Skocz do zawartości
Czech

[Relacja] Norwegia i Szwecja na luzie przez 23 dni - relacja dzień po dniu

Rekomendowane odpowiedzi

Commander

Heniu - normalnie Sherlock Holmes :look:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

Widzę , że jednak coś ruszyło.

 

MaKu - ostatnia odpowiedź będzie się liczyć więc zdecyduj się na strzał - na razie oba niecelne.

 

Dla ułatwienia - prom w obie strony Unility Line - nocne rejsy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Heniekag

Dla ułatwienia - prom w obie strony Unility Line - nocne rejsy.

 

No i całonocną dedukcję jedno zdanie powaliło. :pad:;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MaK

No przeciez!

Czech miał jeszcze kilka dni, wiec pojechał do Kopenhagi pojeździć rowerami po terenie płaskim!

Potem pojechał mostem do Szwecji i dalej na prom

Ze tez od razu na to nie wpadłem!

A moje wcześniejsze opcje były jak najbardziej nieobiektywne, przemyślane i egoistyczne. Tam zatrzymywaliśmy sie kiedyś my.

Marstrand był ładny a Habo spokojne.

 

I nie zostałem pokonany dedukcja!

Tusz!

 

No chyba, ze pojechał do Karlskrony...

 

Z Essen pozdrawia

 

MaK

Edytowane przez MaK

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

Czyli mamy dwóch uczestników :

 

Heniekag - Landons Camping

Mak         - Karlskrona

 

Czekam do 21-ej

 

To nie do wiary - Obaj pomyliliście się o 301,6 km - matematyka się kłania - :mlot: - jak to było z tymi trójkątami ???

Edytowane przez Czech

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

18. Wtorek – 28.VII

 

Opuszczamy Norwegię aby zatrzymać  się na ostatnim kempingu przed powrotem do kraju.

Nasza podróż stała się teraz improwizacją. Jedziemy jak za młodych lat – bez planu , beztrosko przed siebie. Co będzie ? się zobaczy ...a więc przed nami Szwecja.

Spoglądam na mapę Szwecji - zawsze intrygowało mnie jezioro Wener (oryg.Vanern). To trzecie co do wielkości ( po rosyjskich Ładoga i Onega) jezioro w Europie.

Szukam kempingu, który by zapewnił dobry widok na otwartą taflę.

Wybieramy http://www.kinnekullecamping.se/  ok. 50m n.p.m.

https://kso.etjanster.lantmateriet.se/?e=406323&n=6499285&z=11

 

Kemping znajduje się na zadupiu , jest cicho i z dala od miasta – dojeżdża się 4-5 km dróżką przez las. Tereny wokół wyglądają obiecująco – czuję, że odkujemy się rowerowo.

Kemping należy do SRC i aby wjechać na jego teren trzeba być członkiem.

Krótka rozmowa na wjeździe :

 Pani  na recepcji z uśmiechem pyta czy jesteśmy (członkiem)? Nie, nie jesteśmy ale chętnie ( też się uśmiechamy) zostaniemy – 150 koron w „piach” – a co to Polacy jakieś dziady ? 

 

Teren bardzo zróżnicowany , można poszukać fajnego miejsca na przyczepę przy samym jeziorze, ale wszystko co najlepsze jest albo zajęte albo wjazd bez napędu 4x4 co najmniej wątpliwy. Stajemy na dużym, równym placu. Razem z nami tylko dwie przyczepy i jeden kamper. Każda parcela ma swój licznik na prąd. Wszystko na kempingu działa na kartę, którą dostaje każdy mieszkaniec. Wejście do WC - karta, ciepła woda pod prysznicem – karta  - uruchamia i rejestruje ile razy pobiera się ciepłą wodę (dwa pobory na dobę w cenie), wjazd na kemping - karta –  inwigilacja na każdym kroku ... Po rozstawieniu przechadzamy się po terenie. W oddali – na zachód - widać zameczek -Läckö slott  https://sv.wikipedia.org/wiki/L%C3%A4ck%C3%B6_slott

post-9597-0-20019800-1460490104_thumb.jpggdy stanie się nad jeziorem to na północnym kierunku nie widać drugiego brzegu,

wiatr napędza fale – trochę tak jak nad morzem.post-9597-0-30934300-1460490047_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

Ogłaszam , że zwycięzcami ex aequo zostali Heniekag i MaK  i niniejszym zdobyli zaszczytny tytuł :

 

Skandynawski Zuch

 

Serdeczne gratulacje :brawo: :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  :brawo:  

 

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Heniekag

:yay:  :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
MaK

To se mi líbí!  :yay:  :)

 

A mogłem zostać przy Habo!  :sciana:

 

 

Z Essen pozdrawia

 

MaK

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Heniekag

attachicon.gifIMG_0949.jpg ostatnie spojrzenie na Molde - hotel Scandic Seilet

 

W dowód szczerej wdzięczności za przyznanie zaszczytnego tytułu przyjmij zdjęcie zrobione w drugą stronę:

post-10895-0-90718500-1460585672_thumb.jpg

oraz dodatkowo:

post-10895-0-38674600-1460585680_thumb.jpgpost-10895-0-83807000-1460585684_thumb.jpg

Zdjęcia zrobione pierwszego lipca, więc trzy tygodnie przed Waszą wizytą w tamtym miejscu. :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

Przyjmuję te zdjęcia jako wróżbę zwycięstwa...

