Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Magda Pawłowicz

Piękna opowieść, super zdjęcia. Kilka lat temu byliśmy w Norwegii, nawet dwa razy, ale marzeniem naszym była kolejna podróż. Chętnie poczytam Twoją relację.

Dziękuje bardzo za mile słowo :) Gdzie byliście w Norwegii? O czym marzycie? Macie jakieś plany? Ja bardzo lubię czytać relacje innych, nawet z miejsc, które sama odwiedziłam, ciekawe jest to, że widzimy wszystko "po swojemu", więc często ciekawie się te relacje uzupełniają. Sama pogoda (różna) w tych samych miejscach powoduje, że wyglądają one trochę inaczej. Ponadto mam świadomość, że nawet ta sama trasa odbyta raz jeszcze pozwoliłaby mi zobaczyć zupełnie nowe miejsca tyle ciekawych i cudnych tras i zakątków. Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Jak już wiecie z ostatniego wpisu - dojechaliśmy na nocleg do Campingu Drammen. Nadal jesteśmy w Norwegii. Na miejsce dojeżdżamy głodni, więc dzielimy się zadaniami aby wszystko sprawnie poszło. Artur ze starszą córką rozkładają namiot (po kilku dniach wyprawy bardzo sprawnie to im wychodzi) - ja z młodszą córka przygotowuję ciepły posiłek. Korzystamy z kuchni na campingu - dwupalnikowej maszynki elektrycznej, Gdy zaczynamy gotować, jesteśmy tam same, ale później pojawia się para młodych Szwedów z parówkami i kukurydzą - czekają na swoja kolej, ale niedługo bo już prawie kończyłyśmy.Kasza z gulaszem nas podreperowała. Od razu lepiej :) Ola czatuje na telefonie w strefie wi- fi, Asia działa na komputerze- najważniejsze, że mają łączność z rówieśnikami.

Ja niestety nie jestem na takim etapie, że będąc na miejscu na campingu mogę na bieżąco zdawać relację. Brak sprzętu odpowiedniego to jedno, a i teraz - po zastanowieniu myślę, że szkoda by mi było czasu  na opisywanie tego co widzę, będąc często bardzo krótko w jednym miejscu. Co do campingu Drammen - jest to zwykły, spokojny camping, nie bardzo było gdzie połazić, aby zrobić ciekawe zdjęcia, prawdę mówiąc, liczyłam na nieco ciekawsze otoczenie. Nic to, przyjechaliśmy przecież na jedną noc. Nie jest to camping, który wybrałabym na długi urlop. Okazało się, że nie ma ani ciekawej plaży czy wejścia do wody ani widoków, ale może za krotko tam byłam aby w pełni ocenić. Ważne jednak było to, że było spokojnie i można było odpocząć przed następnym dniem. Niepokoił nas wiatr, który wiał dość mocno, ale przywiązaliśmy się do drzewa, trochę zasłoniliśmy samochodem i było ok. Gorąca kąpiel poprawiła nam samopoczucie. Wieczorem siedząc w namiocie w śpiworach oglądaliśmy kolejny odcinek Sherlocka Holmesa i było fajnie :)

post-20370-0-85195000-1473192836_thumb.jpg  post-20370-0-92092000-1473193930_thumb.jpg post-20370-0-57077000-1473193912_thumb.jpg

post-20370-0-38049300-1473194125_thumb.jpg post-20370-0-28469500-1473194146_thumb.jpg post-20370-0-52204000-1473194359_thumb.jpg

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

Drammen - a w zasadzie jego okolice miały być ostatnim miejscem naszej wędrówki przed powrotem do Polski w zeszłym 2015 roku. W okolicach jest największa na świecie skocznia narciarska - Vikersund. Chcieliśmy również zobaczyć przekop na wyspie Utoya - upamiętniający tragedię z 2011 roku, niestety pogoda "zniosła" nas wtedy do Szwecji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Czech :) nas również pogoda pogoniła do Szwecji, a w zasadzie przez Szwecję, bo chcieliśmy już wracać, ale niekoniecznie najkrótsza drogą :)

W okolicy Drammen byliśmy tylko na campingu i jakoś wcale nie mieliśmy ochoty na zwiedzanie okolicy. (wszystko przez zimne dni, które wtedy w Norwegii nastały a my już spragnieni byliśmy słońca). Plany nam się pozmieniały, bowiem odpuściliśmy atrakcje okolicy Stavanger i Lysebotn wracając z Oddy najkrótsza chyba drogą. Camping Drammen - to tylko 1 noc i przez Szwecję chcieliśmy tylko przejechać, aby dostać się do Kopenhagi.

