Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Magda Pawłowicz

Byłem i jestem pełen podziwu dla zwiedzających Norwegię turystów z namiotami. My w przyczepie cieszyliśmy się z ogrzewania."Namiotowcy", często z małymi dziećmi tego nie mieli...

 

Z Jurmala pozdrawia

MaK

Obawiałam się tego, że będziemy marznąć pod namiotem, jednak ciepłe śpiwory załatwiły sprawę. Było ok. Cieszyliśmy się, że mamy przedsionek umożliwiający spędzanie wspólnie wieczorów. Ten wyjazd był  ciekawym doświadczeniem :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MaK

Ten wyjazd był  ciekawym doświadczeniem

A to już można interpretować wielorako :)

 

Z Jurmala pozdrawia

 

MaK

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Ten wyjazd był  ciekawym doświadczeniem

A to już można interpretować wielorako :)

 

Z Jurmala pozdrawia

 

MaK

:) to prawda :)

Mam takie oto przemyślenie : z wiekiem, prócz doświadczenia gromadzimy również rzeczy, często mnóstwo rzeczy. Nasze pakowanie na camping w ostatnich latach zaczynało już dość groteskowo wyglądać, ilość rzeczy do zapakowania z roku na rok rosła. Ten wyjazd - uprzytomnił, że można prosto spędzić urlop a ilość zabieranych dotąd rzeczy ograniczyć, co nie znaczy, że już zawsze będę podróżować tylko z namiotem :) Poza tym przypomnieliśmy sobie czasy studenckie, choć o takim namiocie i takich materacach i śpiworach wtedy nie mogliśmy marzyć :) Towarzystwo córek też nas niezmiernie cieszyło, wspólne rozkładanie i składanie namiotu, pokonywanie trudności i wspólne cieszenie się pięknymi widokami zbliżało. Cieszy nas fakt, że nasze dzieci chcą jeszcze jechać z nami na wakacje.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MaK

Teraz rozumiem lepiej.

To wartościowe przemyślenie i wnioski.

 

Z Jurmala pozdrawia

 

MaK

Edytowane przez MaK

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Witajcie  a więc coś jeszcze o naszej wyprawie. Nie rezerwowaliśmy wcześniej żadnych campingów, aby móc zatrzymać się tam, gdzie będziemy mieć ochotę. Mieliśmy nadzieję, że wykorzystamy dużą swobodę, jaką daje Norwegia turystom chcącym przenocować w namiocie, czyli możliwość rozbicia się poza wyznaczonymi campingami, ale w miejscu nie naruszającym prawa własności. Tak sobie cichutko myśleliśmy, że zatrzymamy się może w jakimś dzikim urokliwym miejscu na nocleg, ale nasze córki nie chciały o tym słyszeć. Gorący prysznic i najlepiej jeszcze  wi-fi  – to były ich oczekiwania od miejsc postojowo- noclegowych.

Zakładaliśmy przed rozpoczęciem naszej podróży odwiedzenie  takich miejsc w Norwegii jak : Trondheim, Andalsnes, Trollstigen, Geiranger, Briksdalbreen, Trolltunga, Lysebotn. Jak to naprawdę wyglądało? nieco zmodyfikowaliśmy nasze plany. W sumie nocowaliśmy na 5 norweskich campingach: pierwszy z nich to Camping Andalsnes. Drugi z naszych campingów to Geiranger camping, następnie noclegu udzielił nam Camping Reed, później Odda Camping i Camping Drammen. W Szwecji nocowaliśmy na Skrea  Camping nad morzem. Wracaliśmy przez Danię (most  i Kopenhagę). Po powrocie do Polski zawitaliśmy jeszcze na Camping Róża Wiatrów do Darłówka.

Wszystkie odwiedzone przez nas campingi oczywiście opiszę. Tak samo jak i naszą trasę i ciekawe miejsca, które zobaczyliśmy. Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
grace

Czytam z zapartym tchem :-) pisz Magda, może kiedyś uda nam się spędzić urlop w tej pięknej części świata i wtedy skorzystamy z Twoich opisów... Pozdrawiam serdecznie!

Edytowane przez grace

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Czytam z zapartym tchem :-) pisz Magda, może kiedyś uda nam się spędzić urlop w tej pięknej części świata i wtedy skorzystamy z Twoich opisów... Pozdrawiam serdecznie!