 

Ciekawy jestem jak (skąd) zrobiłeś to zdjęcie - ujęcie jest z dużej wysokości ?

 

19. Środa – 29.VII

 

Miał być dzień rowerowy, ale od rana cedzi, wypogodzi się na godzinkę i znowu cedzi.

                                                            Kąpielisko puste post-9597-0-86052200-1460649731_thumb.jpg

 

Dokoła zaczynają się robić małe rozlewiska , ale nauczeni wcześniejszymi doświadczeniami stoimy na lekkim wzniesieniu – jak na wyspie.

                                                    Zaczyna nas podtapiać post-9597-0-68078700-1460649839_thumb.jpg

Tylko pliszki i mała dziewczynka (ok.8 lat) cieszą i pluskają się bezczelnie na moich oczach.  Mała dziewczynka urządziła sobie cross i  na małym rowerku śmiga jak motorówka poprzez środek rozlewiska – co przejedzie to zagląda na mnie czy widzę jaka jest dzielna. Za chwilę odjeżdża, ale jak się okaże nie było to nasze ostatnie spotkanie.

Siedzimy i pilnujemy, czytamy ostatnie książki, „grylujemy”  i zjadamy ostatnie kiełbaski, dopijam ostatnie piwa – klimat tegorocznej wyprawy nie sprzyjał napojom chłodzącym i trochę się męczę – ale za cholerę nie będę woził z powrotem do kraju .

                                                         Grill pod daszkiem post-9597-0-05549500-1460649889_thumb.jpg

 

 

 post-9597-0-16186200-1460649954_thumb.jpg

 

Słońce zaszło na czerwono, może więc jutro wiatr przepędzi wreszcie te ciężkie chmurzyska.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Heniekag

Ciekawy jestem jak (skąd) zrobiłeś to zdjęcie - ujęcie jest z dużej wysokości ?

 

Nie pamiętam z którego piętra. Spędziłem tam jedną noc wracając z wyjazdu służbowego.

post-10895-0-78522400-1460661339_thumb.jpg

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

20. Czwartek – 30.VII

 

Łapiemy trochę słońca – wsiadamy na koń – i zwiedzamy okolicę.  Nad kempingiem góruje wzgórze Kinnekulla – 306 m n.p.m. – wjeżdżamy na szczyt, który jest zwieńczony drewnianą wieżą widokową.

post-9597-0-60738800-1460744644_thumb.jpg

Z góry piękny widok na okolicę i jezioro. Objeżdżamy wzgórze. Na koniec wjeżdżamy do pobliskiego miasteczka Hallekis. W centrum znajduje się uliczka długości ok. 200m , która jest zabudowana z obu stron jednakowymi domkami. Dawniej mieszkali tam robotnicy pracujący w cementowni, a po jej zamknięciu każdy domek zamienił się w manufakturę, w której wytwarza się rękodzieło. Są tam mini-wytwórnie ludowych dzieł sztuki i pamiątek dla turystów.

            Chwila odpoczynku w przystani jachtowej       post-9597-0-84566800-1460744796_thumb.jpg

Wracamy na kemping na liczniku ok.30 km – trochę niedosyt, ale jutro wybieramy się na całodzienną wyprawę.

Trasy rowerowe dobrze oznaczone, jest również dużo szlaków dla piechurów. Jest fajna trasa piesza zaczynająca się na kempingu, początkowo przez las a potem przez piękny park-rezerwat na sam szczyt Kinnekulla, po drodze mija się zameczki-dwory, które służą obecnie jako hotele i centra konferencyjne.

post-9597-0-43361400-1460744873_thumb.jpg

    Tymczasem wokół naszej przyczepy krąży na rowerku mała dziewczynka – popis wyczynów kaskaderskich trwa. Za chwilę mama ją woła – po polsku – żeby wracała do domku bo przecież jest cała mokra. Słowo do słowa i zapoznajemy się z Polakami, którzy od kilku lat mieszkają w Szwecji i właśnie w tym roku kupili domek holenderski, który postawili na tutejszym kempingu. Zostajemy zaproszeni na herbatkę i słuchamy opowieści jak im się żyje w Szwecji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

21. Piątek – 31.VII

 

Jest w miarę słonecznie,  18’C , wiatr . W oddali kłębią się chmury, ale to przecież ostatni dzień naszej wędrówki więc nie możemy go spędzić w budzie. Jedziemy do Mariestad – to ok.30 km w jedna stronę . Ścieżka rowerowa, którą jedziemy ciągnie się brzegiem jeziora i jest częścią dłuższej trasy rowerowej. Trochę szutru, trochę lokalnych asfaltów, poprzez lasy i pola – krajobrazy jak na naszych Mazurach, drogi tylko lepiej (w ogóle) oznaczone.