 

Następnego dnia już byliśmy więc w drodze do Szwecji. Na jakiejś stacji benzynowej Artur zobaczył takie cudo :)

post-20370-0-62904800-1473282894_thumb.jpg post-20370-0-58846500-1473282913_thumb.jpg post-20370-0-37948000-1473282921_thumb.jpg

 

W sumie nasza droga tego dnia wyglądała następująco:  https://www.google.pl/maps/dir/Drammen+Campingplass,+Drammen,+Norwegia/Skrea+Camping,+Strandv%C3%A4gen+55,+311+42+Falkenberg,+Szwecja/@56.8709246,10.8352878,7.5z/data=!4m14!4m13!1m5!1m1!1s0x464123752b85ef41:0x9b06468789d1c9bc!2m2!1d10.1345439!2d59.7508304!1m5!1m1!1s0x4651c92aca616c57:0x4bb6004eb981cf17!2m2!1d12.514609!2d56.8826586!3e0?hl=pl

 

Ponieważ wcześniej nie rezerwowaliśmy campingów, również tutaj - w Szwecji-  szukaliśmy dopiero podczas drogi czegoś nad morzem. Padło na Skrea camping i tam się zameldowaliśmy - też tylko na 1 noc.  Nasze miejsce na campingu:

post-20370-0-54952400-1473284148_thumb.jpg

C.d.n :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Skrea Camping jest dość duży, ale mimo to spokojny. Byliśmy tu krótko, bo zatrzymaliśmy się tylko na 1 nocleg. Camping zrobił na nas dobre wrażenie.

Niedaleko jest do plaży (nie tak pięknej jak nasze, ale to moje zdanie) :) Wystarczy po wyjściu z terenu - ogrodzonego campingu wyjść na kilkusetmetrowy spacer i jesteśmy nad morzem :). Tego wieczoru, gdy byliśmy na campingu - pięknie zachodziło słońce, więc mamy zdjęcia z campingu właśnie w takich pięknych kolorach. Samego zachodu słońca nad morzem nie widzieliśmy, bo zagadaliśmy się z sąsiadami - małżeństwem szwedzko-norweskim. Oto zdjęcia z campingu Skrea w Szwecji. Co prawda piszę w wątku o Norwegii ale to dalszy ciąg naszej powrotnej trasy, więc sobie pozwalam.

post-20370-0-18058500-1473344999_thumb.jpg post-20370-0-15124600-1473345025_thumb.jpg post-20370-0-26557600-1473345035_thumb.jpg

post-20370-0-81861500-1473346097_thumb.jpg  post-20370-0-08900000-1473346764_thumb.jpg  post-20370-0-58485500-1473346342_thumb.jpg

 

Nad morze dotarliśmy po 21.00. Trochę późno,  ale i tak załapaliśmy się na resztki kolorów zachodzącego słońca. Dość mocno wiało, więc nie byliśmy tam długo.

post-20370-0-87623100-1473345046_thumb.jpg  post-20370-0-96640400-1473345298_thumb.jpg  post-20370-0-42619100-1473345058_thumb.jpg Nie pamiętam teraz cen, ale gdy znajdę to dopiszę. Prysznice tutaj też były dodatkowo płatne, i z ograniczonym czasem ale po Norwegii już mieliśmy wprawę. Toalety i prysznice  dla obu płci, ale czysto i przyjemnie  mimo dużej ilości osób. Na terenie campingu jest jakiś bar, ale nie korzystaliśmy.