Już niedługo będę pisać, szczególnie jak wiem, że ktoś ma ochotę to przeczytać :) Właśnie wróciłam z kolejnej wycieczki- teraz  biorę się za remont, ale w miarę wolnego czasu będę dodawać kolejne opisy pięknych i ciekawych miejsc w Norwegii. Pozdrawiam serdecznie :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Kolejny odcinek relacji z naszej wyprawy po Norwegii ukończony :)

Tym razem Geiranger- Lodowiec Briksdalsbreen i piękny Oppstryn :) Na końcu każdej części dodaję trasę naszego przejazdu -  zapraszam :)

https://campingowo.wordpress.com/2016/08/22/w-norwegii-pod-namiotem-cz-4/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Kolejny dzień i nowe wrażenia, nowe miejsca. Naszej wyprawy z namiotem w Norwegii ciąg dalszy :)

https://campingowo.wordpress.com/2016/08/23/norwegia-pod-namiotem-cz-5-sniezna-droga-i-stegastein/

 

Osobno daję zdjęcie innych widokowych tras w Norwegii, które zobaczyłam przy punkcie widokowym Stegastein.

post-20370-0-67796700-1471990857_thumb.jpg

Pozdrawiam :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Kilka dni, które wcześniej opisałam zmęczyło naszą rodzinkę na tyle, że następnego dnia po dojechaniu do Oddy, zamiast rano ruszać na Trolltungę,  jednogłośnie postanowiliśmy zostać i leniuchować na campingu. Pogoda była tego dnia fantastyczna i nastroje rewelacyjne. Bardzo tego potrzebowaliśmy, aby nigdzie rano nie musieć wstawać, spieszyć się i jechać. Camping Odda traktowany jest chyba głównie jako krótka miejscówka dla tych co idą na Trolltungę, tak więc w ciągu dnia zauważyliśmy jak bardzo opustoszał, mnóstwo camperów, przyczep i namiotów, które widzieliśmy poprzedniej nocy zdążyło zniknąć. Pod wieczór przybyły nowe. Camping jest ładnie położony nad jeziorem i jest doskonałą bazą wypadową nie tylko na słynny język Trolla, ale i na pobliski lodowiec Buer. Tego wcześniej nie wiedzieliśmy. Teraz jesteśmy mądrzejsi. Na campingu spędziliśmy świetnie czas, odwiedziliśmy też miasteczko Odda. Wszystko opisałam już tutaj : https://campingowo.wordpress.com/2016/08/25/z-namiotem-w-norwegii-cz-6-czas-na-odpoczynek/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Jesteście?

Zaglądacie tu ? jestem ciekawa czy może ktoś z Was zapuścił mocniej korzenie w miejsca które odwiedziliśmy i mógłby coś dodać, polecić innym. Ja na przykład chętnie dłużej zostałabym w okolicy Andalsnes, gdzie są świetne trasy trekkingowe. Mam lekki niedosyt z tego regionu. Z kolei będąc następnym razem na Trollstigen- przy sprzyjającej pogodzie również powspinałabym się w tamtym regionie. Deszczowa aura pokrzyżowała nieco moje plany podczas tegorocznego naszego pobytu na Trollstigen, ale może kiedyś? Również jadąc na Geiranger widziałam drogowskazy informujące o szlakach, jak i nad samym Geirangerem jest możliwość wędrowania po górach. Mieliście okazję?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Wracam do relacji. Nasza podróż z namiotem w Norwegii trwa. 15 lipca budzimy się na Campingu Odda, W nocy padał deszcz, jest mokro i szaro -buro. Znów trudno uwierzyć, że wczoraj było tak pięknie i słonecznie. Dziś chcemy zobaczyć słynny Język Trolla czyli Trolltungę. Po to właśnie przyjechaliśmy w tę okolicę, po to nocujemy na campingu Odda, aby mieć blisko. Ruszamy po śniadaniu z campingu i jedziemy drogą nr 13 do pobliskiego Tyssedal. Chcemy znaleźć się jak najbliżej parkingu przy początku szlaku na Trolltungę. Okazuje się, że możemy dojechać tylko kawałek i musimy zostawić auto tutaj na parkingu, bowiem mimo nieciekawej pogody podobno tak wielu turystów ma takie plany jak my i górny parking jest pełny. Mamy czekać na autobus, który przyjedzie z Oddy i wszystkich w górę zabierze. Nie czekamy długo. Płacimy 50 koron od osoby w jedną stronę i jedziemy. Przyglądam się innym, słyszę wiele języków, prawdziwie międzynarodowa wyprawa :) Wjeżdżamy autobusem pod strome wzniesienia, pokonujemy kilka zakrętów i po kilku km jesteśmy na parkingu, skąd ruszamy na Trolltungę.