Mariestad – małe miasteczko-kurort. Przejeżdżamy starówkę, ryneczek, wchodzimy do katedry. Domki na starówce pomalowane na różne kolory przypominają rybackie domki w norweskim Bergen.

post-9597-0-70259000-1460879702_thumb.jpgpost-9597-0-75910900-1460879749_thumb.jpg

post-9597-0-73842500-1460879785_thumb.jpgpost-9597-0-32116100-1460879826_thumb.jpg

W drodze powrotnej zatrzymujemy się w pobliżu mariny nad rzeczką.

https://www.dropbox.com/s/11513nwzdzheqo5/MVI_1007.MP4?dl=0

Obowiązkowo wykwintna chińska zupa (z Radomia) dla wzmocnienia. W oddali – chyba nad naszym kempingiem – ciemne, groźne ( i na pewno burzowe) chmury. Powrót pod wiatr, momentami zacina lekko deszczem – momentami chowamy się pod jedną peleryną (można się całować) i przeczekujemy pół godziny, aż przestanie padać. Z grubsza przestaje, wychodzi słońce, ale nad odległym wzgórzem Kinnekulla ciągle ciemno. Szczęśliwie największa ulewa przechodzi bokiem. Dojeżdżamy do Hallekis – wokół świeże kałuże, a z drzew i krzaków wiatr strząsa mokre pozostałości po burzy. Wjeżdżamy na kemping i wychodzi słoneczko – przejechane 64 km .

 

Ocena kempingu 10/10

Ocena okolicy  8/10

Ocena tras rowerowych 10/10

 

Kemping na wysokim poziomie ****. Nadaje się jako baza dla wypraw rowerowych (i nie tylko) po okolicy. Jest ładna plaża i kąpielisko, wypożyczalnia sprzętów wodnych. Toalety czyste – każda z nich to komplet WC+umywalka+prysznic+radiowęzeł – „ przy muzyce o sporcie”. W okolicy dużo obiektów historyczno-przyrodniczych do zwiedzania.

 

Rozpogodziło się na wieczór , więc na wszelki wypadek zwijamy szmaty , pakujemy rowery na bagażnik bo kto wie jaka pogoda będzie jutro.

post-9597-0-10902000-1460879885_thumb.jpgpost-9597-0-78656700-1460879928_thumb.jpg

 

 

 Słoneczko zachodzi, czas się żegnać ze Skandynawią.post-9597-0-26674000-1460880033_thumb.jpg

 

post-9597-0-95742200-1460880070_thumb.jpg

 

pozdrawiamy Kasia i Tomek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach
Czech

22. Sobota – 01.VIII

 

Droga powrotna ok. 600 km. Wracamy – port docelowy Ystad.

Zrobiło się pogodnie. Trochę tłoku ( jak zwykle) w Goteborgu, ale mamy dużo czasu –prom dopiero późnym wieczorem. Jedziemy powoli , w trakcie postoju wyciągamy jeszcze szmaty (przedsionek+podłoga)  i dosuszamy na pięknym słoneczku. Bez większych problemów, nie licząc grzejącego się lewego koła w przyczepce przy większych prędkościach (coś się zatarło)  – dojeżdżamy do Ystad i pakujemy się na prom.

 

23. Niedziela – 02.VIII

Godzina 7:30 – Świnoujście.

Wreszcie w radiu mówią po ludzku , zapowiadają upały na najbliższe dni – dzięki ...

Po przejechaniu ok. 50 km korek - widzimy pierwsze rozbite samochody w rowie – witaj Polsko.

No cóż trzeba się przygotować na powrót do rzeczywistości i jakoś zwalczyć tę „melancholię powrotów”. Jeszcze tylko ok. 700 km i będziemy w domu.

 

Czas na małe podsumowanie :

-         23 dni podróży w tym cztery dni na „dojazdy”

-         20 noclegów

-         przejechane zestawem ponad. 4000 tys. Km

-         zużyto ok.400 litrów paliwa – średnia cena 7 PLN/litr – razem ok. 2800 PLN

-         przejechane na rowerach 450 km ze średnią 16km/h

-         przeczytano ok. 10 książek

-         wydano ok. 8000 PLN – 2200 prom, 2675 kempingi ( 2 osoby ,przyczepa+prąd+ 2xprysznic) , reszta to paliwo i miejscowe promy, pieczywo, owoce

-         w 80% własny prowiant

-         średnie spalanie 9,7 l/100 – holownik Meriva-benzyna

 

Dziękuję wszystkim za udział we wspominkach z naszej podróży. Wydaje mi się, że dzięki Wam stałem się odważniejszym i mniej „wycofanym” – może wybiorę się wreszcie na swój pierwszy ZLOT ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×