 

post-20370-0-47981700-1473346129_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Commander

Ooo...

Parawany na kempingu jak w PL.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Ooo...

Parawany na kempingu jak w PL.

Parawany na campingu widzieliśmy dość często na włoskich campingach. Tu w Szwecji też jak widać się pojawiły. Jednak zaskoczyła nas ilość starych, zabytkowych samochodów.

Gdzieś tu na forum czytałam, że Szwedzi to maniacy starych samochodów i rzeczywiście mogliśmy to zobaczyć na Skrea Camping i podczas przejazdu przez Szwecję.

 

post-20370-0-99121300-1473420832_thumb.jpg post-20370-0-90089700-1473420849_thumb.jpg post-20370-0-87035900-1473420879_thumb.jpg

post-20370-0-01123800-1473420895_thumb.jpg   post-20370-0-46102800-1473421279_thumb.jpg   post-20370-0-01441900-1473420866_thumb.jpg

 

Piękny , żółty samochód do pływania pokazywałam Wam już wcześniej :)

 

post-20370-0-88706600-1473421382_thumb.jpg  post-20370-0-61068900-1473421537_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Witajcie :) Wracam do relacji. Wyjeżdżamy z campingu Skrea w Szwecji 18 lipca niedługo po godzinie 11.00. Trochę nam zabrało czasu zebranie się rano, ale nie spieszyliśmy się. Jeszcze raz Artur ogląda samochód chevrolet z 1957 roku i zaraz ruszamy. Dziś mamy w planie przejazd do Kopenhagi  mostem i przejazd do Polski.

post-20370-0-93491500-1474220119_thumb.jpg post-20370-0-70681600-1474220154_thumb.jpg

 

Jedziemy więc drogą E6 w stronę Malmo. Pogoda nie jest jakaś nadzwyczajna, ale nie pada, a przed nami nowe miejsca do zobaczenia więc nastroje mamy doskonałe. Niedługo potem radość z podróży pryska. Nagle nasz samochodzik, który już nieźle dał nam popalić na trasie ponownie zwraca na siebie naszą uwagę. Ledwo udaje nam się zjechać na pobocze. Auto nie pali. Komputer mówi, że mamy problem z pompą. Tylko tego nam brakowało!. Jesteśmy gdzieś w szczerym polu na E6 i naprawdę nie wiadomo co robić. To jest jednak moja wersja. Artur myśli intensywnie i działa. Sprawdza ponownie komputer i dzwoni do znajomego - mechanika -  do Polski,  który radzi Arturowi, aby dostał się na pobliski camping i wysłał do niego pompę a on ją naprawi i prześle. Artur dziękuje za propozycję, ale nie bierze tego pod uwagę. Zastanawiamy się co dalej. Artur się nie poddaje, sprawdza ponownie co może być przyczyną takiego stanu rzeczy. Z zaciekawieniem obserwuję jak mój MacGyver podnosi maskę i zaczyna "grzebać w kabelkach". Coś tam porozłączał, potem ponownie je ładnie poskładał i ponownie spróbował odpalić auto. Rozległ się jakże miły naszym uszom dźwięk silnika i okazało się, że już nie ma problemu  i możemy spokojnie kontynuować jazdę bez zmiany naszych planów. Okazało się, że trzeba było wyjąć wtyczkę od pompy, wyczyścić kontakt sprayem i włożyć ją jeszcze raz oraz sczytać  i skasować błędy. Masakra, co? Zobaczcie ile kasy zaoszczędzone dzięki temu. Tak więc jedziemy - jeszcze przez moment zastanawiamy się czy nie rezygnować z Danii i najkrótszą drogą przez Trelleborg wracać do Polski, ale Artur twierdzi, że wszystko wróciło do normy i możemy jechać mostem, więc jedziemy.

post-20370-0-46803100-1474223891_thumb.jpg post-20370-0-66428700-1474220683_thumb.jpg post-20370-0-36817100-1474220697_thumb.jpg

Byłam bardzo ciekawa tego przejazdu. Droga przez most nad Sundem minęła szybko, nie zobaczyliśmy fal na morzu dookoła nas - (na co dziecięca część mnie po cichu liczyła) i niedługo później parkowaliśmy już samochód w Kopenhadze.