Całą wędrówkę opisałam  tutaj :  https://campingowo.wordpress.com/2016/09/03/wyprawa-na-tolltunge-norwegia-z-namiotem-cz-7/

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Magda Pawłowicz

Ciąg dalszy norweskiej części wyjazdu. Jest już16 lipca. Wczoraj byliśmy na języku Trolla. Słynna Trolltunga wczoraj nas zmęczyła, ale poranek dzisiejszy już nas dobił. Wczoraj było chłodno, mokro i wietrznie. Dziś jeszcze przed otwarciem oczu rano słyszeliśmy , że pada. Nie chciało nam się wstawać. Po wyjściu z namiotu odechciało nam się wszystkiego. Przenikliwe zimno na zewnątrz i zimny wiatr spowodował obniżenie nastrojów, szczególnie naszych córek. Według planów mieliśmy dziś jechać do Preikestolen, mieliśmy też odwiedzić Lisebotn i Kjerag, zatrzymać się później nad samym morzem i potem pojechać przez Szwecję i Kopenhagę do domu.Nie było jednak "woli w narodzie" Nikt nie miał ochoty ani na góry , ani na marznięcie. Usłyszałam "mamo - do domu albo do ciepłych krajów" :) I tak skończyło się prawie nasze skandynawskie "namiotowanie".  :)

Jeszcze próbowałam namawiać, że może tam będzie nieco cieplej, sprawdźmy prognozę pogody - nie było o czym mówić, dziewczyny miały dość. Trzeba było to uszanować, tym bardziej- że temperatura spadła do 11 stopni i było nieciekawie. Ok. tak więc decyzja, że wracamy zapadła. Chcąc jak najszybciej opuścić wyjątkowo  dziś nieprzyjemną pogodowo Oddę zwinęliśmy raz dwa namiot, zjedliśmy śniadanie i w drogę. I tak już było późno. Nie wiem co nas podkusiło, aby nie zrobić kanapek na drogę. Pamiętam, że pomyśleliśmy, że zatrzymamy się za kilka godzin

"w jakimś przyjemnym i cieplejszym miejscu" i zrobimy sobie posiłek. Tak więc wyjechaliśmy z Campingu Odda i jedziemy drogą nr 13. Pada. Zatrzymujemy się na moment przy podwójnym wodospadzie Latefossen, który chciałam zobaczyć po drodze i już za chwilę trzeba było jechać dalej.

post-20370-0-78044800-1473111548_thumb.jpg

Nie udało nam się zrobić kanapek po drodze. Próbowaliśmy, ale po wyjściu z samochodu owionął nas tak zimny wiatr, że się poddaliśmy i szybko do samochodu wróciliśmy. Brrrrr. Jakie to szczęście, że tak nie wyglądał nasz cały urlop :) W każdym razie po drodze  uratowała nas pizza i lewsa- czyli cynamonowe ciastko, które zajadaliśmy do kawy, i tak dojechaliśmy do campingu Drammen, o czym następnym razem. Na razie mapa dojazdu :)

 

https://www.google.pl/maps/dir/Odda+Camping,+Jordalsvegen+29,+5750+Odda,+Norwegia/Drammen+Campingplass,+Drammen,+Norwegia/@59.6988545,9.0188747,8.75z/am=t/data=!4m14!4m13!1m5!1m1!1s0x463e9ff72082a4b3:0x942c0feabba0b5bf!2m2!1d6.5434516!2d60.0539076!1m5!1m1!1s0x464123752b85ef41:0x9b06468789d1c9bc!2m2!1d10.1345439!2d59.7508304!3e0?hl=pl

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
filipinka

Piękna opowieść, super zdjęcia. Kilka lat temu byliśmy w Norwegii, nawet dwa razy, ale marzeniem naszym była kolejna podróż. Chętnie poczytam Twoją relację.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×