałbym też Wasze uwagi i ewentualne pytania, co do naszej wyprawy. Na wszystkie chętnie odpowiem, a nóż ktoś na naszej wyprawie skorzysta... 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Będzie się podobać i zdjęcie super !!!

 

 

Wysłane za pomocą Tapatalk.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdy tak sobie czytam Wasze skandynawskie relacje załącza mi się wizja

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byłem w Szwecji w zeszłym roku, bardzo mi się podobało.
Również płynąłem promem z Sassnitz. Jednak jechaliśmy w kierunku Malmo - Goteborg.
Wracałem promem z Trelleborga. Jestem bardzo ciekawy Twoich wrażeń z przejazdu mostem. :) 
Szwecja jest piękna. 
Niecierpliwie czekam na dalsze odcinki relacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czolem terenowiec,

 

bardzo lubię Szwecję. Z ciekawością czytam jak jest ona odbierana przez innych. 

 

Z Essen pozdrawia

 

 

MaK

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Muszę tu dodać, że przez całe 2 tygodnie włóczęgi zatrzymywaliśmy się zawsze na różnych parkingach, polanach czy leśnych zatoczkach. Byliśmy jedynym zestawem samochód + przyczepa. Pozostałe pojazdy to tylko i wyłącznie kampery. Czasami wany przerobione na niby kampery. Krótko mówiąc, nie spotkaliśmy ani jednego zestawu, który uprawiałaby kamperowanie zestawem auto + przyczepa. Co nie znaczy, że na kempingach nie było przyczep. Wręcz przeciwnie, na drogach jest ich masa, ale wszystkie jada na kempingi i tam się rozstawiają. Zestawy  :przyczepa: nie istnieją w karawanijngu na dziko.

 

Muszę się nie zgodzić :) Podróżuje sporo po Skandynawii i często spotykam zestawy auto+przyczepa biwakujące na dziko. Skoro żadnego nie spotkałeś to znaczy, że akurat się nie trafiły na Twojej trasie, ale na pewno nie można powiedzieć, że takie zestawy nie istnieją w karawaningu na dziko.

Z moich doświadczeń wynika, ze istnieją i mają się całkiem dobrze (chociaż oczywiście kamperów jest więcej).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fajnie, też chętnie pooglądam fotki i poczytam :).

 

podziwiam za spokój przy  świadomym  przekroczeniu o ponad 200 kg, przejeździe przez Niemcy itd. Musisz sprawdzić, czy tej budki jednak gdzieś szynami nie podbili jak to było w zmiennikach.

 

podziwiam za podejście do spalania 21l ON. mnie boli spalanie z zamienionymi cyferkami czyli 12l ON.

 

ale głównie podziwiam za chęć relacji i przekazania informacji i fotek. Wiem jak mozolne i czasochłonne to zadanie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

(...)

podziwiam za podejście do spalania 21l ON. mnie boli spalanie z zamienionymi cyferkami czyli 12l ON.

(...)

...Zwłaszcza przy szwedzkich cenach paliwa...   :look:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję Wam za zainteresowanie nasza wyprawą :bukiet: Postaram się pisać barwnie, nie przesadzając, podając sporą ilość szczegółów. Odpowiadając koledze Marcowi przyznam, że zbyt wielkiego wyborów nie miałem. Auto załadowane było po dach i na dachu, a mimo to, przyczepa była przeładowana, stąd moje powakacyjne szukanie nowego dużego holownika (widać to w innych wątkach), do którego będę mógł władować większość rzeczy, które musiałem wozić w budce, bo brakowało na nie miejsca w aucie. Prędkość przejazdu była duża, ale z drugiej strony, bardzo dużo przyczep w Niemczech mnie wyprzedzało i to zestawami, w których holownik był znacznie mniejszy od mojego. Tam przepisy pozwalają na 100 km/h. Land Cruiser może holować 2800 kg, to sporo więcej niż waży przyczepa - 1700 kg. Przyznam, że jadąc w czerwcu Toyotą Previą, często czułem szarpnięcia i bujnięcia, np. kiedy wyprzedzały mnie busy lub autobusy. Jednak moja terenówka jest tak odporna na te czynniki, że przez 16 dni, ani razu mnie nie bujnęło, mimo, iż sam kilka razy próbowałem, czy nie zacznie ogonek myszkować. Tu jestem mega zadowolony ze stabilności tego zestawu.

Spalanie 21 litrów było tylko do Sasnitz, kiedy spieszyłem się na prom. W Szwecji jeździłem już normalnie, czyli 70 - 85 km/h i średnia wyszła na poziomie 14 - 15 l/100 km. Ceny paliwa są niestety wysokie, nawet bardzo. Pocieszające jest to, że stacji paliw, przynajmniej w tej części południowej, jest bardzo dużo, więcej niż w innych krajach. Praktycznie co kilkanaście, najwyżej kilkadziesiąt km.

Później wrzucę dalszą część relacji.     

Edytowane przez terenowiec

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzień 2

Poranek na parkingu przed Ystad (tu jego współrzędne: 55.426027, 13.766101) przywitał nas słoneczną pogodą.

post-2788-0-18600200-1472064720_thumb.jpg

post-2788-0-94514900-1472064733_thumb.jpg

Słoneczko i lekka bryza zachęcały do spaceru po piaszczysto-kamienistej plaży. Woda nie była za ciepła, więc nie było chętnych w mojej ekipie do kąpieli.

post-2788-0-98704800-1472064820_thumb.jpg

Z naszej miejscówki ładnie było widać promy wpływające i wypływające z Ystad. to taki płynie tu z Świnoujścia.

post-2788-0-07174500-1472064858_thumb.jpg

Po dłuższej chwili plażingu i nic nie robienia, ruszyliśmy w dalszą drogę. Ogólnym celem naszej szwedzkiej podróży było dotarcie gdzieś przed lub za Sztokholm. Na dalszą północ raczej nie starczyłoby nam czasu, a także baliśmy się, że gdzieś na północy trafimy na wstrętne meszki, o których czytałem na różnych forach.

Cel na drugi dzień był taki, by przemieszczając się kilkadziesiąt km na północ, zwiedzić po drodze jakieś zamki. Po kilku kilometrach trafiliśmy pod duży holenderski wiatrak, przy którym organizowany był lokalny festy. Byli ludowi muzycy, kucyki, stare samochody i my z przyczepą. Gość - współorganizator i tymczasowy parkingowy - gdy zobaczył mój 12 metrowy zestaw, zamarł z przerażenia. Pomyślał: jak tam wjadę, jak zablokuję pół łąki, jak przerysuję stojące cacka i do tego się zakopię, to będzie po festynie.

post-2788-0-32185500-1472065262_thumb.jpg

Nie wiedział, że z przyczepą jeżdżę lepiej niż bez niej. Bagatelizując jego przerażenie spokojnie więc stanąłem i skorzystaliśmy z części zaplanowanych tam atrakcji.

post-2788-0-04325300-1472065348_thumb.jpg

post-2788-0-60951300-1472065367_thumb.jpg

post-2788-0-97519300-1472065394_thumb.jpg

post-2788-0-31813900-1472065415_thumb.jpg

cdn. być może za godzinkę, jak wrócę...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×