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez Magda Pawłowicz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
JacekSz

Dobrze się czyta, super relacja. Szkoda, że pogoda Wam popsuła plany.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Dobrze się czyta, super relacja. Szkoda, że pogoda Wam popsuła plany.

Witaj Jacek :)  Pogoda nie popsuła a zmodyfikowała nasze plany :) Początkowo miałam niedosyt, gdy już widziałam, że nie pojedziemy w tym roku na południe Norwegii. Jednak uznaliśmy , że to dobra decyzja i z perspektywy czasu ciesze się bardzo, bo inaczej nam się urlop ułożył, o czym w następnych wpisach :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Kopenhaga miała być naszym przystankiem "po drodze". Nie było naszym zamierzeniem zwiedzenie jak najwięcej atrakcji tego miasta. Chcieliśmy po prostu poczuć atmosferę miejsca, przyjrzeć się innym ludziom i pozwolić Asi narysować "widoczek" :) Tak więc zaparkowaliśmy samochód na tyle blisko ile się dało Nowego Portu czyli Nyhavn i rozpoczęliśmy nasze spacerowanie. Asia znalazła miejsce umożliwiające jej pracę, a my sobie spokojnie spacerowaliśmy.

 

post-20370-0-15869500-1474321324_thumb.jpg post-20370-0-16141300-1474321544_thumb.jpg post-20370-0-54397000-1474321527_thumb.jpg

Pierwsze wrażenia mieliśmy podobne jak w Gdańsku. Obejrzeliśmy sobie kamieniczki i knajpki, spacerując dookoła przyjrzeliśmy się tłumom turystów przepływających w łodziach i barkach, posiedzieliśmy obserwując, jak obok "tętni życie" . Zauważyliśmy też sporo rowerzystów.

post-20370-0-56809900-1474321448_thumb.jpg post-20370-0-55756800-1474321491_thumb.jpg post-20370-0-56809900-1474321448_thumb.jpg

post-20370-0-86871300-1474321417_thumb.jpg post-20370-0-85423700-1474321366_thumb.jpg post-20370-0-20180500-1474321352_thumb.jpg

 

Następnie poszliśmy jeszcze na spacer do dzielnicy Christianshavn. Szliśmy sobie wzdłuż jednego z kanałów portowych, oglądając zacumowane łódki.

 

post-20370-0-80303300-1474321385_thumb.jpg

Artur wypatrzył ciekawy samochód:  post-20370-0-16553700-1474321431_thumb.jpg post-20370-0-52376100-1474321510_thumb.jpg.

Niedługo potem doszliśmy do kościoła św. Zbawiciela Vor Fresers Kirke - to jedna z bardziej charakterystycznych budowli jaka z daleka można było zobaczyć, szczególnie ze względu na wieżę kościoła. post-20370-0-12325500-1474321399_thumb.jpg post-20370-0-59435200-1474321475_thumb.jpg

 

Gdy okazało się, że można tam się wdrapać, to ochoczo z Olą poszłyśmy na górę. Kilkadziesiąt koron i można zaczynać wspinaczkę. Momentami bardzo ciasno i stromo, ale widoki na okolicę fajne. Weszłyśmy tak wysoko , jak się dało. Po drodze kręciłyśmy filmik kamerką, jednak na razie to wszystko jest niedostępne z przyczyn technicznych- mamy na pamiątkę to zdjęcie:

post-20370-0-57408200-1474321553_thumb.jpg

 

Wracamy zatem do Asi, która właśnie skończyła swoją pracę. Zobaczcie efekt końcowy:

post-20370-0-84246500-1474321322_thumb.jpg

Zaczyna kropić deszcz i wracamy do samochodu, a potem jedziemy już do promu.

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Jedziemy już do Polski. Przeprawiamy się promem relacji Gedser- Rostock, a potem jedziemy do Koszalina, aby odwieźć Asię jadącą do Gdańska. W Koszalinie nagle przychodzi nam do głowy pomysł, aby pojechać nad polskie morze i tym sposobem jedziemy do Darłówka. Pogoda klaruje się wyśmienita i tym sposobem, zamiast na południu Norwegii znajdujemy się na północy Polski :) Nasza trasa tego etapu wyglądała następująco: https://www.google.pl/maps/dir/Skrea+Camping,+Strandv%C3%A4gen+55,+311+42+Falkenberg,+Szwecja/Dar%C5%82%C3%B3wko,+Dar%C5%82owo/@54.5467524,11.9643997,12.25z/data=!4m14!4m13!1m5!1m1!1s0x4651c92aca616c57:0x4bb6004eb981cf17!2m2!1d12.514609!2d56.8826586!1m5!1m1!1s0x46fe2bbd2cb9f0bb:0xd43990d9b655940e!2m2!1d16.3827955!2d54.4398875!5i1

W Darłówku zatrzymujemy się na campingu Róża Wiatrów. Ola jest zachwycona- ma towarzystwo rówieśników z którymi szybko nawiązuje kontakt, piękną słoneczną pogodę, basen na campingu i morze i plaża blisko i to  "ładniejsze jak w Szwecji" . Do tego nielimitowana ilość ciepłej wody pod prysznicem, co dla posiadaczki niezwykle gęstych włosów ma znaczenie :). Wszyscy cieszymy się z cudnej, słonecznej pogody, tego nam brakowało pod koniec norweskiej eskapady. Na campingu spotykamy niezwykle przyjaznych sympatycznych ludzi i spędzamy kilka wspaniałych dni. Tak wyglądała się nasza norweska wyprawa z namiotem, która niespodzianie zakończyła się nad pięknym Bałtykiem :)  post-20370-0-54389500-1474917690_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MaK

Chętnie czytałem i oglądałem zdjęcia.

Szkoda, ze nie mieliście lepszej pogody.

 

Z Essen pozdrawia

 

 

MaK

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Trochę szkoda, ale i tak było sporo ładnej pogody pomiędzy deszczem i mgłą. W sumie fantastyczny urlop, który będziemy wspominać długo. Jeśli ogarnę filmiki, które kręciliśmy w Norwegii, dam znać :) Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Mandrol

Super relacja- dopiero teraz przeczytałem od deski do deski :]

Czytając Twoją relację przypomniała mi się nasza rodzinna Skandynawia z 2014 roku. 2 lata różnicy a jakże odmienna pogoda. 12C to mieliśmy tylko na Nordkappie (było wtedy o 1 stopień cieplej niż Wy :])​- reszta w granicach 25-30C a na kole podbiegunowym było chyba wtedy 32C. Tę fotkę z miejsca widokowego na Trollstigen też przypadkiem zauważyłem i tylko mi szkoda, że nie zaliczyliśmy tych kilku tras widokowych a muszę przyznać, że wszystkie te trasy widokowe przejrzałem ale chyba wydawało mi się, że to zbyt daleko jedna od drugiej. Ale nic straconego- zaczniemy jeszcze raz od Molde odwiedzając znajomych a potem całe wschodnie wybrzeże :]

Jeśli będziecie kiedyś jeszcze zwiedzać Norway to polecam stronkę: https://www.visitnorway.pl/chociaż pewnie już o tej stronce słyszałaś. A tutaj stronka o 18-stu trasach turystycznych Norwegii: http://www.nasjonaleturistveger.no/en/routes chociaż znowu podejrzewam, że też to przerobiłaś :] Marzy mi się też Norwegia zimą (okolice Tromso są podobno bajeczne) ale to chyba tylko samolotem zostaje bo chyba nawet dobry zestaw offroadowy nie da rady :oslabiony: Twój Artur pracuje w Norwegii więc może podpytać jak to wygląda w zimie ale chyba nikt się raczej nie odważy podróżować kempingiem w zimie no chyba że są jacyś szaleńcy.

Pozdrawiam serdecznie i czekam na kolejne relacje z wypraw po Skandynawii!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×